http://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
50

Posłannictwo z gwiazd

  Krótka historia o napotkaniu obcej cywilizacji  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

We październiku nagrodą jest książka
Powtórka z morderstwa
Monika Szwaja
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Posłannictwo z gwiazd

Krótka historia o napotkaniu obcej cywilizacji

Noc polarna

Na północy Norwegii.

Podstęp

Historia trudnej miłości, która powraca po latach.

Topielec

- Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad

Jak działa szatan

„Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?” Rdz 3, 1

Uchodźcy, Kopacz i feministki

Co do tak zwanych uchodźców – obowiązuje absolutna poprawność polityczna.

RANKING FILMÓW Z DRESZCZYKIEM

Ranking filmów „z dreszczykiem” skala 1-6

Drugi raz

Dopadły mnie mdłości. Ślina napływała do ust i ciężko było ją przełykać. Przeznaczenie tych narzędzi było dla mnie jasne. Byłem przygotowany do sekcji zwłok. Moich własnych zwłok... (Nie każdy jednak otrzyma drugą szansę)

Miłość wyborna

Wybebeszę to z Ciebie stanowczo, metodycznie...

Nowa Atlantyda

Jedna z przyszłości futurystycznych zawartych w e-booku "Futurystyka" (Przyszłość kiepska)

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
676
użytkowników.

Gości:
675
Zalogowanych:
1
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 75655

75655

Czarny dzień

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

Data
13-09-11

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Melodramat/Inne/Inne
Rozmiar
92 kb
Czytane
8906
Głosy
15
Ocena
4.80

Zmiany
18-08-15

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
W-dla wszystkich

Autor: Smith12 Podpis: Smith
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
wygrany konkurs miesięczny
Niezrażonych długością tekstu zapraszam do zapoznania się z opowieścią osadzoną na tak niedawno zapisanych kartach historii.

Opublikowany w:

KOMENTARZE

znalezionych: 25 na 3 stronach
pierwsza   poprzednia poprzednia   1  2  3    następna następna  ostatnia

236184
15-12-17

15241

Eviee
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio
Czekam zatem na kolejne teksty :)

236176
15-12-16

15241

Eviee
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio
Czytałam "na pół" w pracy. Właśnie skończyłam i ciężko mi się pozbierać. Wzruszyłam się ogromnie. A nie powinnam, bo potem klienci pytają co się stało, że pani płacze. I jak im powiedzieć, że to Twoja wina? :P
Szczerze mówiąc, nie zagłębiałam się dokładnie w historię zamachu/wypadku/spisku (niepotrzebne skreślić) na WTC, coś tam słyszałam, ale nie interesowałam się tym. Być może kwestia młodego wieku. Teraz jednak, po przeczytaniu zaczęłam "grzebać". Czy był to zamach/wypadek/spisek czy cokolwiek innego, to niewątpiwie ogromna tragedia i myślę, że tutaj nie powinniśmy zastanawiać się czy to Amerykanin czy Chińczyk, człowiek to człowiek, więc komentarze w stylu "Amerykanie sobie zasłużyli" byłyby naprawdę nie na miejscu. Ale dosyć o tym, wracając do tekstu. Błędów nie zauważyłam. Postacie jak dla mnie bardzo realistyczne, polubiłam wszystkich bohaterów, najbardziej Howarda (i pod koniec miałam ogromną gulę w gardle czytając o jego żonie i synu). Pisałeś o wszystkich wydarzeniach tak, jakbyś doskonale znał realia amerykańskiego życia, wszystko jest takie prawdziwe, wręcz żywe. Dialogi są realistyczne, rasizm nie jest w mojej opinii zbyt przesadny.
Mój komentarz nie wniósł zapewne za dużo, ale wiedz, że jesteś rewelacyjny i publikuj więcej tekstów, bo wszystko już przeczytałam i czuję niedosyt :(
Pozdrawiam,
Ewelina :)

Odpowiedź autora (15-12-17)

Twój komentarz wniósł bardzo dużo, naprawdę. Nie chcę napisać, że cieszę się, gdy ktoś przeze mnie płacze ale po prostu jest mi miło gdy słyszę, że moje teksty wywołują emocje. To dla mnie ogromna nagroda za cały ten czas poświęcany na pisanie. Jeśli chodzi o komentarze, moja adnotacja końcowa miała zapobiec bezsensownym dyskusjom o polityce w tekście, który polityki nie dotyczy - na szczęście okazało się, że na Opowiadania.pl nie ma hejterów, takich jakich spotyka się na co dzień w Internecie i nikt nie wypisywał tutaj swoich mądrości. :)
Widzę po ilości uzyskanych ocen, że przeczytałaś bardzo wiele moich tekstów. Bardzo Ci za to dziękuję. Dobrze jest mieć tę świadomość (i się w niej utwierdzać), że ma się dla kogo pisać, że ktoś czyta te wszystkie opowiadania.

235829
15-09-11

25213

Dahlia
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio
NIE-SA-MO-WI-TE opowiadanie. Żałuję tylko, że przeczytałem je o tak wczesnej porze, ponieważ pozostawiło we mnie pewne uczucie pustki, które teraz będzie mi towarzyszyło do końca dnia.

Wybrałeś trudną tematykę, ale przedstawiłeś ją w mistrzowski sposób. Fantastycznie oddane emocje, wielokrotnie podczas lektury aż mi ciarki po plecach przechodziły (tak mam w momentach wzruszenia), na przykład to zdanie: "Nie wie, jak to jest mieć kogoś tam, na górze…" jednocześnie wywołało we mnie wielkie poruszenie, ale także wspaniale oddało w jak różny sposób różni ludzie reagują na tak krytyczne, stresujące sytuacje. Policjantka Cynthia oczywiście była przejęta mężem, ale do samego końca wypełniała swoje obowiązki.

Dialogi - genialne. Postaci są żywymi, prawdziwymi, autentycznymi bohaterami, a nie tylko kukłami, którym nieporadny autor przykleił nalepkę z imieniem i nazwiskiem, jak to często bywa wśród początkujących pisarzy. Parę razy się uśmiałem, szczególnie w początkowych partiach opowiadania (z niewiadomych przyczyn wybuch staruszki: "Pierdol się, cholerny Meksykańcu. W dupie mam ciebie i to zasrane miasto!" wywołał we mnie energiczny napad śmiechu), ale także przy wisielczym humorze strażaków idących na akcję (który raz jeszcze pokazał, jak różne są sposoby radzenia sobie w takich sytuacjach).

Żonglujesz nastrojami jak wprawny cyrkowiec kręglami. Serwujesz dość sielankowy początek opowiadania, jednak atmosfera szybko gęstnieje i pozostaje już taka ciężka do końca. Brawo!

Na koniec dodam, że w opisie słusznie ostrzegasz przed długością tekstu. Opowiadanie tak wciąga, że podczas lektury zapomniałem o stosownym nawadnianiu organizmu. Uczucie, które towarzyszy mi tylko przy najlepszych tekstach.

Ach, byłbym zapomniał: parę razy zgubiłeś przecinek, ale przejęty opowiadanymi wydarzeniami szybko przestałem zwracać na to uwagę. Najczęściej przed "ale", domyślam się, że skanowanie dłuższych tekstów w poszukiwaniu błędów może być uciążliwe.

Pozdrawiam i gratuluję wspaniałego utworu :)

Odpowiedź autora (15-09-11)

Wielkie dzięki, naprawdę. Włożyłem w stworzenie tego opowiadania wiele wysiłku i ogromnie mnie cieszy, gdy ktoś poświęca swój cenny czas na lekturę. Naprawdę wczułem się w sytuację, w te wydarzenia, być może stąd tak emocjonalne opowiadanie. Dzisiaj mija 14. rocznica tamtych wydarzeń, stąd, jak co roku, umieściłem tekst "na szczycie" listy sponsorowanych. Możliwe że czytałeś ten tekst rano, o tej samej godzinie, o której czternaście lat wcześniej część opisanych zdarzeń miała miejsce - to takie lekko symboliczne.

234352
14-11-19

9673

Kern
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio
Po pierwsze brawo za spójne, ciekawe i długie opowiadanie. Tu dobijasz do "normy wydawniczej". Skusiłem się o małą statystykę 27 stron A4 i 13.200 słów.
Bardzo dobrze wychodzi tu szczególnie kompozycja. Wielu bohaterów, którz pozostają autentyczni i różnorodni. Nie znając się zostali przez Ciebie splątani w jednym miejscu i wyszło to dobrze, bez udziwnień i sztuczności. Nieźle jest też rozłożona akcja. "Leniwy" początek zostaje nagle przerwany przez kataklizm i dalej już idzie ostro z górki.
Miejscami przeplata się to z przekornym humorem, który nie podpada mi specjalnie, ale znakomicie łączy się z fabułą. Dzięki takiemu zestawieniu to co gdzie indziej pewnie by raziło tutaj tylko podkreśla, to co miało być podkreślone. Piszesz, żeby nie patrzeć na to przez pryzmat polityczny. Ale chyba tak się nie da. Dzięki temu opowiadanie jest ciekawsze niż takie same rozgrywające się w wyimaginowanych okolicznościach. Niejako zyskujesz bazując na politycznym aspekcie równocześnie od niego się odcinając (to komplement). Zresztą apolityczność jest wpisana w osnowę opowiadania, dzięki czemu jest ono uniwersalne.

Odpowiedź autora (14-11-19)

Dzięki za miły komentarz. Rzeczywiście, starałem się żeby opowiadanie było uniwersalne. Jeśli natomiast chodzi o politykę, bałem się reakcji w stylu "tekst jest słaby, bo nie było żadnych zamachów, to był spisek" lub "tekst jest słaby bo zapominasz, że Amerykanie najpierw wszczynają wojny a potem mamy im współczuć, jeśli ktoś im odda". Innymi słowy, obawiałem się, że fabuła może w komentarzach zejść na drugi plan, bo ludzie zaczną oceniać nie tekst lecz Amerykę - wiadomo, że z odbiorem tego kraju bywa różnie. Szczęśliwie, jak pokazały wszystkie komentarze pod tym tekstem, myliłem się. :)

234263
14-10-18

1585

irys
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio
Z komentarzy i Twoich odpowiedzi wywnioskowałem, że postanowiłeś pozostać przy "własnym szyku wyrazów" więc nie będę zwracał na to uwagi, chociaż mówiąc szczerze mam co do tego pewne zastrzeżenia. Jednak skoro taka Waści wola...... Inni poszukali, opisali, a Ty pozmieniałeś lub nie. Ja właściwe nic nie znalazłem do czego chciał bym się przyczepić /poza tym szykiem, ale to wyjaśnione/.

Odpowiedź autora (14-10-19)

Wielkie dzięki za poświęcony czas. Rzeczywiście, szyk konstruowanych przeze mnie zdań bywa dziwny i jest pewnym znakiem charakterystycznym moich tekstów, które mogą się przez to podobać lub nie. Mam nadzieję, że nie utrudniło i nie uprzykrzyło Ci to lektury. :)

234198
14-10-06

1042

gufy
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio
Wróciłem.
"Frank w ostatniej chwili dostrzegł sylwetkę Cynthii. Jego żona stała tam, jakby lekko zagubiona i dyrygowała ruchem. Jeszcze nigdy nie widział jej w pracy. Próbował jej pomachać lecz wóz mknął zbyt szybko i gdy wreszcie Frankowi udało się wychylić przez ciasne okno w kabinie, Cynthii nie sposób już było odszukać w tłumie umundurowanych funkcjonariuszy." No wytłumacz mi jak ten tłum funkcjonariuszy dyrygował tym ruchem, bo taka pokrętna logika nasuwa mi się po tym fragmencie. Skoro ona dyrygowała ruchem, to chyba sama na jakimś skrzyżowaniu lub najwyżej biło ich kilkoro tych funkcjonariuszy na tym skrzyżowaniu, więc jakim cudem "w tłumie umundurowanych funkcjonariuszy", rozumie, byli na tyle daleko, że jej nie widział, ale stwierdzenie, że: "Cynthii nie sposób już było odszukać w tłumie umundurowanych funkcjonariuszy" wydaje mi się sztuczne i mało logiczne, tak jak by tam byli tylko funkcjonariusze. Może wystarczy sam "tłum" będzie realniejsze. Jasne, że jak tego nie przeredagujesz, to i tak będzie dobrze /Twoja bajka/, ale ja wolał bym żeby to było inaczej sformułowane.

"Wyciągnąwszy z kieszeni telefon, Jason kolejny już raz postanowił spróbować połączyć się z narzeczoną. Kilkadziesiąt wcześniejszych prób spełzło na niczym, co jednak nie zniechęciło go w żadnym stopniu do podejmowania następnych." następny fragment co do logiki którego mam zastrzeżenia Skoro facet próbował łączyć się KILKADZIESIĄT razy, to nie wmówisz mi, że po każdej próbie miał czas i ochotę chować cholerny telefon do kieszeni. Rzadko bo rzadko, ale czasem korzystam z telefonu i zaręczam, że nie chowam go do kieszeni po każdej nieudanej próbie, tym bardziej jeśli mam powtarzać je do skutku. Pomyśl, czy nie mam racji.
Jest jeszcze kilka miejsc, gdzie nie podoba mi się szyk wyrazów, ale ich nie zaznaczyłem, bo już mi odpowiedziałeś w tej kwestii więc nie widzę potrzeby maglowania tematu.
Dziwi mnie, że zdecydowałeś się na fabularną wersję faktu dokumentalnego, łatwo Ci zarzucić, że może nie znasz topografii i geografii miasta, a twoi bohaterowie są nierealni w realnej sytuacji. Łatwiej było by Ci się obronić gdybyś stworzył całkowitą fikcję inspirowana faktami, ale i tak nie żałuję czasu jaki poświęciłem na czytanie. To chyba najważniejsze.

Odpowiedź autora (14-10-07)

Dziękuję ponownie. Owszem, po zastanowieniu muszę stwierdzić, że masz rację. :) Fakt, to niby drobiazgi ale wolę tego typu nieścisłości poprawiać - dzięki za ich wskazanie. Cieszę się również, że nie żałujesz poświęconego czasu.
Jeśli natomiast chodzi o formę tekstu, muszę przyznać że traktowałem ją jako spore wyzwanie dla siebie samego. Jeszcze przed rozpoczęciem pisania tego opowiadania przez długi czas zbierałem z różnych źródeł informacje na temat Nowego Jorku i jego mieszkańców w 2001 roku. Na temat samych zamachów również. Chciałem, by ten tekst był wiarygodny i realistyczny w każdym calu (sam układ nowojorskiego metra i jego zmiany na przestrzeni ostatnich lat analizowałem chyba dwa tygodnie). Miło widzieć, że się "opłaciło". :)

234162
14-10-05

23972

araksol
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio
Moim skromnym zdaniem amatorki tekst jest bardzo dobry. Trzyma w napięciu mimo, że historia jest znana. Przeczyałam z prawdziwym zainteresowaniem, choć to nie są moje ulubione tematy. Błędów nie zauważyłam, ale nie gwarantuję, że ich nie ma. Zwłaszcza interpunkcyjnych. Zostawiam ocenę, choć zazwyczaj tego nie robię...

Odpowiedź autora (14-10-05)

Bardzo się cieszę, że ten tekst zyskuje takie pochlebne opinie. Nie ukrywam - starałem się ogromnie. Jednocześnie cieszę się, że mimo swojej długości opowiadanie jest czytane i komentowane. :)

234069
14-09-28

1042

gufy
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio
" Zupełnie ignorując wciąż przy nim siedzącego prezentera," Ja osobiście przestawił bym wyrazy tworząc frazę "wciąż siedzącego przy nim".
" Zrozum, o ósmej trzydzieści mam rozmowę a na Manhattan nie jedzie się pięć minut" Chyba brakuje przecinka przed a.
Zaraz po tym zdaniu następuje fragment w którym w kolejnych dwóch zdaniach powtarza się trzykrotnie wyra "niemal" /może to razić/
" I jedynie pstrokaty krawat stanowił rysę na jego szykownym obliczu." E.. no jak krawat może stanowić rysę na obliczy -nawet najszykowniejszym - , może na wyglądzie, może na szykownej prezencji ,chociaż to też głupio brzmi, z resztą to Twój utwór, wymyśl najlepsze rozwiązanie tego problemu, na obliczu mi nie leży.
" odpowiadałbyś na tę kradzież nawet gdybyś był niebieski" Myślę, że "za", a nie "na"
" Policjantka wiedziała, że młodszy partner i tak jej nie posłucha. Dostrzegłszy, jak znika między stojącymi na sąsiedniej ulicy wozami strażackimi, ponownie spojrzała w niebo, na ukryte w ciemnej chmurze szczyty budynków."
Ten akurat fragment /moim zdaniem wymaga przeredagowania ;
"Policjantka wiedziała, że młodszy partner i tak jej nie posłucha, dostrzegłszy, jak znika między stojącymi na sąsiedniej ulicy wozami strażackimi. Ponownie spojrzała w niebo, na ukryte w ciemnej chmurze szczyty budynków." Myślę, że w tej postaci, podmioty i orzeczenia są bardziej na swoich miejscach.
Przykro mi ale na dzisiaj muszę przerwać czytanie. Oczywiście nie wstawiam oceny, bo nie dotarłem do końca. Chcąc uczciwe zapracować na wynagrodzenie /zapłata jest faktycznie wyjątkowo sowita/ solennie obiecuję, że dokończę czytanie, a pozostałą część również postaram się wnikliwie skomentować. Moim zdaniem możesz już teraz przeanalizować moje dotychczasowe spostrzeżenia. Do ponownego spotkania /tekst faktycznie długi, ale powrócę/

Odpowiedź autora (14-09-28)

Dziękuję za wizytę i niecierpliwie czekam na ponowne odwiedziny. :) Fakt, tekst jest długi. Co do uwag - dziękuję za ich wskazanie. Połowę z nich natychmiast poprawię. Drugą połowę, tę dotyczącą szyku w zdaniach, na razie pozostawię bez zmian. Nie z arogancji, po prostu mam swój specyficzny styl konstruowania zdań i niektóre z nich mogą na pierwszy rzut oka wyglądać dziwnie ale zapewniam, że od strony technicznej są poprawne (wszelkie wątpliwości mam w zwyczaju sprawdzać jeszcze w trakcie pisania, choć oczywiście wpadki się zdarzają).
Tak czy inaczej dziękuję. Mam tylko nadzieję, że lektura Cię nie znużyła.

234068
14-09-28

1042

gufy
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio
" Zupełnie ignorując wciąż przy nim siedzącego prezentera," Ja osobiście przestawił bym wyrazy tworząc frazę "wciąż siedzącego przy nim".
" Zrozum, o ósmej trzydzieści mam rozmowę a na Manhattan nie jedzie się pięć minut" Chyba brakuje przecinka przed a.
Zaraz po tym zdaniu następuje fragment w którym w kolejnych dwóch zdaniach powtarza się trzykrotnie wyra "niemal" /może to razić/
" I jedynie pstrokaty krawat stanowił rysę na jego szykownym obliczu." E.. no jak krawat może stanowić rysę na obliczy -nawet najszykowniejszym - , może na wyglądzie, może na szykownej prezencji ,chociaż to też głupio brzmi, z resztą to Twój utwór, wymyśl najlepsze rozwiązanie tego problemu, na obliczu mi nie leży.
" odpowiadałbyś na tę kradzież nawet gdybyś był niebieski" Myślę, że "za", a nie "na"
" Policjantka wiedziała, że młodszy partner i tak jej nie posłucha. Dostrzegłszy, jak znika między stojącymi na sąsiedniej ulicy wozami strażackimi, ponownie spojrzała w niebo, na ukryte w ciemnej chmurze szczyty budynków."
Ten akurat fragment /moim zdaniem wymaga przeredagowania ;
"Policjantka wiedziała, że młodszy partner i tak jej nie posłucha, dostrzegłszy, jak znika między stojącymi na sąsiedniej ulicy wozami strażackimi. Ponownie spojrzała w niebo, na ukryte w ciemnej chmurze szczyty budynków." Myślę, że w tej postaci, podmioty i orzeczenia są bardziej na swoich miejscach.
Przykro mi ale na dzisiaj muszę przerwać czytanie. Oczywiście nie wstawiam oceny, bo nie dotarłem do końca. Chcąc uczciwe zapracować na wynagrodzenie /zapłata jest faktycznie wyjątkowo sowita/ solennie obiecuję, że dokończę czytanie, a pozostałą część również postaram się wnikliwie skomentować. Moim zdaniem możesz już teraz przeanalizować moje dotychczasowe spostrzeżenia. Do ponownego spotkania /tekst faktycznie długi, ale powrócę/

Odpowiedź autora (14-09-28)

Zapomniałem w pierwszej odpowiedzi o kwestii przecinka przed "a". W tym zdaniu "a" pełni rolę spójnika więc przecinek nie jest potrzebny. Poza tą uwagą oraz pierwszą, dotyczącą szyku, postarałem się uwzględnić pozostałe sugestie. :)

234067
14-09-28

1042

gufy
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio
" Zupełnie ignorując wciąż przy nim siedzącego prezentera," Ja osobiście przestawił bym wyrazy tworząc frazę "wciąż siedzącego przy nim".
" Zrozum, o ósmej trzydzieści mam rozmowę a na Manhattan nie jedzie się pięć minut" Chyba brakuje przecinka przed a.
Zaraz po tym zdaniu następuje fragment w którym w kolejnych dwóch zdaniach powtarza się trzykrotnie wyra "niemal" /może to razić/
" I jedynie pstrokaty krawat stanowił rysę na jego szykownym obliczu." E.. no jak krawat może stanowić rysę na obliczy -nawet najszykowniejszym - , może na wyglądzie, może na szykownej prezencji ,chociaż to też głupio brzmi, z resztą to Twój utwór, wymyśl najlepsze rozwiązanie tego problemu, na obliczu mi nie leży.
" odpowiadałbyś na tę kradzież nawet gdybyś był niebieski" Myślę, że "za", a nie "na"
" Policjantka wiedziała, że młodszy partner i tak jej nie posłucha. Dostrzegłszy, jak znika między stojącymi na sąsiedniej ulicy wozami strażackimi, ponownie spojrzała w niebo, na ukryte w ciemnej chmurze szczyty budynków."
Ten akurat fragment /moim zdaniem wymaga przeredagowania ;
"Policjantka wiedziała, że młodszy partner i tak jej nie posłucha, dostrzegłszy, jak znika między stojącymi na sąsiedniej ulicy wozami strażackimi. Ponownie spojrzała w niebo, na ukryte w ciemnej chmurze szczyty budynków." Myślę, że w tej postaci, podmioty i orzeczenia są bardziej na swoich miejscach.
Przykro mi ale na dzisiaj muszę przerwać czytanie. Oczywiście nie wstawiam oceny, bo nie dotarłem do końca. Chcąc uczciwe zapracować na wynagrodzenie /zapłata jest faktycznie wyjątkowo sowita/ solennie obiecuję, że dokończę czytanie, a pozostałą część również postaram się wnikliwie skomentować. Moim zdaniem możesz już teraz przeanalizować moje dotychczasowe spostrzeżenia. Do ponownego spotkania /tekst faktycznie długi, ale powrócę/

znalezionych: 25 na 3 stronach
pierwsza   poprzednia poprzednia   1  2  3    następna następna  ostatnia
Noc polarna Podstęp Topielec
Na północy Norwegii. Historia trudnej miłości, która powraca po latach. - Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad
Sponsorowane: 19
Auto płaci: 100
Sponsorowane: 19
Auto płaci: 50
Sponsorowane: 16

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2019 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.