http://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
50

Posłannictwo z gwiazd

  Krótka historia o napotkaniu obcej cywilizacji  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

We październiku nagrodą jest książka
Powtórka z morderstwa
Monika Szwaja
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Posłannictwo z gwiazd

Krótka historia o napotkaniu obcej cywilizacji

Noc polarna

Na północy Norwegii.

Podstęp

Historia trudnej miłości, która powraca po latach.

Topielec

- Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad

Jak działa szatan

„Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?” Rdz 3, 1

Uchodźcy, Kopacz i feministki

Co do tak zwanych uchodźców – obowiązuje absolutna poprawność polityczna.

RANKING FILMÓW Z DRESZCZYKIEM

Ranking filmów „z dreszczykiem” skala 1-6

Drugi raz

Dopadły mnie mdłości. Ślina napływała do ust i ciężko było ją przełykać. Przeznaczenie tych narzędzi było dla mnie jasne. Byłem przygotowany do sekcji zwłok. Moich własnych zwłok... (Nie każdy jednak otrzyma drugą szansę)

Miłość wyborna

Wybebeszę to z Ciebie stanowczo, metodycznie...

Nowa Atlantyda

Jedna z przyszłości futurystycznych zawartych w e-booku "Futurystyka" (Przyszłość kiepska)

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
1048
użytkowników.

Gości:
1045
Zalogowanych:
3
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 1077

1077

Wunderbare Kindern I

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

Data
03-08-19

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Militaria/Fantastyka/Komputery
Rozmiar
10 kb
Czytane
2879
Głosy
10
Ocena
4.60

Zmiany
03-08-19

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
P18-powyżej 18 lat

Autor: an_ge Podpis: And God in his wrath, send an an_ge down to Earth.
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
Znajomość świata Fallout'a się przyda. Nawet bardzo.

Opublikowany w:

Radiated - The First Fallout Zin

Wunderbare Kindern I

Tata patrzył przez zabrudzoną szybę, na inkubatory po drugiej stronie.
... Cudowne Dzieci klasy "S"...
... Klasy idealnych snajperów...
... Nie potrzebujących broni...
... Nie potrzebujących amunicji...
... Wynalazki przedwojennych naukowców...
... Dzieci...


Szła brudną alejką, pomiędzy budynkami grożącymi zawaleniem. Nie rozglądała się, lecz mimo to widziała przyczajonych w cieniu ćpunów i pijaków. Nie przejmując się potencjalnym zagrożeniem szła sprężystym krokiem, od czasu do czasu muskając dłonią Desert Eaglea przy pasku. Smród niemytych ciał, opary taniej gorzały i słodko-mdlący odór odpadów fizjologicznych był wszechobecny. Wszystko tu cuchnęło na swój własny, oryginalny sposób. Nieobca też alejce była "muzyka". Dalekie pokasływania i jęki, chrobot szczurów, odgłosy walki o kawałek spleśniałego chleba. Monick przystanęła. Dźwięk inny niż wszystkie, a przy tym szalenie nie pasujący do tej ponurej scenerii sprawił, że poczuła się zdezorientowana. Nie lubiła tego.
Przez chwilę uważnie nasłuchiwała, a następnie bezszelestnie biegiem dotarła do źródła dźwięku.
Na stercie gruzu siedziała mała dziewczynka o niezwykle jasnych, rudych włosach. Śmiała się, a jej śmiech radosny i szczery zmusił Monick do uśmiechu. Jednak uśmiech szybko zmienił się w grymas obrzydzenia, szoku i niedowierzania. Dziewczynka pokazywała na zmasakrowane szczątki innego dziecka i śmiała się do rozpuku. Z pękniętej czaszki wylewała się gęsta, biała ciecz. Gałki oczne, nienaturalnie rozszerzone, wgapiały się tępo w dłonie. Dłonie... Palce dziecka były ustawione pod różnym kątem, a gdzieniegdzie można było dostrzec połamane kości przebijające bladą skórę. Nogi zostały oderwane tuż przy biodrach i zwisały teraz po obu stronach ramion.
Lata spędzone w tym świecie uodporniły Monick. Jednak nie tak bardzo jak myślała. Zwróciła zawartość żołądka tuż za załomem muru.
Tymczasem dziewczynka przestała się śmiać i z ciekawością przypatrywała się zwłokom. Przypadkowo zauważyła Monick opierającą się o pokruszoną ścianę. Posłała jej uroczy, pełen niewinności uśmiech i wyciągnęła rękę w stronę głowy trupa. Monick zdołała się powstrzymać przed kolejnym rzyganiem, gdy tamta machała otwartą dłonią przed oczami dziecka.
- Przegrał! Przegrał! Przegrał! - nuciła cichutko rudowłosa - Szkoda, że tatuś tego nie widział, byłby dumny!
- Jaki Bóg na to pozwala...? - Monick czuła żółć w ustach. Nie zwróciła uwagi na podśpiewywane słowa.
Mała przechyliła głowę w geście zdziwienia.
- A co to „Bóg”?
Monick czuła się jak po maratonie. Osunęła się na ziemię.
- To ktoś, kto może zrobić wszystko, ktoś, komu nigdy nie stanie się krzywda, ktoś, kto powinien opiekować się tym chorym światem... - zabrakło jej słów - Nieważne. Wracaj do domu, dziecko.
Z trudem zdołała się podnieść. Odchodząc, usłyszała jeszcze zamyślone:
- Mój tatuś był Bogiem. Też bym chciała być Bogiem.
Monick skrzywiła się ironicznie.
- Taa... teraz to już widziałam i słyszałam wszystko...

***

Monick klęczała ukryta w zaroślach porastających ruiny dworca kolejowego. Jej skórzana kurtka i spodnie, były tak brudne i wytarte, że służyły za doskonały strój moro. Z karabinkiem snajperskim na ramieniu trwała w bezruchu już kilkadziesiąt minut. Otworzyła usta, by nie było słychać jak oddycha, i czekała... Młody deathclaw nieufnie zbliżył się na odległość 30 kroków. Jego pobratymcy pożywieni truchłem Raidersa spali trochę dalej. Wkrótce dołączył do nich.
Monick policzyła w myśli do 100. Wycelowała i pociągnęła za spust trzy razy. Trzy deathclawy odeszły błękitnym tunelem. Pozostała dwójka zbudziła się i już szukała zagrożenia. Monick, ustawiona pod wiatr, zdołała położyć trupem jeszcze jednego, gdy rozległ się hałas. Kobieta w czerwonym płaszczu pojawiła się znikąd na torach i teraz darła się przeraźliwie, patrząc na dwumetrowego potwora. Ten błyskawicznie pomknął w jej stronę.
Monick bez namysłu, za to klnąc niczym emerytowany marynarz chory na reumatyzm, rzuciła się jej na pomoc. Wyjąwszy dwa SMG pruła w stronę zwierzęcia-Matki. Twarda skóra stanowiła wcale niezły pancerz, jednak stworzenie było bez szans. Z łomotem zwaliło się na ziemię tuż obok wciąż wrzeszczącej kobiety. Monick podbiegła zwinnie i kantem broni uderzyła tamtą w podbródek. Kobieta zachwiała się i runęła na piach.
- Cholera - mruknęła snajperka i odwróciła się.
Instynktownie się schyliła. Pazury nie dobitej bestii rozorały powietrze tuż nad jej głową. Odrzuciła rozładowane pistolety i wyszarpnęła zza pasa Desert Eaglea. Kierując lufę ukośnie w górę strzeliła kilka razy. Deathclaw w przedśmiertelnych drgawkach zahaczył o jej ramię swoją łapą.
Usłyszała chrobot miażdżonych kości. Swoich kości. Odskoczyła niezdarnie i wylądowała na tyłku. Dyszała ciężko, jednak zwierzę się nie podnosiło.
- Cholera! Gdzie te Stimpaki?! - zdążyła pomyśleć, nim ogarnęła ją ciemność.

***

- Gdzie jestem? - zapytała, nie otwierając oczu. Czuła pod sobą miękki materac, a na nagim ciele szorstki koc.
- Jesteś u Boga - odpowiedział jej męski głos. Ostry ból w barku powstrzymał ją przed gwałtownym uniesieniem się.
- Że, kurwa, co?
Mężczyzna, a raczej chłopak, siedzący obok niej na łóżku uśmiechnął się debilnie.
- Bóg się tobą zaopiekuje - powiedział, wciąż z kretyńskim wyrazem twarzy - Jesteś bezpieczna u Boga.
Chwilę patrzyła na niego, niezdolna do wypowiedzenia wszystkich cisnących się na usta wulgaryzmów.
- Jasne. Gdzie są moje ubrania i broń?
Chłopak powstał i milcząc podał jej czerwony płaszcz, identyczny jaki miała na sobie niedoszła ofiara deathclawa.
- Nie myślisz, że ja to, kurwa, na siebie włożę? - zapytała uprzejmie. Idiotyczny uśmiech był jedyną odpowiedzią. Z westchnieniem i sykiem bólu nałożyła tandetę na siebie i wstała.
- Zaprowadzę cię przed oblicze Boga - stwierdził chłopak i ruszył w stronę drzwi. Monick, chcąc nie chcąc, posłusznie, i boso, podreptała za nim.

***

Korytarz był zbyt długi jak na jej gust. Mijała po drodze wielu ludzi, wszystkich z tym samym rodzajem uśmiechu. Oni także nosili czerwone płaszcze. Zmrużywszy po kociemu oczy rejestrowała każdy szczegół ich postawy ciała, oraz rozplanowanie rozgałęzień korytarza. Byli nieuzbrojeni - to rzucało się w oczy, szczególnie, że w tych czasach było to oznaką niezwykłej odwagi bądź ogromnej głupoty. Wychodziło na jedno.
Po około 7 minutach dotarli przed podwójne, metalowe drzwi. Chłopak otworzył je bez wysiłku. „Muszą być często używane” - przemknęło jej przez myśl. Weszli do przestronnej sali, w której na posadzce siedziało sporo osób. Tym bardziej oddalona o jakieś 16 kroków postać na wysokim krześle, była widoczna. Monick zmarszczyła czoło. Na pseudo tronie siedziała najwyżej 12 letnia dziewczynka o płomienno rudych włosach.
- Witaj - przemówiła wielkopańskim tonem, zadzierając nos do góry - Jestem Bogiem!
Monick parsknęła śmiechem. Była głodna, obolała i wściekła. Musiała się wyładować, a ta sytuacja była tak absurdalna, że aż śmieszna. Rudowłosa gówniara cierpliwie czekała, aż Monick się uspokoi, po czym nie zmieniając sposobu mówienia, odrzekła:
- Ocaliłaś życie jednej z moich kapłanek, a więc potraktuję twoje bezczelne zachowanie pobłażliwie. Aby jednak nie stało się ono przykładem dla innych...
Chłopak stojący obok snajperki zaczął się podejrzanie trząść. Z każdego pora na jego ciele zaczęła wypływać krew. Monick z przerażeniem oglądała upiorne przedstawienie. Odeszła jej ochota do śmiechu. Chłopak skąpany we własnej krwi, padł na kolana. Nie przestając się trząść trwał tak długą chwilę, patrząc oskarżycielsko na Monick oczami pozbawionymi źrenic.
Wszystko to rozgrywało się w absolutnej ciszy. Łoskot ciała uderzającego o kamienną posadzkę rozbrzmiał echem po sali. Snajperka zmusiła się by spojrzeć na dziewczynę. Jej niewinny uśmiech i iskierki radości w dużych zielonych oczach zaszokował ją bardziej niż ta niezwykła śmierć. Jedyną oznaką, że to bezcelowe acz tak dziwne morderstwo jakoś na nią wpłynęło, była nagła, nienaturalna bladość na twarzy.
- To ty... - wycharczała przez zaciśnięte gardło - Ale jak...?
Smarkula przechyliła na bok głowę, zupełnie jak przy ich ostatnim spotkaniu, 5 lat temu.
- Spełnię twoje jedno życzenie – zaczęła, trochę jakby niepewna swoich słów - A jeśli zostaniesz moją wyznawczynią, trzy. Proś więc o co chcesz. Jeśli chcesz wiedzieć JAK to zrobiłam...
Monick oddychała głęboko, próbując zebrać myśli.
- Kim...czym ty jesteś?!!
Rudowłosa lekko zmarszczyła nosek.
- Jestem Bogiem.
- Raczej potworem!
Kobieta oddalona od Monick o jakieś 5 metrów nawet nie poczuła bólu, gdy jej głowa eksplodowała z cichym mlaśnięciem przydeptanej purchawki. Krew i kawałki mózgu oraz kości obryzgały siedzących dookoła, lecz nikt nawet się nie skrzywił. Nawet nie drgnął...
- Skoro tak łatwo ci nad nimi panować, dlaczego jeszcze... Dlaczego jeszcze mnie nie zabiłaś? - zapytała Monick, głosem opanowanym i cichym.
"Bóg" uśmiechnął się rozbrajająco.
- Bo jestem ci winna.
Monick zachwiała się pod wpływem olśnienia.
- Czy to przeze mnie?
- Nie. To dzięki tobie. Tato stworzył wiele mi podobnych, ale dzięki tobie jestem jedyna w swoim rodzaju. Jestem Bogiem. - powtórzyła po raz kolejny.
Cisza była dosłownie grobowa.
- Zostaw mnie w spokoju - powiedziała, nagle zmęczona Monick - Oddaj mi broń i ciuchy, i zostaw mnie w spokoju. To moje życzenie.
- Będzie jak chcesz - odparła smarkula i klasnęła w dłonie.
Drzwi się otworzyły. Dwie kobiety wniosły dobytek snajperki, położyły go na podłodze nie zwracając uwagi na świeże trupy i pokłoniwszy się "Bogowi", odeszły. Rana już nie krwawiła, lecz przypominała o swoim istnieniu tępym bólem i rwaniem w ramieniu. Monick zaczęła się ubierać.
- Skąd tyle zła? - mruknęła do siebie, sama nie wiedząc dlaczego.
- Zło czy dobro, jaka to różnica? - roześmiała się radośnie rudowłosa - Ten świat potrzebuje opieki Boga, sama to powiedziałaś.
- Jeśli powtórzy się jeszcze raz... - obiecała sobie w duchu Monick.
- A ja jestem Bo... - nie dokończyła rudowłosa, gdyż przerwał jej wystrzał broni. Snajperka nie spojrzawszy za siebie, opuściła komnatę. Po kilku minutach udało jej się wydostać z kompleksu zabudowań. Siedziby Boga.
- Teraz to już zrobiłam wszystko - pomyślała z ironią, przeładowując broń.



Podpis: 

And God in his wrath, send an an_ge down to Earth. dawno.
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Noc polarna Podstęp Topielec
Na północy Norwegii. Historia trudnej miłości, która powraca po latach. - Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad
Sponsorowane: 19
Auto płaci: 100
Sponsorowane: 19
Auto płaci: 50
Sponsorowane: 16

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2019 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.