http://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
90

Posłannictwo z gwiazd

  Krótka historia o napotkaniu obcej cywilizacji  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

We październiku nagrodą jest książka
Powtórka z morderstwa
Monika Szwaja
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Posłannictwo z gwiazd

Krótka historia o napotkaniu obcej cywilizacji

Krzyż

Traumatycznie. Przeczytaj i spróbuj zrozumieć, co powinno spotkać właśnie Ciebie.

Noc polarna

Na północy Norwegii.

Podstęp

Historia trudnej miłości, która powraca po latach.

Topielec

- Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad

Jak działa szatan

„Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?” Rdz 3, 1

Uchodźcy, Kopacz i feministki

Co do tak zwanych uchodźców – obowiązuje absolutna poprawność polityczna.

RANKING FILMÓW Z DRESZCZYKIEM

Ranking filmów „z dreszczykiem” skala 1-6

Drugi raz

Dopadły mnie mdłości. Ślina napływała do ust i ciężko było ją przełykać. Przeznaczenie tych narzędzi było dla mnie jasne. Byłem przygotowany do sekcji zwłok. Moich własnych zwłok... (Nie każdy jednak otrzyma drugą szansę)

Nie :-( Święta!

Obok Johna McClane'a, łysawego gościa bez butów, w brudnych spodniach i podartym podkoszulku, usiadł Czerwony Kapturek... Z "życzeniami". ..

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
443
użytkowników.

Gości:
443
Zalogowanych:
0
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 151

151

ślepa

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

Data
03-06-11

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Romans/Melodramat/Filozofia
Rozmiar
20 kb
Czytane
14768
Głosy
73
Ocena
4.75

Zmiany
16-01-20

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
R12-powyżej 12 lat pod nadzorem i za zgodą rodziców lub dorosłych

Autor: kocie_oko Podpis: Agata Hublewska
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
wygrany konkurs miesięczny
naszym życiem rządzi przeznaczenie. i nawet o tym nie wiemy ... co się dzieje, gdy ktoś nie dopuszcza pewnego zdarzenia do świadomości i jest ślepy na wszystko inne....

Opublikowany w:

jeszcze nigdzie :(

ślepa

- Co robisz?
- Myślę o życiu. Myślę o ludziach i o zniszczonych marzeniach przez nich . I o tych naprawionych. Zastanawiam się , czemu ludzie wszystko niszczą? Myślę o wojnach, krzywdzie i biedzie. O chorobach, płaczu i smutku .....
- Źle. Co robisz ?
- Myślę o życiu. Myślę o pięknym świecie . O tych wszystkich kwiatach, drzewach. O wschodzie i zachodzie słońca. I o księżycu. O tych bezsennych i gwieździstych nocach. Myślę o porannej i samotnej kąpieli w jeziorze. W głowie słyszę głos tulipanów układanych do wazonu . Czuję zapach czwartej nad ranem. I śmiech południa.
- To wszystko ?
- Myślę o życiu. Myślę o tobie i o sobie. Nic nie jest przypadkiem. Jest z góry ustalone.
- Przez kogo ?
- Różnie to się nazywa. Bóg, przeznaczenie, gwiazdy ...
- Co chciałabyś ?
- Chciałabym latać. Wysoko. Daleko . Chciałabym widzieć to całe ludzkie zło. Wysokie miasta . Ten pośpiech . Samochody zatruwające życie . Krzywdę i śmierć i .....
- Źle. Co chciałabyś ?
- Chciałabym latać. Wysoko. Daleko. Chciałabym widzieć cały świat. Złotą pustynię i jej zielone klejnoty . Zobaczyłabym śmiejący się księżyc . I gorące słonce. I gwiazdy poranne. Rzeki jak wstążki. I ciebie. Chciałabym Cię od razu znaleźć. Ciągle widzieć i pilnować.
- Błąd. Bo mnie nie ma. Szukasz mnie całe życie. I w końcu myślisz, że znalazłaś. Jakże złudne to jest ! Bo mnie nie ma . I nigdy mnie nie znajdziesz. Nie istnieję !
- Błąd, tym razem twój! BO TY JESTEŚ . Ciągle i o każdej porze dnia i nocy. Widzę cię i czuję.
- NIE MA MNIE.
- Jesteś. W moim sercu. Zawsze tam istniałeś. I będziesz. Możesz mówić, że cię nie ma. Możesz uciekać, schować się . Ale to ci się nie uda. ...... Nie, nie znikniesz z mojego serca....
***********
Jadę sobie autobusem .... Wtedy też jechałam. Miałam siedemnaście lat . Pamiętam, jak mijałam kolejne ulice. Czułam wstrząsy przy zatrzymywaniu. W pewnym momencie dosiadł się do mnie chłopak . Siedzieliśmy – milcząc i milcząc – siedzieliśmy. I nagle ta bariera została przełamana . On spytał się mnie jak najbardziej naturalnym głosem, czy wiem, jak dojechać do ..... No właśnie – nawet nie pamiętam , gdzie ... W głowie utknął mi jednak jego głos . Przypominam sobie, jak fala ciepła spływała na mnie. Czułam się otoczona dziwnym blaskiem , dającym ukojenie . Byłam tak urzeczona jego głosem , że nawet nie wiedziałam, o co się mnie spytał. Dziś przyznaję się więc – totalna porażka . Byłam więc zmuszona powiedzieć : „Niestety, nie mam pojęcia” . I znów zaczęliśmy milczeć . Milcząc siedząc i siedząc – milczeliśmy .
Ja wiem, że to, co zrobiłam później, było głupie . Ale zaryzykowałam. Nie wiedziałam, kiedy wysiądzie z autobusu. Postanowiłam wysiąść wcześniej od niego. Wstałam niepewnie. I nagle zatrzęsło autobusem .....
Czułam wszystko, a jednocześnie nic. Jakbym stała z boku i patrzyła na samą siebie. Spadając powoli patrzyłam w jego oczy. Nie ! Ja się w nich zatopiłam! Bezgranicznie i bez ratunku. I tak spadałam powoli widząc dwa najpiękniejsze zielone szafiry... Nagłe przebudzenie wszystko zepsuło. Całą tę piękną chwilę . Jak poznanie dobra i zła przez Adama i Ewę . Poczułam na mojej skórze lodowatą wodę – wstyd, ból zażenowanie... Nie wiem, ile leżałam na brudnej podłodze autobusu. Poczułam w swojej drobnej dłoni jego silną. I ciepłą. Mała chwila i już byłam na górze. Staliśmy tak razem trzymając się za ręce w tym tłumie dzikich i ciekawych par oczu. Dla mnie to się jednak nie liczyło. Szepnęłam bardzo cichutkie „dziękuję” i wybiegłam z tej dusznej puszki zwanej autobusem. Obejrzałam się dokładniej i zastanowiłam się – gdzie można by się schować ? Tak- sklep z butami to może nie idealna kryjówka , ale wtedy ..... to było coś. Usiadłam na krześle i odetchnęłam . Ten upadek potoczył się zbyt szybko, ale za to jaki był piękny ....Warto było dla niego, dla chwili kontaktu z nim wygłupić się. Hmmmm... Warto było ? Siedząc na krześle, które służyło przymierzaniu butów zorientowałam się , że nie mam torebki. W tym całym zamieszaniu zostawiłam ją w tym feralnym autobusie . Cholera, tylko nie to ! Zbladłam. Wprost czułam, jak krew odpływa mi z twarzy . Ale za chwilę z powrotem tam wróciła. – mianowicie mój nieznajomy z autobusu wkroczył niepewnym krokiem do obuwniczego z moją torebką w ręce. Wraz z nim do sklepu wpadło światło, które ogrzało moje serce. Chwilka, co to był za motyw .... Buty i facet ... Ależ...Ależ to Kopciuszek ! Tymczasem on podszedł do mnie spokojnie, najzwyczajniej w świecie podał torebkę i wyszedł .... Zatkało mnie.....
I w ten oto sposób zaczęła się moja najgłupsza , najmniej sensowna i niespełniona miłość...
*************
- Proszę, powiedz gdzie jesteś ? Szukam ciebie ...
- Podobno masz mnie już w swoim sercu.
- Tak, ale ja chcę Ciebie naprawdę ... Chcę Cię poczuć i dotknąć. Chcę się zatopić w twoich zielonych oczach. Pragnę potargać twoje włosy. Trzymać twoją dłoń...
- Już ci to mówiłem – po co chcesz mnie szukać , masz wszystko. A ja mogę nie być tym, za kogo mnie masz. I wtedy będzie mały problem ...
- Jesteś tym moim jedynym, wyśnionym ... Chcę ciebie !
- Rozejrzyj się wokół. Powiem ci coś : szukając szczęścia nie zauważasz , że już jesteś szczęśliwa ....
***************
Teraz mam dwadzieścia trzy lata. Szukałam mojego Nieznajomego. Nazywałam go Marcin, ponieważ szalenie lubię to imię. Mniejsza z tym. Ja się naprawdę starałam. Jeździłam tym samym autobusem, każdego dnia chociaż parę minut poświęcałam na wyczekiwaniu na przystanku. I wreszcie – zmieniłam sklep obuwniczy ... Byłam jednak bardzo przygnębiona, minęło w końcu tyle czasu, choć w sercu miałam jeszcze resztki nadziei ...
Jak dziś pamiętam ten dzień, kiedy spotkałam Olafa. Ale nie Lubaszenkę ! Po prostu mój zwykły, jedyny, kochany Olaf .
Pewnego wieczoru wracałam z jakiegoś wyjątkowo nudnego spotkania. Postanowiłam przejść przez most. I zobaczyłam człowieka stojącego na balustradzie. Płakał. Po cichym przybliżeniu się zdołałam zauważyć zwykłego chłopaka, no , może już mężczyznę w moim wieku, lub nieco starszego. Jego płacz chwytał mnie tak za serce , że przystanęłam na chwilę. Zasłuchana w jego osobisty ból stałam i stałam ... Dopiero potem olśniło mnie : on chce popełnić samobójstwo !!! Musiałam do niego podejść , ale najważniejszym krokiem było wzbudzenie w nim zaufania. Tylko jak to zrobić ... ???
- Cześć – powiedziałam cichutko . Nie odpowiedział. – Przyszłam tutaj, żeby się wypłakać, ale widzę, że zabrałeś mi miejsce...
A on uśmiechnął się przez łzy . To był dla mnie najpiękniejszy widok .
- Moje życie nie ma sensu – wydusił z siebie . I zatopił się we łzach.
- Nie martw się, moje też nie ma - przyznaję : wypaliłam wtedy cholernie głupi tekst, ale zaraz poprawiłam się , opowiadając mu historię Marcina. Przedłużałam specjalnie, bo każda minuta była cenna. Cenna jak ... życie. JEGO ŻYCIE !!!
- Jesteś głupi ! – wykrzyczałam mu w twarz , kiedy już z bólu nawet nie kontaktował.
- Tak ?!?!? To ty tracisz czas i życie na szukanie tego twojego ... no , Marcina!! – udało mi się. Odżył .
- Ja marnuję życie? Może. Ale to nie ja stoję teraz na balustradzie próbując skoczyć ...
Cisza.... Cisza przerwana słodkim dźwiękiem opadającego światła księżyca. Przerwana dźwiękiem powstających gwiazd. Bo ja to słyszałam. Przynajmniej tak wtedy mi się wydawało ....
- Zamknij się ! – Nareszcie ! On żyje ! Zaczął się kłócić ...
- Sam to zrób !
- Och ty ....... Karolino .
Moglibyśmy się tak kłócić w nieskończoność. Szczerze? Cieszyłam się z tego. Jak.... wariatka. Ale stało się coś dziwnego i niewytłumaczalnego. Mianowicie po wymowie mojego imienia spojrzałam się w jego szare , jeszcze napuchnięte, ale piękne oczy. Spojrzałam się tak .... tak dogłębnie. I zobaczyłam w nich iskierkę czegoś. Może radości, może nadziei ... Nie wiedziałam. W każdym razie on zrobił to samo – to znaczy spojrzał w moje oczy i nie wiadomo skąd , nie wiadomo jak .... zaczęliśmy się śmiać. Tak po prostu wybuchnęliśmy.
Zszedł z balustrady, padliśmy sobie w ramiona , śmialiśmy się i płakaliśmy razem.
- Chodźmy stąd.... Jak najprędzej ! –wyszeptał wystraszony i jeszcze rozbawiony.
Ruszyliśmy bardzo szybko , aby dalej od tego mostu. Nie wiem jak znaleźliśmy się w parku. Usiedliśmy na ławce. Nie poszłam na noc do domu – zresztą nie miałam po co wracać do pustego mieszkania.. Przegadaliśmy całą noc. On opowiadał mi różne rzeczy. O jego życiu, o nim samym. Powiedział, że nazywa się Olaf , mieszka od jakiegoś czasu w tym mieście i każdego wieczoru przychodzi na ten most i dużo myśli o swoim życiu. Że nie może odnaleźć siebie w tym całym bałaganie zwanym życiem, że nic nie ma sensu.
Współczułam mu . Do tego stopnia, że zdjęłam buty, nogi włożyłam do fontanny znajdującej się nieopodal , spojrzałam w gwiazdy i kazałam zrobić mu to samo. Głupie? Nie.
- Nie rozumiem – szeptał – to nie ma najmniejszego sensu ...
- Być może: nie ma! Ale zastanów się. Życie jest po to, żeby żyć naprawdę .
- Ja nie potrafię . Nie umiem.
- Możesz wszystko. Ale ty się po prostu boisz !
- Wcale nie !
- Chcesz? Pokażę ci na czym polega życie – Parsknął śmiechem. Zdenerwowałam się – No chyba, że wolisz użalać się nad sobą . Spróbuj – kusiłam – co ci zależy ...
- No, w sumie ....
- Ale pomożesz mi szukać Marcina – wzniósł oczy do nieba – ale tylko tak ... wiesz, przy okazji ...
- Niech ci będzie . Pomogę tobie.
- Nie .... Pomożesz tylko i wyłącznie sobie .... – i wyciągnęłam dłoń w jego stronę. A on dał mi swoją z taką ufnością, jakie ma małe dziecko ....
Nie wiedziałam , gdzie mam go zabrać. Powoli świtało, choć noc jeszcze nie odeszła na dobre. Powłóczyliśmy na plażę . I pokazałam , jak żyć. Rzuciłam się w morskie fale w ubraniu. Skakałam, tańczyłam w zimnej wodzie niczym jakaś nimfa lub bogini. Obserwowałam cudowny wschód słońca i patrzyłam co chwilę na niego. A Olaf stał zwrócony w moją stronę jak posąg. Przypominam sobie, że wyszłam na plażę, położyłam się cała mokra na złotym piasku. I czekałam na niego. W końcu usiadł obok mnie. Siedzieliśmy tak , słuchaliśmy morza i wschodu słońca. Nie wiadomo kiedy zasnęliśmy wtuleni w piasek....
****************
- To były piękne chwile w moim życiu ... Nigdy ich nie zapomnę.
- Przecież jeszcze możesz je przeżyć! Tyle , ile sama chcesz ....
- ................
*****************
Siedziałam w mojej jasnej kuchni . Olaf brał prysznic. Ja też to już zrobiłam. Nic dziwnego. Piasek mieliśmy wszędzie, na całym ciele ... Zaparzyłam poranną kawę.
- Cóż za piękny aromat ... – to Olaf wyszedł z łazienki. Kątem oka dostrzegłam jego nieopalone jeszcze ciało i mój biały ręcznik owinięty wokół jego pasa . „Musze zabrać go na plażę” – przemknęło mi przez głowę.
- Bezbłędnie .... Nic nie pachnie piękniej niż świeżo parzona kawa ...- Uśmiechnęłam się - Usiądź , proszę. W zasadzie ... Nie spytałam ... Ale nikt się o ciebie nie martwi? To znaczy... Może gdzieś pracujesz ... Sama nie wiem.
- Ech... jestem samotny . Wiesz.... nie pytaj się o pracę. Wystarczy, że powiem, że nie jestem w niej spełniony. Wybrałem po prostu zły kierunek drogi życiowej ...
- Jak wolisz ... Tego pytania wcale nie było, Okey ? – Jego uśmiech był wystarczającą odpowiedzią ..
- Ale czy ty .... masz kogoś ? Rodzina, przyjaciele, chłopak ..... cokolwiek. Może jakieś zwierzątko ... ??
- Nie mam nikogo na tym świecie . – Głos ugrzązł mi w gardle. Pomyślałam przez chwilę o Marcinie .... – O ile pamiętam – zmieniłam temat – miałam pokazać tobie prawdziwe życie, czyż nie tak ?
- Tak.
- A więc .... Chcesz być w Hiszpanii?
- Jak? Przecież jutro normalny dzień pracy! Nie, nie mogę.
- Możesz. Nie przejmuj się przyszłością, kiedy marzysz właśnie o niej. To ma być przyjemne, prawda?
- Nie rozumiem ciebie kompletnie.
- Zamknij oczy.
- Co?
- Zamknij je tylko.. – Posłuchał mnie. Powoli, ale posłusznie wykonał moją prośbę.
Przyniosłam mały wachlarz, który był właśnie z mojej podróży do Hiszpanii. Usiadłam obok niego, zaczęłam go wachlować.
- Wieje przyjemny wiaterek, prawda? – wyszeptałam – Jesteś teraz na gorącej plaży – skrzywił się jak cholera. On tego nie rozumiał. Nie rozumiał, co mu chcę przez to przekazać. A ja powoli nabierałam wątpliwości, czy zdołam nauczyć go życia. Próbowałam jednak dalej.– czujesz piasek pod stopami, na ustach słony smak morza, w powietrzu unosi się zapach słońca. Teraz poczekaj na mnie chwilkę.
Zrobiłam mu zimnego drinka. Popijał powoli. Czy mu smakował? Czy rozumiał mnie? Nie wiem. Postanowiłam zrobić mu jakieś typowe hiszpańskie danie... Hmm.. Wszystkie składniki miałam akurat w domu. Przygotowałam mu paellę . Siedziałam i obserwowałam, jak je.
- Uśmiechnij się, proszę. Tak ładnie wtedy wyglądasz. – A on to zrobił! Widziałam jego szare roześmiane oczy ...
- Opowiedz mi więcej o Marcinie.
- W sumie wiesz już wszystko. Minęło sześć lat od kiedy widziałam go ostatni , no i pierwszy raz ....
- Chciałem się spytać... to znaczy ... Ech ...No, nie spotkałaś nikogo? Cały czas myślisz tylko o nim?
- Dziwna jestem, prawda?
- Nie znasz go. Nie chcesz poznać kogoś ... nowego?
- No... Nie.
- Może już czas.... – złapał mnie za rękę. Spojrzałam na niego. A następnie w okno.
- Pada deszcz. Pójdziesz do mojego ogródka?
- Po co ? Nie chcę być mokry.
- Zobaczysz coś.
Poszliśmy. W ogródku puściłam jego rękę i zaczęłam biegać. Wyciągnęłam ręce ku górze i śmiałam się. Dotknęłam mokrych kwiatów. Tańczyłam w deszczu. Na początku Olaf stał i gapił się na mnie. Ale potem robił to samo, co ja....
*************
- Nad czym myślisz?
- Myślę o Olafie. Jak szczęśliwa byłam wtedy przy nim. Ale nie mogę przestać mysleć o Tobie. Marcin , ja .... Ja cię kocham....
- Tylko ci się tak zdaje.
**************
Od chwili, kiedy spotkałam Olafa, minął rok. Spotykaliśmy się dość często. A on przy mnie zawsze ożywał, rozkwitał. Cieszyło mnie to bardzo. Jednak nie przyjmowałam do wiadomości, że to ja uratowałam mu życie. To było dla mnie całkowicie abstrakcyjne. Ale on był mi wdzięczny.
Tego dnia siedziałam z nim w kuchni. Robiliśmy wspólnie jakieś ciasto. Przypominam sobie, że posmarowałam mu nos bitą śmietaną. Chwilę się pośmiał, następnie nałożył na palec tej białej pianki i położył mi ją na usta. Oniemiałam. A on nachylił się mnie tak po prostu... pocałował. Przestraszyłam się, szybko wstałam od stołu, wybiegłam z mieszkania ze łzami w oczach. Jak on mógł? Nie ma prawa! On... On nie jest Marcinem. Będąc na ulicy płakałam już na dobre. Łzy zakrywały mi cały świat. Czułam się okropnie. Biegłam, nie wiedząc, co robię.
Pamiętam, że wszystko działo się powoli. Zdawało się, że samochód latał w moją stronę. Przypominał mi czerwonego smoka. A jakie dźwięki wydawał.... Przeszkadzało mi to bardzo. Gdybym miała jakiegoś pilota, to zgasiłabym przynajmniej efekty dźwiękowe. Tak trąbił i trąbił ... Potem już nic nie słyszałam. Poczułam jedynie ból, który po chwili zniknął . I światło, takie dobre i ciepłe. Poczułam się, jakby Marcin mnie objął.
***************
Znalazłam się na pięknej polanie. Było mi tak dobrze... I nagle zobaczyłam Marcina. Ucieszyłam się. On usiadł obok mnie i złapał mnie za rękę.
- Co robisz? – spytał i spojrzał w moje oczy.
- Myślę, o życiu. I czy warto wracać na ziemię, skoro mam ciebie- uśmiechnęłam się.
- Pamiętasz, co się stało dokładnie siedem lat temu?
- Nie....
- Błąd. Ty wiesz.
- Pamiętam, jak wyszedłeś z obuwniczego. Ja tam zostałam. Nie mogłam się ruszyć z wrażenia po tobie. Ale za chwilkę nabrałam odwagi .... i ... – zatrzymałam się w tym miejscu. Nie mogłam mówić dalej. Przecież ja zostałam w tym obuwniczym ... czego on ode mnie chce?
- Mów dalej, Karolina.
Karolina....Więc tak się nazywałam tam, na ziemi . Na tamtym świecie...
- Ty wiesz, co się stało – mówił uparcie. CZEMU ? Niech mi da spokój....
- Wyszłam z tego sklepu!
- Dalej, proszę.
- Chciałam zobaczyć ciebie.... Spytać się o telefon, adres, cokolwiek... Usłyszałam pisk samochodu, czyjeś krzyki, płacze, wołania o pomoc. Podbiegłam do ulicy, tak , jak wszyscy pozostali....
- Mów. Powiedz, co tam zobaczyłaś!!!
- Widziałam... – nie mogłam z siebie nic wydusić. Łzy ciekły mi po dłoniach – zobaczyłam..... Krew...pełno krwi.... Zobaczyłam ciebie ....Boże, tam była krew....Ty nie żyłeś.... Nie chcę tam więcej powrócić!!!
- Nie wrócisz do tamtej chwili. Nie płacz.. - Przytulił mnie do siebie. – Czegoś jednak nie rozumiem. Dlaczego szukałaś mnie przez te wszystkie lata?
- Bo... Ja ... w środku-tu poczułam ukłucie w sercu- nie chciałam ... Ja nie dopuściłam do myśli twojej śmierci... Ja ... chciałam ciebie szukać, bo ty istniałeś w moim sercu... ty tam byłeś !!!! – rozpłakałam się na dobre. W głowie słyszałam słowa: „krew...śmierć...krew...on nie żyje....jego nie ma...”
- Niepotrzebnie...Niepotrzebnie....
- Ale... Ja chciałam!!!
- Karolina, słuchaj... Na tamtej stronie jest ktoś, kto czuje dokładnie to samo, co ty czułaś siedem lat temu. Ocknij się, życie przed tobą!
- Nie opuszczę ciebie, NIGDY! – powiedziałam stanowczo.
- Wrócisz na ziemię....
- Nie!
- Ech, spróbujmy inaczej. Co robisz?
- Myślę o życiu. Myślę o krzywdzie, biedzie, bólu ...
- Źle. Co robisz?
- Myślę o życiu. Myślę o wschodzie i zachodzie słońca. O bieganiu w deszczu, o śpiewie ptaków, tak kojącym dla naszej duszy...
- To wszystko?
- Myslę o tobie, sobie i Olafie. Nic nie jest przypadkiem. Ty zmarłeś dla Olafa. Gdybyś nie umarł i gdyby on nie chciał popełnić samobójstwa, nigdy bym jego nie poznała...
- Co chciałabyś?
Zastanowiłam się przez chwilę. Chciałam wykrzyczeć: „Ciebie, Marcin! Chcę ciebie!”, ale... Nie potrafiłam. Nie mogłam. Po głowie chodził mi tylko Olaf....
- Co chciałabyś? – powtórzył.
- Chciałabym powrócić do życia. Być blisko Olafa....
- W takim razie...żegnaj!
- Dziękuję Tobie... żegnaj.
Wstałam. Patrząc na Marcina oddalałam się do tyłu. Tak chciałam tam zostać... Przyjęłam do świadomości wszystkie zdarzenia. Wiedziałam co robić. Wreszcie.. Tylko czemu jestem tak szczęśliwa? Czyżby Olaf? Odchodzę sobie z tego miejsca. Jest coraz chłodniej....
************
- Karolina, Karolina , na litość boską, obudziłaś się wreszcie! Już jesteś ze mną..
Obudziłam się w szpitalu. Było mi chłodno. Co się ze mną działo?
- Proszę na mnie spojrzeć – usłyszałam ciepły głos. Ale było mi tak dobrze... Nie miałam siły otworzyć jeszcze ciężkich od snu oczu. – Niech pani na mnie popatrzy! – Tak... To był już rozkaz. Uderzyło mnie całe zimno. Wiedziałam, co się stało. Powoli otworzyłam oczy.
- Jak się pani nazywa?
Cisza
- Pani imię!
- Ka... Karoli...na.- wyszeptałam – chyba....- dodałam jeszcze.
- Czy pani wie, co się stało?
- Boże...wypadek....ON NIE ZYJE !! – wykrzyczałam.
- Kto, na litość boską?
Właśnie... Kto nie żyje? Boże, nic nie wiem.
- Miałam wypadek... Czerwony samochód.... Boże, Boże.... – płakałam. Bałam się.
- Karolinko, ty zapadłaś w śpiączkę. Już zima, zaspałaś, śpiąca królewno....
- Olaf! Ja nie chciałam, ja nie chciałam ... – przytulił mnie mocno – Ja...Ja cię kocham!!! Olaf, kocham cię !
- Ciii..... Ja ciebie też.... – płakaliśmy w swoich ramionach.
Takie wyznanie pośród grona lekarzy i pielęgniarek – to trudne zadanie. Ale ja to zrobiłam.. Wyznałam, co czuję i nie kłamałam.

EPILOG
Jadę sobie autobusem. Mijam kolejne ulice, czuję wstrząsy przy zatrzymywaniu się... Trzymam Olafa za rękę.
Byłam u Marcina. Na cmentarzu. Pożegnałam się z nim już na zawsze.
Jadę sobie autobusem, nic nie widzę , oprócz Olafa... Jest mi najbliższy...Przytulam się do niego....

Podpis: 

Agata Hublewska czerwiec 2003
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Krzyż Noc polarna Podstęp
Traumatycznie. Przeczytaj i spróbuj zrozumieć, co powinno spotkać właśnie Ciebie. Na północy Norwegii. Historia trudnej miłości, która powraca po latach.
Sponsorowane: 20
Auto płaci: 10
Sponsorowane: 19
Auto płaci: 100
Sponsorowane: 19
Auto płaci: 50

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2019 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.