http://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
200

Miłość z internetu - czytaj wszystko do XIV cz.

  XV cz. Czy coś będzie pomiędzy facetami?. Do czego jeszcze może dojść?. Następne części skrócę ze względu na małą ilość tekstów z powodu nowego roku szkolnego 2011/2012. Praktycznie to nie opowiadanie, nie romans. To skopiowane rozmowy pisane przez  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W lutym nagrodą jest książka
Piąta kobieta
Henning Mankell
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Miłość z internetu - czytaj wszystko do XIV cz.

XV cz. Czy coś będzie pomiędzy facetami?. Do czego jeszcze może dojść?. Następne części skrócę ze względu na małą ilość tekstów z powodu nowego roku szkolnego 2011/2012. Praktycznie to nie opowiadanie, nie romans. To skopiowane rozmowy pisane przez

Zapach deszczu.

Takie moje wspomnienia.

Najdziwniejszy dzień w moim życiu.

Tragikomedia poruszająca temat narkomani.

Podstęp

Historia trudnej miłości, która powraca po latach.

Topielec

- Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad

Złodziej dusz

Nie ma w tym opowiadaniu nawet jednego słowa dialogowego, mimo wszystko jednak zachęcam do czytania :) A tekst niech będzie niespodzianką.

Jak działa szatan

„Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?” Rdz 3, 1

Uchodźcy, Kopacz i feministki

Co do tak zwanych uchodźców – obowiązuje absolutna poprawność polityczna.

RANKING FILMÓW Z DRESZCZYKIEM

Ranking filmów „z dreszczykiem” skala 1-6

los

stara kobieta, trudy i koty

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
640
użytkowników.

Gości:
638
Zalogowanych:
2
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 1593

1593

Smakosz

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

Data
03-09-21

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Akcja/Horror/Zbrodnia
Rozmiar
10 kb
Czytane
4414
Głosy
10
Ocena
4.25

Zmiany
03-09-21

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
D-treści drastyczne przeznaczone tylko dla dorosłych

Autor: monter Podpis: Krzysztof Gabryś
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
wygrany konkurs miesięczny
Beznadziejne gloryfikowanie przemocy, umieszczone w świcie zniszczonym przez wojny. Polecam wielbicielom Mad Max`a i Fallout`a

Opublikowany w:

xxx

Smakosz

Słońce prażyło niemiłosiernie. Powietrze drgało nad rozgrzanym asfaltem szosy Północ-Południe, której środkiem mknęło stare czarne Audi 80, wznosząc za sobą chmurę pyłu. W samochodzie siedziało dwoje ludzi. Rozparci wygodnie w fotelach obitych czerwoną skórą, dokładnie obserwowali trasę. Droga z obu stron była otoczona sterczącymi, opalonymi pniami drzew, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu tworzyły gęsty las. Biały piach, nawiany przez silny południowy wiatr, powoli zasypywał czarne pnie. Szosę broniła przed zasypaniem zapora ustawiona z wraków samochodów, które odmówiły posłuszeństwa swym właścicielom. Niejednokrotnie we wnętrzach samochodów ustawionych na poboczu dostrzec było można zmumifikowane zwłoki pasażerów. Wraz z upływającymi kilometrami zmieniał się też najbliższy krajobraz. Samochody były w większości porozbijane i rozszabrowane, z co cenniejszych części. Właścicielom też nie zawsze dane było spokojnie czekać na śmierć. Mijali kolejne miejsca egzekucji. Największą popularnością cieszyło się powieszenie, ale trafiały się też bardziej wyrafinowane metody. Minęli spalone zwłoki właściciela Forda Mustanga, ukrzyżowanego właściciela Syreny, którego zwłoki były w dużej części nadgryzione przez zwierzęta, jeden szczegół zwrócił ich uwagę. Nie mijali zwłok kobiet. Nie mieli absolutnej pewności, gdyż ciężko było określić płeć spalonych ciał, czy poćwiartowanych szczątków rozwleczonych po okolicy, ale wiedzieli, że tą trasą przejeżdżały całe rodziny w poszukiwaniu lepszego życia na wybrzeżu, natomiast na miejscu egzekucji znajdywali jedynie zwłoki mężczyzn i dzieci obu płci. Wiadomość o wydarzeniach na szosie przywiozła do miasta rodzina, która na widok zwłok przyozdabiających pobocza szosy straciła ochotę na lepsze życie na wybrzeżu. Przynajmniej do czasu aż plemię odpowiedzialne za krajobraz zostanie rozbite.

Czarne, a raczej szare od kurzu Audi zatrzymało się na poboczu w miejscu dosyć świeżej egzekucji. Z wozu wyszło dwóch mężczyzn ubranych w ciężkie buty, w których ginęły nogawki wyblakłych jeansowych spodni, w których z kolei ginęła bordowa koszula. Obaj byli wysocy i łysi. Rysy ich twarzy były identyczne, szerokie kwadratowe szczęki i wystające kości policzkowe. Różnił ich nos, a raczej sposób, w jaki został złamany. Inny był też układ plam krwi na ich spodniach. Mężczyźni założyli ciemne okulary osłaniając swe niebieskie oczy przed oślepiającym blaskiem słońca. Byli klonami, jednymi z nielicznych, którym udało się przetrwać wielką wojnę. Na piasku leżały zwłoki mężczyzny i dwójki dzieci lat około pięciu.
- Szybka śmierć. - Powiedział Rob.
- Co? - Zapytał wyrwany z zamyślenia Bill.
- Mieli szybką śmierć. Dostali po kulce w główkę.
- Rozrzutność.
- Widać zostało jeszcze trochę uczucia dzikusom.
- Raczej dostrzegli nas i oddalili się, aby zastawić sidła w dogodnym miejscu.
- Tak czy owak mamy dzięki nim świeży posiłek. - Powiedział Rob i zabrał się do ćwiartowania dziewczynki.
- Tobie tylko żarcie w głowie.
- A co innego liczy się na takim pustkowiu? - Retorycznie zapytał Rob - Gdyby nie możliwość napchania się świeżym mięskiem nawet nie kiwnąłbym palcem w tej sprawie.
- Za dziesięć tysiaków można sobie nakupić żarcia, że przez miesiąc byś go nie przejadł.
- Fasola, kukurydza, padlina to nie dla mnie. Żylasty koń, czy stary Azor nie pieszczą podniebienia tak jak to młode ciałko.
- Dobra, dobra zjedz co smaczniejsze kąski i jedziemy dalej. Najemy się jak rozbijemy plemię dzikusów.
Bill stał nad swym towarzyszem, który kucając wyjadał wnętrzności dziewczynki głośno przy tym mlaszcząc. Stojąc obserwował otoczenie próbując dostrzec ślady, po których mógłby wywnioskować coś o plemieniu napadającym na podróżujących szosą P-P. Dostrzegł ślady kilku samochodów na poboczu, wszystkie prowadziły na północ. Kilkaset metrów dalej droga rozgałęziała się. Jedna odnoga skręcała w lewo, druga biegła prosto. Bill trącił butem swego towarzysza, który wysysał szpik z kości udowej.
- Chodź. Zostaw coś ptakom.
Rob spojrzał błagalnie na Billa.
- Daj mi jeszcze chwilę.
- Jak będziemy zwlekać to ptaszki będą dziobać nasze ciała.
Rob westchnął, wydłubał szare oko dziewczynki i włożył je do ust, wypychając policzek.
Wsiadł do samochodu. Chwilę ssał smakołyk głośno cmokając, po czym rozgryzł je dostając się do ciekłego wnętrza. W tym czasie kruki licznie obsiadły zwłoki i rozpoczęły ucztę.

Samochód z najemnikami zatrzymał się na rozwidleniu. Bill przez chwilę się zastanawiał nad kierunkiem dalszej podróży. Wreszcie rzekł.
- Możemy pojechać prosto, to droga do ich kryjówki. Jednak przypuszczam, że pojechali dalej szosą zastawić kolejną pułapkę.
- Niech sobie chwilę poczekają, a my tymczasem zgotujemy im miłe powitanie w ich własnych norach.
Wóz ruszył i po chwili najemnicy znaleźli się na nierównej drodze wysypanej tłuczniem. Pnie spalonych drzew były żółte od pyłu, który na nich osiadł, co utwierdziło Billa w przekonaniu, że zmierzają do kryjówki bandytów. Droga prowadziła ich łagodnymi zakolami, coraz bardziej obniżając poziom. Po kilku minutach sunęli po dnie wąwozu, nerwowo rozglądając się czy nikt nie czyha na szczycie skarpy. Widzieli ustawione głazy podparte drągami czekające tylko na to by ktoś zepchnął je do wąwozu, jednak nikogo nie było na straży. W wąwozie panowała cisza zmącona jedynie chrzęstem kół samochodu. Bill nie wytrzymał, wcisnął pedał gazu do oporu. Samochód żwawo pomknął do przodu, wypełniając dolinkę rykiem silnika, by chwilę później zatrzymać się pośrodku kręgu utworzonego z pionowych skalnych ścian. Najemnicy siedzieli przez chwilę w samochodzie, czekając aż pył opadnie. Gdy zrobiło się dostatecznie widno, wyszli z samochodu. W ścianach były wydrążone groty, służące za mieszkania i więzienia, w których trzymano kobiety. Wiele z nich było w zaawansowanej ciąży. Najemni podejrzewali, że wszystkie były zapłodnione. Plemię uwiło sobie całkiem przytulne gniazdko.
- Szaleńcy tworzą armię, aby zawładnąć jakimś miastem, potem pewnie będą chcieli podbić większy obszar i jeszcze większy, kończąc na zdobywaniu świata. - wydedukował Bill.
- Niekoniecznie. - Oznajmił Rob przyglądając się wnętrzu jednej z grot. - Myślę, że oni hodują te kobiety, tak jak kiedyś hodowano kurczaki.
- Że niby dla jaj?
- No tylko, że ssaki już nie znoszą jaj.
- Nie chcesz mi powiedzieć, że oni jedzą niemowlaki.
- Tylko najlepsze, najbardziej delikatne mięso. Ciekawe, co trzeba zrobić, aby się do nich przyłączyć.
- Podejdź no tutaj! - Zawołał Roba Bill.
- O co chodzi?- Zapytał Rob zbliżając się do klatek z kobietami.
- Nie dziwi cię to, że siedzą cichutko jak myszki pod miotłą?
- Są w szoku. - Odparł bez przekonania Rob
- Spójrz, co mają na szyi. To jest twój szok.
- Obroże, jak stado Azorków.
- Raczej Lessie. To są obroże, które miały oduczyć pieski szczekania.
- Te z prądem.
- Te same.
- Cwane bestie z tych pawianów terroryzujących okolicę.
- Trzeba się przygotować na przyjęcie gospodarzy.
- Ano tak, a potem coś przekąsić.
Rob zastanawiał się jak mógłby trafić do tego elitarnego oddziału. W tym czasie Bill wprowadził samochód do jednej z większych grot. W klatce tymczasem jedna z kobiet biła drugą w brzuch, aby doprowadzić do poronienia, póki dziecko nie było jeszcze zbyt duże. Poród z obrożą był nie do przeżycia. Starsze stażem kobiety widziały, jak obroża zabiła kilka kobiet, usiłujące urodzić dziecko w terminie. Teraz żadne dziecko nie opuszczało łona później niż w siódmym i nie wcześniej niż w piątym miesiącu ciąży. Rob obserwował tę scenę z zainteresowaniem. Kiedy dziecko opuściło łono matki, najemnik zaczął się ślinić. Kobiety odgryzły pępowinę i zjadły łożysko. Bill wrócił z obchodu bazy. Niósł ze sobą kanister benzyny.
- Nie widzę sposobu, aby ich pokonać z tego miejsca.- Oznajmił Bill zbliżając się do klatki - Możemy jednak ich lekko wytrącić z równowagi, a potem wystrzelać jak kaczki. Musimy jednak ich zwabić do środka, a sami znaleźć się na górze. - Otworzył kanister i zaczął polewać klatkę z kobietami, które stłoczyły się pod przeciwległą ścianą i niemymi gestami próbowały powstrzymać Billa.
- Nie rób tego - oponował Rob.
- Dym ich zwabi, będą próbowali ratować stołówkę, a my... Jak do kaczek. - Mówiąc to wykonał gest dłonią naśladując wystrzał pistoletu.
Rob chwilę walczył ze sobą w myślach, po czym wyjął swojego Colta i wymierzył go w Billa.
- Nie pozwolę. - Nacisnął spust, huk wystrzału odbił się echem od ścian obozu i popłynął w dal, alarmując plemię. Kula oderwała spory kawałek czaszki Billa, który upadł na wznak. Przewrócony kanister pozbywał się swojej zawartości wprost do klatki. Łatwopalna ciecz spływała powoli w kierunku kobiet, nasączając słomę i wypełniając zagłębienia. Bill zamknął oczy, próbując zachować przytomność. Ból, który uderzył go początkowo z wielką siłą, teraz tylko rytmicznie pulsował, nie pozwalając zapomnieć o tym, że mózg nie ma już żadnej ochrony.

Rob rozejrzał się wokoło. Szmery dochodziły z poza krawędzi skalnych ścian. Stado wróciło.
- Hej! - Krzyknął Rob, czemu towarzyszył okrzyk echa - Ej!
- Pokażcie się! - Kontynuował próby nawiązania kontaktu - Się! - Powtarzało echo.
- Chcę się przyłączyć!... Czyć!
- Mam tu martwego najemnika!...Nika!
Po chwili na krawędzi ściany ukazało się kilku prawie nagich mężczyzn, jedyną szatą, jaką nosili, były pasy naboi. Ich strzelby były wymierzone w Roba. Najemnik uśmiechnął się i wskazał na swego towarzysza.
- To najemnik! - Krzyknął, jednak nie usłyszał przedrzeźniającego go echa, gdyż zagłuszył je huk wystrzału. Ciałem Roba targnęło, i znalazł się obok Billa. Spojrzał jeszcze na oblicze swego towarzysza i wyszeptał.
- I tak byliśmy bez szans.
Bill otworzył oczy i powoli obrócił twarz.
- Daj zapalniczkę.
Oblicze Roba pojaśniało, wyjął zapalniczkę i podał ją Billowi. Ze szczytów skał przyglądali się ich bracia, których losy potoczyły się innym torem. Gdy wojownicy ujrzeli płomień zapalniczki, który szybko zajął całą klatkę oszaleli z wściekłości. Podnieśli swoją broń, aby rozstrzelać najemników, jednak powstrzymał ich wysoki mężczyzna zupełnie inny od pozostałych klonów. Stali teraz i patrzyli jak płomienie zajmują klatkę i ciała najemników. Wódz dzikich wciągnął w nozdrza zapach palonej skóry i tłuszczu. Dotknął palcami naszyjnika z główek dzieci, które spożył.
- Trzeba będzie zacząć od nowa. - wyszeptał.



Podpis: 

Krzysztof Gabryś IX 2003r
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Zapach deszczu. Najdziwniejszy dzień w moim życiu. Podstęp
Takie moje wspomnienia. Tragikomedia poruszająca temat narkomani. Historia trudnej miłości, która powraca po latach.
Sponsorowane: 21
Auto płaci: 100
Sponsorowane: 20
Auto płaci: 100
Sponsorowane: 19
Auto płaci: 50

 

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2019 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.