http://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
205

Posłannictwo z gwiazd

  Krótka historia o napotkaniu obcej cywilizacji  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W sierpniu nagrodą jest książka
Wielki Gatsby
F. Scott Fitzgerard
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Posłannictwo z gwiazd

Krótka historia o napotkaniu obcej cywilizacji

Zapach deszczu.

Takie moje wspomnienia.

Krzyż

Traumatycznie. Przeczytaj i spróbuj zrozumieć, co powinno spotkać właśnie Ciebie.

Noc polarna

Na północy Norwegii.

Podstęp

Historia trudnej miłości, która powraca po latach.

Topielec

- Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad

Jak działa szatan

„Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?” Rdz 3, 1

Uchodźcy, Kopacz i feministki

Co do tak zwanych uchodźców – obowiązuje absolutna poprawność polityczna.

RANKING FILMÓW Z DRESZCZYKIEM

Ranking filmów „z dreszczykiem” skala 1-6

Drugi raz

Dopadły mnie mdłości. Ślina napływała do ust i ciężko było ją przełykać. Przeznaczenie tych narzędzi było dla mnie jasne. Byłem przygotowany do sekcji zwłok. Moich własnych zwłok... (Nie każdy jednak otrzyma drugą szansę)

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
578
użytkowników.

Gości:
578
Zalogowanych:
0
Użytkownicy on-line

REKLAMA

Książki - wybierz na Ceneo.pl

POZYCJA: 43096

43096

Motel Na Granicy

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

Data
08-01-29

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Horror/Thriller/-
Rozmiar
16 kb
Czytane
2278
Głosy
14
Ocena
4.21

Zmiany
12-05-20

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
R12-powyżej 12 lat pod nadzorem i za zgodą rodziców lub dorosłych

Autor: go24 Podpis: Woland
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
wygrany konkurs miesięczny
Uważaj gdzie się zatrzymujesz, nie przekrocz granicy...

Opublikowany w:

Motel Na Granicy

Biały mercedes przemierzał kolejne kilometry leśnej drogi. Monika siedziała na miejscu pasażera i obserwowała drzewa znikające za szybą. Każde z nich wydawało się być takie samo jak poprzednie. Na początku starała się je liczyć, żeby szybciej czas zleciał, ale po kilkunastu się zgubiła. Nie chciała jechać, nawet nie chciała tam być. Jednak Daniel się uparł. Twierdził, że aktor grający główną rolę filmie nie może być na premierze sam. Nie chciał też żadnej innej kobiety tam ze sobą zabierać. Skoro są razem to muszą wszystko robić razem. Lubiła to jego podejście do związku, ale czasem już nie wytrzymywała i potrzebowała odpoczynku.
Daniel zawsze był grzeczny, chociaż był młodym aktorem u szczytu sławy. Nigdy nie dawał powodu brukowcom, żeby o nim pisały. Jednak każde jego posunięcie było pilnie śledzone, wiedział to. Każda sławna osoba, która wiedzie spokojne życie jest najbardziej narażona na ataki dziennikarzy ze szmatławców. Daniel jednak nigdy się nie potknął, a to jedynie z nienawiści do takich pism. Zawsze miał dokładnie przemyślany każdy ruch.
Przed wyjazdem Monika powiedziała Danielowi, że skoro musi z nim tam być to niech, chociaż lecą samolotem. Z Warszawy do Berlina podróż samolotem zajmuje jakieś dwie godziny, samochodem ponad dziesięć. Niestety on się uparł, powtarzał jej, że chce zwiedzić trochę Polski i z nią pobyć. Przez ostatni rok praktycznie nie bywał w domu. Cały czas spędzał na planie w Niemczech. Jednak Monika wiedziała, o co tak naprawdę chodzi, wielki aktor Daniel Sankowski, bożyszcz nastolatek, boi się latać. Nigdy się do tego nie przyznał, ale ona wiedziała. Obserwowała go podczas ich jedynej podniebnej podróży. Lecieli do Londynu. W obie strony siedział cicho, pocił się i nerwowo obserwował otoczenie. Kiedy lądowali tak mocno zaciskał zęby na wargach, że przegryzał je do krwi. Nigdy mu tego nie wypominała, ale teraz miarka się przebrała.
- Wracam samolotem! Nie będę znowu się męczyła!
- Skąd to nagłe wzburzenie? – Odpowiedział Daniel zupełnie obojętnym głosem, nie odrywając oczu od jezdni.
- Skąd? Jeszcze się pytasz skąd? Jadę z tobą na kolejną cholerną premierę, chociaż tego nie znoszę. Będę znowu musiała przykleić sobie uśmiech, zapierdalać w szpilkach i opowiadać wszystkim, jakie to mam szczęście, że mam takiego faceta, którego chciałaby przelecieć co druga małolata. Do tego jedziemy już pięć godzin i nie zanosi się, żebyśmy zbyt szybko dojechali. Pewnie znowu zatrzymamy się w jakimś tandetnym motelu, bo będziesz musiał się wyspać przed jutrem. – Wciągnęła głęboki powietrze. Krzyczała na niego niemal nie oddychając, po prostu potok słów pełnych goryczy wylał się z jej ust. Z każdym słowem czuła jak się uspokaja, a złość ulatuje. Potrzebowała się wykrzyczeć.
Daniel zdawał się nie zwracać na nią uwagi, nawet nie spojrzał w jej kierunku, zamilkła, czuła się głupio, ale o wiele lepiej. Nie zamierzała przepraszać, należało mu się.

Las kończył się i ukazała się przed nimi wielką otwartą przestrzeń. Na jej środku stał budynek, a przed nim szyld z napisem „MOTEL NA GRANICY” zapraszający przejezdnych na noc, albo chociaż na posiłek. Nazwa zdawała się trafiać w samo sedno, niecałą godzinę drogi stąd znajdowała się granica polsko – niemiecka. Na boku mercedesa zapaliło się mrugające światełko oznaczające zamiar skrętu.
Parking przed budynkiem był całkowicie pusty, Daniel wybrał miejsce najbliższe drzwi wejściowych i zgasił silnik.
- Tu się zatrzymamy na noc. Muszę na jutro wypocząć, jestem już zmęczony prowadzeniem. – Wysiadł i wyjął z bagażnika walizkę.
Jaki on przewidywalny, pomyślała Monika, wysiadła i ruszyła za nim do motelu.

- Dobry wieczór państwu, czy zechcą państwo zatrzymać się u nas na noc? – Portier w czerwonej czapeczce powitał ich z delikatnym uśmiechem. Sięgał już po klucz, nie czekając na odpowiedź – Chciałbym zaproponować państwu nasz najlepszy apartament w promocyjnej cenie, ponieważ są państwo naszymi pierwszymi dziś gośćmi.
- Dobrze, gdzie mamy się udać? – Zapytał Daniel oglądając się po holu. Z zewnątrz budynek wydawał się mniejszy. W środku prezentował się lepiej niż niejeden hotel w centrum wielkiego miasta, przykładowo Warszawy. Całe pomieszczenie miało kolor matowo złoty, wszędzie wokoło stały piękne wielkie rośliny i obrazy dodające uroku całemu miejscu. Dywan był jasno brązowy. Całość wieńczył piękny żyrandol składający się z całej masy kryształków wyglądających jak diamenty.
- Zapraszam za mną. – Portier wyszedł zza swojego biurka i wskazał ręką na schody. Wyglądały one jakby były wykradzione z zamku. Mężczyzna w czerwonej czapeczce prowadził parę w kierunku wejścia na górę.

Pokój, który dostali był naprawdę wspaniały. Niczym nie przypominał zwykłych przydrożnych noclegowni. Pod ścianą stało wielkie łoże z baldachimem obstawione z obu stron szafkami nocnymi. Dywan był biało kremowy, miękki, wyglądał bardziej jak futro niedźwiedzia polarnego niż ozdoba podłogowa. Ściany były kremowe, wyglądały jakby były pomalowane przed ich przyjazdem, ozdobione kilkoma obrazami z widokami zaśnieżonych gór i pól porośniętych słonecznikami. Wspaniała szafa wspierała się o ścianę prezentując styl iście królewski. Wszystkie meble wyglądały jak z innej epoki, ale pięknie wkomponowywały się w wystrój pokoju. Całość była utrzymana w stylu klasycznym. Apartament królewski, cisnęło się na usta na widok tego pokoju.
Daniel rzucił walizkę na podłogę i położył się na łóżku. Ledwie zdążył zamknąć oczy, kiedy nadpłynął sen porywając go.
Monika bez słowa weszła oburzona do łazienki. Jej wystrój budził zgrozę. Umywalka była obdrapana i ubabrana zaschniętą krwią, zasłona prysznicowa leżała zerwana w brodziku. W całym pomieszczeniu unosił się straszny odór, zdawało się, że ta część apartamentu został całkowicie zaniedbana przez gospodarzy motelu. Stanęła przed lustrem. Pierwszą rzeczą jaką ją zaniepokoiła były zamknięte drzwi. Dobrze pamiętała, że zostawiła je otwarte. Drugą, która ją naprawdę przeraziła był widok w lustrze. Widziała siebie, jednak inną, starszą. Miała długie siwe włosy, całą twarz pokrywały zmarszczki. Dotknęła delikatnie policzka patrząc w lustro. Nie czuła żadnej zmiany, ale obraz nie ustępował. Zamykała oczy i otwierała, ale nic nie pomagało. Dopiero po chwili dotarł do niej obraz, jaki znajdował się za jej starczym odbicie. Była to niby ta sama łazienka, ale wyglądała na odremontowaną, wszystko było schludne i czyste. Przerażona rozejrzała się po pomieszczeniu, ale nadal tkwiła w tym samym syfie. Nie myśląc złapała za klamkę i starała się otworzyć drzwi. Siłowała się z nimi, ale nie chciały ustąpić. Zaparła się całymi siłami o ścianę i mocno szarpnęła. Drzwi ustąpiły bez oporów. Kobieta upadła do tyłu uderzając głową o umywalkę.

Daniela obudził dzwonek telefonu stojącego obok łóżka. Zdziwiło go, że nie dostrzegł urządzenia wcześniej, ale był bardzo zmęczony. Podniósł słuchawkę, głos portiera poprosił go do recepcji. Rozłączył się i przeciągnął. Popatrzył wokół, ale nigdzie nie widział Moniki. Zastanawiał się, co się mogło z nią stać, jedyne co przyszło mu do głowy to możliwość, że poszła coś zjeść. Chyba na dole widział tabliczkę kierującą do restauracji. Wstał z łóżka i zszedł na dół.
- Dobrze, że pan przyszedł. Pańska towarzyszka wyszła około godziny temu. Prosiła by dopiero teraz pana obudzić. Zostawiła list. – Portier sięgnął pod ladę i wyciągnął kopertę. – Oto on.
- Dziękuję. – Daniel odebrał wiadomość i wrócił do pokoju. Otworzył list, wyraźnie było to pismo Moniki. Pisała, że ma dość, że odchodzi. Jest jej bardzo przykro, ale już nie może. Starała się, ale nic im nie wychodziło. Na koniec dodała, że nie może już udawać. Sam zdziwił się jak dobrze zniósł tą informację. Nawet mu nie było szkoda, może i on nie uważał tego za najlepszy związek. Sam nie był pewien. Odłożył kopertę i znów się położył. Wszystko odeszło w zapomnienie, a on usnął.

Monika podniosła się z podłogi. Jej białe spodnie były teraz umazane jakąś śmierdzącą mazią pokrywającą całą podłogę. Zobaczyła przed sobą otwarte drzwi, jednak za nimi znajdował się całkowicie inny pokój. Nie było już śladu po pięknej farbie, zamiast niej były niewyraźne napisy i pęknięcia w ścianie. Meble leżały połamane na środku pokoju, obok kilka desek z nich płonęło w ognisku. Stało jedynie łóżko, baldachim zapewne posłużył za podpałkę, resztki płótna jeszcze nie zdążyły całkowicie spłonąć. Materac był dziurawy i brudny. Była w nim sama, nie było jej narzeczonego, nawet śladu, że kiedykolwiek tu był. Czuła się jak Alicja w Krainie Czarów, tyle, że na dobre czary to wszystko nie wyglądało. Jedyną nienaruszoną rzeczą było lustro. Odbicie pokazywało pokój, jaki zastała po wejściu do niego, widziała również Daniela, który właśnie wszedł z kopertą w ręku.
- DANIEL! DANIEL! – Krzyczała w kierunku obrazu w zwierciadle. Jednak chłopak się nie odwrócił. Usiadł na łóżku czytając wiadomość, którą przyniósł, po czym odłożył kartkę i położył się spać – DANIEL! DANIEL!
- I tak cię nie usłyszy, nikt ci już nie pomoże, przekroczyłaś granicę. – Usłyszała za sobą głos, był on przerażający. Kiedy słowa padały za nią, zdawały jej się szeptem, jednak długo rozbrzmiewały echem w jej głowie. Nie czuła niczyjej obecności, kroków, ani zapachu, nic. Myślała, że to ściany do niej mówią. Odwróciła się, ale ujrzała zamykające się drzwi. Napis na ścianie nad nimi stał się wyraźny, przedstawiał słowa, które właśnie usłyszała: NIKT CI JUŻ NIE POMOŻE, PRZEKROCZYŁAŚ GRANICĘ. Wolno ruszyła w kierunku drzwi. Obrazy na ścianach przedstawiały teraz płonący motel, w którym się zatrzymali. Uważnie stawiała każdy krok, gdy stopa dotykała podłogi czuła jak delikatnie się w niej zapada. Starała się nie zatrzymywać, żeby nie zapaść się w nią. Dotarła do drzwi i je otworzyła.


Daniel usiadł na łóżku jeszcze śpiąc. Zanim dobrze otworzył oczy ujrzał Monikę między obdartymi ścianami otwierającą drzwi. Aż podskoczył na ten widok. Zerwał się na równe nogi i podbiegł do drzwi, jednak nie było jej nigdzie, pokój znowu wyglądał normalnie. Mocno pociągnął za klamkę i wyjrzał na korytarz. Nie było na nim żywego duch. Jednak był pewien, że ona tu jest, czuł jej obecność. Przeszedł kilka kroków i stanął plecami do okna. Starał się dokładnie wsłuchiwać w ciszę panującą na korytarzu. Mrużył oczy starając się dokładniej widzieć w półmroku. Ze skupienia wyrwał go głośny grzmot. Odskoczył od okna odwracając się, na zewnątrz niebo przecinały błyskawice oślepiając go. Cały korytarz dopiero zanurzony w ciszy brzmiał teraz systematycznymi uderzeniami gradu o dach. Daniel wrócił pod okno i patrzył jak ogromne kule lodu rozbijają jego samochód.

Monika wyszła na korytarz, tu również wszystko było zrujnowane. Drogę oświetlały jej ogniska rozmieszczone co kilka metrów. Wszystko skąpane było w ciszy. Rozejrzała się wokoło w poszukiwaniu postaci, która do niej szeptała, lecz nigdzie jej nie było. Usłyszała za sobą trzask, odwróciła się, drzwi od jej pokoju same się zatrzasnęły, nie próbowała walczyć z nimi. Nawet nie chciała ich otwierać. Ruszyła wolno przed siebie mijając ogniska. Płonęły w nich zdjęcia, podniosła jedno gasząc je w powietrzu kilkoma machnięciami. Widziała na nim siebie skrępowaną i przywiązaną do łóżka, mrugnęła oczami, a na zdjęciu pojawiła się czyjaś ręka. Widziała tylko trzy palce zakrywające jej twarz, pozostałe dwa znajdowały się w jej oczach. Poczuła potworny ból głowy, padła na podłogę obok ogniska i zaczęła się tarzać. Zdawało jej się, że obraz ożył. Czuła jak coś świdruje jej głowę i przebija się do mózgu. Rękoma zasłoniła oczy, zdjęcie wypadło z jej dłoni i wylądowało w ognisku. Leżała na podłodze płacząc, krzycząc i wijąc się z bólu. Razem ze znikającym zdjęciem pośród płomieni ból słabł, aż całkowicie ustąpił. Podniosła się przerażona. Nie wiedziała co ma zrobić, po policzkach płynęły jej łzy, całe ubranie miała umazane sadzą z ogniska. Była już całkowicie załamana, nie wiedziała gdzie jest, co się dzieje wokoło, już nawet nie myślała o Danielu, chciała tylko stąd uciec i przeżyć, to było dla niej teraz najważniejsze. Skamieniała, kiedy usłyszała za sobą przerażający chichot.

Daniel stał zapatrzony w kupę powyginanej blachy, jaka zostaje z jego auta. Był jak zahipnotyzowany. Dopiero dotyk czyjejś reki na ramieniu wyrwał go z tego stanu. Wolno odwrócił głowę. Najpierw jego wzrok utkwił na bardzo długich palcach pokrytych spaloną skórą, które obejmowały jego ramię. Dopiero później przeniósł go na postaci stojącej przed nim. Przypominała człowieka, ale była straszliwie chuda i wysoka, cała pokryta była resztkami spalonej skóry. Miała szeroko otwarte oczy, w których nie było źrenic, same białka. Wydawały się ślepe, ale Daniel czuł na sobie ich wzrok. Stali tak chwilę, błyskawice, świst wiatru i grzmoty już nie miały znaczenia, zniknęły. Teraz był tylko on i ta dziwna postać. Zanim zdążył się poruszyć stwór otworzył usta i wydał z siebie najdziwniejszy i najbardziej przerażający dźwięk, jaki Daniel kiedykolwiek słyszał. Dźwięk był tak straszny, że wydawał się przewiercać kanał między uszami i przelatywać przez głowę. Wszystko ucichło, mężczyzna opadł w objęcia dziwnej postaci, której ręka przebiła go na wylot. Czuł, że umiera, ale nie sądził, że to uczucie zawsze przypomina tonięcie, dławił się wodą.

Monika odwróciła się i ujrzała za sobą cień niezwykle wysokiej i smukłej postaci, która z każdym krokiem zdawała się jakby przysiadywać. Ruszyła za stworem. Kiedy cień zniknął za rogiem kobieta zaczęła początkowo szybciej iść, a później biec. Jednak kiedy dotarła do miejsca, w którym straciła cień z oczu znowu ujrzała zamykające się drzwi. Już wiedziała, że nie ma nic do tracenia, podbiegła do nich i nacisnęła na klamkę. Zamek ustąpił i przed jej oczami ukazał się basen. Stwór stał po drugiej stronie i wyławiał czyjeś zwłoki z wody.

Daniel poczuł jak jego ciało bezwiednie podnosi się nad taflę wody trzymane przez silne ręce. Uświadomił sobie, że żyje. Miejsce, w którym ręka przebiła go na wylot zrosło się. Począł się szamotać. Dziwna postać upuściła go na podłogę. Jego ciało z hukiem uderzyło o podłogę. Na chwilę stracił przytomność.

Kiedy otworzył oczy stała nad nim Monika. Nie wiedział czy śni, czy to wszystko co się dzieje jest prawdę. Narzeczona rzuciła się na niego i mocno objęła. Byli teraz razem. Podniósł się szybko przytrzymując płaczącą Monikę. Rozejrzał się wokoło, uświadomił sobie, że są nad basenem. Nie wiedział jak się tu znaleźli i skąd Monika się pojawiła. Nie obchodziło go to, ważne, że była z nim. Nagle zrobiło się strasznie gorąco, woda z basenu zaczęła parować, a następnie gotować się. Kidy spojrzeli w kierunku wyjścia na korytarz ujrzeli drzwi stojące w płomieniach. Drugie wyjście z pomieszczenia prowadziło do szatni. Pobiegli do niej i ujrzeli otwarte drzwi ewakuacyjne. Wybiegli z budynku. Stali teraz na parkingu przed głównym wejściem w chwilę po tym jak tu zaparkowali. Wsiedli do samochodu, kiedy Daniel odpalał silnik Monika ujrzała ich oboje prowadzonych przez smukłą postać ze spaloną skórą po schodach do pokoju. Ściany w holu płonęły, nie było już roślin i obrazów, wszystko trawił płomień. Daniel ruszył, gdy wyjeżdżali z parkingu budynek wybuchnął.

Gdy byli już o kilkaset metrów od motelu Monika spojrzała w kierunku miejsca, gdzie przeżyła najdziwniejsze zdarzenia swojego życia. Jednak po budynku nie było śladu, nie było też parkingu. Za nimi pozostało jedynie szczere pole kończące się pod lasem. Spokojnie odwróciła wzrok. Skierowała twarz w kierunku narzeczonego uśmiechając się do niego. Kiedy jej oczy spotykały się z jego zobaczyła, że nie ma on źrenic jedynie białka. Zdała sobie sprawę, że stoi przed nią dziwna spalona postać, ona siedzi na łóżku w zniszczonym pokoju. Na ścianie pojawił się inny napis: JUŻ TU ZOSTANIESZ.







Proszę o opinie i oceny. Bardzo dziękuję za zainteresowanie moją tworczością. Zapraszam do czytania moich pozostałych opowiadań.

Podpis: 

Woland Styczeń 2008
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Zapach deszczu. Krzyż Noc polarna
Takie moje wspomnienia. Traumatycznie. Przeczytaj i spróbuj zrozumieć, co powinno spotkać właśnie Ciebie. Na północy Norwegii.
Sponsorowane: 21
Auto płaci: 100
Sponsorowane: 20
Auto płaci: 10
Sponsorowane: 19
Auto płaci: 100

 

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2019 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.