http://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
70

IRRACJONALNI

Autor płaci:
100

  Co jeśli twój irracjonalny napęd przestaje działać?  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W kwietniu nagrodą jest książka
Nawiedziny
antologia
Powodzenia.

SPONSOROWANE

IRRACJONALNI

Co jeśli twój irracjonalny napęd przestaje działać?

Taedium vitae

Bo czymże jest życie, jeśli nie przygodą na krawędzi?

Miłość z internetu - część XVIII trzech i ona

Przepraszam, ale mnie nie było w kraju. Okres jaki nadszedł zmusił mnie do innych trudniejszych zadań. Jednak postanawiam dalej przekazywać zapisane dzieje moich młodzieńczych poczynań. Myślę że napiszę po tej części coś na bieżąco

Topielec

- Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad

Dwa dni z życia wariata.

Rozważania o normalności? Co to jest normalność a co nienormalność?

Miłość wyborna

Wybebeszę to z Ciebie stanowczo, metodycznie...

Nowa Atlantyda

Jedna z przyszłości futurystycznych zawartych w e-booku "Futurystyka" (Przyszłość kiepska)

Kilka naiwnych słówek o myślach kobiecych

"Błogi spokój, który głupcy mylą z nudą."

TENEBRIS

Ciemność jest wokół nas. A jeśli jest także w Tobie?

Nowa płeć

Wierszyk satyryczny

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
1721
użytkowników.

Gości:
1721
Zalogowanych:
0
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 51488

51488

Wbrew cierpieniom,na zawsze... R2

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

Data
09-02-16

Typ
P
-powieść
Kategoria
Melodramat/Rodzina/Romans
Rozmiar
9 kb
Czytane
2644
Głosy
3
Ocena
3.67

Zmiany
09-04-11

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
--

Autor: AnnaMaria0712 Podpis: Anna Maria M*
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
Rozdział 2 „Gdy księżyc i planety zejdą się po raz siedemnasty,zmieni się twój los...”

Opublikowany w:

nigdzie dotąd

Wbrew cierpieniom,na zawsze... R2

Michael i Samanta opuścili dyskotekę u Tediego. Mieli dosyć hałasu, pijaństwa i połowy nieznajomych im osób. Idąc przez park zatrzymali się w starej opuszczonej chacie.
- Pięknie tu, prawda?– zapytał Mike, a ona rozejrzała się dookoła. Drewniana chatka stała na polanie, wśród drzew, które tańczyły na wietrze
- Jeszcze nigdy tu nie była – oznajmiła delikatnie się uśmiechając
- Wolisz plaże i psy – powiedział, a ona odparła na to
- Te psy to moi bracia, wychowałam się z nimi i to dzięki nim nie czuje się samotnie – powiedziała spoglądając na gwieździste niebo, które pokrywało się burzowymi chmurami. Zaczęło padać, a Sam i Michael zaczęli biec trzymając się za ręce. Mokl, śmiejąc się z siebie. Kiedy byli już przed domem dziewczyny, stanęli by się pożegnać. Mike pocałował przyjaciółkę w policzek, a ten moment zobaczył przez okno Nickolas. Rozgniewany nie wiedział co z sobą zrobić...usiadł w fotelu i czekał na przyjście siostry
- Gdzie byłaś tyle czasu, czekałem na ciebie?– spytał podwyższonym tonem, kiedy dziewczyna weszła do salonu.
- Byłam z Mikem – powiedziała stając przy jego fotelu. Rozłoszczony wstał i spojrzał wprost w jej oczy.
- Mike, Mike! Zawsze on nie podoba mi się, że przebywasz z nim tyle czasu!– uniósł się chłopak
- On jest moim przyjacielem – Nickolas delikatnie się uśmiechnął.
- Przyjacielem, daj spokój wszyscy wiedzą, że jesteście ze sobą – powiedział
- Co?– zdziwiła się Samanta
- Byłem głupi wierząc w tą waszą braterską miłość – oznajmił. Ona się uśmiechnęła stojąc naprzeciwko niego
- Jesteś zazdrosny?– spytała. On lekko oburzył się
- Ja zazdrosny, niby o co?– spytał
- A o to, że Michael jest dla mnie bardziej bratem niż ty – powiedziała dziewczyna odchodząc do swojego pokoju, zastawiając brata samego.
Późnym popołudniem Nickolas siedział w ogrodzie wpatrując się w błękitne niebo. Samanta ściągała pranie i spoglądała na niego. Jednak nie mogła znieść jego milczenia więc zostawiła rzeczy i podeszła do niego.
- Myślałam, że byłeś umówiony z Lynn. – powiedziała siadając obok brata, a on nie spuszczał wzroku, jakby się bał spojrzeć w jej oczy
- Zdałem sobie sprawę, że ona była tylko ucieczką od tego co naprawdę czuję. Nie mogłem jej więcej oszukiwać, to było nie sprawiedliwe. Dlaczego tak jest, że osoba, która dla ciebie tyle może znaczyć... nie może być...– przerwał odwracając głowę i spoglądając na nią. Zobaczył jej smutne oczy
- Czy mogę ci pomóc?- spytała
- Co?– zdziwił się, a serce biło mu coraz szybciej. Pragnął wziąć ją w ramiona i przytulić tak jak tamtego wieczora, lecz...
- Czy ja mogę ci jakoś pomóc?– Samanta ponowiła pytanie, a on odważył się. Wziął siostrę w ramiona, zbliżył swe usta do jej...był gotowy ją pocałować.
Zapomnieli o otaczającym ich świecie, nie zdając sobie sprawy, że byli obserwowani przez całkiem zaskoczoną Julię. Spoglądali sobie w oczy, bojąc się tego co może nastąpić. Więc odsunął się znów od niej, wstał.
- Nie możesz nic zrobić, nikt z nas nie może – dodał odchodząc.
- Nick!– zawołała Sam, a on się zatrzymał
- Twoim problemem jest to, że boisz się sięgnąć marzeń. Nie chcesz zrealizować tego, czego pragniesz. Wiesz co czeka takich jak ty? Starość, samotność, a potem śmierć i wcale o tym nie wiedzą – kiedy skończyła, on odszedł bez słowa
- Co się dzieje?– zapytała wychodząca z domu Julia. Dziewczyna spojrzała na nią. Kobieta usiadła obok córki, która w oczach miała łzy.
- Wybacz mi mamo, ale nie mogę nic zrobić. Myślałem, że mogę pomóc Nickolasowi, ale on mnie nie akceptuje – oznajmiła.
- To nie prawda – powiedziała Julia, a Samanta spojrzała na mamę, przytuliła się do niej
- Sprawiam same kłopoty, od chwili kiedy pierwszy raz się tu pojawiłam, przyczyną tego jest to,
że nie jestem waszą prawdziwą córką – powiedziała, a kobieta objęła ją.
- Dziecko tonie tylko istota, która otrzymuje od rodziców życie. To również wychowanie, wspieranie, podnoszenie na duchu, a także wpajanie ogromnej miłości. Moja mała los chciał żebyś pojawiła się w naszym życiu, ponieważ tak musi się to wszystko potoczyć – powiedziała.
- Mamusiu – wyszeptała Samanta płacząc, wpadając w ramiona matki.
Nazajutrz kiedy wszyscy przygotowywali przyjęcie na siedemnaste urodziny Sam, ona w tym czasie pomagała swojej przyjaciółce w magazynie należącym do rodziców Sary. Do nich przyłączyli się Tom i Piter, koledzy z klasy. W czwórkę przenosili kartony, opróżniając z nich towary spożywcze. Nagle nie wiadomo skąd pojawił się ogień, który ogarnął makulaturę. Przerażenie pojawiło się na ich twarzach. Tom wziął gaśnicę, lecz ogień był silniejszy... rozprzestrzeniał się w szybkim tempie, zagradzając drogę do wyjścia
- Boże dlaczego to nas spotkało?– panikowała Sara stojąc blisko przyjaciół.
- U spokój się jakoś stąd wyjdziemy – oznajmił Tom rozglądając się dookoła w poszukiwaniu ewakuacyjnego wyjścia.
- Na górze w suficie jest okno!– zawołał Piter pokazując palcem na jedyną szansę wydostania ich stamtąd. Serca wszystkich biły jak oszalałe, lecz mimo wszystko starali się opanować...Tom podstawia natychmiast drabinę, po której się wspiął do góry rozbijając szybę. Po nim weszła Sara, następna była Samanta. Jednak zauważyła, że Piter ma trudności z wejściem, z powodu nawdychania się dymu. Zeskoczyła nie patrząc na niebezpieczeństwo po czym pomogła wejść chłopakowi tak by Tom mógł go podciągnąć.
Jednak nagle drabina wygięła się, a Samanta spadła na ziemię.
- Sam!– zawołał przerażony Tom, a dziewczyna podniosła się będąc trochę obolała. Spojrzała na przerażoną twarz chłopaka.
- Co się dzieje Tom?– zawołała Sara będąc już z Piterem na zewnątrz. Chłopak nie chciał odejść bez przyjaciółki, lecz ona się uśmiechnęła zauważając szczelinę przez którą mogłaby się wydostać
- Uciekajcie poradzę sobie, spotkamy się na zewnątrz!– zawołała.
- Ale?– wahał się.
- Uciekajcie!– zawołała a on niepewnie zszedł, wspominając tą pewność na twarzy dziewczyny, która wiedziała, że da radę się uratować.
- Gdzie Sam?– spytał Piter spoglądając na wybiegającego samotnie przyjaciela. Wkońcu nie wiadomo dlaczego magazyn wybucha odrzucając całą trójkę na kilka metrów do tyłu. Jeszcze większe przerażenie rysowało się na ich twarzach...
- Boże co z Samantą?– zapytała drżącym głosem dziewczyna spoglądając na pożar obejmujący cały budynek.
- Ona nie mogła tak łatwo się poddać. Widziałem w jej oczach tą pewność, że da radę i ocaleje – oznajmił Tom kiwając głową nie mogąc wziąć pod uwagę straty przyjaciółki.
- Gdyby Sam nie cofnęła się po mnie może to by jej nie spotkało. To moja wina jestem słaby – pomyślał zrozpaczony Piter obwiniając się. Przyjechała straż pożarna, policja i pogotowie... Jednak było już za późno, ogień zniszczył wszystko. Natomiast po Samancie nie pozostał żaden ślad. Szukano jej w pobliżu na wypadek gdyby udało dziewczynie się zbiec, lecz na próżno. Jeden z radiowozów podjechał pod dom państwa Thomasów. Zaskoczony tym Bill poczuł w sercu niepokój. Starszy mężczyzna wszedł do środka, a drugi młodszy został przy samochodzie.
Mężczyzna będąc w salonie spoglądał na napis „Niech żyje Samanta!”. Na jego twarzy pojawił się smutek.
- Samanta dziś miała urodziny?– spytał policjant, a Julia odpowiedziała.
- Sam kończy dziś siedemnaście lat – czuła, że coś jest nie tak.
- Nie wiem jak wam to powiedzieć, zwłaszcza w taki dzień – wyszeptał porucznik Wilkins. Julia siedziała na sofie spoglądając na mężczyznę, a jej mąż stał naprzeciwko przyjaciela.
- O co chodzi John? – spytał zdenerwowany Bill
– Nie wiem jak wam to powiedzieć...zdarzył się wypadek w magazynie, tam była wasza córka...– przerwał spuszczając wzrok.
Przerażenie pojawiło się na twarzy kobiety
- Co z Samantą?– zapytała, a serce biło jej tak szybko jakby zaraz miało zaraz jej wyskoczyć z piesi
- Pożar był potężny, wydostała się tylko trójka, lecz dla Sam było za późno – oznajmił, a kobieta kiwała głową zaprzeczając słowom mężczyzny
- Nie to nie możliwe, co ty mówisz John – powiedział również nie dowierzający Bill siadając z wrażenia przy płaczącej żonie, która nie może się z tym pogodzić.
- Spadła z drabiny ratując przyjaciela, gdy ogień opanował już wszystko, ona wciąż była żywa...potem nastąpił wybuch i ślad po niej zaginął – dodał
- Nie, tylko nie moja mała Samanta – rozpaczała Julia wtulona w ramiona męża, któremu również po policzkach spływają łzy. Kiedy radiowóz ruszył z pod domu, zobaczył go zdziwiony Nickolas. Wszedł natychmiast zdenerwowany do domu, stanął w salonie i spoglądał na płaczących rodziców.
- Co się stało, gdzie goście, gdzie Samanta?– zapytał powoli podchodząc do małżeństwa. Bill spojrzał na syna.
- Słyszeliście o tym pożarze w mieście?– spytał rodziców.
- Ona tam była - odpowiedział ojciec.
- Kto?– zapytał chłopak bojąc się usłyszeć odpowiedzi.
- Samanta zginęła w tym pożarze.– oznajmił Bill, a Nick nie mógł w to uwierzyć. Tak samo jak matka kiwał głową zaprzeczając temu
- Nie, nie wierzę w to, tylko nie Sam.– wyszeptał, a Julia spojrzała na syna, przestała płakać. Wstała i podeszła do niego, na jej twarzy wciąż pozostała ta sama rozpacz...przytuliła do siebie płaczącego i zrozpaczonego Nicka.

Podpis: 

Anna Maria M* 2000
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Taedium vitae Miłość z internetu - część XVIII trzech i ona Topielec
Bo czymże jest życie, jeśli nie przygodą na krawędzi? Przepraszam, ale mnie nie było w kraju. Okres jaki nadszedł zmusił mnie do innych trudniejszych zadań. Jednak postanawiam dalej przekazywać zapisane dzieje moich młodzieńczych poczynań. Myślę że napiszę po tej części coś na bieżąco - Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad
Sponsorowane: 65
Auto płaci: 65
Sponsorowane: 20Sponsorowane: 16

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2019 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.