http://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
50

Posłannictwo z gwiazd

  Krótka historia o napotkaniu obcej cywilizacji  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

We październiku nagrodą jest książka
Powtórka z morderstwa
Monika Szwaja
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Posłannictwo z gwiazd

Krótka historia o napotkaniu obcej cywilizacji

Noc polarna

Na północy Norwegii.

Podstęp

Historia trudnej miłości, która powraca po latach.

Topielec

- Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad

Jak działa szatan

„Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?” Rdz 3, 1

Uchodźcy, Kopacz i feministki

Co do tak zwanych uchodźców – obowiązuje absolutna poprawność polityczna.

RANKING FILMÓW Z DRESZCZYKIEM

Ranking filmów „z dreszczykiem” skala 1-6

Drugi raz

Dopadły mnie mdłości. Ślina napływała do ust i ciężko było ją przełykać. Przeznaczenie tych narzędzi było dla mnie jasne. Byłem przygotowany do sekcji zwłok. Moich własnych zwłok... (Nie każdy jednak otrzyma drugą szansę)

Miłość wyborna

Wybebeszę to z Ciebie stanowczo, metodycznie...

Nowa Atlantyda

Jedna z przyszłości futurystycznych zawartych w e-booku "Futurystyka" (Przyszłość kiepska)

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
989
użytkowników.

Gości:
986
Zalogowanych:
3
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 51498

51498

Przez las...

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

Data
09-02-17

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Thriller/Zbrodnia/-
Rozmiar
6 kb
Czytane
1704
Głosy
13
Ocena
4.08

Zmiany
11-09-08

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
W-dla wszystkich

Autor: skifan Podpis: vestigium
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
wygrany konkurs miesięczny
Owoc psychopatycznego pojmowania rzeczywistości.

Opublikowany w:

Przez las...

Przez las …


Północ. Dokoła ciemno, na niebie nie widać ani jednej gwiazdy, czarne chmury spowiły niebo, a ja jadę moim starym Fordem Mustangiem przez gęsty upiorny las. „Co mi odbiło?!” – myślę sobie. Po chwili jednak sam karcę siebie w duchu, gdyż dobrze znam powód mojego nocnego pobytu w lesie.
To fakt – jestem zestresowany. Dobrze chociaż, że ta leśna droga nie jest aż tak strasznie wyboista; dlatego też jeszcze bardziej dodaję gazu. „Im szybciej, tym lepiej." – myślę. Mijam szybko kolejne drzewa w nadziei, że już wkrótce ujrzę przed sobą spokojną, gładką taflę jeziora, do którego zmierzam. Czas jednak ciągnie się niemiłosiernie. Jest bardzo gorąco… czułem to już wcześniej, ale dopiero teraz staje się to tak dokuczliwe. Odsuwam szyby w samochodzie, gdy wtem… Jeb!!! Mustang uderzył w coś tak mocno, że aż zarzuciło go na pobocze.
- Co jest do cholery ?!!! – drę się na cały głos. Od razu jednak milknę, wściekając się na siebie. Przez chwilę siedzę w wozie zszokowany. Co to było?!
Wtedy to rozum płata mi figla – podpowiadając najczarniejszy scenariusz; na myśl przyszła mi bowiem jedna ze strasznych miejskich legend, tak bardzo popularna w mojej miejscowości. Mówi ona o psychopatycznym mordercy, z wielkim, żelaznym hakiem zamiast ręki, którym to zabija naiwniaków, którym zachciało się nocnych wycieczek po lesie… Takimi opowiastkami straszy się zwykle dzieci, jednak o północy w upiornym lesie, sam...
Ty też byś się bał.
To obudziło moją wyobraźnię. Postanawiam nie wysiadać z samochodu. Siedzę bez ruchu może 15 minut, gdy uświadamiam sobie, że nie mam wyjścia. Muszę sprawdzić co to było i jechać dalej.
Wyjmuję ze schowka latarkę, wypadam z wozu i idę do maski. Nadal miota mną niepewność i strach; mam obawę, że nagle hak psychopatycznego zabójcy wbije się w moją głowę i rozpłata ją na pół. Wszechobecna cisza kryjąca w sobie najgorsze
z możliwych koszmarów, jeszcze bardziej potęgowała moje przerażenie. Poświeciłem latarką na przód Mustanga i zamarłem… znajdowało się tam… mnóstwo świeżej krwi, która jeszcze kapała na ziemię. Odgłos kropli spadających ze zderzaka na ziemię był strasznie głośny… Byłem przerażony, do tego ta zatrważająca ciemność… Poza tym na masce znajdowało się ogromnej wielkości wgniecenie, zderzak był popękany w kilku miejscach.
„Kurwa mać, opanuj się, weź się w garść!” – rzekłem sobie w duchu. Resztki zdrowego rozsądku kazały mi sprawdzić skąd ta krew się wzięła; to było już w miarę łatwe, poszedłem po śladach krwi. Doprowadziły mnie one w miejsce oddalone o kilkanaście metrów, co oznaczało, że ofiaręmusiało odrzucić daleko z powodu dużej prędkości wozu. Nie przypuszczam, żeby ktoś takie uderzenie przeżył. Podążam dalej, szukając… gdy wtem o coś się potykam i upadam na ziemię. Szybko wstaję, świecę latarką – na ziemi, bez ruchu, leży ogromnych rozmiarów dzik. Trochę mi ulżyło, że to nie człowiek. „Mimo wszystko nadal pozostawiam po sobie ślady – myślę. – To niedobrze…”
Wracam szybko do samochodu i ruszam. Mimo takiego uderzenie – co ciekawe – jedzie bez zarzutu. Postanawiam wbrew wszystkiemu załatwić to, co mam do zrobienia, jak najszybciej. „Los mi nie sprzyja” – stwierdzam. Ale ja muszę prędko znaleźć się przy jeziorze. Jadę szybko, lecz znacznie bardziej ostrożnie niż wcześniej. Serce wali mi jak młotem. Las wydaje się nie mieć końca, a co najgorsze wydaje się być o wiele bardziej upiorny niż wcześniej.
Nagle tuż przed maską Forda pojawia się znikąd jakiś mężczyzna. Tak jakby stał tu cały czas. Kątem oka spoglądam na licznik… wynika z niego że jadę z prędkością 100 km/h. A facet stoi i wpatruje się w mój samochód, a może nawet wprost w moje oczy. Gdy wóz znajduje się metr od niego i zaraz z pewnością go zabije, wydaje mi się, że go znam, że już go gdzieś spotkałem… spostrzegam że on nie ma oczu, w ich miejscu znajdują się puste oczodoły, z których zaczyna wypływać krew… czuję jej zapach… Tak. Zaraz go zabiję. Widzę wszystko w zwolnionym tempie, jak klatka po klatce. Krew zaczyna kapać na maskę Mustanga. Znowu słyszę jej miarowy odgłos, taki kojący… Kojący? Nie ważne… Zamykam oczy, czując, że zasypiam, a odgłos, zapach i smak krwi w ustach mnie usypia… Oczekuję uderzenia.
Nic takiego się jednak nie dzieje. Otwieram oczy – nie rozumiejąc co się stało. Zatrzymuję wóz, wysiadam z niego i świecę latarką na maskę i przednią szybę. Żadnych śladów uderzenia, szyba cała – po prostu nic! „Przerzuciło go nad samochodem?” – zastanawiam się. – Uderzenie było przecież mocne…” Uważnie idę, świecąc latarką dokoła, przez kilkadziesiąt metrów. Nikogo nie ma! Moja zakażona strachem wyobraźnia znów daje
o sobie znać: a jeśli to był ten psychopatyczny zabójca? Wyjdzie zaraz z lasu i zada mi śmiertelny cios. Nagle coś innego zaprząta moją głowę, co przeraża mnie jeszcze bardziej. Czy na pewno dobrze widziałem? Na samochodzie nie było żadnych śladów zderzenia, ani tym bardziej krwi, a ja przecież zderzyłem się już z dzikiem. Dobiegam do wozu
i… rzeczywiście – maska Mustanga jest jak nowa. To mój umysł… wszechogarniająca cisza zdaje się być najgorszym koszmarem… otaczająca mnie ciemność zdaje się być siedliskiem zła… widzę wyłaniający się z niej hak… nie… zwariowałem…? Z szaleńczym błyskiem
w oku siadam za kierownicą…
„ A jeśli on jest na dachu?” – myślę. Jak odpowiedź na wytwory mojego umysłu słyszę miarowe, coraz głośniejsze stukanie nad moją głową. To on! Wtem przez uchyloną od mojej strony szybę wpada hak i… wbija się z całą siłą w moją głowę… Pulsująca krew cieknie mi po twarzy czuję jej smak w ustach, po chwili całkowicie zalewa mi oczy… Staram się opanować skręcający samochód, jednak nic nie widzę… Uderzenie w drzewo zdaje się być nieuniknione…
Otwieram oczy. Nadal jadę, nie czuję krwi, dotykam głowy, jest cała… PSYCHOZA!!!


Pogoda się poprawiła. Kilkaset metrów przed sobą spostrzegam, błyszczącą w świetle księżyca i gwiazd, taflę jeziora. To dobry znak. Parkuję samochodem ostrożnie na skraju lasu, otwieram bagażnik i zarzucam worek na plecy… Idę na wcześniej sprawdzone miejsce, w którym woda przy brzegu jest dostatecznie głęboka, tam wrzucam znajdujące się w czarnym, foliowym worku zwłoki.
Wracam do mojego ulubionego Forda Mustanga, i odjeżdżam, kładąc hak na kierownicy…

Podpis: 

vestigium VI 2008
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Noc polarna Podstęp Topielec
Na północy Norwegii. Historia trudnej miłości, która powraca po latach. - Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad
Sponsorowane: 19
Auto płaci: 100
Sponsorowane: 19
Auto płaci: 50
Sponsorowane: 16

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2019 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.