http://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
300

Glupia Sztuka Akt I

  Uwaga! Tego tekstu nie należy traktować poważnie.  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W listopadzie nagrodą jest książka
Nawiedziny
antologia
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Glupia Sztuka Akt I

Uwaga! Tego tekstu nie należy traktować poważnie.

Władcy Kosmosu

Humorystyczne opowiadanie, którego bohater doznaje niezwykłych halucynacji.

Anioł zasługuje na śmierć

Wszyscy posiadali Anioły – tak samo nieznośne jak Pawcio...

Żywot S

miniaturka, alegoria życia

Władcy wydobycia, rozdział 7

Przygody mechanika i obieżyświata Rolfa Kunerskiego w zniszczonym i zdewastowanym świecie. Postapokaliptyczny klimat obejmujący takie miejsca jak Polska, Niemcy czy Białoruś.

Przywilej Świata Paraleli

Krótkie opowiadanie fanfiction, które zostało zainspirowane światem gry komputerowej o nazwie Universe na PC. http://www.gry-online.p l/S016.asp?ID=3306

Przemiana

"Coś we mnie narastało, coś nieuchronnego i groźnego, przekraczającego wszelkie znane ludzkości stany, coś nieporównanie większego niż pan Aleksander i jego szkaradne postępowanie."

Szalony

Dawno nic nie pisałem. Chyba najwyższa już pora wrócić.

Recepta

Na wszystko jest lekarstwo. Nie zawsze jednak je bierzemy...

BIEDRONKA

Króciutka humoreska, wyróżniona w konkursie satyrycznym "Wrzuć na luz".

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
1090
użytkowników.

Gości:
1090
Zalogowanych:
0
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 53277

53277

Przesilenie letnie.

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

Data
09-04-29

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Erotyka/Horror/Duchy
Rozmiar
11 kb
Czytane
1968
Głosy
10
Ocena
4.50

Zmiany
09-12-28

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
P18-powyżej 18 lat

Autor: avelina Podpis: Ewelina, Maria, Paula P.
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
wygrany konkurs miesięczny
Marzyłyście kiedyś by spędzić noc z demonicznym, tajemniczym kochankiem..?

Opublikowany w:

Przesilenie letnie.

Otwarłam powoli oczy, przebudzona jakimś dziwnym dźwiękiem wydobywającym się z głębi mojego pokoju. Całe pomieszczenie zalane było tajemniczą ciemnością, jedynie blady księżyc wychylał się z za ramy starego, zmatowiałego okna, spoglądając ciekawsko w moją twarz.

Poczułam jak na wierzchniej warstwie mojej skóry przechodzą ciarki powodując tym gęsią skórkę. W pomieszczeniu było przerażająco zimno. Co mnie nadzwyczaj zdziwiło.

Mój mózg wciąż jednak nie pracował jak powinien, spowity mgłą przerwanych majaków sennych. Pamiętałam jednak twarz, która wciąż powracała w moim śnie. Była blada, trupio blada, a w miejscach oczu ziały dwie czarniejące dziury.

Dotknęłam dłonią oliwnej farelki, stojącej tuż obok mojego łoża, którą Greta( służąca pracująca w naszym pałacyku), postawiła ją tam wieczorem.
Była jednak gorąca. Jakim więc cudem w pokoju było tak przerażająco zimno? Ponownie zadrżałam wstając z łoża wyścielanego niebieską aksamitną derką, pasującą do całości wystroju komnaty. Cienka materia mojej nocnej koszulki nie chroniła mnie zbyt dobrze przed tym dziwnym zimnem.

Zdrętwiałymi palcami poszukałam czegoś z mojego zawalonego rzeczami, staromodnego krzesła by móc się tym jakoś okryć. Wygrzebałam flanelową koszule, w której zawsze łaziłam po posiadłości, kiedy byłam sama. Szczelnie okrywając każdy sprawek moich ramion poczłapałam się do włącznika światła, który znajdował się tuż obok drewnianych pięknie rzeźbionych, mahoniowych drzwi. Pstryknęłam nim, ale nic się nie stało, ciemność nadal królowała w pokoju nie chcąc ustąpić światłu żarówki. Pstryknęłam ponownie i jeszcze raz. Nic.

-Może się spaliła żarówka? – Wyszeptałam sama do siebie pod nosem. Nie miałam najmniejszej ochoty łazić teraz po tym ogromnym pałacu, w jakim przyszło mi od niedawna mieszkać. Niech będą przeklęci moi rodzice i ich wygrana!! Że też zachciało im się mieszkać w takim czymś! - Pomyślałam rozeźlona.

!!....Skrzyyyyyp......!!

Przeciągły, nieprzyjemny odgłos rozległ się w mojej komnacie. Wnioskując po odgłosie, musiała to być jakaś otwierająca się szafa których miałam dość sporo w moim pokoju. Podążyłam wzrokiem, jak mi się zdawało, w kierunku skąd wydobywał się niezbyt przyjemny odgłos.

Zanim jednak zdążyłam spojrzeć w odpowiednie miejsce, nagle oświetliło mnie odbite światło księżyca, w lustrze starej wiktoriańskiej szafy na garderobę. Zamarłam w bezruchu, sparaliżowana nieopisanym strachem... W lustrze dostrzegłam znacznie więcej niż powinnam i niżbym kiedykolwiek chciała...

Para rozjarzonych oczu wpatrywała się we mnie z równie wielką intensywnością co ja w nią, odbita tak samo jak ja w lustrze, więc sam właściciel tych przerażających ślepi musiał stać tuż za mną. Do moich nozdrzy wdarł się dziwny zapach, który z czymś mi się kojarzył, jednak było to tak ulotne wspomnienie, że nie potrafiłam siebie w tej chwili przypomnieć gdzie ten zapach miałam już przyjemność poznać. Oddech w mojej klatce piersiowej powoli przyśpieszał do nienaturalnego tępa. a z moich ust zaczęła wydobywać się biała para.

Stałam sparaliżowana nie wiedząc, co zrobić. Uciec? Udawać, że to wszystko to tylko moja wyobraźnia? czy zacząć zwyczajnie krzyczeć?
Jednak, kiedy już chciałam bezszelestnie ruszyć w stronę łóżka, nad którym delikatnie falował jasny baldachim, to coś za mną się nagle poruszyło niespokojnie. Poczułam na swoim ramieniu długie palce zakończone ostrymi pazurami, które okrutnie przecięły moją koszule wbijając się boleśnie w moją bladą skórę.

Wstrzymałam oddech, nie wiedząc co zrobić. Miałam niejasne wrażenie, że jeśli spróbuję się tylko ponownie ruszyć ta ogromna łapa mnie po prostu rozerwie, zmiażdży bądź co gorsza tylko okaleczy... Wolałam już umrzeć niż żyć bez ręki lub innej kończyny...

Nagle przypomniało mi się co opowiadały baby z kuchni... Nigdy nie wierzyłam w te ich bajki, jakie opowiadały staruchy, o demonie mieszkającym w niebieskiej komnacie. W mojej komnacie. Właśnie dlatego wybrałam ten pokój, by udowodnić im ich głupotę.

Dobrze pamiętałam, że za każdym razem, kiedy o tym rozmawiały między sobą dziwnie się zachowywały, chichocząc pod nosem w jakiś odrażający, lubieżny sposób. Wtedy nie bardzo rozumiałam, o co im do końca chodziło.

Nagle przypomniało mi się skąd znam ten zapach. Zawsze, kiedy zbliżały się gody jeleni w lesie unosił się piżmowy zapach jeleniego potu, zapach ten był taki sam, jaki panował teraz w mojej niebieskiej komnacie.

Usłyszałam jak mój prześladowca zaczął coś mruczeć w nieznanym mi języku, brzmiało to jak jakieś czarno-magiczne zaklęcia. Skuliłam się w sobie, wciąż przytrzymywana przez mojego tyrana. W końcu pochwycił mnie drugą szponiastą łapą i jednym tylko szarpnięciem obrócił ku sobie. W jego nadzwyczaj silnych łapskach byłam niczym szmaciana laleczka, całkiem bezbronna i bezwładna.

Ze zdziwienia otwarłam szerzej oczy kiedy spojrzałam na mojego prześladowce. Przede mną stał najdziwniejszy mężczyzna jakiego kiedykolwiek widziałam. Demoniczny mężczyzna, co do tego nie miałam wątpliwości. Był w całości nagi obnażając przede mną swoje szlachetne miejsce gotowe na spotkanie z kobietą. I trzeba przyznać że był bardzo słusznych rozmiarów...

Jego oczy tak jak zdążyłam już zauważyć w lustrze, rozjarzone były niczym dwa jasne księżyce a na kształtnych, pęłnych ustach igrał mu podniecony, drwiący uśmieszek, odsłaniając przy tym ostre jak brzytwa zęby. Ciało miał silne muskularne, ale jego szara skóra była przeorana setkami jaśniejących w ciemności blizn. Włosy sięgały mu aż do pasa spływając kaskadami na plecy, były koloru ciemno-zielonego niczym wodorosty.

Nagle zrozumiałam uwielbienie w zachowaniu starych bab z kuchni. Ten nieziemski przedstawiciel swojego demonicznego rodzaju był tak samo przerażający co piękny i pociągający fizycznie.
Przez moje ciało przepłynął prąd rozedrganej rozkoszy, powalając mnie tym prawie na podłogę. Jaskrawo-oki wciąż mnie jednak trzymał w żelaznym uścisku, nie pozwalając mi się wyrwać, czy też upaść na podłogę.Czułam emanującą od niego falę obezwładniającej zmysłowości która wnikała we mnie przez skórę.

Oderwał powoli jedna rękę od mojego ramienia, po czym ostrym pazurem przeciągnął wzdłuż po materiale mojej nocnej koszulki. Aksamit rozpruł się w miejscu, w którym dotykał go jego szpon, odsłaniając nagość mojej bladej skóry.
O dziwo, wcale mnie to nie przeraziło, tylko bardziej rozbudziło dzikość moich zmysłów proszących się o jego dotyk, zagrzebując resztkę strachu jaki we mnie pozostał oraz wstydu gdzieś na cmentarzu niechcianych uczuć.

-Dziś będziesz moja.- Wychrypiał dudniącym głosem, przypominającym szelest liści, porywając mnie w smukłe lecz muskularne ramiona. Jednym długim susem przeskoczył przez cały pokój i położył mnie ostrożnie z powrotem na moim ogromnym łożu z baldachimem. Resztka mojego ubrania opadła na posłanie jak niechciana, zbędna przeszkoda do cielesnej uciechy. Byłam naga, obnażona w każdy możliwy sposób jaki można sobie wyobrazić.

Nagle nie wiadomo skąd(bo przecież był nagi) wyciągnął jakieś małe, czarne pudełeczko, otwarł je i zanurzył w nim swój długi pazur po czym przytknął go do mojej skóry. Zaczął nim kreślić jakieś wzory na moim ciele, zostawiając czerwone, nieznane mi symbole i zawijasy, skupiając się głównie na okolicach intymnych a każdy jego dotyk odczuwałam niczym słodki ból pragnienia które nie miało mieć końca.

Już nie czułam zimna, właściwie nie czułam już niczego oprócz tego dojmującego, spalającego mnie od wewnątrz pożądania tego demonicznego kochanka.

Po paru minutach w końcu chyba był już gotowy, bo z obojętnością odrzucił od siebie pudełeczko, które z trzaskiem odbiło się od drewnianych klepek na podłodze i bez zbędnych ceregieli zbliżył swoja demoniczną twarz ku mojej, hipnotyzując mnie przenikliwym spojrzeniem. Pragnęłam poczuć jego szare, pełne wargi na swoich, lecz wydawało mi się, że demon nie ma na to najmniejszej ochoty.


Jego szponiasta dłoń ześlizgnęła się w dół po moim ciele i w tej samej chwili usłyszałam czyjś zdławiony jęk. Dopiero po chwili dotarło do mnie,iż to był mój własny głos. Zalała mnie fala rozkoszy, czułam jego twardą męskość tuż przy moim biodrze. Nie potrafiłam już wytrzymać dalej tych słodkich tortur, pragnęłam go! Tu i teraz! Czułam, że jeśli zaraz nie dostane tego czego pragnę to umrę z tęsknoty, ale on nadal tylko bawił się ze mną, śmiejąc mi się w twarz z mojej bezradności kiedy próbowałam go niezdarnie przyciągnąć jeszcze bliżej do siebie.

Zaczęłam się wić i piszczeć w utęsknieniu za jego ciałem. Chciałam go błagać, krzyczeć, zaklinać by dał mi to, czego tak bardzo w tej chwili potrzebowałam.

Jednakże zanim cokolwiek wydobyło się z moich ust, jego łapska bez ostrzeżenia, zwinnie przewróciły mnie na brzuch, robiąc ze mnie całkowitą, niezdolna do obrony ofiarę. Poczułam jak jego jęzor muska moją szyję, krąży po mojej małżowinie usznej, aż w końcu zjeżdża po moich plecach w dół robiąc przy tym kółka, co wywołało u mnie kolejna falę nieopisanej rozkoszy. Po chwili zjechał językiem jeszcze niżej szukając tego wrażliwego miejsca.

Z gardła wyrwało mi się chrapliwe westchnienie a świat zawirował wypełniając się po brzegi mgłą bezgranicznego uniesienia.

Lecz to nie był koniec...

Ponownie pochwycił mnie łapami w talii i odwrócił w końcu ku sobie. Teraz przyszła jego chwila i moja zapłata. Zawisł nade mną wpatrzony w nagość mojego ciała, oczami zdobywcy i zanim zdążyłam pomyśleć, co właśnie za chwile ma się stać, wdarł się we mnie niczym zwierz a ja poczułam przemożny promieniujący ból, który zabijał sobą inne odczucia jakie jeszcze chwilę temu władały w moim ciele.

Demon jednak się tym nie przejmował, brał, to co mu się należało, nie zawracając sobie głowy moim cierpieniem. Nie przejmując się również tym, że był to mój pierwszy raz... A.. może właśnie o to chodziło?

Ból jaki przeszywał moje ciało był niczym tysiące igieł wbijanych w jedno miejsce, promieniujący na resztę mojego ciała. Nie wiedziałam w którym momencie straciłam z bólu przytomność.

Obudziłam się dopiero rano z błogą nieświadomością umysłową. Jednak już po chwili z rosnącym przerażeniem, pamięć ubodła mnie niczym ostrze noża wymierzonego wprost w moją pierś.

Macając w pośpiechu swoje ciało, ze zdziwieniem stwierdziłam, że wszystko było na swoim miejscu, dokładnie tak jak szłam spać. Koszula była cała a na moim ramieniu nie było żadnych śladów po ów ostrych szponach. nie miałam też na sobie żadnych magicznych wzorów narysowanych przez mojego nocnego gościa. Było tak jakby nadzwyczajny mężczyzną nigdy nie zawitał w mojej niebieskiej komnacie.

Cała roztrzęsiona zarzuciłam na siebie tą samą flanelową koszulę, jaką miałam założoną… we śnie? Jak miałam to do licha nazwać? Nie byłam już niczego pewna, był przecież taki realistyczny…

Szybko zeszłam na dół do kuchni, gdzie już od rana krzątały się po niej stare gosposie przygotowując śniadanie dla mojej rodziny.

-I jak tam kochaneczko ci się spało?- Zagruchała jedna z nich, przyglądając mi się badawczo z jakimś dziwnym błyskiem w oczach.

-D.. Dobrze- Odparłam niepewnie, mając wciąż przed oczami sceny z mojego snu.

-I nikt cię nie odwiedził tej nocy?- Zapytała wciąż przyglądając mi się z zainteresowaniem, inne kobiety także już wlepiały we mnie zaciekawiony wzrok.

-Nie… -Skłamałam oblewając się czerwonym rumieńcem na twarzy, więc moje kłamstwo raczej nie było dla nich zbyt wiarygodne-, dlaczego się pytasz?- Spytałam jednak.

-Bo dziś w nocy było przesilenie letnie, kochaneczko...- Powiedziała stara odwracając się do mnie plecami, lecz jej lubieżny uśmiech nie umknął niestety mojej uwadze.

....................KONIEC.....................

Podpis: 

Ewelina, Maria, Paula P. 29.04.2009
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Władcy Kosmosu Anioł zasługuje na śmierć Żywot S
Humorystyczne opowiadanie, którego bohater doznaje niezwykłych halucynacji. Wszyscy posiadali Anioły – tak samo nieznośne jak Pawcio... miniaturka, alegoria życia
Sponsorowane: 200Sponsorowane: 140
Auto płaci: 310
Sponsorowane: 100

 

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2017 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.