http://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
30

Miłość z internetu - cz. XVII trzy zabawy

  nie czytaj jeżeli zabawy erotyczne cię nie interesują. Z pewnością nigdy tego wszystkiego nie doznasz.  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W maju nagrodą jest książka
Nawiedziny
antologia
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Miłość z internetu - cz. XVII trzy zabawy

nie czytaj jeżeli zabawy erotyczne cię nie interesują. Z pewnością nigdy tego wszystkiego nie doznasz.

Miłość z internetu cz. XVI - sex panów

zabawa pomiędzy dwoma facetami

Bliżej

Podejdź bliżej

Ciemność

Urywek opowiadania

Miła

Róża zwana Miła

Miłość z internetu - czytaj kolejne części

XV cz. Czy coś będzie pomiędzy facetami?. Do czego jeszcze może dojść?. Następne części skrócę ze względu na małą ilość tekstów z powodu nowego roku szkolnego 2011/2012. Praktycznie to nie opowiadanie, nie romans. To skopiowane rozmowy pisane przez

Topielec

- Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad

Sen o Ważnym Dniu

Opowiadanie napisane na konkurs związany ze słowem "JUBILEUSZ". Horror... swego rodzaju (nie do końca poważny).

Niebieska bluzka

Sylwia poczuła że pieką ją policzki. Podsłuchana rozmowa na nowo obudziła iskierki w podbrzuszu. Coś zadźwięczało niespodziewanie i w chwili paniki Sylwia prawie odskoczyła od drzwi z krzykiem. Pomyślała, że bicie jej serca słychać pewnie w całym ..

Dwa dni z życia wariata.

Rozważania o normalności? Co to jest normalność a co nienormalność?

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
667
użytkowników.

Gości:
667
Zalogowanych:
0
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 56213

56213

Ziemie Żywiołów "Odkupiony zbir"

wersja do druku

wyślij do znajomych

brak ocen

brak komentarzy

dodaj do ulubionych

Data
09-08-19

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Fantastyka/Psychologia/Biografia
Rozmiar
11 kb
Czytane
1206
Głosy
0
Ocena
0.00

Zmiany
17-03-26

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
W-dla wszystkich

Autor: Bonsai Podpis: Tomek Socha
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
O starym rozbójniku, którego grzechy zostają odpuszczone, po interwencji jednej ze świątynnych kapłanek :).

Opublikowany w:

Ziemie Żywiołów "Odkupiony zbir"

W powietrzu unosił się dźwięk cicho grającej gitary. Struny instrumentu były szarpane przez Anyę, jedną z kapłanek Arteny. Młoda kapłanka siedziała na drewnianej ławce przy ścianie głównej świątyni zakonu, kierującego kultem obowiązującym w całym Ysanaarze. Najważniejsza placówka religijna nie była umiejscowiona w centrum kontynentu, jakby się mogło wydawać. Kompleks świątyń został wzniesiony na jednej z wysepek archipelagu Gwiazdy, która na cześć boginki nosiła nazwę Artes.
Anya miała przed oczami jeden z ogrodów świątynnych. Często wyglądała między kolumny przed nią, by zauroczyć się magią tych kwiecistych obszarów. Nic nie inspirowało jej tak bardzo jak to. Zresztą każde spojrzenie na ten kompleks świątyń wywoływało silny przypływ weny twórczej.
Budowlę sporych rozmiarów nakrywał dwuspadowy dach podtrzymywany na kolumnadzie. Niedaleko za kolumnami wzniesiono świątynię. Wybrukowana ścieżka ułożona między domem boskim a kolumnadą służyła jako miejsce gdzie można było zrelaksować się na świeżym powietrzu. Do kolumnady doprowadzały niewysokie schody, dokładnie trzy stopnie. Cały budynek zbudowano z białego kamienia.
Artes nigdy nie brakowało turystów, gdyż co roku organizowano pielgrzymki na tę wyspę. Prawa religii mówią, że każdy wierzący Ysanaarczyk powinien odwiedzić święte miejsce co najmniej raz w życiu. Zostało ono okrzyknięte świętym z racji objawienia, które miało tam miejsce. Podobno na Artes pokazała się sama Artima, kiedy wysepka została zaatakowana przez piratów chcących ją ograbić. Wtedy jeszcze młodziutkiej Catrianie bogini objawiła się opodal świątynnego ołtarza. Dobrze się stało, bo mieszkańcom brakowało już środków do obrony swej ojczyzny. Boginka objawiła się właśnie po to, by uzupełnić ich uzbrojenie. Podała przez Catrianę broniącym łuki z magicznymi strzałami. Strzały te nie służyły do zabijania, a jedynie usypiały wrogów na dość długi czas. Kiedy piraci zasnęli, mieszkańcy wyspy odnieśli śpiochów do ich statków i zwyczajnie odprawili, odpychając pojazdy od brzegu. Owszem, mogli też zabić najeźdźców, ale wyznawane zasady zabraniali im mordować bez opamiętania. Tak więc obrońcy Artes pokonali piratów bez konieczności przelewania ich krwi, a sama wyspa z okazji tego cudu została pobłogosławiona. Catrianę zaś obrano na najwyższą kapłankę Artimy.
Od niedawna na świętej ziemi trwało zbieranie plonów z pól osadzonych na wyspie i przyświątynnych ogrodów. Mieszkańcy mogli spokojnie zbierać owoce swej pracy, gdyż obszar w którym pracowali, był dobrze chroniony przez straże. Co prawda strażników nie było wielu, ale jednak wystarczająco na tyle, by robotnicy czuli swobodę i bezpieczeństwo. Zresztą od dawna nikt nie próbował okradać pól, więc i ochrona stawała się zbędna.
Anya odłożyła na moment gitarę i ruszyła obejrzeć, jak idą prace.
Ubogo ubrani wieśniacy ręcznie kosili dojrzałe owoce i warzywa, a na niektórych polach pomagały im ich konie, bądź inne zwierzęta pociągowe. Może poziom życia mieszkańców Artes nie był ekstrawagancki, ale mimo to na ich twarzach zawsze gościły uśmiechy. To możliwość ich obecności przy bogini sprawiała, że miło zubożałego życia byli wielkimi optymistami. Nikt nie dorównywał ich pobożności, nawet kapłani z cesarstwa Tristglen. Przy tak dobrym psychicznym nastawieniu Artesyjczyków prace szły szybko, a w czasie ich wykonywania zawsze znajdowały się chwile, do przyjemnych wymian zdań.
Ludzie wierzyli, że jeśli stanie się coś niespodziewanego, to na pewno nie okaże się to niczym negatywnym.

*

- Co się… puśćcie mnie, nie szarpcie tak… - wykrztusił wystraszony, podstarzały mężczyzna, którego dwaj strażnicy złapali na gorącym uczynku. Starzec próbował okraść jedno z pól które dostarczały mieszkańcom dorodne warzywa. Próbował umknąć strażnikom, jednak ci mocno trzymali go za ręce, skuwszy uprzednio nieudolnego złodziejaszka kajdanami.
- Lepiej się uspokój dziadku – rzucił jeden ze Stróży odziany w żelazną zbroję. – Od razu mówię, że szarpanie się jedynie zacieśni łańcuchy, co będzie coraz bardziej bolało. Nie chcemy zrobić panu krzywdy, więc teraz grzecznie pójdzie pan z nami przed sąd.
Mężczyzna opuścił smutno głowę i poszedł posłusznie ze strażnikami do wnętrza świątyni.

*

I stało się tak jak zapowiedzieli strażnicy. Brodaty staruszek w poszarpanych, szarych spodniach i koszuli stanął przed sądem.
Przejrzał się w gładko wypolerowanej, białej podłodze komnaty, a potem przeszedł wzrokiem po reszcie pomieszczenia. Widział błękitne ściany pokryte freskami, złote żyrandole, drewniane portale, ale najbardziej spodobał mu się sufit. Przypominał do złudzenia kosmos. Namalowano na nim zręcznie gwiazdy, które aż płynęły po kosmicznej czerni. Strażnik nadal stojący po jego prawicy, szturchnął go łokciem w bok, nawołując mężczyznę do poukładania przed chwilą rozproszonych myśli.
Ubogi staruszek spojrzał przed siebie. Ujrzał ołtarz zalany błękitem, ale bardziej skupił się na osobie siedzącej na tronie przed owym ołtarzem. Na złocistym, ozdobionym klejnotami tronie siedziała Catriana.
Zauważywszy, że starszy człek skierował na nią uwagę, powstała i przeszła kilka kroków po czerwonym dywanie, by zbliżyć się do nieznajomego. Jej rude włosy opadały na długa białą szatę. Jana cera kobiety wcale nie zdradzała jej ponad pięćdziesięciu lat. Jej status zdradzała spora ilość złotej biżuterii, którą nosiła.
- Czy ten staruszek uczynił coś złego na tyle, że aż postanowiliście przyprowadzić go przed moje oblicze? – rzekła miłym tonem arcykapłanka. Zawsze przemawiała łagodnie. Nie przepadała za krzykiem, gdyż uważała, że on do niczego dobrego nie prowadzi.
- Tak. Ten człowiek próbował okraść święte pola uprawne – rzekli zgodnie, jakby chórkiem strażnicy.
- skoro są tak święte jak mówicie, to nie wiem, czy nawet ja powinnam sądzić ludzi, którzy starają się je zbezcześcić. Prawdą najświętszą jest to, że tylko bogini może nas sądzić, ale święta księga udziela prawa sądzenia najwyższej kapłance. Musze więc to zrobić, choć nie lubię skazywać poddanych… powiedz nam panie, co masz na swoją obronę.
- Bieda nas zżera, bieda. Szczególnie przyjezdnych. – powiedział starzec. – Opowiem może moją historię. – Catriana uśmiechnęła się do przybysza, aby zachęcić go do przedstawienia się. – Nadano mi imię Quzan. Moją ojczyzną jest Sicherad, a dokładniej północne pustynie tego kontynentu. Na pustyni nigdy nie było łatwo żyć. No chyba, że znalazło się dobrą oazę. O owe oazy toczą się jednak zacięte boje. które toczą zwykle rywalizujące ze sobą organizacje przestępcze. Ja byłem członkiem jednej z nich. Przez to już chyba powinienem zostać skazany – tutaj zaśmiał się pod nosem – ale cóż, jestem gotów na karę. Myślicie jak tu się znalazłem, skoro moją ojczyzną jest Sicherad? Dobrze, przejdźmy więc do sedna mej przemowy. Był to początkowo świetny dzień – zaczął wspominki Quzan. – Nad pustynią zgromadziły się szare chmury, co zwiastowało ulewę. Deszcz na pustyni to jak wiecie błogosławieństwo. Wszyscy z tego powodu radośnie stawiali kolejne kroki po piasku. Nagle zauważyliśmy inną grupę wędrowną zmierzającą w naszym kierunku. I stało się coś, co w żadnym wypadku nie oznaczało nic pozytywnego. W miejscu, z którego widać było tylko wydmy piaskowe, spotkały się dwie konkurencyjne grupy bandytów. Ja wraz z moimi kolegami i nas przeciwnicy. Z początku staraliśmy się z nimi pokojowo pogadać, by nikomu nie stała się krzywda, ale jak się można było spodziewać doszło do rękoczynów. Pokonaliśmy ich, ale w czasie tej potyczki straciło życie trzech moich przyjaciół, bardzo dobrych przyjaciół. Od tej chwili postanowiłem porzucić bandyckie życie, przenieść się w spokojną okolicę i zapomnieć o tym co działo się w Sicheradzie. Byli znajomi pozwolili mi odejść, ale odebrali mi za to moje bogactwa, jakie dostałem za udane napady. Później dowiedziałem się o cudownej wyspie Artes. Tamtejsza bogini podobno mogła wszystko, a ja potrzebowałem odkupienia swej duszy. Wysepka znajduje się kawał drogi od Sicherad, więc wiele przepłynąłem. Nie było jednak trudno, bo z pomocą moich kolegów z kręgu przestępczego którzy wciąż mnie wspierali, mimo, że odszedłem z grupy, stworzyłem sobie i mej rodzinie mały statek, którym przepłynęliśmy tutaj. Niestety teraz moja rodzina nie posiada nic. Mieszkamy jedynie w małej, sypiącej się chacie. Ja, małe dziecko i żona. Postanowiłem coś ukraść, ten jeszcze ostatni raz, abyśmy mieli choć odrobinę jedzenia. Abyśmy mogli godnie zacząć od początku… - przerwał bliski płaczu.
- Dobrze Quzanie, nie zmuszamy cię już do tych wspomnień – rzekła ze współczuciem arcykapłanka. – Nie chcę tego robić, ale jednak powinnam skazać cię za działalność przestępczą. Chyba, że ktoś ma inny pomysł na rozstrzygnięcie sporu… ale księga sądów mówi jasno, że za działalność przestępczą skazuje się człowieka na więzienie… - starała się przedłużać mowę tak, aby nie podawać wyroku zbyt szybko. Zaczęła nawet mówić trochę niezdarnie, co nie było do niej podobnie. – Cóż… a więc skazuję…
- Nie rób tego, pani! – z tłumów zgromadzonych w świątyni wyszła czym prędzej młoda Anya w białej szacie kapłanek Artimy. Przed rozpoczęciem zgromadzenia zdążyła uczesać swoje brązowe włosy i lekko przypudrować gładką, jasną twarz. Wyglądała naprawdę uroczo. Catriana właśnie czekała na jej interwencję. Od dawna widziała w te osobie swoją następczynię. Zauważyła to właściwie od momentu narodzin Anyi. Dziewczyna ukłoniła się przed najwyższą kapłanką oraz samą Artimą. – Nie możemy karać takiego człowieka. Skoro tak dba o swą rodzinę, że dosłownie potrafiłby oddać za nich życie, tak je kocha, że chce dla nich jak najlepszego bytu. Z własnej woli odszedł z kręgu przestępczego, to nie może być złym człowiekiem. Przybył odpokutować swe grzechy. Wszyscy popełniamy błędy, ale czy każdy z nas ma odwagę o nich mówić? Oczywiste, że nie. A Quzan wyznał nam wszystko, każdy swój grzech oraz powiedział, że chce odkupienia. Nie każdy by tak postąpił. Oszem mógłby to być prawdziwy bandyta, z tym, że ma na to zbyt dobre serce, co można wywnioskować z jego opowieści. A dobrych ludzi Ysanaar nie skazuje. – Dokończyła Anya. Była gotowa przekonać lud jeszcze bardziej, jeśli to nie wystarczy.
Catriana jednak ciągle się uśmiechała. Zawsze była dumna z tej młodej kapłanki, a ciągle przybywały nowe powody do tej dumy.
- Nie muszę chyba dalej tłumaczyć wypowiedzi tej młodej kobiety – wskazała na Anyę. – Powtórzę jedynie, że dobrych ludzi Ysanaar nie skazuje. Quzanie, dostaniesz od nas dostatek ziaren za to, że odbędziesz pokutę w świątyni. Przychodź tu codziennie na półgodzinną modlitwę, a Twe grzechy zostaną wybaczone. Oto nadana pokuta i miejmy nadzieję, że zostanie spełniona. – dokończyła najwyższa kapłanka.
Tak skończyła się rozprawa Quzana. Prawdę mówiąc, starzec już został rozgrzeszony.
Gdy wszyscy opuścili świątynię, Quzan został, aby jeszcze przez chwilę dziękować bogini.

Podpis: 

Tomek Socha 19 sierpnia 2009 roku :) Pisane od zeszłej soboty
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

brak ocen

brak komentarzy

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Miłość z internetu cz. XVI - sex panów Bliżej Ciemność
zabawa pomiędzy dwoma facetami Podejdź bliżej Urywek opowiadania
Sponsorowane: 25Sponsorowane: 20
Auto płaci: 100
Sponsorowane: 20
Auto płaci: 100

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2019 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.