http://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
120

Posłannictwo z gwiazd

  Krótka historia o napotkaniu obcej cywilizacji  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

We wrześniu nagrodą jest książka
Podpalaczka
FStephen King
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Posłannictwo z gwiazd

Krótka historia o napotkaniu obcej cywilizacji

Dzień życia dniem śmierci

Z uwagi na pojawiające się wątpliwości-tekst jest od początku do końca fikcją.

Krzyż

Traumatycznie. Przeczytaj i spróbuj zrozumieć, co powinno spotkać właśnie Ciebie.

Noc polarna

Na północy Norwegii.

Podstęp

Historia trudnej miłości, która powraca po latach.

Topielec

- Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad

Jak działa szatan

„Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?” Rdz 3, 1

Uchodźcy, Kopacz i feministki

Co do tak zwanych uchodźców – obowiązuje absolutna poprawność polityczna.

RANKING FILMÓW Z DRESZCZYKIEM

Ranking filmów „z dreszczykiem” skala 1-6

Drugi raz

Dopadły mnie mdłości. Ślina napływała do ust i ciężko było ją przełykać. Przeznaczenie tych narzędzi było dla mnie jasne. Byłem przygotowany do sekcji zwłok. Moich własnych zwłok... (Nie każdy jednak otrzyma drugą szansę)

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
345
użytkowników.

Gości:
345
Zalogowanych:
0
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 57789

57789

"Mój hołd..."

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

Data
09-11-11

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Fantastyka/-/-
Rozmiar
19 kb
Czytane
835
Głosy
11
Ocena
4.73

Zmiany
09-11-13

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
P18-powyżej 18 lat

Autor: Silvermmer Podpis: Karol
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
Pisane na fali natchnienia. Trochę zaczerpnięte z życia, reszta - czysta fikcja. Pierwszy "szkic", niepoprawione błędy itp., z czasem będę coś poprawiał. Panie proszę o wyrozumiałość ^^. P.S. Moja mama ma się w porządku :P.

Opublikowany w:

"Mój hołd..."

„Kobieto! Puchu marny! Ty wietrzna istoto! Postaci twojej zazdroszczą anieli, a duszę gorszą masz, gorszą niżeli!...”

***

- Kurwa mać! Znowu, znowu, znowu! – zerwał się sprzed komputera, jednym ruchem strącił wszystko co było na biurku, hałas tłuczonej szklanki rozbiegł się po całym mieszkaniu.
- Zdzira! – w tym momencie przychodziły mu do głowy najgorsze epitety jakie usłyszał
w swoim życiu, gdyby mógł, gdyby choć umiał jedno słowo, zacząłby przeklinać po francusku. Jego dusza kolejny raz została ugodzona przez piękną, czystą, niewinną istotę – anioła.
W jego przypadku anioł ten okazał się być aniołem śmierci, zdrady, cierpienia. Pod tymi określeniami może się kryć tylko jedyna istota na świecie – kobieta. To właśnie ona była źródłem całego zła w jego życiu, już od kołyski, od przyjścia na świat, kiedy to zobaczył pierwszą z nich, swoją matkę. Matkę, którą znienawidził przez te wszystkie lata, za to, że go opuściła, opuściła dom, rodzinę i nigdy więcej o niej nie słyszał.
Kolejna kobieta z niego zakpiła, uwiodła go, kusiła swym niebiańskim głosem
i ciałem, następnie złapała w swoje sidła, pobawiła się i wyrzuciła, dokładnie tak jak to robi się ze zużytymi, niepotrzebnymi zabawkami.

„Nie możemy być ze sobą, przykro mi. Jesteś świetnym przyjacielem, ale... kocham kogoś innego. Przepraszam, że nic ci nie mówiłam, ale bałam się. Spotykam się z twoim kolegą,
tym, z którym byliśmy razem w kinie.”

Słowa wyświetlone na monitorze parzyły jak kwas siarkowy, za każdym razem kiedy spojrzał w to miejsce jego ciało rozrywało się na kawałki.
- Ty szmato... Nawet nia miałaś odwagi powiedzieć mi tego w twarz, tylko przez jakiś gówniany komunikator. – nie obchodziło go, czy ktoś go słuchał czy nie, musiał mówić na głos, nie kontrolował się. Dreptał z jednego pokoju do drugiego, co chwila spoglądając na komunikat – wyrok śmierci, śmierci emocjonalnej. Dosyć już miał bawienia się jego kosztem, każda dziewczyna traktowała go w ten lub inny, podobny, sposób. A to jedna go zdradziła,
a to druga była z nim tylko dla pieniędzy, a trzecia, jak to sama oznajmiła, chciała „zobaczyć jak to jest z kimś być”.
Rozległ się krzyk – Kurwa! – w emocjonalnej agonii nie zauważył jak stąpa po podłodze
i mimowolnie nadepnął w odłamki potłuczonej szklanki. Kawałek szkła był na tyle duży
i ostry, że przebił się przez skarpetkę i ugodził w stopę. Nie dość, że musiał cierpieć wewnętrznie, to jeszcze do tego doszedł ból fizyczny.
Opadł mimowolnie na fotel, zdjął skarpetkę i obejrzał ranę. Nie wyglądało to najgorzej, ale sam fakt, że nawet los sobie z niego kpi, pogłębił jego wściekłość.
Po paru chwilach nieustajacego gniewu nadszedł czas na kolejny etap – użalanie się nad sobą.
- Boże, dlaczego tak mnie krzywdzisz? Dlaczego tak ze mnie okrutnie kpisz? Czy naprawdę jestem takim niewdzięcznikiem? Czy to jest właśnie twój wielki plan wobec mnie? Co ja
w ogóle wygaduję, nawet nie wierzę w te bzdury. A może to wszystko wina karmy? Może
w poprzednich wcieleniach byłem jedną z nich, zachowywałem się tak jak one w stosunku do mnie i teraz za to płacę? Chyba oszalałem... – tak oto wygląda los skrzywdzonego człowieka. Po etapie użalania się nad sobą przychodzi etap nadziei, niestety w jego przypadku krok ten nigdy w efekcie się nie sprawdzał więc tym razem przeszedł do następnego, który paradoksalnie wraca do punktu wyjścia i zamyka koło – wściekłość.
- Jeszcze kurwa zobaczycie! Jeszcze wszystkie zobaczycie i zapłacicie! Będziecie się mną bawić? O nie, nie, nie... Nie tym razem, los się odwróci, przyrzekam!
W tym miejscu, tak jak zawsze, historia mogłaby się zakończyć, poużalałby się nad sobą, obraził na cały świat, a potem musiałby z tym jakoś żyć, lecz stało się coś nieoczekiwanego, jego krzyk, wołanie o pomoc, zostały wysłuchane.
Spostrzegł, że ktoś przed nim stoi, nie wiadomo skąd się tu wziął i jak dostał się przez zamknięte drzwi. Wycieńczenie fizyczne i szok jaki wywoała ta postać sprawiły, iż nie był
w stanie krzyczeć, podskoczyć, zareagowac jak normalny człowiek w takiej sytuacji. Siedział z otwartymi ustami i gapił się.
Postać była dziwna, mimo, iż stała zaledwie dwa kroki od niego, wydawało się, że kontury są zamazane, nie było jej wyraźnie widać. Miała na sobie długi, skórzany płaszcz owinięty wokół ciała, kaptur przysłaniał większą część twarzy, a usta spokrywał gęsty cień.
- To co, pokażemy im, tak? – zaśmiała się ironicznie postać, a jej głos był gruby, wręcz nie do zniesienia, sprawiał wrażenie jakby ktoś pił całą noc i nad ranem mówił charakterystyczną chrypą.
Lekko się nachyliła i cicho zapytała:
- Wiesz kim jest Bóg?
- Co za debilne pytanie, oczywiście, że wiem, jaja sobie robisz? – odpowiedział zirytowany.
- Nie, nie robię. W każdym razie ja nim nie jestem.
- W takim razie... Jezus Maria... jesteś Szatanem?
- Ależ proszę cię, po co od razu te herezje? Nie dramatyzujmy z tego powodu.
Ogarnął go strach, ale tylko na chwilę. „Jak to, Szatan? Ta na pewno. Jakiś debil się zrobił na Obi-Wana Kenobiego, włamał mi się do mieszkania i myśli, że jest dobry” – pomyślał
i postanowił, że bedzie grać dobrą minę do złej gry.
- Spodziewałem się takiej reakcji, ale żeby zaraz Obi-Wan Kenobi? Czy naprawdę jestem do niego taki podobny? Na Pandemonium, chyba będe musiał zmienić swój image.
W tym momencie go zatkało. Albo dziwny przybysz umie czytać w myślach, albo kompletnie oszalał i zamiast myśleć, wypowiedział wszystko na głos.
- Nie bój się, nie oszalałeś, tyle ci moge powiedzieć. Żaliłeś się, płakałeś, a wręcz ryczałeś, więc sobie pomyślałem – „pomogę mu, czemu nie?”. Jakaś mała rozróba od czasu do czasu nie zaszkodzi. To co, pokażemy im? – wyraźnie było słychać chihot w jego głosie.
- Człowieku, o czym ty w ogóle do mnie mówisz? Z Al-Kaidy się urwałeś, czy co? – był całkowicie zdezorientowany.
Postać lekko podniosła dłoń i wtedy pokój znikł, a zastąpiła go bezkresna przestrzeń, wszechogarniająca ciemność.
Przybysz kolejny raz przemówił, ale tym razem bez ironii w głosie, a raczej z gniewiem:
- Posłuchaj mnie i lepiej rób co mówię, bo nie będę powtarzał dwa razy. Nie mam zamiaru bawić się z tobą w detektywów, albo wierzysz w fakty, zaakceptujesz moje istnienie, pomogę ci w czym tylko będziesz chciał, albo ta rozmowa dobiegnie końca, a ty będziesz gnił w tym nędznym świecie do końca życia użalając się nad swoim życiem – opuścił dłoń i w mgnieniu oka wszystko wróciło do normy.
Nie było już żadnych wątpliwości - w rzeczy samej był to Szatan, który wysłuchał lamentów skrzywdzonego czlowieka i przybył mu z pomocą.
- Spełnię każdą twoją zachciankę, powiedz mi tylko co chcesz robić, jakiej zemsty szukasz,
a z przyjemnością pomoge ci ją spełnić.
Siedział bezwiednie w fotelu nie mając pojęcia co się dzieje. Po chwili jednak dostrzegł okazję życia. Nieważnym już było, czy oszalał, czy rzeczywiscie stoi przed nim sam Książę Ciemności. Cokolwiek by się z nim nie działo, widział swoimi oczyma osobę, która może spełnić jego egoistyczne pragnienia. Świadomość odpłacenia się za te wszystkie lata cierpienia przepełniala jego serce ciepłem, a duszę ogarnął spokój. Kiedy ciało było zaspokojone, uruchomiły się najgłębsze zakamarki mózgu, które pomogą mu stworzyć plan zemsty.
- Cierpienie, dużo cierpienia, chcę żeby wszystkie czuły ten sam ból co ja, a nawet większy, ale wszystko po kolei. Najpierw zajmiemy się jednostkami, a potem całą resztą – wypowiadanie tych słów sprawiało mu niesamowitą satysfakcę. Miał władzę nad losem milionów, miliardów kobiet i wiedział, że jednym słowem może położyć kres ich życia, ale chciał rozkoszowac się ich cierpieniem, jednej po drugiej. Gdyby jego dusza mogłaby teraz mówić... śmiała by się do rozpuku. Po chwili dosięgła go rzeczywistość i dodał:
- Moment, moment. Nie ma głupich... W dzisiejszych czasach nie ma nic za darmo. Czego chcesz w zamian? Mam podpisać cyrograf? Sprzedać swoją duszę?
Jego słowa najwidoczniej rozbawiły Szatana, gdyż ten zaczął się śmiać.
- Za kogo ty mnie masz? Od wieków mówię wam, ludziom, za dużo czytanie tych wszystkich zapisków o mnie, wszystkich zakłamanych powieści. Jestem uosobieniem zła, świadomość tego, że mogę komuś pomóc w tak ambitnym planie jest dla mnie wystarczająca, nie moge się doczekac kiedy tylko namieszam tak, że tam na górze będzie o mnie głośno. A ty myślisz, że Hitler komu zawdzięcza swoje osiagnięcia?
- Taa... No i popatrz co się z nim na końcu stało.
- Czepiasz się szczegółów. To, że był słaby i pod koniec nie wytrzymał, to już nie moja wina, liczy się całokształt osiągnięć.
- Czyli potem nic się nie stanie? Będę mógł normalnie żyć, nie trafię do piekła?
- Zależy jak zdefiniujesz normalnie. Więcej z kobietami już nie pofiglujesz, jeśli wiesz co mam na myśli.
- Chrzanić to! W takim razie bierzmy się do roboty!

Po całym długim dniu i jeszcze dłuższej nocy rozmyślań doszedł do wniosku, iż najpierw chce się rozprawić z matką. Nie był to cel numer jeden, ale chciał zacząć od czegoś mniejszego, stopniowo dawkować emocje.
- Chcę, żebyś zamienił ją w dziecko, niech urodzi się na nowo, niech pokocha swoich rodziców, a potem niech wszyscy ją opuszczą! Chcę, żeby przeżywała ten moment dzień
w dzień, sekunda za sekudną, niech poczuje to co ja – mówił szybko i plątał słowa, chciał jak najszybciej zobaczyć rezultat swoich pragnień.
- Szczerze mówiąc spodziewałem się czegoś bardziej makabrycznego, ale skoro tego pragniesz... Nie denerwuj się tak, zaraz wszystko zobaczysz na własne oczy.
Szatan jednym ruchem dłoni przeniósł ich do małego, ciemnego pokoju, w którym na środku stała kołyska, a w niej leżało płaczące niemowle, przy którym nikogo nie było.
- Czy to ona?
- Tak. Nie widzisz rodzinnego podobieństwa? Chcesz wiedzieć co teraz czuje?
Zanim zdążył odpowiedzieć na to pytanie Szatan przeniósł go w ciało dziecka. Poczuł ogromny smutek, cierpienie rozrywające duszę. Wydawało się, że jego płacz układał się
w słowa „gdzie jesteś?”.
Po chwili Szatan przywrócił go do jego ciała. Był nieco oszołomiony, ale to mu wystarczyło. Był zmotywowany do kolejnych działań.
- Zadowolony?
- Chyba nie muszę mówić.
Szatan się zaśmiał i poprosił o kolejne zadanie.
- Ta szmata, która wolała mojego kumpla ode mnie. To przez nią przelała się czara goryczy. Jeśli mam ukarać wszystkie kobiety, wpierw muszę się uporać z nią. Kochałem ją, a ona sprawiła, że poczułem się jak gówno. Ma zostać tak samo upokorzona jak ja! Mój, niby to, przyjaciel. Chcę, żeby zdradził ją z jakąś przygodną kobietą, a potem niech poinformuje tą zdzirę przez internet, niech wie jakie to miłe uczucie – kolejny raz emocje wzięły górę, Szatan jednak nie kwestionował żadnych jego słów, pokiwał głową na zgodę, machnął ręką
i przenieśli się do mieszkania dziewczyny.
Młoda, piękna kobieta siedziała przed komputerem i klikała w klawiaturę, najwyraźniej z kimś rozmawiała. Wyglądała na bardzo szczęśliwą, uśmiechała sie, wręcz cała promieniała. To mogło oznaczać tylko jedno – była zakochana, a emocje, które w sobie mieściła manifestowały się taki oto sposób. Szatan i jego towarzysz stali w cieniu na końcu pokoju.
- Kpisz sobie ze mnie? Co to ma być? Niewyraźnie mówię, czy jak? – był wściekły, widząc ją całą w skowronkach, nie mógł tego znieść.
- Chcę, żebyś widział ją taką szcześliwą na moment przed tym, co za chwilę nadejdzie.
Nie musiał długo czekać na potwierdzenie diabła. Twarz dziewczyny w moment zbladła. Jej cudowny uśmiech został zastąpiony przez grymas cierpienia. Jej oczy zrobiły się wilgotne, zaczęła płakać, rękę przywrła do ust. Dała upust swoim emocjom, zaczęła wyć jak małe dziecko. Odeszła od kumputera i przykucnęłą pod ścianą, cała zapłakana, nieszczęśliwa, skrzywdzona.
- Ha! I jak się teraz czujesz szmato, co? Fajnie tak, prawda? No i co teraz powiesz? – podszedł do niej i zaczął ją wyzywać.
- Uspokój się, ona cię nawet nie widzi – rzekł Szatan.
Nie był usatysfakcjonowany tą odpowiedzią, ale widok cierpiącej kobiety przepełniał jego duszę, a złość powoli ustępowała, poczuł ulgę. Zaśmiał się jej tylko w twarz, splunął i kiwnął głową na znak, aby Szatan przemieścił ich w inne miejsce.

- Jakie są twoje życzenia mój panie? – zaśmiał się diabeł.
- Teraz kiedy załatwiłem trywialne sprawy pora na danie główne. Tak się zastanawiałem...
i zmieniłem zdanie. Kładę na to, czy będą cierpiały, czy nie. Chcę je wszystkie unicestwić. Jestem już spokojniejszy, wyładowałem się, ale mimo to chcę, żeby zniknęły z moich oczu. Chcę je zniszczyć i ma to wyglądać spektakularnie. Mają umierać długo i w okropnych męczarniach. Rozumiesz mnie?
- Nie będzie z tym najmniejszego problemu. Daj mi tylko pięć nanosekund i wszystko będzie załatwione.

Znaleźli się w niezwykłym miejscu, które na pewno nie mogło istnieć w naszej rzeczywistości. Znajdowali się na niewielkiej, przezroczystej platformie, która unosiła się nad ziemią, właściwie możnaby rzec, iż była już w przestrzeni kosmicznej. Zjawiskowym bowiem było to, iż mimo, że znajdowali się tak wysoko, mogli dostrzec każdą kobietę na ziemi, każdą ich grupę i jednostkę, nie wspominajac już o tym, iż mogli oddychać.
Szatan wręczył mu małe kwadratowe urządzenie wykonane z metalu, które miało tylko jeden malutki guziczek.
- Co to jest? Gdzie jesteśmy?
- To jest twoja scena, a w ręku trzymasz mikofon, dzięki któremu zaśpiewasz melodię śmierci i zakończysz żywot tych winnych, bądź niewinnych istot. Wystarczy, że naciszniesz guzik, a twoje życie stanie się zupełnie inne, doświadczysz nowych stanów świadomości, będziesz wolny i szczęśliwy.
Był wniebowzięty. Kolejny raz poczuł władzę, czuł się jak bóg, mógł zadecydować o życiu innych osób, choć wiedział, że decyzja ta już dawno została podjęta.
- Tyle na to czekałem. To dziwne, ale już czuję spokój. Jeden ruch i nadejdzie apokalipsa!
- Mogę cię o coś zapytać? – wtrącił w jego monolog.
- Pytaj demonie.
- Dlaczego to robisz? Czy poprzednie doświadczenia nie dały ci ukojenia? Musisz postawić na swoim? Możesz zrezygnować, odpuścić sobie, spróbować raz jeszce, a być może ci się uda.
Tym razem to jego rozbawiły słowa Szatana.
- Ha! Nie wiesz o czym mówisz! Wszystkie to kurwy! Każda prędzej czy później skoczy
w bok i puści się z innym!
- Co z twoimi siostrami? Nie kochasz ich?
- One też się takie staną, zaoszczędze tylko cierpienia innym.
- Myślałem, że chodzi ci tylko o dobro własne.
- Nie łap mnie za słówka! – był już bardzo zdenerwowany. Miał wrażenie, że Szatan specjalnie chce go odciągnąć od jego zamiarów.
- Zrobisz jak zechcesz, chciałem tylko coś zasugerować. Niech ci odtąd życie lekkim będzie – odsunął się i czekał na jego reakcję.
Spojrzał w dół, przyjrzał się tym wszystkim kobietom, istotom, które tak bardzo nienawidził. Następnie skierował wzrok na urządznie, które kurczowo ściskał w dłoni. Nie było już wyjścia, nie chciał innego wyjścia, chciał zaspokoić własny egoizm, rządzę zadoścuczynienia.
Nie mógł dłużej znieść napięcia, szybko poderwał drugą dłoń i wcisnął guzik, tym samym uruchamiając mechanizm unicestwienia. Spuścił palec z guzika i spojrzał na Ziemię. Oczekiwał chwilę, aż usłyszał nagły wybuch i poczuł przeszywający ból w brzuchu. Siła wybuchu nie była wielka, ale na tyle silna, iż odrzuciła jego ciało kawałek dalej. Wył z bólu, zorientował się, że to on sam wybuchł. Leżał pośród kałuży wlasnej krwi, obok niego spostrzec można było porozrywane odłamki wnętrzności. Nie było żadnych szans na przeżycie, umierał w agonii. Podszedł do niego Szatan, przykucnął i powolnym ruchem dłoni zdjął kaptur z głowy. Tym razem wszystko było widać wyraźnie, spod mroku wyłoniła się twarz. Była to twarz kobiety, młodej blondynki z długimi oczami, smukłą twarzą i zielonymi, iskrzącymi oczami. Na twarzy malował sie szyderczy uśmieszek.
- A mówiłam ci, żebyś sobie wszytsko przemyślał – pogładziła go swoją delikatną, pieszczotliwą dłonią po twarzy, jej głos był słodki niczym miód, kobiecy.
- Ty dziwko... Oszukałaś mnie... – mówił ledwo, gdyż dławił się krwią.
- Czy to nie jest to, co wszystkie robimy? Sam mówiłeś, że jesteśmy istotami, które mamią swoim ciałem, następnie kradną serca mężczyzn, tylko po to, żeby się nimi pobawić, czyż nie? – uśmiechnęłą się uroczo i przymknęłą oczy, przez co wyglądała niewinnie.
- Kim ty w ogóle jesteś?
- Och, dalej mi nie wierzysz? Ile razy mam ci udowadniać... No dobrze... Przyznaję, może nie wyglądam tak jak się tego spodziewałeś, nie mam kopyt ani ogona, ale zpewniam cię, że jestem tym, czym ci mówiłam. Nie nazywam się co prawda Lucyfer i nie jestem upadłym aniołem.
- To czym ty do cholery jesteś? – złość dodawała mu sił do rozmowy.
- Jestem matką całego zła na świecie, jestem Ewą.
- Ewą?
- Tak, tak. Historia o wężu w raju, który mnie kusi jest zwykłą bajeczką dla niegrzecznych dzieci, taka rzecz nie miała miejsca. Możnaby rzec, iż działałam w pojedynkę. Reszty chyba nie muszę ci już mówić?
- Miałem rację... co do wszystkiego... Każda z was jest taka sama, ale – zaczął się śmiać na tyle, ile pozwalał mu brzuch i kontynuował – nie zabierzesz mi tego, co już osiągnąłem.
Ewa uśmiechnęłą się, usiadła bliżej niego i opłotła nogi rękami tak jak robią to małe dzieci.
- Ależ ty głupiutki jesteś, jak oni wszyscy. Kiedy przeniosłam cię do ciała tego dziecko, to co czułeś to nie było cierpienie spowodowane utratą rodziców, tylko... głodem. Niestety rodzice byli tak zmęczeni, iż zasnęli i na chwilę zapomnieli o swoim potomku. Chyba nie muszę dodawać, że to nie było wcielenie twojej matki?
- Co?! – nie mógł uwierzyć w to co mówi.
- I żeby wszystko jasne między nami było. Kiedy byliśmy u tej dziewczyny, rozmawiała ze swoją siostrą, niestety nie miała dla niej dobrej wiadomości. Ich wspólna znajoma popełniła samobójstwo. Biedotka jest bardzo wrażliwa, nic dziwnego, że się tak popłakała. Na szczęście szybko znalazła ukojenie u swojego mężczyzny. Miłość jest taka piękna – rozmarzyła się.
Był zdruzgotany. Kolejna kobieta z niego zakpiła. Świat obrócił się przeciwko niemu. Użalał się nad sobą coraz bardziej i bardziej, aż w końcu przestał czuć ból. Wszystkie emocje powoli gasły, a wraz z nimi jego życie. Śmierć otulała go w swoje ramiona.
Ewa delikatnie przeniosła jego głowę na swoje kolana i zaczęła go głaskać.
- Przepraszam. Kiedy mówiłam, że wszystko dla ciebie zrobię również kłamałam. Niestety, tak jak mówiłeś, twoja dusza trafi do piekła. Za twoje czyny zostaniesz skazany na wieczne cierpienie pośród kobiet. Wszystkich tych, przez które cierpiałeś i tych, które sprawią ci jeszcze większy ból.
Nie słuchał już, nie miało to dla niego żadnego znaczenia, wsłuchiwał się tylko w gasnący ogień duszy, znalazł jedną chwilę, której mógł się calkowicie oddać – śmierć.
Ewa jeszcze długo głaskała jego głowę, a potem znikła, oddaliła się w ciemność, czeka tam mając nadzieję, że znajdzie kolejną ofiarę. I tak bez końca. Za swoje grzechy w raju musi cierpieć tutaj, na ziemskim padole, aż po jego kres.

Podpis: 

Karol Listopad 2009
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Dzień życia dniem śmierci Krzyż Noc polarna
Z uwagi na pojawiające się wątpliwości-tekst jest od początku do końca fikcją. Traumatycznie. Przeczytaj i spróbuj zrozumieć, co powinno spotkać właśnie Ciebie. Na północy Norwegii.
Sponsorowane: 100
Auto płaci: 50
Sponsorowane: 20
Auto płaci: 10
Sponsorowane: 19
Auto płaci: 100

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2019 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.