www.opowiadania.pl

Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc  

Systemy odporne na idiotów, obsługiwane są właśnie przez nich.

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Książki Wydawnictwa Wasze opinie Wyślij wiadomość

Sponsorowane:
210

Bezsensowny bezsens (Soba cz.6)

Czyli o potędze muzyki słów kilka

UŻYTKOWNIK

Użytkownik:
Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

REKLAMA

KONKURS

W sierpniu nagrodą jest książka
Zamach na Polskę
Marcina Wolskiego
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Bezsensowny bezsens (Soba cz.6)

Czyli o potędze muzyki słów kilka

Rowerowy Świat

Ile niebezpieczeństw niosą za sobą proste słowa... Krótki felieton

Czarodziej snów. Cz. 4

Ernestyna przypomina sobie sen, będący przyczyną rozdarcia. Postanawia wyzwolić się z koszmaru i przerwać milczenie.

TragiFarsa 8. Nowa era

Ósma część przygód UB-eka Zdzisława Baumfelda. Tym razem problematyka dramatu obraca się wokół tzw. odwilży gomułkowskiej.

Bajki – haute-couture’ki.

Trzecia z serii...

Oko Horusa

Egipt, piramidy, wakacje z żoną i kupiony na bazarze starożytny amulet: oko Horusa. Czy nasze życie jest pasmem przypadków, czy rządzą nim inne niezbadane siły?

( nie) jestem sam...

z dedykacją dla Cukierkowej Księżniczki...

To Tylko Koszmar

- Jak mogłaś? - powiedział cicho. Sięgnął ręką za siebie i wymacał nóż. Skąd kuchenny nóż na stoliku w sypialni? (...to chyba moje najkrótsze opowiadanie.)

Jestem prostytutką

Historia pani lekkich obyczajów... Oceniajcie

Forum Literackie Inkaustus

think outside the box

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

POZYCJA=61129

OCENA: 5.00  

Jak żywe

Publikacja:
10-03-02

Zmiany:
10-03-03

Typ:
O
opowiadanie
Kategoria:
-Hobby
-Filozofia
--
Treść:
W -dla wszystkich

Dodaj do ulubionych
Wyślij do znajomych
Wersja do druku 

Krótkie opowiadanie o człowieku z niezwykłym talentem. W ramach 500 słów opowiadanie + ilustracja Marka Rutkowskiego (edrache)

Opublikowano w:

http://kapustka.net/?p=1047

AUTOR: kapustka
A-autor

Zerejestrowany:
10-02-22

Dodaj do ulubionych
Portfolio autora

 - Czy jest pan najlepszym origamistą?
- Nie potrafię powiedzieć.
- Mimo, że to Pana dotyczy?
- Dotyczy wszystkiego, oprócz mnie. Jeśli zostanę, a cały świat zniknie, to pytanie „czy jestem najlepszym origamistą?” straci sens. Ta kwestia jest więc częścią otoczenia.


Szczęśliwa rodzina leżała w łóżku w ramach poobiedniej drzemki. Po piętnastu minutach obudził się Dominik. Był mężczyzną na tyle zdyscyplinowanym, że nie potrzebował budzika. Złożył kołdrę zgięciem przekątnym, przelotnie wzruszył się na widok dziewczyn i jak zwykle wyszedł do pracowni. Magda przewróciła się na drugi bok i głaskała małą Alicję. Spojrzała na jej, swoje rysy twarzy i delikatne brwi niezdolne do gniewu. W końcu wstała, pomyślała, że dom zatęsknił za zapachem szarlotki i udała sie do kuchni. Chorowita Alicja została w łóżku.

- Dominiku, widziałem, jak pan łączy przedartą kartkę. Pomyślałem, że to nagranie wideo odtworzone w przeciwnym kierunku. Czy potrafi pan to wyjaśnić?
- Porównuję to do metalowej rzeźby, która spadła z wysokiej półki na dywan. Można wspiąć się na drabinę i postawić dekorację z powrotem. Ja potrafię podrzucić w taki sposób, że się tam znajdzie.
- Ale jest różnica między przestawianiem a sklejaniem!
- Jeśli połówki ułożę dokładnie tak, jak przed rozerwaniem, to nie ma powodu, aby były osobno. Zaskakujące jest jedynie, że odnajduję to ułożenie. Że znam sposób podrzucenia rzeźby.


Nadawał kształt małemu słonikowi. Będzie on częścią większej instalacji, przedstawiającej płaski świat położony na piramidzie zwierząt. Dominik posiadał niezwykły talent, z którym mógł pracować w zakładach zbrojeniowych, łączyć bez spoiwa elementy w przemyśle ciężkim lub zupełnie nowych gałęziach gospodarki. Na zawsze jednak pozostał wdzięczny i oddany sztuce origami, z której czerpał kunszt.

Magda wróciła do sypialni. Kilka razy wypowiedziała imię Alicji i dobrotliwie poklepała ją po plecach. Odkryła, że dziecko jest rozpalone gorączką. Przestraszona pobiegła do pracowni, zawahała się przed drzwiami, po czym świadoma konsekwencji chwyciła za klamkę. Chrzęst metalowego zamka zamienił się w myśl, która niczym skała rzucona na powierzchnię stawu, wyrwała Dominika ze stanu głębokiej medytacji. Zachwiane złożenie zrujnowało nieodwracalnie słonika.

- Doktorze, znamy się od dawna, proszę mówić szczerze.
- Jej pogorszenie jest gigantyczne. Boję się, że nie da rady.
- I nie da się nic zrobić?
- Pamiętasz jak złączyłeś fragmenty roślin w nowy szczep?
- Tak, ale jakie to ma znaczenie, doktorze.
- Wydaje mi się, że pewne określone połączenie może być lekarstwem.

Składanie rozpoczął od nowego kształtu liści. Oderwał dwa listki i podzielił je na części według wcześniejszego planu. Zadawał sobie pytanie, dlaczego to właśnie spotkało jego rodzinę. Powoli zbliżył do siebie dwa fragmenty. Wyobraził sobie cichy dom bez Alicji i poobiednią drzemkę na nieznośnie wygodnym szerokim łóżku. Wstrzymał oddech, ograniczył drżenie rąk, po czym zderzył urywki z siłą porównywalną do tej, która je rozerwała. Z nadzieją cofnął rękę.

- Czy zawsze złączenia się udają.
- Tak. Pod pewnymi warunkami.
- Mianowicie?
- Gdy jestem całkowicie wyciszony. Nie dobiegają do mnie dźwięki, bardziej śnię niż widzę, jestem odrętwiały, niczym się nie cieszę, ani nie martwię. Przeszkadza mi nawet myślenie o tym, co właśnie składam. To się po prostu dzieje, a potem oglądam, co właściwie zrobiłem.


Niezlepiona cząstka koziołkowała w powietrzu i opadła na stół. Dominik z opanowaniem i samodyscypliną odrzucił myśli. Wielki kunszt przejął nad nim kontrolę. Schylił się i powrócił do pracy. Do pracy nad słonikiem-inwalidą, którego ukończył w kilka dni. A następnie uformował płaski świat na grzbietach zwierząt, tak pełnych szczegółów i realistycznych, jak żywe.

Data:

marzec 2010

Podpis:

Maciek Kapustka

Ocena:

5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

Twój komentarz:

1.Zaznacz ocenę i (lub) wpisz komentarz.
2.Wciśnij klawisz "Oceń." 

Zobacz oceny
Zobacz komentarze

Rowerowy Świat

Ile niebezpieczeństw niosą za sobą proste słowa... Krótki felieton

Sponsorowane: 185

Autor płaci: 250

Czarodziej snów. Cz. 4

Ernestyna przypomina sobie sen, będący przyczyną rozdarcia. Postanawia wyzwolić się z koszmaru i przerwać milczenie.

Sponsorowane: 175

TragiFarsa 8. Nowa era

Ósma część przygód UB-eka Zdzisława Baumfelda. Tym razem problematyka dramatu obraca się wokół tzw. odwilży gomułkowskiej.

Sponsorowane: 102

KATEGORIE:

więcej >>

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia

O firmie Polityka prywatności Ogólne zasady Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc 
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2010 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów.
Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.