http://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
50

Posłannictwo z gwiazd

  Krótka historia o napotkaniu obcej cywilizacji  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

We październiku nagrodą jest książka
Powtórka z morderstwa
Monika Szwaja
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Posłannictwo z gwiazd

Krótka historia o napotkaniu obcej cywilizacji

Noc polarna

Na północy Norwegii.

Podstęp

Historia trudnej miłości, która powraca po latach.

Topielec

- Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad

Jak działa szatan

„Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?” Rdz 3, 1

Uchodźcy, Kopacz i feministki

Co do tak zwanych uchodźców – obowiązuje absolutna poprawność polityczna.

RANKING FILMÓW Z DRESZCZYKIEM

Ranking filmów „z dreszczykiem” skala 1-6

Drugi raz

Dopadły mnie mdłości. Ślina napływała do ust i ciężko było ją przełykać. Przeznaczenie tych narzędzi było dla mnie jasne. Byłem przygotowany do sekcji zwłok. Moich własnych zwłok... (Nie każdy jednak otrzyma drugą szansę)

Miłość wyborna

Wybebeszę to z Ciebie stanowczo, metodycznie...

Nowa Atlantyda

Jedna z przyszłości futurystycznych zawartych w e-booku "Futurystyka" (Przyszłość kiepska)

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
775
użytkowników.

Gości:
772
Zalogowanych:
3
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 67823

67823

Idzie Wiosna, Rozdział 3.

wersja do druku

wyślij do znajomych

brak ocen

brak komentarzy

dodaj do ulubionych

Data
11-04-02

Typ
P
-powieść
Kategoria
Romans/Melodramat/-
Rozmiar
10 kb
Czytane
2753
Głosy
0
Ocena
0.00

Zmiany
14-09-09

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
P18-powyżej 18 lat

Autor: idzie_wiosna Podpis: Maciej K.
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
dalszy ciąg opowieści o Wiośnie... Wiosnę znajdziesz też na: www.idziewiosna.blox.pl zapraszam

Opublikowany w:

http://idziewiosna.blox.pl/html

Idzie Wiosna, Rozdział 3.

- No w końcu wszystko załatwiłem. - powiedziałem do Joasi wsiadając do samochodu.
- Super. - odpowiedziała niechętnie - Chyba powinnam się z tego cieszyć.
- Wiosenko nie bądź na mnie zła.
- Pewnie. Już po pierwszej i cieszę się jak dziecko, bo pięknie było.
- Wiosna, przestań. - spojrzałem na nią uruchamiając silnik - Musiałem to wszystko zabrać, a teraz mamy czas tylko dla siebie i jedziemy popatrzeć na miasto.
- Świetnie. - była wyraźnie obrażona i mówiła z ironią w głosie - Tylko nie zapomnij, że ja mam dzisiaj wieczorem pociąg.
- Wiem.
Jechałem wąskimi uliczkami Gumieniec w kierunku głównej drogi, którą miałem zamiar dojechać do Odry. Asia siedziała wygodnie w fotelu i patrzyła na widoczne za szybą miasto. Uśmiechnąłem się. Miała założoną nogę i na jej udzie wyraźnie widziałem z boku ciemniejszą górną część rajstop. Spojrzała na mnie i też się uśmiechnęła.
- Pojedziemy nad morze? - spytała.
- Nad morze? - zdziwiłem się - Chyba przyjechaliśmy znad morza. Mało ci go było w Kołobrzegu?
- No to gdzie pojedziemy?
- Na pewno nie nad morze. - spojrzałem na Joannę uśmiechając się - Bo go tutaj nie ma.
- Dlaczego nie ma? - wydawała się być zdezorientowana - To gdzie jest?
- Jakieś sto kilometrów od Szczecina, Wiosenko.
- Sto kilometrów? - nie dowierzała.
- Jasne. W Szczecinie jest port i stocznia, ale morza nie ma.
- Nie wiedziałam. Ale przecież... no ale jak jest port to i morze powinno przecież być.
- Pojedziemy na Wały Chrobrego. Popatrzymy, pójdziemy do knajpki.
- No to jedźmy na te wały.
Zbliżałem się powoli do Bramy Portowej. Jeszcze kilka ulic i znalazłem się na tyłach Urzędu Wojewódzkiego. Brukowaną uliczką biegnącą wzdłuż parku pojechałem pod górę i po chwili skręcając w prawo wjechałem na uliczkę prowadzącą szczytem Wałów Chrobrego. Wypatrzyłem wolne miejsce i wcisnąłem tam auto. Jeszcze tylko trzeba rozejrzeć się za parkingowym, kupić bilet i można pójść połazić po okolicy.
- Cholera, jak potrzeba to oczywiście go nie ma. - powiedziałem rozdrażniony.
- Kogo?
- Tego, co sprzedaje bilety postojowe.
Asia zaczęła się rozglądać. Ja też patrzyłem, ale nigdzie nie było nikogo, kto mógłby sprzedać nam bilet.
- Nie ma co. - powiedziałem - Idziemy.
- A bilet?
- Gdzieś tu łazi, zaraz go pewnie zobaczymy.
Joanna otworzyła drzwi i wyskoczyła z samochodu. Stojąc już na ulicy obciągnęła obiema rękoma spódniczkę, sięgnęła po torebkę i zatrzasnęła drzwi. Ja też wysiadłem i zamknąłem drzwi. Podszedłem do stojącej na chodniku dziewczyny. Stała w słonecznej plamie, której smuga akurat w tym miejscu rozlała się na betonowych płytach przenikając pod kątem zdecydowanie okazalszy odstęp w szpalerze rosnących tu drzew. Uśmiechnąłem się do stojącej nieruchomo dziewczyny, która patrzyła na mnie spod ciemnych, słonecznych okularów.
Było jej ładnie w tej krótkiej dżinsowej spódniczce. Popatrzyłem na jej nogi. Ładnie zarysowane kolana wyrastały niemal wprost z cholewek białych butów na wysokim obcasie. Szczupłe, prawie całkiem odsłonięte, długie uda, teraz gdy stała niemal złączone ze sobą, ale jednak oddzielone niewielką szparą, w którą można by było wsunąć dłoń kusiły wzrok blaskiem mieniących się w słońcu rajstop. Wydawało mi się, że skraj jej spódniczki leży dokładnie na samym skraju ciemniejszego paska tych tak bardzo kuszących wzrok rajstop, który gdy tylko dziewczyna się poruszy od razu wysunie się spod niej.
- Co tak patrzysz? - spytała zaniepokojona, poprawiając jedną ręką spódniczkę.
- Masz ładne nogi. - powiedziałem z uśmiechem.
- Przestań...
- Co mam przestać? Hahaha... - roześmiałem się - Patrzeć?... Mówić?...
- Oj, Maciu... - nie wiedziała co odpowiedzieć.
- Co?
- Nic. - zawstydzona wzruszyła ramionami - Jakiś facet idzie w naszą stronę, chyba ten z biletami.
Odwróciłem się i rzeczywiście podchodził do nas parkingowy. Zapłaciłem za bilet. Odznaczył godzinę, a ja wziąłem go otwierając znów drzwi samochodu i wrzuciłem na półkę pod przednią szybą. Zamknąłem samochód i poszedłem w stronę Asi.
- Idziemy na dół? - spytałem.
- A co tam jest?
- Odra, statki...
- Idziemy. - uśmiechnęła się i podeszła do mnie.
Odwróciłem się. Idąc obok niej przeszedłem na drugą stronę ulicy. Skręciliśmy w biegnącą równolegle do drogi aleję wysadzaną z obu stron drzewami. Zbliżaliśmy się powoli do schodów znajdujących się w centralnym punkcie Wałów, prowadzących na taras widokowy znajdujący się kilkadziesiąt stopni poniżej poziomu alei, którą szliśmy. Spojrzałem na dziewczynę. Szła obok mnie, patrząc w milczeniu pod nogi.
- Wiosenko... - spytałem chwytając za jej dłoń - dlaczego nic nie mówisz?
- Nie wiem... - wzruszyła ramionami i odpowiedziała cicho, nie podnosząc nawet wzroku - Bo... Bo chyba jesteś na mnie zły...
- Zły? - zdziwiłem się - Dlaczego tak myślisz?
- Przepraszam... - szepnęła cichutko.
Poczułem jak mocno zacisnęła palce swojej dłoni. Spojrzałem na nią. Wciąż patrzyła pod nogi. Przystanąłem. Zrobiła jeszcze krok i też się zatrzymała, spojrzała mi w oczy. Jej ciemne okulary skrywały ich błękit.
- Przepraszam... - wyszeptała - Głupio mi, że ci dzisiaj podokuczałam...
- Nie gniewam się przecież Wiosenko...
- Strasznie mnie od wczoraj boli głowa i może to dlatego...
Zdjęła okulary i trzymała je teraz w drugiej ręce. Patrzyła na mnie jakby czekając na coś.
Położyłem dłoń na jej plecach i delikatnie przycisnąłem ją do siebie. Puściła moją rękę. Objęła mnie i delikatnie położyła ją na moich plecach nieco powyżej pasa. Zamknęła oczy. Powolutku, bojąc się, że ją spłoszę, nachyliłem się i dotknąłem ust dziewczyny. Przycisnęła mnie mocno ręką i nagle gwałtownie wpiła się wargami w moje wargi. Świat zawirował mi w głowie. Miałem ochotę krzyczeć z radości, ale nie mogłem... Zapomniałem przez moment o całym świecie. Nic nie miało teraz znaczenia, tylko to, że jest tu, obok mnie. Tylko to się teraz liczyło, że nasze usta złączyły się ze sobą. Gorąco, namiętnie, w pełni pożądając siebie...
Dotknąłem drugą ręką od tyłu jej uda. Zatopiona w pocałunku nawet tego nie poczuła. A ja czułem pod palcami ciepło jej nogi. Moje palce rozkoszowały się delikatnym mile drażniącym opuszki palców materiałem rajstop. Cały czas zatopiony w pocałunku, lekko przesunąłem rękę w górę. Wyczułem pod palcami załamanie jej ciała. Chwilę cieszyłem swoje zmysły dotykiem miejsca, w którym udo dziewczyny przechodziło w pośladek. Delikatnie i tak wspaniale ukształtowany. Przesunąłem rękę w kierunku jego środka czując pod dłonią śliski, lekko drażniący opuszki palców materiał okrywających jej ciało rajstop. Nagle mocno, z całej siły przycisnąłem ją do siebie. Cały czas mocno przyciskając ją jedną ręką do siebie, wolno przesunąłem drugą w górę, czując pod nią jej oba tak bardzo mnie teraz intrygujące pośladki.
Poczułem, jak Joanna głęboko wciągnęła powietrze, jak cały czas złączona ustami ze mną jęknęła, jak jej kolano lekko wcisnęło się pomiędzy moje kolana i uniosło nieco w górę. Czułem jak jej udo wciska się w moje uda unosząc się coraz to wyżej... jak jej pośladki mocno się naprężyły, stwardniały, cały czas przyciskane mocno moją ręką. Czułem, że za moment oszaleję, że nie chcę już niczego więcej, tylko tak trzymać ją w ramionach, trzymać i całować...
- Zwariowałeś? - zasyczała odrywając nagle usta.
- Tak... - szepnąłem.
- Właśnie to widzę! - była rozdrażniona - To może tak choć trochę się opanuj!
- Ale dlaczego... - nie miałem pojęcia co jej się stało.
- Dlaczego? - patrzyła na mnie ze złością w oczach - Co mi robisz?
- Jak co? - zdziwiłem się.
- Odbiło ci? - mówiła urażona - Przecież wszystko mi widać!
- Eeee... - uśmiechnąłem się - Chyba nie wszystko...
Odsunęła się nieco ode mnie. Chwyciła mnie szybko palcami i znów mocno uszczypnęła. Tym razem z drugiej strony.
- Ja pierdzielę, przestań! - wyrwałem się odpychając Wiosnę od siebie - Mi odbija? To tobie! Tobie za to, to... to z tym szczypaniem, to na pewno już odbija!
- Jasne mi... - schwyciła palcami obu rąk brzeg spódniczki i szybko ściągnęła ją w dół - Pełno ludzi, a ten mi tu... zastanowiłeś się może co ty wyprawiasz?
- Co? - złapałem się za bok i odszedłem od niej na kilka kroków - W każdym razie, nie mam jakichś idiotycznych... jakichś głupich nawyków szczypania ludzi!
- Świetnie... - krzyknęła w moją stronę - No może jeszcze się na mnie obraź!
- Nie no... - zaczęło mi brakować słów - Mam może skakać z radości wyjąc z bólu od tego twojego idiotycznego szczypania? Cholera ty chyba... Ktoś tu chyba nie jest całkiem normalny...
- Jasne... - w oczach Joanny błysnęły łzy - Jestem nienormalna...
- Wiosna... - przestraszyłem się, że dziewczyna zaraz się rozpłacze - Proszę cię... Nie szczyp mnie... Nie jestem w stanie tego wytrzymać!
Nie odezwała się. Stałem przez chwilę nieruchomo po czym odwróciłem się i poszedłem w stronę schodów. Szła obok mnie, jednak cały czas dzieliła nas taka sama odległość. Zaczęliśmy schodzić w dół schodami. Minęliśmy jakąś parę siedzącą na kamiennych schodach w połowie zabudowanego nimi zbocza Wałów Chrobrego i nadal milcząc powoli schodziliśmy.
Podszedłem do skraju tarasu widokowego zakończonego grubym kamiennym obrzeżem. Stanąłem niemal pośrodku i oparłszy się rękami o zwieńczenie jego krawędzi, wpatrzyłem się w statki przycumowane do leżącego u podnóża skarpy nabrzeża. Oddzielała je od nas ulokowana przy tej kamiennej ścianie, gdzieś tam o wiele niżej fontanna i droga, którą jechały jeden za drugim samochody. Ze zgrzytem, mozolnie ciągnąc za sobą wagon, majestatycznie przejechał kołysząc się na rozjeżdżonym torowisku czerwony tramwaj.
Joanna stała obok mnie, milcząc i cały czas zachowując tą drażniącą mnie odległość. Stała oddalona ode mnie, jakby w ten sposób chciała dokuczyć mi za to, że tak bezmyślnie, w nerwach ją odepchnąłem. Spojrzałem na nią. Patrzyła przed siebie, utkwiwszy wzrok gdzieś w nadbudówce statku, a może w drzewach porastających leżącą pośrodku rzeki wyspę. Spojrzała na mnie swymi dużymi oczami. Było w nich tyle smutku, że zrobiło mi się nagle przykro. Wyciągnąłem w jej stronę rękę. Widząc to, zbliżyła się do mnie a ja dotknąłem dłonią jej pleców. Przytuliłem ją do siebie.
- Wiosno... - szepnąłem.
- Dokuczasz mi... - powiedziała cichutko - I jeszcze się obrażasz...
- Dokuczam? - popatrzyłem na nią zaskoczony.
Pocałowałem Asię delikatnie w policzek. Uśmiechnęła się i wpatrzyła w ciemną wodę.
- Zejdziemy tam na dół? - spytała.
- Jak masz ochotę to przejdziemy się wzdłuż nabrzeża.
- Chętnie...





dalszy ciąg znajdziesz na:
http://www.idziewiosna.blox.pl
zapraszam

Podpis: 

Maciej K. sukcesywnie od 2005 r.
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

brak ocen

brak komentarzy

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Noc polarna Podstęp Topielec
Na północy Norwegii. Historia trudnej miłości, która powraca po latach. - Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad
Sponsorowane: 19
Auto płaci: 100
Sponsorowane: 19
Auto płaci: 50
Sponsorowane: 16

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2019 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.