http://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
50

Posłannictwo z gwiazd

  Krótka historia o napotkaniu obcej cywilizacji  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

We październiku nagrodą jest książka
Powtórka z morderstwa
Monika Szwaja
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Posłannictwo z gwiazd

Krótka historia o napotkaniu obcej cywilizacji

Podstęp

Historia trudnej miłości, która powraca po latach.

Topielec

- Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad

Mój świat

Zagubienie, zbrodnia, kara.

Jak działa szatan

„Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?” Rdz 3, 1

Uchodźcy, Kopacz i feministki

Co do tak zwanych uchodźców – obowiązuje absolutna poprawność polityczna.

RANKING FILMÓW Z DRESZCZYKIEM

Ranking filmów „z dreszczykiem” skala 1-6

Drugi raz

Dopadły mnie mdłości. Ślina napływała do ust i ciężko było ją przełykać. Przeznaczenie tych narzędzi było dla mnie jasne. Byłem przygotowany do sekcji zwłok. Moich własnych zwłok... (Nie każdy jednak otrzyma drugą szansę)

Miłość wyborna

Wybebeszę to z Ciebie stanowczo, metodycznie...

Nowa Atlantyda

Jedna z przyszłości futurystycznych zawartych w e-booku "Futurystyka" (Przyszłość kiepska)

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
413
użytkowników.

Gości:
413
Zalogowanych:
0
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 70195

70195

Idzie Wiosna, rozdział 21.

wersja do druku

wyślij do znajomych

brak ocen

brak komentarzy

dodaj do ulubionych

Data
11-11-02

Typ
P
-powieść
Kategoria
Melodramat/Przyjaźń/Romans
Rozmiar
10 kb
Czytane
2135
Głosy
0
Ocena
0.00

Zmiany
14-08-30

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
P18-powyżej 18 lat

Autor: idzie_wiosna Podpis: Maciej K.
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
dalszy ciąg opowieści o Wiośnie

Opublikowany w:

http://idziewiosna.blox.pl/html

Idzie Wiosna, rozdział 21.

- Ta joj... - pani Tosia cicho westchnęła budząc się z krótkiej drzemki w jaką zapadła po zjedzeniu z nami kolacji - Coś mnie tak jakoś zmogło...
- To my już pójdziemy, pani Tosiu na górę. - Joanna powiedziała kończąc myć naczynia.
- A wam to co tak jakoś nagle śpieszno? - staruszka popatrzyła na mnie uśmiechając się ciepło.
- Rano musimy wyjechać. - odpowiedziałem cicho.
- Ta czasu jeszcze sporo.
- No tak... - Asia ściereczką przetarła blaty szafek - Ale muszę się przecież spakować.
- A to na długo? - pani Tosia spojrzała z uwagą na Joasię - Bo samej tu to tak jakoś...
- E nie... - Wiosna wzruszyła ramionami - Na tydzień... może.
- Na tydzień... na tydzień... - staruszka poruszyła się nerwowo na krześle - A tu ani napalić w piecu nie będzie komu.
- O właśnie. Maciek... - Joanna spojrzała na mnie - Napalić w piecu trzeba.
- Już idę. - wstałem i skierowałem się w stronę drzwi.
- A co ty tak skoczyła? - pani Tosia spojrzała na dziewczynę - Ta wcześnie jeszcze.
- Zimno się robi. - dziewczyna ucięła krótko.
- To ja pójdę. - spojrzałem na starowinkę nie będąc pewnym co powinienem zrobić.
- Aj tam. - pani Tosia uśmiechnęła się do mnie - A z tym kranem, panie Maćku, to teraz tak fajnie... Co my się tamtego lata nabidowali...
- Chwila roboty... - odwzajemniłem jej uśmiech - i po problemie.
- To my pójdziemy już na górę. - Joanna przerwała mi stanowczym głosem.
- Bo to ja tak se myślę, że jakby pan Maciek tak czasem do nas zajrzał na jakie parę dni... - staruszka wsparła się na lasce i przechyliła tak, jakby miała zamiar wstać - to i zawsze coś by tam zrobił. Bo tu przecież wszystko męskiej ręki, jak by nie było wymaga.
- Pani Tosiu... - Asia wpatrzyła się w podłogę takim wzrokiem jakby się nagle czegoś zawstydziła - Maciek przecież nie ma czasu, żeby tak tu siedzieć.
- Aj tam... - pani Tosia westchnęła - Że też ty zaraz musisz coś se tam pofurczeć.
- No bo tak. - Wiosna podeszła i stanęła tuż za mną - No idź już, bo stoisz tak, że przejść nawet nie idzie.
- Matko świnta... - staruszka westchnęła i popatrzyła z żalem na Joannę - Jak jaka osa... ta takiej to ja jej jakoś i nie znała do tej pory.
- Pani Tosiu... - dziewczyna odpowiedziała cicho - no bo przecież...
- A ja jaj... - pani Tosia wpatrzyła się we mnie.
- A napalić to się później napali. - Joanna pchnęła mnie lekko - No na co ty jeszcze tu czekasz?
- Asia... - staruszka nie spuszczała ze mnie wzroku - Dajże ty mu spokój... bo jak jakiś dzikus mi się tu zachowujesz...
- Jaki tam zaraz dzikus? - Joanna wzruszyła obojętnie ramionami - Stoi przecież tak, że...
- Asia... Asia... - pani Tosia z żalem popatrzyła na dziewczynę.
- Idziesz, czy będziesz tak tu stał cały czas? - Wiosna spojrzała na mnie zimnym wzrokiem - …jak ten słup.
Nie mówiąc już nic odwróciłem się i poszedłem w stronę schodów. Zatrzymałem się na chwilę tuż przy poręczy i pozwoliłem by Joanna weszła na górę pierwsza. Gdy przechodziła tuż obok mnie, tak blisko, że miałem ochotę objąć ją i przytulić do siebie spojrzała na mnie i uśmiechnęła się. Zatrzymała się na chwilę tak, jakby chciała mnie sprowokować bym ją jednak objął ale zanim zdążyłem choćby tylko pomyśleć o tym by jednak to zrobić pokazała mi koniuszek języka marszcząc przy tym z figlarnym grymasem nos i szybko wbiegła schodami na górę.
Szybkim krokiem poszedłem za nią i gdy już byłem w pokoiku na górze zamknąłem drzwi i pochylając się nieco w stronę Wiosny stojącej tuż obok szafy pocałowałem ją w policzek. Uśmiechnęła się i odwzajemniła ten pocałunek całując mnie w usta. Miałem nadzieję, że potrwa to zdecydowanie dłużej ale była to tylko chwilka, tylko takie przelotne muśnięcie i zanim poczułem smak jej ust Asia już stała tyłem do mnie wyciągając z szafy jedną z szuflad.
- Maciu... chcesz, żebym założyła tą dżinsowa spódniczkę? - spytała zaskakująco obojętnym głosem.
- Teraz? - zdziwiłem się - No w zasadzie...
- A tam teraz... - odwróciła się i spojrzała ironicznie na mnie - Jutro. Trułeś mi pół dnia i już nie pamiętasz?
- Nie no... - bąknąłem nieco tym zaskoczony - Tylko tak sobie pomyślałem... że chcesz teraz.
- Lubisz, jak jestem tak ubrana? - spytała cicho.
- Czy lubię? – zawahałem się - Chyba tak...
- Chyba? - w głosie dziewczyny wyraźnie słychać było jakąś przekorną, drwiącą ze mnie nutkę.
- No lubię, lubię. - odpowiedziałem nieco speszony.
- Czekaj... poszukam tylko rajstop. - Joanna pochyliła się nad szufladą.
Przyglądając się jej wypiętym pośladkom delikatnie położyłem dłoń na opinającym je jeansowym materiale spodni.
- Maciek. - Asia drgnęła i schylona na chwile zesztywniała - Przestań.
- No co? - uśmiechnąłem się.
- Wkurzysz mnie zaraz. – jej głos zdawał się nie wróżyć nic dobrego.
- Przecież nic nie... – zaskoczony taką reakcją Joanny zacząłem mówić niezbyt pewnym głosem.
- Usiądź sobie lepiej. - przerwała mi stanowczym tonem - Bo zaraz oberwiesz za to durne obmacywanie!
- Chciałem tylko... - pokręciłem głową urażony tym co powiedziała i posłusznie usiadłem na tym samym tapczaniku, na którym wczoraj spaliśmy.
- Chciałem... chciałem... - Joanna wyjęła z szuflady ciemnoczerwony kartonik z rajstopami, popatrzyła na niego obojętnie, może nawet z pewną niechęcią i po chwili odłożyła go z powrotem - Bez sensu.
- Co bez sensu? - spytałem obojętnym głosem.
- Eee... - Wiosna westchnęła cicho - Czarne.
- Czarne? - zdziwiłem się - Co czarne?
- Oj, no rajstopy. – pokręciła głową z dezaprobatą – A niby co?
- Czarne nie są złe. – mimo woli uśmiechnąłem się.
- A daj spokój. – Joanna spojrzała na mnie niezdecydowana - Do jeansu? Kpisz sobie? ...nie no, przecież nie pasują do niebieskiej spódniczki.
- Nie pasują? ...no co ty? - uśmiechnąłem się cały czas wpatrując się w naprężone na Wiosny pośladkach spodnie - Lubię czarne.
- Lubisz... - powtórzyła obojętnym głosem.
- No tak... bo jaka tam niebieska?
- Co?
- No, spódniczka.
- A jaka?
- Blado niebieska przecież.
- Blado niebieska... świetnie. - powtórzyła z kpiną - Żadne tam czarne. Wolałabym cieliste... jak już.
- A nie masz? - spytałem bez przekonania.
- Jakoś nie mogę, kurcze znaleźć. - wyprostowała się i spojrzała na mnie.
- To może jednak spodnie? - chyba zbyt głośno przełknąłem ślinę, bo Wiosna popatrzyła teraz na mnie uważniej.
- Nie gap się tak. - skarciła mnie i znów pochyliła się nad szufladą - Spodnie... akurat.
- No bo jak nie masz tych cielistych... – mówiłem czując, że ten temat sprawia mi przyjemność - a czarnych nie chcesz.
- A tam, nie mam. - wyjęła jakieś pudełeczko i położyła je na stole jednocześnie kolanem zamykając szufladę - Są tu przecież... właśnie znalazłam.
Popatrzyłem na leżące na stole pudełeczko z napisem "Gatta 20 den".
- Takie jak wtedy. - spojrzałem na umieszczone na skierowanym w moją stronę boku niedużego kartonika zdjęcie siedzącej z założonymi nogami modelki, na dokładnie widoczną, wyraźnie odcinającą się od reszty, ciemniejszą majteczkową część rajstop, które prezentowała.
- Chyba... - Wiosna odpowiedziała obojętnie.
- 20 den. – powiedziałem wpatrując się w pudełko i już przeczuwając, że znów będzie jej widać tą ciemniejszą, górną część rajstop - Nie za grube?
- Jakie tam, za grube? - spojrzała na mnie zaskoczona i odwróciła się w stronę drzwi - Dobrze, że mi przypomniałeś o spodniach.
- O spodniach? - zdziwiłem się.
- Przecież muszę je wyprać jak mam je jutro wziąć.
- Nie musisz. - powiedziałem cicho.
- A przestań... brudne są. - odwróciła się w stronę drzwi - A ty w tym czasie idź i napal w piecu, jak powieszę je przy kaloryferze to do rana wyschną.
- Schodzisz na dół? - spytałem patrząc na wychodzącą z pokoiku Wiosnę.
- Nie. Tu na górze je przepiorę.
- Bo myślałem, że idziesz na dół.
- Po co? - Asia wzruszyła ramionami.
- Spytałabyś może pani Tosi, gdzie jest ta przychodnia.
- Przychodnia? - Joanna popatrzyła na mnie.
- No przecież rano musisz się zarejestrować.
- Kurcze... całkiem zapomniałam. - spojrzała na mnie wyraźnie niezdecydowana - a z resztą... to wcale nie muszę.
- No przestań. – uśmiechnąłem się do niej.
- Kolejka pewnie będzie. – Joanna powiedziała to takim tonem, jakby specjalnie starała się przełożyć to na inny dzień.
- Kolejka?
- Kolejka... kolejka. – odpowiedziała niechętnie - Do lekarza zawsze jest kolejka. I to pewnie na kilka miesięcy.
- Trudno... ale przecież trzeba się zarejestrować.
- Eee... - machnęła lekceważąco ręką - Co za różnica, teraz czy po świętach.
- A przestań... – nieśmiało zaprzeczyłem.
- Co, przestań? – spojrzała na mnie - I tak bez sensu.
- Asia... no co ty? Trzeba przecież.
- Trzeba... – Asia wzruszyła lekceważąco ramionami - Jakby to coś dało.
- No przecież lekarz musi to...
- Musi. - przerwała mi - Nic nie musi.
- Chyba nie chcesz...
- Przestań już marudzić. - i tym razem Wiosna nie dała mi dokończyć.
- Nie marudzę, tylko sama wiesz, że trzeba to coś... no... – nie miałem pojęcia jak to określić - to co tam się dzieje... sprawdzić.
- Tylko, po co? – uśmiechnęła się z przekąsem.
- Po co? - popatrzyłem na Asię ze zdziwieniem - Żeby to... no żeby wyleczyć to przecież.
- Przecież. - powtórzyła drwiąco - A co tu leczyć?
- No jak co?
Wiosna nie odpowiedziała mi od razu. Chwilę patrzyła na mnie nad czymś się zastanawiając, po czym uśmiechnęła się.
- A ty nie możesz? – spytała nagle rozpromieniona.
- Co nie mogę? – nie miałem pojęcia co Joanna ma na myśli.
- No jak co? - westchnęła - Spytać pani Tosi.
- No... w zasadzie mogę. - zawahałem się - Tylko, że...
- Nie marudź Maciek, - Wiosna zrobiła znudzona minę - tylko idź już.
- Jasne... idź. - sam nie wiedziałem co mam zrobić - Tylko po co? Co to da, jak... jak i tak nie znam Wrocławia. Przecież to bez sensu.
- Oj, co to da... - Wiosna wzruszyła ramionami - Po prostu spytasz się i już.
- Spytam się... spytam. - odpowiedziałem bez przekonania - Tylko sam nie wiem...
- Maciu... – Joanna spojrzała na mnie tak, jakby denerwowało ją to, że tu jeszcze jestem - Idź już bo zimno się robi.




dalszy ciąg znajdziesz na:
http://www.idziewiosna.blox.pl
zapraszam

Podpis: 

Maciej K. sukcesywnie od 2005 r.
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

brak ocen

brak komentarzy

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Podstęp Topielec Mój świat
Historia trudnej miłości, która powraca po latach. - Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad Zagubienie, zbrodnia, kara.
Sponsorowane: 19
Auto płaci: 50
Sponsorowane: 16Sponsorowane: 14
Auto płaci: 100

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2019 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.