http://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
50

Posłannictwo z gwiazd

  Krótka historia o napotkaniu obcej cywilizacji  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

We październiku nagrodą jest książka
Powtórka z morderstwa
Monika Szwaja
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Posłannictwo z gwiazd

Krótka historia o napotkaniu obcej cywilizacji

Noc polarna

Na północy Norwegii.

Podstęp

Historia trudnej miłości, która powraca po latach.

Topielec

- Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad

Jak działa szatan

„Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?” Rdz 3, 1

Uchodźcy, Kopacz i feministki

Co do tak zwanych uchodźców – obowiązuje absolutna poprawność polityczna.

RANKING FILMÓW Z DRESZCZYKIEM

Ranking filmów „z dreszczykiem” skala 1-6

Drugi raz

Dopadły mnie mdłości. Ślina napływała do ust i ciężko było ją przełykać. Przeznaczenie tych narzędzi było dla mnie jasne. Byłem przygotowany do sekcji zwłok. Moich własnych zwłok... (Nie każdy jednak otrzyma drugą szansę)

Miłość wyborna

Wybebeszę to z Ciebie stanowczo, metodycznie...

Nowa Atlantyda

Jedna z przyszłości futurystycznych zawartych w e-booku "Futurystyka" (Przyszłość kiepska)

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
1005
użytkowników.

Gości:
1002
Zalogowanych:
3
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 7324

7324

Normandia 1944, czyli co?

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

Data
04-06-16

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Wojna/Militaria/Akcja
Rozmiar
8 kb
Czytane
5548
Głosy
2
Ocena
5.00

Zmiany
04-06-16

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
W-dla wszystkich

Autor: tomekzhp Podpis: Tomek
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
Dość telegraficznie i bez zgłębiania się w szczegóły.

Opublikowany w:

Normandia 1944, czyli co?

Normandia 1944, czyli co?

Dźwięk syreny wdarł się do sypialni jak zawsze bez ostrzeżenia. Długi, przeciągły ryk wrzynał się bezlitośnie w uszy śpiących żołnierzy.
Jak automaty wstawali z łóżek, zakładali mundury i biorąc broń ze stojaka przy wejściu ruszali biegiem na stanowiska.
Po korytarzu bunkra jak oszalały biegał jeden z oficerów drąc się na całe gardło:
- To nie jest alarm! To jest prawdziwa inwazja! Ruszać tyłki!
Nikt mu nie wierzył. Obsada Wału Atlantyckiego była w pogotowiu od dwóch miesięcy, alarmy zdarzały się co drugi dzień. Żołnierze rutynowo ustawiali się na zbiórkach i drużynami ruszali na wyznaczone pozycje.
Dopiero na miejscu: w okopie na szczycie klifu lub pobliskim bunkrze artyleryjskim, gdy dowódcy drużyn wyjęli lornetki, zobaczyli. Nieprzebrana masa statków płynęła w stronę wybrzeża.
W oddziałach liniowych - przerażenie, w lokalnych sztabach – zaskoczenie, w sztabach dywizji – wielki problem: czy to jest prawdziwa inwazja, czy tylko próba odciągnięcia uwagi od prawdziwego miejsca ataku, od Pa de Calais.

...

Przez kilkanaście minut trwa wyczekiwanie. W końcu plutonowi informują żołnierzy:
- Oni tu naprawdę płyną!
Cały Normandzki odcinek wału ściska mocniej kolby, poprawia oporządzenie, przegląda armaty i moździerze.
Lecz nie tylko oni to robią. W bezpiecznej odległości, poza zasięgiem nadbrzeżnych baterii, do barek schodzą tysiące żołnierzy pierwszego rzutu. Kapelani odmawiają ostatnie modlitwy, dowódcy powtarzają instrukcje:
- Dopóki jesteście na plaży, jesteście zagrożeni. Musicie jak najszybciej ją pokonać i dopaść umocnienia boszów! Macie ich nie oszczędzać, bo od nich też tego nie zaznacie! God save the Queen!
Barki ruszają w stronę brzegu. Rozładowane transportowce odchodzą na tył konwoju, będą czekać na rannych. Teraz do akcji wchodzi ciężki sprzęt: pancerniki, monitory, krążowniki, niszczyciele i wszystko, co ma na pokładzie broń. Podchodzą na odległość strzału, oddają salwę, odpływają. Artyleria Niemców jest wciąż skuteczna.

...

Olbrzymi ryk lecącego pocisku wyrywa przysypiających żołnierzy z letargu. Po chwili następuje wybuch. Pociski najcięższego kalibru roznoszą w pył po kilkanaście metrów okopu lub odłupują olbrzymi kawał bunkra. Piekło właśnie się zaczyna.
Zza pierwszej linii umocnień odzywają się ciężkie kolejowe działa. Zaczynają wstrzeliwać się w podpływające okręty. Lekka artyleria zaczyna ostrzeliwać podpływające coraz bliżej barki desantowe.
Obsługi karabinów maszynowych po raz ostatni przeglądają zamki i zapas amunicji. Fala barek jest coraz bliżej. Wreszcie nadchodzi rozkaz:
- KM-y ognia! Tylko oszczędnie!
Z całego klifu wyskakują języczki ognia. To lufy MG-42 zachłystują się pierwszymi seriami w wojnie na froncie zachodnim.

...

Nagłe zwroty rzucają płynącymi w stronę brzegu żołnierzami. To sternicy usiłują omijać wybuchające pociski. Co chwilę któraś z barek otrzymuje trafienie. Pociski wybuchają wewnątrz lub tuż przy burtach. Są pierwsi ranni.
W końcu nagły wstrząs obwieszcza koniec jazdy. Opada przednia rampa i dowódca barki drze się w niebogłosy:
- Na ląd! Wszyscy na ląd! Ale gazem, bo mi barkę rozwalą!
Pierwszych zbiegających z barki skosiła seria z CKM-u. Pozostali stanęli. Dowódca wciąż krzyczy, żeby wybiegali na ląd. Rusza pierwszych dwóch. Za nimi pozostali. Jakimś cudem udaje im się wyjść i schronić za metalowe zapory przeciwczołgowe. Marna to osłona, właściwie daje tylko komfort psychiczny.
- Strzelać do nich! – woła zza jednej z osłon dowódca którejś drużyny.
Ktoś wychyla się zza przeciwczołgowego jeża i przymierza. Natychmiast trafia go snajper. Kolejnemu udaje się oddać kilka strzałów, jednak też pada.

...

Do brzegu podpływa coraz więcej barek. Obsługi KM-ów nie nadążają z ostrzeliwaniem wszystkich. Celowniczy moździerzy też nie są w stanie podołać. Amerykanie i Anglicy zaczynają podchodzić coraz bliżej. W ruch idą granaty. Lecz atakujących jest tak dużo, że obrońcy nie są wstanie ich powstrzymać.
Dochodzi do walki wręcz w okopach.
Bunkry wciąż się bronią.

...

Do sztabów obydwu armii zaczynają napływać informacje z frontu. Dowodzący desantem generał Eisenhower dowiaduje się o dużych problemach na plażach. Nie ma potwierdzenia skuteczności przeprowadzonych równocześnie z desantem morskim zrzutów spadochroniarzy.
Marszałek Gerd von Rundstedt jest zdezorientowany. Od kilku godzin trwa atak na Normandię, który nie powinien, zdaniem niemieckiego sztabu głównego, w ogóle nastąpić. Uderzenie miało nastąpić w rejonie Pa de Calais, najwęższym przesmyku kanału La Manche. W głębi Francji, o około dwie doby drogi od plaż, czekają pancerne odwody, mające zdławić jakąkolwiek próbę inwazji. Aby je uruchomić potrzeba zgody samego Führera. A Hitler w tym czasie śpi i nikt nie odważy się go obudzić.

...

Na ląd zaczyna docierać ciężki sprzęt. Na piasek wyjeżdżają czołgi, armaty, samochody. Pojawia się coraz więcej żołnierzy. Walki przeniosły się już w głąb lądu. Kolejne barki desantowe podpływają na brzeg, a żołnierze prosto z wody ruszają przez plażę w kierunku wskazanym przez kierujących ruchem żołnierzy żandarmerii.
Saperzy rozminowują i szykują wygodny dla czołgów i innych pojazdów wyjazd z plaż.
Załogi ostatnich niemieckich bunkrów kapitulują po odcięciu od reszty własnych sił i podciągnięciu przez aliantów ciężkiego sprzętu: armat i czołgów.
Wojska niemieckie cofają się na całej linii.

...

- Nie może go pan obudzić?! Jest dziewiąta rano, a ja tu od trzech godzin mam piekło! –darł się do słuchawki Rundstedt
- Führer był wczoraj do późnej nocy na odprawie w sztabie generalnym. Wrócił bardzo zły i poprosił o środki uspokajające. Teraz śpi. Zabronił się budzić – odpowiedział rzeczowo Hans Linge, kamerdyner Hitlera.
- Linge kanalio! Ja mam tutaj inwazję! Jak poczekasz jeszcze pół godziny, to stracimy całą Francję!
- Wódz zabronił się budzić.
- Nie obchodzi mnie to! Ma go pan natychmiast sprowadzić do telefonu! Od tego zależy los rzeszy!
Kłótnia trwała dłuższą chwilę. W końcu jednak Linge poszedł i obudził Hitlera. Na odchodnym dodał tylko:
- Jakby co, to pan kazał go obudzić.
Po kilku minutach w słuchawce odezwał się złowrogi głoś wodza rzeszy:
- Hitler. Słucham?
- Main Führer! Marszałek Gerd von Rundstedt z północnej Francji. Mamy inwazję.
- Co?!
-Alianci zaatakowali w rejonie Normandii.
- O której zaczęli?
- Około trzy godziny temu.
- I ja nic o tym nie wiem!!! Jak mógł pan dopuścić do takiego uchybienia!
- Dzwonię do pana, Main Führer, od dwóch godzin. Jednak Linge dopiero teraz pana obudził.
- Aż by go... Dlaczego nie atakują w Pa de Calais? Przecież tam mieli uderzyć!
- To był blef. Doskonale przygotowany blef, Main Führer.
- Macie ich powstrzymać!
Hałas opadającej słuchawki uwięził kolejne pytanie w piersi marszałka. Trzeba działać bez zgody Hitlera mimo, że grozi to strasznymi konsekwencjami.
- Łącz z dwudziestą pierwszą pancerną. – woła do telefonisty w sąsiednim pokoju.
Po chwili dzwoni telefon.
- Rundstedt.
- Tu sztab 21 dywizji pancernej. Sierżant sztabowy Horst przy telefonie.
- Nie gadaj bzdur, tylko dawaj dowódcę!
Przez chwilę w słuchawce trwa trzask.
- Generał Feuchtinger. Słucham.
- Rundstedt z tej strony! Wie pan co się dzieje?
- Tak. Mamy inwazję. Czołowe oddziały mojej dywizji są związane walką od samego rana.
- A główne siły?!
- Czołgi czekają na rozkaz z Berlina.
- Rozkazu z Berlina nie będzie. Polecam panu wprowadzenie dywizji do walki.
- Nie mogę bez rozkazu sztabu generalnego...
- Ma pan natychmiast wprowadzić dywizję do akcji w rejonie Caen!
- Mam rozkaz ruszać tylko z polecenia Führera.
- Nie obchodzi mnie to. W północnej Francji dowodzę ja! Rozkazuję panu zepchnąć lądujących amerykanów do morza!
- Nie ruszę.
- W takim razie, jest mi bardzo przykro, będę musiał odwołać pana ze stanowiska.
Groźba poskutkowała. Czołgi ruszyły. Było jednak już za późno.
Caen zostało okrążone.

Alianci otworzyli sobie drogę w głąb kontynentu.
Otwarty został drugi front w zachodniej Europie.

Podpis: 

Tomek 2004
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Noc polarna Podstęp Topielec
Na północy Norwegii. Historia trudnej miłości, która powraca po latach. - Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad
Sponsorowane: 19
Auto płaci: 100
Sponsorowane: 19
Auto płaci: 50
Sponsorowane: 16

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2019 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.