http://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
50

Posłannictwo z gwiazd

  Krótka historia o napotkaniu obcej cywilizacji  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

We listopadzie nagrodą jest książka
Gra anioła
Monika Szwaja
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Posłannictwo z gwiazd

Krótka historia o napotkaniu obcej cywilizacji

Podstęp

Historia trudnej miłości, która powraca po latach.

Topielec

- Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad

Mój świat

Zagubienie, zbrodnia, kara.

Drugi raz

Dopadły mnie mdłości. Ślina napływała do ust i ciężko było ją przełykać. Przeznaczenie tych narzędzi było dla mnie jasne. Byłem przygotowany do sekcji zwłok. Moich własnych zwłok... (Nie każdy jednak otrzyma drugą szansę)

Miłość wyborna

Wybebeszę to z Ciebie stanowczo, metodycznie...

Nowa Atlantyda

Jedna z przyszłości futurystycznych zawartych w e-booku "Futurystyka" (Przyszłość kiepska)

Kilka naiwnych słówek o myślach kobiecych

"Błogi spokój, który głupcy mylą z nudą."

TENEBRIS

Ciemność jest wokół nas. A jeśli jest także w Tobie?

Tezeusz

Piosenka z audiobooka "Dopalacze poetyckie"

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
361
użytkowników.

Gości:
361
Zalogowanych:
0
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 74587

74587

Nowa Atlantyda

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

Data
13-03-14

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Fantastyka/Technologia/Thriller
Rozmiar
9 kb
Czytane
6549
Głosy
2
Ocena
4.75

Zmiany
13-03-26

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
R12-powyżej 12 lat pod nadzorem i za zgodą rodziców lub dorosłych

Autor: Comporecordeyros Podpis: Comporecordeyros
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
Jedna z przyszłości futurystycznych zawartych w e-booku "Futurystyka" (Przyszłość kiepska)

Opublikowany w:

http://www.comporecordeyros.cba.pl, Virtualo

Nowa Atlantyda

* NOWA ATLANTYDA *
(przyszłość kiepska)


Na Ziemi panował wymuszony własną siłą mocarstw nerwowy pokój. Uzbrojenie każdego liczącego
się kraju wielokrotnie przekraczało zdolność likwidacji życia na planecie, więc jakakolwiek wojna totalna nie opłacała się nikomu, ale wciąż jeszcze opłacała się przewaga zbrojna, która miała zadanie wymuszać większe powodzenie na rynku tych, którzy byli za jej plecami. Od XXIII w. każde najmniejsze państewko miało swoją atomówkę, żeby nie czuć się głupio z braku możliwości odwetu, wobec ataku często nie wiele większych sąsiadów. Większe kraje miały atomówek pełne silosy, a każda wycelowana w skomplikowany sposób, tak by być przygotowanym na skuteczny odwet w każdą możliwą stronę. Wielka ilość satelitów bojowych, mrowie samolotów kontrolujących przestrzeń powietrzną i tysiące okrętów atomowych było w bezustannym ruchu i w gotowości na wszystkie, nawet najgorsze scenariusze działań. Można było się roześmiać przed telewizorem, ale na krótko, bo ryzyko życia zapierało dech w piersiach. Węzeł wolnorynkowego rozwoju trzymał w coraz mocniejszym nieopanowanym szantażu wszystkie wpływowe czynniki. Każdy wpływowy vip wiedział, że z tego zakrętu dziejów cywilizacja może po prostu nie wyjść. Wierzący modlili się do Boga, ale nie o coś konkretnego, tylko żeby On coś wymyślił.
Niewierzący chodzili do psychiatrów po coraz mocniejsze środki na równowagę psychiczną. Nie
mający na psychiatrów i nie nauczeni wiary patrzyli tępo przed siebie, bo istnienie rozumu wydawało się im nieprawdopodobne.
Wiadomości multimedialne w jednej minucie pokazywały tragedie, po których przydałoby się rok
żałoby, wesołych showmenów, po obejrzeniu których przydałaby się długa dyskusja publicystyczno psychoanalityczna, a często nawet i pomoc psychologiczna dla widzów, i jeszcze kilka hipnotycznych reklam po których podświadomość, w samym środku obiadu wyrywała widza z krzesła w kierunku wskazanego hipermarketu.
Tempo życia było tak wymagające, że nikt nawet nie myślał o karierze bez viagry i prozaku.

I nie wiadomo dokąd zagnało by ludzkość stale rosnące przyśpieszenie, gdyby nie przypadkowe
wydarzenia z XXV w. Oto super ciche okręty podwodne z napędem termojądrowym, z ładowniami
wypełnionymi po brzegi głowicami dalekiego i bliskiego zasięgu, każda zdolna uczynić
bezpieczniejszym dla swego kraju spory kawałek średniej wielkości sąsiedniego kontynentu, zderzyły się tak niefortunnie, że zgniotły swe ładownie, wielokrotnie przekraczając masy krytyczne ulokowanego w nich materiału rozszczepialnego.
Wybuch był tak potężny, że fale tsunami po nim powstałe dotarły do wysoko położonych kurortów
alpejskich, a w miejscu wybuchu został rozerwany płaszcz ziemi.
Wydobyło się z jej wnętrza mnóstwo rozpalonej lawy, z której powstał nowy kontynent, nazwany
później Nową Atlantydą. Masy pyłów i dymów zakryły słońce na 70 lat. Mała epoka lodowcowa
przywróciła niechcąco równowagę lodową zakłóconą efektem cieplarnianym, wywołanym
nieopanowaną emisją spalin i paleniem papierosów. Ale to mogło się przydać tylko na odległą przyszłość, a nie na teraz. Nowa Atlantyda stygła przez siedem stuleci. Jednak działki na niej weszły do obrotów giełdowych już w trzysta lat po katastrofie, bo spodziewano się na nich diamentów i złota...

Pozostała przy życiu piąta część populacji zmuszona była zamieszkać, żyć i rozmnażać się w
schronach przeciwatomowych. W przyrodzie ziemi zaszły potężne zmiany. Większość gatunków
uległo mutacji genetycznej skutkiem opadów promieniotwórczych. Morze wyrzucało na brzeg
meduzy wielkości małego miasteczka sprzed katastrofy, które zasnuwały smrodem rozkładających się związków organicznych całe wybrzeże. W afryce pojawiły się słonie wielkości szczurów, a w wielkich miastach drapieżne szczury wielkości tyranozaurów. Wielogłowe węże, stonogie jamniki, owady wielkości samochodu, zagubione lwy wielkości pekińczyka...
Jednym słowem wszystko się popieprzyło. I nie dało się żyć na powierzchni. Ludzie żyli głęboko pod ziemią, odżywiali się syntetyczną pastą żywieniową, która zawierała wszystkie potrzebne do życia składniki i cyfrowo ustawiane kombinacje smakowe.
Miejscem swobody człowieka stało się pomieszczenie wirtualne z miękkimi ścianami. Tam zakładał na głowę hełmokomputer ze specjalnymi goglami oraz kombinezon interaktywny. Cały ten sprzęt zajmował się oszukiwaniem jego zmysłów i umysłu dla jego dobra. Dzięki temu sprzętowi człowiek mógł w miarę bezpiecznie przeżywać wszystko to co potrzebował przeżywać, ale już w całkowicie wirtualny sposób.
Ludzkość tak przyzwyczaiła się do życia w schronach przeciwatomowych i do swoich pokoików
wirtualnych, że nawet, gdy już po 500 latach warunki na powierzchni stały się zdatne do życia, wyborcy wybrali większością głosów pozostanie w schronach i w wirtualnej rzeczywistości. Po prostu partie konserwatywne miały więcej pieniędzy na kampanie wyborcze, a wyjście na powierzchnie oznaczało dla nich załamanie się całkowicie podziemnego rynku interesów wirtualnych, do których przyzwyczaili się już z pokolenia na pokolenie... I wszelkie rewolty domagające się wyjścia na powierzchnię stłumiono, a przywódców posłano do psychiatryków, albo wykasowano całkowicie ich awatary z sieci.
"A co źle nam w naszych kochanych wygodnych schronach przeciwatomowych" - głosiły wielkie akcje plakatowania programów pocztowych wyborców, "Nie słuchajcie tych nieudaczników wirtualnego rynku, którzy namawiają was do złego, na powierzchni jest źle... im głębiej tym lepiej.. Róbcie z nami interesy wirtualne, a nie bądźcie głupi...".
Wyborców wybory mało co obchodziły, mieli swoje sprawy i sprawki, na chatach, forach i w
hiper grach internetowych w których można było wygrać, i można było przegrać.
A obowiązkowe formularze wyborcze wypełniali bez większego zainteresowania.
I tak biznes wirtualny który rozwinął się dzięki katastrofie globalnej zapewnił sobie dalsze kilka wieków wielkich zysków. A na powierzchni w świeżym powietrzu i w słońcu, w wiosennych
deszczykach, mgiełkach porannych, w zapachu naturalnych kwiatów, w pośród niecyfrowych
szmerów potoków, wypasały się naturalnie uczciwe zwierzęta, tym czasem ludzie siedzieli głęboko pod ziemią, zanurzeni w jeszcze głębszą wirtualną rzeczywistość i w kredyty nie-do-spłacenia i w seksmailing...Nie ma się co dziwić zdezorientowanej ludzkości. Już przed katastrofą globalny system cyfrowy tak skomplikował wszystkie procesy, projekty, kampanie, wiedzę praktyczną i przyzwyczajenia myślowe, że ludzkość nie tylko nie mogła nadążyć intelektualnie za coraz bardziej samoczynnym rozwojem komputeryzacji i skomputeryzowanej rzeczywistości i komplikującym się gwałtownie językiem komputerowym, ale też miała coraz mniej na to czasu i ochoty. Automatycznie, z rachunku zmęczeń psychicznych, wybierała używanie tych rzeczy bez dociekania jak, co, gdzie, po co... Już w XXII wieku, wraz z pojawieniem się programów komputerowych zdolnych automatycznie planować, projektować i realizować zamówienia, zaczęła tracić łączność umysłową z coraz bardziej samodzielną technologią. Komputer taniej, pewniej, skuteczniej i wydajniej inwestował, niż niezdolni do wykonywania szybkich skomplikowanych rachunków ludzie, precyzyjniej robił zakupy, sprzątał, gotował, mył naczynia... zarządzał domem. Człowiek był tym, o którego bezmyślne maszyny dbały lepiej, niż on sam mógłby zadbać o siebie... Po prostu jego, ludzkim mózgiem dokonywane decyzje, były wolniejsze, głupsze, niekorzystne, mylne, nieodpowiedzialne, niezdolne wziąć pod uwagę wszystkich danych i przynosiły same straty... Ludzkości jeszcze wydawało się, że ma coś do powiedzenia, ale to głównie po
nadużyciu środków wyskokowych.

A po wytrzeźwieniu, już bez gadania zajmowała się współpracą z coraz bardziej tajemnymi
urządzeniami do wiedzenia o ludzkości więcej, niż ona sama o sobie wie. Wtedy też pojawiać się zaczęły przekonania o możliwości magicznego wpływu na działanie sieci. Pierwsze zaklęcia służyły ot tak, dla zabawy, ale szybko pojawiły się plotki, że to naprawdę działa, że to o to chodzi... I w diabolicznym tempie rozwinął się przemysł magii internetowej, który zadziałał na życie intelektualne ludzkości, jak skórka z banana pod butem. Ale, że nie do jednych pomieszań z poplątaniem ludzkość musiała się w swych dziejach dostosować, więc i do nowych ciemności też się jakoś musiała ustosunkować.

Czarownicy internetowi, początkowo chichotali pod nosem, bo oni wiedzieli po prostu co wpisać do linii poleceń, żeby wyciągnąć z sieci co się da, a śmieszyli ich laicy, i cieniasy, którzy płacili za to jak za czary, świętym czarownikom. Ale taki odruch może się pojawiać kiedy człowiek staje przed faktem, że kompletnie czegoś nie rozumie, a czarownik haker jakim cudem nad tym panuje, więc po nachichotaniu się część z nich zaczęła wykorzystywać zjawisko. Potem znaleźli się specjaliści od wzmacniania efektu oczarowania u klientów... i po stu latach zaczęły pojawiać się pierwsze groźne demony, nad którymi już nikt nie panował. Ani wizażyści, ani hakerzy, ani maklerzy... no po prostu nikt.

I jest więcej niż pewne, że to właśnie te demony spowodowały rozpędzenie się do maksymalnych
prędkości dwóch hiper okrętów atomowych, na precyzyjnym kursie kolizyjnym. I to z ich przyczyny i według ich planu, katastrofa wydarzyła się w miejscu gdzie płaszcz ziemi był najcieńszy. W tej przyszłości, tę całą Nową Atlantydę precyzyjnie zaplanowały i jak najdokładniej wywołały właśnie nowe demony, wywołane z nowej niewiedzy i nowego zapomnienia rozumu.


http://www.comporecordeyros.cba.pl - Filozofujący Kabaret Internetowy "Magister Bieda"
http://interebook.pl - Forum internetowe Interebook (IBK) - Wspólne pisanie

Podpis: 

Comporecordeyros 2003
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Podstęp Topielec Mój świat
Historia trudnej miłości, która powraca po latach. - Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad Zagubienie, zbrodnia, kara.
Sponsorowane: 19
Auto płaci: 50
Sponsorowane: 16Sponsorowane: 14
Auto płaci: 100

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2019 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.