http://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
1550

Abdul (fragment opowiadania

Autor płaci:
150

  Abdul to historia mocno inspirowana światem Lovecrafta zapraszam do czytania  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

We październiku nagrodą jest książka
Powtórka z morderstwa
Monika Szwaja
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Abdul (fragment opowiadania

Abdul to historia mocno inspirowana światem Lovecrafta zapraszam do czytania

Posłannictwo z gwiazd

Krótka historia o napotkaniu obcej cywilizacji

Krzyż

Traumatycznie. Przeczytaj i spróbuj zrozumieć, co powinno spotkać właśnie Ciebie.

Noc polarna

Na północy Norwegii.

Podstęp

Historia trudnej miłości, która powraca po latach.

Topielec

- Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad

Jak działa szatan

„Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?” Rdz 3, 1

Uchodźcy, Kopacz i feministki

Co do tak zwanych uchodźców – obowiązuje absolutna poprawność polityczna.

RANKING FILMÓW Z DRESZCZYKIEM

Ranking filmów „z dreszczykiem” skala 1-6

Drugi raz

Dopadły mnie mdłości. Ślina napływała do ust i ciężko było ją przełykać. Przeznaczenie tych narzędzi było dla mnie jasne. Byłem przygotowany do sekcji zwłok. Moich własnych zwłok... (Nie każdy jednak otrzyma drugą szansę)

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
603
użytkowników.

Gości:
603
Zalogowanych:
0
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 80373

80373

Wschód- Akt I

wersja do druku

wyślij do znajomych

brak ocen

brak komentarzy

dodaj do ulubionych

Data
17-02-08

Typ
S
-scenariusz
Kategoria
Wojna/Filozofia/Psychologia
Rozmiar
16 kb
Czytane
2287
Głosy
0
Ocena
0.00

Zmiany
17-02-08

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
W-dla wszystkich

Autor: Ajot Podpis: Ajot
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
Utwór mówiący o życiu, kondycji człowieka w kontekście dramatycznych zdarzeń.

Opublikowany w:

Wschód- Akt I

Na scenę wchodzi człowiek w skórzanej kurtce.
Człowiek I: Mogłem wszystko, miałem tyle możliwości, o jakich nie mógł marzyć inny człowiek.
W pewnej odległości od bohatera pojawia się druga postać
Postać znikąd: Co z nimi zrobiłeś?
Człowiek I: Mógłbym wam opowiedzieć tę część mojego życia, kiedy każdy mógł o mnie usłyszeć. Historia, która rozpoczęła się któregoś dnia w pewnej podrzędnej mieścinie. Nie wiem, jak bardzo was to interesuje i szczerze powiedziawszy, nie dbam o to.
Postać znikąd: Czy to zarzut?
Człowiek I: Czy powinienem winić was za to, że tak się stało? Bo ile w tym mojej winy a ile waszej? Kto za to odpowiada? Może On? Nie wiem, czy jeszcze w to wierzę…
Postać znikąd: Wykrztuś to z siebie!
Człowiek I: Ja, niegdyś taki wielki, pisałem. Znaczyło to wszystko, moje słowa poruszały najtwardsze serca, trafiały tam, gdzie inni porzucali nadzieję. Byłem kimś i oni to czuli. Tak, nie potrzebowałem wiele, promienie słońca dawały mi energię. Wielu zazdrościło, ale nikt nie ośmielił się tego przerywać.
Na scenę wchodzi postać w długim szarym płaszczu i kapeluszu, zapala papierosa.
Postać w płaszczu: Czyżby ktoś to zmienił?
Człowiek I: Zrozum, nie mówię tu o konkretnej osobie, to raczej pewne mechanizmy, których sam nie jestem do końca wytłumaczyć.
Postać w płaszczu: Ja jednak mam wrażenie, że mówisz bardzo nie konkretnie, tak jakbyś się czegoś lub kogoś bał.
Człowiek I: Jak bać się może człowiek, który wszystko stracił?
Postać w płaszczu: Pan przesadza, proszę wziąć pod uwagę, że pan wciąż żyje.
Człowiek agresywnie podchodzi do postaci w płaszczu.
Człowiek I: Ach tak! Więc pan mi grozi!?
Postać znikąd: Ja tutaj czegoś nie rozumiem.
Człowiek: I Ty, podstępny niby przyjacielu, któremu chciałem wyjawić najgłębsze tajemnice, skrywane tak od dawna!
Postać w płaszczu: O tych tajemnicach usłyszało już niemało osób. (wskazuję na publiczność)
Postać znikąd: Cicho. Nie przerywaj mu. To ma jakiś sens.
Postać w płaszczu: Panowie, o czym my tu właściwie mówimy? Rozmawianie na temat tak abstrakcyjny. Wydaję mi się to bezcelowe, właściwie niepożądane, nawet szkodliwe.
Człowiek I: Czyli moje życie wydaje Ci się szkodliwe?
Postać w płaszczu: Oczywiście, te wszystkie negatywne emocje tworzą obraz świata nierealnego i sztucznego. Pan zabija naszą chęć życia. Czy te wszystkie młode dusze nie mają prawa wierzyć w coś lepszego?
Człowiek I: Więc jestem winny?
Postać w płaszczu: Nie, przynajmniej na razie. Nie ma jeszcze formalnego nakazu pańskiego zatrzymania.
Człowiek I: Dziwne, to jest bardzo intrygujące…
Postać w płaszczu: Dlaczego?
Człowiek I: Nie jestem tego do końca pewny, nie powinienem odpowiadać na to pytanie.
Postać w płaszczu: Bardzo słusznie, może pan liczyć na mój głos poparcia w pewnych kwestiach.
Postać znikąd: Jednak nie, to całkowicie nie ma żadnego sensu…
Postać w płaszczu: Cieszę się, że doszliśmy do tego samego wniosku. Żegnam.
Człowiek I: Czy zobaczymy się jeszcze?
Postać w płaszczu: Miejmy nadzieję, że nie będzie to potrzebne.
Postać w płaszczu wychodzi za kulisy.
Postać znikąd: Kim on właściwie był?
Człowiek I: Kim? Może lepszym pytaniem byłoby czym?
Postać znikąd: Więc czym?
Człowiek I: Pewną tajemniczą siłą, z jednej strony chciał mi pomóc i miał coś do przesłania, tylko…
Postać znikąd: Znowu jakieś wątpliwości?
Człowiek I: Tak, on chciał zahamować to, co miałem powiedzieć. Tak jakby był częścią czegoś większego, trybikiem w machinie, jedynie tym. Wykonywał swoje zadanie, zlecone przez górę.
Postać znikąd: Jaką górę, o którą chodzi? Nie mamy ich w okolicy tak dużo.
Człowiek I: Chodzi o system.
Postać znikąd: System? Jaki system? Ty również mówisz bardzo niejasno, chociaż przez chwilę podążałem za twoim tokiem myślenia.
Człowiek I: Być może, być może…
Zamyślony siada na ławce.
Postać znikąd: Przedtem mówiłeś o czymś innym, miałeś być wielki, mogłeś wszystko.
Człowiek I: Czy to takie ważne?
Postać znikąd: Skoro tutaj jesteśmy i już zacząłeś. Powiedz, co cię powstrzymało.
Człowiek I: Mógłbyś powiedzieć, że to powód banalny, właściwie żaden. I ja czasem też tak myślałem. Dopóki…
Postać znikąd: Dopóki?
Człowiek I: Nie spotkałem jej.
Postać znikąd: Więc to ona!
Człowiek I: Z początku miałem to pod kontrolą. Ot, przelotna znajomość, może krótkie zbliżenie, ale stopniowo zaczynała znaczyć więcej. Była taka piękna, wiedziała, o czym myślę, uprzedzała moje działania. Mój świat zaczął się dla niej.
W tle spokojna muzyka, na scenę wychodzi kobieta w białej sukni, tańczy.
Człowiek I: Mieliśmy piękne plany. Śmialiśmy się, płakaliśmy, wszystko razem Nie musiałem być kimś wielkim. Liczyło się tu i teraz.
Postać znikąd: Coś się jednak stało?
Człowiek I: Nasza radość została przerwana, musiałem wrócić do brutalnej rzeczywistości, a ona wciąż dla mnie istniała.
Postać znikąd: Czy to była jej wina?
Człowiek I zrywa się z ławki
Człowiek I: Nie! Kto zawinił? Może trochę ja? Albo inne rzeczy, o których trudno mi teraz wspominać.
Postać znikąd: Opowiedz o tym.
Człowiek I: Musiałem wyjechać, daleko na wschód. To wszystko miało mnie całkowicie zmienić. Po powrocie nic już nie było takie samo.
Postać znikąd: Co tam się zdarzyło?
Człowiek I: A dlaczego mnie wypytujesz? Czyżbyś działał wspólnie z owym człowiekiem, którego niedawno mieliśmy okazję widzieć?
Postać znikąd: Jestem ciekawy, może napiszę o tym
Człowiek I: Jesteś dziennikarzem?
Postać znikąd: Tak bym siebie nie określił.
Człowiek I: Więc wiedz, że zdarzyło się coś strasznego. Nie tutaj, przynajmniej w pierwszym etapie.
Postać znikąd: Czyli gdzie?
Człowiek I: Wschód.
Postać znikąd: Czyżbyś mówił o…
Człowiek I: To była tragedia nie tylko i przede wszystkim moja. Już samo pożegnanie sprawiło mi tyle bólu.
Postać znikąd: Byli zabici, ranni, cierpiący.
Człowiek I: Po kilku dniach przestałem być niewinny. Powstrzymywaliśmy ich jak najdłużej, musieliśmy ich zatrzymać.
Postać znikąd: Fakty mówią co innego
Człowiek I: To było ponad nasze siły.
Kobieta przestaje tańczyć, schodzi ze sceny.
Człowiek I: Pisałem, błagałem, aby wyjechała. Nie chciała. Chciała przeczekać znów, mnie zobaczyć.
Postać znikąd: I tak się stało?
Człowiek I: Nad ranem weszli, przeszukiwali każdy dom, ale tylko w jednym zastali kobietę. Delikatna, lecz niesłaba. Nie mogli, a raczej nie chcieli jej po wszystkim zostawić.
Dowiedziałem się o tym znacznie później. Przegnaliśmy ich tam skąd przyszli. Wracałem w glorii, jako bohater.
Postać znikąd: Powinieneś się cieszyć.
Człowiek I: Pierwsze kroki skierowałem do jej domu. Zastałem ruiny i zgliszcza. Na środku ona. Objąłem ją po raz ostatni. Następnie tuż za domem, została przeze mnie godnie pożegnana. To wszystko, co mogłem zrobić.
Postać znikąd: A zemsta?
Człowiek I: Zemściłem się, zanim zdobyłem powód. Mam tego dosyć. Za dużo krwi.
Teraz stoję tu przed tobą. Oceniaj, krytykuj, powiedz, że przegrałem.
Postać znikąd: Nie mogę.
Człowiek I: Jedyna osoba, która to usłyszała.
Postać znikąd: A jeżeli nie po raz pierwszy?
Człowiek I: Jak to? Co to ma znaczyć?
Postać znikąd: Byłem świadkiem lub przekazał mi to jakiś znajomy. Czy to prawda? Nie wszystko jest takie jak nam się wydaje.
Człowiek I: Czy to Ty? Czy Ty jesteś odpowiedzialny? Nie uciekłeś wraz ze swoimi kamratami, ale przeniknąłeś i uciekasz przed karą.
Postać znikąd: Nie. Czy winna jest osoba posiadająca informacje?
Człowiek I: Jakie informacje?
Postać znikąd: Mówiłem.
Człowiek I: Nie wszystko jest takie, jak nam się wydaje?
Postać znikąd: To nie musieli być ludzie, przeciw którym działałeś tam daleko.
Człowiek I: Co to znaczy?
Postać znikąd: Miałeś za dużo skrupułów, myślami byłeś w domu. W twojej profesji jest to niewskazane, nawet niepożądane.
Człowiek I: Powtórzę pytanie: Kim jesteś?
Postać znikąd: Osobą, która dużo wie, czasem jestem niewygodny, innym razem ktoś płaci za moją wiedzę.
Człowiek I: Kto to zrobił?
Postać znikąd: Naprawdę się nie domyślasz?
Człowiek I: Ten człowiek, który tu był…
Postać znikąd: Miałeś rację. On jest tylko trybikiem w wielkiej machinie tworzącej system. Tak naprawdę za to odpowiada ktoś postawiony wyżej.
Człowiek I: Dlaczego mi to opowiadasz i czy aby na pewno jest to prawda?
Postać znikąd: To jest moje wewnętrzne przekonanie. Nie mam szczytnych pobudek czy ideałów. Po prostu tak trzeba.
Człowiek I: Mam uwierzyć w twoją bezinteresowność?
Postać znikąd: Ja również doznałem niegdyś strasznego nieszczęścia.
Człowiek I: Opowiesz mi o tym?
Postać znikąd: Nie tym razem.
Człowiek I: Powiedz mi, cóż ja właściwie powinienem teraz zrobić, mając te wiadomości? Szukać zemsty?
Postać znikąd: Dlaczego zemsty? Żyj, jesteś jeszcze młody, nie straciłeś niczego, czego nie mógłbyś odzyskać.
Człowiek I: Straciłem.
Postać znikąd: Nieprawda, powiedziałeś na początku, że mogłeś wszystko osiągnąć. Błąd! Wciąż możesz, masz jeszcze szansę, poznawaj ludzi, kreuj, twórz, idź do przodu. Nie daj się zgnieść tej krwiożerczej machinie. To będzie twoja zemsta.
Człowiek I: Ale dlaczego nie ukarać tamtych?
Postać znikąd: Kogo? Przecież to system, nie ma osób całkowicie winnych, a raczej są. To wszyscy, którzy tworzą nasze realia.
Człowiek I: Próbujesz mnie przekonać, możliwe, że słusznie. Ja jednak nie mam w sobie tyle siły, coś się skończyło. Bezpowrotnie.
Postać znikąd: Ta postawa do niczego nie prowadzi.
Człowiek I: Słuszne spostrzeżenie.
Wchodzi bosy człowiek.
Bosy człowiek: Panowie tutaj takie ważne dysputy toczycie, aż wstyd mi przerywać.
Człowiek I: Proszę się nie przejmować. Właściwie kończymy ten temat.
Bosy człowiek: Przykro to słyszeć, lubię takie pogawędki. Człowiek odreaguje od swoich problemów. Trochę posłucha, nauczy się.
Postać znikąd: Gdzie ma pan buty?
Bosy człowiek: Właśnie, to jest ta przykra rzecz. Przeszedłem prawie pół świata. Niestety buty tego nie wytrzymały.
Człowiek I: Z tym światem to pewnie pan przesadza.
Bosy człowiek: Ależ skąd! Budapeszt, Praga, Nowy Jork!
Człowiek I: A te buty, to gdzie pan zgubił?
Bosy człowiek: Ostatni raz miałem je w dżungli amazońskiej. Niestety pustyni już nie przetrzymały.
Postać znikąd: Ja tam jestem skłonny panu uwierzyć. Tylko dziwi mnie jak pan może teraz podróżować.
Bosy człowiek: Proszę pana, nie jest łatwo. Jednak dzięki specjalnemu rytuałowi jestem w stanie przebyć nawet pięćdziesiąt kilometrów dziennie.
Człowiek I: Niemożliwe. Jak pan to robi?
Bosy człowiek: Staram się znaleźć co wieczór źródełko albo strumień i przystępuje do dzieła.
Postać znikąd: Czyli?
Bosy człowiek: Moczę stopy.
Postać znikąd: To pomaga?
Bosy człowiek: Jak na razie owszem.
Człowiek I: Pan tu opowiada jakieś banialuki, kiedy ja myślę o zupełnie poważnych sprawach.
Bosy człowiek: Przepraszam bardzo. Ja się nie narzucałem. Po prostu grzecznie odpowiadam, kiedy ktoś pyta. A tak z ciekawości, to co pana tak dręczy?
Człowiek I: Ach, nie chcę już o tym mówić, ale czuję, że muszę. Przeraża mnie to, nie wiem jak postąpić. Krew mnie zalewa.
Postać znikąd: Jednym słowem życie, drogi przyjacielu.
Bosy człowiek: Niech się pan nie załamuje i bierze los w swoje ręce.
Postać znikąd: Widzisz? On też tak myśli.
Człowiek I: Nie, przejrzałem was. Jesteście z jednej bandy. Chcecie mnie namówić i przekonać, żebym zapomniał.
Bosy człowiek: Do niczego pana nie przekonuję. I tak pan zrobi, jak uważa.
Postać znikąd: A tak! Chcę, żebyś zapomniał, nie myślał już dłużej o tej sprawie.
Człowiek I (rozkłada ręce): Nie mogę.
Na scenę powtórnie wychodzi postać w płaszczu.
Postać w płaszczu: Ja bym jednak rzeczywiście radził panu zapomnieć.
Człowiek I: Ty? Ty śmiesz do mnie mówić? Ty…
Postać w płaszczu: Cicho już, panowie uspokójcie kolegę.
Bosy człowiek: Proszę nie brać tego do siebie, po prostu on jest trochę rozdrażniony.
Postać w płaszczu: Ciekawe dlaczego? Powiedz pszczółko moja mała, co cię dziś trapi?
Człowiek I: Licz się ze słowami. Moja cierpliwość ma granicę.
Postać w płaszczu: Więc jednak kłopoty? Proszę niczego nie ukrywać. Lubię słuchać ciekawych opowieści. Może w czymś pomogę.
Postać znikąd: Nie ma o czym mówić. Kolegę dopadła chwilowa chandra, ale na pewno mu przejdzie.
Postać w płaszczu: A ty to kto?
Postać znikąd: Człowiekiem jestem
Człowiek I: I nic co ludzkie nie jest mi obce.
Postać w płaszczu: Trafiła mi się całkiem zgrana para. Dobrze, w takim razie sprawdzę to. Aha, jeszcze pana zapomniałem spytać o godność.
Bosy człowiek: Mnie to właściwie tu nie ma, tak tylko przechodziłem.
Postać w płaszczu: Trzy osoby, to już prawie organizacja
Postać znikąd: Do czego pan dąży?
Postać w płaszczu: Proszę się tym nie przejmować. To są tylko moje skromne przemyślenia.
Postać znikąd: Jestem ich bardzo ciekawy.
Postać w płaszczu: Nie wątpię. Na razie pożegnam panów.
Człowiek I: Jeszcze się spotkamy.
Postać w płaszczu: Tak, to więcej niż prawdopodobne.
Zapala papierosa i wychodzi.
Bosy człowiek: Widzę, że panowie macie dość chłodne relacje.
Człowiek I: Nadzwyczaj.
Postać znikąd: To tylko tak się zdaje.
Bosy człowiek: Z jakiegoś powodu człowiek ten wydaję mi się groźny.
Postać znikąd: Boi się go pan?
Bosy człowiek: Nie mam powodu, jak mówiłem, ja tu tylko przechodziłem. Dzisiaj jestem tutaj, a jutro może w innym kraju.
Człowiek I: Chyba że pana nie przepuszczą.
Bosy człowiek: A mogą tak zrobić?
Człowiek I: Idzie pan na wschód, a tam nie wszystko ustało.
Bosy człowiek: Słyszałem o tym, ale dla kogoś takiego jak ja nie ma przeszkód.
Postać znikąd: A potem?
Bosy człowiek: Co potem?
Postać znikąd: Gdzie pan dalej pójdzie?
Bosy człowiek: Na jeszcze dalszy wschód, aż wschód będzie zachodem.
Człowiek I: Ryzykant z pana.
Bosy człowiek: Na tym polega życie. Na mnie już pora. Życzę panom wszystkiego dobrego. Nie drażnijcie tego typa. Nie wróży mu dobrze z oczu.
Postać znikąd: Powodzenia.
Bosy człowiek wychodzi.
Postać znikąd: Jego też podejrzewasz?
Człowiek I: Komu można wierzyć w dzisiejszych czasach?
Postać znikąd: Może komuś trzeba?
Człowiek I: Już wieczór, zapowiada się piękna noc. Zatańczyłbym.
Postać znikąd: To jest prawidłowa postawa! Pójdźmy na zabawę, potańczmy, wypijmy.
Człowiek I: Jak ona tańczyła.
Postać znikąd: Znowu…
Człowiek I: Szczerze mówiąc, nie potrafiła, ciągle nadeptywała mi na stopy. Żeby nie upadała, musiałem ją podtrzymywać. Raz prawie nie zdążyłem jej złapać. Ludzie patrzyli na nas jak na wariatów. Nigdy nie zapomnę, jak te jej wielkie oczy patrzyły na mnie z ufnością.
Postać znikąd: Może umiała śpiewać?
Człowiek I: Jak próbowała w kościele, ludzie zaczynali się od nas odsuwać.
Postać znikąd: Na pewno miała jakieś zalety.
Człowiek I: Miała, ale ja kochałem w niej wszystko. Wszystkie jej wady i talenty. To, że nieraz nie mogliśmy wytrzymać ze sobą, a innym razem pięć minut rozłąki było dla nas wiecznością. Faktycznie, masz rację. Powinienem żyć dalej. Ona by tego chciała.
Postać znikąd: Widzę, że miała na Ciebie dobry wpływ.
Człowiek I: Idzie czas na zmiany. Obnażę wszelkie kłamstwa tego systemu. Zadrżą czerpiący profity z naszej rozpaczy. Wciąż jestem człowiekiem wielkim i niepokonanym. Ja mogę, ja muszę tego dokonać. Nie traćcie nadziei, zmiana jest możliwa.
Postać znikąd: Jest jedna przeszkoda.
Człowiek I: To znaczy?
Postać znikąd: Postać, którą niedawno tu widzieliśmy.
Człowiek I: Jeżeli zniszczymy system, on nie będzie już groźny.
Postać znikąd: Czy ty wiesz jak tego dokonać?
Człowiek I: Trzeba mówić, nakłaniać, przekazywać prawdę. Jak ty.
Postać znikąd: Nie posłuchają.
Człowiek I: Zmusimy ich.
Postać znikąd: Staniesz się taki sam jak Ci na górze.
Człowiek I: Zaczynasz wątpić? Namawiałeś mnie do rewolucji.
Postać znikąd: Nie rewolucję miałem na myśli.
Człowiek I: Nie podoba mi się to. Chyba źle odczytałem twoje intencje.
Postać znikąd: Ależ skąd. Po prostu jestem realistą i widzę jedyne rozwiązanie tak radykalnego podejścia.
Człowiek I: Co to za rozwiązanie?
Postać znikąd: Wolę o tym nie mówić.
Człowiek I: Więc pomówmy o tańcu.
Postać znikąd: Znajdziemy partnerki?
Człowiek I: Zapomniałem. Gdzie je znajdziemy o tej porze?
Postać znikąd: Znam parę miejsc.
Człowiek I: Przyjacielu, twoja wiedza wprowadza w zdumienie.
Postać znikąd: Musisz się jeszcze wiele nauczyć.
Człowiek I: Jak widać, prowadź! Chociaż… Czy powinienem?
Postać znikąd: Chcesz znowu do tego wrócić?
Człowiek I: Masz rację, prowadź. Znajdźmy dla siebie partnerki. Już dawno nie czułem tego klimatu.
Postać znikąd: Najwyższy czas. Zapomnijmy o smutkach, porzućmy zmartwienia. Nie przejmujmy się dziwnym panom w płaszczach i kapeluszach. Niech muzyka gra. Na przekór wszystkim. Cóż mieliśmy tańczyć? Tango?
Człowiek I: Poloneza.
Postać znikąd: Więc chodźmy.
Postać znikąd wychodzi pierwsza, za nią podąża Człowiek I, zatrzymuje się na chwilę.
Człowiek I: Czy to nie będzie chocholi taniec?
Światła powoli gasną.

Podpis: 

Ajot 13.10.2016
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

brak ocen

brak komentarzy

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Posłannictwo z gwiazd Krzyż Noc polarna
Krótka historia o napotkaniu obcej cywilizacji Traumatycznie. Przeczytaj i spróbuj zrozumieć, co powinno spotkać właśnie Ciebie. Na północy Norwegii.
Sponsorowane: 90Sponsorowane: 20
Auto płaci: 10
Sponsorowane: 19
Auto płaci: 100

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2019 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.