http://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
50

Legenda o Lerharze Smokobójcy

Autor płaci:
500

  Jego świat legł w gruzach kiedy został obłożony uciążliwą klątwą. Jednak czy to może być, że klątwa kryje w sobie coś więcej niż złośliwość czarownicy?  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W czerwcu nagrodą jest książka
W kole stań dziewczyno
Nalo Hopkinson
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Legenda o Lerharze Smokobójcy

Jego świat legł w gruzach kiedy został obłożony uciążliwą klątwą. Jednak czy to może być, że klątwa kryje w sobie coś więcej niż złośliwość czarownicy?

Miłość z internetu - cz. XVII trzy zabawy

nie czytaj jeżeli zabawy erotyczne cię nie interesują. Z pewnością nigdy tego wszystkiego nie doznasz.

Miłość z internetu cz. XVI - sex panów

zabawa pomiędzy dwoma facetami

Bliżej

Podejdź bliżej

Ciemność

Urywek opowiadania

Miła

Róża zwana Miła

Miłość z internetu - czytaj kolejne części

XV cz. Czy coś będzie pomiędzy facetami?. Do czego jeszcze może dojść?. Następne części skrócę ze względu na małą ilość tekstów z powodu nowego roku szkolnego 2011/2012. Praktycznie to nie opowiadanie, nie romans. To skopiowane rozmowy pisane przez

Topielec

- Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad

Sen o Ważnym Dniu

Opowiadanie napisane na konkurs związany ze słowem "JUBILEUSZ". Horror... swego rodzaju (nie do końca poważny).

Niebieska bluzka

Sylwia poczuła że pieką ją policzki. Podsłuchana rozmowa na nowo obudziła iskierki w podbrzuszu. Coś zadźwięczało niespodziewanie i w chwili paniki Sylwia prawie odskoczyła od drzwi z krzykiem. Pomyślała, że bicie jej serca słychać pewnie w całym ..

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
615
użytkowników.

Gości:
615
Zalogowanych:
0
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 80868

80868

Punkt zwrotny cz.III

wersja do druku

wyślij do znajomych

brak ocen

brak komentarzy

dodaj do ulubionych

Data
18-01-12

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Akcja/Przygoda/-
Rozmiar
17 kb
Czytane
1074
Głosy
0
Ocena
0.00

Zmiany
19-11-01

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
W-dla wszystkich

Autor: MartaG Podpis: MArtElNatywa
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
Ucieczka, dom nad morzem

Opublikowany w:

Punkt zwrotny cz.III

III. Ucieczka, dom nad morzem

Bezimienni zajmowali się głównie szmuglerstwem. Potrafili niezauważalnie przewozić pomiędzy wioskami towary, które wykraczały poza standardową wymianę. Chodziły słuchy, że wywozili z wiosek ludzi do innych, nieznanych krain. Dlatego też byli pierwszymi, o których Ida pomyślała, kiedy w jej głowie zrodziła się myśl o ucieczce. Chwilę później, była w drodze do domu Jana.
- Jestem następna – sapnęła, kiedy Kiljan otworzył drzwi.
Jan napalił w kominku, gdyż noce wciąż były chłodne. Cała piątka usiadła przy stole w największym pokoju w domu.
- Przyszedł mail – zaczęła. – Poprzedni przysłano na trzy dni przed zniknięciem Lei. Ten był z obrazkiem mojego tatuażu.
- To cię uspokoi – Jan postawił przed nią zaparzoną melisę z miodem.
Podziękowała mu spojrzeniem.
- Chodzi o to, że obrazki z tatuażem konkretnych kobiet wskazują, która zginie. Znalazłam te z ostatniego roku. Jakieś dwie godziny temu przysłano wiadomość z moją dziarą.
- Powinnaś zniknąć – odezwał się Damian. – Myślę, że jesteśmy w stanie cię ukryć.
- Mamy jeszcze jakiś dzień czy dwa – Michał przechadzał się wokół stołu. – Poczekajmy na Henryka. W końcu on coś wie o tych zniknięciach. Będzie w stanie ci pomóc.
Kiljan nachylił się ponad stołem.
- Nie ma mowy – zaoponował. – Ida jest w niebezpieczeństwie, a Henryk pojechał do Czerwonego Punktu szukać pomocy, ponieważ sam nie jest w stanie jej obronić.
Była mu wdzięczna, że nie stawia ojca w roli sprawcy.
- Muszę wyjechać jak najszybciej – zdecydowała. – Janie, wiem, że masz kontakty z Bezimiennymi, którzy przewożą ludzi w stronę morza. Chciałabym pojechać z nimi.
Jan jakby zmalał na swoim krześle.
- Nie mogę cię na to narazić. Co powiedziałby twój ojciec?
- Żebym poszła spać, a jutro problemy same się rozwiążą? – Bardziej zapytała niż stwierdziła.
Przed parę minut milczeli intensywnie, ale nikt nie wymyślił innego rozwiązania.
- Pojadę z tobą – słowa Kiljana zabrzmiały niczym wystrzał w ciszy.
- Ja też – Michał oparł dłoń na oparciu jej krzesła.
- I ja – Damian spojrzał po kolei na swoich towarzyszy.
- No to macie ekspedycję – Jan pokręcił głową. – Tylko gdzie moglibyście pojechać?
Wstał od stołu i z pobliskiej komody wyjął swój tablet. Ida myślała, że mają go tylko Starsi, ale dzisiejszego wieczoru już niczemu się nie dziwiła. Szybko coś na nim napisał i chwilę czekał na odpowiedź.
- Trzecia rano przy lesie. Zawiozą was w bezpieczne miejsce.
Spotkali się w umówionym punkcie na wyznaczoną godzinę. Ida spakowała najpotrzebniejsze rzeczy i zapas pieniędzy na wymianę. Zabrała też jeden z tabletów rachunkowych ojca, który przełączyła w tryb informacyjny. Teraz mogła bez problemów kontaktować się z pozostałą trójką w zasięgu sieci.
Czekał na nich anonimowy człowiek, którego widziała po raz pierwszy. Skinął im głową i poprosił, żeby za nim poszli. Ponownie odezwał się, kiedy niebo zaczęło przybierać lekko szary kolor, a Zielony Punkt został daleko za nimi.
- Tam są drzewa – wskazał ręką niewiele ciemniejszą od tła kępę. – Wśród nich schowałem jednoślady, którymi dotrzemy do statku na rzece. Jutro będziecie nad morzem.
Ida uśmiechnęła się w ciemnościach. Obawiała się wielu rzeczy. Jej życie właśnie zdążało w zupełnie nieznanym i nieprzewidzianym kierunku, lecz czuła napięcie, któremu niewiele brakowało do podniecenia.
Kiljan z kolei czuł wewnętrzny niepokój i wyrzuty sumienia, że nie powiedzieli Idzie o wszystkim. Kiedy przez moment była ku temu okazja, stchórzył na myśl, że mogłaby się wycofać. Miał świadomość, że ją wmanewrował we własne rozgrywki, mające na celu poznanie realnego wroga. Był zbyt bystry, aby sztampowe wyjaśnienia ojca, po kilkunastu latach uznawać za prawdziwe. Zaczął szperać i zrozumiał, że nie znalezienie jakiejkolwiek informacji odnośnie tematów jego zainteresowań też jest odpowiedzią. Musiał poszukać głębiej, a głębiej oznaczało w innym miejscu. Zawitał więc do Zielonego Punktu, jak się okazało, w dogodnym momencie, gdyż mógł się posłużyć argumentem niesienia pomocy w rozwiązaniu zniknięć. Odkrył, że są one związane z celem jego wizyty. Włamał się do tabletu Henryka i na swoje urządzenie dostawał kopie wiadomości wysyłane do Starszego. Na bieżąco monitorował sytuację. Nie był w stanie zapobiec zaginięciu Lei, ale to zdarzenie utwierdziło go w przekonaniu, co oznaczają obrazki z tatuażami. Po ostatnim mailu chciał usilnie namawiać Idę do ucieczki, ale sama przyszła do domu Jana. Miał okazję być świadkiem, jak w pełnej zaufania istocie rodzą się wątpliwości. Jak podejmuje decyzje o działaniu i bez wahania robi, co trzeba. Podziwiał jej odwagę.
Ida zarzuciła nogę przez siodełko jednośladu i próbowała odpalić silnik. Przed momentem odłączyła pojazd od stacji dokującej, która naładowała go energią słoneczną. Bezimienny powiedział, że na szczycie będą musieli zrobić postój, by wymienić pojazdy na naładowane. Do pokonania mieli jeden łańcuch górski, za którym rozciągała się wstęga ogromnej rzeki. Po drodze Michał powiedział, że nieprzerwanie kursują tam statki do różnych krain, z towarami i ludźmi.
Silnik zasyczał cicho i zgasł. Zmarszczyła brwi i ponownie nacisnęła start, ale nie doszło do uruchomienia.
- Masz popsute ładowanie – Kiljan trzymał w ręku urwany kabel. – Jakieś zwierzę go przegryzło.
- Żaden problem – Damian przesunął się do przodu na swoim siodełku. – Może jechać ze mną.
Kiljan szybko ocenił sytuację.
- Będziemy się zmieniać, żeby wszystkim starczyło energii do kolejnej stacji.
Niestety jednoślady, przewidziane tylko i wyłącznie na kierowcę bez pasażera, miały zapas energii pozwalający dojechać do najbliższej stacji. Ograniczenie pojemności akumulatora i ogólnej masy, spowodowało, że były niezwykle wydajne i szybkie, zaś każda stacja była też jednocześnie punktem wymiany pojazdów, którymi można było pojechać dalej.
W związku z awarią jednośladu Idy, kolejny etap podróży przebiegał wolniej, ale dzięki temu miała okazję, oglądać wschód słońca nad prawdziwie wysokimi górami. Brzask pojawiający się w zagłębieniu między szczytami sprawił, że łzy stanęły jej w oczach. Siedząc za Damianem, patrzyła, jak słońce wychyla się zza skał i światło rośnie, jak bańka, aż w końcu rozpływa się nad górską krainą. Niesamowite, jak bardzo była ograniczona siedząc całe życie w jednym miejscu. W swojej okolicy znała każdą skałkę, każdy kamień. Wszystkie wchody i zachody słońca. Z zamkniętymi oczami był w stanie przejść dookoła i na skos Zielony Punkt, wymienić kolory domów mieszkańców i przypisane im zawody. Jednakże to, co czekało poza znanym jej światem, było o wiele bardziej fascynujące.
Bezimienny podpiął swój pojazd do stacji ładującej. Było już około południa, kiedy mozolnie wdrapali się na szczyt. Niestety na górze usiadła chmura, która dość mocno ograniczyła im widok na doliny.
- Przejechaliśmy trzysta kilometrów i wjechaliśmy kilometr pod górę – oznajmił. – Przyda nam się chwila odpoczynku.
Ida z westchnieniem zeszła z jednośladu i wyciągnęła ręce ku niebu.
- Mój tyłek – rozmasowała pośladki.
- Poczekaj, aż zacznie podskakiwać w drodze na dół – zaśmiał się Michał.
- Przynajmniej nie będziesz mieć odcisków na stopach – Damian dorzucił swoje.
- Pocieszające – odparła z przekąsem, ale nie mogła powstrzymać uśmiechu.
Posilili się kawą z orkiszu, którą uwielbiała i zajęli naładowane pojazdy. Z górki powinno pójść łatwiej i szybciej. Bezimienny przewidywał, że za cztery godziny będą nad rzeką, która swój bieg zaczynała pomiędzy szczytami, które właśnie przejeżdżali.
- Miniemy po kolei Punkty Pomarańczowy i Żółty – powiedział. – Problemem jest brak stacji ładujących w odpowiednich odstępach. Starsi tych Punktów są dość mocno zacofani i nie życzą sobie rozwijać swych wiosek. Myślą, że jeśli nie będą do nich wprowadzać ulepszeń technologicznych, to ominie ich całe zło świata. Henryk nie bardzo lubi odwiedzać te tereny.
Idę zaskoczyła ta osobista wzmianka na temat jej ojca. Chciała do niej nawiązać, ale Bezimienny szybko ruszył w dół zbocza.
Las stanowił granicę między Punktami Żółtym i Pomarańczowym. Przez pierwszy przejechali bez problemów, zupełnie anonimowo, jak ich przewodnik. Pod lasem wymienili jednoślady i wjechali na teren Pomarańczowych, który miał ich poprowadzić nad samą rzekę. Ida wyraźnie czuła wilgoć, która nasyciła powietrze. W pewnym momencie pojazdy, jeden po drugim, wytraciły energię.
- Cholera! – Kiljan rozglądał się w poszukiwaniu stacji ładującej.
- Nic nie znajdziesz, trzeba iść pieszo – Bezimienny zarzucił swój bagaż na plecy i poczekał aż pozostali pójdą za jego przykładem. – Spóźnimy się na statek. Będzie trzeba przenocować w mieście.
Ida próbowała skupić wzrok na plecaku Michała, który maszerował z przodu obok przewodnika.
- Mam nadzieję, że nie ma tu zbyt wielu dzikich zwierząt – sapnęła do Kiljana.
Spojrzał na nią z powątpiewaniem.
- Tego nie wiem, ale będziemy cię bronić – skrzywił usta w uśmiechu.
- Czy masz jakieś wyobrażenie, co tam znajdziemy? – Spytała.
- Ido – zaczął dopiero po chwili – nie mam pojęcia, co nas czeka. Podczas jazdy biłem się ze sobą, gdyż porwaliśmy się na nieznane i parę razy przemknęło mi przez myśl, że być może trzeba było zostać w domu.
- Boisz się? – Szepnęła nieśmiało.
Zatrzymał się na moment i odgarnął z jej twarzy kosmyk włosów.
- Byłbym głupcem, gdybym się nie bał – odparł cicho i ruszył w dalszą drogę.
Miasto wyrosło przed nimi w poświacie zachodzącego słońca. Za nim widać było wstęgę wijącej się rzeki, a za nią znowu góry. Ida domyśliła się, że jutro będą płynąć w zupełnie innym kierunku, który doprowadzi ich do rozległej wody, jakiej w życiu nie widziała.
Nocleg znaleźli w hotelu, który najwyraźniej musiał być bardzo popularny, gdyż udało się im wynająć ostatni wolny pokój. Pojedyncze łóżko otrzymała Ida, zaś mężczyźni rozłożyli na podłodze śpiwory.
- Teraz się z wami pożegnam – Bezimienny stanął w drzwiach. – Moje zadanie ukończone. Wiecie, co macie robić.
Kiljan skinął głową.
- Jesteśmy ci wdzięczni za pomoc – wręczył mu odliczoną zapłatę i tak się rozstali.
Ida nie mogła zasnąć w nocy. Wśród chrapania mężczyzn i skrzypienia łóżka, po którym się przewracała, słychać było krzyki gości urzędujących w hotelowym barze oraz typowe dla popularnego miasta odgłosy. Był to ten moment, kiedy człowieka dopada świadomość rzeczy. Zrozumiała, że cały czas działała instynktownie, dając ogrom zaufania zupełnie obcym ludziom, od których zależało jej życie. Nie myślała, tylko uciekała od niebezpieczeństwa, najprawdopodobniej pakując się w jeszcze większe. W którymś momencie zerwała się z łóżka celem spakowania swojego plecaka i powrotu do domu. Wyjrzała przez okno, za którym wstążka rzeki świeciła blaskiem księżyca. Wielki, metalowy statek właśnie cumował przy molo. Szary olbrzym musiał zabierać na pokład z tysiąc pasażerów. Był piękny.
- Zawsze marzyłem, żeby popłynąć statkiem – Damian cichaczem stanął za jej plecami. – Drugą opcją było latanie, ale jakoś nie miałem okazji.
Odwróciła się do niego.
- Ja nigdy nie marzyłam o wyjechaniu z wioski, a teraz siedzę tu i czekam na ranek.
- Myślałem, że będziesz się z nami żegnać.
Spuściła głowę.
- Też tak myślałam, ale właściwie to co na mnie czeka w domu? – Spytała.
- Marne szanse na udane życie – jego bezpośredniość była ujmująca.
- Spróbujmy złapać trochę snu przed jutrem – zaciągnęła rolety.

Iv czuła, jak przez sen jej twarz zmienia rysy. To był kolejny etap, po którym przychodziła marskość najmniej ukrwionych części ciała. Po kolei miały odpaść jej palce, później kończyny i wyłączyć się pozostałe organy. Wściekła i zdesperowana wstała z łóżka i chwyciła igłę do tatuażu. Do rana sprawiła, że twarz, która nie chciała słuchać, stała się jej własnością.

Statek był urządzony przede wszystkim pod kątem przewozu osób i dlatego był niezwykle funkcjonalny. Mieli wykupione dwie kabiny, w których znaleźli wszystko, co było potrzebne podczas dwudniowego rejsu. Idę zachwycił wygląd wnętrza, wyłożonego jasnym, wysokiej jakości błyszczącym laminatem, w którym znalazła mnóstwo wyskakujących pod dotykiem szaf i półek. Nie miała tylu rzeczy, żeby je zapełnić, ale radość odkrywania była ogromna. Całość sprawiała niezwykle czyste acz ciepłe wrażenie.
Na statek wsiedli bez najmniejszych problemów, gdyż Bezimienny przesłał na ich tablety potwierdzenia fałszywej odprawy. Wszyscy mieli tożsamości nieznanych osób. Ida wątpiła, by taka ostrożność była niezbędna.
- Nie możecie zostawiać za sobą śladów – Bezimienny wytłumaczył im cały proces. – Jesteś nie tylko zwierzyną, Ido, lecz także łowcą, który musi poznać prawdę o zaginięciach.
Spojrzała na Kiljana i uśmiechnęła się. Bezimienny na głos wypowiedział sens, dla którego podjęła ryzyko podróży.
- Musimy się dowiedzieć – powiedziała stanowczo.
Kiljan stał przed drzwiami łączącymi ich pokoje i trzymał w ręku tablet. Nie wierzył w to, co na nim zobaczył. Michał z Damianem godzinę temu poszli do baru odreagować stresy, zaś on postanowił pilnować Idy. Pół godziny temu zrobił największe głupstwo podczas ich podróży i po raz pierwszy od trzech dni połączył się z tabletem Henryka, chcąc ściągnąć z niego maile. Po zaledwie minucie zrozumiał, że musi jak najszybciej wyłączyć urządzenie, lecz było już za późno. Czuł się najgorzej od momentu rozpoczęcia podróży. Był zagubiony, jak nigdy wcześniej. Odłożył urządzenie i zapukał do drzwi.
Ida siedziała przy stole i przeglądała mapy. Już wiedziała, gdzie płyną. Linia rzeki wiła się setkami kilometrów, robiąc się coraz szerszą, aż wpadała do wielkiej wody nazwanej Oceanem. Usłyszała pukanie do drzwi i zaprosiła Kiljana.
- Mapa nie jest kompletna – spojrzał na ekran i dotknął go palcem. – W tym miejscu ląd się urywa, ale widziałem w jakiejś książce, że ciągnie się dalej. Nasza planeta ma tylko dwa lądy. Kiedyś było ich siedem i mnóstwo małych wysp. Później wszystkie największe lądy złączyły się w jeden. Powstał ten, na którym mieszkamy, łączący w sobie dawną Euroazję, Afrykę i obie Ameryki i Australię oraz osobna i zimna Antarktyda. Mapa pokazuje niewielki wycinek naszej Ziemi.
- Musi być ogromny – Ida wyłączyła tablet i spojrzała na Kiljana. – Co się stało?
Zaskoczyła go.
- Ależ nic – z uśmiechem potarł skroń. – Przyszedłem cię zapytać, jak się czujesz z tym wszystkim.
- Całkiem nieźle – wskazała dłonią na swoją kajutę. – Nigdy w życiu nie widziałam czegoś takiego. Wiesz, co właśnie teraz czuję?
Stanęła naprzeciw niego. Oczy jej płonęły.
- Teraz czuję, że mogę wszystko – powiedziała i go pocałowała.
Nie była nieśmiała, ani wycofana. Przez całe życie robiła co chciała i teraz właśnie miała ochotę go całować. Przez chwilę odniosła wrażenie, że się jej odda, gdyż objął ją mocno i jakby pochłonął. Praktycznie utonęła w jego ramionach. Potem odsunął się, chwycił jej twarz w dłonie, spojrzał w oczy z rozdarciem, jakiego w życiu nie widziała. W pięć sekund twarz mu stężała, dłonie zsunęły się na przedramiona i delikatnie acz stanowczo odsunął ją od siebie.
- Idź spać – odwrócił się i minął drzwi swojej kajuty. – Jutro wieczorem przybijemy do brzegu. Czeka nas ciężki czas.
Zabrzmiało to niczym ostrzeżenie.
Kiedy rankiem otworzyła drzwi, zastała przed nimi Michała, który chyba jeszcze nie doszedł do siebie po minionym wieczorze.
- Czekasz na mnie? – Spytała.
- Mam ci dotrzymywać towarzystwa. Kiljan chyba się boi, że coś się stanie. Nie spał, a teraz siedzi w tablecie pisząc maile.
Zmarszczyła brwi, ale nie zamierzała się zastanawiać, co nim kieruje. Znała plan, który ułożył dla nich Bezimienny i wiedziała, że będą się go trzymać.
Przez większość dnia zachwycała się widokami za burtą. Mijali różne krainy. Po górach nadeszły lasy i łąki, później pola, a w międzyczasie mniejsze i większe miasta. Zatrzymywali się w niewielu portach i szybko ruszali dalej. Rozumiała, że Punkt Pomarańczowy musiał być stacją początkową lub końcową.
Kiljan nie wychodził ze swojej kajuty. Damian dołączył do nich pod wieczór i zwrócił uwagę, że powinni przygotowywać się do wyjścia na ląd. Już przez okno patrzyła, jak krajobraz nabiera nieznanych dotąd widoków. Niezwykła wilgoć w przejrzystym powietrzu, ciemnozielone barwy iglastych drzew, wyraźny chłód wchodzący w koniec dnia. Chłonęła zmysłami zmiany próbując do nich przywyknąć. W końcu zaczęły pojawiać się zabudowania, tak różne architekturą od tych, które znała. Jasne domy z czerwonymi dachami, jak grzyby, pokrywały okolicę. Im bliżej byli portu, tym gęściejsza była zabudowa. Wpłynięcie do miasta zwiastował dźwięk syreny. Statek zaś tylko sapnął głęboko, kiedy przybili do brzegu. Z głównego wejścia wysunął się metalowy pomost, po którym po chwili zaczęli krążyć ludzie.
Parę minut przed wskazaną godziną usłyszała pukanie do głównych drzwi. Kiljan był sam.
- Pomogę ci z bagażem – wszedł do środka i zamknął za sobą drzwi.
Uśmiechnęła się i złapała swój plecak.
- Dam sobie radę.
Jedną ręką chwycił szelkę, drugą zaś przysunął do jej szyi.
- Przepraszam – powiedział, a ona poczuła szczypniecie w skórę i straciła przytomność.

Podpis: 

MArtElNatywa 2017/2018
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

brak ocen

brak komentarzy

dodaj do ulubionych

AUTOR WYŁĄCZYŁ OCENIANIE

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Miłość z internetu - cz. XVII trzy zabawy Miłość z internetu cz. XVI - sex panów Bliżej
nie czytaj jeżeli zabawy erotyczne cię nie interesują. Z pewnością nigdy tego wszystkiego nie doznasz. zabawa pomiędzy dwoma facetami Podejdź bliżej
Sponsorowane: 30Sponsorowane: 25Sponsorowane: 20
Auto płaci: 100

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2019 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.