http://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
120

Posłannictwo z gwiazd

  Krótka historia o napotkaniu obcej cywilizacji  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

We wrześniu nagrodą jest książka
Podpalaczka
FStephen King
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Posłannictwo z gwiazd

Krótka historia o napotkaniu obcej cywilizacji

Dzień życia dniem śmierci

Z uwagi na pojawiające się wątpliwości-tekst jest od początku do końca fikcją.

Krzyż

Traumatycznie. Przeczytaj i spróbuj zrozumieć, co powinno spotkać właśnie Ciebie.

Noc polarna

Na północy Norwegii.

Podstęp

Historia trudnej miłości, która powraca po latach.

Topielec

- Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad

Jak działa szatan

„Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?” Rdz 3, 1

Uchodźcy, Kopacz i feministki

Co do tak zwanych uchodźców – obowiązuje absolutna poprawność polityczna.

RANKING FILMÓW Z DRESZCZYKIEM

Ranking filmów „z dreszczykiem” skala 1-6

Drugi raz

Dopadły mnie mdłości. Ślina napływała do ust i ciężko było ją przełykać. Przeznaczenie tych narzędzi było dla mnie jasne. Byłem przygotowany do sekcji zwłok. Moich własnych zwłok... (Nie każdy jednak otrzyma drugą szansę)

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
376
użytkowników.

Gości:
376
Zalogowanych:
0
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 81047

81047

Nikifor wrócił

wersja do druku

wyślij do znajomych

brak ocen

brak komentarzy

dodaj do ulubionych

Data
18-08-31

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Biografia/Kultura/Opowiadania.pl
Rozmiar
11 kb
Czytane
968
Głosy
0
Ocena
0.00

Zmiany
18-09-25

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
W-dla wszystkich

Autor: jolsokolowska079sok Podpis: Jolka
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
To osobliwość Krynicy, o biografii niezgodnej ze schematem bajki, ani schematami życia, ciągle pełnej tajemnic.

Opublikowany w:

Nikifor wrócił

Wrodzona nieśmiałość nie pozwala mi opowiedzieć o pewnym przykrym zdarzeniu, pomimo, że minęły od niego już trzy lata.
Łzy dawno wyschły. Nie ma tego złego, co nie wychodzi na dobre. Przy okazji odkryłam nową przyjaźń, która lśni niczym skarb podany na tacy. Ze starszą panią, właścicielką starego domu w Krynicy Zdrój, bo o niej mowa, spotykamy się regularnie, zawsze jesienią, gdy słońce staje się obojętne. Agata z dumą i szacunkiem nosi w sobie odchodzący w niepamięć świat. Może mi o nim opowiadać do końca życia. Mimowolnie wybucham śmiechem, żartując, że nawet przedmioty skłania do słuchania. :)

****

Ostatniej jesieni, do pociągu wiozącego mnie do Agaty, obok szpilek, zabrałam do plecaka tomik poezji Zbigniewa Herberta. Być w Krynicy i nie myśleć o Nikiforze, zreflektowałam się, czytając...

Zagadnęłam o niego moją gospodynię, prawie natychmiast po powitaniu.

— O nie! Co ci przyszło do głowy? — wyrzuciła szczerze zaskoczona. — Od śmierci Nikifora minęło już pół wieku. Co prawda świat się przebudził, uznając go za wielkiego, ale pozostało poczucie winy, nie zawsze wyraźnej, nie zawsze i nie we wszystkim oczywistej. Niewiele można naprawić, cofnąć, zmienić... niech to nie brzmi jak zarzut. Ludzie lubią to, czego ich nauczono lubić.

—Rozumiem, że istnieją sprawy ważne i mniej ważne, pilne i nie pilne, z sensem i te bez sensu.3

— Szkoda, że akurat dziś pytasz o niego, bo łamie mnie w kościach, pewnie na deszcz.

Zerknęłam, Agata wyglądała naprawdę marnie, ale jak zwykle nie traciła zapału.

— Tchnął ducha sztuki w moją rodzinę, złego słowa na niego nie powiem. To osobliwość Krynicy, o biografii niezgodnej ze schematem bajki, ani życia, ciągle pełnej tajemnic. Malowanie było dla niego sensem egzystencji, sposobem na przebłaganie świata.2 Nieurodziwy, drobnej postury, trochę białawy jak to gruźlik. Nie zdejmując dziurawego kapelusza, malował na makulaturze pędzelkiem wyleniałym jak mysi ogonek.1 Szedł za głosem pasji, każdy ma prawo. Był z tych, którzy nie potrafili robić czegoś lepiej, a czegoś gorzej. Lubił te swoje obrazki, głaskał je i tulił. Nikt o nim nie chciał słyszeć, dopóki sam nie wlazł w oczy. Odmieniec drażnił, obrzucali go wyzwiskami, robili dudka, krążyły po mieście wierutne kłamstwa. ,

— Przykro słuchać. Przemoc ujawnia chorobę myśli.


— Cóż, czasem brzydota przemawia pięknem. Ze spuszczoną głową, w niedbale sklejonych okularach dalej trwał przy przyulicznym murku i malował krajobraz krynickich uliczek i ciasnych podwórek. Widział rzeczy takimi, jakie są, a nie takimi, jakie chciały być widziane. Babka podchodziła po zrobionych zakupach, zainteresowana osobą i niezwykłymi malunkami, często nie większymi od kartki papieru zeszytowego. Gdy trącała go łokciem, robił się czerwony i dalej jak kamień. Sztuka potrzebuje rozmowy, a on, jakby nie słyszał albo bał się złych języków.

— A może był głuchoniemy?

Agata prawie się zakrztusiła z wrażenia.

— Ach, te plugawe plotki i wybujałe legendy! Zaprzątają umysł, siejąc chwasty. Ludzie nie mają szacunku do tych, co nie potrafią się jasno i foremnie wypowiedzieć, zawsze coś dopiszą dla uciechy lub skandalu. Szkoda czasu na dyrdymały.

Zawstydziłam się.

Dudnienie deszczu o parapet stawało się nieznośne, przeszłyśmy do jadalni. Było ciszej i mieściła wygodne fotele. Agata usiadła naprzeciwko i po chwili skupienia...

— Z czasem oswoił się, dzięki sile sprawczej babci. Siadał w ciemnym kącie naszej kuchni, i uśmiechał się półgębkiem, jakby przepraszając. Z przymkniętymi powiekami studiował kształty przedmiotów i mebli. Przyczyną były kłopoty ze wzrokiem, ale kuchnię to on umiał namalować. Chyba dawała poczucie bezpieczeństwa, kojarzył ją z ciepłem. Pachniała rosołem, wekowanym kurczakiem, gęsią lub konfiturą. Częstowany uniżenie dziękował, obejmując rękami ciepły talerz. Wszystko dokładnie, powoli. Śliwek nie lubił, idąc przez ogród, deptał je w niemym zapale, plamiły słodkim sokiem sfatygowane spodnie. Zimą ciągnął za sobą zapach śniegu, jesienią wnosił butami odór wilgoci i czarnego błota ścieżki, mieszały się z gorzką wonią starej szafy i biedy. Nikifor nie wadził domownikom. Żal go było: ani ciepłego domu, ani dzieci, od urodzenia skazany na nędzę. W skupieniu dobierał kolory, rozmazując krople akwareli na świeżo umytej podłodze. Pod jego ręką farby traciły surowość, jaśniały tęczą. Taki jesteś zdolny, ale czemu nigdy nie malowałeś na sztalugach, nie miałeś palety, pytała babka. W czasie akcji Wisła, razem z innymi patriotami, za karę, był wywożony w odległy koniec Polski, ale wracał do Krynicy, na stare śmieci. Ścierał rękawem marynarki niewidzialny kurz, zasiadał na końcu kuchennego stołu i nic nie mówił, bo i po co. Myślami był daleko, bez miary. Rozmowny to ty nie jesteś, drogi Epifaniuszu, powtarzała babcia, widząc jego smutek. Bóg, sędzia ostateczny, też jakby o nim zapomniał, wspomniała, podtykając pod nos żółknącą fotografię malarza, wyciętą ze starej paryskiej gazety.

Agata przerwała na moment. Bywał w Paryżu? Oczy zapłonęły, poczułam przez skórę, że w walizce wspomnień Agaty, coś znajdę, jakąś nową opowieść o Nikiforze, coś, czego nie ma w oficjalnych przekazach.

— Nie przerywaj, proszę — szepnęłam.

— Dziewczyno, sumienia nie masz, przestań mnie o niego wypytywać. Jestem introwertyczką, wolę słuchać.

Otarła ręką spocone czoło. Zastygłam, nie zmniejszając czujności. Opowiadanie wciągnęło i nie chodziło o te minuty słuchania. O pobycie Nikifora w Paryżu ani słowa, szkoda. Zadumę przerywał niepokojąco spokojny głos Agaty.

— Te uderzenia gorąca mogą człowieka wykończyć, ale jak chcesz słuchać... Nikifor przegrywał za życia, nie on jeden. Ludzka zazdrość, małostkowość, okrutna znieczulica potrafią zabić najtwardszego. Przykład Vincent van Gogh.

— Niech to szlag!

— A ciebie, co ugryzło? To nic nowego — wybuchła. — Pomniki stawiają, otwierają zdziwione oczy, laurki piszą, ale wtedy, gdy jest za późno, gdy człowieka już nie ma. Taki ten świat. Nikifor swoimi obrazkami wystawił sobie pomnik, oczywiście skrojony na jego miarę. Długo nikt nie interesował się jego twórczością, nie kupował malunków. Za to miał czas na oprawianie ich w cieniutkie papierowe ramki, niektóre opatrywał datami. Jeden przechowałam, prezent dla babci. Cudny domek, taki, jakich jest wiele w Krynicy. Nie była to zawiła kompozycja, na starym opakowaniu po czekoladzie, namalowana akwarelami, ze zwykłą jemu prostotą i z zaskakująco małą ilością detali. Sprzedałam tutejszemu księdzu... Przypiął się, stara pijawka. Nie pytaj za ile! Potrzebowałam pieniędzy, za czasów komuny bywało ciężko. Gdy o tym pomyślę, serce rwie się na strzępy. Szmat czasu... doprawdy, gdyby mi teraz przyszło wybierać...

W moich oczach pojawił się wyraźny znak zapytania, nie uszedł uwadze Agaty.

— Nad czym tak myślisz? Znam tą kwaśną minę.

— Znowu się zamyśliłam, aż tak mocno widać?

— Chwileczkę, niech zbiorę myśli. To, co opowiem, łączy się ze wspomnianym obrazkiem. Drobiazg, anegdota.

Agata wskazała na ścianę szczelnie obwieszoną starymi fotografiami i rysunkami.

— To pies???

— Zgadłaś, to Łatka, ukochany przybłęda. Pokazywał głowę i serce. Zerkał ciekawsko na wszystko, czupurny, inny niż pozostałe psy. Ten obrazek narysowała moja mama, prawda, że rzadki bohomaz. W naszym domu było kilka psów. Nikifor omijał je z daleka i w nadzwyczajnym pośpiechu. Babcia twierdziła, że wszystko, co otacza człowieka, istnieje tylko dla jego dobra, a psy okazują bezinteresowna miłość. Nikifor, człowiek niezwykle serio, uwierzył w te psie uczucia, gdyż piesek ciągle kręcił się przy jego nogach, lizał kostki, domagał się pieszczot. Naszego Łatkę było stać na wiele, a raczej pchły jego. Obsiadły buty malarza, pogryzły łydki. Dla Nikifora okazały się strapieniem i przeszkodą nie do pokonania. Gdy w domu są psy, pchły to zwykła rzecz.

Porażona beztroską Agaty uśmiechnęłam się.

— Tak, trochę jak w kiepskiej tragedii. Nikifor na odchodne źle potraktował pupila babci. Piesek okulał, był jakiś niemrawy, biedactwo. Nigdy nie widziałam nic smutniejszego, niż ten milczący, mały mężczyzna okładający laską przerażonego pieska, zapisała w pamiętniku. Łatka poprzysiągł zemstę. Zwierzę też myśli. Długo nie trzeba było czekać. Miał pewną tajemniczą właściwość: nie sposób go było przywołać do porządku, chadzał jak kot własnymi drogami. Kiedyś wrócił przed kolacją z rzeczonym obrazkiem w zębach. Babcia nie wierząc własnym oczom, wpadła w furię. Obrazek jest zmarnowany, dokładnie obśliniony, z ledwo widocznym konturem domku. Zuchwalstwo! Taki wstyd!, krzyczała. Kradzież miała miejsce w biały dzień, wśród tłumu turystów. Nikifor stał bezradnie, siny z zimna, nie zaskoczył od razu. Całe miasto się śmiało, akurat na ulicach trwał jakiś konkurs. Taki obraz zachowała we wspomnieniach. Miał pomysły ten piesek.

— Widocznie, na Łatkę nastał czas rozliczeń. Zawsze znajdą się ludzie, którzy poddadzą ten przykry incydent w wątpliwość — wtrąciłam.

— Babcię Nikifor też zdumiał odejściem. Co było robić, poprosiła o spotkanie. Ledwo zamienili kilka słów. U niej zadziałała gorliwość, zawsze starała się zrozumieć i usprawiedliwić czyjeś błędy. Okazał się nieprzejednany. Potem, długo miotała się w kuchni, wierciła i sapała, aby na końcu przypalić konfiturę. To był fakt historyczny, wcześniej się nie zdarzało...

— Zabawne — zagulgotałam.

Agata spojrzała z ukosa i odebrało mi głos.

— Moja droga, może to i śmieszy, ale dla obojga sprawa była wielce wstydliwą. Nikifor nie chciał przyjąć z powrotem, skalanego kontaktem z psem, obrazka. Spłoszona wróciłam do domu, zapisała w pamiętniku. Nadszedł grudzień, wszędzie zamieszkał śnieg. Babcię pomału osaczały wspomnienia, na swój sposób tęskniła. Nagle, w wigilię jej imienin:

— Proszę… proszę to wziąć, chcę ofiarować, namalowałem od nowa.

— Nikifor wrócił?

— Tym razem na dobre. Skulony stał oparty o ścianę i chichotał, nie pozwalając babci na odpowiedź. Tchórze unicestwiają siebie. Chciałam go wziąć w ramiona, wreszcie czas się ułożył. Dla drogiego Epifaniusza nawet najgorsze przeżycia w naszym domu, są lepsze, od tego, co się dzieje poza nim. Gdy przeczytałam łzy mnie oślepiły. Jesteśmy znużone, pora zakończyć, w koszu czekają śliwki, ale do jutra nie uciekną.

Jadalnia Agaty pogrążyła się w mroku. Nocą śniły mi się istoty mieszkające w ciemności.








---------------------------------------------------------------------------------------------
-

1.Zbigniew Herbert, „Nikifor”, fragment

2.Artykuły i publikacje Fundacji „ Niezła sztuka”

3.Wisława Szymborska, ”Wszystkie lektury nadobowiązkowe” ,

Podpis: 

Jolka sierpień 2018
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

brak ocen

brak komentarzy

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Dzień życia dniem śmierci Krzyż Noc polarna
Z uwagi na pojawiające się wątpliwości-tekst jest od początku do końca fikcją. Traumatycznie. Przeczytaj i spróbuj zrozumieć, co powinno spotkać właśnie Ciebie. Na północy Norwegii.
Sponsorowane: 100
Auto płaci: 50
Sponsorowane: 20
Auto płaci: 10
Sponsorowane: 19
Auto płaci: 100

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2019 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.