http://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
302

Tarot i koronkowe serwetki - Początek

Autor płaci:
300

  Historia dwóch kobiet, którym los pozwala się spotkać. Pozornie różni je wszystko. Czy mogą sobie coś ofiarować?  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

We wrześniu nagrodą jest książka
Jestem nudziarą
Monika Szwaja
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Tarot i koronkowe serwetki - Początek

Historia dwóch kobiet, którym los pozwala się spotkać. Pozornie różni je wszystko. Czy mogą sobie coś ofiarować?

W smutku jest właśnie noc piękna

Dopadł mnie depresyjny nastrój. Nie pisałem parę dobrych lat.

Sen o Ważnym Dniu

Opowiadanie napisane na konkurs związany ze słowem "Jubielusz". Horror... swego rodzaju (nie do końca poważny).

Miłość z internetu cz. XIV - możliwości zabaw

Nie wiem co z tego będzie, jeszcze tyle czasu przed nami. Tym czasem pogubiliśmy się, czy to o czym piszemy jest zdrowe. Większość ludzi i to ta, która o miłości myśli prosto i bez entuzjazmu z pewnością w przyszłości spotka na swojej drodze wyzwania

Miłość z internetu cz VII- coś podniecającego

A może by sobie tak pomarzyć, mój kochany: piękny dzień, lecz słoneczko jakby za chmurkami. Wiaterek za oknem sprawia, że dreszczyk przechodzi przez moje ciało.

Miłość z internetu cz VIII- pierwsze nasze święta

Przymykam oczka i mam Twój języczek w swoich ustach który się panoszy rozpychając moje policzka, to znowu przesuwa się po moich ząbkach, to znowu walczy z moim języczkiem.

Marzyciele

Opowiadanko fantasy, które dzieje się w tym samym świecie co "Klęska czarnego władcy", ale poza tym nie ma z nim nic wspólnego. Uwaga, dość długie i nudne! Coś o szansie spełnienia marzeń przez dwóch, wprost sobie przeciwnych, marzycieli.

Miłość z internetu cz V -opis zdjęć Niki

wakacje. Promienie słońca padają na Twoje jednolicie opalone ciało prawego boku odkrytego i widzę poza Twoim ramieniem wystający sutek cycusia

Włamanie na szkolny serwer

Niedaleka przyszłość, piątce uczniów udaje się włamać na szkolny serwer z ocenami.

Specjalne miejsce

Miejsce wyglądało tak samo jak zwykle. To znaczy – niezwykle. (opowiadanie lekko fantastyczne)

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
850
użytkowników.

Gości:
849
Zalogowanych:
1
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 81051

81051

Włamanie na szkolny serwer

wersja do druku

wyślij do znajomych

brak ocen

brak komentarzy

dodaj do ulubionych

Data
18-09-08

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Edukacja/Przyjaźń/Komputery
Rozmiar
21 kb
Czytane
149
Głosy
0
Ocena
0.00

Zmiany
18-09-08

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
W-dla wszystkich

Autor: dzik Podpis: Dzik
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
Niedaleka przyszłość, piątce uczniów udaje się włamać na szkolny serwer z ocenami.

Opublikowany w:

Włamanie na szkolny serwer

— Tomek, a może gdybyś tak spróbował chodzić na lekcje, to by ci się spodobało? Próbowałeś kiedyś się zainteresować tym, czego się uczymy? — Magda zrobiła przerwę, ale idący obok niej chłopak nic nie odpowiedział. Mówiła więc dalej — Nauka potrafi być całkiem ciekawa, a poza tym mógłbyś się dostać na... — urwała, ponieważ Tomek zatrzymał się nagle. — Co się stało?
— Jesteśmy — szepnął wskazując na drzwi z tabliczką „Antonio Kirk - Dyrektor”.
— Tomek, słuchałeś w ogóle co mówiłam?
Chłopak wzruszył tylko ramionami, zapukał do drzwi i nie żegnając się, wszedł do gabinetu. Magda westchnęła załamana. Moment później zauważyła zbliżającego się wysokiego blondyna i westchnęła po raz kolejny.
— Maciek, a co ty tutaj robisz? Powinieneś mieć lekcję.
— Oj, Magda, Magda, jak ty nic nie rozumiesz. Powinienem, to akurat czekać, właśnie tutaj, na mojego przyjaciela, aby opatrzyć mu rany, gdy wyjdzie z jaskini lwa.
— Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę z tego, że lekcje są obowiązkowe — ostatnie słowo wypowiedziała powoli i ze zdwojoną siłą — nie możesz sobie wybierać na które będziesz chodził, a na które nie.
— No cóż, jakby ci to powiedzieć, właśnie wybrałem, że akurat nie będzie mnie na lekcji. Dowód, że było to możliwe stoi właśnie przed tobą i uśmiecha się triumfalnie.
— Maciek, nie zrozum mnie źle, ja mówię to z troski. Ta lekcja to nie tylko punkty za obecność, to okazja do zdobycia wiedzy, do lepszego... — Przerwała jej wyciągnięta ręka chłopaka.
— Bez urazy. Zapytam z czystej ciekawości: a chuj ci do tego? Za rok kończysz szkołę, bez problemu dostaniesz się na studia, co cię obchodzą jakieś pachołki z klasy niżej? Według wszelkiego prawdopodobieństwa, nie powinnaś nawet znać mojego imienia.
— Maciek. — Magda podniosła głos, wyraźnie zirytowana — po pierwsze to wszyscy cię znają, a po drugie to wyobraź sobie, że są ludzie, którzy myślą o czymś więcej niż o sobie.
— Wiem, na przykład ja. Teraz chociażby martwię się, że admirał po przemaglowaniu Toma, weźmie się za ciebie, jeśli nie przestaniesz się wydzierać.
— Wcale się nie wydzieram i jaki znowu... — W tym momencie otwarły się drzwi gabinetu dyrektora i wyszedł z nich Tomek.
— Cze Maciej. Idziemy?
— Jasna. Magda, idziesz z nami?
Dziewczyna westchnęła tylko i ruszyła za nimi. Gdy szli w kierunku sal lekcyjnych Maciek odbił nagle w boczny korytarz, Tomasz przystanął, patrząc, gdzie idzie jego kolega.
— Gdzie on znowu... Co wy tu robicie? — zawołała Magda na widok dwójki młodszych dzieciaków, siedzących pod ścianą. Naszywki na ich mundurach wskazywały na ósmą klasę.
Dziewczyna poderwała się na jej widok, ale chłopak nie oderwał nawet wzroku od trzymanego ekranu.
— Doszkalają się — odpowiedział jej Maciek, zaglądając czym zajmuje się chłopak — z bezpieczeństwa sieci, o ile dobrze widzę.
Ośmioklasista dopiero teraz zauważył, że coś się dzieje. Jego koleżanka odbiegła kawałek w panice, ale teraz przystanęła nie chcąc zostawić go samego w potrzebie.
— Nie, nie, nie uciekajcie, nie zamierzamy na was donosić. My też omijamy lekcje.
— Przepraszam bardzo, ja niczego nie omijam, byłam odprowadzić Tomka do dyrektora, a teraz jak najbardziej zamierzam... Maciek, czy mógłbyś mnie nie lekceważyć?
— Magda, przepraszam cię, ale to co robi ten ziomek jest niesamowite. Cześć, jestem Maciek. — Wyciągnął rękę w kierunku wciąż siedzącego chłopaka, którą ten niepewnie uścisnął.
— Paweł. Jesteś pewien, że na nas nie doniesie? — zapytał spoglądając strachliwie na Magdę.
— Ja jestem pewien — powiedział niespodziewanie Tomek, po czym złapał Magdę za nadgarstek, odwrócił ją twarzą do ściany i przycisnął. Dziewczyna pisnęła cicho, ale zamilkła gdy tylko bardziej wykręcił jej rękę.
— Tomek, nie! — Maciek szybko podszedł do kolegi i położył mu uspokajająco rękę na ramieniu. — Możesz ją puścić, niczego nie zrobi. Prawda Magda?
Magda uwolniła rękę i odwróciła tyłem do ściany. Zamiast odpowiedzi wpatrywała się z przestrachem w chłopaków.
— Nic się nie stało, Tomka tylko trochę poniosło.
— Moja wina, przepraszam.
— Widzisz, wszystko jest w porządku. Będziesz mogła na nas donieść, ale proszę cię, daj nam jeszcze chwilę. Jeżeli mam rację, to to jest bardzo ważne. — Spojrzał jej poważnie w oczy, a gdy skinęła lekko głową, odszedł w kierunku Pawła. Tomek wzruszył nieznacznie ramionami, po czym stanął obok.
— Dobrze patrzę? Dostałeś się do panelu ESEN?
— No, tak jakby. Zalogowałem się, ale nie wiem ile mogę tu zrobić. Nie było to takie trudne. — Wzruszył ramionami. — Sieć ma standardową strukturę, więc logowanie jest na wierzchu.
— Wiem, sam je widziałem, ale skąd wziąłeś hasło?
Paweł uśmiechnął się niepewnie.
— Nikt nie zmienił adresu panelu, więc sprawdziłem, czy może hasło też nie jest...
— Admin, admin? Na prawdę? — Wpadł mu w słowo Maciek. — Kto zarządza tą siecią?
— Właśnie przeglądam logi i wychodzi, że nikt. Ostatnie logowanie, oprócz mojego, jest sprzed, o w mordę, jakichś trzynastu lat?
— Może to nieaktywny panel?
— Nauczyciele się logowali.
— Dobra, co możesz stąd zrobić?
— Już, powoli, szukam. Zmienić plany zajęć, odciąć internet nauczycielom, ustalać dyżury, na razie nic ciekawego.
— Nic ciekawego? — odezwała się koleżanka Pawła podchodząc do nich — moglibyśmy im wszystko namieszać, odwołać lekcje, usunąć oceny!
— Nawet gdybyśmy to zrobili, to przywróciliby backup bazy danych — wytłumaczył Maciek. — Pokazalibyśmy im tylko, że mają dziurę i by ją załatali.
— I nie mogę stąd usuwać ocen, tylko dodawać nowe — dodał Paweł.
— No dobra, ale chyba coś możemy zrobić, prawda?
— Możecie zgłosić to do administracji — wtrąciła się Magda. — Możecie mnie zastraszyć i ja nic nie powiem, ale uważam, że to bardzo niebezpieczne. Jeżeli was złapią to wylecicie ze szkoły.
— Magda, nikt nie zamierza cię straszyć. Obiecałem, że będziesz mogła powiedzieć komu zechcesz i zamierzam dotrzymać słowa. Prosiłem tylko o chwilę czasu. Jeżeli nam się uda coś z tym zrobić, to ty też możesz na tym zyskać.
— Nie będę oszukiwała...
— Nikogo nie musisz oszukiwać, chciałem tylko zwrócić uwagę...
— Mam! — wykrzyknął nagle Paweł — a nie, szlag, nie mogę edytować.
— Co znalazłeś?
— Listę wszystkich plików na serwerze, ale mogę je tylko podejrzeć. Żeby zrobić coś ciekawego musiałbym dobrać się do edycji.
— Nie byłbym taki pewien. — Maciek uśmiechnął się złowieszczo. — Poszukaj pliku, który łączy się z DB.
— Myślisz, że... Daj moment.
— Idzie nam coraz lepiej. Jak już mówiłem, rozpoczęła się kolejna lekcja, a tej już nie będziesz miała usprawiedliwionej, więc mogłabyś skorzystać z przypadkowego usunięcia jednego małego wpisu z bazy.
— Co? — Magda spojrzała nerwowo na zegarek. — To wszystko wasza wina. Moje punkty — załamała się. — Miałam stuprocentową frekwencję, a przez was, pacany, mogę się nie dostać... Co się tak szczerzysz, debilu!
— Chcąc, nie chcąc, jesteś po naszej stronie.
— Mam hasło — rzucił Paweł, nie przestając klikać.
— To co, mamy twoje błogosławieństwo?
— Jaki jest standardowy port DB?
— Trzydzieści trzy, zero, sześć.
— No to nie działa.
— Jak się łączysz? — Maciek zajął się problemem nie czekając na odpowiedź Magdy.
— Napisałem skrypt i odpalam go od siebie. Czekaj, szukam kodu błędu. Twierdzi, że połączenie zdalne niemożliwe. Czyli, co bez edycji plików się nie połączymy?
— Podejrzewam, że zainstalowali jakiś interfejs do komunikacji z bazą, strzelam, że połączysz się z przeglądarki.
Paweł zaczął szukać odpowiedniego adresu, a po kilku minutach napiętej ciszy, odwrócił się do nich z triumfalnym wyrazem twarzy.
— Czyżbyś miał stuprocentową frekwencję, kujonie? — W odpowiedzi uśmiech Pawła powiększył się tylko. — Mogę zobaczyć? O w mordę, tu jest wszystko, oceny, obecności... Ha! Nawet punkty!
— Uważałabym z tymi edycjami — odezwała się Ela. — Wszystko fajo, ale jak nagle pojawimy się na szczytach rankingów, to będzie trochę podejrzane.
— Racja, ale małe edycje nam wystarczą.
— Paweł, jesteś pewien, że to działa? — zapytała Magda.
— Nie wierzysz we mnie? Patrz. — Pokazał jej swój identyfikator wskazujący zero opuszczonych lekcji.
— Normalnie to tak nie wyglądało — doprecyzowała z uśmiechem Ela.
— No to co Madziu, chcesz być kolejna?
— Będę tego żałować — zawahała się chwilę — ale dawaj. A ty nie mów do mnie Madzia.
Paweł zmienił obecności wszystkich oprócz Tomka, który dopiero co był sprawdzony przez dyrektora. Każdemu zostawił kilka luk na wszelki wypadek. Oprócz tego zmienił oceny na nieco wyższe i dodał kilka punktów. Tym razem nie ruszając rejestru Magdy, która kategorycznie mu tego zabroniła.
Grupa rozeszła się starając się zachowywać jak najnaturalniej i nie pokazywać podniecenia. Mieli spotkać się następnego dnia w trakcie lekcji. Magda zadeklarowała, że o niczym nie doniesie, ale nie zamierza się z nimi spotykać.
***
Następnego dnia Ela przyszła na spotkanie równo z rozpoczęciem pierwszej lekcji. Nie ustalili żadnej konkretnej godziny, ale nie mogła spać więc stwierdziła, że zajrzy do sali, którą wyznaczyli na spotkanie. Mieli dostęp do planów zajęć, więc wiedzieli, że nikogo w niej nie będzie. Nie spodziewała się zastać tam nikogo, ale natknęła się na Maćka siedzącego z nogami na biurku, grającego w coś na swoim komputerze.
— Czoło Ela — przywitał się nie odwracając nawet wzroku.
— Cześć, skąd wiedziałeś, że to ja?
— Szósty zmysł — odpowiedział wskazując na refleksyjną powierzchnię ekranu. — Problemy ze snem?
— Tak jakby. Chciałabym wytłumaczyć mojej sieci neuronowej, żeby się tak nie ekscytowała, bo to nic nie daje.
— O takich rzeczach niestety decyduje ewolucja, a nie my.
— W takim razie ewolucja jest głupia. — Zamilkła na chwilę. — Chciałabym umieć nią sterować. Myślisz, że mogłabym w sobie coś pozmieniać?
— Gdybyśmy umieli to robić, to na pewno ktoś by już to zrobił. Tyle, że wiązałoby się to z masą problemów moralnych.
— Hej a gdyby sterować ewolucją innego gatunku? — zapytała, nagle podekscytowana.
— Przecież żywność jest już modyfikowana od kilkudziesięciu lat.
— Ale nie żywność — zirytowała się — modyfikować ludzkie sieci neuronowe, ale nie w ludziach.
— AI? Spoko, ale skąd weźmiesz model ludzkiej sieci neuronowej? Zbyt dużo obliczeń. Zbyt długi proces uczenia.
— Oj tam, pomarzyć nie można. — Ela się naburmuszyła.
— Można, można, dawaj, co byś zrobiła z tą siecią i jej ewolucją?
— Jeszcze nie wiem, przyglądałabym się jej. Nie myślisz, że to fascynujące? Patrzeć jak przebiega proces ewolucji? Ej, Maciek. — Podeszła do niego i chwyciła go za ramię. — Znasz się na programowaniu, prawda? Wczoraj to Paweł włamał się do bazy, ale cały czas mu podpowiadałeś.
— No, coś tam wiem — odpowiedział ostrożnie.
— Pomożesz mi to napisać?
— Co? Symulację ludzkiej ewolucji? Niby jak?
— No nie, nie pełną. Taki tylko szkic. Symulację symulacji. Oj nie wiem. To samo tylko na mniejszej liczbie zmiennych.
— W sumie czemu nie, mogę pomóc, ale jak coś to to twój projekt. Nie chcę, żeby było na mnie jak ci nie wyjdzie.
Przez następne kilka godzin dyskutowali zażarcie o pomyśle Eli. Kończyli już pierwszy, bardzo prosty, prototyp, gdy do sali przyszli Tomek z Pawłem. Chwilowo porzucili projekt, skoczyli do automatu kupić przekąski za swoje dodatkowe punkty i zajęli się oglądaniem filmów i wesołym dyskutowaniem o niczym. ESEN udostępniał uczniom całkiem pokaźną, nawet jeżeli nieco nieaktualną, bazę filmów i seriali. Stworzyli też dla siebie fałszywy profil nauczyciela, za pomocą którego łączyli się z zasobami szerszej sieci, więc mieli zajęcie na dłużej nawet niż obiecywała nanomedycyna.
Podobnie minęła im większość tygodnia. Codziennie rano Maciek z Elą, przez kilka godzin programowali swój „Park”, jak go nazwali, po czym zjawiali się pozostali i tracili resztę dnia na bycie nieskrępowanie szczęśliwymi.
Któregoś dnia z rzędu Maciek zwrócił się do Eli z prośbą.
— Słuchaj, gadałem z Tomem i jest sprawa.
— Mhm. Jaka?
— Magda okazała się całkiem w porządku, prawda? Nie doniosła na nas ani nic.
— No niby nie, ale co to ma wspólnego z Tomem?
— Bo rzucił takim pomysłem, żeby zaprosić ją do naszej grupy.
— Przecież już ją zapraszaliśmy.
— No niby tak, ale wtedy sytuacja była dosyć napięta. Teraz może by się zgodziła. Przydałaby się nam. Z tego co wiem zaczęła przerabiać już materiał pierwszego roku studiów. Mogłaby nas podszkolić z różnych rzeczy, skoro nie chodzimy na lekcje.
— Chyba po to włamywaliśmy się do bazy, żeby się nie musieć uczyć.
— Oj, wiem. Tak naprawdę to nie chodzi nawet o mnie. Zauważyłaś może, że Tomek za dużo nie mówi.
— No tak jakoś mimochodem zauważyłam.
— Właśnie, rzadko coś mówi, a prosić o coś to już w ogóle się mu nie zdarzało. To mój kumpel i z jakiegoś powodu chce, żebyśmy się tutaj poduczyli. Proszę cię tylko, żebyś za bardzo nie atakowała jego pomysłu.
— Spoko, nie wiedziałam, że taki z ciebie dobry przyjaciel.
Maciek uśmiechnął się nieznacznie. Po czym nie wracał już do tematu, zamiast tego zajęli się pisaniem programu.
Niedługo później zjawił się Tomek, ale praktycznie się nie odzywał dopóki nie przyszedł również Paweł. Wtedy streścił w kilku słowach swoją prośbę. Paweł, jako jedyny niewtajemniczony wyraził lekkie zdziwienie, ale widząc poparcie reszty zgodził się o ile nie będzie musiał namawiać Magdy, ani, jeżeli się zgodzi, brać udziału w uczeniu się.
— Magda powinna już skończyć lekcje. To co Tom, idziesz po nią?
— Może nie powinienem iść sam, po tym co jej ostatnio zrobiłem.
— Dramatyzujesz, ale jak tam chcesz. Mogę iść z tobą.
— Ja też mogę?
— Ela, jesteś wolnym człowieniem, możesz robić co chcesz. — Ela spojrzała na niego takim wzrokiem, że od razu się poprawił — Jasne, przyda się nam kobieca ręka. Paweł, gdzie Magda miała ostatnią lekcję?
— Co ja jestem, interfejs do komunikacji z DB?
— Paweł, no weź, nie chce mi się łączyć, a jak cię znam to właśnie w niej grzebiesz.
— Ehh... Sala dwanaście, trzydzieści el. Powinna właśnie z niej wychodzić.
— Odczytałeś to zanim jeszcze zapytałem, prawda? — Zapytał Maciek, zamiast podziękować. Paweł nie dał poznać, że coś usłyszał.
Zgodnie z oczekiwaniami Magdę spotkali niedaleko wskazanej sali. Zdziwiła się na ich widok, ale nie wyglądała na specjalnie wściekłą.
— Przeproś ją za ostatnio, a ja rozegram resztę — szepnął Maciek do Tomka.
— Cześć Magda. Chciałem cię przeprosić za ostatnio. — Maciek szturchnął go w bok. — Poniosło mnie, przepraszam, nic ci nie zrobiłem?
— Nie przejmuj się — odpowiedziała dziewczyna po chwili — nic się nie stało. Wszyscy byliśmy zbyt podekscytowani.
— No, to załatwione. Za mną drużyna, wracamy — wtrącił się Maciek.
— Co? A nie mieliśmy... — zdziwiła się Ela.
— Ciii, będzie dobrze — przerwał jej, ją również obdarowując szturchańcem. — Idziemy — dodał głośniej.
— Hej, Maciek, zaczekajcie — zawołała Magda — dalej korzystacie... — zawahała się — z sam wiesz czego? — zapytała w końcu niezgrabnie.
— Aha, zdarza się, ale głównie to po prostu spotykamy się razem i marnujemy czas. — Maciek zatrzymał się i spoglądał na nią przez ramię. — Trochę zaczyna nam się już nudzić. Ej właśnie. Nie uwierzysz co zaproponował Tom. — Odwrócił się z powrotem i podszedł do Magdy. — Chciał zacząć się douczać na spotkaniach, bo przecież tracimy wiedzę z lekcji. — Oczy Magdy rozszerzyły się ze zdziwienia. — No właśnie, czaisz? Tom, który zawsze opuszczał ile tylko mógł i nigdy się nie uczył.
— Moglibyście po prostu wrócić na lekcje. Tomek, wiesz, że możesz jeszcze zacząć się uczyć. — Spojrzała na niego. — Wróć na lekcje, proszę.
Tomek już miał coś odpowiedzieć, ale Maciek wszedł mu w słowo.
— Jak już raz zasmakowaliśmy wolności to... Tak naprawdę to nie o to chodzi. Naprawdę nas nie rozumiesz Magda? Uważasz, że sposób nauczania jest do nas dobrze dobrany? Siedzieliśmy w tych salach przez dobre kilka lat zanim zaczęliśmy wagarować i jakoś nas to nie przekonało do nauki. Przez ostatni tydzień dowiedziałem się więcej z matematyki, programowania, sieci neuronowych i pewnie jeszcze kilku innych działów niż byłbym w stanie ślęcząc w sali przez rok. Wszystko tylko dlatego, że zacząłem tworzyć coś dla zabawy. Więc jeżeli nie zamierzasz zaproponować nam ciekawszego sposobu na naukę, to dziękuję bardzo, ale możesz sobie swoje prośby wsadzić tam, gdzie ci sprawią największą przyjemność. Drużyna, odmaszerować. — Odegrał parodię salutu ze strzeleniem butami po czym z wściekłym wyrazem twarzy odwrócił się od Magdy i ruszył w kierunku Tomka i Eli.
— Czekaj — zatrzymała go po raz kolejny Magda. Na twarzy Maćka pojawił się promienny uśmiech, którego dziewczyna jednak nie mogła zobaczyć. — Mogę mieć sposób na ciekawszą naukę.
— Niby jaki?
— Będę was uczyć. Ciekawie. Na waszych spotkaniach.
— Spotykamy się podczas lekcji.
— Maciek, nie przeginaj. Myślisz, że nie wiem, że próbowałeś mnie w to wmanewrować? Ty może jesteś dobrym aktorem, ale nie wziąłeś pod uwagę Tomka. Z jego twarzy mogłam od razu się domyślić o co chodzi.
Uszy Tomka zrobiły się czerwieńsze, ale nie odezwał się nawet słowem.
— Nie jestem głupia Maciek. Pomogę wam jednak, bo mi zależy.
— Maćkowi też zależy — odezwała się niespodziewanie Ela. Wszyscy na nią spojrzeli.
— Dzięki Ela, cieszę się, że to zauważyłaś. — Maciek zmienił nagle tom na poważny. — Tobie Magda, też dziękuję. Jesteś najlepsza. prawdziwie.
— Nie daliście mi skończyć. Pomogę wam, ale dopiero po wynikach.
— Jakich znowu wynikach? — zdziwił się Maciek.
— Comiesięcznych. Coś mnie ciągle dręczy w związku z waszymi — ściszyła głos — włamaniami. Poszło za łatwo. To jeszcze tylko kilka dni. Jeżeli na tablicy wyników nie pojawią się wasze, i moja, nieobecności to będę do was przychodzić. Po lekcjach — dodała z naciskiem. — A do tego czasu macie mi obiecać, że nie będziecie więcej opuszczać lekcji.
— No co ty Magda, przecież... — zaczął Maciek.
— Zgoda — przerwał mu Tomek — Będę chodził na wszystkie lekcje, aż do ogłoszenia wyników, ale potem do nas dołączysz. Bez wykrętów?
— Bez wykrętów.
— Tomek, no co ty? A z resztą, co mi tam, zgoda. Ela, ty?
— Jeżeli tobie pasuje, to mnie też. Paweł pewnie będzie robił problemy.
— Spoko damy mu radę, to tylko kilka dni. Madzia, trzymam za słowo.
— Dobrze. I nie mów tak do mnie.
Szybko wrócili do swojej sali, gdzie zadziwiająco łatwo udało im się przekonać Pawła. Przez następne trzy dni chodzili grzecznie na lekcje, a gdy tylko któryś zaproponował zrobienie sobie wolnego Tomek zabraniał mu kategorycznie i przekonywał, że to już niedługo i że dali słowo.
Gdy nadszedł dzień ogłoszenia wyników wmieszali się w tłum uczniów czekających pod ekranem z niemałym podnieceniem. Bez problemu znaleźli Magdę wyczekując razem z grupą dwunastoklasistów. Gdy tylko ich zobaczyła, oddzieliła się od swojej klasy i podeszła do nich.
— Jak tam, udało się chodzić na lekcje? Niczego wam tam nie zrobili?
— Mnie urwało rękę, teraz mam bioniczną — odpowiedział bez przekonania Maciek.
— Zadziała, prawda? — zapytała zdenerwowana Ela.
— Nie wiem dlaczego miałoby nie zadziałać, ale i tak się martwię.
Na ekranie zaczęły pojawiać się nazwiska, zamilkli więc i zaczęli szukać swoich. Maciek wpatrywał się jednak w szczyt listy ocen.
— Magda, nie opuściłaś żadnych lekcji po naszej pierwszej edycji, prawda?
— Co? Oczywiście, że... — Magda również zauważyła to na co gapił się chłopak. — Nie zadziałało. Wiedziałam, że tak będzie, powinnam...
— Gówno wiedziałaś! — ofuknęła ją Ela — I gówno powinnaś!
— Hej, uspokój się.
— Nie wtrącaj się Tom, to wszystko przez...
— Cii, Ela. — Maciek położył jej rękę na ramieniu.
— Nie mów mi co mam robić! — wrzasnęła, po czym strząsnęła jego dłoń, odwróciła się i odbiegła w kierunku dormitorium dziewcząt.
— Szlag. Może uspokoimy się wszyscy, wrócimy do sali i omówimy co się mogło stać.
— Ela ma rację Maciek, gówno jest do omawiania. To koniec — rzucił Paweł, również odchodząc.
— Powinnam na was donieść.
— Płyta ci się zacięła. Też mam dość, idę stąd. — Po tych słowach, Maciek wziął swój komputer pod pachę i ruszył przed siebie, zostawiając Tomka z Magdą, patrzących na siebie bez sensu.

Podpis: 

Dzik 28-12-2017
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

brak ocen

brak komentarzy

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

Autor płaci 100 poscredy(ów) za komentarz (tylko pierwszy) powyżej 300 znaków.

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
W smutku jest właśnie noc piękna Sen o Ważnym Dniu Miłość z internetu cz. XIV - możliwości zabaw
Dopadł mnie depresyjny nastrój. Nie pisałem parę dobrych lat. Opowiadanie napisane na konkurs związany ze słowem "Jubielusz". Horror... swego rodzaju (nie do końca poważny). Nie wiem co z tego będzie, jeszcze tyle czasu przed nami. Tym czasem pogubiliśmy się, czy to o czym piszemy jest zdrowe. Większość ludzi i to ta, która o miłości myśli prosto i bez entuzjazmu z pewnością w przyszłości spotka na swojej drodze wyzwania
Sponsorowane: 301
Auto płaci: 1000
Sponsorowane: 205
Auto płaci: 200
Sponsorowane: 200

 

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2018 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.