http://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
100

Dzika Małpa

Autor płaci:
100

  Chłopak z dziewczyną nieopatrznie odstają się na posiedzenie Sądu Ostatecznego  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

We październiku nagrodą jest książka
Powtórka z morderstwa
Monika Szwaja
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Dzika Małpa

Chłopak z dziewczyną nieopatrznie odstają się na posiedzenie Sądu Ostatecznego

Posłannictwo z gwiazd

Krótka historia o napotkaniu obcej cywilizacji

Noc polarna

Na północy Norwegii.

Podstęp

Historia trudnej miłości, która powraca po latach.

Topielec

- Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad

Jak działa szatan

„Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?” Rdz 3, 1

Uchodźcy, Kopacz i feministki

Co do tak zwanych uchodźców – obowiązuje absolutna poprawność polityczna.

RANKING FILMÓW Z DRESZCZYKIEM

Ranking filmów „z dreszczykiem” skala 1-6

Drugi raz

Dopadły mnie mdłości. Ślina napływała do ust i ciężko było ją przełykać. Przeznaczenie tych narzędzi było dla mnie jasne. Byłem przygotowany do sekcji zwłok. Moich własnych zwłok... (Nie każdy jednak otrzyma drugą szansę)

Miłość wyborna

Wybebeszę to z Ciebie stanowczo, metodycznie...

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
472
użytkowników.

Gości:
472
Zalogowanych:
0
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 81227

81227

Mroczne Tajemnice Rozdział I

wersja do druku

wyślij do znajomych

brak ocen

brak komentarzy

dodaj do ulubionych

Data
19-09-15

Typ
P
-powieść
Kategoria
Fantastyka/Przygoda/Przyjaźń
Rozmiar
26 kb
Czytane
50
Głosy
0
Ocena
0.00

Zmiany
19-09-15

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
P12-powyżej 12 lat

Autor: Marcel94 Podpis: The Author
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
Dziewczyna razem z przyjaciółmi zakłada grupę która będzie rozwiązywać paranormalne zagadki ich miasteczka.

Opublikowany w:

15.09.2019

Mroczne Tajemnice Rozdział I

Wstęp
9 Września 2044 17:34

To pierwszy wpis do tego dziennika, dotyczyć on będzie zjawisk paranormalnych dziejących się w mieście, w naszym dziwnym mieście. Tu, w nim wszystko jest dziwne i wszystko spowija jakaś mroczna tajemnica o której nic nie wiemy chociaż mieszkamy tu od urodzenia, z tego co wiem to trzeci takiego typu dziennik, wiem, że jeden prowadziła moja mam gdy miała około tyle lat co ja teraz, drugi pisał mój brat, dostęp mają wszyscy którzy są w drużynie ale i tak zawsze jedna osoba ma nad nim piecze i najwięcej do niego wpisuje. Nasi rodzice oczywiście nie będą wiedzieć czym będziemy się zajmować. Tak jak napisałam w naszej „drużynie” jestem ja Val czyli Walentyna Wilska, Nat; Natalia Kruszyńska i Ramon czyli Piotrek Ramanowski. Najdziwniejsze co spotkałam to nie zjawisko a osoba, nie wiem kim on jest ale musiał przyjechać niedawno bo nie widziałam go wcześniej. Pierwszy raz spotkałam go wczoraj czyli w piątek w sklepie. Gdy weszłam do środka stał przy kasie i coś szeptał do sklepowej. Po chwili wyszedł, gdy spytałam ekspedientkę kto to był nie miała pojęcia o kim mówię bo nikogo tu nie było jak tam weszłam, może ją zahipnotyzował, nie widziałam nawet jego twarzy, ale jest coś bardziej dziwnego. Od dwóch osób słyszałam, że w nocy słyszały wycie, między innymi mówiła mi to sklepowa a i sama je słyszałam. Powiedziałam o moich podejrzeniach mojej „drużynie”, że to mogą być wilkołaki ale mnie zignorowali, więc sama wyruszę by to sprawdzić, niedaleko za działkami jest lasek z którego było słychać te wycia i to będzie mój pierwszy cel.
Rozdział I
Val oderwała długopis od pierwszej strony dziennika który trzymała drobną i delikatną ręką. Schowała go w skrytce pod łóżkiem, w której miał być bezpieczny od ciekawskich oczu. Dziewczyna stanęła przed wielkim lustrem ludzkich rozmiarów, przyczepionego do ściany. Zobaczyła w nim swoją piękną twarz i szczupłe, zgrabne ciało. Założyła na siebie cienką bluzę, pomimo, że wieczorem jest ciepło, pomyślała, że przezorny zawsze ubezpieczony. Wychodząc z domu powiedziała rodzicom, że idzie się przejść. Przeszła przez ulice i szła wzdłuż drogi mijając domki które stały naprzeciwko siebie, bloki, działki aż w końcu przeszła stary nasyp kolejowy i stanęła przed wejściem do lasu, wzięła głęboki wdech i weszła do środka. Przemierzając leśną ścieżkę, rozglądała się dookoła jakby coś szukała, gdy tak spacerowała po lesie przed nią, niczym z podziemi staną chłopak w samych spodniach z gołą, umięśnioną klatką piersiową. Val rozpoznała w jego twarzy dawnego kolego z podstawówki, jednak za nic nie mogła przypomnieć sobie imienia. Przeczuwawszy co się święci jak najszybciej chciała od niego odejść. Jednak przytrzymał ją za ręce i przyparł ją do drzewa, zaczęła mu się wyrywać jednak był zbyt silny. Zaczął ją obmacywać i zbliżać się do niej, polizał ją w polika. Val wciąż próbowała się wyrywać aż w końcu przestała tracą nadzieję, w końcu zamknęła oczy czekając co się stanie dalej. Podczas gdy miała je zamknięte wszystko ustało a ona słyszała tylko dźwięk jakby coś uderzyło o drzewo. Gdy w końcu uniosła swoje powieki zobaczyła innego chłopaka stojącego obok niej, a napastnik podnosił się spod drzewa pięć metrów dalej. Chłopak był zdziwiony, ale nie tym co zrobił tylko z jaką siłą. Gdy napastnik w końcu się pozbierał zaczął biec w niepohamowanym amoku w pełni gniewu. Wybawiciel dziewczyny wyciągną rękę zaciśniętą w pięść gdy rozprostował palce niewidzialna i niewytłumaczalna siła rzuciła atakującego o drzewo. Walentyna tylko patrzała będąc w szoku i pełni podziwu dla jej wybawiciela nie mogąc wykrztusić ani słowa. Po wszystkim grzecznie i nienachalnie się spytał czy może wziąć ją na ręce w celu opuszczenia tego miejsca, ona tylko zaskoczona i z niewiedzą potwierdzająco pokiwała głową. Jak powiedział tak zrobił i wybiegł z lasu z nią na rękach i bieg wzdłuż kolejowego nasypu. Jednak to nie było biegnięcie tylko to było niczym lot z prędkością wiatru. Ona mocno go trzymając za szyję miała wrażenie, że to oni stoją a wszystko dookoła nich pędzi. W końcu chłopak staną przy ogromnym domu stojącym przy torach i oddalonym 500 metrów od głównej ulicy. Otworzył drzwi skinieniem ręki zapraszając do wielkiego holu. Dziewczyna nie mogła odmówić swojemu wybawcy, nie czuła przed nim strachu, tylko ciekawość kim on może być. Weszła do środka rozglądając się dookoła.
- Napijesz się czegoś?
- Nie, dziękuje – odpowiedziała nie chcąc gospodarzowi robić problemu
- To dobrze bo nie mam nic do zaproponowania oprócz alkoholu, ale gdzie moje maniery nawet się nie przedstawiłem, mówią mi Maks
- Jestem Val, znaczy Walentyna
- Zapraszam do salonu
Weszli dalej do salonu przez wielką futrynę, Dziewczyna siadła na fotelu obok kominka, chłopak na drugim który był naprzeciwko przy ławie która stała pośrodku.
- Dlaczego tu mnie zaniosłeś i co to było w lesie? - pyta chcąc przerwać tą ciszę i dowiedzieć się coś o swoim rozmówcy
- Też chciałbym wiedzieć nigdy nie miałem takiej siły, co wogóle robiłaś w tym lesie?
- Nieważne, szukałam czegoś, albo kogoś
- A znalazłaś kłopoty, przeklęte wilkołaki, zwłaszcza te dzikie, wiecznie napalone
- Wiedziałeś, że to był w …
- Wilkołak, tak
- Kim ty jesteś?
- Poderwał się z fotela i opar o kominek.
- W problem tym, że sam nie wiem kim jestem, od 25 lat usiłuje to się dowiedzieć, jedyne to co wiem to moje imię
Od 25 lat ale …
- Wyglądam młodo, bo się nie starzeje, nie wiem dlaczego, skąd mam te moce, skąd pochodzę, nic nie pamiętam
Dziewczyna chciała coś powiedzieć lecz nie wiedziała co, nie miała pojęcia jak go pocieszyć. Mogła jedynie sobie wyobrazić co przeżywa.
- Przepraszam ja nie …
- Nie masz za co przepraszać, żyje już długo to też jakoś przeżyje
- No tak, wiesz co jednak się napije
- Coś słabszego
- Nie, mocnego
Maks jak cień znikną do innego pomieszczenia, gdy wrócił miał w ręku dwa kieliszki. Siadł na fotelu wyjmując w połowie pełną butelkę przezroczystej cieczy po czym rozlał do kieliszków, przy czym powiedział, że do tego nie potrzeba popitki. Dziewczyna podniosła kieliszek robiąc znak toastu po czym jednym łykiem wszystko wypiła, a chłopak wypił zaraz po niej.
- Ale dobre, co to jest?
- To, co od zawsze jet nielegalne bimber, samogon
Rozmowa się przeciągała, minęło półgodziny potem kolejne. Maks opowiadał o tym co widział i o tym co wiedział. Skąd się wzięły wilkołaki, skąd wampiry nawet czarownice i czarodzieje, z drugiej strony to trochę smutne, że zna genezy tych istot a nie wie skąd on się wziął i dlaczego nic nie pamięta, czy taki się urodził czy taki się stał. Nawet Val przeszła ta myśl przez głowę. W swoim opowiadaniu skupił się głównie na jego pobycie w Australii gdzie ponad 10 lat temu poznał pewnego wampira a w zasadzie to hybrydę i wampira. Hybrydę czyli połączenie wampira i wilkołaka, Matta i Emily, to właśnie oni opowiedzieli historie powstania wampirów i wilkołaków. Maks wciąż opowiadał o swoich podróżach i doświadczeniach i o świecie paranormalnym którego ludzie nie wiedzą o jego istnieniu, ale miał dosyć mówienia więc zaproponował Val by powiedziała coś osobie. Dziewczyna nie miała zielonego pojęcia co powiedzieć, nie widziała czy to dlatego, że jej życie jest nudne czy dlatego, że nie wie co powiedzieć a może przez to, że za dużo wypiła. Zaczęła opowiadać bez większego sensu o szkole i przyjaciołach, przyszła jej na myśl tajemnica miasta której nawet ona jej nie zna, ale się powstrzymała nie mogła wyjawiać najskrytszych swoich sekretów osobie którą właśnie poznała. Widząc, że dziewczyna ma dość zaproponował jej że, odprowadzi ją do domu, bez wahania się zgodziła. Na zewnątrz było ciemno, idąc średnim marszem dotarli do ulicy którą oświetlały stojący przy poboczu ozdobne lampy, nie zmieniając kroku szli wzdłuż niej gdy po 10 minutach znaleźli się pod bramą. Val zaproponowała mu żeby wszedł do środka jednak chłopak nie chciał się naprzykrzać więc delikatnie odmówił ale dziewczyna wciąż nalegała z takim skutkiem, że nie dało się jej odmówić. Weszła do domu pewnym krokiem, to w końcu był jej dom, za nią Maks tak jakby skradał się rozglądając dookoła. Mama Val zobaczyła, że jej córka już wróciła gdy zaczęła już się martwić. Stanęła wryta nie wiedząc co się dzieje, nie słuchała nawet jak jej córka przedstawia chłopaka, którego przyprowadziła nawet nie musiała zanim Val powiedziała imię swojego towarzysza jej matka same je wypowiedziała
- Maks – wypowiedziała, wciąż będąc w wielkim szoku
- Pani mnie zna? - to było jedyne logiczne pytanie które mógł w tej chwili zadać
Kobieta dotknęła twarzy chłopaka jak kogoś kogo kiedyś znała i nie widziała szmat czasu, ale ta reakcja była dla niej normalna, bo zobaczyła kogoś kogo nie widziała przez prawie trzydzieści lat a on się nie zmienił. Gdy jej dłoń dotknęła jego policzka, ten upadł krzycząc przeraźliwie, matka z córką stały nad nim zszokowane w milczeniu. Po chwili chłopak przestał krzyczeć i zapadł w milczenie. Pomimo bólu jaki doświadczył było w tym coś dobrego między innymi powróciła część wspomnień związanych właśnie z matką Val. Po chwili zaczął stawać na nogi z lekkim i niedorzecznym uśmieszkiem. Wciąż niepewnym krokiem wchodził gdy w końcu siadł na kanapie Val siadła na fotelu który stał z boku natomiast naprzeciwko niego siadła jej matka. Była tak samo piękna jak ze wspomnień które powróciły, te same długie czarne włosy oraz błękitne jak lazur oczy w których pomimo minionych lat nie wygasł ten sam blask.
- Aleks – wybełkotał wciąż będąc osłabionym
- Więc mnie pamiętasz?
- Tak pamiętam, fragmenty, ale w końcu coś pamiętam, nigdy nie lubiłaś gdy cię tak nazywałem
- Co się stało, zniknąłeś bez śladu trzydzieści lat temu, teraz wracasz gdyby niby nic nie zmieniając się o dzień, jesteś wampirem? - kobieta wciąż zasypywała go pytaniami, usiłując zrozumieć co się dzieje
- Nie, nie mam pojęcia kim jestem, jestem szybki jak one, silny jak wilkołaki mam moce jak, no i się nie starzeje i oprócz tego nic nie pamiętałem z porzedniego życia aż do teraz
Czym kobieta zadawała więcej tym się rodziły nowe. Val siedziała cichutko jak by jej nie było, wsłuchując się uważnie w rozmowę, może przez to, że była wciąż pijana. Aleks wypytywała go o najwcześniejsze wspomnienie jakie pamięta, było to gdy się obudził w jakimś starym domu konkretnie w piwnicy z pustką w głowie, wokół niego leżało pięć ciał nie wiedział czy żyli czy nie. Jeden z nich próbował stawać, chwycił go zaszyję przybierając go do ściany. Pierwszym pytaniem jakie zadał było „kim jestem”. Mężczyzna wybełkotał, że Maks po czym umarł. Wszedł na górę przeszukał cały dom, znalazł trochę pieniędzy innych rzeczy i wyszedł idąc wciąż przed siebie i dalej zmierza w tym samym kierunku. Obydwie wsłuchiwały się w tą ciekawą i zarazem straszną historię, Val jej nie opowiadał. Z biegiem czasu nabywał umiejętność, podejrzewa, że kopiuje je dotykając osobę nimi obdarzoną. Wyjaśnił wszystko Aleks teraz sam potrzebował wyjaśnienia, wspomnieniach które wróciły tyczyły się tylko jej. Matka poprosiła Val by poszła do swojego pokoju, bo musi porozmawiać z jej nowym znajomym na osobności, dziewczyna nawet się uradowała, była już zmęczona a w dodatku pijana, więc bez wahania spełniła prośbę matki.
- Byliśmy razem prawda – te słowa były pełne wątpliwości
- Tak, byliśmy prawie narzeczonymi
- Więc powiedz mi kim jestem i co się stało przeszło dwadzieścia lat temu?
- Nazywasz się Maksymilian Jeżowski wtedy, te 20 lat temu tworzyliśmy grupę która rozwiązywała paranormalne zjawiska w tym mieście, zresztą zaczekaj – poszła, wróciła trzymając w ręku stary dziennik – wiem, że Walentyna tworzy tą samą grupę więc proszę chroń ją za wszelką cenę
- Będę ją chronił ma ten sam błysk w oku co ty, choć ciebie nie pamiętałem znałem ten błysk
- Proszę są tu informacje o zjawiskach które my badaliśmy, tylko członkowie ekipy mają dostęp byłeś jednym z nich – wręczyła mu dziennik, był brązowy skórzany z zapinanym paskiem – może przypomnisz sobie coś więcej
- Powiedz coś więcej, byliśmy razem więc znałaś mnie dobrze – jego oddech przyspieszył, chciał wiedzieć kim był, ale nie wiedział czy za wszelką cenę
- Ciebie nikt nie znał wystarczająco dobrze, dla każdego byłeś kimś innym, nie wiem czy sam wiedziałeś kim byłeś, miałeś wiele sekretów nikt nie wie ile i jakie
- Sekretów, jakich sekretów czego dotyczyły?
- Nie wiem to wiedziałeś tylko ty
- Niewierze ci, powiedz – próbuje użyć mocy hipnozy, jednak to było warte tej wysokiej cenny, w każdym razie tak myślał
- Hipnoza naprawdę, weź dziennik i wyjdź stąd zanim wróci Bartek – rzuciła dziennik na stolik przed Maksem, wstała i wskazała ręką wyjście – nie jesteś tym samym człowiekiem – odrzekła jak wychodził
- To prawda, bo nie znam człowieka którego we mnie widzisz
W końcu chłopak wyszedł zabierając drogocenny dziennik ze sobą, kobieta zamknęła za sobą drzwi opierając się o nie plecami i biorąc głębokie wdechy. Spotkanie ze swoim ukochanym sprzed lat ale dla niej już nie był tym samym człowiekiem, miała nadzieje tylko, że spełni obietnice jaką jej złożył i będzie bronił jej córki za wszelką cenę, przeczesała włosy palcami i wróciła do swoich zajęć. Na górze gdy Val wróciła do swojego pokoju nie wiedziała co ma robić, chciała coś napisać w dzienniku ale nie wiedziała co, doszła do wniosku, że to jeszcze nie pora pisać o Maksie, chciała też zadzwonić do swojej drużyny ale z tego samego wniosku się rozmyśliła. Nie wiedząc co robić stanęła przed lustrem zobaczyła to samo odbicie co widziała przed wyjściem, ta sama piękna twarz, cudowne długie sięgające za ramiona czarne włosy oraz brązowe oczy w których było widać bezkresną głębie. Nie widząc co robić w końcu się przebrała w piżamę i poszła do łóżka z którego oglądała na komputerze swój ulubiony film. Maks szedł ulicą wracając do swojego domu, wyczuł w dzienniku magiczną moc już wtedy gdy podniósł go ze stolika, teraz już wiedział dlaczego. Na ostatniej stronie prosto w oczy rzucały się plamy krwi oprócz tego było zapisane, że dziennik jest zaklęty odczytać go mogą tylko ci którzy przypieczętowali to swoją krwią, czyli ci którzy byli w drużynie a Maks był jednym z nich, dla oczu innych osób tajemnice dziennika odkrywało światło pełni księżyca. Pomimo, że robiło się ciemno a zwykły człowiek nie byłby wstanie tego przeczytać, chłopak bez problemu widział litery, nawet krew pod wpływem mroku nie zmieniła dla niego koloru. Po powrocie do domu przeglądał dziennik kilka razy, nie było w nim nic o jego tajemnicach, jakichkolwiek, a prawie połowa dziennika była zapisana przez niego rozpoznał swój charakter pisma pomimo, że stał się kimś innym jego pismo się nie zmieniło a skoro tak dużo pisał to możliwe, że jest drugi dziennik pełen jego tajemnic, ale to tylko mała nadzieja nawet gdyby istniał nie wiadomo nawet gdzie go szukać. Dobrym początkiem będzie dom w którym żył przed laty, tylko gdzie on jest, Aleks mu nie powie po tym jak ją potraktował, dobrym wyjściem będzie urząd miasta muszą tam być akta kto zamieszkiwał jaki dom. Nawet nie wie dlaczego chce odkryć te tajemnice, żył przez 25 lat nie wiedząc kim jest i znosił to, ale teraz oddał by wiele by ją odkryć. Wszystko przez to miasto, może przez to miał taką siłę w starciu z wilkołakiem, w tym mieście żył, tu mieszkał a nawet niedaleko stąd został przemieniony w tego kim się stał. Miasto ma jakąś tajemnice, nie bez powodu ściągają tu nadprzyrodzone siły, wilkołaki i skoro jest zaklęty dziennik to musiały i muszą być czarownice, ciekawe czy są wampiry albo ktokolwiek inny, Maks bywał w takich miejscach które przepełniała magiczna moc. Tak wiele pytań a żadnej odpowiedzi, jak na razie. Dziennik nie wiele mówi, jest w nim tylko o wiedźmach, duchach i innych istot ale żadna nie przypominała jego, kogoś kto jest obdarzony tyloma mocami i kto prawdopodobnie je kopiuje. Skoro taki się nie urodził tylko stał to przez co, przez jakieś zaklęcie, miksturę a może artefakt o potężnej mocy, pytań z biegiem czasu przybywało a dziennik nie był w najmniejszym stopniu odpowiedzią nawet na jedno z nich. Miał dosyć w kółko przeglądania notatek które nic nie dawały a jeszcze bardziej go irytowały, rzucił dziennik na ławę dziennik po czym opróżnił do końca szklankę przy której czytał zapiski, poszedł na górę spać.
Wstał nowy dzień jest punkt ósma, Maks w samej bieliźnie wyszedł na balkon ze swojego pokoju, widok był piękny rozciągał się na lasy i pola a oprócz tego cisza i spokój, to były zalety tego, że dom stał daleko od ulicy. Ubrał się bez najmniejszego pośpiechu, zatrzasną za sobą drzwi od balkonu. Zgrabnym ruchem przeskoczył barierkę lecąc prosto w dół, wylądował na ziemi bezszelestnie, jedyne co było słychać to świst wiatru podczas skoku, tym samym oszczędził sobie drogę przez wnętrze domu. Miał dużo czasu zanim urząd miasta zostanie otwarty więc wybrał się do lasu ścieżką pozostałością po nasypie tą samą którą wracał wczoraj z Val, miał tylko nadzieję, że nie spotka żadnego wilkołaka. Szedł już główną ulicą miasta na szczęście nie spotkał nikogo w lesie. Gdy dotarł na miejsce urząd był już otwarty, kierował się strzałkami do archiwum. Przed wejściem za biurkiem siedziała kobieta w podeszłym wieku. Podszedł do niej i powiedział, że kogoś poszukuje i dlatego chce wejść do archiwum, w razie potrzeby chciał użyć hipnozy, jednak nie było takiej potrzeby kobieta się uśmiechnęła do niego i się zgodziła, wzięła klucze który wisiały na ścianie i podeszła do ciężkich masywnych drzwi.
- Jesteś podobny do kogoś kogo kiedyś znałam – odezwała się kobieta chcąc zaspokoić swoją ciekawość
- Do kogo jeśli można spytać – ta odpowiedz była od niechcenia
- Ooo to był wielki człowiek, był kiedyś radnym naszego pięknego miasta – wciąż kobieta grzebała kluczami w zamku
- Ta super, może pani pomóc – chłopak tracił już do niej cierpliwość
- Nie trzeba, już otwarte – pchnęła drzwi do środka
- Ich oczom ukazało się duże pomieszczenie z regałami jak w bibliotece wypełnionym szarymi teczkami.
- Czego konkretnie szukasz?
- Proszę wyjść i zamknąć drzwi poradzę już sobie sam – użył hipnozy na kobiecie
- Jestem strażniczką tych akt i nie mogę ci pozwolić zostać tu samemu – kobieta nie poddała się jego hipnozie oraz nie pogniewała się za to że chłopak ją wyprosił – więc czego szukasz?
- Adresu pewnej osoby która żyła tutaj w latach 20 – nie mając wyboru musiał pozwolić sobie pomóc
- Znasz imię i nazwisko tej osoby
- Tak, Maksymilian Jeżowski
- Wiedziałam, że to nie może być przypadek, że jesteś do nie go podobny, to jakaś rodzina
- Słucham? – chciał wyjaśnienia nie wiedząc co kobieta ma na myśli
Maksymilian Jeżowski to radny o którym ci wspominałam, to jakaś twoja rodzina
- Tak, nawet bliska jeśli można tak powiedzieć – kobieta w końcu zaspokoiła swą ciekawość, choć nie całkowicie
Kobieta w końcu znalazła teczkę którą szukała i podała go jednak nie miał gdzie go zapisać więc wzięła ze sobą teczkę i wróciła z nim do swojego biurka gdy oboje wyszli zamknęła drzwi tym razem poszło jej sprawniej. Zapisała adres na kartce, chłopak zapytał czy może pożyczyć na pewien czas te akta kobieta się nie zgodziła nawet gdyby był jego najbliższą rodziną. Maks więc wypytywał kobietę co wiedziała o tym radnym jednak za wiele mu nie powiedziała po prostu pewnego dnia znikną i nie wrócił, nie była wtajemniczona w sprawy miasta. Kobieta wróciła jeszcze do domu którego chciał znaleźć, powiedziała, że dom znajduje się za dwoma lasami są tam łącznie trzy domy z tego co wie wszystkie opuszczone. Wiedział, że to okolice terytorium wilkołaków ale to było warte ceny, to była jego przeszłość. Tymczasem Val dopiero wstała, bolała ją głowa i chciało się jej pić, to były skutki wczorajszego picia z nieznajomym, zjadła szybko śniadanie które na nią już czekało i w pośpiechu wyszła, nie gdzie indziej jak do Maksa, była zawiedziona, że dom był pusty, pełna rozczarowania wracała do domu jednak szybko minęło gdy jej oczom ukazał się idący chodnikiem w blasku słońca, nie mogła sobie zaprzeczyć, że nie robiło to na niej wrażenia. Gdy podszedł do niej pokiwał tylko głową przy którym to geście towarzyszyła tęga mina. Jednym słowem nie podzielał jej entuzjazmu.
- Cześć, gdzie idziesz? – to zdanie mówiło wszystko
- Nieważne, na pewno w przeciwną stronę niż twoja
- Skąd wiesz w którą jak sama nie wiem
- Idę gdzieś gdzie jest niebezpiecznie więc nie możesz ze mną iść
Więc idę z tobą
- Słyszałaś nigdzie nie idziesz, wrócisz do domu i tam zostaniesz, jak będzie trzeba użyje hipnozy
- Nie pytałam cię o zgodę i tak idę a co do hipnozy i tak pewnie na mnie nie działa
- Nie odpuścisz prawda
- Nie, nie odpuszczę – pokiwała głowa zaprzeczając
- Jesteś uparta jak twoja matka, chodźmy po drodze powiem ci wszystko co wiem
- Dziękuję, chyba, to był komplement?
- Ta – tej odpowiedzi towarzyszyła mina przegranego
Idąc drogą wyłożoną betonowymi płytami, tą samą którą Val wieczorem szła do lasu, Maks tak jak obiecał powiedział to co wiedział na swój temat. O tym, że był radnym miasta oraz o dzienniku który jest zaklęty i to co jest w nim opisane, a najważniejszą rzeczą którą jej powiedział było to, że on i jej matka byli parą. W głowie Val pojawiła się myśl która nawet ją przerażała, że Maks może być jej ojcem, jednak szybko odrzuciła tę myśl z czystego rozsądku, ale szybko została zastąpiona drugą, że może być ojcem Jurka czyli jej starszego brata. Bała się o to jego spytać po drugie miała wątpliwości czy w ogóle będzie pamiętał co zaszło pomiędzy nim a jej matką. Przeszli przez nasyp kolejowy i weszli do lasu. Promienie słońca przebijając się przez liście które delikatnie poruszał wiatr na drzewach i które padały na ich twarze. Pomimo że był to terytorium wilkołaków Val nie bała się, strach nawet nie przeszedł jej przez myśl nic dziwnego skoro miała takiego obrońcę. Maks miał inne odczucia nie znosił z kimś podróżować w takim celu, bo jemu może stać się wszystko on da radę ale nie wybaczył by gdyby jej coś się stało. Dziewczyna szła powoli udeptaną ścieżką rozglądając się dookoła, rzadko bywała w tym lesie. Idąc dalej stanęli przy wielkim dębie który stał na środku polany, nad nimi śpiewał jakiś ptak. Na drzewie były wyryte inicjały M.J. Maks przyłożył rękę do tego miejsca przeszył go dreszcz to uczucie było podobne do tego gdy Aleks dotknęła jego skroni jednak było o wiele słabsze nawet nie wywołało bólu. Nie przejmując się ruszyli dalej aż w końcu wyszli z lasu. Ich oczom ukazała się łąka a za nią kolejny las, nieopodal z lewej strony rósł kolejny dąb. Chłopaka znów przeszło to uczucie jednak trochę silniejsze od tego przy drzewie, znał to miejsce bardzo dobrze ten widok zawsze zapierał mu w dech w piersiach gdy wychodził z lasu. Gdy szli przez łąkę Val wypytywała go co robił przez te 20 lat, on opowiadał jej o podróżach jakie przebył czasami szukał czarodziei którzy by wiedzieli co się z nim stało, ale rzadko gdy miał okazje jednak nikt nie wiedział o takim rodzaju magii, i tak jak wcześniej wspomniał jego ukochanym miejscem stało się Złote Wybrzeże w Australii gdzie tam właśnie poznał Matta i Emily. Weszli do kolejnego lasu, Val naciskała by coś powiedział o swoich przyjaciołach jednak on milczał nie chciał nic o nich mówić to ich sprawa może kiedyś ich pozna to sami coś o sobie powiedzą, dziewczyna nie chciała za bardzo naciskać. W tym lesie ścieżka była krótsza przed sobą zobaczyli dolinę w której płynęła rzeczka, schodzili w dół do momentu kiedy stanęli nad jej brzegiem. Pojawił się problem nie było mostku, wody było mało jednak rzeczka była szeroka. Val chciała ją jakoś obejść lub znaleźć jakieś przejście nad nią jakaś kłoda lub coś, Maks miał inny pomysł jak ją przejść.
- Co teraz musi być jakaś inna droga – dziewczyna nie miała ochoty się zamoczyć
- Nie, musimy się spieszyć, nie mogą nas zauważyć – pospieszał ją
- To co, mamy skakać?! – oburzyła się dziewczyna
- Nie, wystarczy, że ja przeskoczę, trzymaj się – jednym ruchem wziął dziewczynę na ręce, ta złapała go za szyję
Poderwał się z ziemi to nie był skok raczej lewitacja powolne poruszanie się w powietrzu, bezszelestnie opad na ziemię na drugim brzegu. Ruszyli dalej, skraj lasu był zarośnięty, ścieżka prowadziła do wyjścia. Val pomyślała na głos jak wilkołaki przechodzą przez wodę, Maks jej odpowiedział, że ją przeskakują albo co bardziej prawdopodobne nie przejmują się nią. Gdy wyszli z lasu ich oczom ukazał się dom z ogrodem jego granice były obrośnięte choinkami była to siedlisko wilkołaków na szczęście to nie on był ich celem. Dom którego szukali był kilkadziesiąt metrów dalej więc musieli przejść pod ich nosem. Szli dalej zachowując jak największą ostrożność, na szczęście przeszli niezauważeni, widzieli dwóch chłopaków którzy spacerowali, pewnie byli na warcie, w dzień mało są aktywni. Gdy dotarli ogród był jeszcze większy niż w poprzedniej posiadłości, na jego rogu stał drewniany słup pozostałość po starym płocie niedaleko niego rosła stara śliwka. Maks znowu miał przeczucie ale inne było bardziej jak Deja vu jakby znał to miejsce i to bardzo dobrze, jednak to było dawno i w innym życiu. Dotkną ręką drzewa, przypomniał sobie wspomnienie jak wchodził na tą śliwkę za kotem który uciekł na drzewo za goniącym go psem. Ruszyli dalej weszli na podwórze na którym stał samochód skierowany w stronę bramy i drogi. Chłopak miał wątpliwości, coś mu nie pasowało mogło coś im grozić a on nie pozwoliłby gdyby coś się stało Val, kazał dziewczynie czekać przy furtce która prowadziła na kolejne mniejsze podwórko aby w razie zagrożenia uciekała. Rozglądając się ostrożnie ruszył w stronę drzwi prowadzące do wnętrza domu, delikatnie starając się jak najciszej uchylał wcześniej niedomknięte drzwi, gdy wszedł do środka poczuł znajomy zapach to była woń wilkołaka. W głowie sobie pomyślał: „ale to bardziej zapach jego futra to by znaczyło, że… nie to nie możliwe”. Po lewej stronie stał wielki na dwa metry wilkołak, głowę miał czarnego wilka cały był porośnięty futrem a u ręki długie pazury. Stał na dwóch łapach które wyglądały jakby były lekko ugięte. Złapał go za gardło po czym wyrzucił na zewnątrz, Maks odwrócił do Val głowę i kazał jej uciekać, jednak dziewczyna nie mogła, nie wiedziała dlaczego czy to strach ją sparaliżował czy troska nie pozwoliła jej uciekać. Gdy znów obrócił się do niego poczuł jak jego łapa wbija się w jego pierś wyrywając serce. Zobaczył jak zabiło w ręku po czym padł na ziemię. Jego serce w ręku owłosionej istoty zamieniło się w pył który rozwiał podmuch wiatru. Dziewczyna padła na kolana a z jej oczu popłynęły łzy nie mogła uwierzyć w to co widziała. Jednak miała poważniejszy problem teraz ten stwór szedł w jej stronę a jej nogi były jak z waty i nie pozwoliły jej uciekać. W tej chwili nie mogła nic zrobić.

Podpis: 

The Author miesiąc
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

brak ocen

brak komentarzy

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Posłannictwo z gwiazd Noc polarna Podstęp
Krótka historia o napotkaniu obcej cywilizacji Na północy Norwegii. Historia trudnej miłości, która powraca po latach.
Sponsorowane: 50Sponsorowane: 19
Auto płaci: 100
Sponsorowane: 19
Auto płaci: 50

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2019 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.