http://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
150

Kwiat w butonierce

  Spotkanie w tramwaju - co może z tego wyniknąć?  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W marcu nagrodą jest książka
Regulatorzy
Stephen King
Powodzenia.

SPONSOROWANE

Kwiat w butonierce

Spotkanie w tramwaju - co może z tego wyniknąć?

Labirynt

Krótka podróż po labiryncie

The Ciuchcia

Letnia duszna noc w pociągu pospiesznym relacji....

Napoleoni Poplątaniec

Jeden dzień z życia władcy.

Z zewnątrz do wewnątrz i z wewnątrz na zewnątrz

Jest to zbiór moich absurdów: wierszyków cytatów dialogów itp, które stworzyłem w latach 1996-99r. a które udało mi się niedawno w całości odnaleźć.

Metoda

Skecz jest o tym, że Polak jak chce to potrafi.

Topielec

- Tak ślachetnej pani tośmy jeszcze we wsi nigdy nie mieli. Ach, szkoda będzie trochę, jak ją zeżrą. Krótkie i lekkie opowiadanie z serii Wampirojad

Marzyciele

Opowiadanko fantasy, które dzieje się w tym samym świecie co "Klęska czarnego władcy", ale poza tym nie ma z nim nic wspólnego. Uwaga, dość długie i nudne! Coś o szansie spełnienia marzeń przez dwóch, wprost sobie przeciwnych, marzycieli.

Sen o Ważnym Dniu

Opowiadanie napisane na konkurs związany ze słowem "JUBILEUSZ". Horror... swego rodzaju (nie do końca poważny).

Dwa dni z życia wariata.

Rozważania o normalności? Co to jest normalność a co nienormalność?

REKLAMA

grafiki on-line

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
2121
użytkowników.

Gości:
2121
Zalogowanych:
0
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 81316

81316

Idealni. Rozdział 1

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

Data
20-03-04

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Romans/Inne/-
Rozmiar
8 kb
Czytane
65
Głosy
1
Ocena
5.00

Zmiany
20-03-04

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
W-dla wszystkich

Autor: Pestka11k Podpis: Katarzyna B.
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
Oj, coś mnie wzięło na napisanie romansu... Miało wyjść trochę parodystycznie, wyszło chyba nieco inaczej. Oceńcie sami, bo nie wiem, czy pisać dalej?

Opublikowany w:

-

Idealni. Rozdział 1

Weszłam przez obrotowe drzwi do przeszklonego holu i udałam się prosto do windy. Machnęłam niecierpliwie ręką, odprawiając tym gestem jakąś nadgorliwą recepcjonistkę, która próbowała mnie zatrzymać.

- Oczekuje mnie – powiedziałam stanowczym głosem, na zaszczycając jej nawet spojrzeniem.

Będąc już w windzie, stanęłam przed panelem z cyframi, oznaczającymi piętra, zamknęłam oczy i zdając się na ślepy los, na chybił trafił wcisnęłam guzik. Poczułam, że winda jedzie w dół.

Zaraz, co?!

Miałam jechać na górę!

Chociaż… no cóż, zobaczymy.

Po chwili drzwi windy otworzyły się na poziomie parkingu. Podniosłam wzrok i aż nie mogłam uwierzyć we własne szczęście. Facet, który zrobił właśnie wielki krok do przodu, stając obok mnie, był wręcz grzesznie przystojny. Wyższy ode mnie o ponad głowę, sprawił, że poczułam się nagle uroczo filigranowa. Szczupłe biodra, szerokie barki i długie, umięśnione nogi, odziane w czarne dżinsy i skórzaną kurtkę motocyklową. Mocno zarysowana, gładko ogolona szczęka, zgrabny nos i ciemne, głęboko osadzone oczy. Patrzące teraz na mnie z wyraźnym rozbawieniem.

- Podoba ci się to, co widzisz? – zapytał niskim głosem.

Przewróciłam oczami na ten banalny tekst.

- Nie – odparłam po chwili namysłu. – Ale będziemy musieli się do tego przyzwyczaić.

Przechylił głowę nieco na bok.

- Co masz na myśli?

Spojrzałam na niego spod rzęs.

- Jesteś moim przeznaczeniem.

Mężczyzna zdębiał na ułamek sekundy, śledząc uważnie spojrzeniem moją twarz, jakby zastanawiał się, czy mówię serio. W końcu nie wytrzymał i parsknął niepohamowanym śmiechem.

- A to ci się udało! – powiedział, prostując się i ocierając łzy z kącików oczu. – Prawie ci uwierzyłem! – zaśmiał się, ale zaraz spoważniał, widząc wyraz mojej twarzy. Zmrużył z namysłem oczy. – Bo żartowałaś, prawda?

- Nie – odparłam spokojnie.

Patrzył na mnie przez chwilę, w końcu jakby otrząsnął się, a jego twarz przybrała zacięty wyraz. Odwrócił się do mnie tyłem i wcisnął na panelu numer 102.

Jechaliśmy przez chwilę w milczeniu.

- Jesteś brzydka, wiesz o tym? – odezwał się w końcu.

- Nieco zaniedbana, owszem – przytaknęłam, obserwując w lustrze naprzeciwko moją elegancką sukienkę, na którą wydałam swoje ostatnie zaoszczędzone pieniądze. Przeszukałam kilkanaście różnych ciucholandów, aby znaleźć tą jedną, jedyną, idealną kreację. – Ale nie jest to nic, czego nie można naprawić. Ja jestem biedna. Ty masz hajs. Kiedyś mi za wszystko zapłacisz. Fryzjera sobie darujemy, bo włosy i fryzurę mam świetną, ale przydałaby mi się dobra kosmetyczka, depilacja laserowa, może jakieś spa… Dobry byłby też karnet na siłownię albo fitness, wtedy zadbałabym też o swoją sylwetkę. Możemy robić to razem – uśmiechnęłam się do niego słodko.

Patrzył na mnie jak na wariatkę.

- Jesteś wariatką – wyraził głośno to, co powiedziały mi już jego oczy.

- Tak myślisz? Nieee. Ja po prostu dbam o swoją przyszłość. Naszą. Ale nie martw się, nic na siłę. Będziemy się poznawać powoli. Najpierw oczywiście połączy nas burzliwy romans, pożądanie, które gotuje krew i zabiera oddech, ścina z nóg, może nawet przerodzi się w obsesje. Kobieciarz z ciebie, no nie? – Zlustrowałam go wzrokiem i skinęłam głową. – Taaak, zdecydowanie kobieciarz. Z taką urodą kobiety na pewno same wyskakują przy tobie z majtek, a ty to oczywiście wykorzystujesz! No i bardzo dobrze, głupie pindy zasługują na takie traktowanie, skoro zachowują się w ten sposób. Ja, tak dla zasady, jakiś czas będę się opierać. Od razu zaznaczę, że jestem dziewicą! Więc musisz postępować ze mną ostrożnie! Za to potem… oj, poszalejemy sobie! Będą sypały się iskry, seks będzie wręcz nieziemski! Ah, no i wcześniej naprawdę przydałaby mi się ta depilacja laserowa, wiesz? Głupi człowiek, włosy rosną mu nawet w tak dziwnych miejscach jak tyłek! O, wysiadasz już? – Nawet nie zauważyłam, kiedy dojechaliśmy na właściwe piętro.

- Tak, wysiadam! – powiedział, patrząc na mnie z przerażeniem w oczach. – Ty zostajesz! I trzymaj się ode mnie z daleka! – wrzasnął.

- No tyle to ja wiem, nie musisz krzyczeć! Nie mam zamiaru za tobą biegać, po co te nerwy? To facet ugania się za dziewczyną, nie na odwrót! – upomniałam go, mrugając żartobliwie okiem. – Ej, i przydałaby mi się kasa na leki! Ale nie, to nie na głowę, tylko… - ostatnim, co widziałam, były jego plecy, gdy pędził jak oszalały w stronę swojego biura.

Eh, faceci…



*



Marcel zerwał się z takim impetem, że najpierw uderzył głową w znajdującą się nad nim półkę, a potem przeturlał i wylądował z hukiem na podłodze. Nogi zaplątały mu się w kołdrę, dlatego dopiero po chwili zdołał się wyplątać z tej nieoczekiwanej pułapki.

- Ja pierdolę – wychrypiał, chwytając się za głowę. Jego oczy spoczęły na rozsypanych po podłodze kartkach i jęknął po raz kolejny. Rękopis jego siostry. I już wszystko było jasne. Musiał usnąć, czytając go.

Zwabiona hałasem, przez drzwi wsunęła głowę Marcelina.

- Marcel, co się… Zasnąłeś! – wycelowała w niego oskarżycielsko palec.

Marcel skrzywił się i wygramolił z pościeli.

- Merci, co za gówno dajesz mi do czytania. – Specjalnie użył ksywki, którą nadał jej jeszcze w dzieciństwie. Ich rodzice zawsze mieli specyficzne poczucie humoru, więc nie ma się co dziwić, że nadali swoim jedynym dzieciom, w dodatku bliźniakom, imiona Marcel i Marcelina.

- To nie żadne gówno…

- Gówniany romans – wszedł jej w słowo. – Wiesz, że nie znoszę takich rzeczy. Padłem mniej więcej w połowie książki i jeszcze przyśnił mi się totalnie odjechany sen… Koszmar! – wzdrygnął się na wspomnienie wlepionych w niego, wielkich, piwnych oczu. – Chryste! – Potarł dłońmi twarz, próbując odgonić resztki snu. Podniósł z podłogi kołdrę.

- Tego typu ksiązki są najbardziej poczytne, a ty, w porównaniu do mnie, masz jakieś wyższe wykształcenie, chciałam, żebyś ocenił ten tekst pod względem stylistycznym, zanim poślę go gdzieś dalej…

Marcel poczuł delikatne ukłucie wyrzutów sumienia. Westchnął.

- Dobra, słuchaj… Teraz nie mam już czasu, muszę jechać do firmy, ale wrócę wieczorem i… - przerwał, widząc minę Marceliny. – Masz rację, nie wróciłbym. Wezmę go ze sobą i przejrzę w pracy…

Siostra natychmiast się rozpromieniła.

- Dzięki! – Pocałowała go w policzek i zabrała się do zbierania rozrzuconych kartek.
Po niespełna pięciu minutach Marcel był gotowy do wyjścia. Wyszedł na korytarz, obrzucił niechętnym spojrzeniem nieczynną windę i skierował się prosto na klatkę schodową. Pokonał trzy piętra i pchnął z impetem drzwi ewakuacyjne.

- Aaa! – dobiegł go pełen bólu wrzask.

- O kurwa, przepraszam, nie zauważyłem cię… - powiedział skruszony, podając rękę dziewczynie, którą właśnie sfaulował.

- Kurwa mać! – powiedział, skulony na chodniku, kłębek. Dziewczyna odgarnęła z twarzy włosy i popatrzyła na niego wkurzona. – Uważaj, jak chodzisz, gamoniu! – warknęła, odtrącając jego rękę. Wstała i zaczęła zgarniać do torby porozrzucane rzeczy.

- Daj, pomogę ci… - schylił się, lecz odepchnęła go z zadziwiającą siłą.

- Spadaj, poradzę sobie – fuknęła na niego i wtedy zobaczył jej oczy. Cofnął się jak oparzony i poczuł, że oblewa go zimny pot. – Spadaj, mówię! Chyba nie będziesz tak stał i się gapił, co? – Brunetka zamachała mu przed oczami bananem, następnie włożyła go do reklamówki i zarzuciła na ramię torbę. Tak obładowana, wyminęła go i otworzyła drzwi na klatkę. Usłyszał jeszcze, jak mówi „kutas”, po czym zniknęła mu z oczu.

- Ja pierdolę… - mruknął pod nosem, zdeterminowany, aby nigdy więcej nie pokazywać się u siostry. Nigdy nie wierzył w zbiegi okoliczności. Skoro ona… Pokręcił zdecydowanie głową, próbując wyrzucić z głowy postać ze snu, co było tym trudniejsze, że właśnie ją zobaczył. Chyba jednak będzie tu musiał wpaść…

Tymczasem odszukał swój motor, wsiadł na niego i pojechał do pracy.

Podpis: 

Katarzyna B. 04,03.2020
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Labirynt The Ciuchcia Napoleoni Poplątaniec
Krótka podróż po labiryncie Letnia duszna noc w pociągu pospiesznym relacji.... Jeden dzień z życia władcy.
Sponsorowane: 149Sponsorowane: 148Sponsorowane: 147

 

grafiki on-line

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2019 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.