http://www.opowiadania.pl/  

Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc 

 

Moje konto Moje portfolio
Ulubione opowiadania
autorzy

Strona główna Jak zacząć Chcę poczytać Chcę opublikować Autorzy Katalog opowiadań Szukaj
Sponsorowane Polecane Ranking Nagrody Poscredy Wyślij wiadomość Forum

Sponsorowane:
200

spowiedź powszechna V

Autor płaci:
150

  Można czytać bez znajomości poprzednich. Także śmiało.  

UŻYTKOWNIK

Nie zalogowany
Logowanie
Załóż nowe konto

KONKURS

W sierpniu nagrodą jest książka
Stephen King pod lupą
Lois H. Gresh, Robert Weinberg
Powodzenia.

SPONSOROWANE

spowiedź powszechna V

Można czytać bez znajomości poprzednich. Także śmiało.

Los

Z zbioru Wspomnienia

Pierzeja I

Papieros. Ulica. Czy już czujesz obrzydzenie do samego siebie?

Spotkania

Warto się spotkać po latach rozłąki!

***

Krótki wiersz współczesny

Szklana góra

Szukając na skróty drogi do szczęścia, bohater popada w alkoholizm.

Na niby

Tym razem podrasowana vilanella.

Bestia

Krótki wiersz

Świat Elfów - Prolog

Początek opowiadania o intrydze prowadzącej do wojny w świecie fantasy.

***

Krótki wiersz o współczesnym człowieku.

WYBIERZ TYP

Opowiadanie
Powieść
Scenariusz
Poezja
Dramat
Poradnik
Felieton
Reportaż
Komentarz
Inny

CZYTAJ

NOWE OPOWIAD.
NOWE TYTUŁY
POPULARNE
NAJLEPSZE
LOSOWE

ON-LINE

Serwis przegląda:
649
użytkowników.

Gości:
647
Zalogowanych:
2
Użytkownicy on-line

REKLAMA

POZYCJA: 889

889

Bajka o szklanej górze

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

Data
03-08-06

Typ
O
-opowiadanie
Kategoria
Edukacja/Fantasy/Przygoda
Rozmiar
8 kb
Czytane
4829
Głosy
13
Ocena
4.46

Zmiany
03-08-06

Dostęp
W -wszyscy
Przeznaczenie
W-dla wszystkich

Autor: 4913 Podpis: 4913
off-line wyślij wiadomość pokaż portfolio

znajdź opow. tego autora

dodaj do ulubionych autorów
Dlaczego warto szukać smoków, chcąc szczęśliwie wyjść za mąż

Opublikowany w:

Bajka o szklanej górze


Uff!!! – Rycerz zdjął szyszak i odsapnął. Był u celu. Przejechał tyle państw i księstw w poszukiwaniu jakiejś szklanej góry, smoka i królewny. Wszędzie odsyłano go z kwitkiem. W końcu ją znalazł. Duma rozpierała mu pierś. Teraz wystarczy naostrzyć miecz, przywdziać orle szpony, załatwić smoka, hajtnąć się z królewną, a potem rozesłać depesze ze standardowym „...i żyli długo i szczęśliwie”. Będzie urządzony do końca życia.
Tak sobie głośno marzył przed domkiem starej czarownicy. Chciał ją zapytać, gdzie konkretnie jest ta szklana góra.
Czarownica popatrzyła na niego z zadumą.
- I owszem, szklana góra jest, ale nie jestem przekonana, czy do końca o to Ci chodzi.
- Jest szklana góra?!- rycerz wyraźnie się niecierpliwił.
- Ano jest.
- Dobrze. A smok?
- A jest i smok.
- Dobrze. A królewna? - krótkimi pytaniami rycerz ustalał fakty.
- Królewna też.
- A ładna?
- A juści, że ładna. Piękniejszej w okolicy nie ma. Jedź siedem minut przez te chaszcze a przed bagnem skręć w lewo i na pierwszych rozstajach w prawo.
- I o to mi chodziło. Bez góry, smoka i królewny nie byłbym rycerzem. – ukontentowany rycerz popatrzył na cień drzewa.- No, ale na mnie już czas, słońce jest wystarczająco wysoko.
I jął przedzierać się przez zarośla, bo były to czasy, kiedy drzewa i krzewy rosły wszędzie, a nie tylko w parkach narodowych. Wiedźma popatrzyła za odjeżdżającym, popukała paluchem w głowę i poszła do czarnej roboty.

**********

Miecz był naostrzony, koń podkuty, wystarczyło tylko ułożyć pieśń, z jaką wkroczy na zamek i rzuci pod nogi królewny sflaczałą skórę smoka. Pełen nadziei rozpoczął wspinaczkę. Na początku nie bardzo mu szło. W końcu przeszkolił konia, jak ma stawiać nogi i za dwudziestym pierwszym razem, obaj (koń i rycerz) niesamowicie umęczeni, stanęli na szczycie szklanej góry. Zamek był...nieco odmienny od wszystkich, które rycerz widział do tej pory. Postanowił chwilę odpocząć, napić się wody i zebrać siły. Czekała go teraz rzecz najtrudniejsza – walka ze smokiem. Łyczek wody ze źródełka, które wypływało ze skały dodał mu sił, wyciągnął się jeszcze na zielonej trawce, i... usłyszał najpiękniejszy głos, jaki mógł sobie wyobrazić. Nie zrozumiał niestety, co głos śpiewa, bo brzmiało to jakkolwiek po barbarzyńsku, a nasz dzielny wojak nie miał głowy ani serca do nauki języków obcych. Wstał, wyjął miecz i podszedł do bramy. Już, już miał zamiar kopnąć wrota i wparować na dziedziniec, kiedy nagle zauważył przed sobą tabliczkę:

„Uprzejmie prosi się przybyłych gości o nie dewastowanie sprzętu i nie deptanie trawy. Wszelkie sprawy załatwia SMOK w środy w godz.9.00-10.00 i piątki 17.00-18.30.
Królewna”

Była akurat środa i to za pięć wpół do dziesiątej. Rycerz pchnął wrota, rozległ się okropny zgrzyt nienaoliwionych drzwi, ale otworzyły się. Lekko zdziwiony tymi zamorskimi obyczajami wkroczył na dziedziniec. Na środku stała ławeczka. Na niej siedział duży zielony smok i opalał się.

-Śmiało! Podejdź bliżej kawalerze. Pewnie w sprawie królewny? – smok był posiadaczem wspaniałego barytonu. Ale to nie on śpiewał przed chwilą.
-No, tak – odparł rycerz, zdziwiony, bo gadające smoki zdarzają się tylko w bajkach dla dzieci.
-Pewnie chciałbyś zdobyć królewnę? – kontynuował smok, nie zważając na plebejski styl wypowiedzi kawalera.
-Po to tu przyjechałem- rycerz odzyskiwał dawną butę.
-I chcesz się z nią ożenić-smok był bardzo ciekawski.
-No tak-odparł kandydat do ręki królewny, po czym dodał jakby trochę ciszej- to chyba jest nieuniknione.
-I zapewne nie miałbyś nic przeciwko, gdyby królewna chciała Cię wykorzystać.
W pierwszej chwili rycerz nie zrozumiał, ale kiedy zorientował się w głębszym znaczeniu słowa „wykorzystać”, oblał się rumieńcem. Tym pytaniem smok zbił go z tropu. Pewnie, że by chciał, ale czy wszyscy muszą zaraz o tym wiedzieć?
-Zanim ci odpowiem, smoku, chciałbym zobaczyć jej zdjęcie.
-No tak, prawdziwy mężczyzna- pomyślał rozbawiony strażnik niewinności królewny – proszę.
-Boże, jaka piękną dziewczyna- jęknął młodzieniec, i w skrytości ducha rozważał jej zalety- Piwne oczy, dołki w buzi, trochę okrąglutka, trochę piegowata, ale nikt tego nie zauważy. I te blond pasemka na długich czarnych włosach. Jak marzenie.
-Chyba się zakochałem- kontynuował już głośno, i nie były to czcze słowa.
-Nie dziwię się. Jest ładna. Ale też mądra, dobra, ma poczucie humoru. I jest do wzięcia. Idziesz na to? –„kuj żelazo póki gorące”, taką zasadę wyznawał smok.
-Jasne, gdzie ona jest? Chcę ją natychmiast zobaczyć! – niecierpliwił się śmiałek.
-Nie tak szybko, mój zuchu. Takiego skarbu nie oddaje się w pierwsze lepsze ręce. Najpierw musimy cię sprawdzić.
To zabrzmiało co najmniej groźnie. Albo ostrzegawczo. Ta historia od początku była podejrzana- pomyślał kandydat do ręki królewny.
-Co?!!! –powiedział głośno, bo jego zdumienie przeszło dopuszczalne granice- wdrapałem się na szklaną górę, jeszcze muszę Cię zabić. To oznaczałoby, że zdobyłem królewnę!
-Ty nazywasz to zdobyciem królewny? -zaśmiał się dobrodusznie smok – Synu, ty się jeszcze musisz dużo nauczyć o kobietach. A teraz marsz do drewutni narąbać drew na obiad.!!!

I rycerz, chcąc nie chcąc, poszedł rąbać. Był silny, uporał się z tym szybko. Potem nosił wodę ze studni, sprzątał stajnie, pomógł smokowi pozbijać stoły. Wieczorem był wykończony. Zastanawiał się, czy nie dać sobie spokoju z tą królewną i nie poszukać czegoś normalnego...Ale męska duma nie pozwalała mu zrezygnować. No i ciągle miał przed oczami zdjęcie królewny. Ach, na samo wspomnienie robiło mu się rozkosznie ciepło.
Smok wołał na kolację.
Pyszne kanapki z pastą jajeczną i szczypiorkiem, kaczka z jabłkami, wino i ciasto...bardzo mocno nasączone, z mnóstwem kremu i truskawkami. Rycerz cztery razy brał dokładkę.
-Dobrego macie kuchtę.
-Wszystkie dania osobiście przyrządza królewna- jakby od niechcenia rzucił smok.
-Naprawdę?! -rycerz nie chciał wierzyć w swoje (jeszcze przyszłe) szczęście.
Ale smok dojrzał tę iskierkę w jego oczach. Zadumał się. Tak, królewna ma głowę na karku. Nie na darmo mówi się, że przez żołądek do serca.
-I co królewna jeszcze sama robi? – rozkoszując się ostatnim kawałkiem biszkopta, zapytał rycerz.
-Lubi prać, sprzątać, prasować. Zna cztery języki, gra na pięciu instrumentach. Interesuje się polityką, prawem i ekonomią. Coś jeszcze? – przekomarzał się smok.
-A oczy rycerza robiły się większe...i większe.
-To kiedy ją zobaczę? Nie chcę iść w ciemno.
-Już ją widziałeś. Teraz ja chcę wiedzieć, czy oddaję ją w dobre ręce. Jutro wstaniesz o czwartej rano, żeby wyprawić wozy na jarmark do miasta. Potem nanosisz wody i porąbiesz drwa. Przed obiadem trzeba jeszcze pomalować okna z tamtej strony zamku. Po obiedzie królewna ma obstawiać na giełdzie tokijskiej, ale ostatnio siadł nam serwer. Jeżeli się nie połączy, będziesz mógł chwilę z nią porozmawiać. – Tymi słowami smok zakończył kolację. Obaj udali się na wielce zasłużony odpoczynek.

Serwer odmówił współpracy i nawet niezwykłe umiejętności internautowe królewny nie były w stanie przełamać jego uporu. Królewna mogła poświęcić czas rycerzowi. Wyszedł z jej komnaty po czterech godzinach, uśmiechnięty od ucha do ucha. Co ta miłość może zrobić z człowiekiem... Czas minął im bardzo szybko. Okazało się, że oboje lubią biologię i Hemingwaya. Przez moment spierali się o zasadę reformy samorządowej, ale po wysłuchaniu argumentów rycerza, królewna przyznała mu rację. On z kolei zgodził się z nią po wymianie zdań na temat potrzeby obniżenia podatku akcyzowego. Okazało się, że lubią chodzić po muzeach (w tych czasach było to rzadkością), pływać kajakiem i jeść pierogi z jagodami. Spotkanie zakończyli nierozstrzygniętą dyskusją o wyższości literatury orientalnej nad europejską, na przykładzie „Kama sutry” i „Sztuki kochania” Owidiusza. Taaaak....Królewna była wykształcona gruntownie...

Sprawdzanie rycerza zajęło smokowi trochę czasu. Dwa lata. Przekonał się, że jest to porządna firma, i spokojnie może oddać królewnę w jego ręce. Tym chętniej, że królewnie również wpadł w oko ów sympatyczny młody człowiek.
Wesele odbyło się na koszt firmy wynajmującej szklaną górę. Młoda para żyła długo i szczęśliwie a smok przeszedł na zasłużoną emeryturę, była to bowiem jego 217 królewna, którą tak szczęśliwie wydał za mąż. Dwa lata później założył agencję matrymonialną „Na szklanej górze”, której dzisiaj jesteście Państwo gośćmi. Życzymy miłej zabawy i udanego balu...

Podpis: 

4913 1998
 

Dodaj ocenę i (lub) komentarz

wersja do druku

wyślij do znajomych

pokaż oceny

pokaż komentarze

dodaj do ulubionych

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ OCENĘ

Twoja ocena:
5 4,5 4 3,5 3 2,5 2 1,5 1

ZALOGUJ SIĘ ŻEBY DODAĆ KOMENTARZ
Twój komentarz:

zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła zmień kolor tła

zmiejsz czcionkę czcionka standardowa powiększ czcionkę powiększ czcionkę
Los Pierzeja I Spotkania
Z zbioru Wspomnienia Papieros. Ulica. Czy już czujesz obrzydzenie do samego siebie? Warto się spotkać po latach rozłąki!
Sponsorowane: 140
Auto płaci: 220
Sponsorowane: 121
Auto płaci: 250
Sponsorowane: 120
Auto płaci: 300

 

KATEGORIE:

więcej >

Akcja
Dla dzieci
Fantastyka
Filozofia
Finanse
Historia
Horror
Komedia
Kryminał
Kultura
Medycyna
Melodramat
Militaria
Mitologia
Muzyka
Nauka
Opowiadania.pl
Polityka
Przygoda
Religia
Romans
Thriller
Wojna
Zbrodnia
O firmie Polityka prywatności Umowa użytkownika serwisu Prawa autorskie
Reklama w serwisie Statystyki Bannery Linki
Zarejestruj się  Powiedz o nas innym  Kontakt z nami  Dodaj do ulubionych  Startuj z opowiadań  Pomoc
 

www.opowiadania.pl Copyright (c) 2003-2014 by NEXAR All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikowanych treści należą do ich autorów. Nazwy i znaki firmowe innych firm oraz produktów należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celu informacyjnym.