DRUKUJ

 

Morze Czerwone

Publikacja:

 05-01-26

Autor:

 krass
"Creed. Amerykański zespół grający oparte na bluesie boogie."
(Encyklopedia Muzyki Popularnej - Heavy Rock)



Komiwojażer zapalił świeczkę. Nie lubił ciemności, a było ciemno.

- Ciemno jak w dupie u Murzyna - powiedział Komiwojażer chwilę wcześniej.
- To zapal świeczkę - poradził mu Synu.

Komiwojażer i Synu byli zamknięci w drewnianej skrzyni o wymiarach dwa na dwa metry. Skrzynia na szczęście była impregnowana, gdyż w przeciwnym razie na pewno poszliby na dno. Tymczasem dryfowali sobie spokojnie po Morzu Bałtyckim.

- Która godzina? - zapytał Synu.
- Twoja ostatnia - zażartował Komiwojażer, ale ani on sam się nie uśmiał, ani tym bardziej adresat jego słów.

Jeszcze dwa dni wcześniej Komiwojażer nie był Komiwojażerem, a Synu nie był Synem. Obaj panowie nawet się nie znali.

Poznali się w piątek, oczywiście 13-tego, bo jakże by inaczej. Komiwojażer, który jeszcze wtedy nie był Komiwojażerem, nazywał się Inglot, z zawodu był szermierzem i miał 37 lat. Synu natomiast dwa dni wcześniej nazywał się jeszcze Dziki Bill, pracował jako sprzątaczka w hotelu dla bezrobotnych i właśnie osiągnął pełnoletność. Żeby nam się wszystko nie popierdoliło, Komiwojażera będę odtąd nazywał Komiwojażerem, mimo że mówię w tej chwili o sprawach, które wydarzyły się w czasie, gdy nie był on jeszcze Komiwojażerem, natomiast Syna będę nazywał Synem, mimo że jak wyżej. W chwili gdy obaj panowie się poznali, Komiwojażer był przeziębiony i pociągał nosem, natomiast Synu był zdrowy, ale czuł się podle, bo właśnie rzuciła go dziewczyna, notabene zwykła kurew, niewarta jego zmartwienia. Zbliżało sie południe, gdy Komiwojażer wyszedł z domu przy ulicy Kołłątaja 18 i wolnym krokiem udał się w kierunku kiosku, w którym zamierzał kupić zapałki, bo na nic innego nie było go stać, a lubił sobie coś kupić koło południa. Nie uszedł jednak nawet szesnastu kroków, gdy potknął się o wystającą płytę chodnikową i upadł. Traf chciał, że akurat przechodził tamtędy Synu, który pracował na pół etatu, ale tego dnia miał wolne i postanowił pochodzić sobie trochę po mieście. Zauważywszy leżącego na chodniku Komiwojażera, podszedł doń i wyciągnął dłoń.

- My się znamy? - zapytał Komiwojażer, wycierając wierzchem dłoni nos, z którego oprócz glutów zaczęła lecieć krew, gdyż nieźle pierdolnął o bruk.
- Nie sądzę - odparł Synu i pomógł Komiwojażerowi wstać.

Nawiązawszy w ten sposób znajomość obaj panowie poszli do kiosku, w którym Komiwojażer kupił sobie zapałki, a Synu popatrzył przez szybę na gołe baby w gazetach.

- To co teraz robimy? - zapytał Synu, gdy Komiwojażer schował swoje zapałki do kieszeni.
- No cóż - odparł Komiwojażer - zapraszam do siebie, żona zrobi jakiś obiad, porozmawiamy o starych dobrych czasach...

Komiwojażer zapewne chęci miał dobre, ale nie powiedział Synowi całej prawdy. Nie miał żony, nic do jedzenia, ani też czego wspominać. Synu jednakże w niczym się nie zorientował i obaj panowie do późnych godzin nocnych słuchali radia w mieszkaniu Komiwojażera, świetnie się przy tym bawiąc, bo akurat leciała ładna muzyka i ciekawe wiadomości z kraju oraz ze swiata.

Około północy Synu postanowił wrócić do domu, gdyż mieszkał z matką, która niepokoiła się o niego, gdy wracał później niż kwadrans po północy. Synu grzecznie się pożegnał i pobiegł co sił w nogach, bo mieszkał na Traugutta, czyli kawał drogi od domu Komiwojażera.

Matka powitała go wyrzutami, ponieważ niepokoiła się o niego od dobrych pięciu minut. Synu jednakże nie przejął się tym zbytnio, gdyż nie kochał swojej matki odkąd dowiedział się, że
żyła w czasach komunizmu.

Komiwojażer tymczasem zasnął spokojnie w swoim łóżku i nawet śniło mu się, że żyje w normalnym kraju, a nie w takim, w którym ludzie po 50-ciu latach reżimu komunistycznego, w demokratycznych wyborach głosują na komunistów.

W jaki sposób dwa dni później Komiwojażer i Synu stali się Komiwojażerem i Synem, i dlaczego zamknięci w drewnianej skrzynce dryfowali po Morzu Bałtyckim - nie mam zielonego pojęcia.




Data:

 2005

Podpis:

 Krass

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=12408

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl