DRUKUJ

 

Róża

Publikacja:

 05-03-02

Autor:

 Autsajder
Kwiaty rodzą się i giną
Bez słowa całe życie
Medytują w ciszy
I tylko zapachem przypominają
O istnieniu…

Była sama i lubiła kwiaty. Najbardziej Róże – czerwone. Kochała ich zapach. To on dawał Jej cudne wizje Świata i głuche nadzieje, że jest potrzebna. Sama często była jak ONE. Nic nie mówiła, dławiły Ją słowa, gardziła nimi, nie widząc w nich sensu najmniejszego. Czuła się bardziej Różą niż człowiekiem jak każda róża miała kolce, którymi skaleczył się już nie jeden.
Nosiła w sobie piękno, robiąc sobie nadzieję, że zjawi się ktoś, kto da Jej opiekę tak jakby świat był życzliwy. Karmiła się tymi myślami, nie czując respektu przed śmiercią.
Lubiła swoje Kwiaty, a One dawały Jej zapach, resztę brała sama, widząc świat do złudzenia podobny do tego ze snów. Jak każdy Kwiat musiała wyschnąć?
Umierała cicho w samotności i powoli wśród tysiąca takich jak Ona. Choć bardzo chciała, wiedziała, że losu nie wolno zmieniać. Swoim godziła się na prawa tego świata. Z każda chwilą rodził się w Jej głowie strach przed tym, co już nie odwracalne, przed tym, czego nie chciała, gdy zajdzie już słońce.
Koniec był naprawdę blisko.
Poczuła czyiś oddech, zapach. Tak, ktoś był obok, stał się i przypatrywał się Jej dokładnie z każdej strony. Nie widziała jego twarzy, lecz aktywna jeszcze wyobraźnia, pozwoliła Jej stworzyć w na wpół suchym sercu nadzieję, że może to jeszcze nie dziś.
Nieznajomy delikatnie Ją gładził, okazując respekt i strach przed reakcją, a Jej piękna woń nie pozwalała mu odejść obojętnie. Wtedy zrozumiał, że musi Ją posiąść, że da mu życiową siłe, a szlachetność i wdzięk będą najlepszą nagrodą za opiekę. Szybko zapłacił za to CUDO- jak zwykł określać wszystko, co porywało jego serce, duszę i motywowało do czynów. Gdyby teraz przyszedł jakiś mężczyzna i zaczął robić to, co on przed kilkoma chwilami, byłby zazdrosny, najchętniej chowając Cudo do czarnego płaszcza, którego niestety nie miał lub do kieszeni, tak by nikt nie mógł karmić się Jej pięknem prócz niego.
Tak! wiedział to- był tego pewien.
Człowiek w dziwnym, chyba starym kapeluszu szybko wydał resztę i mężczyzna ze swoją „zdobyczą” poszedł do domu. Jeszcze kilkanaście minut temu żadne z Nich nie miało choćby jednego najzwyklejszego argumentu, tłumaczącego sens ich dalszej egzystencji. Teraz argument był i byli ONI.

Data:

 2-3-2005

Podpis:

 Autsajder

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=13481

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl