DRUKUJ

 

Marzycielka (pełna wersja)

Publikacja:

 05-04-18

Autor:

 Kate

Przyp. od autora: Przepraszam was bardzo, ale na początku "Marzycielka cz. 1" została opublikowana w niepełnej wersji, a spostrzegłam to dopiero nie dawno... Z góry sorry za błędy bo na pewno są... ;) Pozdrawiam i życzę miłego czytania!!





Rozdział 1

Był piątkowy wieczór właśnie siedziałam i przeglądałam gazetę gdy usłyszałam:
- Aniu telefon do ciebie
Gdy podeszłam usłyszałam głos Agi mojej przyjaciółki. Była moim przeciwieństwem, nigdy nie zabiegała o przyjaciół a mimo tego znali ja wszyscy była niewysoką szczupłą dziewczyna o wspaniałych długich kasztanowych włosach. A jej uśmiech rozbrajał każdego.
Bił z niej optymizm i pozytywna energia.
- Cześć –powiedziała. -Idziemy jutro do „Stokrotki”! Bądź gotowa o 16 wpadnę po ciebie
- Jak to idziemy? -Zapytałam zaskoczona. -Przecież wiesz, że muszę się uczyć na klasówkę -stwierdziłam załamana.
- Oj! przestań pouczysz się później, nie możesz wiecznie siedzieć w domu. Będą wszyscy Pati, Olka, Grzesiek, Aśka, Paweł, Marcin, Aneta no i Michał- na dźwięk ostatniego imienia serce mi zadrżało. Michał był niezbyt wysokim szatynem z wspaniałymi niebieskimi oczami i zniewalającym uśmiechu, za którym szalało mnóstwo dziewczyn.
- Dobrze – odpowiedziałam, niby ze spokojem. –Chyba masz rację, z tym wyjściem
- Ania Ja zawsze, mam racje – powiedziała śmiejąc się- Doz obaczenia jutro.
- Na razie- i odłożyłam słuchawkę. Poszłam do pokoju myśląc, w co Ja jutro ubiorę i zaczęłam się denerwować na sama myśl zobaczenia Michała. Co prawda nigdy nie zwracał, na Mnie szczególnej uwagi, ale gdy to już zrobił zawsze wpadałam w popłoch, i odpowiadałam krotko i zwięźle. Z czasem wszyscy, uznali Mnie za nudną kujonkę, nie wartą zainteresowania, która zawsze ma prace domową i pomoże w razie potrzeby na klasówce. Tak! zawsze na klasówkach bardzo dużo osób chciało ze Mną siedzieć. Z reszta trudno się dziwić, nie byłam szczupła miałam krótkie ciemne włosy i nosiłam okulary. A poza tym, nie miałam wielkiego poczucia humoru i zawsze bałam się konsekwencji szaleństw jak np. uciekanie z lekcji. Ale w głębi duszy marzyłam o wielkiej miłości, szaleństwach, beztroskim życiu. Miałam 16lat chciałam mieć dużo przyjaciół, być zauważalną i lubianą w szkole . Z ciężkim sercem wzięłam się za lekcje, gdy skończyłam poszłam spać. Zasypiając, marzyłam o swojej wielkiej miłości.
Obudziłam się dosyć wcześnie. Była ładna pogoda jak na listopad świeciło słonce, ale było chłodno. Leżałam jeszcze w ciepłym łóżku, gdy do pokoju wsunął się mój pies max
-czarny sznaucer miniaturka to znaczyło, że wszyscy już wstali. Pogłaskałam psa, po czym wstałam. Poszłam do kuchni na śniadanie.
- Kochanie jak się spało?- powiedziała mama, gdy weszłam do kuchni
- Dobrze mamo- odpowiedziałam-Mam pytanie– Mogę iść dzisiaj z Agą i z paroma osobami do stokrotki?- zapytałam pijąc herbatę.
- Tak – powiedziała- O ile nie masz dużo zadane, żebyś ze wszystkim zdąrzyła.-powiedziała robiąc kawę dla taty.
Nie wiedziałam co mam robić poszłam do sklepu po małe zakupy. Wyszłam z psem, na bardzo długi spacer. Uwielbiałam chodzić z moim psem i obserwować naturę.
Gdy wróciłam zjadłam obiad i zaczęłam się przygotowywać, co prawda nie zajęło mi to dużo czasu, bo przecież i tak Mnie nie zauwarzaja. Ale jednak delikatny makijaż, na usta bezbarwny błyszczyk. Byłam ubrana w dżinsy i czarny golf , a do togo małe kolczyki.
O 16 przyjechała Aga, jak zwykle wyglądała kapitalnie, miała bluzkę „łódkę” w błękitnym kolorze, granatowe dżinsy, a na to narzuconą miała dżinsową spódnice podobną odcieniem do spodni, buty na niewielkich obcasach. Do tego średni makijaż i srebrne dodatki.
- Hej! gotowa możemy iść? zapytała z uśmiechem, zarezerwowanym tylko dla Niej
- Jeśli to można nazwać gotowością- powiedziałam, patrząc ze smutkiem w lustro
- Jak widzę humorek dopisuje! – Chodź, zanim się rozmyślisz- pociągnęła Mnie za rękaw kurtki, którą wkładałam.- Cześć mamo, będę nie długo!- krzyknęłam, po czym wyszłyśmy pospiesznie.
Po 30 minutach byłyśmy pod „Stokrotką” Większość już była, oprócz Michała, ale on zawsze się spóźniał .
- Cześć dziewczyny!- krzyknęli wszyscy, gdy podeszłyśmy do stolika – Aga wyglądasz super! -powiedział Grzesiek. Na to Aga uśmiechnęła się słodko. Znałyśmy się od dziecka, wiedziałyśmy o sobie wszystko. Gdyby Grzesiek Jej się nie podobał, zareagowałaby zupełnie odwrotnie, pomyślałam gdy nagle, usłyszałam znajomy głos za sobą
- Siema! sorry za spóźnienie, autobus mi zwiał- powiedział Michał zadyszanym, od biegu głosem
- Siema stary myśleliśmy, ze już nie przyjdziesz – powiedział Grzesiek
- Ja! – zawołał- Przecież wiesz, że nie przepuszczam żadnej możliwości wyrwania się z domu. – O kogoż to Ja widzę?- Aniu a co się stało, że przyszłaś, nie musisz się uczyć, przecież na pewno masz klasówkę w poniedziałek? – powiedział, po czym spojrzał na Mnie, z rozbawieniem w oczach, wyczekując co odpowiem. Zamurowało Mnie nie wiedziałam, co mam odpowiedzieć, ale na szczęście Aga Mnie uratowała mówiąc –Michał nie masz lepszych tematów do rozmowy, niż szkoła mam, jej dosyć przez cały tydzień! – Racja sorry Aga, już zmieniam temat- powiedział. Reszta wieczoru była już spokojna, gdy wracałyśmy z powrotem, do domu maja przyjaciółka zagaiła do Mnie:
- Aniu w ten sposób, nie zwrócisz Jego uwagi- Kogo masz na myśli?- zapytałam udając, że nie wiem, o co Jej chodzi – Oj nie udawaj widzę, przecież jak robisz za Michałem maślane oczy. Znam Cię nie zapominaj!- powiedziała
- Nawet jeśli Mi się podoba, to i tak nie mam u Niego, najmniejszych szans Za to Ty tak i to spore – odpowiedziałam
- Co Ty wygadujesz, gdybyś rozmawiała tak ze wszystkimi, jak rozmawiasz ze Mną, nie miałabyś żadnych problemów, ze zwróceniem uwagi kogokolwiek to po pierwsze, a po drugie Ty masz bardzo niską samoocenę, która Ci bardzo przeszkadza. A co do Michała, to On mi się nie podoba, ani odrobinę, za to...
- Grzesiek bardzo – powiedziałam - No właśnie- wyjęłaś mi to z ust
Doszłyśmy właśnie do mojego domu – Do zobaczenia! W poniedziałek – krzyknęłam/
- Pa i pomyśl o tym, co Ci powiedziałam – po czym pomachała Mi i odeszła w swoją stronę .
- Łatwo mówić zmień, się trudniej to zrobić – pomyślałam – No nic trudno się mówi, widocznie tak miało być – po czym poszłam do domu.
W niedzielę nie miałam, najlepszego humoru, od samego rana, nic nie wychodziło. Najpierw wylałam herbatę, później nie mogłam rozwiązać, zadań z matmy i o mało nie zbiłam, mojego lusterka . Po tym wspaniale, rozpoczętym dniu, postanowiłam wziąć Maxa i iść na spacer do parku. Ale tam jak się okazało, też nie było najlepiej.
Rano padał deszcz, w parku były kałuże szłam sobie właśnie alejką gdy za zakrętu z duża prędkością wyjechała dziewczyna na rowerze i ... ochlapała mnie wjeżdżając centralnie w kałuże, która była nie daleko mnie
- no nie jeszcze i to dzisiaj – powiedziałam spoglądając na moją jasna kurtkę, która była cała brudna. Dziewczyna właśnie kierowała się w moją stronę
- Sorry – powiedziała – nie zauważyłam Cię
- No to w takim razie musisz kupić sobie okulary bo nie zauważyć mnie to nie lada wyczyn – odpowiedziałam wściekła
- Naprawdę nie chciałam – powiedziała ze skruchą widząc moją minę
Złość mi odeszła, gdy na nią spojrzałam naprawdę czuła się winna. Była niezbyt wysoką , szczupłą , szatynką o dużych, piwnych, marzycielskich oczach, gdy się uśmiechnęła przypominała mi kogoś.
- Wiem przepraszam miałam dziś niezbyt udany dzień -uśmiechnęłam się
- Właśnie widzę – jaki śliczny piesek- powiedziała, kucnęła i podrapała mojego psa za uchem
- Wabi się max – powiedziałam jej – jeszcze raz Cię przepraszam mam na imię Anka i wyciągnęłam rękę do nieznajomej
- Nic nie szkodzi a ja Karolina – odwzajemniła mi uścisk –Może się przejdziemy i pogadamy- zaproponowała
- Chętnie- odpowiedziałam
Spacerowałyśmy długo okazało, się że jest ode mnie starsza o rok, ma brata i nie dawno zmieniła szkołę, ponieważ nie odpowiadało jej towarzystwo i bardzo często jeździ w tym parku na rowerze.
Wróciłam do domu późnym popołudniem rodziców nie było na szczęście bo inaczej by mi się dostało. Powtórzyłam sobie materiał na następny dzień jak również posłuchałam radia, po czym zjadłam kolacje i niedługo potem poszłam spać.

Rozdział 2
Spałam sobie smacznie gdy nagle usłyszałam znienawidzony dźwięk budzika, wstałam i wyłączyłam go po czym prawie nieprzytomna skierowałam się do łazienki. Ubrałam się w czarne spodnie i kurtkę sztruksową a do tego szary półgolf. Użyłam naturalnego podkładu czarnego tuszu i bezbarwnego błyszczyka. Potem poszłam do kuchni i zanim zdążyłam usiąść mama zapytała:
- O której wczoraj wróciłaś martwiliśmy się z tatą o Ciebie?
- Przepraszam później niż zwykle miałam drobny wypadek w parku dziewczyna mnie ochlapała a potem rozmawiałyśmy trochę- wyjaśniłam zaniepokojonej mamie
- Aha- stwierdziła- siadaj i jedz śniadanie bo się spóźnisz i nie zapomnij o Maksie
- Dobrze- odpowiedziałam
Po 15 minutach wzięłam psa i poszliśmy na spacer zdążyłam wrócić gdy zadzwoniła Aga chwyciłam plecak krzyknęłam – Miłego dnia!- po czym wyszłam
- Hej! Aniu jak tam minęła niedziela – powiedziała
- Okropnie, ale poznałam dziewczynę kogoś mi przypominała...
- Tak? – zapytała zaskoczona Agnieszka- A kogo? Jeśli można wiedzieć
- Nie wiem- powiedziałam
- A zmieniając temat bądź dobrą koleżanką i wykaż cierpliwość tłumacząc Mi matmę bo to dla mnie czarna magia- uśmiechnęłam się do niej
- Jak zawsze do usług a ty w rewanżu wytłumacz mi anglika
- Zgoda umowa stoi – powiedziałam
W szkole nie było najgorzej klasówka dobrze mi poszła, a matmę przeżyłam a to już sukces, lecz niestety znowu miałam zetknięcie z Michałem.
Szłam korytarzem i nagle usłyszałam za sobą głos
- hej Aniu odpowiesz mi na pytanie?- odwróciłam się to był Michał wyglądał ja zwykle wspaniale miał dżinsy i granatowa bluzę adidasa
- Czy ja ci się podobam?- zamurowało mnie
- n -nie- odpowiedziałam zachrypniętym głosem i błagałam, żeby się na to nabrał
- To dobrze bo musiałbym zmienić szkołę – usłyszałam – po czym wybuchł śmiechem
A ja stałam i nie wiedziałam co mam zrobić, doznałam dziwnego uczucia w stosunku do Michała- złość odwróciłam się i poszłam w kierunku swojej klasy. Gdy szłam ktoś mówił do niego
- daj już jej spokój - domyśliłam się to był Grzesiek.
- Obrońca się znalazł-i więcej nie usłyszałam.
Wiedziałam, że robi to tylko przez wzgląd na Agę , omijałam ją przez cały dzień ,ze szkoły prawie wybiegłam.
Wchodząc do domu, nie wytrzymałam łzy leciały mi ciurkiem. Nic mnie nie pocieszało nawet Maks, który chciał na moje ręce i cieszył się na mój widok. Pobiegłam do pokoju i zatrzasnęłam drzwi. W końcu usnęłam, ze snu wyrwał mnie dźwięk telefonu:
- cześć dlaczego na mnie nie poczekałaś- usłyszałam głos Agi
- cześć musiałam coś załatwić- skłamałam
- Aniu płakałaś? Co się stało? – zapytała z niepokojem
- Nie płakałam spałam Agnieszka nie przejmuj się Pa – odłożyłam słuchawkę
Poszłam do pokoju, usiadłam przy biurku, otworzyłam książki i... nic nie mogłam się skupić po 20 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Gdy otworzyłam stanęłam jak wryta. Przede stała Agnieszka:
- Co się wydarzyło dzisiaj w szkole może mi powiesz? – zapytała
- Nic – odpowiedziałam –Nie mów bzdur nigdy nie mówiłaś do mnie Agnieszko ktoś ci coś zrobił- powiedziała jeśli można tak to nazwać.
- Wejdź – powiedziałam poszłyśmy do mojego pokoju. Zrobiłam herbatę, usiadłyśmy na łóżku i nie wiedziałam jak zacząć.
- No wiec... co się stało? – gdy to usłyszałam nie wytrzymałam słowa same ze mnie wychodziły a Aga tylko słuchała w końcu kiedy skończyłam odparła:
- Dlaczego mi nie powiedziałaś niech ja go tylko spotkam ja już mu powiem co o nim myślę
- Nie!- odpowiedziałam – pogorszysz tylko sytuacje. Sama to rozegram po swojemu. Obiecaj mi to proszę!
- Dobrze jak chcesz.- powiedział dosyć niechętnie
- I jeszcze coś nie obrażaj się na Grześka on stał po mojej stronie nie chce żebyś ty była nie szczęśliwa- powiedziałam
- Naprawdę? czy ty, aby nie mówisz tego co ja chcę usłyszeć –zapytała nie dowierzając
- Naprawdę- powiedziałam
Pogadałyśmy jeszcze trochę już na weselsze tematy i Aga wyszła. Lecz tej nocy nie mogłam usnąć cały czas miałam całą sytuację przed oczami.
Ze snu wyrwał mnie głos mamy:
- Aniu wstawaj bo się spóźnisz – powiedziałam
- Co? – powiedziałam zaspanym głosem- aa już wstaje- po czym poszłam do łazienki, spojrzałam w lustro i przeraziłam się swojego odbicia. Byłam blada jak ściana, miałam worki pod oczami i wyglądałam jakbym całą noc gdzieś balowała. A na domiar złego źle się czułam bolała mnie głowa.
Pośpiesznie wykonałam resztę czynności i poszłam do szkoły. Nie spotkałam Agi, ale gdy zjawiłam się pod szkołą moja przyjaciółka już tam stałą i w najlepsze rozmawiała z Grześkiem. Nie wiem, które z nich śmiało się bardziej ona czy on. Kiedy mnie zauważyła podeszła do mnie:
- część sorki, ze nie przyszłam rano, ale w drodze do szkoły spotkałam Grześka i jakoś tak wyszło – powiedziała.
- Nie przejmuj się dzisiaj i tak nie miałabyś ze mnie kompanki do rozmowy – stwierdziłam i dodałam – jak widzę posłuchałaś mnie i kiwnęłam głową na powitanie w stronę Grześka, bo właśnie mi machnął.
- A teraz zmykaj do niego spotkamy się później – po czym weszłam do szkoły a Aga wróciła do swojego towarzysza.
Pierwsze lekcje ciągnęły się w nieskończoność. Na długiej przerwie znalazła mnie aga byłą cała rozanielona:
- no jesteś wszędzie cię szukałam musze ci coś powiedzieć – powiedziała a raczej piszczała
- Grzesiek się z tobą umówił- stwierdzałam i spojrzałam na nią
- Skąd wiedziałaś?- zapytała
- Nie trzeba być Sherlockiem Holmesem, żeby to odkryć- stwierdziłam- a z resztą znamy się od małego- nie zapominaj
- Jakbym śmiała!- udała obrażoną
- Ania chodź ze mną do bufetu musze coś zobaczyć
- Ok.- i poszłam za nią
Zdążyłam wejść do bufetu i zamarłam. Stał tam Michał z całą paczką i jakaś dziewczyna
- zobaczyć tak.... - powiedziałam Do Agi rzucając jej zabójcze spojrzenie
- nie wiedziałam ze tu będzie... – odpowiedziała z miną niewiniątka – Jasne już w to wierze – pomyślałam
Wtem Michał zawołał do nas
- Hej! Patrzcie kto nas zaszczycił swoją obecnością – chodźcie przedstawię wam kogoś
Dziewczyna się odwróciła a ja pomyślałam – to niemożliwe!- stałą przede mną feralna rowerzystka z parku.
- to moja siostra Karolina
- cześć – powiedziałam- nie wiedziałam, że jesteś siostrą Michała – i uśmiechnęłam się smutno
- Hej! mówiłam, ci przecież o moim młodszym braciszku- tu spojrzała na Michała i uśmiechnęła się zawadiacko - a dlaczego nie powiedziałaś mi, że chodzisz do tego liceum nie marzyłam nawet o tak rychłym spotkaniu- powiedziała
- Chwila! może mi ktoś mi wyjaśni o co tu chodzi- powiedział zniecierpliwiony chłopak- znasz ją ? – i spojrzał wymownie na siostrę
- Naprawdę jaki ty spostrzegawczy jesteś a jak myślisz ? -zapytała z ironią
- sorry za mojego brata czasami nie myśli
- Jakoś trudno mi w to uwierzyć wróżę mu światową karierę w talk showaw. Sztukę upokarzania ma opanowaną do perfekcji. Nieprawdaż i spojrzałam na Michała
A on zrobił się czerwony i zaniemówił ja za to posłałam mu uśmiech triumfu.
- O czyżbyś pierwszy raz padł ofiarą własnej broni...- zakpiłam widząc jego minę- Karolina posłała mu pytające spojrzenie. Zadzwonił dzwonek i poszliśmy na lekcję, które upłynęły szybko i przyjemnie.
Gdy wychodziłam ze szkoły Karolina dogoniła mnie i spytała:
- Co miałaś na myśl? w bufecie- zapytała
- przepraszam nie powinnam cię w to wciągać – powiedziałam
- wyrównałam rachunki z twoim bratem- dodałam
- właśnie zauważyłam Michał nigdy tak nie zareagował przy dziewczynie pierwszy raz go takiego widziałam. Jeśli miał o tobie niezbyt przychylną opinie to pewnie ja już zmienił
- tak uważał mnie za nudną kujonkę z reszta jak wszyscy a teraz za wredną, no cóż ostatnio przegiął, ale niech to sam Ci wytłumaczy- wyjaśniłam jej.
- Hmmm naprawdę wiele mogłabym o tobie powiedzieć lecz na pewno nie „nudna kujonka” a co do wrednej to nie wiem, jeśli rzeczywiście miałaś powód to popieram cię w 100-u % - powiedziała
- Bo poznałaś mnie w dość nie typowej sytuacji musisz przyznać - dodałam i przypominając sobie pierwsze spotkanie wybuchnełyśmy śmiechem.
Po południu wpadła do mnie Aga
- nie myślałam ze się tak zmienisz może jednak Michał uczynił coś czego ja nie dokonałam- powiedziała
- Nigdy nie widziałam żebyś kiedykolwiek tak zareagowała a tak na marginesie to skąd znasz jego siostrę – dodała zaciekawiona
- Pamiętasz jak ci opowiadałam, feralnej niedzieli i rowerzystce, którą jakbym znała – powiedziałam jej- tą osobą jest właśnie Karolina wiedziałam ze skądś znam te twarz – stwierdziłam
- Niebywałe że też mi się nigdy nie przytrafiają takie historie- stwierdziła
- Za to ty masz szczęście do innych spraw np. sercowych- stwierdziłam – no powiedz jak tam się mają sprawy z Grześkiem.
- Już myślałam ze nie zapytasz- udała z przekąsem – wspaniale z resztą sama widziałaś dzisiaj rano
- Kiedy się z tobą umówił – zapytałam
- W piątek to już nie długo w co ja mam się ubrać w ogóle nie wiem jak to będzie. Czy z najdziemy wspólny język- zaczęła wyliczać
- Aga nie wierze ty się naprawdę denerwujesz chyba pierwszy raz w życiu spokojnie- stwierdziłam i wpadłam w śmiech.
- Łatwo ci mówić ale ja naprawdę mam obawy a z resztą on mi się podoba od dłuższego czasu- powiedziała
- Ty mu tez się podobasz na pewno znajdziecie wspólny język szybciej niż myślisz- dodałam
- Może masz rację – stwierdziła i zapatrzyła się w okno.
- Hej! ziemia do Agi wracaj!- zawołałam
- Co!? Sorry jestem dziś trochę rozkojarzona- powiedziała
- Zauważyłam ty się naprawdę zakochałaś uważaj bo będziesz jeszcze większą romantyczką ode mnie
- Aniu w tej dziedzinie jesteś nie do pokonania – w tej chwili zadzwonił telefon- poszłam odebrać
- słucham – powiedziałam
- cześć tu Karolina co porabiasz w piątek może byśmy się spotkały?- zapytała
- czemu nie - w parku?- zaproponowałam
- nie spotkajmy się w „Misiu” 0 17.30 zgoda?- powiedziała
Na tą propozycje się zdziwiłam nie miałam pojęcia dlaczego Karolina chce spotkać się w kawiarni.
- jesteś tam? – usłyszałam
- yhm zgoda to zobaczenie w piątek- na razie- powiedziałam
- Pa – usłyszałam i odłożyłam słuchawkę
wróciłam do przyjaciółki i podzieliłam się wątpliwościami
- nie szukaj wszędzie spisku – powiedziała – pójdź tam na pewno chce cię lepiej poznać i dowiedzieć się czegoś więcej o twoim konflikcie z Michałem- dodała
- o boże! jak późno musze uciekać obiecałam ze będę wcześniej w domu- zawołała Aga
- Pa pa – powiedziała – cześć- odpowiedziałam- do jutra.

Rozdział 3
Nadszedł Piątek w szkole moja przyjaciółka coraz bardziej się denerwowała nigdy nie widziałam jej tak spiętej. Lekcje ciągnęły się w nieskończoność. Na dużej przerwie zaczepił mnie Grzesiek
- cześć słuchaj mogłabyś mi pomóc mam problem i myślę, ze ty go możesz rozwiązać?- powiedział. Spojrzałam na niego i nie mogłabym przysiąc, iż jest zdenerwowany
- jak ci mogę pomóc? – zapytałam- domyślam się ze twój problem ma związek z Agą- ona jest w niektórych sprawach bardzo staroświecka lubi herbaciane róże- dodałam
Chłopak spojrzał na mnie z niedowierzaniem i powiedział
- skąd wiedziałaś, że chciałem cię zapytać o ulubione kwiaty agi?
- Nie wiem kobieca intuicja a zresztą kto może wiedzieć lepiej upodobaniach dziewczyny niż jej przyjaciółka- stwierdziłam
- Ale nie zmieniaj się za bardzo pozostań sobą bo aga lubi cię takiego- dodałam
- Aa i dzięki za pomoc wtedy na przerwie.- powiedziałam
- Jaką pomoc?– powiedział- nic nie zrobiłem-dodał z miną niewiniątka
- Słyszałam odpowiedziałam – co mówiłeś Michałowi
- Aha, czyli nie da się tego ukryć nie ma za co lubię cię to wszystko a poza tym nie wiedziałem ze masz taki języczek. Michał nigdy nie oberwał tak od żadnej panny, którą...
- zaczepił delikatnie mówiąc – dokończyłam za niego – kiedyś musiał być ten pierwszy raz – dodałam. Zadzwonił dzwonek na lekcje
- to do zobaczenia – powiedziałam
- cześć i dzięki za pomoc – odpowiedział i uśmiechnął się
A ja poszłam na lekcje, które strasznie wolno się ciągnęły. Gdy zadzwonił ostatni dzwonek zerwałam się i jak na skrzydłach pobiegłam do domu.
O godzinie 16.30 zaczęłam się szykować. Pierwszy raz chyba podobałam się sobie i nabrałam pewności. Miałam granatowe dżinsy dzwony czarną bluzkę ze srebrnym napisem i dżinsowa kurtkę, srebrne dodatki.
Gdy dotarłam na umówione miejsce Karoliny jeszcze nie było. Zajęłam stolik zamówiłam sobie capucinno i czekałam... nagle mnie zamurowało do kawiarni wszedł Michał i kierował się w moją stronę.
- cześć! – powiedział – sorry za spóźnienie- dodał
Spojrzałam na niego nic nie rozumiejąc powiedziałam:
- co ty tu robisz, przecież miałam spotkać się z twoją siostrą ?
- aaa... czyli moja siostrunia tak to załatwiła – powiedziała poczym spojrzał na mnie z rozbawieniem
Widząc moją minę odezwał się znowu
- myślałem, że skoro jesteś taka inteligentna to nie będę musiał ci tłumaczyć, ale się myliłem
Gdy to usłyszałam znowu wezbrała się we mnie złość
- no wiec moja siostra to uknuła żebyś mnie wysłuchała – przepraszam za moje zachowanie a teraz może ty mnie przeprosisz
- Ja? – zdziwiłam się – przecież to ty zacząłeś myślałeś, że wiecznie będę milczeć to się przeliczyłeś myślałeś skoro jestem- przystojny to wolno mi wszystko i żadna mi się nie oprze a taka brzydula i nudziara tym bardziej mi nie odpowie, więc mogę z niej trochę pokpić- powiedziałam ostro
- Skąd wiedziałaś – powiedział z ironią
Wstałam i chciałam wyjść gdy powiedział:
- poczekaj żartowałem naprawdę cię przepraszam myliłem się co do ciebie jesteś inna. Tylko ty jedna odważyłaś się powiedzieć co o mnie myślisz w oczy oczywiście poza moją siostrą, ale ona się nie liczy. Zaczniemy jeszcze raz?- powiedział i uśmiechnął się czarująco. Zostałam i nie żałowałam Michał mnie non stop rozśmieszał właściwie gadaliśmy o wszystkim, prócz szkoły nie miałam najmniejszej ochoty rozmawiać na ten temat. Nagle zadzwonił mój telefon
- Słucham – powiedziałam
- Cześć Aniu mam prośbę zadzwonisz do mojej mamy i powiesz, ze się spóźnię bateria mi zaraz padnie – usłyszałam szczęśliwy głos agi
- Dobra nie ma sprawy- pa pa- odpowiedziałam
Spojrzałam na zegarek była 20 zabiją mnie wystukałam szybko smsa do mamy. I spojrzałam na mojego towarzysza
- słuchaj musze już iść świetnie się gadało- stwierdziłam
- mi też poczekaj odprowadzę cię do domu- zaproponował
- yhm i uśmiechnęłam się do niego
Wybrałam numer mojej przyjaciółki i uprzedziłam jej mamę, wyjaśniając cała sytuacje. Usłyszałam wyraźną ulgę w głosie mojej rozmówczyni.
- zawsze tak robisz? – zapytał
- jak?- powiedziałam
- tłumaczysz wszystkich przed rodzicami – wyjaśnił
- wszystkich? Nie ale Agę tak zresztą ona mnie też – powiedziałam
- Ciebie?- stwierdził nie ukrywając zdziwienia – Agę to mogę jeszcze pojąc a ty z czego musisz tłumaczyć?
- Dużo rzeczy jeszcze nie wiesz o mnie ale widzę ze twoje zdanie o mnie nie uległo większej zmianie- powiedziałam bez ogródek- posłuchaj stąd już pójdę sama do zobaczenia.
- Jak to? nie wiem o co ci chodzi? Jak chcesz cześć- powiedział i odszedł
A ja zaczęłam żałować, że tak mu powiedziałam ale no cóż nie cofnę tego – pomyślałam ze zrezygnowaniem i poszłam do domu.

Rozdział 4

Następnego przyszłam do mnie Aga wcześniej niż zwykle. W jej oczach było widać szczęście.
- cześć –powiedziała – dzięki za wczoraj jak tam wieczór z Karoliną- dodała
- wiesz właściwie to był wieczór z Michałem nie z Karoliną- wyjaśniłam
Na to moja przyjaciółka zaniemówiła jej oczy zrobiły się szerokie niczym spodki
- Żartujesz dlaczego wczoraj nie powiedziałaś – prawie krzyknęła
- Bo nie pytałaś-odparłam- a tak poważnie byłaś bardzo szczęśliwa wiec pomyślałam ze poczekam
- A ty nie? Przecież umówił się z tobą chłopak, za którym szalejesz- powiedziała
- No niby tak, ale nie wiem czy dam rade walczyć nie zapominaj iż Michał jest jednym z najprzystojniejszych chłopaków w szkole a poza tym on ma swojej podświadomości obraz Ani, którą byłam w gimnazjum- powiedziałam
- No tak przez ostatni rok gimnazjum bardzo się zmieniłaś za sprawą Marty i reszty na lepsze- stwierdziła Aga
- Wiesz co może tylko więcej się bawiłam no dobra skończmy o mnie powiedz jak tam randka?- zapytałam ją
- Miałaś zupełną rację dogadaliśmy się od razu Grzesiek jest taki zabawny przez cały czas mnie rozśmieszał a przy tym jest bardzo inteligentny, uwierzysz ze on mi dał róże i to herbacianą moją ulubioną-powiedziała a jej oczy świeciły się a z ust nie schodził uśmiech.
Dochodziliśmy do szkoły gdy dogonili nas Grzesiek, który tez jak Aga był cały w skowronkach i Karolina
- cześć dziewczyny mogę cię prosić na słówko Agnieszka sorry Anka- powiedział i porwał moją przyjaciółkę
- i jak wczorajszy wieczór – powiedziała Karolina patrząc na mnie tajemniczo
- Gratuluje spisku wiedziałaś jak mnie podejść ale nie mam ci tego za złe- stwierdziłam i spojrzałam na w dal przypominając sobie wczorajszy wieczór.
- Ty się zakochałaś w moim bracie wiedziałam – zawołała z triumfem w głosie
- Ja nie no co ty a zresztą nie mam u niego szans- powiedziałam
- Słuchaj losowi można trochę pomóc wystarczy, ze zmienimy jego punkt widzenia- stwierdziła z przekonaniem
- To walka z wiatrakami on nigdy nie będzie o mnie myślał jak o dziewczynie na całe życie- pomyślałam – Karolina nic nie rób proszę cię- powiedziałam błagalnym głosem ale ona nic nie odpowiedziała tylko uśmiechniętą odeszła szybko do szkoły.
- No to wpadłam, koniec ze mną- myślałam zrezygnowana i poszłam na lekcje
Dzień bardzo mi się dłużył a szczególnie ostatnie lekcje. Szłam już jakiś czas i nagle usłyszałam jak ktoś mnie woła:
-Aniu poczekaj możesz mi wyjaśnić co cię wczoraj ugryzło?- powiedział Michał zdyszanym głosem.
- Mnie? Nic- skłamałam ale widziałam w jego oczach, ze go nie przekonałam
- Jasne! możesz powiedzieć prawdę –odpowiedział z irytacją
- Jestem trochę inna niż myślisz łudziłam się ze to zrozumiałeś. Widocznie musisz mieć trochę więcej czasu.- stwierdziłam
Popatrzył na mnie i chyba pojął o co mi chodzi. Bez słowa podszedł bliżej i powiedział
- OK. rozumiem to może mi to udowodnisz i przyjdziesz na imprezę do mnie w sobotę co?
Pomyślałam – w życiu mnie nie puszcza do niego chyba, ze aga tez pójdzie. Popatrzyłam w jego oczy o niesamowitym zabarwieniu przy źrenicy jasne a obwódki miał granatowe.
- nie wiem zobaczę- odpowiedziałam czułam, iż znowu zaczynam przypominać tamtą dziewczynę ze „Stokrotki”
- no to cześć – stwierdziłam odwróciłam się i szybkim krokiem odeszłam w kierunku domu
- cześć! – odpowiedział – czekam, aż potwierdzisz swoje słowa- dodał
Przez tydzień błagałam rodziców żeby mnie puścili byli nie przejednani ale na szczęście Aga mi pomogła pracując nad swoją mamą, która powiedziała Tak dość szybko no wiec rodzice po naradzie z nią tez mnie puścili.
Cieszyłam się ale moją euforie przysłoniły obawy zaczęłam mieć wątpliwości
Na szczęście moja przyjaciółka mnie wyczuła i zjawiła się w odpowiednim momencie przekonując mnie, iż moje rozterki są nieuzasadnione. Poszłyśmy na zakupy obmyślałyśmy już w co się ubierzemy oczywiście przedtem uświadomiłyśmy głównego zainteresowanego ale Michał tylko się uśmiechnął i powiedział nam o szczegółach impreski.
W piątek złapała mnie Karolina i ostrzegła
- słyszałam ze przyjdziesz jutro uważaj będą chcieli cię upić wiedza ze rzadko chodzisz na zabawy – powiedziała
- raczej myślą – stwierdziłam i przypomniałam sobie wakacje kiedy szalałam prawie co dzień z paczką, która mnie wprawiła w życie towarzyskie a właściwie wszystkiego mnie nauczyła jak, gdzie, z kim chodzić na balangi. Uśmiechnęłam się na wspomnienie o nich ponieważ od początku września nie odzywaliśmy się do siebie tylko Aga miała jakiś tam kontakt z nimi raz czy dwa.
- Hmmm – odpowiedziała Karolina coś podejrzewając ale zmieniła temat i rozmawiałyśmy o pewnym chłopaku, który jej się podobał


Rozdział 5

Agnieszka przyszła do mnie punktualnie była ubrana w czarną spódnicę do kolan buty na obcasach i czarny top wiązany na szyi. Włosy miała zakręcone i fantazyjnie upięte.
A ja miałam dżinsowa spódnice, bluzkę w stylu chinki czarną ze smokiem włosy z tyłu miałam postawione na jeża , mocniejszy makijaż dwie bransoletki na szyi i buty na niewysokim obcasie.
Gdy dotarłyśmy impreza już się rozkręcała. Aga znikłą gdzieś z Grześkiem ja natomiast zostałam z Karoliną, która nie miała tego wieczoru partnera, ale czułam ze chciała mnie przypilnować na wszelki wypadek Nagle z tłumu wyłonił się Michał cały w szampańskim humorze
- no proszę zaczynam wierzyć w twoje słowa – powiedział i uśmiechnął się – choć dam ci coś na rozruszanie i tak z Agą jesteście w tyle ale nią to się zajmie Grzesiek.
- Dobra siostra idź teraz poszaleć – stwierdził po czym zaprowadził mnie do pokoju pełnego ludzi których większości nie znałam, dał mi drinka bardzo mocnego, ujrzałam Agę i puściłam jej oko. Wiedziała o wszystkim i tylko się uśmiechnęła, po czym zaciągnęła swego wielbiciela na parkiet.
A ja zrobiłam unik i zniknę łam Michałowi z oczu zapoznałam jakieś dziewczyny, które siedziały samotnie. Zaczęłyśmy rozmowę, próbowałam je wyciągnąć do tańca ale nie chciały. Zrezygnowałam i poszłam sama wtem ktoś chwycił mnie za rękę i mocno pociągnął w stronę tańczących ludzi
- cześć 4 miesiące to szmat czasu czyżbyś się znowu zamieniała w tą nudną, cichą, grzeczną Anie – powiedział a ja popatrzyłam na niego i nie mogłam uwierzyć przede tańczył Igor jedna z osób z wakacyjnej paczki.
- Nie wierze własnym oczom, znacie Michała i Karolinę?- zapytałam
- Skąd wiesz ze my no tak zapomniałem już o twojej intuicji, no tak znamy i byłem zszokowany jak siedziałaś i się męczyłaś z tymi dziewczynami nawet robiliśmy zakłady, ile jeszcze wytrzymasz – powiedział śmiejąc się przy tym
Więcej już nie rozmawialiśmy tańczyłam dając ponieść się melodii gdy piosenka ucichła podeszłam do reszty czując się tak jak wtedy w wakacje i zaczęłam od powitań zobaczyłam już Agę jak rozmawia zaciekle z innymi. Ja też zatopiłam się w konwersacje od razu poprawił mi się humor zaczęłam się śmiać a moja przyjaciółka stwierdziła, że moje oczy zaczęły się lśnić. Wtem przyszedł Michał z całkiem zdziwioną miną
- Aniu widzę ze poznałaś moich przyjaciół
- Tak – odpowiedziałam- jakieś rok temu w szkole o ile dobrze pamiętam – wszyscy wybuchneli śmiechem a ja ulotniłam się do łazienki. Chwile później przechodziłam koło kuchni usłyszałam:
- Mam nadzieje ze jej nie upije – powiedziała Karolina z troską w głosie – bo jak tak to cała szkoła będzie wiedziała w poniedziałek jeszcze przed rozpoczęciem lekcji- dodała
- Ania jak widzę stworzyła niezłą ochronkę nie martw się ona nie jest głupia a poza tym zaręczam ci ze ona tylko tak wygląda a tak naprawdę jest świetnym towarzystwem na impreski. – stwierdził jakiś głos. Rozpoznałam w nim Beatę, która była jedyną nieobecną osoba z paczki
- Skąd wiesz? To prawda ale nie znasz czaru mojego brata jak się na cos uprze to nic mu nie przeszkodzi-dodała
- Bo my się znamy ze szkoły i imprez cześć Beatka- powiedziałam i uśmiechnęłam sie
- O wilku mowa – zawołała i wybuchła śmiechem
Tego wieczoru wydarzyło się coś jeszcze w pewnym momencie podszedł do mnie Michał
- zatańczysz ?-powiedział z błyskiem w oku
a ja no cóż czułam się tak jak bym nie umiała mówić .
- tak- wydukałam i modliłam się żeby mnie nie rozszyfrował to było coś czego nigdy nie przeżyłam gdy tak tańczyliśmy zrozumiałam iż kocham go upajałam się szczęściem lecz piosenka dobiegła końca i niewiele już miałam styczności z nim tej nocy.
Następnego dnia odwiedziła mnie Agnieszka wyglądała świetnie jak nigdy po imprezach.
- wiesz...- zaczęła- nie mówiłam ci wczoraj ale Grzesiek poprosił mnie o chodzenie i pocałował mnie ...- przerwała jakbym nie mogąc pozbierać myśli
- i.... zrozumiałaś na nowo słowo miłość po prostu zakochałaś się - dokończyłam
- wiesz ale chyba masz racje – a na jej twarzy zagościł uśmiech jakiego jeszcze nigdy nie widziałam – a jak tam twoje sprawy tez nie stoją w miejscu cos mi się wydaje ze ktoś się tobą interesuje- dodała znacząco
- nie wiem chciałabym ale mam stracha ze to tylko piękny sen, z którego zaraz się obudzę albo zamieni się w koszmar- powiedziałam
- oj przestań, przecież jakby tak miało być to on by w ogóle nie zaczynał- stwierdziła
Pogadałyśmy jeszcze trochę a potem moja przyjaciółka poszła a ja wróciłam do szarej rzeczywistości lekcji obowiązków i przesiedziałam cały dzień
Rano w szkole czułam na sobie wzrok wszystkich nie wiem czemu ale wszyscy mnie jakby chcieli o coś zapytali albo szukali mojego zaprzeczenia lub potwierdzenia. próbowałam nie zwracać uwagi ale na dużej przerwie znalazłam Agę i szukałam u niej odpowiedzi
- jakby ci to powiedzieć... –zaczęła
- po prostu – powiedziałam zniecierpliwiona
- wszyscy chcą się przekonać czy to prawda ze na imprezie tańczyłaś z Michałem i jak to się stało ze zostałaś zaproszona- powiedziała jednym tchem
No tak- pomyślałam – teraz koniec ze mną i z nim nie odezwie się do mnie ani jednym słowem.
- Aniu głowa do góry wszystko będzie dobrze- pocieszała mnie moja przyjaciółka – nie wierze w to-pomyślałam. Na szczęście zadzwonił dzwonek i nie musiałam dalej rozmawiać zamiast pójść na lekcje skierowałam się do wyjścia,. Miałam dosyć natarczywego wzroku innych.
Poszłam do parku chodziłam alejkami myśląc o ostatnich wydarzeniach chociaż byłam szczęśliwa lecz teraz ogarniały mnie coraz większe obawy o to co się będzie działo za tydzień w szkole . Spędziłam na tym spacerze około trzech godzin, dochodziłam właśnie do mojego bloku gdy usłyszałam:
- no no ładnie to tak uciekać z lekcji –krzknął męski głos po czym wybuchł śmiechem
to był Michał miał na sobie oliwkową koszule szarą kurtkę i jasne dżinsy.
- cześć jak tu trafiłeś?– zapytałam zaskoczona jego widokiem
- Aga mnie uświadomiła chyba musimy porozmawiać – powiedział już poważny
- Teraz nie mogę – skłamałam –mam sprawę do załatwienia- dodałam
- No wiec jutro i nie przyjmuje sprzeciwu- stwierdził po czym poszedł
Następnego dnia unikałam każdego ale jak na złość ktoś mnie ciągle szukał uznałam wiec ze najbezpieczniejszym miejscem będzie biblioteka. Usiadłam i wyjęłam książką... nie upłynęły trzy minuty kiedy usłyszałam
- Ania tu jesteś dlaczego wczoraj mi nie powiedziałaś ze idziesz poszłabym z tobą- odpowiedziała z Agnieszka
- chciałam pomyśleć- stwierdziłam- a z reszta Grzesiek nie byłby tym zachwycony
- przestań ty jesteś równie ważna jak on i musi do tego przywyknąć- odpowiedziała
- a tak nawiasem mówiąc to dlaczego dałaś mój adres Michałowi- dodałam
- wiesz sądziłam ze powinien z tobą porozmawiać a poza tym to on chciał adres, żebyś zobaczyła jego minę jak okazało się ze ciebie nie ma w szkole.- powiedziała po czym zaczęła się śmiać i spowodowała iż wyrzucili nas z biblioteki
- wyobrażam sobie – stwierdziłam musiał być bardzo zaskoczony- pomyślałam
Nagle podszedł do nas Grzesiek jak zwykle uśmiechnięty
- cześć !- po czym przywitał się z aga i powiedział do mnie
- Aniu Michaś kazał ci powiedzieć ze dzisiaj jesteś z nim umówiona i nie uciekniesz od rozmowy
- nie rozmawiałaś z nim wczoraj!- zawołała zdziwiona przyjaciółka
- dzięki – zawołałam do Grześka- nie nie mogłam puściłam do agi oko co znaczyło ze go zbyłam.
- Na razie musze uciekać- krzyknęłam
Poszłam do łazienki zastałam tam dwie dziewczyny które jak mnie zobaczyły zamilkły a ja zrozumiałam ze moja sytuacja jest tragiczna. Wiedza o mnie wszyscy w szkole. Wyszłam stamtąd tak szybko jak mogłam, zderzając się z Karoliną.
- Anka co ci jest?– zapytała z troską widząc moją minę
- Nic musze iść- powiedziałam tylko na szczęście dla mnie była to ostatnia lekcja po czym wyszłam bardzo szybko ze szkoły chowając się za budką nie daleko szkoły. Kilka minut później zobaczyłam Michała, który wyglądał na zdenerwowanego
- Hej tutaj jestem- krzyknęłam w jego stronę
Chłopak odwrócił się po czym się uśmiechnął i podszedł
- cześć już myślałem ze mnie wystawiłaś- odpowiedział
- to gdzie idziemy?- zapytałam
- może do „misia”- zaproponował
- lepiej do naszego parku – stwierdziłam
- naszego?- zdziwił się
- mojego i Karoliny- wyjaśniłam
- ok. – powiedział
Gdy doszliśmy do parku nastąpiła chwila milczenia nikt nie chciał zacząć ale w końcu Michał odezwał się
- słuchaj nie chciałem żeby to tak wyszło by wszyscy o nas mówili ale nie mogę tego zmienić wiec co powiesz na pozostanie w centrum szkolnych plotek?
Spojrzałam na niego zaskoczona nie takiego obrotu sprawy się spodziewałam
- zdajesz sobie sprawę z tego co mówisz stanę się pośmiewiskiem całej szkoły jeśli tak zareagowali na taniec to co będzie jeśli zobaczą trzymanie się za ręce albo pocałunek. Ty zdobędziesz sławę wśród chłopaków i uznanie a ja? Litość wiesz chyba nie mam się ochoty w to bawić- powiedziałam jednym tchem
ale Michał nie zwrócił na to zbytniej uwagi i pocałował mnie. Pomyślałam – a co mi tam – i odwzajemniłam pocałunek. Moje serce wzięło górę nad rozumem. Potem spojrzał na mnie i powiedział
- odbieram to jako zgodę i nie mów ze to ja cię pocałowałem bo ty to odwzajemniłaś.
Skończyliśmy ten temat i już do końca spaceru rozmawialiśmy o innych sprawach.

Rozdział 6
Następnego dnia wstałam wcześniej musiałam się przygotować żeby każdy uwierzył w nasze kłamstwo a właściwie w jego. Ubrana i umalowana inaczej niż zwykle czekałam na Agę, która dzisiaj przyszła punktualnie. Na mój widok stanęła jak wryta:
- widzę ze rozmowa miała dobre zakończenie- stwierdziła i uśmiechnęła się znacząco
- nie wyobrażaj sobie za dużo sprawy przybrały trochę inny obrót – wyjaśniłam
- hmmm czyżby... to dlaczego wyglądasz dzisiaj tak bardzo inaczej – powiedziała
- dlatego ze Michał chce być tematem ploteczek szkolnych a jak sama się domyśl... - odpowiedziałam
- ...i ty się na to zgodziłaś?- zawołała
- tak właściwie to nie ale on mnie przekonał a raczej sam zinterpretował czyny
- chodź ale wiesz nie zmieniaj się za bardzo bo nie długo cię w ogóle nie poznam- ostrzegła mnie
Doszliśmy prawie pod szkołę dogonili nas Grzesiek z Michałem już chciał mnie chwycić za rękę, gdy zadzwoniła mi komórka:
- cześć nie wiem co dzisiaj robię?- powiedziałam – poczekaj zapytam ją- dodałam
- Agnieszka to Marta robi zlot idziemy?
- A ty jak? Idziemy najwyżej będziemy się ratować wzajemnie – powiedziała
- ok. będziemy kogoś nie będzie? Igora! O rany a jemu co się stało nie powiesz mi ze musi się uczyć – dobra na razie.
- A można wiedzieć dokąd idziesz dzisiaj? – zapytał Michał z przekąsem
- Nie przypominam sobie żebym musiała się przed tobą tłumaczyć chciałeś tylko podsycić ploteczki szkolne- uśmiechnęłam się słodko ponieważ zobaczyłam największą plotkarkę w naszej szkole, której oczu nic nie umknęło.
- Ale ja za to bardzo bym chciał wiedzieć – włączył się Grzesiek
- Spokojnie zaraz ci powiem po prostu ktoś uległ zupełnej przemianie i pokazuje pazurki- odpowiedziała Aga
- Ania – usłyszałam cichy zawstydzony głos Joasi z mojej klasy- mogę cię prosić
- Już idę spotkamy się potem spojrzałam na przyjaciółkę – cześć – dodałam do chłopaków
- Do zobaczenia Aniu szybciej niż myślisz- powiedział mi Michał i posłał mi swój śnieżnobiały uśmiech
Poszłam z Asią w kierunku klasy
- jak ty to zrobiłaś on nigdy nie tańczył z taka dziewczyną jak ty albo ja a może to nieprawda?- zapytała nie winnie
- nic nie zrobiłam i na początku w ogóle nie zwracał na mnie uwagi- powiedziałam
- wiesz o tym ze dziewczyny cię już nie lubią tak właściwie to trzy czwarte najchętniej by się ciebie pozbyło nikt nie uważał cię za konkurencje lecz w najbliższym czasie możesz już nigdy nie być neutralną- stwierdziła i odeszła
Ja zapomniałam szybko o tym aż do końca dnia. Gdy wychodziliśmy ze szkoły Michał złapał mnie dość mocno za rękę żebym nie mogła mu się wyrwać i przeprowadził koło grupki jego wielbicielek które miały dość mocną pozycje w szkole.
- To co dzisiaj idę z tobą – powiedział
- Hmmm co?- nie usłyszałam ponieważ przypomniała mi się poranna rozmowa.
- Mówiłem ze nie idziesz dzisiaj sama- powtórzył
- No tak z Agą – powiedziałam udając ze nie rozumiem aluzji
- no Aga to idzie z Grześkiem a ty ze mną- powiedział
- Jesteś pewny ze tego chcesz ? możesz się jeszcze wycofać z tego durnego pomysłu?- zapytałam go
- Ja! no co ty uwielbiam być w centrum zainteresowania a poza tym skąd wiesz ze moje zachowanie ma związek tylko i wyłącznie z rozgłosem czy myślisz że dlatego pocałowałem cię w parku, przecież tam nie było nikogo- powiedział
Na ostatnie słowa zamurowało mnie to zbyt piękne – pomyślałam – on pożądany przez większość dziewczyn w szkole zwrócił by uwagę na taka przeciętną Anie.
- dobrze to skoro uzgodniliśmy wszystko to powiedz, mi o której się spotykamy
- będę u ciebie o 17 – stwierdził
Doszliśmy do skrzyżowania po czym każde ruszyło w swoją stronę.
Założyłam dzwony i beżowy golf z fantazyjnym kołnierzem podmalowałam się mocniej. Michał tym razem przyszedł punktualnie zauważył moje zaskoczenie
- cześć nie zawsze się spóźniam - powiedział i posłał mi promienny uśmiech
- hej no tak to chyba pierwszy raz a gdzie reszta? – stwierdziłam
- na dole czekają idziemy?- zapytał
- tak pa - krzyknęłam do rodziców i zeszłam na dwór
Aga z Grześkiem wyglądali na coraz bardziej zakochanych i kto by pomyślał ze moja przyjaciółka wpadnie, przecież to zawsze mi wróżyła romantyczną miłość. Gdyby nie trzaśniecie drzwiami nie zauważyli by naszego przyjścia.
Nie długo potem znaleźliśmy się w umówionym miejscy wszyscy byli zdziwieni nasza dwójką ale nic nie mówili. Pojawił się nawet Igor jak zawsze uśmiechnięty i zrozumiałam jak bardzo go lubię i coś jeszcze... iż to on podoba się Karolinie, która dzisiaj nie przyszła.
Wyszliśmy wcześniej od innych i udaliśmy się na spacer ulicami Warszawy dużo rozmawialiśmy. Odprowadził mnie do domu tej nocy długo nie mogłam usnąć czyżbym znowu poczuła cos dziwnego do Michała. Rano otrzymałam jeszcze jedną wspaniałą wiadomość od rodziców.
W drodze do szkoły rozmawiałam z Karoliną nagle usłyszałam
- Aniu co się wczoraj wydarzyło wyglądasz jakoś inaczej masz w oczach charakterystyczny blask jak mniemam wieczór się udał
- Charakterystyczny blask? – zapytałam – nie po prostu jestem szczęśliwa ktoś nie długo przyjedzie ale to nie jest pewne a co do twojego brata to sama z nim porusz ten temat – ucięłam gdyż nie chciałam żeby wszystko wyszło na jaw.
- Jaka tajemnicza no proszę nie znałam cię z tej strony- stwierdziłam po czym posłała mi identyczny uśmiech jak Michał
- a może zmienimy temat i powiesz mi czy miałam racje?- zręcznie zmieniłam temat
- w czym racje?- zapytała
- ten chłopak, który ci się podoba to Igor prawda?
Karolina zawsze opanowana i dobrze rozeznana w kontaktach z chłopakami zamilkła jej oczy zrobiły się duże ze zdziwienia a usta otworzyły się bezwiednie
- Skąd.... w-wiesz- wydukała
- Nie martw się spokojnie wczoraj po prostu skojarzyłam niektóre fakty nie wiem z resztą może intuicja- powiedziałam
- No tak... teraz rozumiem co mieli na myśli mówiąc o twoim piątym zmyśle – stwierdziła
- Oni tzn. Marta i reszta co jeszcze ci powiedzieli?
- hmmm sporo ale najważniejsze jest to ze masz wiele skrajności w sobie zarówno w osobowości, uczuciach jak i zachowaniach.- wytłumaczyła
- no proszę chyba musze sobie z nimi pogawędzić...-powiedziałam
- to jak zamierzasz rozegrać sytuację z Igorem? Proponuje szczerą rozmowę -stwierdziłam
- zastanowię się nad tym – odpowiedziała –kto do ciebie przyjedzie? -zapytała
- na razie ci nie powiem –stwierdziłam
- hej tego to ja się nie spodziewałam, żebym nie mogła z ciebie wydusić słowa- zawołała
- zdarza się no a teraz spadam jeśli nie chce mieć więcej problemów z psorką od matmy i pobiegłam do klasy na mój „ulubiony” przedmiot
Na lekcji psorka postanowiła sprawdzić nasza sumienność i zrobiła nam kartkówkę, i dopiero teraz zrozumiałam co miała na myśli Asia mówiąc o mojej neutralności. Dziewczyna z owej grupki wielbicielek, które mnie wdziały z Michałem perfidnie ściągała a potem bez mrugnięcia okiem powiedziała do nauczycielki, ze próbuje od niej spisywać. A ona mając osobę dobrą z matmy i słabą uwierzyła tej pierwszej zabierając mi prace. Byłam w szoku przez dobre 10 minut. Ta dziewczyna, która jeszcze 3 tygodnie temu normalnie ze mną rozmawiała teraz uśmiechnęła się z satysfakcją, nie miałam wątpliwości dlaczego to się stało. Aśka popatrzyła na mnie porozumiewawczo mówiąc „a nie mówiłam”. Dzwonek zadzwonił pomyślałam iż nie będę mówiła na razie o tym chłopakom ani Adze. Szłam korytarzem i usłyszałam 4 znajome głosy a właściwie 3 bez przerwy prawiące kazanie jednemu, którego właścicielem był oczywiście Michał.
- nie możesz się w to bawić, nie wiesz jakie są dziewczyny- mówiła Karolina
Ale do nich podeszłam
- nie sadzicie ze ja tu też powinnam być – włączyłam się do rozmowy
- a co do zawiści to jaki jest najlepszy sposób pozbycia się kogoś ze szkoły – powiedziałam
Nastała martwa cisza a oni popatrzyli na mnie ze zdziwieniem
- czemu milczycie powiem wam nie zdanie i to mnie czeka – powiedziałam ze złością
- czemu? – zapytał Michał – przecież dobrze się uczysz
- szczerze po pierwsze dlatego ze znalazłam się na twojej imprezie a co za tym idzie że potem widzieli nas razem myślałam że to będą tylko plotki ale tego nie spodziewałem nigdy. Otóż stałam się wrogiem publicznym nr. 1
- co ty bredzisz za głupoty jakim wrogiem! – brnął dalej
- wszyscy tutaj jak jesteśmy wiemy o tym ze masz powodzenie u dziewczyn i takie osoby jak ja to dla np. Moniki Kowalczyk, która ma 15 adoratorów nie jestem żadną konkurencją a od dzisiaj jej wszystkie przyjaciółki zawiązały koalicje i właśnie znalazły mój słaby punkt Matmę, otóż dostałam pałę za ściąganie
Wszyscy zamilkli nie spodziewali się tego a zresztą trudno się dziwić sama byłam w szoku
- wiec... Michałku bądź tak dobry i daj mi spokój, znajdź sobie inny obiekt plotek -proponuje Monikę.- Chciałam odejść ale mi nie pozwolił
- nie będę znajdywać nikogo innego słyszysz!- powiedział
- hmm czyżby teraz... a co będzie za 2 miesiące
a on wtedy chciał cos powiedzieć ale w ostatniej chwili zamilkł
- spotkajmy się dziś o 16 u mnie – zaproponował
Nagle uzmysłowiłam sobie, że przecież wszyscy nas słuchają i powiedziałam
- dobra aha Aga zadzwonisz dziś do mnie
- pewnie. Wieczorkiem- powiedziała
Zadzwonił dzwonek i rozeszliśmy się do klas. Resztę dnia minęło dość szybko. W domu zacząłem na nowo rozmyślać ale mimo tego poprawiłam makijaż. Jak na złość uciekł mi autobus i spóźniłam się 15 minut. Otworzył mi Michał wydawało mi się zobaczyłam w jego oczach ulgę, gdy mnie zobaczył ale jak jest naprawdę...?
- cześć sorry, ze tak późno – powiedziałam
- najważniejsze ze jesteś chodź do mnie-zaproponował
- A Karoliny nie ma? -Zapytałam
- Yhm musiała coś załatwić- wyjaśnił
Jasne- pomyślałam pewnie kazał jej wyjść, ale milczałam i posłusznie poszłam z Michałem do pokoju. Zaproponował coś do picia a gdy wrócił powiedział:
- wiesz chciałem z tym poczekać, ale widzę, że sytuacja się zmienia
- jaka sytuacja? - zapytałam
Zastanawiał się moment wyczułam, iż chce powiedzcie cos ważnego, wiec czekałam.
- hmm... na początku rzeczywiście chciałem być w centrum plotek, lecz to uległo pewnej zmianie...
Zamurowało mnie oto przede mną stał najprzystojniejszy chłopak w szkole i ... no właśnie co czyżby zakochał się w takiej brzyduli jak ja nie jakoś trudno mi w to uwierzyć – myślałam.
- Tak? – zapytałam jakoś tak dziwnie, nie poznając własnego głosu
- Aniu – podszedł do mnie bliżej po czym dodał – czy chciałabyś ze mną chodzić?
To było pytanie, które chciałam usłyszeć od tak dawna i nawet nie śniłam, że to będzie prawda. Zapomniałam o wcześniejszych wątpliwościach liczyła się dla mnie tylko miłość ta wyśniona najbardziej nieprawdopodobna rzecz jak mnie spotkała w życiu.
- oczywiście – powiedziałam
- Super już się bałem po dzisiejszym dniu a swoją drogą to nie miałem pojęcia, ze jesteś taka...
- Inna- dokończyłam – to prawda zawsze otwierałam się dopiero po jakimś czasie i też nie zawsze
- Zastanawia mnie inna rzecz kto dokonał w tobie tego przełomu co...- stwierdził i jakby czekał na odpowiedz. A ja pomyślałam ze na razie mu nic nie powiem, iż to on.
- Nie wiem może Aga albo sama się zmieniłam-odparłam
Michał nie poruszył tego tematu do końca spotkania. To popołudnie zostanie w mijej pamięci na zawsze jako jedno z najmilszych.

Rozdział 7
Wróciłam do domu około 19 by nie zdenerwować rodziców. Jakąś godzinę później zadzwoniła Aga:
- Cześć i jak randka- powiedziała
- Cześć fajnie-chciałam powiedzieć super, ale jakoś tak nie wyszło
- Anka mów co się wydarzyło- krzyknęła
- A co miało się wydarzyć – drażniłam się z moją przyjaciółką
- Anno Kowalczyk jeżeli ci życie miłe to mów i nie trzymaj mnie w niepewności- odparła
- Ale co...- brnęłam dalej- rozmawialiśmy- dodałam
- Na jaki temat... – Aga pytała mnie coraz bardziej zaciekawiona- dodała
- Aniu nie daj się prosić jakbym ci wczoraj powiedziała randka to byś mnie zwymyślała a dzisiaj nawet słówkiem nie pisnęłaś
- No dobrze już powiem ci... poprosił mnie o chodzenie- wyjaśniłam niemal piszcząc
- Ale kto...- teraz Aga się zgrywała
- No Michał rzecz jasna- teraz się śmiałam i wyjaśnił mi, ze jego chęć zostania obiektem plotek wygasłą już wyjaśniłam
- To wspaniale- odparła moja przyjaciółka –zobacz 2 pary przyjaciół się połączyły
- No i wiesz co jeszcze mój brat przyjeżdża z Krakowa
- Żartujesz- Aga, aż zaniemówiła – kiedy? Jak on dawno u was nie był nie widziałam go jakiś rok
- Ostatnio odwiedził nas pół roku temu- powiedziałam
- długo zostanie? – pytała
- nie wiem jeszcze ma przyjechać za jakieś 2 tygodnie na świętą już się nie mogę doczekać ale to nie jest pewne bo może mieć problemy ze szkołą zasmuciłam się
- Zobaczysz przyjedzie – pocieszała mnie-
- Musze kończyć mama narzeka na rachunki
- Ok. tylko nie mów nikomu o Kamilu- poprosiłam
- Milczę jak grób- cześć -dodała
- Pa pa -odpowiedziałam
Rano poszłam do szkoły sama, lecz, gdy spotkałam dziewczyny uśmiechałam się cały czas nie wiedząc czemu po prostu nie mogłam przestać. A one no cóż zostały chwile i odeszły z niewyraźnymi minami. Nie przejmowałam się tym zbytnio. Podczas lekcji działo się to samo chociaż już nie uśmiechałam się bez przerwy. Nie przygnębiły mnie nawet gnębienia nauczycieli i niechęć dziewczyn. Za to ujrzałam coś innego chłopcy z naszej klasy i nie tylko zaczęli się do mnie odnosić z większą przyjaźnią, wyczułam od nich jakby chcieli mi coś zastąpić- zastanawiałam się, gdy chcieli ze mną siedzieć i zagadywali mnie na przerwach. Na przerwie spotkała mnie Karolina, która od razu powiedziała
- co ta miłość robi z człowiekiem...
- hmm...- odparłam jakby nie rozumiejąc aluzji
- Aniu pierwszy raz widzę Cię taką uśmiechasz się jakoś inaczej niż dotychczas a twoje oczy rozjaśniły się i zaczęły błyszczeć jak Agnieszki po imprezie u nas – wytłumaczyła mi
- Wiesz co może miałaś rację mówiąc ze wystarczy zmienić tylko punkt czyjegoś widzenia – stwierdziłam
- O nie wiedziałam ze tak się sprawy mają no i co jesteście razem?
- Może..., ale chodziło mi o cos innego też- powiedziałam
- Jak to może? nie przyznajesz się do mnie- usłyszałam za plecami znajomy głos
- Ja? Przecież i tak przed twoją siostrą nic się nie ukryję a tak w ogóle to cześć- odpowiedziałam Michałowi, który posłał zniewalający uśmiech
- No widzę ze łączy was o wiele więcej niż myślicie- stwierdziła
- Co!- zawołaliśmy razem- masz na myśli coś konkretnego? – zapytał
- Żadne nie chce mi o niczym mówić musze się domyślać albo dedukować- zawołała z wyrzutem
A my już nic nie odpowiedzieliśmy i wymieniliśmy spojrzenia. Reszta dnia upłynęła równie przyjemnie jak jego początek.
Minął tydzień rodzice dziwnie na mnie spoglądali. Nie krzyczeli nie krytykowali, pozwalali na więcej niż zwykle. W piątek po prostu zaniemówiłam z wrażenia Michał zaprosił mnie w sobole do kina na wieczorny seans, gdy zapytałam o zgodę mama zadała dwa nieskomplikowane pytania po czym się zgodziła a ja nie wytrzymałam i zapytałam w wprost:
- mamo co się dzieje pozwalasz mi iść do kina wieczorem i to na jesieni czy macie jakieś problemy kiedyś zastanawiałaś się bardzo długo a teraz nie dłużej niż 10 minut
- Kochanie po prostu na to zasłużyłaś na trochę zabawy a poza tym jesteś tak szczęśliwa że grzechem byłoby to psuć – odpowiedziała i czule się uśmiechnęła.
- Dzięki mamo- stwierdziła zadowolona
Zadzwoniłam do Agi poprosiłam, żeby jutro do mnie przyszła potem przekazać dobra wiadomość mojemu chłopakowi jak to dziwnie brzmi nie mogłam się przyzwyczaić, gadaliśmy jeszcze trochę potem pokręciłam się trochę po domu i położyłam się spać
O 15 przyszła moja przyjaciółka pomogła mi dobrać jakiś strój na wieczór po czym jej powiedziałam
- uwierzysz ze moja mam zapytała mnie tylko na jaki film idę i czy mnie ktoś odprowadzi po czym się zgodziła bez mrugnięcia okiem
- no patrz nawet twoi rodzice się zmieniają widzisz to zaraźliwe- odparła
- co masz na myśli?
- Aniu od tygodnia chodzisz cała w skowronkach dzwoni do ciebie regularnie chłopak czy ty myślisz ze rodzice tego nie zauważyli a po za tym pewnie cieszą się z przyjazdu Kamila
- Nie pomyślałam... ja tez nie mogę się doczekać- stwierdziłam
- Hmm a jak tam twoja miłość?- zapytałam
- wiesz to nieprawdopodobne ale my się w ogóle nie nudzimy chociaż jesteśmy ze sobą około 2 miesięcy widząc się prawie codziennie – odpowiedziała
No tak moja przyjaciółka ograniczała się do dwóch randek tygodniowo ale i tak po jakimś miesiącu znudził ją dany chłopak i rozstawała się z nim.
O 18.30 przyszedł Michał a mam powiedziała tylko żebym nie wracała później niż 11.30 jeszcze nigdy na tak długo mi nie pozwoliła- zastanawiałam, się gdy wychodziłam.- Jedynym wyjątkiem były impreski ale po nich z reguły szłam do Agi.
- cześć!- zawołał Michał po czym pocałował mnie
- Do której możesz być bo nie wiem jak rozłożyć czas?- ja to mam jeden warunek wrócić przed 1 i być trzeźwy w miarę żeby się starzy nie poznali – powiedział
- Za to ja miałam za każdym razem dochodzenie gdzie z kim, o której a i tak wracałam wcześniej od innych tylko w wakacje było inaczej -luzy-odparłam
- no to jak słonko...- zażartował
- o 11.30 i nie mogę się spóźnić
- Ja tu się stresowałem że 21 no ale jak tak to super- zawołał i chwycił mnie za rękę
Spędziliśmy cudowny wieczór po kinie poszliśmy na hamburgery a później w miejsce, które Michał trochę się obawiał mnie wziąć bo nie wiedział jak zareaguję. Jaką miał minę, gdy ujrzał moją reakcję.
- dlaczego się dziwisz? – zapytałam wprost
- Bo myślałem ze będziesz zawiedziona zła albo od razu mnie objedziesz ze gdzie ja cię przyprowadziłem- stwierdził
- A ty nie jesteś zawiedziona lecz się uśmiechasz czyżbyś tu bywała. Rampa to rzadko spotykane miejsce na koniec randki- dodał
Kamil dziękuję – pomyślałam Mój brat uwielbia rolki wiec tu często wpadał a ja dołączałam się czasem żeby popatrzeć. Lubiłam to- patrzeć na chłopaków jak skaczą robią obroty na rolkach itp.
- Ania czemu milczysz? – zapytał
- Sorry - zamyśliłam się- yhm bywałam tu nieraz- stwierdziłam
Ujrzałam w jego oczach coś dziwnego jakby uznanie i zaskoczenie. Podszedł do mnie bardzo blisko po czym wyszeptał
- gdzie ja miałem oczy... przecież ty jesteś ideałem
- tak? I dlatego chciałeś zmieniać szkołę – stwierdziłam
- Zachowałem się wtedy jak kretyn- odpowiedział
- Tak – odparłam – istotnie ale teraz już chyba przejrzałeś- dodałam
Lecz on nic nie powiedział tylko pocałował mnie. Długo i czule.
Potem skierowaliśmy się do domu i tak skończyła się sobota.
W niedziele odsypiałam cały tydzień, ponieważ jakoś tak późno chodziłam spać. Zadzwoniła Aga i umówiła się w parku. Miała niezłą zabawę udając śledczego na komisariacie. Wypytywała mnie o wszystko. Gdy usłyszała o rampie zareagowała tak jak przewidywał Michał
- Na pierwszą randkę zabrał cię na rampę nie żartuj
- Nie robię tego słowo a poza tym lubię to miejsce
- No tak Kamil cię tam zabierał ale to brat a chłopak na zakończenie udanego wieczoru powinien cię zabrać...
- ...Na romantyczny spacer we dwoje przy świetle księżyca- dokończyłam
- Cos w tym stylu- powiedziała
- Wiesz chyba wole opcje Michała to jest dobre ale nie ciągle na gruchanie za rączkę w parku oświetlonym łuną księżyca bla bla bla to się staje nudne – stwierdziłam
- no no Aniu czyżbyś zamieniała się ze mną na charaktery ja romantyczna a ty szalona? -zapytała
- może ale nie za bardzo – odpowiedziałam
Potem rozmowa zeszła na inne tory szkoły i dziewczyn, muzyki. Zawsze miałyśmy ze sobą o czym rozmawiać. Obie to uwielbiałyśmy gdybyśmy chodziły razem do jednej klasy to wyrzucaliby nas z klasy właśnie za gadanie.

Rozdział 8
Tydzień zaczął się spokojnie nie wiedziałam czemu ¾ chłopców chodzących do naszej szkoły na mój widok uśmiecha się w końcu spotkałam Michała który bez oporów pocałował mnie przy wszystkich pierwszy raz a później złapał mnie za rękę
- Słuchaj dlaczego duża liczba chłopaków uśmiecha się do mnie dziwnie i czy mówiłeś cos kolegom z mojej klasy?- zapytałam
- Hej bo będę zazdrosny- stwierdził- nic nie mówiłem- z tajemniczym uśmieszkiem, który mnie przekonał, iż było inaczej.
Dałam temu spokój zmieniłam temat i tak prawdy z niego nie wyciągnę- pomyślałam.
W środę miałam dosyć, gdy już wszystkie dziewczyny potwierdziły plotki zaczęły mi dogryzać lecz przestały szybciej niż zaczęły w mojej obronie stanęła męska cześć naszej klasy, raz dostały bure od Adama. Postać ta lubili wszyscy a szczególnie płeć piękna.
Gdy na niego spojrzałam z niedowierzaniem uśmiechnął się tylko. Na przerwie zapytałam go:
- Adam dlaczego stanąłeś w mojej obronie?
- A co nie powinienem- odpowiedział
- Nie pytam się czy powinieneś czy nie tylko dlaczego i nie mów ze taki obrońca nagle się zrobiłeś?- odparłam
- Dziewczyno czemu ty taka we wrześniu nie byłaś hmmm- usłyszałam
- Co?- byłam zbita z tropu
- Posłuchaj jakbyśmy cię wcześniej poznali to od razu miałabyś takie traktowanie a teraz Michał ma szczęście- powiedział
O czym on mówi pomyślałam – upił się czy co przez 3 tygodnie stałam się z cichej neutralnej - fajną dziewczyną zdaniem chłopaków z mojej klasy- to niewiarygodne.
Na następnej przerwie podeszłam do Michała, Karoliny, Agi i Grześka
- cześć – zawołali- co masz taką dziwną minę?- zapytała Aga
- wiesz co jestem w szoku godzinę temu znalazłam obrońców w klasie i to skutecznych- uświadomiłam ich
Podeszłam do Michała i pocałowałam go w policzek
- dzięki- szepnęłam
- a to za co?- zapytał ze zdziwienie
- za obronę - odparłam po czym uśmiechnęłam się
Lekcje skończyły się dość szybko wyszłam z Agą pod szkołę i czekałyśmy na chłopaków. Gadałyśmy o dzisiejszym dniu opowiadała mi o klasie gdy powiedziała
- Aniu dasz mi na chwilkę okulary bo chciałam przymierzyć może zacznę nosić
- Ty? Czemu
- Może będę wyglądać na większą intelektualistkę podałam jej nic nie rozumiejąc
Chwilkę później poczułam czyjeś ręce na swoich oczach
- zgadnij kto to?- usłyszałam
Pomyślałam to niemożliwe, to przecież nie mógł być...
- Kamil! - Krzyknęłam
- Zawsze mnie rozpoznajesz – udał obrażonego
- Witaj siostrzyczko dawno cię nie widziałem
- Przecież miałeś przyjechać pojutrze wieczorem?- zdziwiłam się
- To tak mnie witasz ja tu specjalnie lecę do ciebie a ty... sprawiasz wrażenie niezadowolonej- usłyszałam
- Ja jestem bardzo szczęśliwa nareszcie 6 miesięcy to stosunkowo za długo- powiedziałam – nie odzywałeś się w ogóle- dodałam i objęłam brata
Gdy tak staliśmy objęci usłyszałam
- przeszkadzam- usłyszałam Michała jakiego nie znałam
- Ty dlaczego miałbyś przeszkadzać?- odpowiedziałam najspokojniej jak umiałam
- Aniu a któż to? Czybym o czymś nie wiedział?- powiedział Kamil
- No właśnie może nas sobie przedstawisz- stwierdził Michał z ironia
A Aga stała z Grześkiem, który był tak samo zaskoczonym jak jego przyjaciel.
- Ania później się spotkamy pa Kamil -chodź- powiedziała do zszokowanego Grzegorza
Zostawiła mnie a on zaraz mnie zabiję
- Kamil rzeczywiście nie powiedziałam ci tego bo nie dzwoniłeś to mój chłopak
- Michał to jest mój brat Kamil
Obydwoje zaniemówili. Pierwszy otrząsnął się Kamil
- twój kto!? chłopak Aniu chyba musze więcej do ciebie dzwonić no no nie miałem pojęcia- cześć podał rękę Michałowi a ten zrobił się czerwony i nie wiedział gdzie ma się patrzeć odwzajemnił uścisk
- Przepraszam myślałem a zresztą nie ważne... nie wiedziałem ze masz brata?- powiedział zaskoczony
- Bo nie pytałeś a na przyszłość nie wiesz pozorom bo one często mylą i zaczęłam się śmiać ponieważ zrozumiałam co zobaczył Michał i jak to odebrał.
Porozmawialiśmy trochę z Michałem po czym poszedł w swoja stronę my zostaliśmy sami
- Ania szalejesz czyżbyś zmieniła się tak bardzo ze ten chłopak był o ciebie zazdrosny?- zapytał mój braciszek
- Że co! wiesz nasza historia jest dość niewiarygodna a parą jesteśmy 2 tygodnie- odparłam
- Spotkaj się z nim dzisiaj koniecznie założę się ze będzie cię przepraszał- stwierdził
- Uhm pewnie to zrobię a na razie powiedz jak tam u ciebie?
I Kamil zaczął opowiadać zmianach jakie zaszły przez te 6 miesięcy rozłąki, poszliśmy jeszcze do parku i jakieś 2 godziny później wróciliśmy do domu.
Rzeczywiście zrobiłam zgodnie z poleceniem mojego braciszka i umówiłam się z Michałem w „Misiu”. Przyszedł spóźniony lecz gdy go zobaczyłam przeżyłam szok niósł długą czerwoną róże.
- Cześć- powiedziałam
- Hej to dla ciebie na przeprosiny wygłupiłem się trochę dzisiaj – powiedział i podał mi kwiat
- Dzięki nie wiedziałam ze bywasz zazdrosny- odparłam
- No cóż wydało się trochę jestem i naprawdę mnie zaskoczyłaś- wytłumaczył się
- To się zdarzyło nie pierwszy raz można by trochę powymieniać np. kiedy ci dopiekłam w bufecie, kiedy pojawiłam się na impresce znałam twoich znajomych, moja reakcja na rampie i....- mówiłam
- Dobra starczy tego nie przypominaj mi – poprosił skruszony i uśmiechnął się
- Powiedz mi o twoim bracie? Dlaczego wcześniej o nim nie wspominałaś – zapytał
- Chcesz o nim słuchać ostrzegam to długa historia – powiedziałam
- Bardzo. jestem cierpliwy... - odparł
No wiec opowiedziałam mu o Kamilu od początku jak uczył się w liceum wtedy zabierał mnie na rampę a potem jak wyjechał studiować do Krakowa i rzadko teraz go widuję.
- a wiec dlatego się wtedy tak zamyśliłaś ...- stwierdził
- yhm a tak a propos to zawsze zabierasz dziewczyny akurat na rampę na uwieńczenie pierwszej randki?- zapytałam
- wiedziałem że kiedyś o to spytasz wiesz to zależy...-odparł
- tak od czego...- zapytałam
- od dziewczyny słoneczko – odpowiedział
- hmm to znaczy...
- o widzę ze zainteresował cię ten temat – stwierdził Michał z tajemniczym uśmieszkiem , który cały czas widniał na jego twarzy.
- Nawet nie wiesz jak bardzo – uśmiechnęłam się tajemniczo
- Nie zaspokoję twojej ciekawości.... na razie- usłyszałam
- Michał...! - udałam obrażoną
Skończyłam temat a raczej on, ponieważ zmienił go a poprzedni zakończył pocałunkiem. Pobyliśmy tam jeszcze trochę po czym odprowadził mnie do domu. Weszłam do domu gdy usłyszałam
- no no a nie mówiłem...- Kamil stał w drzwiach swojego pokoju mając uśmiech „od ucha do ucha”.
- Braciszku w końcu ty to już pewnie miałeś za sobą- odgryzłam się i popatrzyłam na różę wdychając jej zapach
- Aniu wpadłaś na amen czyżbym tracił moja małą siostrzyczkę co? – zapytał
- Kamil nie przesadzaj czemu tak sądzisz?- powiedziałam po czym spojrzałam na niego wyczekująco
- Wiesz zakochany ma dość charakterystyczne objawy - rozmarzony błyszczący wzrok, rozkojarzenie, nie ustający uśmiech myszeczko pasujesz do tego opisu w 100% - stwierdził.
Nie zareagowałam tylko uśmiechnęłam się i zapatrzyłam się w niego ale myślami byłam w „Misiu”.
Następnego dnia spotkałam Karolinę
- hej a co to z plotki chodzą po szkole – zdradzasz Michała- powiedziała trochę z niedowierzaniem ale wyczuwałam tez złość
- Ja! – zawołałam – no co ty skąd ci to przyszło do głowy chyba, że...- zamyśliłam się po czym wpadłam w śmiech nie mogąc się opanować
- Co cię tak rozśmieszyło?- zapytała i popatrzyła na mnie dziwnie
Ja śmiałam się dalej ale złapałam ja za rękę i udałyśmy się na poszukiwania Michała znalazłyśmy go dość szybko czekał na lekcje ze swoimi kolegami. Uspokoiłam się lecz gdy zobaczyłam ich oczy znowu nie mogłam się opanować
- Dzień dobry – powiedział- co cię tak bawi masz taki humor po wczorajszym wieczorze w moim towarzystwie.- dodał
Już zupełnie spokojna odpowiedziałam
- niezupełnie znowu jesteśmy „na fali” prawda – skierowałam się z tym do chłopaków stojących nieopodal
- nie rozumiem możesz jaśniej...- stwierdził
- ja też – wtrąciła się Karolina
- moja droga teraz nie będziesz musiała dedukować bo dostaniesz wyczerpującą odpowiedz – odparłam
- otóż Michałku zdradzam Cię... z Kamilem – wyjaśniłam
Teraz mój chłopak parsknął śmiechem popatrzył się w stronę swoich towarzyszy, którzy mieli zdziwione miny i jeszcze bardziej się śmiał
- Najpierw tamta teraz ty może mi łaskawie odpowiesz co się z wami dziś dzieje- w głosie Karoliny wzbierała się złość
- No proszę nie spodziewałem się ze mamy w szkole taki wywiad – stwierdził już spokojniejszy Michał
- Karolinko Kamil to starszy brat Ani, który studiuje w Krakowie i wczoraj po nią przyszedł – wynikło z tego małe nieporozumienie- wyjaśnił
- aha i dlatego dzisiaj wszyscy myślą ze to jej 2 chłopak i teraz ona zaczęła się śmiać
- yhm- odparłam – i co teraz zrobimy?- popatrzyłam na Michała
- nic absolutnie kiedyś powiedziałem, ci że lubię być w centrum zainteresowania – podszedł objął mnie po czym szepnął – ręczę, ci że za godzinę już będzie spokój moi koledzy rozwieją te bzdury w ciągu 5 min. biedne dziewczyny nie chciał bym być w ich skórze i pocałował mnie. Zadzwonił dzwonek i poszliśmy na lekcje. Dzień rzeczywiście minął bardzo szybko a plotki zniknęły tak jak mówił Michał.

Rozdział 9
Minęły trzy miesiące w szkole miałam coraz lepsze oceny nawet z matmy. Jednak moi klasowi koledzy nie zmienili zdania i pomagali mi jak mogli a odwdzięczałam się tym samym i pomyśleć co jedna osoba może zdziałać. Teraz należałam do znanych i lubianych... W moim życiu uczuciowym działo się również imponująco Michał stał się nie do pokonania jeśli chodzi o zaskakiwanie mnie. Gdy poznał moich rodziców sytuacja jeszcze się polepszyła, ponieważ teraz nie musiałam się specjalnie napracowywać by gdzie móc iść wystarczyły dwa argumenty Michał i Aga. Ona też miała rewelacyjnie nasza czwórka w szkole była znana każdemu. Mieliśmy dziwnie nawzajem wiedzieliśmy o sobie wszystko. A ludzie przywykli do chodzącej wszędzie 4 czasami 5 licząc Karolinę ona to była gwiazdą starszych klas chłopcy walczyli o jej względy lecz bez skutku. Nie wiedzieli jednego iż ona ma chłopaka – Igora. Zwierzyła mi się kiedyś ze posłuchała mojej rady i powiedziała jemu o swoich uczuciach. Nie czekała długo jakieś 2 dni później ją zobaczyłam i powiedziałam
- Karola Igor podzielił te uczucia prawda
- Co? –odezwała się jakby wyrwana ze snu
- Czuje to samo co ty do niego – stwierdziłam
- To aż tak widać – odparła uśmiechając się jakoś znajomo
- No ty np. rozpoznałaś bezbłędnie wiec co się dziwisz mi...- brnęłam dalej- już nie pamiętasz jak to ironizowałaś na temat swojego brata i mój jak to było...
- ... co ta miłość robi z człowiekiem – odpowiedziała- masz racje jestem naprawdę szczeliwa – dodała
Zmieniłyśmy temat, ponieważ nie długo ma się odbyć impreza, na którą wszyscy czekają urodziny Michała. Zapowiada się super impreza mieliśmy pomyśleć co zrobić właśnie gadałyśmy o tym w najlepsze gdy nagle usłyszałam
- hej radzę o tym nie rozmawiać bo jeszcze solenizant zostanie poinformowany- to na szczęście okazał się Grzesiek
- no wiesz co ale nas nastraszyłeś mam nadzieje ze ty go nie uświadomisz- zagroziłam
- ba jasna sprawa mam dla ciebie wiadomość- powiedziała i podał mi małą karteczkę
otworzyłam ją i ze zdziwieniem przeczytałam potem zapytałam:
- czy wiecie co to jest „pustelnia” ? – zapytałam z nieudawanym zdziwieniem miałam tam przyjść dziś o 19
- zdałaś jego wszystkie możliwe testy chyba trafił na swoją drugą połowę a pustelnie to jego najskrytsze miejsce,którzy znają nieliczni potem ci powiem jak tam dojść – powiedziała Karolina i uśmiechnęła się do mnie ciepło
- Testy!? O czym ty mówisz- odparłam
- No impreza, park, twoi znajomi, godzina powrotu i rampa- stwierdził Grzesiek on nie domyśla się że się zdradził. Myśli iż niczego nie widać stawia na przypadek ale to jego schemat i z reguły dziewczyny odpadają po 2 próbie ale z ta rampą to nie zawsze tak po prostu wybiera miejsce, które zdaniem jego najbardziej nie pasuję do wizji danej dziewczyny.
- A ty przeszłaś je zwycięsko bo był już dawno cię rzucił- dodała Karolina
- A dzisiaj? To co ostatnie zadanie – zapytałam
- Nie on tylko pokazał to miejsce... no właśnie – zamyśliła się Karolina
- Mi ... – zawołał Grzesiek i – tobie – dodał
Dziwnym trafem nie widziałam dzisiaj Agnieszki ani Michała ku mojemu zaskoczeniu. Dzień był spokojny nudny można wręcz rzec.
Po lekcjach szybko skierowałam się do domu. Czułam się dziwnie podenerwowana poranna rozmowa cały czas wracała z ta sama siłą a nawet większą . o 18 przyszła Karolina
- chodź bo nie zdarzysz- usłyszałam
- nie zdarzę? Chyba –my- zapytałam
- nie ja mam cię tylko podprowadzić a poza tym to umówiłam się z Igorem- odparła
- aha –powiedziałam i uśmiechnęłam się znacząco
Pustelnia okazała się przedziwna chatka w lesie niedaleko domu Michała jakie było moje zdziwienie, gdy tam weszłam. Nikogo nie zastałam ale panowała tam dziwna atmosfera tajemniczości i ciemność. Nagle poczułam dłonie na oczach i usłyszałam
- nareszcie udało mi się ciebie naprawdę zaskoczyć jak ci się podoba miejsce randki
uwolniłam się z jego dłoni lecz nie mogłam powiedzieć ani słowa. Czułam się dziwnie jakby w szoku albo w przerażeniu
- Ania nic Ci nie jest strasznie zbladłaś?- zapytał z troską w głosie
- nigdy więcej tak nie rób!- powiedziałam niepewnym drżącym głosem- albo przynajmniej w takim miejscu- dodałam po czym uśmiechnęłam się blado.
- Przepraszam nie chciałem cię przestraszyć nie wiedziałem ze możesz tak zareagować- odparł i przytulił mnie mocno
- Zawsze reaguje odwrotnie a przynajmniej często niż ty myślisz- zażartowałam
- Co to za miejsce? Jak je znalazłeś – dociekałam
Michał zaczął opowiadać niezwykłą historie o odnalezieniu tej chatki przychodzi tu jak chce pobyć sam ma jakiś problem albo chce spędzić miło czas
- wiesz – powiedział- ty jedyna poznałaś to miejsce – stwierdził
- hmmmm wiec co to oznacza?- zapytałam
- no chyba to, ze na początku się myliłaś iż chce być tylko tematem plotek-powiedział
- ale to to ja zrozumiałam jakiś czas temu- odparłam po czym uśmiechnęłam się zawadiacko
Tak nam minął cały wieczór. Potem Michał odprowadził mnie do domu. Gdy byłam już w swoim pokoju pomyślałam ze moje życie stało się takie jak chciałam. Miałam wymarzonego chłopaka, znajomości, niezłe oceny. Czego można chcieć więcej...

Rozdział 9
Pewnego dnia przyszłam do szkoły później. Idąc na lekcje w oczach dziewczyn widziałam coś niepokojącego. Patrzyły dziwnie tak jakby z litością. Skierowałam się do łazienki po 5 minutach usłyszałam
- wiedziałam ze prędzej czy później nie wytrzyma...
- Każda z nas to wiedziała, jak Monika wróci to ta brzydula nie ma szans
- Wiesz ja ją dziś widziałam ona chyba nie ma o niczym pojęcia ale będzie mieć niespodziankę
- Ona za żadne skarby świata nie wygra z tą Moniką ona zawsze umiała podejść Michała
- Dobra chodź bo się spóźnimy na lekcje
Czułam się tak jakbym dostała kubłem zimnej wody. Przypomniała mi się ze Michał we Wrześniu chodził z tą dziewczyną, która była ideałem dla wielu w tym dla niego. Bardzo przeżywał gdy wyjechała. Ona pewnie nic o mnie nie wie- pomyślałam i spokojnie poszłam na lekcję.
Weszłam do klasy i to co zobaczyłam przeraziło mnie owa Monika będzie chodzić ze mną do klasy. Udałam spokojną i usiadłam w ławce, lecz obserwowałam bacznie wszystkich w tym ją. Była wysoka szczupłą blondynką o niebieskich oczach i długich włosach. Chłopcy z naszej klasy wodzili za nią rozmarzonym wzrokiem a Adam puścił do mnie oko i uśmiechnął się.
- nie bój się będzie dobrze- powiedział mi
- a skąd wniosek, że się boje i czego...?- zapytałam
- Aniu to widać, przecież wiesz kim była Monika dla Michała prawda?- stwierdził- a poza tym widziałem twoje oczy jak ją zobaczyłaś- dodał
- Przed tobą nic się nie ukryję- powiedziałam i uśmiechnęłam się
- Dopiero to zauważyłaś...- odparł
Na przerwie znalazła mnie Aga z Grześkiem, którzy jak mnie zobaczyli powiedzieli:
- już wiesz ... widać to po twoich oczach-nie przejmuj się dobrze będzie Michał nie zerwie z tobą dla niej – stwierdził Grzesiek
- tak? Jakoś trudno mi w to uwierzyć, przecież on ją kochał- odparłam nie mogąc odpędzić pesymistycznych myśli
- No właśnie kochał...- powiedziała- to czas przeszły- dodała
- To czemu wszyscy tak dziwnie na mnie patrzycie i podtrzymujecie mnie na duchu co?- zapytałam
Oni milczeli a to mnie jeszcze bardziej zaniepokoiło. Jedyną osoba, która się uśmiechała gdy mnie zobaczyła to Karolina jak mnie zobaczyła usłyszałam
- Ojojjj! widzę ze się już dowiedziałaś wyglądasz tak jakbyś miała pokonać coś czego nigdy nie zrobisz ...
- co? – zapytałam ja szczerze zdziwiona
- a swoją droga ciekawe czemu tu jeszcze Michała nie ma pewnie nie może się wyrwać- dodała
- Siostra ty to umiesz pocieszyć człowieka nie ma co cześć Aniu czemu mnie nie znalazłaś rano?
Odwróciłam i zobaczyłam za sobą Michała, który się do mnie uśmiecha
- Pomyślałam, że ty to zrobisz lepiej –odezwała się Karolina
- I miałaś rację- powiedziała i objął mnie
- Długo tak tu stałeś? - zapytałam - przyszłam później do szkoły – dodałam
- Wystarczająco - odparł
Zadzwonił dzwonek. Musieliśmy iść na lekcje a Michał szepnął
- później pogadamy na razie- i poszedł w swoja stronę
Lekcje jak na złość płynęły bardzo szybko gdy skończyła się ostatnia ociągałam się bardzo z opuszczeniem szkoły by odwlec spotkanie z moim chłopakiem. Jak się cieszyłam gdy wyszłam i nie zastałam go czekającego. Nie chciałam tej rozmowy czułam jakiś niepokój. Skierowałam się szybkim krokiem do domu gdy usłyszałam
- Już myślałem, ze zapomniałaś o naszej rozmowie a może jednak tak nie miałaś zamiaru czekać prawda...
- Skąd ci to przyszło do głowy? – kłamałam
- Nigdy nie umiałaś mnie nabrać wiesz o tym równie dobrze jak ja- powiedział
- no wiec o czym chcesz porozmawiać? – zapytałam chociaż dobrze wiedziałam o jaki temat chodzi.
- Tu nie będziemy rozmawiać chodź... – powiedziała i pociągnął mnie. Poszliśmy no właśnie zdziwiłam się na rampę. Miejsce to teraz przypominało naszą szkole. Było tu sporo ludzi, ale Michał zaprowadził mnie w ustronne miejsce od ludzi i hałasu.
- Co my tu robimy? - Zapytałam zdziwiona wybranym miejscem na rozmowę
- Nie domyślasz się skarbie... –stwierdzić z dziwnym błyskiem w oku
- Chciałeś porozmawiać więc...- odparłam nie chcąc więcej tego przedłużać
Michał spoważniał i zaczął mówić
- Nie wiem jak zacząć...
- To może ja zacznę- zaproponowałam
Spojrzał w moje oczy tak jakby chciał z nich wszystko wyczytać
- obiecaj mi coś nie odezwiesz się ani słowem dopóki nie skończę- powiedział
- dobrze- odparłam
- Posłuchaj to ze Karolina wróciła nic nie zmienia miedzy nami. Ona dla mnie nic nie znaczy. Wiem, ze w szkole mówią różne rzeczy., ale nie wiedza wszystkiego... zakochałem się w tobie właśnie tutaj na rampie to zrozumiałem.
Zamurowało mnie nie wiedziałam jak mam zareagować. Sprawy znowu przybrały inny obrót niż się spodziewałam. Uśmiechnęłam się tylko.
- no nareszcie prawdziwy uśmiech. Widzę, że moje słowa odebrały ci mowę- zażartował
- yhm – wydusiłam tylko
I pocałowałam go byłam znowu szczęśliwa
- ja też cię kocham – powiedziałam
- Dlaczego powiedziałeś ze nie umiem cię nabierać?- zapytałam go
- Nie wiem zawsze rozpoznaje kiedy kłamiesz w rozmowie ze mną już wtedy w „Stokrotce” wiedziałem, że ci się podobam- wyjaśnił- tym większe zdziwienie we mnie wywołałaś swoim zachowaniem w Bufecie. Byłaś zła nie robiłaś słodkich oczu i nie dałaś się atakować a wręcz ty atakowałaś.
- Gdybyś wtedy w szkole nie powiedział do mnie tego tekstu to pewnie bym się tak zachowywała. Zmieniłeś mnie w sposób dosyć brutalny przyznaje Aga próbowała ale jej się nie udało w gimnazjum uczynił to Igor a teraz ty...
- Wiedziałem! – zawołał z triumfem w głosie
Zmieniliśmy temat i spędziliśmy cudowne popołudnie.
Następnego dnia w moje oczy lśniły jak dawniej kiedy weszłam na lekcje dziewczyny wydały się zaskoczone moim zachowaniem, nawet gdy dołączyła do mnie Monika mój humor nie uległ zmianie. Adam na ten widok uśmiechnął się satysfakcją.
- a nie mówiłem, że będzie dobrze- powiedział mi na przerwie
- skąd wiesz.... to aż tak widać- stwierdziłam po czym uśmiechnęłam się promiennie
- nie wiem, po którym bardziej za to wiem kto miał dzisiaj niezadowoloną minę od samego rana – odparł i kątem oka spojrzał na Monikę. Ja też popatrzyłam się w tamta stronę i uśmiechnęłam się niewinnie.

Parę dni później natknęłam się na wszystkich Grześka, Agę i Michała wszyscy mieli grobowe miny nie wiadomo czemu.
- cześć stało się coś?- zapytałam
- widziałaś dziś Karolę – odpowiedziała mi Aga
- nie ale... – spojrzałam w prawo i ją zobaczyłam. Nigdy jej takiej nie widziałam smutnej, rozkojarzonej a poza tym wyglądała jakby cała noc nie zmrużyła oka. Spojrzałam pytająco na Michała a on tylko wzruszył ramionami. Zauważyła nas i podeszła po czym zwróciła się do mnie:
- Ani słowa .... na temat mojego wyglądu i nic mi się nie stało!
- Ja też się cieszę, że cię widzę – odparłam. Napotkałam spojrzenia Agi Grześka i Michała jedno jest pewne jakby wzrok zabijał to już byłabym martwa a Karolina uśmiechnęła się na to.
- No ja też...masz czas po lekcjach? – zapytała
- Tak nie spieszy mi się do domu...- odpowiedziałam po czym uśmiechnęłam się do zdumionych przyjaciół. Akurat zadzwonił dzwonek
- Odprowadzę cię – zaproponował Michał po czym zwróciliśmy się w kierunku klasy
- Jak ty to zrobiłaś ona się uśmiechnęła pierwszy raz od wczoraj? – zapytał
- Bo to przerabiałam jakiś czas temu i zastosowałam ta samą taktykę co twoja siostra – wyjaśniłam – domyślasz co się stało ?- dodałam
- Myślę, że to Igor, ale pewny nie jestem wczoraj nie dzwonił a to jest nie normalne – wyjaśnił.
- Jestem tego samego zdania odparłam po czym zapatrzyłam się przed siebie. Od razu wpadłam na pewien pomysł jeśli nasza teza się sprawdzi. Jedno wiedziałam, że to łatwe nie będzie...
- Aniu ja idę spotkamy się później i wtajemniczysz mnie w ten plan, który właśnie obmyślasz na razie i odszedł. Stałam jak wryta skąd on się wiedział czyżby aż tak dobrze mnie znał hm to jest niebywałe – pomyślałam po czym poszłam na lekcje.
Razem z Karolina wylądowałyśmy w naszym parku okrążałyśmy właśnie moje ulubione miejsce staw. Najbardziej go lubiłam kojarzył mi się z dzieciństwem a i teraz było przy nim mnóstwo roześmianych dzieci. Widok spokojnej niezmąconej niczym wody uspokajał mnie jak również działał pobudzająco na moją wyobraźnie. Od jakiś 10 minut Karolina się nie odezwała w jej oczach ujrzałam wewnętrzną rozterkę. Milczałam nie chciałam ciągnąć jej za przysłowiowy język z własnego doświadczenia wiedziałam, iż w pewnych sytuacja to nie popłaca.
- Wiesz myślę, ze ten związek to była pomyłka...- zaczęła w końcu. Nie odezwałam się ani słowem dopóki nie skończyła w pewnym momencie zobaczyłam ze się zdziwiła, ale chyba to było pozytywne rozczarowanie. Mówiła szybko bez składnie albo przerywała i patrzyła bezwiednie przed siebie jakby tam szukała odpowiedzi. Skończyła i popatrzyła na mnie czekając co powiem.
- Lepiej już? – zapytałam po czym uśmiechnęłam się do jej zatroskanej miny nie odpowiedziała tylko skinęła głowa na „tak”
Wtedy zaczęłam jej tłumaczyć mój pogląd na tę sprawę. Nie wierzyłam w winę Igora za dobrze go znałam. Ten chłopak należał do tych osób, którym ufałam bezgranicznie miał swoje zdanie, nigdy nie podążał za tłumem. Można by go określić wielkim indywidualistą ale również był tego zaprzeczeniem zawsze otaczała go grupa ludzi. Tworzył z nią niepowtarzalny zespół. Wiele ludzi mu tego zazdrościła dużo dziewczyn oddało by życie żeby z nim być... pomyślałam
- Aniu nie będę znosić jego zdrad i jeszcze jego bezpodstawną zazdrość! No chyba nie mówisz poważnie- prawie krzyczała. Była rozżalona jest gorzej niż myślałam. To będzie trudniejsze niż się spodziewałam jeśli w ogóle da się to naprawić. Nie znałam Karoli z tej strony rozmyślałam wracając do domu. W pewnym momencie rozważałam pozostawienie wszystkiego tak jak było do tej pory, ale szybko odrzuciłam ten projekt. Oboje zbyt wiele dla mnie znaczyli a poza tym oni tez odegrali znaczące role w moim życiu. Zarówno jej jak i jemu zawdzięczałam bardzo wiele.
Wieczorem zadzwoniłam do Michała
- cześć i co wymyśliłaś dziś po południu ?- zapytał
- A skąd wiesz czy cokolwiek wymyślałam- odparłam
- Widziałem po twoim wyrazie twarzy. Miałem ochotę Cię dziś udusić po tym tekście do Karoliny- powiedział
- Zauważyłam nie ty jeden z resztą– odpowiedziałam i zaśmiałam się – ale chyba zmieniłeś zdanie po jej reakcji – dodałam
- A i owszem no wiec zdradzisz mi ten plan proszę... ?- zapytał
- Właśnie przyszedł mi do głowy nowy ulepszony – rzekłam – Jak najlepiej ich złączyć musza zwrócić swą uwagę na kogoś na kim im zależy ...- zaczęłam. Gdy skończyłam usłyszałam
- Ho ho! Poczekaj chwilę ty wiesz co przed chwilą powiedziałaś a zresztą czemu właśnie w ten sposób...
- Bo numer z „Misiem” drugi raz nie przejdzie a przynajmniej w pierwotnej wersji – „weszłam mu w słowo”
- Mam nadzieję, ze to nie potrwa zbyt długo ale pomysł ogólnie jest niezły-odparł – zobaczymy czy się powiedzie...- dodał
- Mam jeszcze jedno pytanko czy plan obejmuje tylko szkołę mam nadzieję?- zapytał
- To się jeszcze okażę ale... nie liczyłabym na to - odparłam
- Wolałbym, żeby się jednak liczyło-odpowiedział
Po 10 minutach skończyliśmy rozmowę. Z dążyłam odłożyć słuchawkę i zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszłam zobaczyć kto to, ku mojej radości to była Aga
- cześć właśnie miałam do ciebie dzwonić
- Aniu czy ty wiesz, że my nie spotkałyśmy się po szkole od 2 tygodni a to jest bardzo długo w naszym przypadku
- Fakt i postanowiłaś to zmienić nareszcie bo dłużej bym bez Ciebie nie wytrzymała- odparłam śmiejąc się
- I miałabym jutro wczesną pobudkę albo dziś długą nocną rozmówkę – dokończyła też się śmiejąc
- Owszem bardzo długą ... –odparłam
Z reguły a Agą widziałyśmy się 2-3 razy tygodniowo albo częściej wpływało na to wiele czynników lecz ostatnio obie najnormalniej w świecie nie mogłyśmy się natknąć na siebie. Jedyne spotkania odbywały się na przerwach Nie wspomniałam o moich planach na temat Karoliny Adze wszystko musiało wyglądać jak najbardziej naturalnie a z resztą sama nie wiedziałam czy chce ten szalony plan wprowadzać w życie. Ale mimo woli ten temat znalazł się dziś w naszych rozmówkach
- Aniu i co zrobisz żeby to zmienić?
- Ja nic – powiedziałam
- O rany nie wierze ty nic zrobisz! Aż tak to ty się nie zmieniłaś moja droga i nie zwiedziesz mnie tą niewinną minką pamiętaj znam Cię za dobrze- odparła robiąc groźną minę
Poddałam się nie mogłam jej nie opowiedzieć i tak by zauważyła. Zaczęłam jej streszczać dosyć dokładnie moje zamiary. Ona zaniemówiła
- Mam parę pytań wtajemniczyłaś już Michała?
- No nie dawno
- I pewnie nie ucieszył się a w ogóle zgodził się na to? – zapytała ze sceptyzmem w głosie
- Tak, ale na początku się nie był zachwycony a potem uznał ze to niezły pomysł- wytłumaczyłam
- Znowu chce rozgłosu – zażartowała Aga
- Mam nadzieje, ze nie szczerze mówiąc, ale jeśli tego nie zagramy dobrze to Karolina domyśli się wszystkiego bo ona jest bardzo spostrzegawcza a poza tym kiedyś postąpiła analogicznie- odparłam
- Pamiętam sławny podstęp starszej siostry ale zakończył się „happy endem” lecz to była trochę inna sytuacja musisz przyznać- stwierdziła
- Tak nasz konflikt troszeczkę się różnił, ale czego się nie robi dla przyjaciół
- „troszeczkę” dobre sobie!, ale w jednym masz racje trzeba im jakoś pomóc bo jak Karola się tak zachowuje to ja wole nie myśleć co wyprawia Igor- powiedziała
Aga miała stuprocentową rację. Wcześniej o nim nie myślałyśmy, lecz teraz sobie uzmysłowiłam co on może wyrabiać a z resztą rozmawiałam tylko z nią. Postanowiłam naprawić błąd i najpierw wysłać mu smsa a jutro spotkać się.
Następnego dnia wybrałam się do Igora, nie odezwał się wczoraj, więc Aga miała rację nie było dobrze. Gdy weszłam i zobaczyłam go aż zaniemówiłam. Widziałam jego profil, który mówił wystarczająco dużo. Ten chłopak cierpiał. Siedział przy komputerze leciała jakaś smutna nastrojowa muzyka.
- cześć – powiedziałam a on się przestraszył
- Hej! nie usłyszałem jak weszłaś– odparł widziałam, że zmusza się do uśmiechu lecz nie za bardzo mu to wyszło
- Co cię do mnie sprowadza?- zapytał
Zauważyłam, że miał podkrążone oczy, twarz blada. Na moje oko miał kaca i nie pomyliłam się
- Gdzie wczoraj balowałeś? Zapytałam uśmiechając się
- Nigdzie –powiedział
Spojrzałam się niego kpiącym wzrokiem, który dawał jasno do zrozumienia „nie wierzę ci...”
- Czy ciebie to się nigdy nie da oszukać!- zażartował – no dobra spotkałem się z chłopakami na Starym Mieście... – dodał
- ...a dziś cierpisz mam nadzieje ze nie leczyłeś się jeszcze?- zapytałam
- leczyłem ale nie w taki sposób jak myślisz... – wyjaśnił- wiesz jak Cię dawno nie widziałem ten Michał to Cię chowa tylko dla siebie –odparł
- no wiec jak już jestem to może mi powiesz czemu masz taki ponury nastrój
- Ja! No co ty wydaję Ci się- odparł
- Jak sam stwierdziłeś mnie się nie da tał łatwo zwieść, ale skoro tak twierdzisz to może mi powiesz czemu...
Spojrzał na mnie trochę z rozbawieniem trochę z rezygnacją i zapytał:
- a może ty mi powiesz dlaczego tak nagle mnie odwiedziłaś bo coś mi to podejrzanie wygląda kto Cię przysłał? – zapytał a jego głosie nie był nawet cienia rozbawienia
- Masz kogoś szczególnego na myśli? nie odezwałeś się wczoraj a poza tym dawno się nie widzieliśmy- odparłam
- Poddaje się nigdy z Tobą nie wygrywałem w te słowne potyczki. Wiesz jesteś chyba jedyna osoba, która zawsze wie kiedy i gdzie ma się pojawić lub co powiedzieć albo zrobić a i zapomniałbym o Agnieszce ona ma identycznie dobrałyście się jak „w korcu maku”
- Tu ci musze przyznać rację wiele nas łączy – stwierdziłam
- No wiec powiesz mi co Cię gryzie? – zapytałam
Igor tylko kiwnął głową. Zaczął opowiadać miał identyczne problemy jak Karolina mówił bardzo szybko bez składu albo nagle się zacinał jakby chciał sobie przypomnieć jak to było. Skończył i zapytał
- I co ty na to...?
Zaczęłam bardzo delikatnie w miarę rozmowy widziałam, że wzbiera się w nim złość, gdy w pewnym momencie krzyknął
- nie ma mowy rozmawiać! Może mam ją jeszcze przepraszać za to, że miałem jej za złe innych chłopaków...
- wiesz to wcale nie jest głupi pomysł – zaproponowałam
- No jasne! Jeszcze czego nie dość, że doprawia mi rogi to jeszcze ja za to przepraszać po moim trupie...
- Jakie rogi?! O czym ty mówisz a poza tym może na początek zadzwonisz do niej zamiast tu się wściekać i cierpieć
- Ja się nie wściekam -odparł
- Nie no skądże to ja wrzeszczę chyba głos mi się zmienia... – zażartowałam
- A tym bardziej nie cierpię a w ogóle jest tyle dziewczyn bez problemu znajdę sobie inną- stwierdził
- Po co szukać zastępczyni skoro już masz ideał- powiedziałam już całkiem poważnie
Nic nie powiedział popatrzył tylko na mnie po czułam, że należy zmienić temat i zostawić ten danym etapie. Postąpiłam tak i opłacało mi się zaczęłam gadać o muzyce. Wiedziałam, iż Igor o muzyce może gadać godzinami i zawsze się przy tym odpręża po jakiś 2 godzinach wyszłam stamtąd a mojemu rozmówcy nieco poprawił się humor ale wiedziałam nazbyt dobrze, że „ściemnia”. W głębi serca zarówno on jak i Karolina cierpieli tak samo pomimo gry jaką odstawiali przed znajomymi.
W niedzielę popołudniu umówiłam się z Michałem. Przyszedł do mnie w jego oczach zobaczyłam zniechęcenie
- Cześć nie martw się nie będzie aż tak źle –powiedziałam
- Cześć już nawet wiesz o mi chodzi wcale mi się to nie podoba nie mam ochoty odgrywać tego a poza tym Aniu wszyscy będą o nas gadać a o ile wiem to ty już masz dosyć rozgłosu- stwierdził
- Masz racje a może wymyśliłeś plan B? – zapytałam mając nadzieje na opowiedz twierdzącą
- Nie niestety a zostawić tego nie można bo oni są zbyt dumni oboje – odpowiedział
Zaskoczył mnie czasami widziałam podobieństwa lecz ostatnio zdarzało to się bardzo często czyżby Grzesiek miał rację... – zamyśliłam się
- Hej wracaj do mnie!- zawołał – nie martw się pogodzimy ich w końcu moja siostrzyczka nas ze swatała- dodał
- nie myślałam o nich ale... – powiedziałam
- skoro nie o nich to czyżby o mnie? – zapytał
Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się – on miał racje – pomyślałam
- może... – odparłam
- hm... jak ja uwielbiam te kobiece niezdecydowanie –powiedział
- a propos to tak dla ustalenia ile osób wie o spisku 4 a może więcej...
- Zgadłeś my dwoje, Aga i Grzesiek – wyjaśniłam
- A teraz zmieniamy temat – powiedział
- Tak? Na jaki...?
- Jesteś zbyt inteligentna, żeby nie wiedzieć skarbie
- Aby zająć się innymi musze wpierw. pozajmować się sobą - dodał
Spędziliśmy cudowne popołudnie nie bacząc na to, że od jutra będziemy się zachować tak jak jakiś czas temu. Znowu się zacznie spekulowanie jedno jest pewne czeka nas trudny okres, ale mam nadzieję, iż osiągniemy zamierzony cel.
Następnego dnia zaczęliśmy wtłaczać plan w życie. Na początku niby wszystko było w porządku, ale po południu się zaczęło. Wybuchła miedzy nami kłótnia wszyscy patrzyli jak byśmy byli z księżyca.
- Nie będziesz mi rozkazywać!- krzyczał
- A ty się wiecznie spóźniał mam dość czekania nie przychodzisz i nawet nie zadzwonisz
- Wiesz o tym ze nie mam kasy żeby dzwonić
- Jak dzwonisz do innych to jakoś kasę masz zawsze jestem na drugim planie
- A ty nigdy nie masz dla mnie czasu nawet wczoraj
- No oczywiście! To ja zawsze jestem winna... skończyło się ile można mieć cierpliwość
- Wiesz co może zerwiemy jak ci jest źle po co masz się męczyć i ja się denerwować
- Ty to powiedziałeś, ale dobra jeśli tego chcesz to oświadczam Ci koniec z nami!
Odeszliśmy w gniewie zostawiając grupkę przyjaciół, którzy byli zaskoczeni a przynajmniej udawali. Gdy szłam czułam na sobie tysiące spojrzeń. –udało się – pomyślałam. No to teraz dalsza cześć spisku, ale tym to już inni się zajmą. Na lekcji dostałam smsa – „No to się zaczęło myślę, że należy nam się „Oscar” za tak dramatyczne i przekonujące odegranie ról.” Odpisałam -to był akt I teraz czas na II...- . Podczas paru następnych dni czekaliśmy na rezultaty i rzeczywiście jakieś cztery dni później zjawił się u mnie Igor Aga go wtajemniczyła przedtem odliczając kilka dni na swoja interwencję.
- Cześć czyżby idealna para miała problemy...?- zapytał
- Cześć a kogo masz na myśli... bo jeśli nas to wiesz co nie chce mi się o tym rozmawiać- odparłam
- Dobra to pomilczymy sobie razem – stwierdził po czym usiadł koło mnie – albo wiesz co mam lepszy pomysł wychodzimy chodź!- dodał
Chodziłam z nim ze 3 godziny i gadaliśmy o głupotach. Gdy wróciłam do domu poinformowałam Michała o postępach on też miał wspaniałe wiadomości mianowicie Karolina tez próbowała wszystko wyjaśnić.
Czas na ostatni akt - pomyślałam. Umówiłam się z Igorem dwa dni później Michał zrobił to samo z Karoliną.
Nadszedł decydujący dzień mimo woli denerwowałam się czy to wszystko wyjdzie. Lekcje się ciągnęły na przerwach unikałam Karoliny by niczego nie spostrzegła. Siedziałam już z Igorem, gdy wszedł Michał
- Wiesz idę sobie cos zamówić zaraz przyjdę- powiedziałam
- Dobra – stwierdził
Zauważyłam że Karola chciała wyjść, ale na szczęście jej minęło po około 5 minutach podszedł do mnie mój chłopak.
- Są już i co teraz zrobimy, żeby zaczęli rozmawiać?- zapytał
- Nic- odparłam - wyjdziemy – dodałam
- Dobra drugim wyjściem – odparł i pociągnął mnie szybko nie zauważyli, że nas nie ma- dodał już na zewnątrz.
- No to nasz plan się skończył tylko ciekawa jestem z jakim skutkiem- powiedziałam
- Wiesz co zadziwiło mnie to zakończenie „wychodzić” – odezwał się po dłuższej chwili
- Hm nie możemy za nich zrobić wszystkiego sami musza się dogadać próbowaliśmy...
- Od początku planowałaś tak to zostawić prawda...
- Aha – odparłam krótko
Wieczorem dostałam smsa od Michała „Mało mnie nie zabiła! Wróciła wścieka plan nie wypalił”. Zdołowałam się naprawdę miałam nadzieje na powodzenie tej „operacji”, ale niestety nie udało się trudno. Zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy. Nagle zadzwonił telefon
- Cześć już pewnie wiesz o porażce – powiedziała Aga
- Owszem i przyrzekam Ci od dziś żadnych ingerencji do cudzych spraw! – stwierdziłam
Nastała cisza w telefonie.
- Prędzej Boże Narodzenie będzie w lipcu Aniu nie obraź, się lecz ty nie potrafisz obojętnie patrzeć na problemy przyjaciół- powiedziała
- Ja nie żartuje przygotuj, się że św. Mikołaj będzie w krótkich spodenkach – odparłam
- Ok. A wiesz co... – zaczęła nagle wiedziałam, że zrobiła to celowo
Następnego dnia rano natknęłam się na Karolinę, po jej minie wywnioskowałam nadchodzącą burzę
- Hej! grunt to zaufać... twój spisek się nie powiódł a raczej wasz – dodała po chwili patrząc na nas
- Chcieliśmy dobrze – zaczął Michał, który cały czas mnie trzymał za rękę
- Wiem i.. dziękuję, że mam takich przyjaciół i młodszego brata, który jak widać jest mądrzejszy, ode mnie...
Spojrzeliśmy na siebie „z baraniałym wzrokiem” potem na Karolinę. Oniemieliśmy staliśmy i nie wiedzieliśmy co się z nami dzieję. Z tego uczucia wyrwał nas telefon
- Słucham – odezwałam się jakby obudzona ze snu
- A masz czego tak mnie oszukać jak mogłaś... dzięki Ci za to, że odegraliście to całe przedstawienie i pomogliście nam zrozumieć nasza głupotę
- Proszę. rozmowy nie pomogły oboje jesteście uparci... mam pomysł w rewanżu proponuje wspólny wypad w weekend gdzieś
- Niezły pomysł obadaj wszystko... i się zdzwonimy a tak a propos proszę Cię na drugi raz wymyśl jakiś mniej absorbujący plan
- A skąd wiesz czy będzie następny raz...?
Wszyscy spojrzeli na mnie ze zdziwieniem Igor zamilkł tylko Aga się ironicznie uśmiechnęła
- Dobra pa pa – zakończyłam rozmowę
- Na razie Aniu
Szliśmy w ciszy miałam wrażenie iż wszystkim nasuwa się jedno pytanie „Co miałaś na myśli?”, ale udawałam obojętność.
Nie dane mi było zapomnieć o poranku w drodze powrotnej usłyszałam
- skarbie możesz mi powiedzieć co miałaś na myśli dziś rano „ze nie będzie następnego planu”?
- nie musze nic mówić bo w pytaniu masz odpowiedz- wyjaśniłam
Zatrzymał się i spojrzał na mnie
- Aż tak ci Karola dopiekła, że zraziłaś się nie wierzę... nie ty – powiedział
- A jednak... przecież zawsze się dziwiliście, iż każdemu pomagam w kłopotach to teraz był ostatni dobry uczynek – wyjaśniłam
- tzn. od dziś żyjesz tylko i wyłącznie swoimi problemami?
- Aha. tak jak ¾ młodzieży w naszej szkole – dokończyłam
Widziałam katem oka, iż Michał mnie słucha i nie wierzy własnym uszom, ale później oswoił się chyba bo zapomniał o tym zmieniając temat. Moja decyzja obiegła znajomych lotem błyskawicy a w szkole ludzie przyzwyczaili się do kontrowersji w naszym w związku zapomnieli o niedawnej kłótni.
Szłam korytarzem nagle dobiegły mnie znajome głosy
- Michał może ty nam powiesz co się stało Ani ostatnio? Ta jej przysięga – zapytała Karolina
- Dokonałaś zemsty w złym momencie i w nie odpowiedni sposób – odparł
- Myślisz, ze to prze mnie ...?- zapytała
- Nie. Myślę, iż tylko przyśpieszyłaś pewne rzeczy- dodał
- Anka nigdy tak nie mówiła– stwierdził Grzesiek
- A co wy myśleliście każdy ma pewne granice może po prostu ona potrzebuje jakieś zmiany- odparł Michał
- Masz rację... naprawdę – nagle odezwała się milcząca do tej pory Aga
Nie chciałam dalej słuchać, Odeszłam i myślałam – czyżby oni mieli rację tak na prawdę nie mam pojęcia czemu tak zareagowałam?”. Ukryłam się w najciemniejszym i najcichszym miejscu w tej naszej „pracy”. Miałam szczęście ta przerwa trwała 25 minut musiałam sobie wszystko poukładać. Kiedyś już cos takiego przeszłam... potrzebowałam miesiąca odosobnienia, aby wrócić do normy lecz teraz no właśnie „co ja mam zrobić?”- pytałam sama siebie, ale odpowiedzi nie słyszałam.
- musisz nabrać dystansu...- ktoś powiedział przestraszyłam się gdy spojrzałam w stronę skąd dobiegał ów tajemniczy głos zdumiałam się. Przede mną stał Adam.
- Śledzisz mnie? – odparłam gdy wróciłam do siebie
- Nie. przeszłaś tuż obok mnie nie zauważywszy mnie, wiec byłem ciekaw co się dzieje?
- A skąd wiedziałeś o czym myślałam...?
- Aniu znam Cię lepiej niż myślisz nie zmieniłaś się dużo....
- Co? – masz na myśli...
- To co samo się nasuwa na myśl. Wiele o Tobie słyszałem- wyjaśnił
- Ale skąd?- brnęłam dalej
- Od wielu osób. Chodziłaś z moja dziewczyną do klasy...- wytłumaczył
Próbowałam skojarzyć o czym on mówi i nagle przypomniałam sobie.... coś. Gdzieś na początku II klasy nawiązałam kontakt z pewna dziewczyną. Nikt z nas nic o niej nie wiedział w pewnym momencie zaczęła ze mną rozmawiać szybko zorientowałyśmy się że mamy bardzo dużo wspólnych tematów, w końcu pewnego dnia zdradziła mi pewien sekret – miała chłopaka, gdy zobaczyła moja minę powiedziała
- nie dziwisz się... – naprawdę ja to poruszyło
- a niby czemu... prawdę mówiąc zdziwiłabym się jakbyś go nie miała- odparłam
Ona nic nie odpowiedziała od tego dnia rozpromieniła się. Tak właściwie to nie wiem co to spowodowało albo kto lecz cieszyłam się. Nie tylko ja zauważyłam zmianę w jej zachowaniu. Szybko zyskała sympatie innych, ale poszliśmy do innych szkół i tylko czasami się odzywała.
- Co tam u Oli słychać?- zapytałam i uśmiechnęłam się
- Świetnie powinienem ci wcześniej podziękować dokonałaś w miesiąc to co ja próbowałem uzyskać przez pół roku
- Mi!? Mam jedno pytanie co ja mam z tym wspólnego? I 2 czemu pytałeś o mnie wiele osób?
- Bardzo wiele... bo byłem ciekaw kim jest ten cudotwórca -wyjaśnił
- ale... – dodałam
- szczerze myślałem ze się pomyliłem bo jak we wrześniu Cię poznałem osobiście to ta osóbka w ogóle nie przypominała osoby opisywanej przez Olę- wytłumaczył
- bo może pomyliłeś osoby po prostu – wtrąciłam
- nie jestem tego bardziej niż pewien to chodziło o Ciebie- powiedział bez cienia wahania
- Aha, czyli popełniłeś błąd. Przekonałeś się o tym jak zaczęło się przedstawienie z Michałem a także jak z tobą rozmawiał a ujawniłeś, się gdy zaczęły mnie atakować dziewczyny w klasie i przekonałeś resztę mam rację?
- Skąd o tym wszystkim wiesz?
- A poza tym porozmawiałeś dłużej z Olą to ci pomagało bardziej mnie rozgryźć- ciągnęłam dalej
- W rzeczy samej jak widzę nie doceniałem twojej domyślności- stwierdził nieco zdziwiony
- Tylko nie rozumiem jednego co ma Cudotwórca do mnie?
Adam popatrzył na mnie z nie skrywanym zdziwieniem lecz wyjaśnił mi wszystko.
Poznał ja w I gimnazjum na początku przyjaźnili się, ale Adam się w niej zakochał z wzajemnością. Wszystko układało się po jego myśli lecz nastąpił kryzys z pozoru niegroźny a jednak bardzo znaczący. Jego paczka nie mogła zaakceptować nowej dziewczyny poza tym okazywali to na każdym kroku Ola zamknęła się w sobie. Załamała się a On nie mógł niczego zmienić chociaż próbował. Czuł a nawet widział próby jej oddalenia. Unikała spotkań nie odbierała telefonów itd. Myślał, że to minie we wrześniu, gdyż miała się przenieść akurat do tego samego gimnazjum, do którego chodziliśmy. Jak bardzo się mylił przekonał się bardzo szybko jakieś dwa tygodnie po rozpoczęciu szkoły. Tracił resztki nadziei, gdy nagle zauważył u Oli zmianę śmiała się często więcej rozmawiała. Pewnego dnia zebrała cała swoja odwagę i powiedziała czemu się tak dziwnie zachowywała. Myślała iż nie jest odpowiednia kandydatką na jego dziewczynę, ale myliła się. Ktoś zburzył mur, jakim się otoczyła przez te pół roku. Nie miałem pojęcia komu dziękować. Moja paczka przegrała zorientowali się bardzo szybko, że nic nie zmieni mojej decyzji pogodzili się z porażką. W końcu zaakceptowali Olę nawet myślę, iż ją polubili.
- hm sądzisz, że to ja byłam tym „ktosiem”?- zapytałam nadal nie za bardzo ufając w swoją znacząca niby role
- Ja nie sądzę jestem tego pewien – odparł – a tym bardziej teraz jak cię znam bliżej ...- dodał
- Jak widzę nie masz o swojej sile pojęcia.- dodał
- Sile!? O czym ty mówisz?
- Do wyciągania ludzi z „dołka” o tym mówię. Wzbudzasz bezgraniczne zaufanie u ludzi jeśli Ola wybrała ciebie na powiernika swojego największego sekretu a wiesz znam niewiele takich ludzi, którym się zwierza. Ona sama potwierdziła moja tezę -wyjaśnił
Uśmiechnęłam się nie miałam pojęcia jakie niespodzianki przygotowało dla mnie jeszcze życie. Jednego byłam pewna wiele... Nie potrzebowałam już odosobnienia ani tym bardziej zmiany. Jedna przerwa z odpowiednią osoba i zniechęcenie do świata minęło jak ręką odjął.
Moi przyjaciele bardzo szybko spostrzegli te metamorfozę.
- Aniu kto miał na ciebie taki wpływ hm? – zapytała Aga
- Co masz na myśli...?- odparłam udając, ze nie wiem o co chodzi
- Oj nie udawaj!- zirytowała się
- Mam dla ciebie niespodziankę – powiedziałam tajemniczo
- Tak? Ciekawe jaką...
- Poczekaj jeszcze 10 minut....- odparłam
Wszyscy spojrzeli na mnie z zaciekawieniem. Sama nie mogłam się doczekać spotkania, które niedawno obiecał mi Adama raczej stwierdził „będziesz mieć niespodziankę po szkole sorki będziecie miały...” i odszedł z tym charakterystycznym dla niego uśmieszkiem, którym obdarzył mnie pamiętnego dnia, gdy zmienił się w „ obrońcę pokrzywdzonych niewieścich serc”. Nagle mimo woli spojrzałam się w stronę skąd przychodziliśmy do szkoły i zobaczyłam Olę!. Nie zmieniła się nic a nic nadal była średniego wzrostu drobną blondynką z niebieskimi oczami. Na jej widok uśmiechnęłam się promiennie a za moim wzrokiem powędrowała Aga i krzyknęła
- Olka! Co ty tu robisz jak my Cię dawno nie widziałyśmy!
- Cześć dziewczyny –odparła wesoło- miałam poprawić pewnej osobie humorek i chyba mi się udało...
- Nie tylko jednej ...- usłyszałam za sobą głos uszczęśliwionego Adama – Jak Ci się podoba niespodzianka tzn. Wam – poprawił się
- Skąd wiedziałeś...?
- Też czasami bywam domyślny Aniu po prostu skoro udało mi się zburzyć twój mur to uznałem, że powinnaś zobaczyć kogoś komu sama ten mur rozbiłaś- stwierdził
- A czym go unicestwiłeś jeśli można wiedzieć? – włączył się Michał
- Słowem a raczej podziękowaniem za uratowanie życia a raczej dwóch – odparł Adam i z czułością spojrzał na Olę a ona odwdzięczyła się tym samym.
- Aniu, czyli porzucasz swoja niedawną przysięgę o nie pomaganiu innym?- zapytała Karolina z uśmiechem
- Co!? – nagle odezwała się Oleńka – Ona pomaga nawet jak nie ma o tym zielonego pojęcia ... wiec ta przysięga nie ma sensu- odparła Aleksandra ze śmiechem
- Masz na to jakieś dowody?- tym razem zapytała Aga
- Owszem patrzysz na niego ja jestem takim przykładem ...- odpowiedziała
- No wiec moja droga przyjaciółko chyba jednak św. Mikołaj zostanie w swym czerwono-białym kożuszku- stwierdziła Agnieszka
- Hm no dobra masz rację w lipcu nie ma śniegu... więc to nie byłyby prawdziwe święta- powiedziałam dając za wygraną
- No widzisz ja zawsze mam rację i bardzo dobrze, że się nie zmieniasz bo co my byśmy bez Ciebie zrobili naszej pomysłodawczyni najbardziej szalonych planów na „pogodzenie zwaśnionych par”- stwierdziła Agnieszka
- Jak to co ! Karola by mnie zastąpiła, przecież już ma w tym doświadczenie - powiedziałam
- Ano mam to ja, przecież stworzyłam idealna parę nieprawdaż – zripostowała mnie Karola
- Raczej połączyłaś siostrzyczko i za to masz naszą dozgonną wdzięczność- odparł Michał
Ola spojrzała na mnie ze zdziwieniem, które zaraz przemieniło się w radość.
- Musicie przyznać, że jesteśmy najbardziej nieprawdopodobną paczką a poza tym tylko o nas tyle w szkole gadają o nikim innym- odezwał się Grzesiek
- Właśnie Olu przedstawiam ci jedyną paczkę w szkole, w której 4 z pośród pięciu osób stanowią pary. A piąta jest najbardziej pożądaną osobą wśród starszych roczników lecz ze smutkiem dla nich stwierdzam, że jest zajęta. A pozostałe 2 pary to przeciwieństwa wzorcowe związków. Jedna jest najbardziej dobrana uchodzącą za wzór idealnie dobraną- tu wskazał na objętych Agę i Grześka – i... najbardziej kontrowersyjną z pozoru nie dobraną, kłótliwą, która zajmuję pierwsze miejsce na liście tematów naszych szkolnych plotkarek – tym razem pokazał na nas
- Dziękujemy za tą charakterystykę panie A. Krytyku światowej sławy związków w naszym Liceum- odparł uśmiechnięty Michał
- Zawsze do usług – stwierdził Adam i w tym momencie zaczęliśmy śmiać się wszyscy.
Potem poszliśmy do baru na lody i długo rozmawialiśmy o wszystkich nowinkach z naszego życia i anegdotach naszego liceum, w tym przodował Adam. Zauważyłam jak bardzo ożywa przy Oli, cały czas nas rozśmieszał zachowywał się tak jak na początku września żartował ze wszystkiego od razu zyskał tym przychylność wszystkich, ale z czasem z poważniał i jego żarty ograniczały się trochę czasowo a teraz znowu powrócił nieograniczenie czasowe żarty i co najdziwniejsze zawsze umiał dostosować je tak, aby śmieszyły wszystkich a nie tylko jego. To w nim lubiłam najbardziej umiał być zabawny i poważny zarazem, a z resztą nie tylko ja....
Gdy wracaliśmy do domu postanowiliśmy zrobić sobie spacer było co prawda chłodno, ale nas to nie zrażało. W pewnym momencie Michał zatrzymał się i popatrzył na mnie
- Czy ty też myślisz, tak samo jak Adam?- zapytał
- Hm? A czemu pytasz... – odparłam nie co zaskoczona, tym nagłym pytaniem
- Nie wiem tak jakoś przyszło, Mi na myśl, bo Mnie denerwują, te nasze charakterystyki w szkole...- wyjaśnił
- Michałku wiesz, przecież, że Adam często przesadza z tymi, między innymi o rankingu plotkarek w naszej szkole...- powiedziałam
- A w pozostałych, to niby nie może, zaraz się dowiem, że w ogóle nie pasujemy do siebie- stwierdził
- Ostatnio zauważyłam, zupełnie coś innego... ale skoro tak mówisz to pewnie masz rację- zaczęłam się z nim droczyć. Nie mam pojęcia czemu, nagle zaczął mi dopisywać humor. Rano miałam zły a teraz...
Za to jemu chyba nie było do śmiechu, gdy nagle spojrzał mi w oczy zrobił dziwną minkę i odpowiedział
- Zauważyłaś mówisz.... ciekawe?
- Owszem, bardzo...
Podszedł do mnie i ujrzałam dobrze znany mi tajemniczy uśmieszek, którego zaczęło mi w ostatnim czasie brakować
- A może zdradzisz, mi co zaobserwowałaś? - zapytał
- No nie wiem zastanówmy się... – brnęłam dalej
- To może ja ci pomogę podjąć decyzję? – zaoferował się
- Przecież ty już masz swoją teorię na ten temat...
- Ale ja będę wdzięczny jak pokażesz mi inny aspekt sprawy
- A skąd wiesz jak bardzo się różni od twojej tezy
- Bo twoje rozważania zawsze są inne niż ja myślę nieprawdaż
Spojrzałam na niego już nie kryjąc uśmiechu a on na to:
- No to wygrałem! Chyba należy mi się nagroda za zwycięstwo – odparł z triumfem w głosie
- Masz jakieś specjalne życzenie? – zapytałam
- Yhm no jasne nawet kilka by się znalazło
- A mogę sobie wybrać A,B,C? – zapytałam z nadzieją w głosie
- Nie ma mowy pójdziesz na łatwiznę. Musisz spełnić 3...- odparł
- Jak złota rybka... tylko, że ty nie jesteś rybakiem...
- Hm ja też bym znalazł parę różnic miedzy Tobą a tym cudownym zwierzątkiem –powiedział – np. kolor włosów- dodał
- Co Ty nie powiesz... no więc słucham...
- No cóż po 1 pocałunek dla zwycięzcy
- 2 powiesz mi te rozważania swoje...
- a 3...- zamyślił się
- No słucham co jeszcze...
- Pójdziesz ze mną na imprezę do Krzycha....
Mój uśmiech, który gościł na twarzy znikł momentalnie. Ja na imprezie u Krzycha u jego kumpla z klasy. Nie było problemu jeśli w grę wchodziła „domówka” u Michała albo wypad z Igorem i paczką, ale jego klasa.... aż mnie przeszły dreszcze na samą myśl a co dopiero będzie jak tam pójdę. Michał to wyczuł, ponieważ mnie obejmował a poza tym miałam świadomość, że go nie oszukam bo on mnie od razu wyczuwa. No to mam problem- pomyślałam
- I co złota rybko jak będzie...? – przerwał chwilę milczenia
- Kiedy ta impreza?- zapytałam już całkiem poważna
- Za tydzień.... a co ?- zapytał
- I pewnie wszyscy tam przyjdą...- stwierdziłam
- No jasne, przecież to Krzycho on ma zawsze komplet ludzi – odparł z uśmiechem
- Domyślam, się że spełnisz to życzenie a serio to jest prośba skarbie – powiedział
- A jak będzie z 2 pozostałymi życzeniami...? – ciągnął dalej
Nie wiem dlaczego, ale się uspokoiłam. Mam jeszcze cały tydzień będzie dobrze musi być...
Nic nie odpowiedziałam tylko go pocałowałam w ... policzek i uśmiechnęłam się zawadiacko.
- Hej! nie to miałem na myśli... – powiedział troszkę zbity z tropu
- To miał być pocałunek a nie całus...
- ... dla zwycięzcy kochanie- odparłam słodko
- No dobra mądralo a co z drugim życzeniem....?- zapytał
- A więc twoje teorie były błędne – odparłam
- I...- czekał na dalsze wytłumaczenie
- To wszystko – powiedziałam
- No chyba sobie żartujesz skarbie. Ja się tak nie bawię chyba powinienem był ci pozwolić wybierać to A,B,C a tak od każdego się wywinęłaś....
- Biedactwo... – stwierdziłam patrząc na niego ze „skruszoną minką”
- Żebyś wiedziała... – popatrzył na mnie
- I co ja mam teraz zrobić...?
- Ty się jeszcze pytasz! Zrehabilitować się
- Skoro tak mówisz.... – odparłam po czym go pocałowałam czule w usta a on odwzajemnił pocałunek. Straciłam poczucie czasu, gdy w końcu oderwaliśmy się od siebie by zaczerpnąć tchu przypadkiem spojrzałam na zegarek...
- O rany jak późno musimy już iść... – stwierdziłam zdenerwowana. Obiecałam rodzicom, że nie wrócę późno a tym czasem w samym parku byliśmy już 30 minut.
- A ja Cię nie wypuszczę... i co teraz poczniesz?
- Nic. Jak zadzwonią rodzice to Tobie przekaże telefon co Ty na to...?
- Wiesz co...- odparł po chwili zastanowienia – Ja jednak wolałbym uniknąć tego a szczególnie tydzień przed imprezą- dodał
- Też tak myślę, więc może pójdziemy...- zaproponowałam
- Ok. – powiedział po czym złapał mnie za rękę i poszliśmy do domu.
Rozdział 10
Następny dzień zaliczał się do jednych z tych nie pozornych na „pierwszy rzut oka” dni w moim życiu a wszystko to za sprawą pewnej wiadomości. Siedzieliśmy właśnie na Godzinie Wychowawczej, na której szczerze mówiąc każdy zasypiał ...i w pewnym momencie
- Kochani mam dla was komunikat od jutra dojdzie do nas nowy uczeń proszę, abyście byli dla niego wyrozumiali – powiedziała nasza wychowawczyni
Na te słowa wszyscy oprzytomnieli zaczęli się zastanawiać czy dobrze usłyszeli nowy chłopak w szkole w końcówce I semestru no bo w sumie zostało tylko 1,5 miesiąca do końca. W pewnym momencie dostałam liścik „to teraz się zacznie... polowanie a poza tym czy to nie jest dziwna sprawka chyba spadniecie z 1 miejsc szklonych plotek?? A.” -Ach! Ten Adam...- pomyślałam i uśmiechnęłam się. Nie odpisałam, ponieważ właśnie zadzwonił dzwonek i nadawca korespondencji podszedł do mnie.
- Mam rację prawda – odezwał się
- I poczucie humoru też... – stwierdziłam
- No to mój znak firmowy...- zaśmiał się a ja razem z nim
- Ale wiesz co naprawdę to dziwne jest...- zaczęłam się zastanawiać
- Przecież, ludzie przenoszą się dopiero w II semestrze a nie teraz kiedy zaczynają wystawiać oceny w większości szkół w tym u nas – dodałam
- Gość ma pecha od razu będzie musiał „zakuwać” – odparł Adam
- Yhm, ale cóż my na to możemy poradzić- stwierdziłam
- Nic a tak zmieniając temat idziesz na „imprę” do Krzycha?- zapytał
- Jeszcze nie wiem... – odparłam lecz w głębi duszy znałam swoją odpowiedz „nie!”. Wiedziałam też, że jeśli nie pójdę zranię Michała a tego nie chciałam bardziej niż tej imprezki. I tylko rodzice mogą mi zabronić tam iść a wiedziałam z doświadczenia, iż się zgodzą.
- Co!? Jak to musicie być...- zdenerwował się
- Spokojnie jeszcze cały tydzień... – uspokoiłam go
- No racja a poza tym jestem optymistą w tych sprawach...- stwierdził
Szliśmy przez chwile korytarzem a potem Adam odszedł coś załatwić ja natomiast udałam się na poszukiwania moich przyjaciół. No i znalazłam... tylko dziewczyny
- Cześć- zawołałam – A gdzie nasi panowie? - zapytałam
- Hej teraz to ich szybko nie spotkasz gadają o tej niesamowitej imprezie w przyszłą sobotę – wyjaśniła Aga.
- A ty idziesz Karola? – zapytałam
- Chyba tak... zastanawiam się jeszcze – odparłam
- Oni zupełnie zwariowali na punkcie tej „impry” – dodała Aga
- No nie dziwie się Krzycha znali tu jeszcze zanim przyszedł do szkoły we wrześniu o jego „domówkach” również. Ludzie prześcigają się w plotkach na ten temat – powiedziała Karola
- No to mamy wydarzenie kulturalne miesiąca - podsumowałam
- Skarbie stwierdziłbym raczej, że ostatniej dekady – sprostował Michał, który właśnie dołączył do nas razem z Grześkiem
- Miesiąc to byłaby zniewaga dla gospodarza- włączył się Chłopak Agi
- Szkoda, że mnie tak nie bronisz adwokacie - zripostowała go Agnieszka
- Kochanie powiedz tylko jedno słowo a zobaczysz tego swojego prawnika z zupełnie innej strony. – odpowiedział Grzegorz
Aga zamilkła i uśmiechnęła się tak jak nikt inny A Michał zapytał
- Gadałaś już ze starszymi?
- Jeszcze nie dziś to zrobię – obiecałam
- Oki tylko nie zapomnij – poprosił po czym odszedł równie szybko jak przybył a raczej powinnam powiedzieć oni bo znowu zostałyśmy same
- Czy oni tak będą cały tydzień?- zapytała Agnieszka
- Obawiam, się że tak – odpowiedziała Karolina
- O nie!! Ja nie wytrzymam a to nas się czepiają, że trajkoczemy w kółko o tym samym – zawołała załamana
- Nie przejmuj się nie będzie aż tak źle...- próbowałam ją pocieszyć. To tylko tydzień- dodałam
- Tylko!? Dobre sobie idę o wszystkie skarby świata, że wiem o czym oni teraz konwersują.
- O balandze u Krzycha – odparłyśmy razem z Karoliną
- No same widzicie...- odparłam Aga
Zadzwonił dzwonek, więc nic już nie powiedziałyśmy tylko udałyśmy się każda w swoją stronę. I tak nam upłynął czwartek na rozmyślaniu kiedy minie naszym chłopcom „gorączka sobotniej imprezy”
Wieczorem przy kolacji postanowiłam rozpocząć temat „zgody na wyjście”.
- Mamo, Tato mam pytanie?- zaczęłam
- Tak...? – zapytał tata
- Czy mogłabym iść na imprezę w przyszłą sobotę?- zapytałam
- Z kim?, gdzie, do której? – mam zaczynała wyliczać
- Idę...- wyjaśniłam wszystko ze szczegółami miałam problemy tylko ze zlokalizowaniem miejsca bo nie wiedziałam gdzie mieszka Krzysiek.
- Darzymy Cię zaufaniem i znamy ludzi, z którymi idziesz, więc możesz – powiedział tata
- Dzięki jesteście kochani – powiedziałam Jakieś 15 minut później zadzwonił telefon – Ja odbiorę- zawołałam
- Słucham...
- Cześć i co pytałaś rodziców?- powiedział zaoferowany Michał
- Yhm mogę iść... – odparłam
- To super będzie świetnie zobaczysz wiesz co ja musze kończyć pa –stwierdził
- Na razie do jutra- i usłyszałam odłożenie słuchawki.
Natomiast ja poszłam do swojego pokoju, żeby się trochę pouczyć. Nadal miałam trudności delikatnie mówiąc z matmą a poza tym nie zmiennie należała do moich „ulubionych” przedmiotów.
W piątek wszyscy z niecierpliwością czekali na pierwszą lekcje by zobaczyć tego nowego ucznia. Wreszcie zadzwonił dzwonek 10 minut później weszła nasza psorka z nim, gdy go zobaczyliśmy każdy za nie mówił.
Przed nami stał wysoki ciemny blondyn o piwnych oczach. Zerknęłam w stronę dziewczyn większość już się w nim „zakochała” –Adam miał rację teraz to się zacznie polowanie- pomyślałam a koledzy z naszej klasy najchętniej by go zabili gdyby mogli.
- Moi drodzy to jest Kamil Kowalik sprawcie by poczuł się w naszej klasie dobrze - powiedziała nasza wychowawczyni i wyszła a nowy usiadł na jednej z pierwszych ławek. Traf chciał, że mieliśmy najgorszą lekcje z całego planu Biologie, której nie nawidziliśmy z powodu profesorki. To była najbardziej wredna, wymagająca, czepiająca się wszystkiego kobieta z całej naszej budy.
- Niech pan nie siada zapraszam do odpowiedzi. Ocenimy poziom pańskiej wiedzy – stwierdziła złośliwie
Chłopak wstał bez najmniejszych oporów i podszedł do jej biurka nie obawiając się niczego. A na nauczycielkę zadziałało to jak czerwona płachta na byka. Zadawała mu po kolei pytania a on ku naszemu zdziwieniu recytował wszystko jak wiersz. Patrzyliśmy na niego jak zaczarowani a facetka mało nie dostała zawału, gdy skończył powiedziała
- bardzo dobry no widzicie państwo wystarczy chcieć...
Kamil usiadł a my popatrzyliśmy na siebie zdołowani – no to jesteśmy ugotowani- pomyślałam. W naszej klasie nie było jeszcze nigdy żadnej 5 ewentualnie 3+ i to jeszcze stawiana po „godzinnym” pytaniu. Po pierwszym szoku szybko nadszedł następny przypadkiem usłyszałam
- Jestem przystojny, co nie znaczy, że jestem głąbem- mówił do Anki mojej koleżanki z ławki. Ona spojrzała na mnie bezgłośnie prosząc o ratunek a ja zapytałam:
- Zawsze taki skromny jesteś czy tylko dzisiaj?
Kamil zwrócił się do mnie po czym ironicznie odparł
- A co zabolało, że dostałem 5 czy może już się zakochałaś we mnie i chcesz zwrócić na siebie moją uwagę
Popatrzyłam na niego zdziwionym wzrokiem i roześmiałam się a moja kumpela razem ze mną. Gdy się wreszcie opanowałam powiedziałam
- Muszę Cię zasmucić ani jedno ani drugie...
- Zaraz mi powiesz, że masz chłopaka?- zapytał z kpiącym uśmieszkiem
W tym momencie słychać było zduszone śmiechy dziewczyn z pobliskich ławek a Adam, który właśnie wszedł do klasy zawołał:
- Aniu Michał Cię szuka...
- Ok. – odpowiedziałam
- Może mam kto wie... – odparłam do nowego i wyszłam z klasy
Mój chłopak zawołał
- No tu jesteś a ja Cię szukam po całej szkole – po czym pocałował mnie na „dzień dobry”
- Cześć coś się stało? – zapytałam
- Po 1 stęskniłem się a po 2 Igor zaproponował jutro to rewanżowe wyjście co ty na to?
- Ja też. Nie mam pojęcia co będzie z jutrem ale byłoby fajnie – odparłam
- Coś się wymyśli a właśnie jak tam ten nowy chłopak?
- Skąd o tym wiesz...?- zapytałam szczerze zdziwiona
- Skarbie wiem, że trochę wczoraj „odlecieliśmy” z Grześkiem, ale już nam przeszło trochę a na serio Karolcia nakrzyczała wczoraj na mnie po tym telefonie do Ciebie- wyjaśnił
- Czyli powinnam jej teraz podziękować?
- Sorry naprawdę nie chciałem, żeby to tak wyszło po prostu...
- Nie co dzień jest impreza u Krzycha – skończyłam za niego
- Otóż to, wiec jak tam ten „najnowszy okaz” Ia co?- zapytał
Opowiedziałam Michałowi całe wydarzenie a on się roześmiał
- Może powinienem z nim pogadać?- zapytał
- Darujmy sobie. Ktoś go pewnie uświadomi niedługo...- poprosiłam
- Masz rację, wiec może poszukajmy reszty?
- Ok. – powiedziałam i poszliśmy ich poszukać
Gdy wróciłam na lekcje Kamil już nie odezwał nawet nie spojrzał w moja stronę a ja byłam zadowolona z takiego obrotu sprawy i do końca dnia zapomniałam o naszym nowym koledze. Moje myśli krążyły wokół jednego tematu Co moi rodzice powiedzą na jutrzejsze spotkanie z przyjaciółmi. Czułam, że nie będą „skakać do góry z radości”. Wieczorem moje obawy się potwierdziły
- Kochanie ja rozumiem iż młodość ma swoje prawa, ale ty masz dopiero 16 lat i jeszcze zdążysz pobawić się w weekendy – powiedziała mama
- a poza tym teraz zaczynają wystawiać oceny na semestr i ja nie wiem czy to jest dobry pomysł- dodała
O rany oni się nie zgodzą – myślałam
- a co ty o tym myślisz Andrzejku? – zapytała taty
- Gdzie ty w ogóle chcesz iść Aniu i z kim? – powiedział tata rzeczowo
- Chcieliśmy iść z Michałem, Agnieszką, Karoliną, Martą, Grześkiem, Beatą i Igorem na Stare Miasto – wyjaśniłam
- A mama Agi się na to zgadza? – rozśmieszyło mnie mój tata mówił na moją przyjaciółkę tak samo jak ja...
W tym momencie zadzwonił telefon i tatko odebrał
- Słucham o Agnieszka dobrze, że dzwonisz mógłbym zamienić słówko z twoją mamą? – zapytał
A ja nie wiem czy to dobry znak. Czułam, iż mama mojej przyjaciółki też nie była zadowolona z tego pomysłu, lecz na szczęście dla mnie okazało się że się myliłam. Moi staruszkowie nie mieli więcej oporów i pozwolili mi iść na jutrzejszy zlot.
W Poniedziałek rano cała nasza czwórka była w szampańskim humorze. Żyliśmy sobotnimi wspomnieniami Igor zaproponował pub matki jego kumpla, więc nie mieliśmy problemu z alkoholem, chociaż szczerze mówiąc pili tylko chłopcy nam wystarczyła Cola z lodem. Bawiliśmy się jak nigdy może dlatego, że każdy był szczęśliwy a chłopcy cieszyli się na myśl o następnej balandze już za tydzień. Michał miał rację szał z czwartku przeszedł im bezpowrotnie. Szaleliśmy do 10 a potem rozeszliśmy bo jak się okazało nasi staruszkowie chyba się zmówili telepatycznie bo wszyscy mieliśmy być w domu przed 11. Lecz to nam nie przeszkodziło ani trochę świetnie się bawić. Niedziela upłynęła pod znakiem odpoczynku i lekcji...
- A gdzie Karolina?- zaciekawiła się Aga
- Ona idzie dziś na 12 – wyjaśnił Michał – Szczęściara – dodał
- Pomyśl, że ty o 15 będziesz już w domku a ona będzie siedzieć na Matmie np.- odparłam
- Wolę zamienić z Matematyki na Biologię – poprawił mnie Michał
- Ano widzisz o to mi właśnie chodziło – stwierdziłam uśmiechając się
- Wiecie co nie chciałbym bym się wcinać ale Brachu my za 5 minut mamy Fizykę i lepiej jak już się zmyjemy - powiedział Grzesiek
- Masz rację na razie – odparł i już ich nie było
- Co masz teraz...?-zapytała Aga
- Jęz. angielski- odpowiedziałam
- O fajnie ja mam francuski to obok siebie – stwierdziła zadowolona
Parę godzin później miałam polski siadałam sobie w mojej ulubionej przedostatniej ławce, gdy usłyszałam
- Przygarnęłabyś mnie na jedna godzinę?- zapytał nowy
Popatrzyłam na niego zdziwiona a potem na Monikę, z którą miałam siedzieć lecz ona tylko kiwnęła głową i przysiadła się do Olki
- Jasne siadaj i uśmiechnęłam się do niego przyjaźnie
- Dzięki. Chciałem Cię przeprosić za piątek wygłupiłem się trochę na co dzień zachowuję się nieco inaczej- powiedział po czym usiadł akurat, gdy weszła psorka
- Nic się nie stało – powiedziałam tylko półgłosem
W pewnym momencie poczułam, że zagląda mi przez ramię do zeszytu. Spojrzałam po czym mi go podsunęłam. A on przekartkował mój zeszyt „o przerabiacie teraz moją ulubioną epokę” przeczytałam chwilkę potem na małej karteczce. Dziwne- pomyślałam - to jest również mój ulubiony okres.- Odpisałam a Kamil uśmiechnął się tylko po 10 minutach dostałam listę 10 pytanek np. Jaka muzykę słuchasz?, Jakiego przedmiotu nie nawidzisz?. Twoja ulubiona książka, film? Itd. Ku mojemu zaskoczeniu okazało, się że Kamil uwielbia te same rzeczy co ja i też nie znosił matmy. Na przerwie usłyszałam:
- Co za przypadek nie uważasz?
- Owszem – powiedziałam
- To co jak jest z tym chłopakiem?- zapytał już bez cienie ironii
- Zgadłeś wtedy... mam go – uśmiechnęłam się
- To może mnie z nim poznasz?- dodał a w jego głosie słychać było coś dziwnego
- Może... – odparłam
- Dobra a teraz powiesz mi gdzie tu jest sekretariat muszę tam coś dostarczyć?- powiedział
- Oki chodź... – stwierdziłam po czym go tam zaprowadziłam. Po drodze Kamil często mnie rozśmieszał a poza tym rozmawialiśmy dużo o różnych sprawach.
Dzień upłynął mi dość szybko. Do domu wracałam z Agnieszką w pewnym momencie mnie zapytała
- hej a co to przystojniak, z którym dzisiaj gdzieś szłaś?
- przystojniak!? Kogo masz na myśli Michała dzisiaj nie widziałam chyba, że rano... - odparłam
- wiesz co czasami to bym Cię po prostu zabiła gołymi rękami – powiedziała Agnieszka
- zanudziłabyś się gdyby nie ja – stwierdziłam
- ale ile nerwów bym zaoszczędziła, no wiec zdradzisz mi w końcu czy nie...
- może... a ten koleś to zapewne był Kamil nasz nowy kolega- wyjaśniłam
- przecież, ty z nim w piątek nie byłaś w zbyt przyjacielskich kontaktach
- ale dziś na polaku... – zaczęłam i opowiedziałam jej o wszystkim
- idę o zakład, że on nadal nie wierzy w istnienie Michała- powiedziała później
- Jego strata... – stwierdziłam po czym zmieniłam temat
Przez kolejne dwa dni mój nowy kolega bardzo często chciał ze mną siadać a jeszcze częściej interesował go temat mojego chłopaka a szczególnie kiedy go pozna, aż w końcu w czwartek doczekał się. Szłam właśnie razem z nim i Asią na angielski, gdy zobaczyła Michała w towarzystwie kolegów w tym Krzycha. Pomachałam i uśmiechnęłam się do niego a on zrobił to samo. Jedyne co mnie zaniepokoiło to gospodarz sobotniej imprezki. „O rany tam będą litry alkoholu, multum nieznanych osób...”- myślałam, nagle usłyszałam:
- Do kogo machałaś... to twój brat?- zapytał Kamil
Aśka zaczęła chichotać, ja spojrzałam na niego zdziwiona
- Nie. To był mój chłopak- wyjaśniłam
Kamil nie odezwał się przez dobre 10 minut jakby nie wierzył w to co usłyszał. Zaszliśmy właśnie pod salę i podszedł do nas Adam
- Aniu idziecie na tę imprezę w sobotę?- zapytał
- Jasne, że tak – odparłam
- Wiedziałem! – krzyknął
- Co Ci się stało wyglądasz jakoś dziwnie – zagaił do Kamila
- Możemy pogadać na osobności przez chwilę? – odparł i odeszli zostawiając nas same
- Ja myślę, że on chciał porozmawiać o Tobie... – stwierdziła Asia
- Co!? Przestań myślisz, iż nie ma innych dziewczyn w szkole albo tematów...?- zapytałam
A moja rozmówczyni więcej się nie odezwała chyba spostrzegła, że mnie ten temat irytuje a z resztą tak było. Miałam dosyć dziwnych uwag a z resztą już dawno ludzie znaleźli sobie inne tematy a taki Kamil niby czemu miał rozmawiać o mnie ... a nie o Asi na przykład – pomyślałam po czym zajrzałam do książki.
Po południu poszłam do Agi musiałam jej się wygadać nie mogłam dłużej milczeć.
- Cześć – powiedziałam, gdy mi otworzyła drzwi
- Hej jak dobrze, że przyszłaś wejdź...- odparła
Kiedy byłyśmy już w jej pokoju stwierdziła
- właśnie zastanawiałam się w co mam się ubrać w sobotę może mi pomożesz?- zaproponowała
- jasne a masz już coś na oku czy zupełnie nic...?- zapytałam
- niestety to drugie zupełnie nie mam żadnego pomysłu...- stwierdziła załamana
Kiwnęłam tylko głową i zabrałyśmy się do przekopywania zawartości jej szafy. Po dwóch godzinach przymierzania znalazłyśmy idealny strój czarne spodnie ¾ ze srebrnymi wzorkami z kamieni na nogawkach do tego czarną bluzkę bez pleców wiązaną wokół szyi. Aga miała do tego „bransoletkowy” pasek i gustowny duży krzyż, który dopełniał całości. Z butami nie miałyśmy problemu wysokie oczywiście szpilki wybrałyśmy bez zastanowienia. Fryzurę Aga wymyśliła wcześniej, więc, gdy już siedziałyśmy na sofie popijając herbatkę moja przyjaciółka zapytała
- Co Cię dręczy...?
- Szczerze ta cała impreza. Wiesz co się tam będzie działo?- zapytałam
- Dlaczego? A co ma być...- pytała
- Ja słyszałam co się tam dzieje dużo nie znanych ludzi, alkohol bez ograniczeń, zero jakiegokolwiek nadzoru a w dodatku to jest w jakimś domku jednorodzinnym
- Ale, przecież...- nie dokończyła Aga
- ... to nie dotyczy naszych chłopców tak? My ich nigdy nie widziałyśmy na czyichś imprezach – odparłam
- Będzie super nie wolno nastawiać się negatywnie- stwierdziła
- Może masz rację.. – powiedziałam
- No tak trzymać a w razie czego weź komórkę dobra. Zwiniemy się stamtąd wcześniej a poza tym nie zapominaj o obecności Karoli już ona przypomni Michałowi o pewnych rzeczach w razie czego... – uspokajała mnie Agnieszka.
- A co z Grześkiem?- zapytała
- Na niego Karolina też ma dobry wpływ. On ją traktuję jak siostrę, więc nie mamy się czym martwić obie – powiedziała Aga i już zupełnie spokojne zaczęłyśmy plotkować o czym innym
Wyszłam od niej o 20. Uwielbiałam u niej przesiadywać tak samo jak ona u mnie nie ważne czy płakałyśmy czy też śmiałyśmy się zawsze było fantastycznie
W piątek jakoś nie rozmawiałam z Kamilem z reszta tak jak z Michałem. Gdy spotkałam Grześka z Agą zapytałam:
- A gdzie jest Michał?
- Teraz kłóci się z Biologiczką- wyjaśnił
- Co!?
- Mieli drobna różnicę zdań – odparł
Stałam tam jak wryta Michał i wojna z psorem nigdy o czymś takim nie słyszałam.
- Mianowicie o co poszło?- zapytałam już zaciekawiona
- Bo ona nie umie tłumaczyć a od nas wymaga...- usłyszałam już od głównego zainteresowanego
- I jak to się skończyło?- włączył się Grzesiek
- A jak myślisz... wstawiła mi lachę- powiedział wkurzony Michał
- Nie przejmuj... pomyśl, że jutro będzie wspaniały dzień a raczej wieczór- stwierdziłam
- Masz rację- powiedział po czym uśmiechnął się a cała złość minęła mu w oka mgnieniu
- A swoją drogą nie słyszałam żebyś się kiedyś wykłócał z kimkolwiek- stwierdziłam
- Jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz- powiedział z tajemniczym uśmieszkiem -a tak na serio to rzadko wybieram taką opcję wyrażania swoich myśli – dodał
Po południu tym razem to mnie odwiedziła Aga by pomóc coś wymyślić na jutro. Po jakieś godzinie wybrałyśmy symetryczna czarną spódnicę, czarną bluzkę na jedno ramie i kozaki na średnim obcasie. Dodatki miałam później sama wybrać z resztą tak samo jak fryzurkę. Moja przyjaciółka wyszła dość szybko bo miała jeszcze parę obowiązków do zrobienia wiadomo miała młodszą siostrę, więc czasami ona nią się zajmowała w odróżnieniu ode mnie czasowo byłam jedynaczką, ponieważ Kamil nadal bardzo rzadko się pojawiał a tak naprawdę widziałam go wtedy gdy poznał Michała. Nawet nie dzwonił od tamtego czasu. Pewnie jest bardzo zajęty- pomyślałam i poszłam pooglądać telewizję.
W sobotę myślałam, że będę się nudzić całe przedpołudnie, ale myliłam się. Mama zapewniła mi rozrywki aż do 15. Potem zaczęłam przygotowania na tę długo wyczekiwaną imprezkę u Krzycha. O 19 przyszedł Michał wyglądał świetnie jak zawsze z resztą
- Cześć Aniu gotowa?- powiedział
- Hej! wejdź a co z resztą?- zapytałam
- Mamy się spotkać na miejscu – wyjaśnił
- Dobry Wieczór – powiedział nagle, ponieważ z pokoju wyszła moja mama, która uśmiechnęła się tylko
- Cześć Michałku miłej zabawy i uważaj na nią – poprosiła patrząc na mnie
- Obiecuję, że nie spuszczę jej z oka – stwierdził
- Michał chodź bo się spóźnimy pa! mamo – zawołałam
Wyszliśmy zgodnie z umową mieliśmy jechać autobusem w drodze na przystanek trzymaliśmy się za ręce a ja zaczęłam się cieszyć na myśl tej imprezy, gdy Michał na mnie zerknął i powiedział
- chyba udziela Ci się nastrój co?- zapytał
- może...- odpowiedziałam
- czemu tak się zmartwiłaś jak Ci powiedziałem o tej balandze tydzień temu?- spytał
- nie wiem, ale jedno jest pewno już mi przeszło- powiedziałam
- to super – stwierdził i posłał mi swój zniewalający uśmiech
Dotarliśmy na miejsce o godzinie 20. Krzysiek mieszkał w dużym jednorodzinnym domu. Muzykę było słychać z daleka. Ludzie powoli się już schodzili a gospodarz, gdy nas spostrzegł zawołał
- Elo! no jesteście wchodźcie dalej.. – wskazał gestem ręki pokój
- A co liczyłeś, że nie przyjdziemy nie ma bata – odpowiedział mu uśmiechając się
- I więcej ludzi tym lepiej ale i tak jesteś w tyle musisz to nadrobić – odparł
- Dobra zaraz...- odpowiedział
Po 20 minutach weszli Grzesiek z Agą i Igor z Karolą szybko mnie znaleźli
- hej! a gdzie twoja druga połowa? – zapytali
- nadrabia zaległości...– ledwie zdążyłam powiedzieć bo już Krzycho się nimi zajął
Zostałyśmy same, postanowiłyśmy potańczyć żeby się trochę rozruszać. Wczuć się w imprezową atmosferę na szczęście ktoś kto dobierał piosenki lubił wszystko, więc muzyka była bardzo różnorodna toteż wszyscy się świetnie bawili. W pewnym momencie dołączyli do nas nasi panowie po ich oczach widać było, że nadrobili zaległości. Żadna z nas się tym nie przejęła wytrzeźwieją a poza tym pewnie już przystopują myślałyśmy. Po serii szybkich utworów poszliśmy trochę ochłonąć. My z Agą wziełyśmy sobie drinka a potem oddałyśmy się kobiecym ploteczkom na temat wyglądu innych dziewczyn tu obecnych. Leciała właśnie jakaś wolna piosenka, gdy Michał powiedział
- no dosyć już tych poważnych rozmów... może zatańczymy? – zapytał
- jasne – powiedziałam i poszłam za nim
Gdy tak się kołysaliśmy w rytm piosenki obok nieznajomych par poczułam się jak byśmy byli sami w tym wielkim pokoju
- Grosik za twoje myśli...- szepnął mi do ucha Michał
- I co podoba ci się tutaj? – postanowiłam szybciutko zmienić temacik
- Jest super no, więc o czym myślałaś... powiedz- poprosił
- Tak właściwie to o niczym – wyjaśniłam uśmiechając się a on spojrzał tylko na mnie i odwzajemnił mi uśmiech
Taniec się skończył i wróciliśmy do przyjaciół a potem Michał zniknął. Widziałam go tylko przypadkiem, ale zawsze z piwem w ręku. Zaczęłam odczuwać wewnętrzny niepokój udałam, się więc na poszukiwania mojego chłopaka. Bez skutku niestety nigdzie go nie znalazłam wróciłam do Karoliny
- Widziałaś może gdzieś Michała?- zapytałam
- Nie. Spokojnie pewnie gada z kumplami- powiedziała wesoła
- Chodźcie się bawić – zawołał Igor – Nie martw się odnajdzie się ten twój skarb- dodał
Moi przyjaciele trzymali mnie dość długo przy sobie a ja miałam nadzieję, iż zguba rzeczywiście się znajdzie na próżno...
Znowu zaczęłam go szukać tym razem znalazłam się na górze. Krzysiek naprawdę miał bogatych rodziców. Widać to było na każdym kroku. Na samym piętrze mieściły się chyba ze 4 pokoje i to spore. W pewnym momencie coś mnie podkusiło by wejść do jednego z nich. Przekraczając próg tego pomieszczenie moje ziszczone marzenia unicestwiły się, serce połamało się na tysiąc kawałeczków a życie zamieniło się z cudownego snu w koszmar a wszystko za sprawą Michała i jakieś pięknej długonogiej blondynki, z którą się właśnie... namiętnie całował! Przypadkiem spojrzał w moją stronę oderwał się od nieznajomej.
- Aniu to nie tak... zaraz ci wszystko wytłumaczę...-powiedział i chciał podejść lecz tylko zachwiał się i usiadł na łóżku.
- Nie musisz wszystko doskonale rozumiem... – powiedziałam po czym wyszłam stamtąd zostawiając ich samych.
Nie mogłam tam dłużej zostać co więcej nie chciałam tkwić w tym domu a ni minuty dłużej, gdy zatrzasnęłam drzwi. Hamowane do tej pory łzy popłynęły mi po policzkach –To było zbyt piękne, żeby było prawdziwe- myślałam z goryczą. Marzyłam tylko o tym by jak najszybciej znaleźć się w swoim pokoju i zapomnieć o wszystkim. Jadąc autobusem widziałam, iż ludzie patrzą na mnie pytająco. Zignorowałam to patrzyłam się w okno, ale zamiast oświetlonych ulic, sklepów czy samochodów przed oczami pojawiała mi się scena sprzed 20 minut. Nie wiem jak udało mi się wysiąść na moim przystanku. Sprawdziłam godzinę –o rany jeszcze nie ma 12 mam na pewno nie śpi”- myślałam. Zamiast pójść prosto do domu próbowałam się uspokoić... na próżno, gdy ocierałam łzy w oczach pojawiały się nowe. Nie pomogły dodatkowe okrążenia wokół osiedla nic. Po paru minutach przegrana poszłam wreszcie do domu. Mam pewnie usłyszała szczęk klucza w zamku bo, gdy otworzyłam drzwi stała na wprost mnie
- Aniu co się stało czemu płaczesz?- zapytała z przerażeniem
Milczałam nie mogłam wydusić ani słowa tylko spojrzałam na nią. A ona podeszła do mnie i mocno przytuliła to wzmogło jeszcze potok łez. CDN.

Ze snu wyrwał mnie dźwięk telefonu. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Maxa koczującego przy moim łóżku, pogłaskałam go po łebku. Popatrzyłam w okno i przypomniały mi się wszystkie wydarzenia poprzedniej nocy. Nie powiedziałam mamie co zaszło na imprezie, nie byłam w stanie. Mama tuliła mnie przerażona swoją bezsilnością głaskała mnie tylko po głowie. W końcu gdzieś koło 4 nad ranem uspokoiłam się, lecz, gdy zamknęłam drzwi mojego pokoju i zgasiłam światło moje oczy zaszkliły się ponownie nawet nie wiem kiedy usnęłam. Wstałam kompletnie załamana i poszłam do kuchni.
- Kochanie jak się czujesz? – zapytała mama z zatroskaną miną
- Lepiej...- skłamałam
- A czemu płakałaś?- spytałam ponownie – aaa przypomniałam sobie- dzwonił Michał i Agnieszka – dodała.
- Mamuś – poprosiłam – nie ma mnie dla nikogo – po czym pocałowałam ją policzek, wzięłam śniadanie i wróciłam do swojego „zacisza”.
Mama nic nie odpowiedziała tylko kiwnęła głową. Wiedziałam, że się martwi, ale nie mogłam nic na to poradzić. Musiałam sama to sobie najpierw poukładać. Nie chciałam z nikim gadać albo widzieć, dlatego jeszcze wczoraj wyłączyłam komórkę. Postanowiłam wyjść na długi spacer razem z Maxem. Mimo naprawdę potężnego spaceru nic się nie zmieniło. Mimo wielu starań mój nastrój nie uległ większym zmianom, toteż postanowiłam skryć się przed światem w najskrytszym miejscy jakie znałam mojej wyobraźni. Moi staruszkowie widząc mnie postanowili o nic nie pytać, leżałam sobie właśnie rozmyślając o błahostkach, gdy usłyszałam pukanie
- proszę – powiedziałam i pożałowałam bardzo szybko swoich słów. Przede mną stanął najprawdziwszy Michał
- Co ty tu robisz...?- zapytałam – wyjdź stąd natychmiast! – rozkazałam
- Wysłuchaj mnie... proszę – powiedział cichym głosem
- Nie! Dotarło nie będę Cię słuchać nie chcę! Dosyć... – prawie krzyczałam
- Rozumiem, że... – mówił
- Nic nie rozumiesz... Co ty w ogóle możesz pojmować!- nie dawałam mu skończyć
Patrzył na mnie po czym chwycił mnie za ręce
- Nie wyjdę stąd dopóki mnie nie wysłuchasz...! - powiedział
- Jak ty tu wszedłeś... w ogóle! Puść mnie, bo zawołam rodziców – mówiłam a w moim głosie nie było słychać cienia żartu, toteż Michał wypełnił moje polecenie
- Ubłagałem twoją mamę...- wyjaśnił – wiedziałem, że jesteś w domu, widziałem jak wracasz z Maxem- dodał
- Może mnie jeszcze śledzisz! – powiedziałam – Zrozum, iż ja nie chce Cię wysłuchać, natomiast żądam byś, natychmiast stąd wyszedł i zapomniał o moim istnieniu – dodałam i otworzyłam drzwi, żeby ulotnił się...
- Widzę, że dziś nie uda mi się z Tobą porozumieć dobrze wyjdę, ale zapewniam Cię nie poddam się tak łatwo... – stwierdził po czym wyszedł
- Ani dziś ani nigdy – powiedziałam jeszcze nim zniknął z moich oczu.
- .
Późnym popołudniem odwiedziła mnie kolejna osoba tym razem Aga – I tyle zostało z mojej samotności- pomyślałam, gdy ujrzałam ją w drzwiach
- Już wiesz...?- zapytałam prawie pewna, że otrzymam odpowiedź twierdzącą
- O tym, iż masz humory i niewiadomo dlaczego obraziłaś się na Michała – odpowiedziała a mnie zamurowało. Poczułam na policzkach dwie wielkie łzy
- Hej! Co jest...?- zapytała zbita z tropu moim zachowaniem
- Nie miał nawet tyle odwagi... – zaczęłam lecz nie skończyłam tylko wybuchnęłam płaczem
Agnieszka zupełnie zdezorientowana moim zachowaniem próbowała mnie uspokoić. Opowiedziałam jej o wszystkim, gdy skończyłam teraz ona wbiła we mnie zdumiony wzrok
- Czemu to zawsze ja muszę cierpieć...-żaliłam się – wiedziałam, że tak to się skończy...- dodałam
- Hej spokojnie..- powiedziała – a i mam nadzieję, iż nie będziesz chowała głowy w piasek... nie przychodząc jutro do szkoły. W ten sposób wzbudzisz tylko podejrzenia wszystkich- tłumaczyła
- Nie mam zamiaru... – zapewniłam moją przyjaciółkę – Michał to przeszłość, miłe wspomnienie o gorzkim posmaku – wyjaśniłam, gdy to usłyszała stwierdziła
- Czyżby!? Nie wmówisz mi, że Michał już dla Ciebie nie istnieje
- Ja Ci nie wmawiam tylko informuję- powiedziałam
Mniej więcej po dwóch godzina Aga wyszła a ja przysięgłam sobie, iż od jutra zmieniam się z naiwnej, „bujającej w obłokach” marzycielki w realistkę.
W poniedziałek przyszłam tuż przed dzwonkiem natykając się na szczęśliwego Adama
- Cześć Aniu i jak tam bardzo chorowałaś po imprezce?- zapytał wesoło
- Hej! nie w ogóle – odparłam bez cienia uśmiechu i poszłam do klasy
Mój rozmówca spojrzał tylko na mnie pytająco, podążając moimi śladami. Po kilku lekcjach rozluźniłam się nikt się na patrz nie szeptał konspiracyjnie a i Michał zostawił mnie w spokoju. W pewnym momencie Kamil zapytał
- Stało się coś...?
- Nie. Czemu tak myślisz?- zapytałam
- Nie wiem jesteś jakaś inna...- powiedział
- Wydaję ci się...- skłamałam i odeszłam
Poza tymi dwoma rozmowami myślałam, że już nic się nie wydarzy. Myliłam się. Szłam sobie korytarzem szukając Agi, gdy usłyszałam, że ktoś mnie woła. Odwróciłam głowę i zobaczyłam nikogo innego tylko Monikę byłą Michała we własnej osobie
- Poczekaj musimy pogadać... – powiedziała
- A niby o czym? – zapytałam zdziwiona tą dziwną propozycją
- Nie o czym lecz o kim... – wyjaśniła po czym odciągnęła mnie na bok w dyskretne miejsce
- Nadal nie rozumiem... – stwierdziłam
- Wiem co się stało w sobotę na imprezie... – nie dokończyła, widząc, że zrozumiałam, aż za dobrze
- Sorry, ale jesteś ostatnią osobą, z którą chce o tym rozmawiać – odpowiedziałam i chciałam odejść, lecz ona mnie powstrzymała
- Nie idź do Agnieszki dobrze Ci radzę bo zepsujesz jej szczęście..- stwierdziła, odwróciłam się do niej
- O czym ty mówisz.... zwariowałaś?- mówiłam
- O rany jaka ty jesteś naiwna... – powiedziała mi Monika – Jeśli tam pójdziesz to myślisz, że nie będzie tam Michała co... a to wywoła kłótnie miedzy nim i Agą a Grzesiek się w to wszystko włączy jak myślisz po czyjej stanie stronie tak samo jak Karolina?- wyjaśniała dalej
- Brawo! Sama to wymyśliłaś... czy ktoś Ci pomógł- odgryzłam się
- Udam, że tego nie słyszałam a propos zastanawiałaś się kiedyś czemu Grzesiek nigdy nie zdradzi Agnieszki co ja mówię on nawet nie spojrzy się za inną?
- Nie, ale pewnie ty mnie uświadomisz mam rację?- powiedziałam
- Bo ona go pociąga...fizycznie a Michałowi spodobałaś się tylko za sprawą Karoliny a właściwie twojego „ciętego języka” i jej perswazji – stwierdziła
- Mam pytanie prowadzisz jakieś archiwum na nasz temat czy coś w tym stylu?- zapytałam, chociaż wiedziałam, że to co mówi Monika jest prawdą
- Po prostu go znam a Ty no cóż jesteś tak przewidywalna, że nie trzeba być zbyt lotnym, żeby Cię rozgryźć- stwierdziła
- Skończyłaś już...?- zapytałam zirytowana tą rozmową
- No prawie Zostało tylko jedno...- zaczęła
- Mianowicie...
- Nie wierz mu bo jestem pewna, że będzie Cię teraz solennie przepraszał i wpierał, że to nie jego wina, on nie chciał itd. – powiedziała i wróciła do swoich koleżanek
Natomiast ja stałam i nie wiedziałam co mam zrobić. Słowa Moniki szumiały mi w głowie. Faktycznie posłuchałam jej, omijałam znajomych cały dzień. Prawie mi się to udało. Prawie. Wychodząc ze szkoły zatrzymał mnie Michał
- Musimy porozmawiać...- powiedział
- Gadaliśmy...od wczoraj nic się nie zmieniło – odpowiedziałam „lodowatym” głosem
- Oj! Przestań z tymi humorami chce tylko porozmawiać... – powiedział zirytowany
- Cześć- odparłam i odeszłam chciał mnie zatrzymać, gdy nagle usłyszał
- Aniu sorry, że tak długo czekałaś możemy już iść?- to był Kamil. Michał zgłupiał w jednej chwili cofnął zamierzony ruch, skwitował mnie ironicznym uśmieszkiem i odszedł.
- Dzięki... – odpowiedziałam uśmiechając się
- Nie ma za co, to może jednak się przejdziemy?- zaproponował.
Szliśmy ulicą, gdy w pewnym momencie powiedział
- Nie wiedziałem, że to aż tak widać...- nie wiadomo czy do mnie czy do siebie
- Co jest tak widoczne hm?- zapytałam zaciekawiona
- Aniu... zdrada- powiedział i popatrzył na mnie badawczym wzrokiem
Stanęłam jak wryta – Skąd on wie!- myślałam to niemożliwe, nieprawdopodobne, nieznajomy chłopak to zauważył od razu co jest? Czy ja zwariowałam...
- Nie zgłupiałaś.. skąd wiem to proste sam zostałem zdradzony. Spytasz jak to zobaczyłem mówiłem, że jesteś jakaś inna tak samo jak ja kiedyś.- mówił jakby czytał z moich myśli ja, natomiast dalej zachowywałam się jakby mnie ktoś zaczarował widziałam nie widząc, słuchałam, nie słysząc
- Już Ci mówiłem nie jestem takim głąbem za jakiego mnie biorą. No już wracaj do mnie!- zażartował
- Fakt! Nie jesteś... – powiedziałam jakbym mnie ktoś odczarował, uśmiech zawitał na mej twarzy.
- No! Powraca dawna Ania nareszcie.. – ciągnął Kamil
- Mogę Cię o coś spytać...?
Kiwnął głową i zanim zadałam pytanie odpowiedział na nie
- Byliśmy parą 1,5 roku. Naprawdę ją kochałem, przesłoniła mi cały świat. Miała na imię Aneta. Wszyscy się za nią oglądali... schlebiało mi to. Cieszyłem się jak głupi, gdy umówiła się ze mną pierwszy raz. Skakałem ze szczęścia, gdy zostaliśmy parą. Czułem się tak jakbym wygrał główną nagrodę na loterii. I tak tkwiłem w tej sielance, aż do pewnych ferii. Razem wyjechaliśmy do Zakopanego... to był nasz pierwszy i ostatni raz. Zdradziła mnie z moim przyjacielem. Boże co ja wtedy czułem miałem ochotę go zabić... Wyjechałem stamtąd. Po przyjeździe do Warszawy upijałem się dzień w dzień, wiesz taki męski sposób walki z problemami. Po feriach wróciłem do szkoły załamany. Pomogła mi pewna dziewczyna – klasowa kujonka mówiliśmy na nią, lecz tylko ona mnie rozgryzła. Do tej pory nie mam pojęcia, jak ona to rozpoznała. Gdy zobaczyła mnie, któryś raz z rzędu pijanego po prostu porządnie pokrzyczała sobie. Nie miałem pojęcia, że taka dziewczyna zna takie słownictwo. Wciągu sześciu miesięcy podciągnąłem się za jej sprawą ze średniej 3,0 do 4,8. Pokazałam mi świat na swój sposób. To dlatego nie miałem problemu z waszą Biologiczką pierwszego dnia. Gimnazjum się skończyło z Karoliną nadal jesteśmy przyjaciółmi. Myślałem, że w Liceum wszystko się zmieni, otóż moja była wybrała tą samą klasę co ja. Wiesz jestem twardy, ale do pewnych granic. Wytrzymałem ile mogłem, lecz skapitulowałem. Nie jestem z kamienia. Postanowiłem się przenieść Karolina uważała, iż to jest bardzo dobry pomysł. Starzy nie mieli żadnych obiekcji i tak też się znalazłem w waszej klasie, a poza tym już pierwszego dnia naraziłem się bratniej duszy - zakończył z humorem
- Mówił Ci ktoś, że umiesz czytać z ludzkim myśli?- zapytałam
- No jasne jakieś 150 osób a co...?- żartował ciągle
- To dobrze, ja będę 151-sza – odparłam nie mogąc opanować uśmiechu
- Dasz się zaprosić na Colę?- zaproponował – No w końcu należy mi się za to jasnowidztwo– dodał
- Ok. – powiedziałam tylko i poszłam za nim.
Siedzieliśmy w jakieś nieznanej mi kawiarni, wtem postanowiłam go spytać
- A czemu tak się odgryzłeś tego pierwszego dnia. Chodzi mi o to zakochanie?- zapytałam
- He he wiem, więc hmm... nie to, żebym uważał się za jakiegoś narcyza, ale znam swoje odbicie w lustrze i jak reagują na nie dziewczyny. Dlaczego Ty... bo miałem o Tobie troszkę inne zdanie na początku i, gdy wcięłaś się w moją rozmowę z Anką to najchętniej bym Cię, wtedy udusił. Dopiero potem zrozumiałem, że ty to zrobiłaś na jej prośbę, a poza tym nie spodziewałem się takiej odpowiedzi...
- Nie ty pierwszy... – powiedziałam przypominając sobie spotkanie z Michałem w bufecie a potem rozmowę z Grześkiem po tym zajściu, wtem usłyszałam
- Nie odlatuj!... bo co ja tu sam pocznę a serio nie rozpamiętuj, bo oszalejesz....- Spojrzałam na niego na jego twarzy gościł uśmiech, który dziwnie mnie uspokajał
- Dobra postaram się... – powiedziałam – a może poopowiadasz o tych dziewczynach, których reakcję miałeś na myśli- zażartowałam
I tak spędziłam popołudnie w miłym towarzystwie unikając spotkania sam na sam z Michałem. Chciałabym tak cały czas, ale niestety tak się nie stało. Wieczorem powróciły wspomnienia, mimo iż bardzo się starałam z nimi walczyć, ona jakby ze mnie kpiły powracając jeszcze z większą siłą. Postanowiłam walczyć z nimi, słuchając radia. Bardzo szybko tego pożałowałam, ledwie je włączyłam usłyszałam „...Jestem sama, taki los, niekochana, taki los...”. Ze wspomnieniami starcie przegrałam... W mojej głowie zaczęły pojawiać się wydarzenia całego mojego życia. Ze smutkiem patrzyłam w okno, a po moich policzkach spłynęły łzy. Marzenia są dla głupców, a „Happy endy” tylko w książkach dla brzydul, by zaczęły w siebie wierzyć. Monika miała rację, że jestem naiwna i nie tylko w tym niestety. No nic muszę zapomnieć o tym i żyć dalej tylko czy potrafię...?
Minęły 2 tygodnie. Wszyscy już się dowiedzieli, iż Michał jest wolny... ale nikt zbytnio się tym nie przejął. Można by rzec – nie zwrócili na to uwagi nawet przez 1,5 minuty. A on rzeczywiście nie poddał się, próbował ze mną rozmawiać, nie widząc żadnej odmiany w moim zachowaniu... odpuścił. Ja, natomiast ciągle cierpiałam, posłuchałam rad Moniki, mimo, że nie za bardzo chciałam. Oddaliłam się od mojej szkolnej paczki, w klasie dało się słyszeć czasami – powróciła Ania jaką znaliśmy, czyli kujon. Telefon zamilkł, jak zaczarowany Agnieszka nie dała sobie rady z moją depresją, po pewnym zlocie Igor też zrezygnował z mojego towarzystwa, Karola spróbowała.. raz i poddała się. Adama pochłonęły własne sprawy, więc przestał zwracać na mnie uwagę. Kamil mi pomagał, tak sądził, lecz jak bardzo tkwił w „bajce” wiedziałam tylko ja i moja poduszka, która magazynowała moje nocne łzy. Jak bardzo jest źle widzieli jedynie moi rodzice. Byli poważnie zaniepokojeni moim stanem. Nigdy nie widzieli mnie tak zrozpaczonej a przy tym tak obowiązkowej. W czwartek po szkolnym zebraniu, gdy mama przyszła do domu, minę miała taką jakby świat się kończył. Nic nie powiedziała ku mojemu zdziwieniu tylko podała kartkę ojcu. Spojrzał na nią zdziwiony jej reakcją po czym powiedział – Bardzo ładne oceny.. – i uśmiechnął się do mnie. Zwiałam stamtąd po 10 minutach pod pretekstem nauki do jutrzejszej klasówki. Rano szłam do szkoły nieprzytomna, ponieważ naprawdę „zakuwałam” wczoraj do 2 nad ranem. Lekcje minęły mi zadziwiająco szybko, wychodząc ze szkoły stanęłam, jak wryta na ławce siedział nie kto inny tylko mój brat. Gdy mnie zobaczył powiedział tylko
- Wreszcie masz godzinę, żeby się spakować... –po czym wstał widząc moje pytające spojrzenie- 5 z Geografii! No moja droga będziesz się mi długo tłumaczyła... no już Idź pierwsza...- dodał popychając mnie tym samym „budząc mnie ze snu”. Wreszcie doszłam do siebie i zaczęłam zadręczać go pytaniami, lecz mój braciszek popatrzył na mnie i stwierdził
- Weekend w Krakowie, więc zamiast tyle gadać pomyśl co zabierzesz, bo mamy 55 minut, żeby zdążyć na pociąg...
Posłuchałam jego rady – pytania będą później- pomyślałam tylko i zatopiłam się w myślach o zawartości mojej szafy. W domu spakowanie zajęło mi 30 minut. Rodzice nic nie mówili na mój wyjazd a ja w drodze na dworzec myślałam – wywiadówka, Kamil dzień później, Kraków co tu się dzieje? Siedzieliśmy już w pociągu, gdy wreszcie zapytałam go
- Możesz mi wyjaśnić o co w tym wszystkim chodzi?
- To ja powinienem spytać o to Ciebie?- odpowiedział mi Kamil
- Co!?- stwierdziłam zaskoczona
- Moja siostra ma jedną 3 na semestr!, Agniecha nie przychodzi, ani nie dzwoni od 1,5 tygodnia, nagła histeria pewnej soboty, twój nastrój, ciągła nauka... mam dalej wymieniać – mówił a w jego oczach było widać niedowierzanie i troskę zarazem
- Skąd o tym wiesz?- powiedziałam, chociaż znałam odpowiedź
- Wczoraj zadzwoniła do mnie zdenerwowana mama... zaniepokoiłaś ją nie na żarty co jest....?
- Nie rozumiem was robicie z niczego wielki problem?- zirytowałam się
- Siostra ja Cię proszę bez żadnych „himerów” a poza tym nie kłam mi z „żywe oczy”- powiedział
- Nie kłamię. Nie rozumiem Cię co my będziemy robić przez ten weekend... Nie chcę sprawiać Ci ciężaru... – stwierdziłam a mój brat wbił we mnie te swoje bystre zielone oczy i...
- Jeszcze jeden taki tekst a obiecuje Ci, że dostaniesz ode mnie lanie. Zrozumiałaś...!- powiedział po czym czekał na moje zapewnienie. Kiwnęłam głową na „tak”.
Jechaliśmy w milczeniu, mój „braciak” słuchał muzyki a ja wbiłam wzrok w okno rozmyślając o moich niespełnionych marzeniach. Do Krakowa dotarliśmy wieczorem, zanim poszliśmy do akademika, mój brat postanowił ze mnie wyciągnąć czemu tak się zmieniłam. I udało mu się to.
- przecież widziałem, jaki był o Ciebie zazdrosny... nie mógł Ci „wykręcić” takiego numeru- powiedział popijając Colę w Mc Donaldsie
- a jednak zrobił to... –stwierdziłam
- Siostra bierzesz pod uwagę okoliczności łagodzące? Takie jak alkohol, chwila zapomnienia albo prowokacja... – zapytał, ja natomiast zaczęłam się zastanawiać czy to jest mój brat czy może Michała, bo na razie miałam wątpliwości na moją niekorzyść.
- Przesłyszałam się chyba... Ty go jeszcze bronisz! – mówiłam wściekła
- A poza tym... – ciągnął dalej w ogóle nie zwracając uwagi na moje słowa- Jego „ex” to nie jest najlepszy doradca i powinnaś z miejsca ją skreślić i czemu ty z nim nie rozmawiałaś...!
- Jeszcze jakieś pytania? – zapytałam ironicznie
- Najpierw odpowiedz na te...- poprosił
- Dlatego, że ona go zna bardzo dobrze z resztą miała rację. Nie rozmawiałam z nim, bo on by mi wciskał „kit”, co mógł mi powiedzieć? Zapewne to co ty, ale do jasnej cholery nikt mu nie kazał tyle pić... – mówiłam coraz bardziej zła nie wiem na kogo? na siebie, Michała, Kamila, tą dziewczynę czy Krzycha i jego kumpli.
- Oj dziewczyno złych sobie dobrałaś „rozmówców” powiem Ci świętą regułę zraniona duma dawnej dziewczyny jest gorsza, niż chłopka. Wszyscy wiemy, że jesteście lepszymi aktorkami, umiecie grać na emocjach – stwierdził – Co się stało, że zaczęłaś unikać znajomych a, może to oni od Ciebie hm?- dodał
- Zgadłeś ta druga wersja...- powiedziałam
- No tak... mogłem się tego spodziewać, ratowniczka wszystkich załamała się... mimo wielu prób, przyjaciołom nie powiodła się próba ratowania jej samej.- stwierdził
- Dobra mamy dwa dni, żeby się trochę wyszalała. Mam dla Ciebie niespodziankę tak się złożyło że moja dziewczyna ma siostrę i tak jak ty, również jest w depresji, więc będziesz mieć towarzystwo w swoim wieku. Co nie znaczy, że będziecie siedzieć w pokoju nie ma mowy...- mówił wolno i wyraźnie tak jakby sprawdzam czy rozumiem każde słowo.
- Braciszku jeszcze będziesz mieć mnie dość...- odpowiedziałam już żartem z poważną miną, lecz Kamil nie dał się nabrać...
- Hmm zobaczymy najwyżej wynajmę niańkę...- zripostował się
I tak zaczęliśmy się droczyć, gdy doszliśmy do akademika okazało się, że będę spać z Dorotą dziewczyną mojego braciaka, Izą jej koleżanką i Sylwią ową dziewczynę w depresji. Dorotka była fajna, wiele ją łączyło z Kamilem a to jeszcze bardziej mnie przeświadczyło, iż mój związek z Michałem z góry skazany został na niepowodzenie. Poznałam też kumpli z pokoju mojej „rodzinki”. Sylwię dręczyło chyba zupełnie coś innego, niż mnie. Jak się później okazało miałam rację. Mimo tego, że niebyła brzydka, jej zachowanie pozostawiało wiele do życzenia. Jeden z chłopaków- Krzysiek poprosił ją do tańca, gdy utworek się skończył. Biedaczek wrócił tak zirytowany, iż odszedł od naszego stolika na dłuższą chwilę. Ja posłałam bratu pytające spojrzenie po czym wyciągnęłam moją towarzyszkę na parkiet. Miałam dość siedzenia w jednym miejscu. Dziewczyna rozmawiała w kółko o jednym – o swoich przygodach z chłopakami w pewnym momencie zapytała mnie – Czemu ja nie mogę znaleźć chłopaka? Co jest ze mną nie tak?- Sylwia nawijała jeszcze więcej ode mnie od odpowiedzi uratował mnie telefon.
- Cześć bratnia duszo co słychać? – powiedział Kamil zupełnie oszołomiona tym telefonem i ledwie dosłyszalnym głosem, odeszłam w bardziej dyskretne miejsce.
- Jestem u brata... – zdążyłam powiedzieć
- To może się wyrwiesz i wyskoczysz gdzieś ze mną?- zaproponował wesołym jak zwykle głosem
- ... w Krakowie – dokończyłam – ale dzięki za zaproszenie mam prośbę zadzwonisz później, bo ja teraz jestem w dyskotece i nic nie słyszę prawie- wyjaśniłam
- Brawo! Tak trzymać.. oki zadzwonię później tylko bądź w stanie ze mną rozmawiać nara - odparł
- Będę... paa – powiedziałam i rozłączyłam telefonik, ledwie podeszłam do stolika Kamil spytał – Mam nadzieję, że to nie starzy?- Uśmiechnęłam się tylko – Nie...- powiedziałam po chwili. Poczułam na sobie dziwne spojrzenie paru osób niewiadomo dlaczego. Wkrótce tańczyłam wolnego z Kamilem, który zapytał
- Więc kto to był bo sądząc bo twojej minie jakiś koleś?
- Zgadłeś... Kamil- odparłam
- Hmm wiesz co albo mam amnezję albo ty nie jesteś taka niewinna, jak to wyglądało na początku...- stwierdził mój „opiekun”
- Przestań! To tylko kolega... – wyjaśniłam
- Okey spokojnie... nie gorączkuj się tak...- odparł- ale liczę na jakieś sprawozdanie na temat tego Kamila...- dodał
- Oj..! ty się nigdy nie zmienisz... zgoda- przyrzekłam- Lepiej powiedz czemu Krzysiek jest taki zły...?- postanowiłam zmienić temat
- Nie wiem... nie gadałem z nim o tym – stwierdził
-Jasne!- pomyślałam- a świstak siedzi i zawija je w te sreberka...- dodałam. Lecz skoro mi nie chce powiedzieć widocznie ma powód. Taniec się skończył a ja zapoznałam jakieś dziewczyny, bo Sylwia oświadczyła, że nie będzie już tańczyć. Po długich namowach odpuściłam w końcu, poszłam szaleć dalej. Zamiast mojego brata, widziałam niedaleko siebie jego kolegów – pewnie bawi się z Dorotą – myślałam i dobrze, przynajmniej nie zmarnuję mu kompletnie weekendu. Moje nadzieję okazały się mylne Kamil towarzyszył swojej dziewczynie, pocieszającej non stop swoją siostrę. Gdy wróciłam rzucił mi jedno spojrzenie i...
- Sylwia pójdziesz ze mną do baru? Coś dobrego sobie kupimy... – zaproponowałam
- No dobra – zgodziła się, poszła pierwsza a ja mrugnęłam do brata – to był taki nasz znak umowny. Pojął to, zaciągając Dorotę na parkiet. Koledzy tylko mruknęli coś do siebie. Zaczęłam z Sylwią rozmawiać, właściwie to ona mówiła, ale mi to odpowiadało, gdy zapytała o tą tajemniczą rozmowę. Opowiedziałam jej okrojoną wersję znajomości z Kamilem. Jak skończyłam, wbiła we mnie wzrok pełen zdziwienia.
- Ja też bym tak chciała...- zaczęłam chwilę później. Natomiast ja nie odezwałam się przez dobre 2 godziny tylko kiwałam głową lub się uśmiechałam. Polubiłam ją, chociaż w pewnym momencie miałam dość tego nieustającego monologu. Nagle pojawił się ni stąd ni zowąd Krzysiek.
- Może zatańczysz?- zaproponował kątem oka spojrzałam na zdziwioną Sylwię, której przerwano rozmowę, ale się zgodziłam
Tańczyliśmy, w pewnym momencie usłyszałam
- A co Ciebie wpędziło w depresję?- posłałam mu pytające spojrzenie, uśmiechnęłam się i odparłam
- A co Ciebie tak zirytowało?. Mój towarzysz zrobił dokładnie te same rzeczy co ja wcześniej tylko, że w odwrotnej kolejności.
- Już myślałem...- odparł cicho
- ...że będę nawijać tak jak druga zdołowana? – skończyłam za niego. Kolejny uśmiech zawitał na jego twarzy. Niewiele się odzywaliśmy... miła odmiana, poza tym cały czas w mojej głowie gościła moja bratnia dusza. Skąd on miał numer do mnie...?- myślałam
Tym razem Krzysztof pozostał przy stoliku, ja zaczęłam na nowo rozmawiać z Sylwią, gdy usłyszałam krzyki
- Gdzie nam zginęłaś?- powiedziała jedna z moich tanecznych towarzyszek
- Byłam tu i tam... – odpowiedziałam wymijająco
- Więc jak już jesteś w tym miejscu to Cię porywamy w inne... – odparła
- Hmm... Dobra – stwierdziłam, lecz tym razem wzięłam ze sobą Sylwię, która tym razem się nie sprzeciwiała. Z parkietu ściągnęła nas Dorota, mówiąc, że już idziemy. Dziewczyny dały mi telefon swój i zaklinały się, iż mam do nich zadzwonić, gdzie będę jutro „urzędować”. Przystałam na to, ale myślałam, że zapomną o mnie za 3 godziny, jednak....
- Gratuluje poznałaś właśnie 2 największe bywalczynie dyskotek w Krakowie – stwierdziła dziewczyna mojego braciaka
- Naprawdę!?- spytałam – tylko co ja mam teraz zrobić?- dodałam
Na to pytanie zostałam obdarzona uśmieszkiem. Odpowiedział mi na nie Radek, który mało się dziś odzywał. Widać było, że mu z Sylwią przeszkadzamy.
- Posłuchaj coś Ci wytłumaczę mała, jeśli masz ich telefony tzn. tak jakbyś miała darmowe bilety do co trzeciej dyskoteki w tym mieście...- powiedział
- Dzięki... – stwierdziłam tylko, wolałam nie wdawać się z nim w zbyt długie rozmowy, toteż poszłam do Kamila i Krzyśka, oraz Izy.
Zdążyłam przekroczyć próg pokoju dziewczyn zadzwonił telefon
- Elo! I jak się bawiłaś?- usłyszałam znajomy głos Kamila w telefonie
- Świetnie...- odparłam. Gadaliśmy krótko tak mi się wydawało, gdy spojrzałam na zegarek 40 minut. Oniemiałam on zbankrutuje, jednymi osobami, z którymi rozmawiałam mniej więcej tak samo byli Agnieszka i... Michał. Wspomnienia powróciły, może rzeczywiście powinnam z nim porozmawiać jak prosił. Za późno, straciłam moją wymarzoną miłość. Dobry humor zniknął... na dobre. Nagle poczułam rękę na moim ramieniu
- Co się stało?- to była Dorota, czułam na sobie jej badawcze spojrzenie
- Nic...- stwierdziłam
- A te łzy to moje przewidzenie co?- zapytała żartobliwie- Kamil wspomniał, że dzieję się z tobą coś dziwnego, lecz gdy Cię zobaczyłam dziś wieczorem pomyślałam- Kłamała... ale teraz...
- Widzisz, że jest gorzej niż źle – skończyłam za nią
- Płaczesz, bo zadzwonił czy odwrotnie?- zapytała nie zwracając uwagi na moja odpowiedź
- Ani jedno ani drugie niestety...- powiedziałam tylko i ucięłam, bo dołączyły do nas dziewczyny.
Nie mogłam usnąć, postanowiłam się przejść. Reszta już dawno spała. Wyszłam na zewnątrz stała tam ławka. Postanowiłam na niej przemyśleć parę zdarzeń. Kompletnie zamyślona, nie zauważyłam, iż od dłuższego czasu ktoś mi się przygląda.
- Często tak odpływasz?- ktoś zapytał. Przerażona zorientowałam się, że ktoś tu jeszcze jest. To był Krzysiek. Co on tu robi?- myślałam
- Czasami...- odparłam- długo tu jesteś?- zapytałam
- Trochę... Cierpisz na bezsenność czy jak? Jest 6 rano wszyscy jeszcze śpią... – powiedział
- Nie wszyscy...- zripostowałam patrząc na niego – A ty? Co Ciebie gryzie...?- dodałam
- Nic... ale o Tobie tego samego powiedzieć nie można. Jak już tu jesteśmy to co powiesz na spacer po rynku...? – zaproponował
- Hmm zgoda...- odparłam
Spacer mi się strasznie podobał. Krzysiek, pomimo mojego humoru, droczył się ze mną. W miedzy czasie natomiast opowiadał mi historię i legendy związane z Krakowem. Wróciliśmy około 10. Dziewczyny jeszcze mocno spały a mi zmęczenie dało się we znaki dopiero teraz. Po 5 minutach wpadł do pokoju mój brat.
- wiesz co z Tobą to gorzej, niż z małym dzieckiem...!- powiedział ściszonym głosem, żeby nikogo nie zbudzić
- Co masz na myśli?- zapytałam udając idiotkę
- Myszko powiedz no mi ile ty dziś spałaś...?- zapytał
- Nic...- odparłam zgodnie z prawdą, bo miałam dziwne przeczucie, że Kamil jest zły
- Gdzie byłaś?- ponownie mnie przepytywał, lecz teraz znajdowaliśmy się już na korytarzu.
- Nie męcz jej tak, przecież miałeś kartkę na stole... – wstawił się za mną mój towarzysz z rannej przechadzki, który do nas dołączył przed chwilą.
- Kartkę!?- zdziwiłam się i teraz ja miałam parę pytań do kogo innego...
- Ups...- powiedział tylko i posłał mi uśmiech niewiniątka
- No to wpadłeś stary...-zawyrokował mój brat- Jak Ci się podobał rynek? I pewnie teraz zrobić Ci kawę hm?- Kamil próbował odwrócić moją uwagę od Krzyśka na próżno...
- Nie tak szybko... jaka kartka? Może z łaski swojej mi to wyjaśnicie...-stwierdziłam
- No dobra prawda jest taka, że jak Cię zobaczyłem przed akademikiem taką zamyśloną to przyszedł mi do głowy ten spacer, więc napisałem wiadomość, by twój brat się nie denerwował...- wyjaśnił
- I...- czekałam na dalsze wyjaśnienia, bo wiedziałam, że to tylko pół prawdy
- a co byś jeszcze chciała...- odezwał się Kamil a Krzysiek kiwnął tylko głową
Zmierzyłam mojego braciszka przenikliwym spojrzeniem
- Proszę...- rzuciłam pobłażliwym tonem i nagle mnie olśniło- Niech zgadnę... wywiad osoby trzeciej – dodałam i spojrzałam na obydwóch
Obaj na mnie patrzyli z innym minami. Na twarzy Kolegi malowało się zdziwienie, podziw, szok a na braciaka pojawił się uśmieszek trudny do rozszyfrowania.
- Moja szkoła...-stwierdził – chodź zrobię Ci tej kawy, musisz przetrzymać jeszcze dwa dni a coś mi się wydaję, iż dzisiejszą noc też zaliczysz do bezsennych.- dodał po czym objął mnie a ja opowiadałam już na wcześniej zadane pytanie, mianowicie o spacerze po Rynku Krakowskim.
Dziewczyny wstały jakieś dwie godziny, były zdziwione pewnym widokiem, bo zamiast kawy dostałam poduszkę i koc. Obudziłam się o 14, tym razem ja zastałam na stole kartkę „Nie długo będziemy. Czekaj na nas i zjedz coś.” Śniadanie miałam na stole, więc z tym nie miałam problemu, czułam się troszkę rozbita, ale zadowolona. Rzeczywiście cała paczka wróciła jakieś 40 minut później. Gdy Iza mnie zobaczyła zawołała:
- No! Wstała nasza zagadka...
- Wyspałaś się...?- zapytała Dorotka – Jak to się stało, że znalazłaś się tutaj co... chyba lunatykujesz?- drażniła się ze mną
Sylwia wyciągnęła mnie zaraz na parę słówek w cztery oczy.
- Czy nie uważasz, że on jest przystojny! Jak było?- pytała cała rozanielona
- Kto, gdzie? – pytałam nic nie rozumiejąc
- Jak to! Ty się jeszcze pytasz! Krzysiek, na waszym rannym spacerze...- mówiła a jej oczy błyszczały
- On się Tobie podoba? –zapytałam tak bardziej dla formalności – Na spacerze...fajnie
- Yhm. Tylko... pewnie tak mówisz, bo chcesz te chwile zachować dla się wyłącznie.-powiedziała
- Mylisz się... lubię go i nic poza tym zresztą jak wszystkich-powiedziałam
- Jasne... pewnie mi zaraz powiesz, że cierpisz po rozstaniu z chłopakiem., dlatego nikt Cię nie interesuję- stwierdziła zgryźliwie
- Właśnie tak jest...-odpowiedziałam
- Nie żartuj... Ja nie należę do naiwnych- odparła
Zamurowało mnie. Nie wiedziałam co mam zrobić. Czy śmiać się czy płakać a może jedno i drugie naraz. -Mam dość co w tym dziwnego, czy ja jestem dziwna, głupia, inna.-myślałam. Zostawiłam ją i powróciłam do reszty. Udawałam, że wszystko jest w porządku, przynajmniej starałam się. Tak naprawdę marzyłam tylko o jednym, wyjść stąd i wszystko wykrzyczeć, całą swoją złość jaka została nagromadzona. Sylwia wchodząc zlustrowała mnie spojrzeniem w stylu „mnie nie nabierzesz na to”, potem zaczęła robić słodkie oczy do Krzyśka. On chyba tego nie zauważył, ponieważ zawzięcie gadał ze wszystkimi poza Sylwią i mną.
Moja złość sięgała zenitu, więc postanowiłam wyjść.
- Zaraz wracam...- powiedziałam tylko i wyszłam
Znalazłam jakieś zaciszne miejsce, zaczęłam rzucać kamykami w dal jak najmocniej, najdalej.
- Kto Cię tak zdenerwował- usłyszałam. To był znowu Krzysiek
- Czy ty mnie śledzisz...?- zapytałam zirytowana
- Nie... po prostu Kamil Cię szuka – odparł trochę zaskoczony
- Sorry za moment przyjdę...- powiedziałam
- Dobra...- stwierdził i odszedł
-No nie ja nie wytrzymam dzisiaj- pomyślałam, po czym skierowałam się z powrotem do pokoju mojego braciaka. Wchodząc wpadłam na wściekłe spojrzenie Sylwii – Nie ma mowy nie będę sobie tworzyć kolejnych wrogów...- pomyślałam Poprosiłam brata na zewnątrz.
- Gdzie byłaś tak długo? Czemu Krzysiek jest wnerwiony?- zapytał
- Wyładować się. Pogadaj z nim. Chcę dzisiaj wyjechać- powiedziałam
- Zwariowałaś a to czemu? – wydawał się zły
- Nie chce mieć wrogów...- stwierdziłam tylko
- Co!? Możesz jaśniej...- gdy nie doczekał się odpowiedzi, popatrzył na mnie.
- A jedź sobie skoro znowu coś Ci się ubzdurało...-powiedział i wrócił do przyjaciół a ja poszłam spakować swoje rzeczy.
Gdy godzinę później weszłam do nich do pokoju. Wszyscy popatrzyli na mnie ze złością- trudno- pomyślałam
- Posłuchaj mała nie przeginaj...- zaczęła Iza
- Nie znoszę humorów gówniarzy – ciągnęła dalej
- Co Ci się nie spodobało – zapytała słodkim głosikiem Sylwia
Postanowiłam zachować milczenie, lecz zarówno Kamil jak i Iza obejrzeli się w tym momencie na nią. Atmosferę rozładował telefon Doroty
- Nie wiem czy przyjdziemy mamy mały problem. Zadzwonię do Ciebie za 30 minut.- powiedziała po czym rozłączyła rozmowę
- No właśnie może nam wyjaśnisz co Ci się nie spodobało – zagaiła Dorotka
Nie mogłam powiedzieć prawdy. Za wiele osób by cierpiało...-myślałam- Co ja mam zrobić...?- dodałam i posłałam Kamilowi spojrzenie. On chyba zrozumiał, bo odparł
- Przypomniało mi się czemu nie powiedziałaś mi od razu...ale Aga Ci wybaczy jak nie przyjdziesz do niej na imprezę. Wiesz, że dla niej ważniejsze jest twoje samopoczucie, poza tym rzadko się widzimy – ciągnął dalej a ja myślałam, że go zabiję – Zadzwonię do niej później- stwierdził zakańczając temat
- Dzięki... Braciszku – powiedziałam, przybierając promienny uśmiech. Modląc się żeby pozostali łyknęli przynętę.
Konflikt przyjaciół zażegnany, teraz tylko trzeba będzie z daleka omijać Kamila i Sylwię, oraz Krzyśka. Wspaniałe dwa dni mnie czekają nie ma co...- myślałam idąc z powrotem do pokoju dziewczyn.
Mój braciak zadbał o to, żebyśmy jak najczęściej ze sobą bywali, więc w pewnym momencie
- A teraz dziecko mi powie co się dziś wydarzyło- stwierdził
- Zupełnie nic...- skłamałam
- Jasne... wiesz gadałem z Krzyśkiem, co Ci się ubzdurało a może ty myślisz, że on się w Tobie zakochał co?- zapytał
- Zwariowałeś...! – krzyknęłam
- Jeszcze nie, więc...
Opowiedziałam całą historię z Sylwią. Poza tym wytłumaczyłam moje zachowanie, wobec, niektórych osób. Po prostu mówiłam bez przerwy, aż wyczerpałam cały temat. Gdy skończyłam Kamil milczał, popatrzył na mnie tylko.
- Dzięki...- odpowiedział po długiej chwili
- Za co? Tylko proszę Cię, żeby ta rozmowa została między nami.- odparłam
- Za twoją umiejętność dyplomacji. Dobrze, iż wiesz co zachować dla siebie...- wyjaśnił- A nimi się nie przejmuj, zapomnij o ich obecności.- dodał
- Spróbuję...- obiecałam
I rzeczywiście wieczorem w dyskotece, starałam się zapomnieć szczególnie o obecności Krzyśka, a mój brat mi chyba trochę pomógł. Bo chłopak w ogóle się do mnie nie odzywał. Sylwia trochę się uspokoiła, poza tym miałam swoje dwie kompanki, z którymi spędziłam większość wieczoru. Towarzystwo Kamila patrzyło na mnie trochę „krzywym okiem”, ale to sobie zbagatelizowałam. W pewnym momencie Siostra Doroty zaczęła się rzucać do wszystkich. Doszłam do stolika, akurat w momencie kiedy mówiła o mnie...
- Ja nie rozumiem czemu inne mają chłopaków, a ja nie mogę takiego znaleźć...-żaliła się
- A może ktoś by z tego towarzystwa chciał nim zostać...?- zapytała patrząc na Krzyśka
Chłopaki obdarzyli się znaczącymi spojrzeniami, skryli uśmiechy a Radek odparł
- wiesz co ty to dla nas za młoda jesteś trochę ...-
- Ciebie w ogóle nie brałam pod uwagę... jesteś za brzydki- odparła
Radek najpierw spiorunował wzrokiem Dorotę , potem jej siostrę, gdy odezwał się do mnie
- A ty co mi powiesz ciekawego?
- Ja!? Nic...- powiedziałam- Sylwia może potańczymy trochę...?- zaproponowałam
- Nie ma mowy, odstraszysz mi chłopaków... – stwierdziła
Oniemiałam...ogarnęła mnie złość – tylko spokojnie...- próbowałam się opanować, po czym już spokojnym głosem zripostowałam Sylwie...
- Dobra to sama pójdę trochę ich postraszyć- powiedziałam chociaż miałam ochotę na inną odpowiedz lecz w ostatniej chwili powstrzymałam się. Po prostu odeszłam jak najdalej
Wróciłam po jakiś 30 minutach. Doroty nie było, jej siostry też.
- Gdzie są dziewczyny?- zapytałam Izy
- W łazience, Sylwia chyba się upiła...- wyjaśniła mi, po czym poszła się bawić.
Zostałam sama z Radkiem i Krzyśkiem, bo Kamil gdzieś przepadł.
- Brat Cię dobrze wyszkolił...- zagadał do mnie ten pierwszy
- Słuchaj to, że jesteś kolegą mojego brata to nie znaczy, iż możesz po mnie „jeździć” – odparłam, miałam go powyżej uszu
- To ty się odzywasz myślałem, że się mnie boisz...- wyjaśnił
Uśmiechnęłam się tylko. W tym momencie powrócił mój braciak, mrugnął do mnie.
- Gdzie się podziewałeś?- zapytałam
- Sylwia jest kompletnie zalana i Dorota chce wracać...- wyjaśnił
- Dobra to za ile idziemy?- ciągnęłam rozmowę, nie zwracając uwagi na dziwne spojrzenia kumpli Kamila
- Chcesz iść...?- zapytał trochę zdziwiony
- Hmm ty tez kiedyś byłeś w identycznej sytuacji jak teraz Dorota- odpowiedziałam
- Fakt, ale... no ok. zwijamy się jak tylko wrócą z łazienki- odparł
Dziewczyny wróciły niebawem, toteż w szampańskim humorze opuściłam dyskotekę a raczej opuściliśmy. Tym razem usnęłam dość szybko, lecz nad ranem zbudziłam się, popatrzyłam na zegarek była szósta. Postanowiłam wyjść na zewnątrz.. I to co zobaczyłam, zdziwiło mnie na ławce, gdzie wczoraj siedziałam teraz spoczywał sobie Krzysiek...
- Udzieliło Ci się ode mnie...?- zapytałam z uśmiechem
Chłopak, dopiero teraz zorientował się, że ktoś go obserwuje.
- Długo tu jesteś?
- Chwilkę... – powiedziałam po czym usiadłam obok niego.
- No dobrze przyznam Ci się do czegoś. Uwielbiam tu przesiadywać- odpowiedział
Znowu zaczęliśmy rozmawiać. Nie wiem czemu i jak to się stało, ale zapomnieliśmy o całym świecie. Dopiero, gdy zrobiło mi się zimno spojrzałam na zegarek, przesiedzieliśmy 2,5 godziny. Nagle Krzysiek powiedział
- Chodź bo twój brat nie będzie miał dla mnie tym razem litości- po czym wstał jakby chcąc mnie tym samym zmobilizować do zrobienia tego samego.
- Nie martw się obronię Cię- odparłam lecz także wstałam
Przypadkiem natknęliśmy się na Kamila. Był nieco zdziwiony.
- Siostra a od kiedy to z Ciebie taki ranny ptaszek...?- zagaił troszkę zmyślając prawdziwy powód zdziwienia
- Nie wiem...- odpowiedziałam
Tego dnia miałam jeszcze jedną rozmowę, ku mojej radości o innym zakończeniu niż się spodziewałam. W pewnym momencie Dorota z Sylwią zaaranżowały sytuacje na osobności.
- chciałabym Cię przeprosić...- zaczęła ta młodsza
- Nie ma za co- odparłam zgodnie z prawdą bo cała złość na nią znikneła
- Jest. Ja też z resztą źle oceniłam twoje zachowanie przepraszam – stwierdziła Dorota
Spojrzałam na nią pytająco – czyżby wiedziała...?- pomyślałam- to niemożliwe...- dopowiedziałam sobie w duchu.
Dorotka, natomiast chyba odczytała moje myśli bo...
- Sylwia mi powiedziała wczoraj o waszej rozmowie – zagadnęła do mnie
Uśmiechnęłam się tylko i podtrzymałam wcześniejsze zdanie. Również ja przeprosiłam. Z Sylwią obiecałam utrzymać kontakt a i mój brat był zadowolony z takiego obrotu sprawy. Tym razem nie wracałam z moim braciakiem tylko samochodem z Sylwią i jej rodzicami. Kamil poradził mi abym porozmawiała z Michałem, odrzuciła pewnych doradców i miałam odnowić kontakty z przyjaciółmi. A o moim najnowszym koledze powiedział –żebyś sprawdziła czy on myśli tak samo jak ja o waszych relacjach.-
W poniedziałek rano byłam nie do poznania. Uśmiechałam się, pierwszy raz przespałam noc bez problemu i nie płakałam... poza tym wróciła mi nadzieja na wyjaśnienie całej tej sprawy. Przed wejściem wpadłam na Agę, która na mój widok zaśmiała się tylko.
- Wiedziałam, że tylko on może zdziałać cud...!- zawołała triumfująco
- Cześć może i masz rację...- odparłam tajemniczo
- Właśnie myślałam, iż zadzwonisz a tu nic...-stwierdziła
- Byłam w Krakowie...-wyjaśniłam
- Hmmm mamy spore zaległości jak widzę – rzekła, potem rozeszłyśmy się na lekcje.

Weszłam do klasy i ku mojemu zdziwieniu natknęłam się na... Monikę. Wszystko byłoby ok. gdyby nie jej mina. Była wściekła, zdziwiona.
- Chyba jednak jesteś taka głupia, że nie posłuchałaś moich rad- odparła
- Może... – odpowiedziałam z uśmiechem-Braciszku miałeś rację...-pomyślałam a w sercu poczułam żal. Świeżo zabliźnione rany otworzyły się, ale nadal udawałam wesołą.
- Co za głupia blondyna – usłyszałam chwilę potem za plecami, odwróciłam się i ujrzałam nikogo innego tylko Kamila
- Cześć nie podoba Ci?- zapytałam z ironią
- Hej nie mam wyższe ambicje- zripostował mnie
- Widzę, że wyjazd podziałał na Ciebie zbawiennie- dodał
- No jasne...-stwierdziłam
- To może wyskoczysz gdzieś ze mną jutro?- zapytał nagle
- Czemu nie...- powiedziałam- a propos skąd miałeś mój numer?- dodałam
- To fajnie. Dobra wróżka mi zdradziła
- Ahaaaa... bo znalazłeś jej różdżkę co?
Mój rozmówca uśmiechnął się tylko, po czym poszedł na swoje miejsce. Po południu wpadła do mnie Agnieszka z wesołą miną.
- cześć no, więc jak było? Opowiadaj!- usłyszałam już od drzwi
- Hej! fantastycznie – odparłam – tylko w pewnym momencie było jakoś tak dziwnie- dodałam
- A może mnie wtajemniczysz?- zapytała z uśmiechem
- Oki. – stwierdziłam krótko
Streściłam jej bardzo dokładnie cały pobyt w Krakowie. Gdy skończyła Aga powiedziała:
- Twoja mama miała świetny pomysł. Jak Kamil pojawił się w szkole to wiedziałam, że teraz wyjdziesz z tego „doła” i... miałam rację
- Bo ty, przecież zawsze ją masz- żartowałam
- Alleluja! Odzyskałam przyjaciółkę nareszcie... a tak serio to przepraszam, że odpuściłam w pewnym momencie, ale byłaś w takim humorze...
- Wiem nic się nie stało, mój braciak po prostu przyjął inną taktykę troszkę- wyjaśniłam
- Mnie natomiast ciekawi jeszcze coś czyżby Kamil chciał zająć miejsce Michała?- zaczęła
- Nawet tak nie żartuj...!- zdenerwowałam się
- W tym momencie akurat mówie powaznie
- Skąd Ci to w ogóle przyszło do tej twojej szelmowskiej główki co?- zapytałam biorąc to wszystko za jakieś domysły, marzenia itd.
- Hmm... w końcu to on Cię najbardziej wspierał i ten telefon, poza tym jakoś często bywa w twoim towarzystwie...- ciągnęła
- Wiesz zapomniałaś o jednym szczególe... – ostudziłam ją – nawet jeśli mnie lubi to ja mu się najzwyczajniej nie podobam i nie mam ochoty na żadne związki- dodałam
- To są dwa szczegóły, poza tym powinnaś wreszcie w siebie uwierzyć, widocznie przyciągasz do siebie przystojnych chłopaków swoim czarem osobistym... – szybciutko Agnieszka znalazła odpowiedź na moje wątpliwości
- Czyli twoim zdanie powinnam zrobić się zarozumiała? – zapytałam ją
- Wiara w siebie a zarozumiałość to dwa różne bieguny poza tym to się nigdy nie zdarzy....
- Tak? Skąd ta pewność...
- Znam Cię za długo, żeby tego nie przewidzieć...
- Dobra poddaje się wygrałaś!- zakończyłam temat
- No widzisz...- powiedziała i uśmiechnęła się

Rozdział 11
Upłynęło kilkanaście dni. Nie spotkałam się z Kamilem, bo coś mu wypadło, ale gdyby nie to i tak odwołałabym spotkanie. Nie mam pojęcia dlaczego odzyskawszy jaki taki humor, oraz przyjaciółkę w moim sercu zakwitła nadzieja na... straconą miłość. Michała widywałam parę razy na dodatek samego, pomogły również rozmowy z bratem, który cały czas mnie usilnie przekonywał bym porozmawiała z Michałem i wszystko wyjaśniła, toteż w końcu przekonana chciałam to zrobić.
Dochodziłam właśnie do jego bloku, gdy go zobaczyłam. Na mojej twarzy zawitał uśmiech, który znikł równie szybko jak się pojawił. Michał siedział na ławce tym razem z dziewczyną. Nic nie byłobym w tym dziwnego, gdyby nie malutki szczególik. To była Monika. Pierwsze co zrobiłam to uciekłam stamtąd, żeby tylko mnie nie zauważyli. -O rany czemu ja nigdy słucham nie tych co trzeba, teraz jest już za późno- myślałam z wyrzutem wracając do domu
W szkole zaczęli szeptać , że Michał już nie jest wolny jak ptak. Faktycznie coraz częściej widywano Monikę w jego obecności. Mimo totalnej rezygnacji postanowiłam się na nowo nie dołować. Moja paczka unikała tego tematu jak ognia szczególnie Aga. Grzesiek był jakiś dziwny jakby zły, natomiast Karola zdezorientowana- myślałam czasami lecz szybko przywoływałam się do porządku mówiąc, że to tylko wymysły mojej wyobraźni. Całe szczęście, że nic nikomu nie powiedziałam, ponieważ kilka dni później stanęłam oko w oko z Michałem i Moniką w sytuacji, która jakoś nie pozostała obojętna mojemu sercu.
Nigdy nie widziałam ich w jakieś bliższej sytuacji były tylko rozmówki ewentualnie czułe szeptanie i nic poza tym a dziś sytuacja zmieniła się diametralnie. Spostrzegli mnie Monika zaszczebiotała słodkim głosikiem:
- cześć...
Michał patrzył tylko a mi nie pozostało nic innego jak ciągnąć te konwersacje w miarę spokojnie
- cześć – odpowiedziałam po chwili nie miałam pojęcia, co mówić, ale na szczęście uratowała mnie Aśka
- Anka co ty tu robisz miałaś być 10 minut temu w bibliotece szukam Cię wszędzie...!- zawołała
- Sorry zapomniałam już idę – stwierdziłam – no to cześć – dodałam do pozostałych osób, odchodząc bardzo szybko. Jeszcze chwilę później zaczepił mnie Grzesiek...
- Nie uciekaj musimy pogadać...
- Ja na serio teraz się śpieszę.... później obiecuje
Po szkole zaczepił mnie Grzesiek z Agą
- a teraz masz czas ?- zapytał
- yhm.... o co chodzi?
Patrzył na mnie długą chwilę
- wiesz w sumie to nic takiego chciałem tylko jak się dowiedzieć jak tam krakowskie kluby?- zapytał uśmiechając się
- Dla mnie bomba!- odparłam zgodnie z prawdą
Agnieszka nic się nie odzywała nie wiem czemu jakoś się nad tym zbytnio nie zastanawiałam za to wiedziałam jedno daruję sobie wyjaśnienie wszystkiego to nie ma sensu. On znalazł sobie dziewczynę, która mu odpowiada i tyle koniec bajki, nie będzie „happy endu”, zresztą mało osób w to wierzyło łącznie ze mną, więc powracam do rzeczywistości.
Miałam za to przyjaciół, wyjazd do Krakowa bardzo mi pomógł hmm coraz częściej zaczęłam rozmawiać z Kamilem, chociaż nic poza tym. Gdy tylko to spostrzegła Aga zaczynała od początku te swoje tezy. Kiedyś mieliśmy zrobić referat z Historii i tak się złożyło, że robiłam go z „moją bratnią duszą”. Na początku nam to trochę nie wychodziło bo zamiast pisać rozmawialiśmy i na dobrą sprawę o temacie, którym można by było napisać z 8 tomową encyklopedie zajęliśmy się 4 dni przed terminem.
- Jak my z tego dostaniemy 5-kę to obiecuję Ci, że Cię ozłocę- powiedział zmęczony Kamil, gdy pisałam
- Uważaj żebyś potem nie wpadł jeszcze większe kłopoty, niż teraz
- Masz na myśli wyegzekwowanie przysięgi?
- Otóż to....
- Jakoś nie specjalnie się boję...
- Ale skoro tak mówisz to w rewanżu zaproszę Cię do kina co ty na to?
- Wiesz nie chce nic mówić, lecz to jest NASZA praca, więc nie musisz dokonywać rewanżu- stwierdziłam po czym spojrzałam na mojego towarzysza
- Niby tak....
- Niby!?
- Nio bo to wszystko to Ty przepisujesz, poza tym nudzi mi się w domu a kino byłoby miłą rozrywką
- Rozrywka brzmi dużo lepiej....
- Rozumiem to jako „tak i nie przyjmuję innej odpowiedzi- usłyszałam. Spojrzałam na niego, zobaczyłam dziwny uśmiech jakiś taki inny, niż na co dzień.
- No dobra to teraz musimy dostać tą 5-kę...-wróciłam do przepisywania referatu.
Ku mojemu zdziwieniu i radości zarazem dostaliśmy ten „bdb.” z referatu. Kamil nic nie odpowiedział tylko uśmiechnął się po swojemu. Dwa dni później dziwnym trafem znalazłam gazetę z repertuarem kin...
i karteczkę „nie wiem czy dobrze wybrałem – „władca pierścieni”, sobota? wybierz godzinę...K.” Wybór mi się podobał, termin też mi odpowiadał. Wybrałam 15. Po południu powiedziałam o tym Adze, moja przyjaciółka zrobiła dziwną minę, potem stwierdziła
- Randka!? No nie wierzę, świat zwariował Ania umówiła się z chłopakiem...
- Przestań to nie randka.... – powiedziałam- chyba... - dodałam
- Pytanie podstawowe: Czy on Ci się podoba?
- To tylko kolega...
- A następne to: Zapomniałaś już o Michale?
- Nie, ale musze to zrobić...
Moja przyjaciółka zakończyła temat. Zaczęłyśmy plotkować- to była nasza ulubiona rozrywka chodź nigdy nie obgadałyśmy nikogo, ani nie tworzyłyśmy nowych wątków.
Nadeszła sobota, która zleciała mi w zawrotnym tempie. W kinie Kamil okazał się tak samo dobrym towarzyszem jak na co dzień. Czułam się zadziwiająco dobrze w jego towarzystwie, po filmie poszliśmy na spacer a potem do pizzerii. Do domu wróciłam późno, lecz rodzice nie zareagowali, gdy mnie zobaczyli, uśmiechnęli się tylko. A ja natomiast byłam znowu szczęśliwa. W niedzielę spotkałam się z moją paczką ze „stokrotki”, gdy przekroczyłam próg, wszystkie wspomnienia związane z Michałem wróciły.... postanowiłam się nie rozczulać tylko uśmiechnąć. Agnieszka spojrzała na mnie pytająco. Mój były chłopak już siedział przy stoliku z Moniką, która usilnie próbowała mi popsuć humor.
- Aniu już myślałam, że nie przyjdziesz...
- Ty mogłaś tak myśleć- odgryzłam się nie wiele myśląc
- Słyszałam, iż byłaś w Krakowie to prawda?- pytała dalej
- Tak... co jeszcze słyszałaś?- zapytałam ze słodkim uśmiechem
- to i owo – Monika nie dawała za wygraną
- ciekawe np....
- Nie ważne – Monika zakończyła temat a ja zaczęłam rozmowę z kim innym, jedyną rzeczą, która mi nie dawała spokoju to tylko to, że Michał traktował mnie jak powietrze.
Nagle ktoś zawołał – Anka to Ty? – to była jedna z towarzyszek poznanych w Krakowie. Wbiłam w nią zaskoczony wzrok a potem zaczęłam się śmiać.
- Eliza co ty tu robisz?
- Uwierzysz jak Ci powiem, że szukam Ciebie- powiedziała
- Jasne albo któregoś z moich towarzyszy...
- No ba! nawet 2-ch tam było przystojnych jeden, z którym wychodziłaś a drugi to taki cichy przystojniak
- Kamil i...Krzysiek?!
- Może to co idziemy dziś do jakiegoś klubu co?- zapytała moja koleżanka
- Zobaczymy... chodź poznasz moich znajomych- powiedziałam po czym spojrzałam na moich zdębiałych przyjaciół. Emila była przebojową brunetką a do tego była naprawdę ładna toteż moi koledzy patrzy na nią jak w obraz.
- Aniu a co ty porabiałaś w klubach?- zapytała kpiąco Monika a Emila spojrzała na nią krzywo.
- Następna Sylwia.... biedactwo – powiedziała a Aga się uśmiechnęła, bo jako jedyna wiedziała o co chodzi.
- Nie Sylwia okazała się w porządku....
- A kiedy wracasz do Krakowa? – zapytałam
- Jutro... wiesz mam spokój w szkółce, więc starzy puszczają mnie czasami na weekend do stolicy – wyjaśniła
- No to zapraszam do mnie na noc a raczej świt
- Chętnie, bo jakoś teraz się nudzę to jak dacie się wyciągnąć do klubu jakiegoś?
- No jasne my też uwielbiamy się bawić- odezwał się Michał
Rodzice nie byli zachwyceni tym pomysłem, ale zgodzili się na jutrzejsze wagary i dzisiejsze wyjście do dyskoteki. Należało mi się to po moich ocenach z resztą chyba woleli jak miałam życie rozrywkowe.

Rozdział 12

W dyskotece bawiliśmy się świetnie. Przestałam się zamartwiać Elizka podrywała chłopaków, ale w pewnym momencie miałyśmy dosyć. Wróciłyśmy do stolika, gdy nagle zapytała:
- Aniu a właściwie czemu Ty nie masz chłopaka?
- Jakoś tak wyszło – odpowiedziałam i chciałam skończyć temat lecz Eliza nie była naiwna
- Wiesz czemu to z Tobą lepiej się porozumiałyśmy?
- Bo nie „strzelałam fochów”?- stwierdziłam
- To też, ale nie zapomnę jaką Sylwia miała minę jak z nią rozmawiałaś przy barze – co ty jej, wtedy powiedziałaś, że jutro będzie koniec świata?
- Niezupełnie...
- Jak zawsze tajemnicza a może przyjeżdżałabyś częściej do brata co?
- To był pierwszy praktycznie bezsenny weekend w moim życiu...
Na tym temat się zakończył bo jeden z naszych kolegów wyciągnął Elizkę na parkiet. A Agnieszka stwierdziła:
- fajna dziewczyna.... ma chłopaka
- Aga ona ma ich wielu. Z tego co się zorientowałam – wyjaśniłam
- Aniu leczyłaś złamane serce w Krakowie? – wtrąciła Monika bo Michał, akurat gdzieś poszedł
Spojrzałam na nią. Miałam jej dość, gdy nagle wrócił „jej” chłopak i powiedział, że wracają do domu. Po ich wyjściu posmutniałam, ale wtem usłyszałam:
- Zatańczysz?- to był Kamil, nie wierzyłam własnym oczom – Co on tu robi?- myślałam, po dłuższej chwili odparłam:- tak –
Tańczyliśmy a mi powracał dobry humor, gdy zobaczyła to Eliza mrugnęła do mnie.
- Kamil skąd wiedziałeś gdzie jestem?- zapytałam w pewnym momencie
- Miałem szczęście – spotkałem dobrą wróżkę i ona wskazała mi drogę – odpowiedział
- Ok. A dobra wróżka ma na imię...?
- Jej dane osobowe są zastrzeżone...
Poddałam się wiedziałam, że w tej słownej potyczce Kamil wygrał.- Nie ważne komu to zawdzięczam – myślałam. Praktycznie cały czas bawiłam się tylko z nim, natomiast moi znajomi byli w lekkim szoku na początku, lecz później przyzwyczaili się do „nowej wersji Ani”. W końcu, gdy mieliśmy wychodzić stamtąd Kamil na pożegnanie szepnął – słodkich snów...- i odszedł. W końcu znalazłyśmy się z Elizą w moim pokoju zaczęłyśmy rozmawiać
- Nie ukrywam ze bardzo mnie interesuje twoje życie powiedz mi coś?
- Co?
- Czy ty byłaś kiedyś z tym szatynem, który dziś był z tą Moniką?
Zamarłam skąd ona wie, przecież to nie może być aż tak widoczne!...
- Tak byliśmy parą... ale Monika nie jest jego nową...
- Wiem to widać po ich relacjach szkoda, że już razem nie jesteście... a ten blondyn?- pytała dalej
- to kolega...- powiedziałam zgodnie z prawdą
Moja towarzyszka spojrzała na mnie dziwnie po czym się uśmiechnęła. Wykorzystałam ten moment i zaczęłam z nią gadać o jej życiu poszłyśmy spać o 5.
Obudziłyśmy się dość wcześniej o godzinie 11 wylądowałyśmy na mieście. Chodziłyśmy uliczkami Starego Miasta, rodzice mojego gościa byli zadowoleni i spokojniejsi, gdy córka wyjaśniła im gdzie jest, poza tym nasi rodzice długo gawędzili. O 19 odprowadziłam moją koleżankę na dworzec.
- teraz ty musisz do mnie przyjechać- powiedziała, gdy czekałyśmy na pociąg
- yhm – zapewniłam ją
Pociąg wjechał na peron a ona zanim wsiadła do przedziału powiedziała
- Dzwoń do mnie koniecznie, bo mam wrażenie, że dużo się zmieni w twoim życiu pa! –
- Cześć... obiecuje- odkrzyknęłam
Stałam tam jakiś czas po czym wróciłam do domu myśląc co Eliza miała na myśli. Dostałam sms’ a -:jak tam wagary;) Co porabiasz?”- to był Kamil ale zamiast odpisywać, gdy wróciłam zadzwoniłam do niego.
- Słucham- usłyszałam znajomy głosik
- Cześć wagary nieźle...
- Tak a powiesz coś więcej...?
Opowiedziałam w skrócie, ale potem i tak weszliśmy na inny temat i ogólnie skończyło się na tym, że gadaliśmy 30 minut.
Następnego dnia Kamil wyciągnął mnie na spacer po szkole. Szliśmy, właśnie jedną z alejek pobliskiego parku, gdy mój towarzysz zatrzymał się
- Co się stało?- zapytałam
Ale o nic nie odpowiedział, tylko spojrzał na mnie i pocałował mnie bardzo delikatnie. Zdębiałam nie wiedziałam jak mam zareagować. Nie odwzajemniłam pocałunku, nie wiedziałam czemu, ale uciekłam stamtąd. Wracając do domu nie mogłam zebrać myśli. Poszłam do Agi nie wytrzymałam.
- Cześć możemy pogadać- odparłam dziwnym głosem
- Taaa mam dziwne wrażenie, że to coś ważnego – odparła moja przyjaciółka i zaprowadziła mnie do pokoju ledwo zamknęła drzwi pokoju a ja już zaczęłam mówić. Po streszczeniu wszystkiego Aga, aż zaniemówiła.
- Co ja mam zrobić teraz?- pytałam
- Ania zastanów się czemu uciekłaś stamtąd
- Bo Kamil jest moim przyjacielem....
- Jesteś pewna, że tylko to myślę, że chciałby być kimś więcej
- Sama nie wiem a może rzeczywiście jest....
- Ty się w nim zakochałaś – zawyrokowała moja przyjaciółka
- A Michał?
- Nie wierze co się z Tobą dzieje, nie jesteś pewna swoich uczuć
- No odgadłaś przy Kamilu czuje się bezpiecznie, ale przy Michale...- nie mogłam skończyć
- Anka nie szukaj zastępstwa, bo będziesz nie szczęśliwa ty i on
- Ale, u Michała nie mam żadnych szans i sama nie wiem co czuje do Kamila
Moja przyjaciółka tylko bezradnie rozłożyła ręce. Rzeczywiście nie miałam pojęcia co czuję. Nie odbierałam telefonów od Kamila a w szkole chodziłam zamyślona. Na jednej z przerw usłyszałam
- Hej! nie śpij- zawołała Karola
- Co!?
Popatrzyłam bezwiednie na nich wszystkich.
- No właśnie Ty nie widzisz nas- mówiła dalej teraz rozejrzałam się dokładnie po wszystkich i nagle przemknął koło nas Kamil. Utkwiłam w nim wzrok i nie zauważyłam jak zareagowali na to inni...
- Aniu masz dziś czas? – usłyszałam głos Karoliny, ale nadal patrzyłam za zarysem Kamila.
- Nie – odpowiedziałam po dłuższej chwili nim zorientowałam się, że w ogóle coś do nie mówią -Muszę załatwić pewną sprawę- dodałam.
Na moje szczęście zadzwonił dzwonek i poszłam na lekcje, lecz przy klasie spotkałam Michała i Kamila praktycznie obok siebie. Zrozumiałam wszystko byłam beznadziejnie zakochana w... Michale i nic tego nie zmieni. Wieczorem poszłam do domu Kamila...
- Cześć możemy pogadać?- zapytałam
- Tak, chociaż właściwie nie musimy, bo wiem co mi chcesz powiedzieć- odparł smutny.
- Przykro mi nic by z tego nie wyszło nie kocham Cię, ale bardzo lubię- wyjaśniłam już w jego pokoju
- Wygłupiłem się nie powinienem, wtedy w parku... przepraszam
- To ja powinnam raczej....
- Aniu nic nie mów wiedziałem, że kochasz Michała po prostu źle oceniłem swoje szanse, chociaż chyba w pewnym momencie wygrywałem mecz....o twoje serce?
Uśmiechnęłam się. Kamil posiadał tę cechę j, którą wręcz uwielbiałam w ludziach- bardzo duże poczucie humoru.
- Mam nadzieje, iż nadal będziemy przyjaciółmi?- zapytałam niepewnie
- No jasne nie zrezygnuje z Ciebie, tak łatwo co Ja bym zrobił bez mojej bratniej duszy...
- Znalazłbyś nową....
- Wiesz jakie to trudne!!
- Nic nie jest łatwe słonko...- powiedziałam
- A „Life is brutal” skądś to znam
- Dokładnie
Zostałam jeszcze długo u Kamila. Śmialiśmy się bez przerwy, wychodząc od niego byłam tak szczęśliwa i spokojna, po prostu pewna, że wybrałam dobrze...

Rozdział 13
Minęło kilka dni. Aga o moim wyborze nic nie powiedziała. Karolina nie nalegała na spotkanie, z Kamilem w klasie wygłupialiśmy się jak nigdy. Monika tylko patrzyła z dziwną miną....
Pewnego popołudnia poszłam z Maxem do parku, w którym poznałam Karolę. W pewnym momencie poczułam mocne uderzenie, wylądowałam na ziemi. Gdy doszłam do siebie, zobaczyłam obok sprawcę mojego upadku - chłopaka na rolkach, najśmieszniejsze w tym wszystkim było to, że owym nieznajomym, okazał się nikt inny tylko Michał. Poznałam go... mimo kasku i okularów
- Uważaj jak jeździsz! – powiedziałam
- A może Ty jak chodzisz- odgryzł się
- To nie ja Cię potrąciłam, lecz odwrotnie...
- Fakt sorry... – powiedział po czym wstał, zrobiłam to samo i przyszedł mi do głowy pewien pomysł
- A może to znak ze powinnyśmy porozmawiać?- zapytałam
- Rozmawiać!? A niby o czym
- O wszystkim
- Mi pasuje tak jak jest a i Ty jesteś szczęśliwa prawda?
Spojrzałam na niego i uznałam, że to nie ma najmniejszego sensu. Był zły, powracał stary Michał, którego nie chciałam znać
- Tak jestem – odparłam, zawołałam psa po czym rozeszliśmy się każdy w swoją stronę....
Siedząc na lekcji myślałam, że nic mi się już nie może przydarzyć.... wyczerpałam limit szczęścia i nieszczęścia zarazem, toteż gdy, po lekcjach stałam sobie niedaleko szkoły i czekałam na Agę, która się ze mną tu umówiła. Jak wielkie było moje zdziwienie gdy, 5 minut później zobaczyłam nadchodzącego Michała... zamiast Agi.
- Co ty tutaj robisz do cholery – warknął wściekły
- Czekam na Agę a Ciebie co sprowadza...?- zapytałam ironicznie
Nie odpowiedział, bo w tym momencie nadeszła.... owa blondynka z imprezy u Krzycha.... Popatrzyliśmy na siebie. Poczułam się dziwnie – Co jest? – myślałam zdezorientowana
- Zanim mnie zabijesz – powiedziała do mnie nieznajoma – Wysłuchaj mnie a właściwie wy...
- zabić Cię!? Niby dlaczego?
Dziewczyna to zignorowała i zaczęła opowiadać:
- Mam na imię Natalia. Jestem koleżanką Moniki a właściwie byłam... wiem, że stanowiliście parę... Ona nie mogła tego znieść, iż wolałeś taką brzydule, zamiast niej, wiec postanowiła się zemścić a przy okazji Cię odzyskać...- powiedziała do Kamila
- Wymyśliła, że wciągnie mnie na pewna imprezke, dodatkową zaletą było to, że nie chodzę do waszej budy, toteż nikt mnie z nią nie skojarzy....
- Miałam dług u Moniki i szczerze powiedziawszy, wisiało mi co mam zrobić... spiłeś się było prosto odciągnąć Cię od dziewczyny...
- Weszłaś w odpowiednim momencie...- skierowała się do mnie. Zapomniałabym o was, gdyby niejeden drobny szczegół. Nie mogłam wymazać twoich oczu z pamięci, nic wcześniej nie zrobiłam, bo byłam tchórzem... dzięki pewnej osobie zrozumiałam co jest dobre...
- Nie pozwólcie, żeby Monika triumfowała, jeżeli chcecie być razem to zróbcie to....
Z tymi słowami Natalka odeszła a my oboje nie odzywaliśmy się przez długą chwilę...
- Przepraszam – zaczęłam
Michał na mnie spojrzał a w jego oczach spostrzegłam ból
- Za późno skarbie zobacz do czego doprowadziłaś. Słuchałaś wszystkich, oprócz mnie... a przecież podobno mnie kochałaś
- Podobno z wzajemnością
- Właśnie! czas przeszły olałaś mnie spotykałaś się z tym nowym chłopaczkiem z twojej klasy a mnie traktowałaś jak powietrze
- Byłam zraniona
- Ja też cierpiałem wyobraź sobie, widząc Cię jak szybko o mnie zapomniałaś.
- Wiesz czemu się w Tobie zakochałem – bo umiałaś dostrzec moje zalety wewnętrzne i nie traktowałaś mnie, jako jakiegoś przystojniaka bezmózgowca... tak jak wszystkie inne dziewczyny, z którymi chodziłem, otworzyłam się a to, że się upiłem było głupie, ale ty nie bierzesz tego pod uwagę. Rozpatrujesz tylko swój punkt położenia. Jesteś egoistką... wysłuchać...
- Ciekawe jak Ty byś się zachował widząc, mnie w analogicznej sytuacji panie :wzór cnót i ideałów”
- Nie wiem
- Więc po co ta gadka... a wiesz dlaczego nie masz pojęcia, bo Ty w ogóle nie brałeś pod uwagę, że mogę się komuś spodobać, toteż byłeś spokojny, a gdy zobaczyłeś kogoś kto Ci się naprawdę spodobał nie wytrzymałeś....
- Co ty bredzisz?
- Prawdę...Monika miała rację, poza tym słyszałeś, że „pijani i dzieci zawsze mówią prawdę”
- Co!! A teraz się okazuje, że słuchałaś nawet jej no nie... a ten nowy już Cię zdradził czy dopiero ma to planie?
- On mnie nie zdradzi....
- No, przecież też jest przystojny i co mógłby dostrzec w takim szaraku jak Ty na pewno Cię zmieni na taka Elizę...
- Nie zamienia się przyjaciół z powodu wyglądu na szczęście....
- Przyjaciół nie dziewczynę
- Wiesz tylko, że on nie ma dziewczyny a przynajmniej ja nią nie jestem...
To powiedziawszy odeszłam a po policzkach płynęły mi łzy, gdy zobaczyłam Agę i Grześka, popatrzyłam na nich ze złością
- Nigdy więcej nie mieszajcie się w moje sprawy!- powiedziałam do nich dławiąc łzy
Byłam totalnie roztrzęsiona, wściekła a zarazem bezradna. Następnego dnia wstałam w bojowym nastroju. Jak na złość na samym początku natknęłam się na Grześka i Karolinę
- Nic nie mów- stwierdziłam widząc Karolę
- Właśnie, że powiem nie tylko Ty jesteś ofiarą to był SPISEK pamiętasz? dosyć tego, traktowałaś mojego brata jak powietrze – olałaś go mówiąc konkretnie a teraz strugasz bezradna myszkę pokrzywdzoną przez los...
- Nie strugam mam dosyć co twoim zdaniem powinnam teraz zrobić, nie da się cofnąć czasu a co do Ciebie to przypomnij sobie „ja mam znosić jego zmyślenia o zdradzie” tylko zamień zmyślenia na fakty – odparłam ledwie skończyłam doszła do mnie Monika...
- O widzę że Ania dziś nie w humorze Co się stało? Kamilek Cię nie broni?
- Co!?
- Wiesz mam Cię dość poszukaj sobie innego obiektu zemsty bo ja składam wymówienie od teraz. Dosyć tego dobrego... nie będziesz się nade mną więcej pastwić wara ode mnie albo poznasz moich „przyjaciół”- powiedziałam po czym odeszłam. Kamil widząc mój nastrój nie odzywał się do mnie za wiele za to ja postanowiłam z nim po konwersować.
- Kapituluje! Kto ci dał mój numer komórki, adres powiedział ci o dyskotece... bez żadnych wykrętów
Kamil wpatrywał się we mnie dość długo po czym odparł
- dobra numer- Adam po długich prośbach a resztę Agnieszka
Kolejny szok usiadłam w ławce i nie odezwałam się do końca lekcji a właściwie dnia... Przez następne 3 dni praktycznie w ogóle się nie odzywałam jak było jedno zdanie na przerwie to tyle. Ludzie patrzyli na mnie jak na kosmitę. Adze odpuściłam, ale czułam się dziwnie Michał zerwał z Moniką, lecz nie odezwał się do mnie ani słowem....
Znowu żyłam na pograniczu wszystko w moim życiu było skomplikowane. Na nic nie miałam odpowiedzi. Wieczorem ktoś zapukał:
- Proszę- odparłam nikt nie wchodził nagle drzwi uchyliły się a z nich dojrzałam białą chustkę. Na twarzy pojawił mi się uśmiech.
Zaciekawiona podeszłam do drzwi a przed nimi klęczał Igor...
- Nie bij poddaję się jestem bezbronny jak dziecko...
- Cześć a czemu biała flaga....?- zdziwiłam się
- Bo słyszałem dużo ciekawych „newsów” na twój temat
- Dodaj jeszcze „z ostatniej chwili”
- No nie wiem.... to co wpuścisz mnie do swojego „azylu”
- Ciebie zawsze....
Igor wstał po czym uśmiechnięty wkroczył do mojego pokoju. Przy herbatce zaczął mnie pytać
- Zanim zaczniesz przesłuchanie powiedz na czyje zlecenie....?
- Za dużo by wymieniać z resztą zastrzegli dane osobowe...
- Co ty powiesz....
- Wiele, ale szczerze mówiąc wolałbym słuchać...
- O czym?
- O wielu rzeczach np. czemu wkurzyłaś tak wiele osób w jednym dniu....?
- Co!?
- Ania a na poważnie nie możesz obwiniać tylko Michała ty też jesteś winna co prawda mniej, ale jednak...
- Teraz się okaże że to ja jestem złoczyńcą a Michał ofiarą
- W połowie...
- Mam pytanie jeszcze nie dawno szalałeś że Karolina Cię zdradza a teraz mi mówisz iż źle zrobiłam nie przebaczając Michałowi „skoku w bok”?
- Słonko, ale ty z nim nie chciałaś w ogóle gadać, więc mowy nie było o przebaczeniu...
- Zgoda przyznaje się do tego, ale jakoś nikt nie bierze pod uwagę tego, że Michał wybrał inną, zamienił mnie jak jakiś mebel...
- No tak a ten Kamil?
- Co z nim... on zareagował jako jedyny – mianowicie rozpoznał co się stało i nigdy nie dałam mu cienia nadziei na związek, mimo to sam za mnie zdecydował
- Hmmm...
- Tak... chciał ze mną chodzić tylko, że to się stało stosunkowo nie dawno... i tak dostał kosza
- Czyli, nasze przypuszczenia były tylko głupimi domysłami....
- Dokładnie miło, że wreszcie to zrozumiałeś....
- Miałam doła naprawdę dużego sam z reszta widziałeś...
- O tak twoje zachowanie na naszym zlocie to była totalny niewypał
- Konkretnie siedziałam jak na ścięciu głowy i potem ustrzegałeś się przed taka sytuacją
- Ano przyznaję...
- Na szczęście moja mama wpadła na genialny pomysł – Mój braciak – to on wyciągnął mnie z depresji- ciągnęłam moją wyliczankę
- Dobra chyba wszyscy Cię zawiedliśmy prócz paru wyjątków, ale czemu jak wróciłaś nie próbowałaś tego wyjaśnić...
Uśmiechnęłam się smutno
- Próbowałam tylko, że było już za późno Michał wrócił do Moniki....
- Czyli, ona wygrała ...
- Tak... teraz rozumiesz czemu ostatnio wybuchłam
- No jasne tylko wiesz mam pewne domysły, które mi mówią, że Michał nie jest Ci obojętny i odwrotnie....
- Wątpię...
- Posłuchaj on nie był szczęśliwy w ostatnim czasie z Moniką czy bez niej....
- Tak naprawdę nie wiem co myśleć.... nie wiem co zrobić, żeby było dobrze....
- Wiem mała najtrudniej pomagać.... sobie
- Dzięki, że tu jesteś- powiedziałam
- Powinienem być tu dużo wcześniej Aniu... ale lepiej późno niż wcale- stwierdził mając „uśmiech od ucha do ucha”. Zmieniliśmy temat gdy Igor wychodził byłam spokojniejsza...
Tydzień później dowiedziałam się o tajemniczej imprezie.... urządzanej przez Grześka. – hmm ciekawe- myślałam idąc korytarzem. Agę cały czas roznosiła energia, spięcia pomiędzy resztą grupy zostały zażegnane....
Pewnego dnia Kamil powiedział, że ma dla mnie niespodziankę
- Chce żebyś kogoś poznała- powiedział już przy wejściu do naszej szkółki.
Spojrzałam na niego dziwnym wzrokiem i nagle zobaczyłam jak jakaś dziewczyna podeszła do nas....
- Cześć sorki za spóźnienie – stwierdziła
- Przyzwyczaiłem się... poznajcie się Aniu to jest Karolina... Karolinko to jest Ania- powiedział Kamil
- Twoja „bratnia dusza” o ile dobrze pamiętam?- zapytała nieznajoma
- Dobrze pamiętasz...
- Cześć – przywitałam się z Karoliną, o której już słyszałam
- Hej!- odparła ja natomiast „oblukałam” obydwoje i przyszło mi coś do głowy...
- OK. Kamil dokonałeś wstępnej prezentacji- znam Cię jesteś jakiś inny o co chodzi?- zapytałam
Wbili we mnie zdziwiony wzrok i uśmiechnęli się po długiej chwili.
- Wiem, że to zabrzmi dziwnie. Nie myśl, iż chciałem Cię wykorzystać....
- Hmmm...?
- Znaliśmy się długo, praktycznie sam nie wiem kiedy to nastąpiło...a to między nami to było zauroczenie, dopiero nie dawno to zrozumiałem....
Po tym zdaniu wiedziałam już wszystko. Mój przyjaciel zasługiwał na szczęście, toteż odpowiedziałam za niego...
- Jesteście parą już czy dopiero macie zamiar?
- Właściwie jesteśmy – powiedziała Karolina
- Właściwie!? Pewnie wiesz jaka była miedzy nami relacja, zastanawiam się nad jednym czemu bałeś się powiedzieć tudzież kręciłeś?- zapytałam
- No bo ja znam twoją historie i nie chciałem żebyś poczuła się zraniona po raz drugi – wyjaśnił
- Wiesz co tylko ze to powinno być odwrotnie.... poza tym bardzo się cieszę
- Aniu a może pokażesz mi tego chłopaka co? Sorry za bezpośredniość
- Nie szkodzi – odparłam po czym rozejrzałam się po okolicy... i powiedziałam
- Spójrz nieco w lewo i szukaj chłopaka w granatowych jeansach i czarnej kurtce z plecakiem „Adidasa”
- Mam stoi z 2 dziewczynami i jakimś kolegą
- Tak to on
- Hmmm – dziewczyna zamyśliła się i „przeniosła” wzrok na Kamila
- Oni są zupełnie... – zaczęła
- ...różni – skończyłam za nią
- Yhm – odparła
- No dobra może skończycie mnie obgadywać co?- włączył się Kamil
- A jak nie to co mi zrobisz?- zapytała Karolina
- Już ja coś wymyślę....
Uśmiechnęłam się lecz co jakiś czas „lukałam” w stronę mojej paczki. Niedługo pożegnali się ze mną i odeszli minęło zaledwie 5 minut gdy moja paczka mnie okrążyła...
- Co to za dziewczyna?- zapytała Agnieszka
- Dziewczyna Kamila- odparłam
- Co!?- w oczach Agnieszki wyczytałam zdziwienie
- No tak... co w tym dziwnego ?- powiedziałam ironicznie
- Bo on tak szybko...
- Znał ją od dawna, poza tym odegrała mniej więcej tą samą rolę w jego życiu jak On w moim...
- Nie wiedziałam, że to...
- Każdego może to spotkać- odparłam Grzesiek patrzył na mas dziwnie jakby nie wiedział co mamy na myśli...
- Aniu przyjdziesz na imprezę w sobotę?- zapytał w pewnym momencie
- Chyba tak....
- Fajnie – stwierdził po czym niedługo poszedł do domu
Prawdę mówiąc nie zależało mi na tej imprezie ani trochę nawet miałam nadzieję, że rodzice się nie zgodzą. To było głupie wiem, ale świadomość spotkania się z Michałem nie napawała mnie radością.
Lecz los spłatał mi figla, bo moi rodzice pozwoli mi iść, więc musiałam to zrobić inaczej Aga obraziłaby się a tego wolałam uniknąć .Miałam dość spięć z moimi przyjaciółmi, poza tym to jakoś nie w moim stylu takie zagrywki...
Przez następne dni Grzesiek chodził jakiś dziwny, Karola ucichła a Agnieszka nie miała na nic czasu. Trochę mnie to zaniepokoiło, ale jak zwykle zawsze coś się wydarzyło co odwraciło moją uwagę. Mianowicie do moich drzwi zapukała Sylwia.
- Cześć – zawołałam uszczęśliwiona tym faktem
- Cześć mogę wejść...?- zapytała niepewnie
- Jeszcze pytasz wchodź...!- zaprowadziłam ją do mojego pokoju
- Nie odzywałaś się długo co tam u Ciebie...?
- Wiesz dowiedziałam się paru rzeczy...
- Tak!?
- Zakochałam się pierwszy raz i od razu bez wzajemności...- wydusiła z siebie
- No to mamy jeszcze jedną podobną cechę...
Sylwia spojrzała na mnie z uśmiechem...
- Zgadnij w kim?- zapytała
- Nie wiem...
- W Krzyśku
Zdziwiłam się nieco co prawda można było się tego domyślać, ale...
- Skąd wiesz, że bez wzajemności- zapytałam chociaż dobrze znałam odpowiedź a przynajmniej tak mi się wydawało
- Bo z nim rozmawiałam...
- I co powiedział...- zapytałam udając że mnie to nie zdziwiło
- Za duża odległość, wiek poza tym ON ma dziewczynę!! Powiedz wiedziałaś o tym?
- Nie pierwszy raz słyszę...
- Pomóż mi co ja mam teraz zrobić?
- Wiesz szczerze to nie wiem ja też nie najlepiej trafiłam....
- Tak tylko, że ty najpierw byłaś szczęśliwą a Ja od razu cierpię...
- Zobaczysz nie długo wszystko się zmieni – próbowałam ja pocieszyć
- No jasne może po raz kolejny się upije i będę wygadywać głupoty – powiedziała
- Nie szybko Ci się to zdarzy wiesz mi... przynajmniej nie przy siostrze...
- Czyżbyś to przeżyła?
- Yhm Kamil później mnie leczył wszystkimi możliwymi sposobami...
- No fajnie musze z nim pogadać o tym – stwierdziła
- Taaa a co do Krzyśka to sądzę, że nie masz się czym przejmować jak Ci się nudzi w domku to mogłabyś mi towarzyszyć na imprezce u mojego przyjaciela co ty na to?
Sylwia zamyśliła się na chwile po czym odparła:
- Kiedy ta impreza?
- W sobotę tylko nie próbuj się wykręcać... – powiedziałam uśmiechnięta
- Nie będę... obiecuję
- A przypomniałam sobie coś, nie zgadniesz kogo ostatnio spotkałam...- powiedziałam i opowiedziałam jej o niesamowitym spotkaniu Elizy w Warszawie. Jak również o naszym wieczorze...
- Jak ty to robisz – przerwała mi nagle
- Co!?- zapytałam zdziwiona
- Ciebie wszyscy lubią w Krakowie Krzysiek z Tobą spacerował i w ogóle poznałaś te 2 dziewczyny, miałaś chłopaka, jakiś do Ciebie dzwonił, masz takie dobre stosunki z Kamilem
- A ty nie masz z Dorcią?
- Widzisz ty nawet ją nazywasz jak reszta a ja nie mogę....
- Czy nie chcesz...
- Kiedyś próbowałam, ale jakoś dziwnie Dorota na mnie spoglądała i przestałam
- Ale ja nie wiem jak to robię, kiedyś nikt mnie nie lubił...- zaczełam
- Uważaj bo uwierzę...
- Mowie serio... to się zmieniło w gimnazjum, poznałam fajnych ludzi, którzy jakoś nie wierzyli w cichą, szarą myszkę, którą się stałam....z biegiem lat
- Ja nie mam koleżanek ani tym bardziej przyjaciół- odparła i popatrzyła smutno w okno
- Wszystko można zmienić
- Oprócz mnie....
- Co za optymizm.... godny naśladowania....
- Haaha bardzo śmieszne
- No raczej... a co do metamorfozy to najpierw spróbujemy zapoznać nowych ludzi, może ich polubisz....? - powiedziałam
- Może dzięki...-powiedziała
Rozmawiałyśmy jeszcze jakiś czas po czym Sylwia postanowiła wracać do domu. Wieczorem długo nie mogłam zasnąć myślałam o tym co usłyszałam dziś. Wyraźnie mi zazdrościła pewnych rzeczy lecz przecież tak nie dawno temu byłam identyczna jak ona... a nawet moja koleżanka miała pewne plusy na swoją korzyść. W jej przypadku potwierdzało się powiedzenie, że wygląd to nie wszystko. Tak naprawdę Sylwia sama spowodowała wszystkie zdarzenia w jej życiu. A co ze mną? Czy byłam szczęśliwą? Moje życie zmieniało się jak w kalejdoskopie... raz radość a raz łzy, raz kłótnia to zaraz zgoda i tak na przemian dobre ze złym.... natomiast moi znajomi cały czas szczęśliwi z małymi wyjątkami.... – chciałabym cofnąć czas...- pomyślałam nagle i z tym właśnie marzeniem usnęłam.
- Głupie marzenia nudnej dziewczyny- myślałam nazajutrz spacerując z psem – Romantyczna miłość, znajomi, popularność, cofniecie czasu albo inne idiotyzmy, którymi zaśmiecałam sobie głowę- ciągnęłam dalej ta wyliczankę- Każdy kto by mnie teraz usłyszał stwierdziłby: ”masz doła... i tyle” no właśnie „mam czy nie mam – oto jest pytanie?” moja odpowiedz jest jednoznaczna- nie. Tylko jakiś czas temu obiecałam sobie, że dosyć z marzycielstwem staję się realistką... i co z mojej obietnicy – nic, null, zero jak zwykle z resztą....
Wróciłam do domu z podobnymi myślami, gdy w moim pokoju zastałam Agę ze znudzoną miną.
- No cześć wreszcie jesteś....- powiedziała zobaczywszy mnie
- Hej co się stało?- zapytała nieco zdziwiona tą wizytą
- Nic nudziło mi się, poza tym Anka co powiesz na mała zmianę wyglądu?- zapytała
Spojrzałam na nią badawczym wzrokiem – co ona kombinuję?- pomyślałam, ale jedno jest pewne moja przyjaciółka wiedziała jak mnie podejść a dodatkową zaletą do takich przedsięwzięć było to, że nie znosiłam monotonii w jakiejkolwiek dziedzinie...
- A tak konkretniej?- spytałam
- Hmmm... może włoski – baleyage co ty na to?
- Taa jak przekonasz moich rodziców to droga wolna....- powiedziałam jej
Znałam moich staruszków dość dobrze, żeby wiedzieć, że się nie zgodzą już słyszę glos mojej mamy- nigdy w życiu! Jesteś za młoda...itd.”
- Jesteś tego pewna?- zapytała dziwnym głosem
- No raczej
- Wiec już gadałam z twoją mamą i się zgodziła.... – stwierdziła jak gdyby nigdy nic
Zaniemówiłam.... wyszczerzyłam na nią oczy i gdybym nie siedziała to padałabym teraz na podłogę.
- Co!? Chyba się przesłyszałam możesz jeszcze raz....
- Aniu dobrze słyszałaś. Mama pozwoliła ci zrobić baleyage ....- usłyszałam
- OK. ale jaki?
- 3 kolory dość jasnych brązów albo coś innego wedle uznania
- Kiedy?- zapytałam ją już szczęśliwa
- Dzisiaj... jeszcze jedna niespodzianka nocleg u mnie?
- Super a tak na marginesie Agusiu co ty knujesz?
- Aneczko ja! Istny aniołek wcielony miałabym spiskować....
- Dodaj z metrowymi różkami zamiast aureoli
- Dobra lepiej powiedz, o której wpadniesz?
- Nie wiem o 18.30?
- Wspaniale i weź ciuchy na jutrzejszą imprę to od razu ode mnie się wybijemy....
- Oki- powiedziałam i Aga wyszła zaraz
Cały czas się zastanawiałam co Agnieszka powiedziała moim rodzicom, że się na to zgodzili. Zamiast zastanawiać się godzinami poszłam z nimi porozmawiać, gdy weszłam do kuchni mama zapytała
- I co kochanie już wiesz jakie kolory sobie wybierzesz?
- Mamuś co Ci się stało? Jak chciałam jakiś czas temu to zrobić to mówiłaś przez 2 godziny o tym jakie to jest szkodliwe.- powiedziałam
- Wiem, ale sobie pomyślałam, że to nie jest zły pomysł tylko nie przesadź z kolorami zgoda?
- Jasne obiecuje mamo- powiedziałam
Po tej rozmowie byłam pewna – to spisek – tylko po co. Poszłam do pokoju szykować rzeczy i słuchałam sobie muzyki.
U Agi byłam punktualnie a ona nic nie powiedziała tylko zaprowadziła mnie od razu do łazienki, gdzie wszystko czekało.
- Skąd ty to wszystko masz?
- Przyrządy i farby od kuzynki ma salon fryzjerski, wiec jaki chcesz kolor?
- Hmmm...- zaczęłam oglądać próbki
Po godzinie siedziałyśmy już i czekałyśmy kiedy to zmyjemy, gdy zapytałam
- Powiesz mi wreszcie po co to wszystko?
- Ale, co?
- Może jestem naiwna lecz nie aż tak zapewniam Cię
- Aniu kombinowanie to twoja dziedzina....
- Jesteś w niej równie dobra jak ja....a może nawet lepsza?
Aga się zamyśliła się po czym stwierdziła
- Czyli myślisz, że ja coś knuje z związku z Tobą?
- Dokładnie
- Oj Aneczko naczytałaś się za dużo romansideł po prostu idzie wiosna, trzeba coś zmienić- Aga stwierdziła natomiast ja poczułam się spokojna.
- Co by Grzesiek powiedział na dodatkową osobę?- zapytałam w pewnym momencie
- Kogo masz na myśli
- Pamiętasz Sylwię, opowiadałam Ci o niej. Ostatnio mnie odwiedziła, ma strasznego doła i co ty na to?
- Wiesz myślę, że nie będzie miał nic przeciwko....
Parę minut później mama Agnieszki weszła do łazienki i powiedziała radosnym głosem
- No i jak tam idą te procesy metamorficzne?
Tylko to usłyszałam nic więcej, gdy moja przyjaciółka stwierdziła
- Gotowe! Zobacz i powiedz jak Ci się podoba – dopiero teraz spostrzegłam, iż mama Agi cały czas jest w łazience, spojrzałam w lustro i.... wyglądałam zupełnie inaczej niż rano.... włosy nie miały już jednolitego kolory i zamiast 3 kolorów ujrzałam 4 oprócz brązów tak jakby ciemny fiolet, ale podobało mi się to....
- Super- odparłam w końcu
- Nom też tak sądzę-powiedziała uszczęśliwiona efektem jaki uzyskała
Całą noc przegadałyśmy w sobotę natomiast wstałyśmy dość późno, w kuchni czekało już na nas śniadanie
- Właśnie miałam was budzić jest 12 potem będziecie narzekać ze się nie wyrobicie- powiedziała mama Agi
Agnieszka nic nie odpowiedziała tylko się uśmiechnęła a jej uśmiech emanował zdaniem „mam najwspanialszą mamę na świecie” ale u Agi to był standard.
- Dzień dobry – powiedziałam
- Cześć Aniu no już siadajcie i jedźcie – odparła po czym wyszła z kuchni
Godzinę później rzeczywiście zaczęłyśmy się szykować, zadzwoniłam do Sylwii i powiedziałam jej o pewnych zmianach co do miejsca spotkania, miała przyjść do Agi o 18....

Rozdział 14
Sylwia jak mnie zobaczyła zaniemówiła, miałam inne ciuchy włosy i nie miałam okularów to jeszcze jedna niespodzianka Agnieszki- szkła kontaktowe, nie wiem jak ona to zrobiła-myślałam potem.
Mojej koleżance Aga spodobała się od razu, gdy dotarłyśmy na miejsce drzwi otworzył nam Grzegorz nadzwyczaj uśmiechnięty:
- Cześć dziewczyny – powiedział
- Jestem Grzesiek – odparł widząc tajemnicza nieznajomą
- Sylwia- odpowiedziała krótko
- A gdzie jest Ania co? –zapytał żartobliwie
- Oj nie wygłupiaj się aż tak się nie zmieniłam, żeby mnie nie poznać- żachnęłam się
- Faktycznie jesteś.... a już myślałem- mówił dalej, gdy już weszliśmy
Zaczęłam przedstawiać Sylwie wszystkim znajomym, niemal każdy był zdziwiony moja zmianą. Nie widziałam tylko jednej osoby – Michała....
Sylwia chyba się zaaklimatyzowała – pomyślałam jakiś czas temu lecz gdy na nią spojrzałam coś mnie zaniepokoiło wtem usłyszałam głos Karoliny
- Co to za dziewczyna?
- Poznałam ja w Krakowie, siostra dziewczyny mojego brata a co?
- Jak ty z nią wytrzymałaś!?
- Nie było tak źle...
- Lepiej jej pilnuj, bo już na nią krzywa patrzą niektórzy
- Ok.
Poszłam wyśledzić moja znajomą i rzeczywiście gadała z Martą. Hmm nie wiem czy to tak można nazwać, lepszym określeniem byłby monolog, ale czy można go zastosować w tym przypadku?
Odciągnęłam Sylwię na bok
- Ile wypiłaś?- zapytałam „lukając” jej oczy
- Troszkę... fajnych masz znajomych
- Zjedz coś dobrze?
- Tak jest! – powiedziała i znikła gdzieś
Poszłam się bawić w końcu po to przyszłam. Nigdzie nie widziałam ani Agi, Grześka czy Karoliny zdziwiło mnie to na tyle, że poszłam ich poszukać.... Siedzieli w kuchni
- Co wy tu robicie?- zapytałam
- Mamy dość imprezy....- stwierdziła Aga
- A na serio?
- Mówię poważnie, muszę kogoś wysłać po jakieś zakupy nic już nie mam- powiedział Grzesiek
- I szukasz chętnego?
- No tak jakby.....
- Tzn.!?
- Nikt z naszej 4 nie chce iśc albo nie może
- 4!?- rozejrzałam się po kuchni i dopiero teraz zauważyłam, iż w koncie stoi Michał
- Część – odparłam do niego
- Cześć – odpowiedział
- Masz jakiś pomysł ?- zapytała Karolina
- Nie...
- Mam! – zawołała Aga- Ciągnijmy losy będzie sprawiedliwie.....?
- Świetny pomysł – orzekliśmy wszyscy
Grzesiek zniknął na chwile po czym przyszedł z pudełeczkiem, w którym były losy
- Ten kto będzie miał los z napisem „sklep” idzie po zakupy- wyjaśnił
Wyciągnęliśmy karteczki po czym okazało się że po zakupy mam iść ja i.... Michał
- Zaraz, przecież była nas nie parzysta ilość – stwierdził
- No wiem dlatego, jakby wyciągnęła Karolina to poszedł bym z nią- stwierdził Grzesiek
Nie mieliśmy wyjścia, poszliśmy się ubrać, już na dworze Michał powiedział
- Nie uważasz ze to spisek?
- W sumie tylko my mogliśmy wyjść na dobrą sprawę, wiesz o tym tak dobrze jak ja...
- Dlaczego?
- Aga ma za wysokie szpilki do dźwigania, Grzesiek musi pilnować domu a Karolina, przecież nie zostawi Igora....
- Zakupy na planowanej impezce?- To się rzadko zdarza a właściwie nigdy...
- Myślisz, że oni bawią się....
- .... w swata – skończył za mnie
Milczałam, Michał ma rację tylko, że nie da się ze swatać pary po raz drugi... a przynajmniej nie nas....
Zaczęłam iść szybciej nie wiem dlaczego? Może chciałam jak najszybciej znaleźć się w sklepie
- Hej! zwolnij – zawołał
- Niby czemu?- zapytałam
- Bo chyba czas, żebyśmy pogadali....- powiedział
Zatrzymałam się, po czym na niego spojrzałam....
- Chyba nie mamy o czym – stwierdziłam
- Uważam inaczej....- powiedział
- Więc, dobrze Słucham...?
- Czemu nie chciałaś mnie wysłuchać?
- To już przerabialiśmy- stwierdziłam
- Wiem, ale chciałbym to wyjaśnić od początku....
- Chciałam Cię wysłuchać tylko że byłam głupia i jak zmądrzałam to...
- Co?!
- Było za późno.... związałeś się z Moniką
- Czemu wierzyłaś wszystkim, prócz mnie?
- Bo ich argumenty bardziej do mnie przemówiły- ich sens....
- Taaaa tzn. że ja mówię od rzeczy?
Mimo woli uśmiechnęłam się....
- Nie to miałam na myśli, cierpiałam co miałam myśleć jak by nie było... zdradziłeś mnie a teraz mam wrażenie, iż to moja wina
- Upiłem się. Rzadko tak się zachowuję, nawet nie wiem jak poszedłem z ta dziewczyną na gorę...
- Nikt nie kazał Ci pić „karniaków”
- Hmmm!?
- Michał, przecież cała wasza trójka nadrabiała zaległości na tej imprezie z tą tylko różnicą, iż oni zachowywali się normalnie...
- Fakt! A co z tym Kamilem?
- Mianowicie....
- Nienawidzę jak udajesz niezorientowaną....
- No właśnie nie wiem co on ma z tym wspólnego....
- Anka! Proszę... widziałem jak on się na ciebie gapi, umawiałaś się z nim i ta dyskoteka
- Hej! dyskoteki do tego nie mieszaj....!
- Czyli inne mogę...?
- To umawianie było przypadkowe a co do gapienia to źle to odebrałeś, z reszta to już nieaktualne... Kamil ma dziewczynę...
- Jasne.... ciekawe kogo?
- Ty mi nie wierzysz....
- Teraz już wiesz jak ja się czułem....
- Ha ha bardzo śmieszne....
- Masz co do tego wątpliwości....?
- Gdzieżbym śmiała....
- Teraz moja kolej....- stwierdziłam
- Słucham?- powiedział
- Co miałeś na myśli, gdy...
- Spotkaliśmy Natalię?- skończył za mnie.
Kiwnęłam głową.
- Hmm... odkąd zacząłem chodzić z dziewczynami, wszystkie były piękne przyznaję, każdy się za nimi oglądał, ale miały jedną wadę po 1 miesiącu temat do rozmów nam się wyczerpał i... chyba wiesz co mam na myśli?
- Chyba...
- Dobra, jeśli dziewczyna, jednak była mądra to znów mnie traktowała jak głąba.... i takie błędne koło, trwało by pewnie dalej, gdybym nie spotkał Moniki.... ona spełniała wszystkie warunki bycia moją dziewczyną....
- Jaki to ma związek....- chciałam zapytać, ale Michał zareagował natychmiast
- Wysłuchaj mnie....
Nie mogłam odeprzeć takiej odpowiedzi, zrobiłam to, chociaż wcale nie chciałam tego wiedzieć.
- Więc, byłem naprawdę szczęśliwy.... sama z resztą o tym wiesz z opowiadań, lecz pierwszy raz w życiu zrozumiałem jak czuły się te wszystkie dziewczyny, które rzucałem.... mój świat legł w gruzach. Monika wyjechała i zostawiła mnie „bez mrugnięcia okiem”. Cierpiałem, ale jeszcze bardziej ucierpiała przez to moja duma.... zacząłem się mścić na innych. I wtedy pojawiłaś się Ty...
- Może mi tego oszczędzisz.... – poprosiłam
Tym razem mój towarzysz nic nie odpowiedział, tylko kontynuował dalej jak gdyby nigdy nic...
- Wstydliwy kujon z kompleksami kryjący się za plecami wystrzałowej przyjaciółki- pomyślałem- jak Cię zobaczyłem pierwszy raz a potem się tylko w tym utwierdzałem, natomiast los postanowił mi spłatać figla... ten nudny, nie wart najmniejszego zainteresowania z mojej strony.... znał moich przyjaciół, miał najbardziej cięty języczek jaki miałem zaszczyt słyszeć a trochę ich było... skrywane poczucie humoru dostępne tylko dla wybranych oraz niezwykła cechę pomagania swoim przyjaciołom rozwiązywać ich problemy, że nie wspomnę o pięknym uśmiechu....
Nie wiedziałam co powiedzieć, myśli wirowały mi w głowie niczym szalejące tornado.... – Czyżby chciał się pogodzić, nie to nie....- pomyślałam – Kiedyś też tak myślałam i jednak okazało się możliwe...
Nadzieja rozkwitła w moim sercu hmm no nie wiem tak jak przebiśnieg przebijający ziemię spowitą śniegiem, by oznajmić nadejście... WIOSNY tak tak wiem to brzmi ckliwie, ale nie mogę tego opisać inaczej...
- Aniu już dawno skończyłem... – powiedział żartobliwie a na jego twarzy zawitał olśniewający uśmiech.
- Naprawdę!? Wcale nie zauważyłam....
- A tak na serio to damy pocieszyć się wygraną naszej gromadce znojamków, którzy wymyślili tę całą wyprawę do sklepu i... pogodzimy się?
- To zależy....?
- Od czego...?
- Od tego czy robisz to dla naszych kochanych „znajomków” czy dla siebie?
- Nie zadawaj głupich pytań, na które w dodatku znasz odpowiedź....
- Hmm tzn....
- Dokładnie to co powiedziałem.... nie wiem kiedy, nie wiem jak, ale zakochałem się w tobie hmm to już kiedyś słyszałaś, nic od tamtej pory się nie zmieniło, pomimo moich złudzeń.... iż jest inaczej. Wybaczysz mi... proszę?- zapytał
Spojrzałam na niego i pomyślałam – Chce być szczęśliwą i właśnie jestem...-
Nic nie odpowiedziałam tylko się uśmiechnęłam, uznałam, że słowa są tu nie potrzebne i tym razem... nie myliłam się. Pocałunek tylko mnie w tym utwierdził...że nie wspomnę o komplementach, które później usłyszałam.

Rozdział 15
Była sobota, świeciło słonce, a ja właśnie dziś kończyłam 17 wiosenek. Siedziałam właśnie szykując się na imprezę, gdy w radiu usłyszałam: „...Jak szczęście rozpoznać ma, Kto nie zna chwil rozpaczy, potrzebny jest każdy lęk, potrzebny bez celu gniew jak noc która po to jest, by słońce mogło wschodzić...” Uśmiechnęłam się... teraz to mi się zdarzało bez przerwy, kto mnie choć trochę poznał to twierdzi i ma absolutną rację... zaczęłam patrzyć na wszystko przez różowe okulary, a wszystko za sprawą jednej osoby i pewnego wieczoru
Michał miał rację, gdy tylko nasi przyjaciele zobaczyli nas zaczęli tak się cieszyć, że jak tak im się przyglądaliśmy to nie wiem kto był bardziej szczęśliwy... Jeszcze dziś pamiętam słowa Grześka
- Hurra! Udało się nie ma to jak praca zespołowa, no nareszcie wszystko jest tak jak powinno być.... a reszta tylko przytaknęła.
Niestety jedynym problemem była Sylwia, lecz szybko moja paczka mi go rozwiązała- kazali to zignorować. Moja towarzyszka upiła się.... i zaczęła się kłócić ze wszystkimi, toteż wynikło z tego parę nieporozumień jak się później dowiedziałam, Aga to wszystko załagodziła, poza tym dopilnowała by Sylwia poszła spać.
Tym razem dałam za wygraną, nie wiem czy na zawsze, ale na pewno na tymczasowo.
O 17 zawitali pierwsi goście, oczywiście można się domyślić kto to był... Miałam wrażenie, iż wszyscy moi koledzy się zmówili bo od każdego dostałam czerwone tulipany- to dość podejrzane. Od mojego chłopaka dostałam za to róże i prezent, którego nie pozwolił mi otworzyć...powiedział:
- Otwórz go wieczorem....jak będziesz sama
Bawiliśmy się w najlepsze, gdy zadzwonił dzwonek. Otworzyłam i zaniemówiłam. Przede mną stała cała paczka z Krakowa...
- Cześć... – odezwałam się po chwili- wchodźcie!
- Wszystkiego najlepszego! – krzyknęli wszyscy naraz
- Braciszku mówiłeś, że masz bardzo ważne egzaminy...
- To miałaby być niespodzianka.... poza tym miałem wieczną straż, która mnie pilnowała, więc nie miałem możliwości wtajemniczenia Cię...- wyjaśnił
Nagle dołączył do nas Michał
- Hej no jesteście, myślałem, że będziecie troszkę prędzej
- Wiedziałeś!?
- Skarbie tak jakby... nie denerwuj się, przecież nie mogłem Ci powiedzieć o najważniejszym punkcie naszej małej intrygi....
- No Ok. tylko potem o tym nie zapomnij.... jak zamienimy role....
- Masz to jak w banku....- stwierdził poczym zaczął mnie łaskotać a mój śmiech rozbrzmiał po całym przedpokoju
- No tak znowu czegoś nie wiem- powiedział mój braciak – dobrze ze słuchasz czasami rodzinnych rad- dodał
Spojrzałam teraz na wszystkich, którzy przybyli i zauważyłam, że wszyscy maja nieco zdziwione miny oprócz 2 osób... Kamila i ... Elizy
- Mówiłam, iż dużo się w twoim życiu zmieni- powiedziała
- Nie da się zaprzeczyć, podejrzewam, iż trochę inaczej to sobie wyobrażałaś
- No trudno powiedzieć, chyba bardziej podoba mi się ta opcja- zripostowała
- Dzięki... jestem tego samego zdania – włączył się Michał, który załapał o czym rozmawiamy
Moja niespodzianka dołączyła do reszty gości a ja zostałam porwana na parkiet przez moja drugą połówkę.
- Co ty im Powiedziałaś w tym Krakowie, ale mieli miny...?- zapytał nieco później
- Wiesz widzieli mnie zdołowaną a teraz śmieje się jak zakręcona to może zdziwić...
- Hmm to może...
- Nie ma mowy... nawet o tym nie myśl...
- A o czym to ja skarbie myślę?
- Żeby ich jeszcze bardziej zdziwić....
- Hej skąd wiedziałaś....
- Znam Cię Michałku od tej strony, aż za dobrze....
- Wiem, ale właśnie za to mnie lubisz....- droczył się ze mną
- Może tak a może nie....
- Aniu powiedziałem Ci kiedyś....
- Że zawsze wiesz kiedy ściemniam....
- Zaskakujesz mnie....
W pewnym momencie byłam sama, gdy usłyszałam
- Więc to był powód doła?
Odwróciłam głowę w stronę głosu to był Krzysiek
- Yhm a jak tam twoja dziewczyna czemu jej nie przywiozłeś?
- Aniu mylisz się ... poza tym jak widzę wieści szybko się rozchodzą....
- Nawet nie wiesz jak.... powiesz mi kto to?
- Może....
- Krzysiek w końcu mam dzisiaj urodziny....- powiedziałam
- Nie da się ukryć.... to Agata
Zdziwiłam się ale uśmiechnęłam to była przyjaciółka Elizy...
- Więc cały czas bawiłam się z twoją dziewczyną a ty nawet o tym nie wspomniałeś....
- To trochę bardziej skomplikowane dzięki tobie właśnie zbliżyłem się do niej
- Hmm, więc oszukałeś Sylwię?
- Hmm trudno powiedzieć, bo naprawdę uważam, że to byłoby bez sensu....
- Ty tu denudujesz.... i tak bardzo się cieszę Agata to fajna osóbka...
- Wiesz mówił Ci ktoś, że mądra z Ciebie dziewczynka....?
- He he i tak chętnie posłucham....
- Widzę, iż poznałem nowa Anie...
- Nie tylko szczęśliwą....
Długo potem, gdy już goście poszli, znowu myślałam o wielu sprawach: w ciągu kilku miesięcy przeżyłam więcej, niż przez całe swoje dotychczasowe życie... Poznałam prawdziwe znaczenie takich słów jak: miłość, przyjaźń, łzy, ból, niezdecydowanie czy zawód i choć nie zawsze byłam z tego z tego zadowolona delikatnie mówiąc to teraz się cieszę....
Owy tajemniczy prezencik, który dostałam od Michała okazał się srebrnym wisiorkiem w kształcie serduszka i karteczkę: „Nie jestem z założenia romantykiem, ale wszystko może się zmienić... to chyba początek :P ”
I kto powiedział, że marzenia są dla głupców.... na pewno każdy przynajmniej raz w życiu, ale te nasze najskrytsze pragnienia, głęboko skryte w sercu na dnie czasami się ziszczają.... a nawet częściej niż nam się wydaję.- To pomyślawszy usnęłam mając pewność, że będę miała kolorowe sny tak jak i życie.
Koniec


Data:

 dawno

Podpis:

 Kate

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=14753

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl