DRUKUJ

 

Spacer zakochanych

Publikacja:

 03-06-11

Autor:

 gooralska
To był ciepły, sierpniowy wieczór. Powietrze pachniało maciejką i wilgotnym sosnowym lasem. Duże, okrągłe i pomarańczowe słońce wyglądało jak świeży chleb w piekarni i chyliło się ku zachodowi. Na około w trawie śpiewały swoje miłosne serenady setki, tysiące świerszczy, każdy innym tonem tworząc niesamowite brzmienie. Od czasu do czasu przeleciał nietoperz cicho trzepocząc mięciutkimi, skórzastymi skrzydełkami. Droga wiła się pomiędzy topolami, które jak żołnierze na paradzie stały sztywno poustawiane w rzędach.
Szli poboczem, mocno do siebie przytuleni...
On wyglądał na silnego, zdecydowanego faceta, choć ...z drugiej strony...tak czule ją obejmował, tyle znać było w tym uczucia i delikatności. Może się mylę, ale to nie był tuzinkowy koleś. Szerokie barki i muskularna klatka piersiowa...mmm, każda kobieta marzy o takich ramionach w zimowa, szara noc. Ciemne włosy, krótko przystrzyżone. Koloru oczu nie dostrzegłam, ale można wywnioskować po ciemnej karnacji, że także ciemne...no, co najwyżej zielone. Silnym ramieniem obejmował ja tak, jakby trzymał maleńkiego ptaka, albo maleńkie dziecko...Każdy, kto spojrzał widział, że ja kocha i jest jego całym światem.
Ona zdawała się istota nie ziemskiego pochodzenia...nimfą , zjawą albo syrena obdarzona w nogi i to jak długie. Jej ciemne, kręcone włosy powiewały na wietrze, oczy widać było dokładnie, gdyż odbijały w sobie lazur nieba, który w nich tona bezpowrotnie pozostawiając im swoja barwę. Usta, choć małe były dobrze uwidocznione i podkreślone ciemną pomadką. Niżej lekko szpiczastego podbródka zaczynało się to, o czym marzy, każdy samiec...szyja...łabędzia szyja!!! Uwieńczona boskim dekoltem. Bluzka lekko opinała jej klatkę piersiowa i eksponowała wydatne piersi, które przy każdym kroku lekko kołysały się, wprowadzając każdego przechodnia w szał sexualny. Potem gibka talia i szerokie biodra odziane tylko w skąpą, spódniczkę przewiązana na nich.
Długie nogi a na wąskich stopach buty na wysokim obcasie z rzemieniem dookoła kostki i łydki, aż po samo kolano. Kobieta szła lekkim, typowym dla delikatnych istot chodem, jak liść niesiony wiatrem... Z daleka połyskiwała jak gwiazda, gdy resztki zachodzącego słońca odbijały się w suto przyodzianej, złotej biżuterii.
Para wzbudzała zainteresowanie każdego, kto koło niej przechodził. Coś oprócz urody było w nich, co przyciągało uwagę przechodniów. Moja uwagę przykuły najbardziej ich dłonie. Obie dłonie wieńczyły obrączki. Jedna silna i męska a druga delikatna i wdzięczna trzymały się pewnie a zarazem z taką ostrożnością.
Szli patrząc sobie w oczy, czasem tylko spoglądając na drogę. On szedł od strony drogi , ona od pobocza... Uśmiechną się do niej, spojrzał na zegarek i z jego ust można było przeczytać jak szepną:
- Kocham Cię!!!
Delikatnym ruchem przełożył jej dłoń z lewej do prawej ręki i zamienił się z nią stronami. Szli wolno, nadal w siebie zapatrzeni... Tym razem ona od strony ulicy.
Usłyszałam tylko świst a potem przerażający krzyk tej kobiety po drugiej stronie ulicy, która sprzedaje kwiaty. Spojrzałam na parę, zamarłam.
Mężczyzna stał z wysunięta dłonią w bok, trzymał jeszcze kurczowo powietrze w miejscu gdzie sekundę temu była dłoń jego żony...
Na jezdni malował się makabryczny obraz. Ciało młodej kobiety było rozwleczone na ładne sześć metrów, a krwawy ślad ciągną się na piętnaście.
Pukle włosów, zbroczone krwią to było jedyne, co dało się odróżnić od kupy mięsa rozjechanego przez gigantycznego TIRA. Widok był przerażający...Zrobiło mi się słabo. Stałam i patrzyłam nie potrafiąc się nawet ruszyć. Ktoś wezwał policję. Jakaś kobieta krzyczała. Z drżeniem spojrzałam na mężczyznę, który stracił żonę... to co zobaczyłam przeraziło mnie jeszcze bardziej niż widok zmasakrowanych zwłok...w kącikach jego ust malował się subtelny uśmiech...

Data:

 2001

Podpis:

 gooralska

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=148

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl