DRUKUJ

 

Kufer

Publikacja:

 03-09-16

Autor:

 eilla
Te wakacje, jak co roku, Sandra spędzała na wsi, u swojej babci. Pewnego dnia, gdy nudziła się tak strasznie, że miała ochotę krzyczeć z rozpaczy, wpadła na wspaniały pomysł. „A czemu by nie poszperać na babcinym strychu?” pomyślała. W końcu babka nigdy jej tego nie zabraniała, wręcz zachęcała ją do tego, ale dziewczyna zawsze znalazła coś ciekawszego do roboty. Rozochocona wbiegła po stromych schodach ku zamkniętym drzwiom, wyjęła kluczyk spod wycieraczki i szybkim ruchem umieściła go w zamku. Ręka lekko jej zadrżała, gdy otwierała drzwi, ale nie było już odwrotu. Zresztą Sandra była osóbką zbyt ciekawską i dumną aby zrezygnować w ostatniej chwili. Chcąc dodać sobie odwagi szybkim ruchem przeczesała swoje długie, jasne loki i przekroczyła próg.

„To chyba czary” zabrzmiała jej pierwsza myśl w głowie. Babciny strych był najprzytulniejszym miejscem jakie kiedykolwiek widziała. Bardzo jasny, czysty  i uporządkowany. Pełny starych foteli, wersalek i mebli, sprawiał wrażenie zamieszkanego, a przecież Sandra wiedziała, że oprócz babci od lat nikt tu nie zagląda.

Z tym większą ciekawością dziewczynka przechadzała się pomiędzy tymi wszystkimi wspaniałościami, dotykając każdego przedmiotu, interesując się każdą pamiątką. Nagle, w odległym kącie dostrzegła mosiężny kufer. Już po chwili była przy nim. Ku jej wielkiej radości i uldze wieko było otwarte. Powoli uchyliła je i aż zaparło jej dech – skrzynia pełna była starych sukien, pochodzących z zeszłego stulecia. Dziewczynce najbardziej spodobała się jedna z nich. Była to biała, koronkowa suknia, najprawdopodobniej ślubna. Sandra zamknęła oczy starając wyobrazić sobie właścicielkę tego skarbu.

Nagle usłyszała czyjś głos. Ktoś przemawiał do niej cicho i delikatnie
- Sandro! Sandro! Chciałabyś poznać moją historię? –
- Kim jesteś? – zapytała przerażona
- Jestem suknią ślubną. Suknią, która wraz z twoją prababcią, a potem babcią przeżywała ich najpiękniejszy dzień w życiu. –
- Przecież ty nie możesz mówić!!! Jesteś tylko przedmiotem martwym!!!-
- Marzenia się spełniają, kochanie. A ty bardzo pragnęłaś poznać moją historię –
- To prawda – Sandra uśmiechnęła się – Ale ty musisz byś okropnie stara! – wykrzyknęła nagle i zaczerwieniła się.
- Przepraszam – wyjąkała
- Nic się nie stało. W tym kufrze jest mnóstwo rzeczy jeszcze starszych i bardzo  z tego dumnych. – dziewczyna pomyślała, że właśnie w tej chwili suknia uśmiecha się. – Twoja prababcia bardzo kochała swojego narzeczonego i dla niego chciała wyglądać jak najładniej i jak najdelikatniej. Dlatego zostałam utkana z najdroższego muślinu – muszę przyznać że rodzice panny młodej nie skąpili w żadnej dziedzinie przygotowań do ślubu. A tkaczka która się mną zajmowała! Ta to się znała na swoim fachu. W dzisiejszych czasach nie ma już takich ludzi....-
- A skąd ty to możesz wiedzieć? Leżysz tutaj od lat! – zdziwiła się nietaktownie prawnuczka pierwszej właścicielki tego „dzieła sztuki”
- Phi – żachnęła się suknia - takie rzeczy po prostu się wie. Proszę, nie przerywaj mi. –
- Dobrze, już dobrze, nie obrażaj się. Po prostu przechwalasz się jak... – sukienka nie dała jej dokończyć
- Ja?! Przechwalać się?! Nawet jeśli, to mam do tego pełne prawo. A ty młoda damo, jeżeli masz zamiar mnie obrażać to będę milczeć –
- Nie! – przeraziła się Sandra - Przepraszam, nie chciałam cię urazić. To oczywiste, że jesteś i byłaś najpiękniejszą suknią jaką widział świat – starała się udobruchać ją dziewczynka, jednocześnie zerkając na inne suknie z obawą, czy aby i one nie podniosą krzyku. Ale te milczały, a suknia ślubna powróciła do swojej opowieści.
- Niestety, nie dane mi było szybko ujrzeć światła dziennego. Narzeczeni pokłócili się i przez 10 lat nie mogli dojść do zgody. Wyobrażasz to sobie?! A wszystko przez głupie rękawiczki, których twoja prababcia nie chciała założyć na ślub. Na szczęście w końcu doszli do porozumienia i zostali połączeni świętym węzłem małżeńskim – przez chwile Sandrze wydawało się, że suknia płacze – Twoja prababcia wyglądała prześlicznie. Oczywiście włożyła białe rękawiczki, bo co to byłaby za panna młoda bez rękawiczek. Dobrze, że jej narzeczony nie dopuścił do tej hańby. Jej welon był długi na parę metrów i równie delikatny jak ja. Niestety zniszczył się, kiedy twoja babcia próbowała go przerobić. Nie żebym miała jej to za złe, ale mimo wszystko był wspaniały towarzyszem. –
- A moja babcia? –
- Co twoja babcia? –
- Mówiłaś, że i ona brała w tobie ślub. – Sandra nie dawała za wygraną
- Rzeczywiście. Ale tego wydarzenia nie wspominam miło. Oddano mnie na przeróbki do jakiejś nieudolnej krawcowej, która całą mnie poszarpała. Nawet nie wyobrażasz sobie jaka byłam obolała i jak cierpiałam przez całą ceremonie. A nowy welon.... Po prostu okropny. Ani pogadać ani nic. Cały czas naburmuszony i dumny jak paw. Zaraz po ślubie zostałam wrzucona do tego kufra i całkowicie zapomniana. –
- Nie bój się. Nie dopuszczę, aby teraz o tobie zapomniano. –

Sandra nie zdążyła powiedzieć nic więcej bo, usłyszała głos babci wołający z oddali.
- A tu jesteś kochanie! – babcia uśmiechnęła się ciepło do wnuczki, gdy ta otworzyła oczy.
- Co ja tu robię? – zapytała babci
- Chyba zasnęłaś. Znalazłam cię tutaj, zwiniętą w kłębek i przytuloną do mojej sukni ślubnej. Śliczna, prawda? –
- Więc to był tylko sen – wyszeptała rozczarowana dziewczynka, ale zaraz uśmiechnęła się. „Bardzo piękny sen”

Data:

 2000 rok

Podpis:

 eilla

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=1484

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl