DRUKUJ

 

simple story

Publikacja:

 05-05-09

Autor:

 nikt_byle_kto
miejsce akcji - Konin {nigdy tam nie byłem tylko przejeżdżam pociągiem}
czas - czwartek albo piątek zależy który z bohaterów się nad tym zastanawia
bohaterowie - ludzie najlepiej w liczbie dwóch głównych reszta statyści
realia - standardowe prawa wynikające z doznań empirycznych plus wewnętrzna logika bohaterów
przykładowa akcja

-dzień dobry
-dzień dobry
-czy jesteśmy w tej samej grupie wiekowej pomiędzy szesnaście a dwadzieścia pięć lat ?
-tak uważam że to dobry pomysł
-w takim razie cześć
-cześć i może przyjmiemy że jesteśmy płci męskiej dla uproszczenia odmiany?
-sądzę że dobrze to wymyśliłeś - ha ha
-ha ha
{oboje bohaterowie śmieją się i radują z tego że trochę się zaktualizowali mówiąc "wymyśliłeś" zamiast "wymyśliłaś"}
-w takim razie może zacznę - jak tam pogoda?
-a dziękuję w miarę ciepło choć czasami zbyt suche powietrze - a u ciebie?
-sądzę że tegoroczna zima jest rzeczywiście ciepła ale co do suchości to się nie zgadzam - popatrz jak pada za oknem
-za oknem?
-a co myślałeś że jesteśmy na zewnątrz?
-miałem taką nadzieje albo chociażby w letniej altance albo na balkonie
-to trzeba było tak od razu - byśmy sobie siedzieli w letniej altance popijając gorącą czekoladę a tak musimy marznąc w tym wagonie
-o nie!
-nie marudź jechałem w gorszych warunkach - ciesz się że siedzimy
- głupcze co ty zrobiłeś - czy nie widzisz że jesteśmy w pędzącym pociągu!
-nie krzycz przeszkadzasz tej pani w robieniu krzyżówki
{tu wskazuje na siedzącą niedaleko panią która uśmiecha się z lekkim politowaniem}
-czy ty nie rozumiesz że miejsce akcji to Konin!
-o nie a my z niego właśnie wyjeżdżamy - co się z nami stanie!
{bohaterowie wpadają w lekką panikę gdy zauważają że zostało im około pół minuty życia}
-co ? tylko pół minuty spodziewałem się co najmniej jednej - Konin to dość duże miasto
-według mnie to jest perfidia ze strony narratora
-nie gadaj tyle ciągnij hamulec bezpieczeństwa
{w czasie gwałtownego hamowania jedna z toreb leżąca na górnej półce zawierająca ciężkie ostre narzędzia i żrący kwas spada na głowy nieszczęsnych bohaterów dotkliwie ich raniąc i parząc
bohaterowie wyglądają na takich co mogą przeżyć jeszcze co najwyżej dwadzieścia sekund
jeden z nich w agonii mówi ochrypłym z gniewu głosem}
-co za idiota wozi takie rzeczy na górnych półkach w pociągu!?
-ja
{odpowiada lekko uśmiechająca się pani rozwiązująca krzyżówkę}
-a po jaką cholerę wozisz ostre narzędzia i kwas - rozumiem słownik haseł krzyżówkowych albo ubrania i jedzenie
-a co? miałam pozwolić żebyście eksplorowali Konin - miasto w którym nigdy nie byłam i które widzę tylko przejazdem
-niby jest w tym coś złego pozwolić ludziom trochę pomyszkować po nowym mieście?
-może i nie ale przeczytaj założenia o realiach - muszą być empirycznie potwierdzone miejsca i nie można popadać w sprzeczność
-he rzeczywiście - to ja powoli konam
-ja również {powiedział drugi bohater leżący do tej pory cicho}
-dziękuję za owocnie spędzoną razem podróż {powiedziała sympatyczna pani od krzyżówek}
{z ostrym wręcz teatralnym okrzykiem aaaa oraz cichym stęknięciem obaj bohaterowie odeszli w krainę wiecznych łowów - przynajmniej tak im się zdawało
sympatyczna pani i reszta współpasażerów postanowili zmienić przedział bo dwie rozkładające się zwłoki stanowiły nieestetyczny widok dekoncentrujący w trakcie podróży}

{i w ten sposób znikła ostatnia szansa uratowania pięknej księżniczki z niewoli potwora
przynajmniej tak się zdawało}

Data:

 kiedyś

Podpis:

 tak proszę podpisywaćmoje opowiadania

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=15301

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl