DRUKUJ

 

Historia zapisana w kropli czystej wody

Publikacja:

 06-02-02

Autor:

 geo
Aron tylko zerknął do pokoju swojego syna. Kilku centymetrowa szpara wystarczyła, aby zobaczyć cała mroczną celę. Jego twarz jeszcze bardziej zbladła w mlecznej w poświacie awaryjnych lamp. Plecami oparł się o ścianę i spuścił głowę. Nie chciał oddychać, nie chciał wydać żadnego dźwięku. Chciał być blisko, niezauważony. Wydawać by się mogło ze zaraz zapłacze, cicho, przebijając wszystkie mury swojego wstydu. Jego oczy pozostały jednak suche i tylko duchy wokół jego głowy słyszały ten straszny skowyt. Było tak cicho, że brzęczenie elektrycznych lamp, stawało się żywe z każdą chwilą. Przypominało że nie ma dokąd uciec, że świat w którym dla powstrzymania łez można było biec przed siebie już nie istnieje. Jedynie rozsiane ośmiorniczki setek tysięcy bunkrów na całej planecie nosiły okruchy życia. Jak układ nerwowy martwego ciała, który wciąż jeszcze w chwili agoni przekazuje elektryczne impulsy.
Jakby na tę myśl Aron skurczył się w sobie. Duchy spłoszone szaloną złością rozpierzchły się po białym długim korytarzu. Aron odbił się od ściany jednym zrywem ciała i ruszył w kierunku pokoju. Jednak kotwica strachu, przykuła go do czegoś daleko z jego plecami. Czegoś, co wyczuwał i odbierał jako strach. Katalog myśli zatytułowany „co się zaraz stanie” jakby na zawołanie pokazywał mu nieznośne obrazy. Duchy, które już prawie otwierały drzwi od pokoju przylgnęły do katalogu chłonąc wszystkie obrazy. Aron wyciągnął powoli rękę i otworzył drzwi. Ściana drzwi schowała się w ścianę tak lekko jak gdyby nic nie ważyła.
Mika siedział na ziemi, odwrócony plecami do drzwi. Drobny, czarnowłosy chłopiec. Rękawy i cały dół bluzki miał przemoczony. Aron podszedł do niego od tyłu. Chciał go zawołać po imieniu, ale duchy weszły mu do ust gdy tylko je otworzył, wysysając każde nie wypowiedziane słowo. Mika siedział na ziemi trzymając przed sobą srebrzystą tackę do podawania jedzenia, obok niego na ziemi stała szklanka wypełniona prawie do połowy wodą. Mika trzymał mokrą dłoń z obciągniętymi palcami nad tacką czekając aż kropla wody spływająca po obciągniętych palcach oderwie się i spadnie na wcześniej upatrzoną pozycję. Aron obszedł syna z boku trzymając jakiś nienaturalny dla siebie dystans. Bał się tego co ujrzy. Bał się tacki pełnej porospryskiwanych kropel wody, twarzy syna. Bał się nieznanego. Ostatnia kropla spadła na srebrzysta płaszczyznę i troszkę się roztrysnęła. Mike poruszył się by wsunąć palce do szklanki z wodą, po nową porcję płynu. Spostrzegł tatę.
Popatrzyli sobie w oczy, tak głęboko. Za głęboko jak na siedmiolatka. Aron czuł, że ten ktoś przed nim był dużo dojrzalszy niż on sam. Duchy odsunęły się od Arona patrząc na niego uważnie.
- Co robisz.... Mika... – zapytał prawie niedosłyszalnie Aron.
Mika choć utrzymywał nienaturalnie spokojną twarz wydawał się wahać. Jego wzrok był tak nieruchomy, jak dłoń, która zastygła w szklance. Chwila przedłużała się.
- Miko... co robisz... – wyszeptał jeszcze raz.
Znów cisza...
Rozlane szkliste plamy wody odbijały nieruchome światło lamp.
Jak znaki ostrzegawcze. Jak wylinka. Pozostałość po czymś straszliwym, czymś obcym. Duchy przyniosły Aronowi wcześniejsze przemyślenia. „Gdyby mnie to spotkało, gdybym wiedział, że Miko jest dotknięty, zabiłbym i nawet bym się nie wahał. Wiem co jest dobre, dla nas, dla niego i dla naszego gatunku.”
Transmisja wysyłana przez agencję, powtarzana tysiące razy, do znudzenia. Patetyczne słowa. Instrukcje przetrwania dla naszego gatunku. Ludzi. Setki przykładów. Rozkazy i nie dające się zaprzeczyć argumenty pomagające podjąć decyzję. Makabryczne obrazy śmierci tych co się wahali. Równie straszliwe obrazy setek małych dzieci zmrożonych w hibernatorach. Pozamyknych w celach, z tym błędnym, zastygłym spojrzeniem. Obrazy, które mówią, kto jest dotknięty lepiej niż tysiące słów. Cale galaktyki kropl wody, czasem krwi, na wszystkim dookoła. Tysiące pomysłów i rozważań naukowców, teoretyków, wojskowych.
Dotyk Mentala.
Dotyk Mentala.
Dotyk Mentala.
Choroba? Opętanie? Urok?... Dotyk.
Jak motto, w każdej rozmowie, programie, w milionach myśli na całym świecie. Od miesięcy integralną częścią naszej kultury, życia, koszmarów.
Mika wyjął palce ze szklanki, chwytając trochę spływającej wody na dłoń. Naniósł ją nad tackę i upuścił na sucha powierzchnię, uważnie się wpatrując w rozpryśniętą kroplę.
Duchy zaszalały, niosły topory, noże, zastrzyki, telefony do pracowników agencji, gołe ręce, którymi trzeba dusić.
Kolejna kropla.
Duchy wywiesiły sztandar strachu, darły się do uszu Arona „Czas działać, zanim będzie zapóźno!” Uczepiły się jednego obrazu.
„Duszące dłonie!” „Duszące dłonie!!!” „Uduś!” „Za szyję!”. Popychały go coraz ostrzej, inne w tym czasie chwyciły za brzuch, nieme bezgłośne całą swą siłą zapierały się, w ich oczach była miłość a w niej wszystko...
Pustka i pełność chwili. Przekleństwa, złorzeczenia, wyrzut sumienia. Strach, tak dojmujący. Smutek, rezygnacja, bezsilność, sarkazm.
Zawrzało, tabuny duchów chwyciły się za gardła, drapały gryzły i żłopały energię prawie pękając z opicia.
Aron bezsilnie usiadł a raczej opadł koło syna. Zmęczone bijatyką duchy ułożyły się wszędzie wkoło. Ojciec i syn patrzyli jak spada kolejna kropla.
- Mika, na co tak patrzysz?
- Co widzisz?
- Co Ty tam widzisz?
- Co robisz?
- Mika...
- Słyszysz mnie?
- Mika...(!)
Kilka duchów już zerwało się na nogi, już podnosiło pięści... Kilka rozpłakało się. Aron z całych sił postarał się nie patrzeć i nie słuchać ich... Siedział zrezygnowany, milczący. Starał się po prostu być. Coś podpowiadało mu, że to jedyne, co może teraz zrobić. Siedział uspokajając oddech, ciśnienie w swojej głowie. Siedział tak, długo, bardzo długo... A kropla za kroplą płynęły na tackę obok niego. Dźwięk przerywany tylko dotykiem skóry o szklankę, szurnięciem rękawa o tackę.
Myśli przepływały przez głowę Arona...
On na pewno czyta... Słucha bajek Mentalów, Widzi je w każdej kropli. Oni go programują. Kodują jego mózg. Hipnotyzują go. Zmieniają. Wysysają z niego duszę. Wchodzą w jego ciało i przejmują kontrolę. Zapisują mu instrukcje, które później wypełni.
Każda kropla spada inaczej i jest tak naprawdę inna.
I nagle spostrzeżenie.
Tak ostre, prawie bliskie oświeceniu.
Trwamy tak razem.
Ni to zamyśleni...
Ni to zahipnotyzowani...
Medytujący...
Nie ma duchów.
Nie ma Moich duchów...
Nie ma Jego duchów.

- Mylisz się

Data:

 02.02.2006

Podpis:

 geo

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=22531

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl