DRUKUJ

 

WSPOMNIENIA Z SOCJALISTYCZNEJ MŁODOŚCI

Publikacja:

 06-04-08

Autor:

 eres9596
Wspomnienia z młodości.

Gdy służyłem w Ludowym Wojsku Polskim - w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku - byłem pisarzem Sekcji Politycznej jednostki, bo byłem jednym z czternastu maturzystów w skali całego pułku.

Wyraźnie,jak każdy żołnierz, odczuwałem brak pieniędzy.

Chcąc sytuację tą zmienić zacząłem robić kolegom zdjęcia i pisać do gazety wojskowej.Tak zarabiałem.
Trwało to prawie rok czasu, do momentu, gdy napisałem bardzo krytycznie o jednostce podpisując się jedynie symbolicznie Res.

I co z tego wyszło ?

Pamiętam - jakby to było wczoraj. Pewnego dnia, do Gabinetu Metodycznego, gdzie na maszynie pisałem tezy do szkolenia politycznego - z okazji dwudziestolecia PPR - wszedł Zastępca Dowódcy Pułku d/s Politycznych. Wtedy było to stanowisko prawie równorzędne z Dowódcą Jednostki i prawie tak samo ważne jak I Sekretarz POP.

Regulaminowo zameldowałem się i uzyskałem pozwolenie na pozostanie w pomieszczeniu.

Zastępca dowódcy chodząc po gabinecie zadał mi pytanie:
- Do gazety piszesz ?
Odpowiedziałem: - Tak jest Obywatelu Kapitanie !
- A jak się podpisujesz ?
- Różnie - odpowiedziałem.
- Jak ci podoba się wojsko ? - rzucił kapitan kolejne pytanie.
Odpowiedziałem dyplomatycznie: - Bardzo !
- Gdzie wolisz przebywać? - W Gabinecie czy w polu ? Padło kolejne pytanie.
I znów dyplomatycznie (i wygodnicko) odpowiedziałem: - W Gabinecie !
- A do partii należysz ?- padło pytanie jak wystrzał z pistoletu.
Ja na to: - No, nie...Obywatelu Kapitanie. Jestem za młody, muszę się sprawdzić, może jak wyjdę z wojska to się zapiszę...

I tak skończył się mój czas bezpartyjności - ale nie to doświadczenie jest najważniejsze.

Gdy już byłem kandydatem partii, na jednym z zebrań dowódca jednostki stwierdził, że na zebraniu partyjnym wszyscy są równi....
Jakiś chochlik kazał mi to sprawdzić. Poprosiłem o głos.
- Towarzyszu Pułkowniku - zacząłem mówić - ojczyzna wymierzyła mi 30 cm porcję kiełbasy. Co się z tą kiełbasą dzieje ? Do mnie dociera tylko 20 cm porcja - powiedziałem pamiętając jak do samochodu dowódcy noszono dosyć duże racje żywności w postaci kiełbasy, słoniny konserwowej, szynek w puszcze itp. produktów.

Chwilę trwała cisza, kark dowódcy czerwieniał coraz bardziej, coś mówił aż w końcu prawie krzyknął:
- "Towarzyszu Sz....k. lepiej jest krytykować pałace niż budować sracze i coś dalej w tym stylu".

Ta "dyskusyjna" odzywka mojego dowódcy, w atmosferze równości partyjnej w Ludowym Wojsku Polskim, stała się początkiem ćwiczenia kroku defiladowego przez "zrównanego" partyjnie szeregowca pod nadzorem pułkownika - dowódcy pułku. Tak uczono mnie miłości do Ojczyzny - a było to niezbyt dawno bo w 1962 roku....

Z tej lekcji wyciągnąłem wnioski na dalsze moje życie.

Moja zmiana poglądów i wielu innych ludzi nie miała jednak wpływu na styl myślenia "możnych"tego świata.Ci,co są przy władzy,zawsze zachowują się tak jak mój dowódca pułku.A szkoda.

Data:

 2002r.

Podpis:

 ERES

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=24227

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl