DRUKUJ

 

Monika, niegrzeczna panienka - 5

Publikacja:

 07-03-19

Autor:

 Piosenkarka
-Hej, Michałku. – Powitała go słodko Monika.
-Y, Cześć. Wiesz, Wera do mnie zadzwoniła.
-I co ? – Spytała szybko Monika, blednąc.
-Powiedziała, że bardzo mnie przeprasza.
-O, boże ! – jęknęła Monika.
-Co ? – zdziwił się Michał.
-Nic, nic. Mów. Przeprosiła cię, i co ?
-No to, że znów jesteśmy razem ! – Wykrzyknął radośnie.
Monika skurczyła się. Co teraz, co teraz ! – wykrzykiwała w duchu.
-Co Ci ??
-Ja, bardzo się cieszę, tylko, nie za łatwo poszło ? Ona pewnie pomyśli, że można Cię zdobyć za jednym skinieniem palca !
-No…. – Michał stropił się. – Myślisz ? To co mam zrobić ?
-Jeszcze poczekać. Niech wie, że nie tęsknisz.
-Co jej powiedzieć ?
-Sam wymyśl, nie mogę za Ciebie. – Cmoknęła go w policzek. – Wróć do niej, za 2 miesiące, coś takiego. Idę do klasy. Pamiętaj, chcę Ci pomóc, nie zaszkodzić.
-Pamiętam, pamiętam. Dzięki za rady. Ale… za 2 miesiące, może ona nie zechce mnie ?
-Jestem pewna, że zechce. Zaufaj. Idę na lekcję. Pa !
-Pa, pa.
Co za cymbał ! – Myślała Monika, odchodząc. Zależy mu tylko na tej Werze ! Ale dobre jest to, że mam go w kontroli. Słucha mnie jak psiak. To dobrze. Na razie, jestem jego dziewczyną. Super !


-Frania !
-Co, Monika ? Robię lekcje, nie przeszkadzaj.
-Wychodzę.
-Gdzie, na ile ?
-Jak mama się zachowujesz. Pstro Cię to obchodzi. Pa !
-Hej ! Zaczekaj ! Natychmiast mi powiedz, gdzie idziesz !
-A jeśli nie ? Pobijesz mnie? To straszne, ale ja się spieszę. Spadam !
-Ej !
-Co ? – Spytała Monika, znudzona.
-Jak mama się dowie, to Cię spierze !
-Jasne! Ale i tak mamunia się nie dowie, bo zapomniałaś, że ja wiem o Twojej dwójce z polaka… Kocham Cię. Pa.
I Monika wyszła.


-Monika jest straszna, mamo ! – Skarżyła się Frania mamie.
-A co ona robi ?
-Kłamie. Łamie kary. Nie mówi dokąd idzie. I takie tamy !
-Ale ! Ona jest w wieku dojrzewania. Ma prawo.
-Mamo ! – Zezłościła się Franka. – Ty jej nie znasz ! Ona zawsze taka jest ! I Ty ZAWSZE jej na to pozwalasz. To niedopuszczalne. Nosi nieodpowiednie ubrania ! A wszystko dlatego, że ją rozpuszczasz !
-Wcale nie. – Mama lekceważąco wzruszyła ramionami. – Idę do pracy. Cześć.
-Pa ! – Frania zgrzytnęła zębami, i w wściekłości wyruszyła do pokoju.


-Hej, Ada ! Wiesz, że ta idiotka Wera, dzwoniła do Michała, przepraszała go, i gdyby nie ja, byliby razem !
-Straszne ! Ale, jak Ty to robisz ? Jesteś genialna, wiesz ?
-Ehe, wiem. – Monika uśmiechnęła się skromnie. – Ale, ten Michał, wypełnia wszystkie rozkazy, słucha się mnie. To jest dziwne, nie sądzisz ?
-Sądzę. Ale jest w kryzysie. Załamanie, rozumiesz ? I w tym smuteczku, nie wie co robić, więc słucha się innych.
-Może masz rację. Idę do Wery. Wstąpiłam po ciebie. Zrobię jej scenę. Idziesz ?
-Jasne ! Jakżebym miała nie pójść ! Tylko za chwilę, muszę zabrać torebkę.
-No, to zabierz. Ruszamy ! Raz, i dwa !


Chcecie dalszą część ?

Data:

 Nie wiem

Podpis:

 Pati Misi

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=31662

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl