DRUKUJ

 

Droga do szczęścia cz. 9

Publikacja:

 07-08-08

Autor:

 czarownica17
- Tak wiem. Ja też KOCHAM CIĘ. – odpowiedział jej Adam. I ciągnie dalej:
– To znaczy, że Maciek kłamał? – Yyy… wiesz on jest o mnie strasznie zazdrosny, więc nie słuchaj go. – pociesza Kaśka. – A co tam u Łukasza? – A wszystko w porządku, a… I tu nagle rozmowa się urwała. – Halo…? Kasiu…? – nikt nie odpowiada. Słychać tylko sygnał.
Następnego dnia, kiedy się spotkali Adam opowiedział całą tę sytuację.
- …i wtedy nagle słyszę sygnał… - Nie wiem, co się mogło stać. Dzwoniłeś do niej później? – pyta Kostek. – Nie. – To na co, czekasz zadzwoń i pytaj co się stało? – doradza Anka.
– Ok… ma wyłączony telefon. – mówi Adam. – Spróbuj wieczorem może włączy, albo gdzieś wyszła? – mówi Agnieszka. – Tak, zadzwoń. – mówi Anka.
Następnego dnia Adam znowu żali się, że nie może się dodzwonić. – To może sama zadzwoni. Poczekaj parę dni. – Ale ja nie wytrzymam. Jak jej nie usłyszę to nie wiem co.
– Uspokój się, nie becz jak baba. – wtrąca się Kostek. I nie wiedzą co począć. Postanowili nie zwracać na Adama uwagi. Może się uspokoi.
Jak co roku nadchodzą Święta Bożego Narodzenia. I w tym czasie Agnieszka w swoim domu robi przyjęcie z tej okazji. Ale postanowiła, że w tym roku nie zrobi. Na Święta chce wyjechać w rejs, aby odpocząć.
Agnieszka mieszka w domku jednorodzinnym. Na osiedlu wszyscy się znają i zawsze dekorują domy. Na dachy stawiają duże bałwany. Przez większość z osiedla zwanym „ZMARŹLAKIEM”. Kiedy wszyscy dowiedzieli się, że jedzie na rejs. I chce „ominąć” Święta, wszyscy zaczęli ją dręczyć. Nie mogła wyjść spokojnie z domu, bo jak przekroczy próg drzwi słyszy: „UWOLNIĆ ZMARŹLAKA, UWOLNIĆ…” Już nie mogła wytrzymać, przyszła do niej siostra – Ania. Agnieszka opowiedziała o wszystkim.
Nagle dzwoni telefon. Odbiera. – Tak? – Cześć! To znowu ja – Kaśka. – Aaa. Cześć!
- Przyjeżdżam już na Święta. Mam nadzieję, że będzie przyjęcie. I wiesz co się stało…?
- Poczekaj. – Ankaaa weź drugi telefon! – Już poczekaj. – Część Kaśka. – I co miałaś nam powiedzieć? – pyta Agnieszka. – Noo. Łukasz poprosił, żebym była jego dziewczyną. I wtedy… - Co? Przecież jesteś z Adamem. – przerwała jej Anka. – I co wtedy? – Wtedy pocałował mnie. – Dobra my kończymy. Noo wiesz przyjęcie. – Noo. Papa. – Odłączyły się.
- Anka i co ja teraz zrobię? Przecież mam rejs? Nagle słychać telefon? – Słucham? – Ej, to znowu ja. Przyjedźcie po nas na lotnisko. Czekajcie na nas o 8.03. Cześć! – Anka, Kaśka wraca jutro, a ja zrezygnowałam z przyjęcia!!! – denerwuje się. – I co ja teraz zrobię? Pomożesz mi zorganizować przyjęcie? – Oczywiście.
Wcześniej do Agnieszki przychodzili harcerze, którzy sprzedawali choinki
– zrezygnowała, później policjanci, sprzedawali kalendarze, zbierali na biedne dzieci
– zrezygnowała. A teraz przed jej domem stoją kolędnicy. – Anka ty zajmij się choinką. A ja zajmę się zakupami. – Dobra. Tylko nie zapomnij kupić ulubionego ciasta Kaśki. – Nie zapomnę.
Anka pojechała po choinkę do harcerzy. – Dzień dobry. Chciałbym kupić choinkę. Najlepiej świerk. – Przykro mi nie mamy już, ale zostało to. – Pokazał na małe drzewko bez igieł. Gołe drzewko. – To jak bierze pani? – Hm… Noo dobrze. Ile płacę? – 75zł. – Co? Za taki korzeń? – Ceny rosną? Bierze? – Noo, już dobrze. I wzięła drzewko bez igieł(Haha).
U Agnieszki jest podobnie. Zapytała się gdzie leży te ciasto. Zaczęła iść w tę stronę. Nagle patrzy, a jakby na wyścigi idzie koło niej jakąś baba. Ta „baba” jest w średnim wieku, szła z wózkiem. A Agnieszka bez. Nagle Agnieszka wpadła na wózek, kogoś innego. I nie dostała ulubionego ciasta.

Data:

 08.08.07

Podpis:

 czarownica17

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=35612

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl