DRUKUJ

 

Droga do szczęścia cz. 13

Publikacja:

 07-08-15

Autor:

 czarownica17
- Kiedy byłam w szkole muzycznej zakochałam się w takim jednym. Był przystojny, dla każdej dziewczyny się podobał. On uczył się grać na elektrycznej gitarze, a mnie to podniecało. Lubiłam takich „dziwnych” chłopaków. Jakimś sposobem on dowiedział się, że ja go „kocham”. Może moja najlepsza przyjaciółka zdradziła mnie. I do tej pory nie wiem jak on się dowiedział. I wtedy mnie znienawidził, nie wiem dlaczego? Może „ona” coś nagadała. I wtedy do mnie się nie odzywał nawet do dziś dzień. – I właśnie zaśpiewałaś o swojej pierwszej miłości. I się cieszę, bo całkiem ładnie zaśpiewałaś. – Dzięki za wszy…
Nagle się pocałowali. Agnieszka nie powiedziała wszystkiego Kubie, Np. Karol, chce być chłopakiem, że ma najlepszych przyjaciół. I właśnie ją to dręczyło, nie wiedziała jak powiedzieć… o Karolu.
Następnego dnia nasi bohaterowie spotkali się tam gdzie zawsze. Agnieszka opowiedziała to Kaśce, a ona: - A nie mówiłam? – Noo jak zawsze masz rację. – A nie mówiłam, że będziecie zakochani po uszy. – Co? Przecież my się pocałowaliśmy, ale jeszcze nie wiadomo, co będzie dalej. – Ale, ja wiem. To co nie będzie z Karolem. Pamiętaj, że nie można tak od razu się zakochiwać. Musisz go najpierw poznać i później będziesz wiedziała co będzie dalej. – Dobra ja idę do domu. Chce mi się spać.
Agnieszka w drodze spotkała Karola. – Cześć kotku, jak tam? – Noo, idę spać. – A może wyjdziemy teraz na kawę? – Nie, sorry, ale muszę iść, naprawdę. Może jutro? – mówi Agnieszka z niechęcią. – Dobra, po pracy. To cześć! – Cześć! „CZEMU JA GO TAK NIE NAWIDZĘ? A MOŻE DLATEGO, ŻE ZAKOCHAŁAM SIĘ W KUBIE? PRZECIEŻ JA KUBY NIE KOCHAM TYLKO ON… ON… JEST… MOIM PRZYJACIELEM? I DLATEGO CZUJĘ NIECĘĆ DO KAROLA? MUSZĘ O TYM POWIEDZIEĆ DZIEWCZYNOM.” – Cześć! – Agnieszka spojrzała, a przed nią stoi Kuba. – Cześć. Co ty tu robisz? – Właśnie szedłem… A ty? – Ja idę sobie do domu. Spać, bo jestem bardzo, bardzo zmęczona. - A to nie będę przeszkadzać.
Anka także wróciła do domu, wkłada klucz do zamka i nie da się przewrócić klucza. „DZIWNE?” a NAGLE ZOBACZYŁA, ŻE DRZWI SĄ OTWARTE. Weszła do środka, a może to włamanie, ale nic nie widać, że tak jest. Poszła do dużego pokoju, a przy oknie stoi jak nie kto inny, jak Kostek. – Cześć Kostek, myślałem, że już w ogóle nie wrócisz.
- Przecież już jestem. Ale mnie wystraszyłeś, nawet nie zamknąłeś drzwi. – Przepraszam.
– Noo, już… - Kostek pocałował namiętnie Ankę.- A jeszcze mam do ciebie małe pytanko.
– Jakie? – Jak wyobrażałaś sobie pierwszy pocałunek? – Chciałabym pływać w chmurach, a obok mnie jest ten jedyny. I jeszcze słychać piękne dzwony kościelne, grające na naszą cześć. – Ale jaka wyobraźnia. – Kostek jeszcze raz pocałował Ankę.
Nastał piękny niedzielny poranek. A tu nagle obraca się i widzi…???

Data:

 15.08.07

Podpis:

 czarownica17

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=35800

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl