DRUKUJ

 

niebieska koperta cz.2

Publikacja:

 07-11-30

Autor:

 olguska
Jego oczy jeszcze bardziej pociemnia造 posmutnia造, a po policzku sp造wa造 powolutku malutkie 透y. By造 to 透y smutku, a zarazem z這軼i.
- Co z Tob teraz b璠zie?
- Nie wiem... Naprawd nie wiem
By豉m tak zszokowana tym wyznaniem Mateusza, 瞠 zupe軟ie nie wiedzia豉m jak mam si zachowa.
- Mateusz, Mateusz!!... Zaczekaj! Gdzie biegniesz?!
W tym momencie m鎩 g這s za豉ma si. Sta豉m tak bezczynnie, zamkn窸am oczy i czu豉m wilgotne i ciep貫 透y sp造waj帷e mi po policzkach. Gdy otworzy豉m oczy Matiego ju nie by這, a ja nie potrafi豉m zrobi nic pr鏂z tego wo豉nia. Czu豉m si jak bym by豉 w jakim transie, 郾ie, z kt鏎ego nie mog si obudzi. Moje my郵i podsuwa造 mi dziwne s這wa, kt鏎e wypowiada豉m szeptem id帷 tam gdzie ostatni raz widzia豉m Mateusza.
„ Dok康 uciec chcesz Mati?
Szerok drog pod造ch krzywd
W d這niach ci庵le kryj帷 twarz
Zostawiaj帷 b鏊 po sobie
Gasn, bo niema Ci.”
- Hm... Mati tylko ja na ciebie tak m闚i豉m – nikt inny.
Zn闚 sta豉m a niebo robi這 si coraz ciemniejsze, szykowa這 si do snu.” Co on teraz robi, gdzie sp璠zi noc? Przecie noce s teraz takie zimne.
Chodzi豉m po wszystkich miejscach gdzie my郵a豉m, 瞠 b璠zie: biblioteka, nasza siedziba klubu, nawet jego by造 dom, stacja kolejowa, park, pla瘸, lecz na pr騜no.
- Mateusz gdzie jeste? - Powtarza豉m sobie w my郵ach. - Czy kiedykolwiek Ci jeszcze zobacz? – Musia豉m wr鏂i do domu. Cho rodzice byli 幢i, 瞠 tak
P騧no wr鏂i豉m. Przeprosi豉m ich i posz豉m do swojego pokoju.
-No tak ja mam gdzie a mateusz?
Ca陰 noc nie mog豉m zasn望. Zastanawia豉m si jak jego rodzice mogli tak po prostu pojecha dalej. Przecie to by ich syn, m這dy dorastaj帷y ch這pak, kt鏎y potrzebuje domu, mi這軼i, ciep豉 rodzinnego. Nie mog豉m zrozumie - on taki wra磧iwy widz帷y ka盥 potrzebuj帷 osob, a jego rodzice tak za郵epieni szukaniem, co r騜 nowej pracy lepszej, bo im 瘸dna nie odpowiada. Dlaczego nie s造szeli jak mateusz krzycza STOP! Kiedy po raz kolejny musia opu軼i osoby do kt鏎ych zd捫y si przyzwyczai, do kt鏎ych nabra zaufania. Ju wiem, dlaczego by zamkni皻y w sobie, nie鄉ia造. Nie znaj帷 jego rodzic闚 mia豉m do nich, tysi帷e pyta i pretensji, na kt鏎e nikt, nikt nie by mi w stanie odpowiedzie.
Nast瘼nego dnia id帷 do szko造 rozgl康a豉m si czy gdzie go niema posz豉m do biblioteki, bo mia豉m przekonanie, 瞠 On tam b璠zie - tak jak zawsze. Niestety to tylko z逝dzenia Mateusz przepad. Podobnie jak przepad ma造 ksi捫, kt鏎y pokaza jak wa積a jest przyja潯, a Mati obudzi we mnie wra磧iwo嗆 na poezje, sztuk. Nauczy czytania ksi捫ek, wierszy sercem i... Odszed. Jedynie czerwony bukiet przypomina mi, 瞠 kiedy tam by ch這pak o smutnych czarnych oczach, ju wiem, dlaczego by造 takie smutne.Min掖 ju miesi帷 od wyst瘼u r闚nie i miesi帷 jak Mateusz gdzie odszed, a ja ci庵le my郵 o nim i tak bardzo t瘰knie.
Id帷 parkiem zobaczy豉m ch這paka siedz帷ego na 豉wce.(...) Tak to by Mateusz. Gdy spojrza ma mnie jego oczy by造 czerwone i spuchni皻e od p豉czu, jego r璚e by造 o wiele chudsze, po鄴趾貫 policzki. Koszula ca趾iem brudna nie nadaj帷a si do noszenia. Mateusz ju nie wygl康a, tak jak wtedy, gdy zobaczy豉m go po raz pierwszy w szkole. Z wygl康u mo瞠 si zmieni, ale nadal by tak samo wra磧iwym ch這pakiem, a mo瞠 by jeszcze bardziej wra磧iwszym.
- Mateusz, dlaczego? Dlaczego uciek貫 przecie...
- Ba貫m si (...) Bo wiesz wszyscy wiedzieli, 瞠 byli鄉y przyjaci馧mi. Nie chcia貫m 瞠by mia豉 k這poty z mojego powodu, zbyt jeste dla mnie wa積a.
- Mateusz mam pro軸
- S逝cham Ci Olgo
- Cho do mnie do domu nikogo u nie niema. Zjemy co, umyjesz si, dam Ci cieplejsze ubranie. Hm... Zgoda? Nie daj si prosi
- Nie dzi瘯uj, ale...
- To w takim razie zostaj z Tob. Jak si zdecydujesz to powiedz mam czas.-Powiedzia豉m zdecydowanie. Min窸a godzina, druga –Niebo pociemnia這 zacz掖 pada deszcz.
- Czy twoja propozycja jest nadal aktualna?- Zapyta szeptem. Zupe軟ie tak jak by ba si mojej odpowiedzi.
- Oczywi軼ie, 瞠 tak zapraszam, ale musimy si pospieszy, bo zupe軟ie zmokniemy.I poszli鄉y, sp璠zili鄉y kilka wspania造ch godzin na wspominaniu dawnych czas闚.
Nagle Mateusz posmutnia. Domy郵i豉m si, dlaczego. Na moim, biurku sta這 moje zdj璚ie z rodzicami. Wiedzia豉m, 瞠 bardzo t瘰kni do swoich rodzic闚. Wiedzia豉m r闚nie, 瞠 jego rodzice w og鏊e go nie szukali.
- Wiesz co jest w tym wszystkim najgorsze, 瞠 nie wiem gdzie s moi rodzice teraz. Oni naprawd mnie nie potrzebowali. Naprawd cho熲ym nie wiem, co robi dobrze i tak nie chcieli mnie. Najlepszym dowodem na to jest to, 瞠 przez ca造 tan czas 豉zi貫m sobie swobodnie po ulicach ii nawet policja mnie nie zatrzyma豉. Rodzice mnie nawet nie szukali.(...)
- Szczerze m闚i帷 nie rozumiem twoich rodzic闚, ale czy pomy郵a貫, 瞠 mo瞠 maja jaki pow鏚 i dlatego ci nie szukaj, mo瞠 im si co sta這. Co ja m闚i przecie ty jeste ich synem jak oni tak mogli? – By豉m tak w軼iek豉 jak nigdy przedtem.
- Mateusz nie p豉cz prosz – tak jak i z jego oczu i z moich pop造n窸y 透y. Czu豉m si zupe軟ie tak jak by to mnie opu軼ili rodzice. Przytulili鄉y si do siebie Mateusz tak bardzo potrzebowa mi這軼i po prostu to si czu這. Jak on musia cierpie.
- Ale si zasiedzia貫m- przerwa nagle te wspania陰 chwile. Popatrzy na zegarek. By這 ju grubo po trzeciej.
- Mo瞠sz u mnie przenocowa
- Dzi瘯uj Olu. Ju i tak du穎 dla mnie zrobi豉.
- Moi rodzice przyjad dopiero jutro wieczorem. Nie wypuszcz ci samego teraz. Zobacz przez okno jak leje. Jeszcze si przezi瑿isz i co?
- Dobrze zostan. Dzi瘯uje Ci, bardzo dzi瘯uj.

Data:

 2001

Podpis:

 Olguska

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=40573

 

Powy窺zy tekst zosta opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do tre軼i nale膨 do ich tw鏎cy. Wszelkie prawa zastrze穎ne.
Szczeg馧y na stronie opowiadania.pl