DRUKUJ

 

Narodziny pożądania

Publikacja:

 07-12-05

Autor:

 Emil Grabicz
Moment, w którym zaczyna coś iskrzyć między kobietą a mężczyzną, poprzedzony jest intensywnymi reakcjami chemicznymi wewnątrz organizmu, a poszczególne regiony ciała sterowane są wysokowydajnymi substancjami hormonalnymi przemieszczającymi się intensywnie w systemach komunikacyjnych ludzkiego organizmu. Tak zwany błysk oka na obiekt naszego zainteresowania, wynikający nie tylko z faktu podobania się lecz również będący normalnym przywilejem odmienności płci, rozpoczyna szalony taniec molekuł uwolnionych przez odpowiednie reakcje chemiczne. To cudowne tango z różą w zębach ma swój początek w mózgu, dzięki któremu kończy się na innych częściach ciała, nie mających z myśleniem raczej nic wspólnego. Pracę mózgu można porównać do pracy komputera, który przygotowuje poszczególne elementy systemu do pracy, wykorzystując magazyn pamięci i informacje potrzebne do wykonania polecenia. Potem tylko enter i... gotowe. Mózg wywołuje lawinę rozmaitych sygnałów napędzających nasze pożądanie, które swą gwałtownością i nieobliczalnością przypomina niekontrolowany podział materii w łańcuchowej reakcji jądrowej. Jądro migdałowate, regulujące układem limbicznym równolegle wartościuje emocje, te aktualne i te z własnych przeżyć, ustala ich siłę, i porównuje do osobistych doświadczeń, mających swoją lokalizację w podwzgórzu.
Istotnym zmysłem jest zmysł wzroku. Obiekt naszego pożądania, jako obraz, przechodzi przez nerw wzroku
do poszczególnych modułów pamięci mózgu. Przechodzące obrazy stymulują podwzgórzem i właśnie to ono wysyła hormony do akcji, podczas której odczuwamy silne bicie serca a temperatura ciała wzrasta. Badania naukowe potwierdzają, że seks wymaga wielkiego wysiłku organizmu, który można porównać z biegiem w górę po stromych schodach. Puls i ciśnienie krwi wzrasta o 50%. Nie odczuwamy tego wysiłku podczas seksu, gdyż hormony seksu uśmierzają częściowo reakcje w centralnym ośrodku bólu w mózgu i wyłączają spod kontroli reakcje obronne organizmu na czas trwania kontaktu seksualnego.
Centrum pożądania w naszym mózgu, to jądro półleżące pnia mózgu (nucleus accumbens), które w otumaniających oparach dopaminy, fenomenu Natury, podtrzymuje i napędza nasz ogień tęsknoty do uwolnienia tajemniczych żądzy, i zaspokojenia trudnego do opanowania pożądania.
Tak się składa, że mózg to genialny reaktor chemiczny i potężna centrala sterująca poczynaniami człowieka. Kora mózgowa, miejsce gdzie znajduje się nasz rozsądek i strefa wyrzutów sumienia, kładą kres pospiesznym zachowaniom i odbierają sporo mocy rozpędzonym zmysłom. Nadmiar rozsądku
wyhamowuje popęd do zaspokojenia wyzwolonych żądzy i skutecznie obniża poziom dopaminy w centralnym ośrodku pożądania. Pozostaje wielką tajemnicą wielu doświadczonych mężczyzn jak skutecznie zapobiec takiemu niepożądanemu obrotowi sprawy. To niezwykle skomplikowany proces i wiele istotnych uwarunkowań.
Dotrzeć do kobiety poprzez jej 380 tysięcy kilometrów (!) autostrad włókien nerwowych, bez znajomości mapy podróży i stosownej nawigacji, to zadanie, które nie zawsze jest możliwe do wykonania. Jak przechytrzyć sprytny mózg i dobrać się wreszcie do upragnionego pucharu rozkoszy? Jak doprowadzić kobietę do stanu, w którym najczęściej traci głowę i wtedy nie jest w stanie zapanować nad ciałem, i duszą? Tam właśnie, w tej ślicznej główce, tkwi tajemnica i kody rozbrajające nie tyko zmysły, ale i ciało. Właśnie moment, kiedy popęd zapanuje nad rozsądkiem, przypomina wciśnięcie klawisza enter i tylko trzęsienie Ziemi jest w stanie powstrzymać dwoje rozpędzonych do wspólnego seksu ludzi. Do kapitulacji rozsądku może jedynie doprowadzić odpowiedni poziom dopaminy, hormonu szczęścia i noradrenaliny, która jest w stanie odłączyć racjonalne i zachowawcze myślenie ośrodków zdominowanych przez rozum i wyrzuty sumienia. Pomiary prądów mózgowych podczas badań laboratoryjnych rejestrujących pracę mózgu i poszczególnych organów podczas gry miłosnej umieszczonych w tomografie komputerowym kobiety i mężczyzny, dowodzą, że wzmożona powódź hormonów skutecznie zmniejsza kombinację obronną ośrodków racjonalnego myślenia, pozbawiając normalnej aktywności czynniki zachowawcze. Rozsądek, uwikłany w ostateczną decyzję, w powodzi hormonów, zmęczony wielokrotnymi próbami, gdzie ośrodki odwagi ścierają się z wezbraną falą uczucia i chęcią zaspokojenia uwolnionych żądzy, przestaje reagować zdominowany wezbranym triumfem pożądania nęconego specjalnym ośrodkiem nazwanym przez naukowców "centrum wynagrodzenia". W potoku stymulujących substancji, centrum wynagrodzenia wysyła sygnały do odpowiednich regionów mózgu odpowiedzialnych za koncentrację i zdolność przyswajania myśli. Mięśnie i zmysły otrzymują sygnały o wzmożonym stresie poszczególnych organów i meldują gotowość do działania.
Seks jest pewnym uzależnieniem. Naukowcy, nie bez racji, popartych zresztą naukowymi badaniami, dowodzą, że za uzależnienie seksem odpowiedzialne są wysokowydajne substancje hormonalne jak dopamina i serotonina, a ta diabelska karuzela hormonów sterowana jest właśnie przez centrum wynagrodzenia znajdujące się w korze mózgowej. Poziom uzależnienia seksem objawia się podobnymi symptomami jak uzależnienie od narkotyków. Roztrzęsienie, nudności, nadmierna nerwowość i pocenie się.
Podczas aktu seksualnego tracimy poczucie czasu. To co do nas dociera, to intensywność spojrzeń, nagie ciało, dotyk, ręce i... pośpiech wymuszony presją zaspokojenia wzmagających się żądzy. Dwoje ludzi i seks.
W rzeczywistości wydarza się znacznie więcej. Już pierwszy pocałunek uruchamia odpowiednie sensory ust i wszędobylskiego języka. To pierwsze otwarcie drzwi i zaproszenie do wspólnej uczty zmysłów.
Podwzgórze ( hypothalamus), steruje na co dzień potrzebą zaspokojenia pragnienia picia, łaknienia i odpowiedzialne jest za częstotliwość naszego pulsu, i chęć do uprawiania seksu. Pobudzony pień mózgowy wkracza do akcji. Uwalnia się wilczy apetyt na doznanie przyjemności. Przejęcie władzy przez pień mózgu skutkuje wyłączeniem ośrodków rozsądku i wkraczają na pierwszy plan prastare działania, behawiorystyczne wzory zachowań, zakodowane w genie seksu, który każdy otrzymuje po przodkach. Nadmierna ruchliwość i nerwowość, krótki oddech, motoryczność, i gra miłosna. To typowe objawy.
Zespół ruchów i koniecznych działań, których nie musimy się już uczyć, a które są już wypalone w naszej dziedziczności. To jest dopiero początek niesamowitego przeobrażenia mózgu, gdzie znajduje się centrum przyjemności doznań. Każdy akt seksualny zostawia w naszym mózgu ślad. Sto miliardów komórek nerwowych połączonych ze sobą zakończeniami nerwów i synapsami porozumiewa się w sposób ciągły 24 godziny na dobę. Ultra wrażliwe punkty drażnione ustawicznie elektrycznymi impulsami, przemieszczającymi się przez obszary mózgu, uwalniają kaskadę pożądanych i niepożądanych reakcji chemicznych. Wyłaniają się z głębi pamięci ślady wspomnień i doświadczeń. System nawigacyjny naszej pamięci przywołuje zdarzenia, wizje i marzenia, wynikające z bieżących sytuacji życiowych i tej, w której się aktualnie znajdujemy. Przypomina to mapę geograficzną, na której zamiast nazw miejscowości zapisana jest historia naszego życia powstała z osobistych przeżyć i sennych marzeń.
Neurolodzy są zgodni twierdząc, że mózg zmienia się przez całe nasze życie. Naukowiec szkocki, seksuolog i neurolog, profesor David Weeks uważa, że każde nowe życiowe doświadczenie, każda kolejna myśl przebudowuje nasz organ centralny. Zaznaczył też, że żadne ludzkie działanie nie odciska się tak skutecznie w mózgu jak seks.
Do tego, aby rozbroić kobietę, nie potrzebna jest cudowna lampa Aladyna, ani zaklęcia w stylu - sezamie otwórz się. Czasami wystarczy niepozorna człowieczyna, mogąca za jednym ruchem przewrócić do góry nogami normalne i szczęśliwe życie niejednej niewiasty. Czy za wszystko odpowiedzialne są kobiety, czy to tylko zwykła chemia pustosząca nasze zmysły nieoczekiwanymi reakcjami? Co jest potrzebne, aby "zmusić dobrowolnie" do słodkiego niewolnictwa płeć piękną? Jedno jest pewne. Potrzebny do tego jest przede wszystkim mózg i niewątpliwie dobra znajomość tych wszystkich okoliczności, które wespół z tabelą Mendelejewa, przy pomocy skomplikowanych reakcji chemicznych, pomogą nam utwierdzić kobietę w przekonaniu, że wszelki opór jest bezcelowy a obietnica słodkiej nagrody z centrum wynagrodzeń jest najlepszym wytrychem otwierającym prawie każdy, nawet skomplikowany zamek.
Trudno powiedzieć co powstało najpierw. Pochwa, czy miecz? Jedno nie podlega dyskusji. Pasują do siebie znakomicie. Cóż, kiedy nie można w sposób praktyczny dobrać się do kobiety, pozostaje jedynie teoria, której dałem niewątpliwie upust. Bo czym tak naprawdę różni się teoria od praktyki?
Teorią nazywamy takie zdarzenie, które nie miało miejsca i nikt nie wie dlaczego, praktyką zaś zdarzenie, po którym wszyscy wiedzą dlaczego jest już za późno na teorię.
Umiejętność korzystania z życia można porównać do umiejętności przyprawiania potraw.
Jeżeli najlepszą przyprawą podczas jedzenia jest głód, tak w seksie na odwrót, uczucie sytości...
I tego życzę wszystkim wytrwałym teoretykom.

Data:

 kilka dni temu

Podpis:

 Emil Grabicz

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=40685

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl