DRUKUJ

 

Anioł w adidasach

Publikacja:

 08-01-23

Autor:

 Mateusz-Khan
Idąc z psem spokojnie dreptałem po rozmokłym śniegu, spadającym z nieba wraz z deszczem. Na dworze było przeraźliwie zimno a mi nie chciało się wkładać rękawiczek. W końcu jestem mężczyzną, myślałem. Ale wracając tak nocą moją głowę zaprzątały inne myśli a mianowicie dręczyło mnie jedno pytanie. Czy anioły istnieją?
Wiele osób na całym świecie uważało, że widziało anioły. Nie wiadomo na pewno czy była to prawda. A może to tylko schorowany lub szalony umysł płatał właścicielom przedziwne figle. Nic nie wiadomo.
Wyrwany z zamyśleń przez moją kudłatą bestię ciągnącą żywo smycz, spostrzegłem, że coś tu nie gra. Nie wszystko było normalne. Światło pobliskich latarni dziwnie przygasło, na jezdni nie było ani jednego samochodu a okna domów stały się dziwnie ciemne. Jakby ktoś, a może coś, zgasiło w nich życie...
I znowu wyrwany z rozmyślań przez mojego Cerbera, spostrzegłem następną anomalie. Ale było to piękne przewidzenie. Z ciemnego, zachmurzonego nocnego nieba spadał, a raczej spływał lub zlatywał anioł. Nie wiem skąd wiedziałem, że to właśnie Boży posłaniec, ale coś mi mówiło, iż to właśnie on.
Biła od niego złocista, świetlna aura i to właśnie ona przygasiła sztuczny blask latarni. Dwa piękne, długo piure i rozłożyste skrzydła poruszały się w wolnym tempie. Długie, sięgające ramion, kręcone złote włosy miło kontrastowały z bielą szaty i skrzydeł anioła. Nad głową wisiała mu piękna, równie jak włosy, złocista aureola. Spojrzałem na twarz anioła, lecz gdy teraz spisuję to, nie mogę sobie przypomnieć rysów jego twarzy ani jakiegoś szczególnego wyrazu. Czasami mówi się o ludziach z obliczami, o których się od razu zapomina, ale przecież to nie był człowiek. Jedyna rzecz, która mnie zdziwiła, to fakt, że miał on na nogach adidasy. Zwykłe białe adidasy.
Powoli suną w moim kierunku a gdy dotkną tylko ziemi zapadła dziwna, niezręczna cisza. Spostrzegłem, że mój pupil położył się na przednich łapach, nadal stojąc na tylnich w psim pokłonie i poszedłem w jego ślady również się kłaniając. Anioł uśmiechną się do mnie (ale możliwe, że tylko mi się tak wydało) i spokojnie powiedział:
- Witaj Mateuszu.
Aż mnie zatkało, gdy usłyszałem jego głos. Zrobiło mi się nagle tak jakoś dziwnie błogo i miło. I to ciekawe, ale w ustach poczułem dziwną słodycz. A na dodatek anioł znał moje imię. No, ale on jest przecież aniołem, pomyślałem.
- Tak, jestem aniołem jak już z resztą zdążyłeś zauważyć - powiedziała świetlista postać. - Zjawiłem się tu tylko na chwilę.
- A w jakiej sprawie o złocisty? - Spytałem, gdy tylko zdążyłem przełamać się w sobie.
- Zadawałeś w myślach pytanie czy istniejemy, więc przyleciałem pokazać się tobie.
I znowu mnie zamurowało. Do mnie. Tylko do mnie. Jestem szczęściarzem.
- Lecz muszę już wracać zająć się innymi sprawami. Do widzenia Mateuszu. Mam nadzieję, że jeszcze mnie zobaczysz - powiedział i spokojnie odpłyną w noc.
Uliczne latarnie z powrotem świeciły sztucznym światłem, samochody jeździły po ulicy, mieszkania ożyły a moje bestia na smyczy ciągnęła mnie w stronę domu.
Gdy już spokojnie siedziałem w swoim pokoju czułem ogromną radość. Anioł, Boży posłaniec przyleciał z Niebios tylko dla mnie.
Ale znowu dręczyło mnie jedno pytanie.
Dlaczego anioł nosił adidasy?

Data:

 20 stycznie 2008

Podpis:

 Mateusz "Khan" Psiuk

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=42959

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl