DRUKUJ

 

Czas rozstania

Publikacja:

 08-02-03

Autor:

 geo
- Tu nasze drogi rozchodzą się Morgenie.
- Spójrz tylko na niego Azlalu.
- Widziałem go już, wielokrotnie.
- No tak, te Twoje sny. I co jeszcze wyśniłeś?
- Że ziemia nie zginie.
- Ha ha ha! To nie jest kwestia wiary, ale matematyki i fizyki.
- Też tak myślę.
- Nie kpij, przecież oboje wiemy, że orbita planety jest na kursie kolizyjnym.
- Oczywiście, że wiem, inaczej Rasulowie by wam nie pomagali.
- Azlalu, przerażasz mnie.
- Ty mnie też Morgenie.
- Przerażasz mnie tym, że nigdy nie zapytałeś o zapłatę. Nagrodę.
- Jak to nie zapytałem? Przypomnij sobie.
- Chcesz ziemię tylko dla swojego ludu.
- Dokładnie. Ufasz mi?
- Nie wiem, paradoksalnie tak.
- Proszę zatem, włącz transmisję do naszych ludów.
- Już chcesz oficjalnie?
- Niech słyszą, nasze słowa. Prawdziwe, szczere i bez frazesów. Potrafisz prawda?
- Tak, hmmm, nie boję się być sobą. Włączam.
- Mówiliśmy o zapłacie za naszą pracę.
- Tak, mówiłeś, że w zamian chcesz starą ziemię dla swojego ludu. Ale jak jest naprawdę?
- Nic się nie zmieniło.
- Ale ziemia za pół roku przestanie istnieć! Co wam po takiej ziemi?
- To będzie ziemia bez was.
- Ha, ha. No dobrze.
- Ale, to nie wszystko, obiecałeś coś jeszcze.
- Tak, tak. Jeden kurs holownika. Pamiętam, co obiecałem.
- To dobrze.
- Jeden kurs, maksymalnie 2 dni lotu, bez waszej załogi. Myślę o tym bezustannie.
- I?
- Nie wiem, czyste szaleństwo. Lot bez Was, ale dla Was. A potem okręt jest nasz. Żaden Rasul nie leci. Wszystkie stacje kosmiczne, platformy wydobywcze, cały nasz wspólny dorobek zabierają Azi.
- Dokładnie tak.
- Azlalu jak Ty to robisz, że ludzie Cię słuchają? Przecież prowadzisz ich do nikąd.
- Mam wiarę.
- No tak. Coś, czego Azi nigdy nie mieli.
- Ależ macie.
- Nie Azlalu nie mamy. Mamy naukę.
- Skądże znowu. Uwierzyliście nam, że pomożemy wam wybudować okręt, który zabierze miliony waszych ludzi. Który pociągnie za sobą wszystkie stacje kosmiczne i orbitalne miasta.
- Nie mieliśmy wyjścia.
- Mieliście, ale uwierzyliście, że tak się da.
- Azlalu nawet teraz jak patrzę na tę piękną dwukolorową konstrukcję. Gdzie nasza stal płynnie miesza się z waszą. Nie mam wiary, że dacie nam odlecieć. Obawiam się, że za chwilę zażądacie byśmy zabrali Was ze sobą. Że spróbujecie go odbić lub ukraść.
- Obrażasz nas, choć tak naprawdę wiem, że wierzycie, że nie łamiemy obietnic.
- Nie, to nie jest wiara. Sprawdziliśmy każdą dostawę od Was. Czy nie ma bomb, ukrytych żołnierzy, braków jakościowych, wirusów, nieznanych urządzeń, zaburzeń pola, DNA. Przez te kilkanaście lat infiltrowaliśmy kilkadziesiąt razy każdą Rasulską fabrykę mogącą produkować okręty lub broń. Szpiegowaliśmy każdego naszego pracownika pracującego nad okrętem. Nie macie nic.
- Wierzycie, że wszystko o nas wiecie.
- Może.
- Wierzycie, że dolecicie do Nowej Ziemi.
- Mamy ją na mapach, to nie jest mrzonka ani wiara. A może powinienem Cię spytać czy mamy się czegoś bać?
- Tylko swoich ludzi Morgenie.
- Bardziej boję się Twoich.
- Nie masz powodu. Okręt jest gotowy zgodnie z obietnicą?
- Stwierdzasz fakt, czy pytasz?
- Stwierdzam.
- Tak, jest gotowy.
- Czy ty Morgenie jesteś gotowy?
- Tak, mów.
- Czy wszyscy Azi są już ulokowani na gwiezdnych miastach? I będziemy w prawie, do zabicia każdego Azi, który pozostał na ziemi?
- Tak, wszyscy opuścili ziemię.
- Zaraz z planety wzbiją się nasze transportery.
- Azlalu wiesz, że zniszczymy je, oraz całą ziemię w ułamku sekundy.
- Oczywiście. Ale to nie jest atak. To przesyłka. Obiecany, pierwszy kurs holownika.
- Dobrze, mów dalej.
- Ruszy również orbitalna winda. Nie bójcie się to również, nie jest atak.
- Proszę mów dalej.
- Jeszcze raz chcę od Ciebie usłyszeć Wasze przyrzeczenie.
- Wykonamy dokładnie kurs, który zlecą Rasulowie. Będzie trwał nie dłużej niż dwa dni. Potem odlecimy, a ziemia należy do Rasulów przez sześć miesięcy, które zostały do jej zniszczenia. Azi ręczą.
- Nie Morgenie. Ziemia należy do nas do momentu jej zniszczenia. Nie było mowy o sześciu miesiącach.
- Tak to prawda. Te sześć miesięcy to kwestia wyliczeń. Więc potwierdzam, że Ziemia należy do Rasulów do momentu jej zniszczenia. Dodatkowo, Azi ręczą honorem, że nie zniszczą Ziemi chyba, że zostanie zidentyfikowana próba agresji lub wiarołomstwa ze strony Rasulów. Azi obiecują również, że nigdy już nie powrócą do układu słonecznego. Niczego nie zapomniałem?
- To było najważniejsze.
- Zatem proszę teraz o Twoją obietnicę Azlalu.
- Rasulowie pomagają wybudować okręt, którym na zawsze odlecą Azi. Obiecują, że nigdy nie zaatakują holownika ani żadnej dopiętej konstrukcji, chyba że powróci ona do układu słonecznego. Rasulowie nie roszczą sobie, żadnych praw do stworzonego okrętu poza jednym. Pierwszy kurs holownika będzie należał do Rasulów i nie uszkodzi on okrętu w żaden sposób.
- Jeszcze o załodze.
- Na okręcie, ani w żadnej holowanej konstrukcji zawartej w traktacie pokojowym nie będzie Rasulów.
- Podsumowując Rasulowie nie lecą z Azi.
- Dokładnie, to nie opuszczą Ziemi.
- To chyba wszystko. Proszę Azlalu, podaj pierwszy kurs holownika.
- W transporterach oraz na platformie są cumy elektroelastolin. Podepnijcie cumy do holownika. Dokładny kurs poda za chwilę nasze centrum.
- Co jest na drugim końcu holu?
- ZIEMIA, która wróci na swoją orbitę.

Datalinks: Momenty z historii Ziemi (data: 17 ad)
Autentyczna rozmowa pomiędzy Rahimedem al Azlalem prorokiem ludu Rasulów oraz marszałkiem Morgenem Hertem, dowódcą narodu Azi.

http://www.digart.pl/zoom/1494760/Datalinks__Holownik.html

Data:

 02.02.2008

Podpis:

 geo

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=43215

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl