DRUKUJ

 

Winny cz. 5

Publikacja:

 08-12-04

Autor:

 karolina-23-
Kacper siedział w domu przeszukując w komputerze informacje o firmie, gdzie pracował Daniel. Wiedział, że ludzie stamtąd muszą mieć coś wspólnego z tym wszystkim. Na pozór zwykła, mała firma zajmująca się sprzedażą nieruchomości, ale ta praca jest dla nich tylko przykrywką. Gdyby tylko znalazł na to jakiś choć najmniejszy dowód. Wiedział, że pójście tam pewnie niczego nie rozwiąże, bo i tak nikt nie będzie chciał tam z nim rozmawiać. Ale przecież właśnie to powinno o czymś świadczyć. Skoro nie będą chcieli o tym rozmawiać to znaczy, że mają coś na sumieniu. Tylko jak on ma to udowodnić.
Zaczął się zastanawiać co Róża może teraz o nim myśleć. Najpierw miał jej pomóc znaleźć dowody na niewinność Daniela, a teraz sprawy się zupełnie odwróciły. Nie tak to miało wyjść. Ale musiał coś wymyślić, żeby mu zaufała, bo bez niej jego plan by nie wypalił. Oby tylko nie zorientowała się, że ją oszukuje, wtedy wszystko by się posypało.
Nagle natknął się na coś dziwnego, co przykuło jego uwagę. Mianowicie jedno nazwisko, które był pewny, że gdzieś słyszał. Było to nazwisko jednego z pracowników firmy. Wziął do ręki akta, które właściwie powinien już oddać, gdyż dostał je tylko na chwilę, ale był pewien, że jeszcze mu się przydadzą. Zaczął wertować kartki w poszukiwaniu jednego ważnego nazwiska. W końcu natrafił na nie na samym końcu i zszokowało go to kim jest ten mężczyzna w sprawie. Natychmiast chwycił za telefon i zadzwonił do Róży, by ustalić o której godzinnie tam pójdą.
***
Kacper czekał na Różę w umówionym miejscu. Sam nie wiedział dokładnie, gdzie znajduje się firma, więc umówili się, że ona go zaprowadzi. Stał na małym placu przy przystanku autobusowym, a obok znajdowała się kwiaciarnia. Mało ludzi tamtędy przechodziło. Był środek lata, słońce świeciło mocnymi promieniami. Wydawało się niemal, że tańczą one gdzieś w powietrzu, odbijają się aż w końcu trafiają w cel.
Nagle zauważył Różę idącą w jego stronę. Miała na głowie kaptur od bluzy, w którym ciężko ją było poznać. Na nosie miała swoje duże okulary przeciwsłoneczne, które miały chyba służyć bardziej jako sposób ukrycia się przed światem niż osłona przed słońcem. Podeszła do niego i przywitała się cichym głosem. Wiedział, że ciągle jest smutna i przybita. Miał ochotę spytać, czy wszystko ok, ale jakoś nie dał rady. Pewnie ciągle miała do niego żal, nie warto.
-Idziemy? – spytał Kacper ruszając się z miejsca, gdzie stał dłuższy czas.
-W tą stronę – odparła Róża i poszła we wskazanym kierunku.
-Byłaś tam kiedyś? – spytał doganiając ją.
-Tylko przed wejściem kilka razy jak czekałam na Daniela. Nie wchodziłam nigdy do środka.
Kacper mruknął przytakując głową. Po namyśle odważył się na pytanie.
-Długo byliście razem?
-Prawie rok – odparła patrząc na niego natarczywie, jakby chciała mu coś powiedzieć żeby zmienił temat, ale zrezygnowała.
-Ok o nic nie pytam – powiedział unosząc ręce na znak poddania się.
Doszli pod skromny szary budynek. Na pozór ciężko było zauważyć, że znajduje się tam jakaś firma, informowała o tym tylko mała tabliczka wisząca przy wejściu.
-Wchodzimy – powiedział Kacper otwierając drzwi, żeby Róża weszła pierwsza.
Przeszła przez nie i stanęła w środku rozglądając się ze zdumieniem. Wszystko wyglądało tak elegancko, duży hol, piękne drewniane schody, zupełnie inaczej niż z zewnątrz.
Niemal od razu podszedł do nich pewien mężczyzna. Wyglądał na około czterdzieści lat, był wysoki i miał na sobie garnitur.
-W czym mogę pomóc? – spytał niskim głosem.
-Chcieliśmy porozmawiać z kierownikiem – odpowiedział szybko Kacper.
-Są państwo umówieni?
-Nie, ale bardzo nam na tym zależy.
-Niestety, nie mogę państwa wpuścić.
-A czy możemy porozmawiać z kimś innym? Chociaż jakimś pracownikiem.
-Może ja mogę w czymś pomóc o co chodzi?
Kacper wziął głęboki wdech, gdyż mężczyzna zdecydowanie nie wyglądał na kogoś godnego zaufania. Właściwie wolał porozmawiać z jakimś pracownikiem, od którego mogliby się jak najwięcej dowiedzieć.
-Przejdę do rzeczy. Czy to co zrobił Daniel Polak ma coś wspólnego z ta firmą?
Mężczyzna spojrzał na niego najpierw zdziwiony, a potem jakby wręcz oburzony tym pytaniem.
-Nie rozumiem, o co panu chodzi. Pan Polak już tu nie pracuje – odparł starając się zachować spokój.
-Zapewnie dlatego, że obecnie przebywa w areszcie. A jak wytłumaczy pan, że jeden z pracowników tej firmy jest jego adwokatem w sądzie?
-Nic nie będę tłumaczył proszę stąd natychmiast wyjść – powiedział już zdenerwowanym głosem i wskazał ręką drzwi.
Kacper postanowił nie pytać więcej. I tak to by nic nie dało. Ale zachowanie mężczyzny potwierdziło jego wątpliwości. Oboje z Różą spokojnie wyszli.
-Naprawdę jego adwokat tu pracuje? Czemu mi nie powiedziałeś? – spytała patrząc na niego ze zdziwieniem.
-Jakoś zapomniałem.
-No, ale poza tym faktem, nie mamy nic – stwierdziła sama zdziwiona rozczarowaniem w swoim głosie.
-I właśnie to jest w tym podejrzane – odparł Kacper wyjmując z kieszeni dyktafon po czym nacisnął jeden guzik i z urządzenia wydobyły się głosy rozmowy jego i mężczyzny.
-Zawodowiec – mruknęła pod nosem Róża.

Data:

 2007

Podpis:

 ღ(√ιק)

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=49194

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl