DRUKUJ

 

"OPIUM"

Publikacja:

 09-04-07

Autor:

 hanu7
Czołówka.

Wysoka dziewczyna o długich rdzawych włosach przegląda się w lustrze z uśmiechem i wychodzi z mieszkania. Anna ubrana jest w wytarte niebieskie jeansy i czerwoną wiązaną z boku bluzkę.
Siedzi na przystanku wpatrując się w rozłożoną na kolanach mapę.
Stoi z zamyśloną miną w tramwaju.
Ogląda przez szybę wielkie budowle wyrosłe z asfaltu. Padające na nie światło zachodzącego słońca zdobi je pomarańczowymi odcieniami.
Bohaterka przechodzi w tłumie ludzi przez ulicę, podnosi głowę i spogląda na wysoką, rzucającą się w oczy budowlę z zegarem. Przyspiesza kroku.
Przechodzi przez park. Na zewnątrz zaczyna się ściemniać.
Ania stoi pod wielkim monumentalnym teatrem, wokół jeżdżą samochody. Rozgląda się z mapą w ręku. Rusza biegiem w stronę baru, nad którym widnieje napis „OPIUM”.


1. Int. Klub OPIUM. Popołudnie.

Widzimy 23-letnią dziewczynę przed małym okrągłym stolikiem. Jest ubrana w ciemną bluzkę z dużym dekoltem. Stuka długimi niebieskimi paznokciami w drewno niecierpliwiąc się. Mężczyzna siedzący naprzeciwko trzyma w rękach białą zadrukowaną kartkę - jej CV. W prawym górnym rogu zdjęcie szatynki szczerzy się w wymuszonym uśmiechu.

Mężczyzna
Opowiedz coś o sobie.

Odkłada dokument. Dziewczyna otwiera szerzej oczy z zaskoczenia. Zagryza wargę.

Dziewczyna 1
No to mam 23 lata. Nazywam się Madzia, ale znajomi mówią do mnie madzik. Znam OPIUM, często tu bywam ze znajomymi. Bardzo lubię ten lokal. Zobaczyłam ogłoszenie w gazecie i pomyślałam, że spróbuję. Co prawda nie mam doświadczenia, ale chciałabym je zdobyć.

Za stolikiem siedzi już inna dziewczyna. Młodsza od tamtej. Ma blond włosy sięgające do ramion. Jest bardzo zadbana, uśmiecha się całym uzębieniem. Na rękach trzyma małego pieska opatulonego w różowy futrzany kombinezon.

Dziewczyna 2 (kładąc pieska na stole)
To mój kochany psiaczek, nazywa się Pikuś. Zdobył ostatnio wyróżnienie na konkursie w Łodzi. Moje maleństwo. Prawda, że śliczny. Proszę go pogłaskać i zobaczyć, jaką ma mięciutką sierść. (dziewczyna potakuje zapraszająco głową)

Zmienia się osoba. Tym razem dziewczyna jest ubrana w granatowy żakiecik. Pod spodem ma białą bluzkę z kołnierzykiem. Siedzi wyprostowana wypinając do przodu klatkę piersiową. Mruży oczy w uśmiechu. Mówi bardzo szybko. Głośno zaciąga się, co jakiś czas powietrzem.
Dziewczyna 3
Dzień dobry. Nazywam się Amelia Kusztyk. Mam 22 lata. Jestem świadoma swoich obowiązków, pracowałam w okresie letnim i wiem jak to wszystko wygląda. Nie będzie więc to dla mnie nowość. I Pewnie może to być nawet ciekawym zjawiskiem. Wiem, jakie są relacje pomiędzy mną a klientem i wiem jak sprostać jego wymaganiom. Nigdy się nie spóźniam do pracy. Jestem zawsze odpowiedzialna i zaangażowana w to, co robię. Dodatkowo...
Kiedy bierze kolejny oddech zmienia się osoba przy stoliku.

Dziewczyna 4
Wiec proszę Pana nie pracowałam jeszcze w tym zawodzie, wiadomo, że od czegoś trzeba zacząć, szybko się uczę, także nie powinno być problemów. (telefon dzwoni w torebce kandydatki) Przepraszam na chwilkę. (odbiera i siada bokiem do mężczyzny) Aaach, cześć Marlenka, tak, tak. Naprawdę? Nie no nie gadaj!
No, ja to jestem na rozmowie o pracę. No tak, przecież Ci mówiłam, że idę. Nieeee. (śmieje się)

Znowu pokazana jest pierwsza z dziewczyn. Szatynka zagryza paznokieć małego palca wpatrując się w podłogę. Spogląda pytająco na mężczyznę z obawą w oczach.

Dziewczyna 1
Mam takie małe pytanie. Będę musiała coś zmywać? Szklanki czy coś takiego? (prostuje rękę i spogląda na swoje paznokcie).

Zmiana

Dziewczyna 4 (odkłada telefon na stolik)
Przepraszam. Na czym to ja skończyłam. A, jestem bardzo komunikatywna, otwarta, lubię poznawać nowych ludzi i nowe miejsca. (na stoliku wibruje telefon dziewczyna patrzy na niego przez chwilę, nie może się powstrzymać, chwyta za aparat i odbiera).

Zmiana

Stolik jest pusty. Podchodzi do niego Anna w czerwonej wiązanej z boku bluzce. Siada z uśmiechem i poddaje mężczyźnie swoje CV.

Anna
Dzień dobry. Nazywam się Anna Kiszkowska, mam 19 lat i nie ukrywam, bardzo chciałabym u Pana pracować.(dziewczyna uśmiecha się). Wcześniej pracowałam w Kaliszu za barem, i tam też się urodziłam. Potem wyjechałam do Krakowa do liceum i pracowałam jako hostessa, a w wakacje byłam barmanką w Stalowych magnoliach na rynku. Teraz przyjechałam do Warszawy uczyć się w szkole reklamy. Uwielbiam poznawać nowych ludzi i z nimi rozmawiać. Nie biorę narkotyków, jestem pracowita. Mam też skończony kurs pierwszej pomocy, także jakby komuś coś się działo to zawsze mogę wyskoczyć z zza baru i odratować jakiegoś klienta. (uśmiech) Bardzo mi się tu podoba, wystrój jest naprawdę czarujący. Szczególnie te malowidła przy barze - bardzo nastrojowe.

Na stoliku leży CV Anny. Męska ręka zapisuje czarnym długopisem 5+ w kółeczku obok przyklejonego zdjęcia.

W pierwszej sali baru słychać głośne rozmowy czekających kandydatek. Dookoła ściany są czerwone. Z małych okienek przy barze w połowie przysłoniętych mosiężnymi bordowymi zasłonami pada uliczne światło. Podłoga jest drewniana, przy drzwiach jest antresola z drewnianymi stolikami. Pod nią widać schody do dolnej części w piwnicy, teraz zapieczętowanej barierkami. Atmosfera jest gorąca. Dziewczęta czekają na werdykt.
Pod długim niskim stolikiem widać po kolei różne kobiece buty. Przeważnie wysokie szpilki różnych kolorów. Wszystkie wykonują niespokojne ruchy - rytmiczne uderzanie o podłogę, albo kiwanie. Obraz zatrzymuje się na stopach Ani. Ma ubrane czarne płaskie sandałki. Dziewczyny czekają na wyniki castingu na barmankę klubu OPIUM. Mężczyzna w szarej marynarce podchodzi do dwóch dziewczyn. Wskazuje na nią palcem.

Mężczyzna
Ty i ty, zostańcie. Reszta może już iść.

Ania uśmiecha się promiennie. Inne dziewczyny powoli wstają patrząc na nią z zawiścią i powątpiewaniem. Wszyscy wychodzą z sali oprócz dwóch wskazanych dziewczyn. Druga – Kasia - ma związane w kucyk, krótkie blond włosy. Jest ubrana w dżinsy i czarną bluzkę z kołnierzykiem. Uśmiecha się do Ani nieśmiało jest od niej dużo niższa.
Z dolnej części knajpy po schodach wychodzi do głównej sali trzech mężczyzn. Jeden z nich (Krzysztof ) to mężczyzna, który prowadził rozmowy. Jest ubrany w szary garnitur. To on wskazuje na dziewczyny.
Drugi jest wielki. Jego opasły brzuch wylewa się ze spodni - to Zbyszek.
Trzeci ubrany jest w elegancką ciemno bordową koszulę i czarne spodnie. Jest szczupły. Czarne gęste włosy na głowie odmładzają twarz. Wygląda trochę jak Latynos. Ma około 40 lat. W jednym ręku trzyma CV dziewcząt, w drugim papierosa. Jest menadżerem knajpy. Nazywa się Marek.

Krzysztof
Oto one. (wskazuje na dziewczyny)

Marek
Witam Panie. Krzysia już poznałyście. To jest Zbyszek. A ja jestem od dziś waszym szefem. Usiądźmy. (wymieniają się imionami ściskając sobie dłonie)

Menadżer Wskazuje gestem na kanapy przy stoliku. Wszyscy się rozsiadają. Dziewczyny uśmiechają się nie wiedząc, czy się odezwać.

Ania (wypala nagle)
To, kiedy zaczynamy?

Marek (pobłażliwym z uśmiechem)
Jutro oczywiście. Pracujemy tu od czwartku do soboty. Jutro przychodzicie do pracy na 17-tą.

Ania (obie dziewczyny kiwają głowami)
OK.

Marek
Powiedzcie mi dziewczyny jeszcze ile chcecie zarabiać.

Ania
A ile Pan może zapłacić.

Marek spogląda na Anię z zainteresowaniem. Ona robi niewinne oczy.
2. Int. Opium. Godzina 17.10.

Opium jest jeszcze zamknięte. Kelnerki sprzątają salę. Zamiatają, czyszczą stoliki z wosku. Wśród nich jest także Kasia.
Za barem stoi Andrzej - 25 letni marynarz niższy od dziewczyny. Ania stoi z nim, słuchając uważnie i obserwując każdy jego ruch.

Andrzej
Ok. Wszystko, czego ci potrzeba masz tu za barem.

Chłopak otwiera różne półki i pokazuje, co w nich jest. Podchodzi szef.

Marek
I jak tam samopoczucie.

Ania
A w porządku, dziękuję. Trochę się lękam, bo to mój pierwszy dzień pracy. Ale myślę, że jakoś dam radę.

Marek (mierząc dziewczynę wzrokiem z góry na dół)
Na pewno. Możesz zacząć od zrobienia mi ekspresso.

Ania (potakuje i pyta cienkim wycofanym głosem w stronę barmana)
Andrzej, gdzie jest kawa?

3. Int. Opium. Godzina 21.15

Biała mała filiżanka napełniła się kawą z ekspresu. Ania stawia ją na spodku, dodaje łyżeczkę, dwie kostki i podaje na tacę dla kelnerki. Druga dziewczyna – Beata - stoi już z kolejnym zamówieniem.

Beata (tańcząc w miejscu przy barze)
Dwa razy żywiec duży. Raz wódka z redbulem i raz mokito.

Ania przygotowuje zamówienie. Andrzej ją pośpiesza. Na sali robi się coraz większy tłum. Ludzie stoją przy barze, żeby szybciej dostać swoje zamówienie. Ania nalewa trunki coraz szybciej. Spogląda, co jakiś czas na zegarek.

Klient
Poproszę trzy razy żywca i dwie szarlotki.

Ania
Nie sprzedajemy szarlotek.

Andrzej (wywraca oczami)
Przepraszam Panowie za moją koleżankę, pierwszy dzień w pracy.
(do Anki) Ty lej piwa ja naleje szarlotki. To drinki. Jabłko z żubrówką.
Pod bar podchodzi chudy wysoki blondyn. Jest modnie ubrany. Zwraca się do Anki.


GRZESIEK (przeciąga słowa)
Hej, ty pewnie jesteś nową barmanką.

Ania
Na to wygląda.

Grzesiek
Cześć. Grzesiek, selekcjoner, nalej mi kieliszka wiśniówki i zapisz mi na kreskę. Chyba, że macie jakąś wódkę górką.

Ania
Górką?

Podchodzi Andrzej. Stawia dwa kieliszki i wypełnia je przeźroczystym płynem.

Andrzej (podnosząc kieliszek do Grześka)
Twoje zdrowie.

Po wypiciu.

Grzesiek
Dzięki Andrzejku od razu mi lepiej.

Ania (do Andrzeja po odejściu selekcjonera)
O co tu chodzi?

Andrzej
Zajmij się pracą. Później ci powiem.

Ania z Andrzejem obsługują w szybkim tempie ludzi przy barze. Jeden chłopak zamawia drinka. Ania próbuje odnaleźć tę pozycję w karcie drinków. Jednak jej nie znajduje.

Ania
Andrzej zrobisz drinka Kosmo dla Pana? Nie ma go w karcie.

Andrzej nie reaguje. Ania podchodzi do niego bliżej.

Ania
Andrzej proszę cię. Zrób Kosmo dla gościa ja nie wiem jak.

Andrzej
Za chwile teraz jestem zajęty.

Ania (do klienta)
Musi Pan chwilę poczekać.

Zegar pokazuje godzinę 6 rano. Ludzi wciąż nie ubywa. Andrzej zaczyna się robić nerwowy.

Andrzej
Słuchaj musisz to robić szybciej.

Ania nie może się połapać w robieniu kamikadze.

Ania (do Andrzeja)
Na ile kieliszków rozlewacie?

Andrzej (mieląc lud)
Na cztery.

Ania
A ile kosztuje?

Andrzej
Jestem zajęty. Sprawdź sobie w karcie.

Młody klient
Dziewczyno! Co ty tam robisz za tym barem.

Ania zaciska usta, postanawiając nie odpowiadać. Oddając drinka w kieliszkach odbiera za niego pieniądze. Wstukując zamówienie do kasy, myli się, wciskając inny kod na monitorze.

Ania
Andrzej pomożesz mi? Coś się zacięło.

Andrzej zniesmaczony podaje klientowi piwo. Podchodzi do kasy, coś szybko przyciska. Nabija swoje cztery ostatnie zamówienia i zwraca się do dziewczyny nalewając kolejnego drinka.

Andrzej
Zapamiętuj sobie więcej. Potem nabijaj. Idę do kibla.

Ania
Nie wiesz, o której kończymy pracę?

Andrzej
Jak wszyscy wyjdą.

Ania (z powątpiewaniem, żartobliwie)
Jak ludzie wyjdą dopiero o 10 rano, to do tej godziny musimy pracować?

Andrzej
Nie. Jak ludzie wyjdą o 10 rano to my dopiero o 11, albo o 12 po zrobieniu rozliczenia.

Uśmiech gaśnie na twarzy Ani - mina jej rzednie.

4. Int. Mieszkanie Ani. Dzień.

Dziewczyna otwiera cichutko drzwi. Wchodzi do swojego mieszkania. Światło poranka rozświetla wnętrze. Ania dzieli pokój ze współlokatorką, Agnieszką, która właśnie wyszła z łazienki.

Agnieszka
O cześć. Gdzie byłaś?

Ania (wykończonym głosem)
W pracy.

Agnieszka
Do 9 rano?

Ania
Na to wygląda.

Wykończona barmanka pada na swoje wielkie łóżko. Przymyka oczy. W tle słyszymy jak w jej głowie narastają rozmowy ludzi z baru i szum połączony z muzyką. Kiedy zamyka powoli oczy gwar zaczyna cichnąć, aż zamienia się w idealną ciszę.


5. Int. Mieszkanie Ani. Późne popołudnie.

Budzik rozbrzmiewa na cały pokój, wskazuje godzinę 16.00. Zaspana dziewczyna w końcu wyłącza go leniwą ręką. W pośpiechu myje zęby i ubiera się. Podkrążone oczy i zmęczona twarz odbija się w lustrze. Wychodzi.

6. Int. Klub OPIUM. Wieczór.

Ania wita się z kelnerkami, które już sprzątają. Wchodzi za bar.

Ania
Zrobić wam kawkę?

Kasia z Beatą podchodzą pod bar.

Kasia (wyciągając papierosy)
Im szybciej tym lepiej.

Dziewczyny piją kawę i palą długie białe papierosy.

Ania
Kawa i papierosy - upojny Jim Jarmusz. (uśmiecha się).

Dziewczyny patrzą na nią ze zdziwieniem –wzruszają ramionami. Barmanka macha na to ręką i zostawia temat.

Kasia
Ciekawe, kiedy w końcu przydzielą nas na dół. Jesteśmy tu już piąty dzień.

Ania
Ja tam wolę na górze. Przynajmniej muzyka ci tak w uszy nie wali. Już tutaj pytam czasem po trzy razy, co podać: „Co? Może Pan powtórzyć?”

Beata
Na dole więcej zarobisz.

Kasia
No mam nadzieję. Wczoraj dostałam 12 zł napiwku przez całą noc. Jak tak dalej pójdzie to długo tu nie popracuję.

Ania
Beata ty tu pracujesz jakiś czas?

Beata
Nie, weszłam tydzień przed wami.

Ania
Zastanawiam się, czemu tu panuje ciągła wymiana pracowników.

Kasia (śmiejąc się)
Bo po miesiącu już nie dają rady wstać z łóżka.

Ania uśmiecha się, ale tylko na chwilę. Zaciąga się dymem papierosowym i powoli go wypuszcza.

Beata
Zawsze jak chcesz więcej zarabiać możesz brać przykład z Karolinki. Jej szef płaci ekstra. Za dodatkowe minuty w magazynie.

Ania
Jak to?

Beata
Normalnie. Dostaje wyższą stawkę niż wszystkie kelnerki. Nieźle to sobie wymyśliła.

Kasia
Zwykła dziwka i tyle.

Dziewczyny palą w ciszy.
Do OPIUM wchodzi szef. Zbliża się do baru.

Marek (zwraca się do kelnerek)
Skończyłyście już sprzątać?

Dziewczyny wstają bez słowa, gaszą papierosy i wracają do swojej pracy. Ania ciągle pali uśmiechając się do Marka.
Ania
Jest dziś jakiś nowy towar? Skończyło się wczoraj Martini i Absolut.

Marek
Nie twoja w tym głowa. Dziś pracujesz z Mateuszem na dole. Jeden z barmanów nie mógł przyjść. Andrzej poradzi sobie sam na górze.

Ania schodzi do dolnego baru po schodach. Zapala światło i ogląda nowe miejsce pracy. Pomalowane ściany między blatem pokazują obrazy z Kamasutry. Indyjskie posążki wymalowane na złotawy kolor nadają temu miejscu tajemniczy charakter. W Sali tanecznej dookoła poustawiane są czarne pufy i stoliczki. Czerwone ściany odbijają się w lustrach. Dziewczyna zauważa swoje odbicie. Zmęczone oczy wyglądają jakby obco. Spokój i ciszę miejsca zakłóca przystojny, wysoki brunet z lekkim zarostem. Patrzy nieprzychylnie na barmankę.

Mateusz
Słyszałem, że dzisiaj pracujemy razem.

Ania
Aha.

Mateusz
W takim razie wiedz, że wcale mi się to nie podoba. Skoro jednak już tu jesteś postawię sprawę jasno: albo nauczysz się jak się tu „robi”, albo od razu się zwolnij.

Ania
Nie wiem, o co ci chodzi? Znam już kasę na pamięć, z drinkami też idzie mi całkiem nieźle. Nie wiem, co naopowiadał ci Andrzej, ale…

Mateusz (przerywa jej w pół zdania)
Może tobie wystarczą pieniądze, które dostajesz. Nam nie.

Chłopak stoi za barem razem z Anią, trzyma w ręku butelkę wódki z lejkowatą końcówką do nalewania.

Mateusz
Zasada jest prosta. Na każdym drinku, każdym piwie, każdym małym kieliszku oszczędzasz coś dla siebie. Musisz nauczyć się lać wódkę z butelki do drinków. Policz sobie ile sekund potrzeba ci żeby przechylona butelka nalała kieliszek. Kiedy już będziesz to miała obcykane, zawsze lejesz czterdziestki. Tak żeby po 5 kieliszkach rozlanych jeden był górką, ciągle w butelce. Kiedy następny klient zamawia kieliszek ty lejesz mu czterdziestkę, nie nabijasz zamówienia a pieniądze bierzesz dla siebie. Tylko uważaj, musisz być pewna siebie jako barmanka, żeby żaden gość nie uznał, że go oszukujesz.

Ania
A co jeśli się nie dostosuję? Co, jeśli będę lała jak dotychczas?

Mateusz
Wtedy wejdziesz z nami na ścieżkę wojenną, a chyba nikt z nas tego nie chce! Musisz zrozumieć, że tu szef robi nas na kasę, a my jego. Tak działają Warszawskie kluby. W tym mieście wszyscy tak robią. Jak kogoś nie będziesz oszukiwać, to ktoś oszuka ciebie. Im szybciej to zaakceptujesz, tym lepiej dla ciebie. W zasadzie szef zawsze dostaje tyle kasy, ile sprzedaliśmy jego trunków. Po prostu nadwyżkę bierzemy my.

W Sali na dole jest mnóstwo ludzi. Mateusz szybkimi ruchami obsługuje tłum. Nasza bohaterka posłusznie wykonuje polecenia kolegi po fachu. Ludzie wykrzykują swoje zamówienia, a ona podaje im, czego chcą. Co jakiś czas wkłada pieniądze do kieszeni. W głowie ciągle słyszy instrukcje barmana. Właśnie je wciela w życie.

Mateusz
Jeśli ktoś zamawia sok, ty lejesz mu soku, ale najpierw dajesz do szklanki przynajmniej 4 kostki lodu. Lejesz dokładnie tak żeby płyn docierał półtora, lub dwa centymetry do brzegu szklanki. Po czterech sokach za jeden bierzesz sobie do kieszeni. Tak samo jak z wódką.
Jeśli ktoś zamawia wódkę z redbulem nie dajesz mu całej puszki. Lejesz tyle ile normalnie nalałabyś soku. Jeśli jest tam pięćdziesiątka, albo setka to zostaje ci spory zapas w puszce. Nie dawaj jej klientowi, tylko schowaj do lodówki. Kiedy będziesz miała kolejnego drinka z redbulem, wylej do końca tamtą używaną puszkę i weź kasę za nią dla siebie.
Jeśli chodzi o piwo musisz lać je z pianą. Tak żeby kreska na kuflu była w połowie piany. Kiedy ta opadnie, piwa będzie mniej niż powinno być. Tylko zanim zarobisz tak na piwo, spokojnie z 10 musisz nalać. Dodatkowo, także możesz liczyć na mniej wylanego piwa, gdy ktoś sobie zażyczy je z sokiem.
Z coca-colą robisz podobnie jak z napojem bogów. Z innymi drogimi alkoholami w drinku jak z wódką. Na koniec dnia dzielimy się kasą. I tyle. A, i jeszcze zawsze w soboty przynosimy jedną lub dwie nasze butelki wódki. Wtedy cała kasa za nie idzie do nas. To nawet sporo wychodzi, sama sobie policz ile. Najważniejsze jest wtedy, żebyś nie nabijała nic na kasę przy nalewaniu. Taką wódkę dajemy na początku lub na końcu, żeby szef się nie pokapował. To chyba tyle na dobry początek. Jakbyś czegoś nie wiedziała pytaj w trakcie.

Zmęczona Ania siedzi na krzesełku przed swoim barem. Jest inaczej ubrana. Pali papierosa. Mateusz zza baru daje jej kieliszek do wypicia.

Mateusz
I jak idzie?

Ania
Całkiem nieźle. Mam już ponad dwie stówy w kieszeni.

Mateusz
Napij się, dopiero 6.

Ania wypija kieliszek krzywiąc się.

Mateusz
Może chcesz coś mocniejszego. Biały proszek na pewno dodałby ci mocy.

Ania
Nie, dzięki. Nie tykam dragów.

Mateusz
Wódki na początku też nie piłaś.

Barmanka patrzy na niego z gniewną miną. Idzie do ubikacji. W jednej z kabin ktoś charknął na muszlę klozetową. Zielono-żółta kula gluta odrzuciła Ankę w konwulsjach do tyłu z obrzydzenia. Kiedy wychodzi z drugiej kabiny, młoda dziewczyna wraz z chłopakiem stoją przymuleni przy blacie umywalki. Chłopak kartą kredytową z białego proszku układa „ścieżkę”.

Ania
To damska toaleta znaczek jest na drzwiach. Nie mam ochoty więcej cię tu spotkać. Zresztą oboje wychodzicie, za minutę zejdzie tu ochroniarz i lepiej żeby was tu już nie było.

Ania wychodzi, a młoda para patrzy na siebie ze zdziwieniem.

Chłopak (mrużąc brwi)
Kto to był?

Dziewczyna (zniesmaczona)
Nie mam pojęcia, jakaś skończona idiotka.

7. Int. Mieszkanie Ani. Popołudnie.

Bohaterka śpi. W jej głowie roją się rozmowy z baru. Donośny gwar jest coraz głośniejszy. W końcu zamienia się w dzwonek budzika. Ania wyłącza go zaspana. Wstaje powoli i idzie do łazienki. W pokoju wiszą na krzesłach porozrzucane ubrania. Na stoliku przy drzwiach widzimy brudne talerze i wibrujący telefon komórkowy. Dzwonek telefonu głośno daje o sobie znać. Ania odbiera rozdrażniona. Siada na krześle.

Ania (zaspana, powoli składa słowa)
Mama? Cześć. Co? No tak, bo wczoraj byłam w pracy. O kurcze, zapomniałam złożyć mu życzenia. No wiem. No dobra zadzwonię do niego. No. W szkole? (krótka przerwa, jakby chciała sobie przypomnieć co to właściwie za słowo) Tak sobie. Nie, nie, wszystko w porządku. (rozgląda się po pokoju, wykrzywia twarz w grymasie) Nie no, mamo wiem. Przecież staram się jak mogę. No, dobra, tak. Musze kończyć. Zadzwonię do ciebie później, ok? No, no to kończę. Pa. Dobrze. Wiem. Pa.

Dziewczyna siedzi jeszcze przez jakiś czas, wpatrując się w pustą przestrzeń przed nią. Ściska w ręku telefon.

8. Int. Opium. Bar na górze. Wieczór.

Przed Anką po drugiej stronie baru siedzi zmęczona kelnerka powoli sącząc kawę. W sali nie ma nikogo więcej.

Ania
Naprawdę sypiasz z szefem?

Karolina (zdziwiona)
Słucham?

Ania
Dziewczyny mówią, że sypiasz z Markiem.

Karolina (smutnieje i wpatruje się w podłogę)
A co was to wszystkich obchodzi. Mogę sobie robić, co mi się żywnie podoba. To moje życie!

Ania
Co do tego nie ma wątpliwości. Tylko, że szef nie jest zbytnio… wierny. To Ci nie przeszkadza?

Karolina
Przecież nie jesteśmy parą.

Ania (żartobliwie)
No tak, to wszystko wyjaśnia.

Karolina
Słuchaj nie każdy ma mamę, która może zawsze pomóc. Moja nie żyje od 3 lat. Zostałam sama, wyjechałam ze wsi i muszę sobie teraz jakoś radzić. W Warszawie to jest normalne. Inne dziewczyny też tak robią. Przecież nie robie tego z pierwszym lepszym. Szef nie jest taki zły. Kiedyś nawet mi się podobał. (uśmiecha się) Po prostu daje mi to, co ma, a ja mu daje to, co ja mam.

Szef wchodzi do Sali. Barmanka patrzy na niego osobliwie, potem na Karolinę, która się do niego obraca. Szef wychodzi bez słowa. Ania zamyślona wpatruje się w drzwi.

9. Int. Opium. Bar na górze. Godz. 3 rano.

Na dole w piwnicach tłumy tańczą w rytm ogłuszającej muzyki haus. Dwie kelnerki z dołu - Kasia i Beata - tańczą razem z ludźmi. Mateusz woła je przez tłum. Jedna podbiega. Barman krzyczy coś do niej. Wciska jej w ręce tacę. Kasia wychodzi z nią do góry po schodach. Zatrzymuje się przy znajomym. Kładzie mu rękę na szyi, przysuwa się i szepce mu coś do ucha. Chłopak kiwa głową i uśmiecha się szeroko. Kelnerka przedziera się przez ludzi przy drugim barze do Anki.
Kasia
Chłopakom zbrakło czystych kufli. Dasz mi kilka?

Anka kiwa głową. Wypija pod barem kieliszek wódki i podaje dziewczynie szkło.

Ania
Jak u was na dole?

Kasia
Zapieprz. Ludzie się przepychają. Nic nie ubywa.

Ania jeszcze raz kiwa głową. Jakaś kobieta w krótkiej mini i wysokich czarnych butach wchodzi na bar i tańczy na blacie. Andrzej stojący obok Anki patrzy na nią z dołu z uśmiechem. Kasia odchodzi a w jej miejsce wciska się Grzesiek- selekcjoner. Widząc, że barmani mają dużo pracy wchodzi za bar i sam sobie nalewa soku.

Grzesiek
Hello. Zapiszcie mi sok jabłkowy. Ania jak samopoczucie?
(podrzuca kciukiem białą tabletkę do góry i łapie ją w usta)

Ania (kręci głową)
Idź mi już stąd.

Grzesiek
To mój chłopak jeszcze go nie poznałaś. (wskazuje na ładnego zadbanego chłopaka z kaszkietem)

Ania (zdziwiona próbuje ukryć zażenowanie. Podaje mu rękę)
Hej. Anka.

Grzesiek wchodzi na bar, kilka sekund kręci tyłkiem i zeskakuje.

Ania (do Andrzeja)
Grzesiek jest gejem?

Andrzej
No pewnie. Nie wiedziałaś?

Ania
Spoko. Tylko żeby go szef nie wyczaił.

Andrzej
No co ty! Przecież szef wie. Pewnie, dlatego go wybrał.

Ania
Bo jest gejem?

Andrzej
No i ma styl. Wie jak się ubrać. I kogo wpuścić.

Z dolnej Sali wchodzi po schodach długi „pociąg” ludzi trzymających się za ramiona lub talię. Wszyscy śpiewają tekst piosenki. Kasia znowu stoi przy barze i macha do Ani tacą. Mówi ruszając ustami bezgłośne „jeszcze”.

Ania z Andrzejem schodzą do dolnego baru. Na parkiecie tańczą jeszcze tylko trzy osoby. Dwóch tańczących młodzików ma założone takie same białe bluzy rażące w ultrafiolecie, a na głowie okulary przeciwsłoneczne. Tańczą jakby w ogóle nie zauważyli braku innych. Przy ścianie kołysze się niska czarnowłosa dziewczyna. DJ-je ciągle dobrze się bawią. Mateusz za barem waży butelki. Zauważa współpracowników i uśmiecha się.

Mateusz
Zamknęliście już bar?

Ania
Na górze już nikogo nie ma.

Andrzej
A gdzie Jacek.

Mateusz
W kiblu.

Mateusz wyciąga na blat trzy kieliszki i nalewa je do pełna złotą Tekilą. Podaje im kieliszki.

Mateusz
Przyjaciele napijcie się ze mną w ostatnim dniu pracy. Oby mi się udało za granicą. W tym kraju nie widzę dla siebie przyszłości.

Ania
Zwalniasz się?

Mateusz
Aha. Jadę z dziewczyną do Irlandii. Gadałem już z szefem.

Ania
Czemu nic nie mówiłeś?

Mateusz
Wypijesz to moje zdrowie czy nie? (śmieje się) Tu macie pomarańcze, cynamon. Życzycie sobie jeszcze jakiś rewelacji?

Cała trójka podnosi kieliszki do góry i wypija. Ania krzywi się strasznie.

Ania
Ochydctwo! Nie wiem jak możecie to pić!

Mateusz
Ok, czyli stawiam po jeszcze jednym.

Z łazienki wychodzi Jacek - bardzo niski, ubrany w koszulkę bakardi - czwarty barman. Pociąga nosem i zdziwiony spogląda na resztę często mrugając. Za nim pojawia się szef schodzący ze schodów.

Marek
Kończymy na dzisiaj. Wyproście ich już dziewiąta. Remanent do góry.

Przypatruje się Jackowi, który ciągle pociąga nosem. Szef przesuwa wzrok na Ankę i ściąga usta. Ance na spodnie kapie krew z nosa. Wszyscy teraz patrzą na nią. Anka próbuje zatrzymać krew rękami.

Marek
Widzę, że się tu już zaklimatyzowałaś na dobre. (spogląda to na Ankę to na Jacka nienawistnym wzrokiem) Przynieście mi na górę remanent i spadać do domu. (odwraca się i wychodzi po schodach na górę)

Anka stoi w ubikacji i próbuje wytrzeć z twarzy krew. Odchyla głowę do tyłu i trzyma. Do ubikacji wchodzi Mateusz.

Mateusz
Nic ci nie jest?


Anka
Spoko, chyba musze trochę odpocząć, bo inaczej ta praca mnie wykończy na dobre. Szkoda, że już jedziesz. Chociaż byłeś na początku dla mnie paskudny, to teraz wydajesz mi się najbardziej prawdziwy w tym całym syfie. Będzie tu ciebie brakować. Życzę Ci powodzenia. (przytula się do niego ciągle odchylając głowę)

Mateusz (odwzajemnia uścisk)
Oj Anka, Anka. Jesteś tu najdziwniejsza z wszystkich.

Anka
Na to wygląda. (śmieje się)

10. Int. Mieszkanie Ani. Przedpołudnie.

Ania zmęczona i wyczerpana siedzi na łóżku i zdejmuje z siebie ubranie. Agnieszka – współlokatorka - wchodzi otwiera drzwi pokoju, staje w drzwiach i mówi ze łzami w oczach.

Agnieszka
Przykro mi, ale musisz się wyprowadzić. Ten burdel w ogóle się nie zmienia. Ja tak nie mogę. Znalazłam nową współlokatorkę. Możesz zostać do końca miesiąca, później musisz się wyprowadzić.

Ania pada na łóżko. Zakrywa ręką twarz.

11. Int. Ulica przed barem „Lustra”. Ranek.

Andrzej namówił Anię żeby poszła z nim do luster po pracy. Szef poszedł z nimi niechętnie.

Marek
Zobaczysz, że Ci się nie spodoba. To jest hołota. Naprawdę mogę cię zabrać gdzieś, w jakieś cywilizowane miejsca.

Andrzej
Szefie tu jest w porządku. Po wyjściu od nas ludzie tu przychodzą.

Marek
Właśnie, dlatego się obawiam.

Ochroniarze przy wejściu przybijają im pieczątkę na ręku.

12. Int. Lokal „lustra”. Ranek.

Trójka nowoprzybyłych wchodzi do środka. Wokół nich przewijają się naćpani ludzie. Wszyscy pchają się na siebie i patrzą niewidzącym wzrokiem. Ludzie z prawej strony wyją do księżyca, które widać przez przyciemnione okna. Czerwone porwane zasłony przykrywają małą część oszklonej ściany. Lokal wygląda jak najgorsza speluna. Andrzej kieruje się w stronę baru. Anka patrzy przerażona na to, co się tam dzieje. W połowie drogi do baru spotykają Grześka. Tańczy na środku z podwiniętą koszulką. Wita się z przybyłymi i tańczy dalej. Ruchy wszystkich obecnych są jakby spowolnione magiczną różdżką. Tylko Ania, Marek i Andrzej wydają się odcięci od tego świata.
Kiedy podchodzą pod szatnię z prawej strony słychać inną muzykę od tej, która leci w pierwszej sali. Anka zaciekawiona idzie w tamtym kierunku. W mniejszej sali ludzie zachowują się tak samo. Pada na nich niebieskie światło lamp. Wyglądają jak wielkie stado zombi. Anka wraca do kolejki przy szatni. Podchodzi do Andrzeja i chwyta go za rękaw.

Ania
Tu wszyscy są naćpani.

Andrzej
Przesadzasz

Ania
Andrzej wszyscy ci ludzie to ćpuny. Jak w ogóle może coś takiego istnieć. Tu jest okropnie. Czemu Ci ludzie tu przychodzą?

Andrzej
A co mamy robić Anka? Powiedz mi, co innego mamy robić w tym zasranym mieście? (śmieje się chorobliwie)

Dziewczyna rusza ku wyjściu. Przeciska się z obrzydzeniem przez tłumy zamulonych młodych ludzi. Wpada na nią Grzesiek. Próbuje utrzymać równowagę.

Grzesik
Ania umieram. Jestem chory.(na haju śmieje się przez łzy)

Ania
Jak wszyscy tutaj.

Wyrywa się zostawia selekcjonera i kroczy dalej zdecydowanie ku wyjściu.

13. Int. Mieszkanie Ani. Popołudnie.

Na stoliku wibruje telefon dziewczyny. Widzimy napis pojawiający się „ Mama”. W końcu telefon po kilku sygnałach przestaje dzwonić.

14. Int. OPIUM. Noc.

Słychać krzyk Karoliny, otwiera drzwi od szatni i próbuje z niej wybiec. Męska dłoń łapie ją za rękę i wciąga z powrotem. Dziewczyna krzyczy. Wokół szatni zbierają się ludzie. Anka wpada między nich i wchodzi do środka. Karolina leży przy ścianie zakrwawiona i płacze głośno. Marek kopie w drzwi zdenerwowany. Nie zwracając uwagi na barmankę, podchodzi do dziewczyny i chwyta ją za szczękę, podnosząc lekko do góry.

Marek
Nie waż się sprzeciwić. Zrozumiałaś!

Anka łapie go za koszule i odciąga. Szef odtrąca ją na ścianę obok. Do pomieszczenia wchodzi ochroniarz. Próbuje uspokoić Marka i Ankę, która właśnie wstaje z nienawistną miną. Podchodzi do Karoliny i podnosi ją z podłogi. Odwraca głowę do szefa zaciskając usta.

Ania
Zwalniam się! Nigdy więcej nie zarobię dla ciebie ani grosza.

Szef uspokaja się, głośno wciąga powietrze przez nos.

Marek
Nigdzie nie pójdziesz. Nie dostaniesz wypłaty jak teraz stąd wyjdziesz.

Ania
Wali mnie to. Mam dość tego baru. Tych pieprzonych pozorów i udawania, że to wszystko, co tu się dzieje jest normalne. Bo nie jest. Nic tu nie jest takie, na jakie wygląda.

Ania wychodzi z szatni z pobitą Karoliną. Wszyscy zebrani rozchodzą się robiąc dziewczynom tunel do wyjścia.

15. Ext. Ulica przed Opium. Noc.

Ludzie z karetki zabierają pobitą kelnerkę do samochodu. Ania spogląda za odjeżdżającym autem.

16. Int. Nowe mieszkanie Ani. Dzień.

Ania wypoczęta i „świeża” maluje bezbarwną szminką usta. Zabiera torbę na ramię i wychodzi. Jej nowy pokój jest starannie wysprzątany.

17. Ext. Centrum miasta. Ranek.

Dziewczyna jedzie przez miasto tramwajem. Spogląda na zegarek. Uśmiecha się. Wybiega w ostatnim momencie. Przyspiesza kroku. Idzie w kierunku szpitala.

18. Int. Szpital. Sala poporodowa.

Ania uśmiecha się szeroko, kiedy wchodzi do pokoju. Karolina leży na łóżku, jest przykryta kocem, czyta gazetę. Kiedy zauważa koleżankę także się uśmiecha.

Ania
Hej. Wpadłam przed rozmową o prace. Miałam trochę czasu górką. Jak tam samopoczucie?

Karolina
Teraz już dużo lepiej. Myślałam, że ten bul nigdy się nie skończy. Dzwonił do mnie Mateusz. Kazał cię pozdrowić. Nie wiem jak się dowiedział.

Ania
Mówił, co u niego?

Karolina
Jest informatykiem. Znalazł dobrą pracę. Dziewczynę ma przy sobie. Dogadują się. Mówił, że gdyby nie zaistniała jakaś sytuacja to pewnie nigdy by się nie zdecydował wyjechać. Mówił, że Grzesiek zachorował na AIDS.

Ania
Wiem. Gadałam z Andrzejem.

Karolina
Co to za praca?

Ania
W jakimś sklepie z firmowymi ciuchami. Nic specjalnego.

Karolina
Życzę powodzenia. Jak stąd już wyjdę to też będę musiała czegoś poszukać. Póki, co mam miejsce w domu matki. W szpitalu mi załatwili.

Do pokoju wchodzi pielęgniarka. Wnosi maleńkie dziecko.

Pielęgniarka
Już czas karmienia.

Ania skina głową. Podchodzi do malca, chwyta go za rączkę i delikatnie potrząsa.

Ania
Witaj maleństwo. Masz całe życie przed sobą, a ile decyzji.

Bohaterka wychodzi. Karolina karmi piersią noworodka z matczyną miłością w oczach.

19. Int. Sklep z ubraniami. Południe.

Ania, razem z dwoma dziewczynami stoi przed blatem kasy sprzedażowej w sklepie z ubraniami. Ruda długowłosa dyrektorka wkłada notes do torebki i wstaje z za lady.

Dyrektorka
Dobrze. Idę coś zjeść zaraz wracam. Dziewczyny wytłumaczą Ci wszystko.

Kobieta wychodzi, a pozostałe dwie pracowniczki patrzą na siebie z podniesionymi brwiami. W końcu jedna zwraca się do Anki i zaczyna mówić niecierpliwym tonem.

Dziewczyna
Ok. Skoro masz tu pracować musisz znać kilka podstawowych zasad. I ani słowa dyrektorce rozumiemy się?







KONIEC

Data:

 2007

Podpis:

 Vivian

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=52658

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl