DRUKUJ

 

Wbrew cierpieniom, na zawsze... R9

Publikacja:

 09-04-17

Autor:

 AnnaMaria0712
- Wychowywałem Anhele, kształciłem, jednak nigdy nie starałem się być dla niej jak starszy brata, tylko...– mężczyzna przerwał spoglądając na leżącą w łóżku matkę
- Starałem się być jej ukochanym – oznajmił, a ona nie ukrywała złości, która rysował się na jej twarzy
- I dopiąłeś swojego, ale nie możesz się z nią żenić, to twój kaprys, ona nie może zostać twoją żoną, to przybłęda!– uniosła się Raqel
- Nie pozwolę ci abyś obrażała Anhele, kocham ją i już nigdy nie opuszczę, ponieważ jest miłością mojego życia – powiedział stanowczo
- Jeśli się z nią ożenisz zapomnij, że masz matkę – powiedziała kobieta
- Nie mów tak, nie każ mi wybierać – odparł
- Albo ja, albo ta dziewuch!– postawiła warunek, a on bez namysłu odpowiedział
- Zawsze Anhela!– po czym wyszedł z pokoju matki oburzony
- Marc Antoni wróć!– zawołała Raqel, lecz syn nie powrócił. Powoli wstała z łóżka i podeszła do szafy. W dole, zupełnie z tyłu znajdowała się mała, zakurzona skrzynka. Wyciągnęła ją
- Nie mogę pozwolić by ten ślub się odbył, nie oddam jej mojego jedynego syna... ta przybłęda zobaczy do czego jestem zdolna – pomyślała kobieta wyciągając pistolet.
- Jestem taka szczęśliwa, nie wyobrażasz sobie jak bardzo. Teraz wiem co ty Mili przeżywałaś przed swoim ślubem – powiedziała Anhela spacerując z Milagros po ogrodzie
- W końcu na ciebie padło, teraz zostaniesz prawdziwą panią Guzman, żoną ukochanego mężczyzny, który porzucił dla ciebie wszystko. To najlepszy dowód miłości – powiedziała kobieta
- Kto by pomyślał, że jedno spotkanie może tak zmienić człowieka życie – odparła zamyślona piosenkarka. Nagle na jej drodze stanął przyjaciel
- Witaj Anhelo – odezwał się, a ona spojrzała na niego
- Andres przyjechałeś!– zawołała szczęśliwa wpadając w ramiona mężczyzny. On przytulił ją do siebie ciesząc się ze spotkania. Milagros tylko obserwowała zachowanie brata, który pod uśmiechniętą miną ukrywał cierpienie spowodowane ślubem ukochanej kobiety.
- Tak się cieszę, że przyjechałeś – powiedziała, a on spoważniał.
- Nie zupełnie...– nie wiedział jak jej powiedzieć
- Niestety nie będę mógł być na ślubie, przyjechałem tu w sprawach służbowych – oznajmił adwokat spoglądając na siostrę. Anhela odsunęła się od niego
- Ale na przyjęciu weselnym pojawisz się?– spytała zawiedziona
- To zależy czy spotkanie się przedłuży – odparł, a ona posmutniała. Zobaczyła w oddali nadjeżdżającego narzeczonego
- Zobaczymy się później muszę jechać załatwić coś jeszcze z Marciem – dodała po czym odeszła zamyślona
- Nie przeszło ci, wciąż ją kochasz?– spytała Milagros podchodząc bliżej brata.
- Mnie nie okłamiesz. Wiedziałeś, że tak to się skończy. Anhela nie mogła cię pokochać – powiedziała kobieta, a ten spojrzał na nią.
- Byłem z nią przez cały czas w Nowym Jorku. Wspierałem, pocieszałem, zdobyłem jej uczucia. Łudziłem się, że będzie to trwało wieki, lecz on przyjechał i nie miałem wyboru... mogłem tylko patrzeć jak mi ją zabiera... teraz widok jej w białej sukni, idącej do ołtarza, by na zawsze związała się z innym jest dla mnie nie do zniesienia już na samą myśl – wyznał załamany
- Ale będąc tu skazujesz się na męczarnie – powiedziała Milagros, a on nie odpowiedział nic tylko odszedł w milczeniu. Dwudziesty siódmy lipca, wydawał się być najwspanialszym dniem w życiu Anheli i Marca Antoniego. Przyjaciele, rodzina, dziennikarze, fani wszyscy byli na ceremonii ślubnej tych dwojga. Wszyscy zainteresowani śledzili losy piosenkarki, która szczęśliwa i podekscytowana stała przy ołtarzu u boku mężczyzny jej życia. Miało wszystko przebiegać idealnie. Młoda para szczęśliwa, powoli opuszczała kościół wysłuchując tłumu, który im winszował. Nikt nie spodziewał się, że za chwilę, tuż po wyjściu małżonków ma stać się tragedia. Andres stał wśród tłumu, musiał ją ujrzeć. Wyszła u boku męża, piękniejsza i dumniejsza niż kiedykolwiek. Adwokat chciał odejść, lecz po chwili z tłumu ktoś zawołał
- Ta kobieta ma broń!– nagle padły dwa strzały, przerażony tłum zaczął uciekać. Marc Antoni osłonił żonę własnym ciałem. Na placu zapanowała panika, po chwili ochrona chwyta oszalałą Raqel
– Ta diablica miała zginąć nie mój Marc Antoni, mój synek żyje...- powtarzała oszalała Raqela. Przerażenie pojawiło się na twarzach przyjaciół piosenkarki. Marc leży na ziemi trafiony kulami matki. Anhela trzyma go w ramionach płacząc
– Marc – powtarzała imię męża zrozpaczona
- Mój boże Raqel, co ty zrobiłaś?– dziwił się przerażony Cesar spoglądając na żonę
- Marc nie zostawiaj mnie, nie możesz...obiecałeś, że już mnie nie opuścisz – wyszeptała płacząca piosenkarka, a on spojrzał w oczy żony, przyłożył zakrwawioną dłoń do jej policzka
- Uspokój się kochanie - wyszeptał, a Andres podszedł bliżej by ich zobaczyć. Ochrona go zatrzymała. Dlatego z niewielkiej odległości, spoglądał, jak jej biała suknie, była cała we krwi.
- Musisz wytrzymać synu, zaraz będzie pogotowie – powiedział staruszek, a jej łzy skapywały na jego policzek.
- Anhelo powinnaś odnaleźć swoje korzenie w Australii, chciałem cię tam zabrać. Wybacz – szeptał cierpiąc z powodu potwornego bólu.
- Nie rób mi tego, nie możesz – powtarzała przerażona Anhela, nie mogąc wciąż uwierzyć w to co się stało.
- Zawsze będę przy tobie, zawsze będę cię kochał mój Aniołku...– dodał oddając ostatnie tchnienie.
- Marc!– krzyknęła rozhisteryzowana piosenkarka całując po raz ostatni zmarłego męża.
- Marc!– wciąż powtarzała jego imię przytulając go do siebie. Była w szoku nie spodziewała się takiego zakończenia ich związku.
Tego samego wieczoru zmarła Raqel. Została pochowana wraz ze swym synem. Cesar sprzedał posiadłość, by więcej nie wspominać tragedii, która wciąż dawała o sobie znać. Anhela zamknęła się w sobie, przestała udzielać się w mediach, skończyła ze śpiewaniem. Całkowicie pogrążyła się w rozpaczy, po stracie ukochanego męża.

Data:

 2000

Podpis:

 Anna Maria M*

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=52877

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl