DRUKUJ

 

Wbrew cierpieniom, na zawsze... R10

Publikacja:

 09-04-17

Autor:

 AnnaMaria0712
Upłynęło pół roku od dnia tamtej tragedii, a Anhela wciąż nie mogła dojść do siebie. Wyjechała z Andresem do San Sebastian.
- Wszystko co kochałam zostało mi odebrane. Wciąż o nim myślę, zawsze powtarzał, że miłość nigdy nie umiera. Nawet wówczas gdy jedna z kochając osób odjedzie. Co z tego że mam pieniądze i sławę, skoro nie mogę mieć miłość...nie mam nic – wyznała będąc na tarasie w posiadłości.
- Ty zawsze jesteś obok, zawsze na posterunku, jesteś wspaniałym mężczyzną, ale nie mogę cię pokochać – wyszeptała spoglądając mu w oczy
- Beze mnie żył by teraz spokojnie, ale nikt nie uniknie przeznaczenia...– powiedziała płacząc, a on wziął ją w ramiona.
- Myślałem, że na jej twarzy ujrzę spokoju, lecz znalazłem tylko ból i cierpienie, a także odpowiedzi na to, że Bóg nie istnieje – pomyślał.
- Mam wrażenie, że każdego dnia znika fragment mojego życia. Nie pamiętam co wczoraj jadłam na śniadanie, ale jego nikt nie zmaże z mojego serca. W moich snach, marzeniach wciąż widzę Marca, czuję jego ciepło kiedy leżę sama w łóżku. Nie umiem i nie potrafię już być szczęśliwa – wyznała, wciąż wtulona w niego.
- Każdy ma prawo do szczęścia. Ja znalazłem je przy tobie. Urodziłaś się dla nas, by dawać nam szczęście... jestem pewny, że Marc Antoni nie chciałby żebyś przestała śpiewać, ponieważ czuł się dobrze słuchając twego głosu. Był z ciebie taki dumny, nie pozwól by jego wytrwałość w dążeniu do spełnienia twojego marzenia poszła na marne – oznajmił Andres, a ona spojrzała na niego
- Ale jak mam to zrobić?– spytała.
- Co?– zdziwił się.
- Jak ma zapomnieć o nim?– odparła, a mężczyzna spuścił wzrok
- Nie ty jedna straciłaś ukochaną osobę, która mimo wszystko zawsze będzie żyła w tobie – dodał. Tymczasem w Australii, Nickolas siedział przy łóżku umierającej matki.
- Nick – odezwała się kobieta przebudzając ze snu
- Tak mamo?– spytał mając powagę na twarzy
- Wspominasz czasem Samante?– spytała, a on spuścił wzrok.
- Co dzień zastanawiam się dlaczego nam ją zabrali, ona stała się wszystkim dla mnie. Oferowała mi swoją miłość, a ja tego strasznego dnia. Może gdybym wtedy poddał się uczuciu wszystko potoczyłoby się inaczej –wyznał, a kobieta chwyciła go za rękę, uśmiechnęta.
- A co dyktuje ci serce?– spytała
- Że muszę jej szukać – odpowiedział wciąż poważny
- Kochasz życie?– spytała Julia, a on zaskoczony spojrzał w jej oczy przypominając sobie Samante
- Sam zapytała mnie o to samo, nie wiedziałem dlaczego, ale wówczas serce zamarło mi na chwilę. Nie rozumiałem dlaczego mnie o to spytała, a dziś to wiem...ona podejrzewała, że coś się stanie. Wiedziała, że nie będziemy mogli stworzyć domu o którym marzyliśmy – powiedział
- Tak chcieliśmy stworzyć jej rodzinę, lecz nie wiedzieliśmy, że się kochaliście...– kobieta przerwała czując straszliwy ból w klatce piersiowej. Zabrakło jej tchu
- Tato!– zawołał przerażony Nickolas
- Samanta... odszukaj ją...– wyszeptała po raz ostatni Julia, umierając w szpitalu...Anhela poczuła w sercu niepokój. Przypomniała sobie plażę, kobietę, która przytuliła ją
- Mama?– zdziwiła się piosenkarka przypominając sobie twarz Julii. Serce biło jej jak oszalałe. Nie rozumiała co się dzieje. Przypomniała sobie słowa konającego męża
- Chciałem cię tam zabrać... powinnaś odnaleźć swoje korzenie w Australii – ona podjęła decyzję słuchając głosu serce, który podpowiedział je co ma zrobić.

Data:

 2000

Podpis:

 Anna Maria M*

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=52878

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl