DRUKUJ

 

Wbrew cierpieniom, na zawsze... R12

Publikacja:

 09-04-17

Autor:

 AnnaMaria0712
- Jak było na przyjęciu?– spytał Bill siedząc przy kominku, czytając poranną gazetę. Syn wszedł do salonu, usiadł w fotelu naprzeciwko ojca
- Dziś długo słuchałem radia czekałem na jakiś znak...i kiedy chciałem już je wyłączyć usłyszałem anielski głos, taki nie realny. Dziewczyna ma dwadzieścia cztery lata, mimo bogactwa jakie posiada jej życie nie było usłane różami. Cała gazeta jest jej poświęcona, piszą o wszystkim. Kiedy tak na nią patrzę zastanawiam się, czy nasza Samanta mogłaby być się taką gwiazdą, kochała śpiew i sama pisała piosenki...nieraz wyzywałeś ją, że brzdęka na gitarze przez całe dnie. Nie wiem czemu, ale patrząc na zdjęcie tej piosenkarki dostrzegam w niej z moją małą Sam...– przerwał mężczyzna płacząc. Odłożył gazetę, starał się opanować łzy, by nie denerwować syna.
- Bardzo mi ich brakuje, najpierw Sam, potem twoja matka...przeżyliśmy tak wiele synu. To były dwie kobiety które tak bardzo kochałem jak nikogo innego na świecie – oznajmił Bill, ocierając łzy, spojrzał na syna
- Tato wczoraj na przyjęciu poznałem kogoś, była tak piękna...dzięki niej zapomniałem o wszystkim, nawet o Samancie, czy to źle?– spytał wyznając ojcu
- Jak nazywała się ta kobieta?– zapytał staruszek
- Anhela Guzman – odpowiedział, a serce Billa zamarło na chwilę.
Anhela spacerowała po plaży spoglądając na słońce tonące w oceanie. Nagle podbiegły do niej trzy psy dingo. Przerażona kobieta stanęła jakby sparaliżowana. Po chwili poczuła dziwną pewność siebie, kiedy zaczęła głaskać jednego z nich. Piosenkarka znów przypominała sobie siebie jak bawiła się z psami biegając całymi dniami po plaży. Wśród tych fragmentów znów zobaczyła postać tajemniczego chłopca, który wołał ją, lecz ona nie słyszała jego głosu. Nickolas zobaczył gwiazdę jak biegała z psami, nie mógł uwierzyć. Przez chwilę wydawało mu się, że to Samanta. Podszedł do niej bliżej, a ona zdyszana spojrzała na niego stając w miejscu.
- Witam – powiedziała uśmiechając się
- Dobry wieczór – odpowiedział, a psy podbiegły do niego witając go. Mężczyzna ukucnął by je pogłaskać, wtedy wszystkie rzuciły się na niego liżąc go po twarzy. Kobieta zaczęła się śmiać
- To wcale nie jest zabawne, one mogą za lizać człowieka na śmierć – powiedział powoli wstając i ocierając twarz chusteczką. Ona spoważniała
- Masz racje to nie było zabawne – powiedziała, po czym razem wybuchli śmiechem
- Kiedy tak na ciebie patrzę mam wrażenie, że nie jesteś prawdziwa – wyznał mając powagę na twarzy. Piosenkarka zaskoczona spojrzała na niego, nie wiedząc co powiedzieć
- Jesteś inna od wszystkich, nawet psy to dostrzegły, a one nigdy się nie mylą. Nie ufają obcym, a ty biegałaś z nimi jakbyś znała je całe życie. Bardzo przypominasz mi moją Samante – oznajmił, a ona słysząc to imię przypomniała sobie wołanie chłopca.
- Sam!– ból głowy był tak silny, że Anhela upadła na ziemię
- Co się stało?– spytał przerażony Nickolas biorąc ją w ramiona. Poczuł znów to dziwne uczucie podniecenia i niepewności. Ból minął, a ona spojrzała prosto w jego oczy, czuła zupełnie coś nowego, coś czego przez cały czas szukała
- Kochałeś ją?– spytała nie odrywając od niego wzroku.
- Bardziej niż własne życie, zawsze będę ją kochać...szukałem po całym kraju i nie znalazłem, straciłem nadzieję, lecz kiedy pojawiłaś się ty napełniłaś mnie nową siłą – wyznał zbliżając swoje usta do jej.
Oczy Anheli napełniły się łzami, czuła się szczęśliwie, ale dręczył nią poczucia winy, z powodu Marca Antoniego i Andresa. Jednak nie potrafiła się oprzeć, pocałowała go nieśmiale. Zapomnieli o wszystkim, liczyli się tylko on i świadomość, że będąc razem czują się wspaniale.

Data:

 2000

Podpis:

 Anna Maria M*

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=52880

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl