DRUKUJ

 

Wbrew cierpieniom, na zawsze... R13

Publikacja:

 09-04-17

Autor:

 AnnaMaria0712
- Jesteśmy tu już od miesiąca i mam dosyć słuchania o problemach tego Nickolas, chcę zjeść chociaż raz w spokoju śniadanie!– uniósł się zazdrosny Andres gwałtownie wstając od stołu i odchodząc zdenerwowany.
Anhela poszła za nim. Mężczyzna siedział na parapecie w swoim pokoju, a ona usiadła na łóżku patrząc na niego
- Nigdy ci o tym nie mówiłem, ale kiedy zobaczyłem cię pierwszy raz, stałaś przy oknie, płakałaś było to po skończeniu twojej szkoły. Zastanawiałem się co wówczas myślisz, dziś już wiem. Przez te wszystkie lata pokazywałaś przed nim jaka jesteś silna, lecz w głębi duszy tęskniłaś za tym miejsce, ponieważ stąd pochodzisz, tu jest twoje miejsce. Ten mężczyzna ma coś wspólnego z twoją przeszłością, czuje to. Jeszcze nigdy nie widziałem cię takiej szczęśliwej, nawet jak byłaś z Marciem – oznajmił spoglądając przez okno na ogród. Kobieta nie wiedziała co ma zrobić
- Co u was słychać?– zapytała Milagros rozmawiając z bratem przez telefon
- Od wczoraj nic się nie zmieniło, przecież rozmawiałaś z Anhelą prawie dwie godziny – odparł
- Tak, ale co dziej się z tobą?– spytała, a ten po chwili milczenia odpowiedział
- Pokonałbym wszystkie przeszkody, ale ona mnie nie chce, lecz przez to i tak nie przestanę jej kochać – znów zamilkł
- Ale miłość to nie wszystko, prawda? Wróć do domu, ona musi zostać sama aby ułożyć swoje sprawy. Anhela powinna zacząć żyć na nowo, ty również, nie możesz tego ciągnąć w nieskończoność – dodała Milagros. Anhela siedziała na plaży z Nickolasem
- Andres tyle lat był przy mnie, jest dla mnie jak starszy brat, chcę aby wiedział, że nawet gdyby życie nas rozdzieliło, nie zapomnę o nim, bo go kocham – powiedziała kobieta, a adwokat spojrzał na nią, wspominając wieczór, który spędził z Samantą na wzgórzu
- Boję się nie chcę zostać sama, a wiem że ten moment w końcu nastąpi i Andres wyjedzie, zostawi mnie – wyznała, a on objął ją
- Teraz masz mnie, nie będziesz sama, będę przy tobie – oznajmił całując ją. Anhela siedziała z przyjacielem milcząc przy kolacji
- Co cię trapi?– zapytała widząc dziwne zachowanie mężczyzny. On odłożył sztućce, spojrzał na nią i po chwili milczenia odparł
- Jutro wyjeżdżam, wracam do San Carlos, do domu – ona była zaskoczona
- Ale dlaczego?– spytała
- Kochałem cię od chwili gdy zobaczyłem pierwszy raz. Jednak nie mogę stać na drodze twego szczęścia. Ty potrzebujesz wolności aby podjąć ważne decyzje – dodał powoli wstając od stołu i odchodząc
- Myślałem, że nie lubisz pożegnań na lotnisku?– spytał zdziwiony Andres w dniu swego wyjazdu, będąc z przyjaciółką
- Nie mogłam się z tobą nie pożegnać, jesteś dla mnie bardzo ważny – powiedziała Anhela mając w oczach łzy. Wpadła mu w ramiona.
- Moja droga, nie chcę abyś wylewała łzy z mojego powodu. Pragnę zapamiętać cię jako szczęśliwą kobietę – oznajmił adwokat, a ona otarła łzy, uśmiechnęła się
- Dziękuje ci za wszystko – dodała całując go po raz pierwszy i ostatni.

Data:

 2000

Podpis:

 Anna Maria M*

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=52881

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl