DRUKUJ

 

Wbrew cierpieniom, na zawsze... KONIEC

Publikacja:

 09-04-17

Autor:

 AnnaMaria0712
- Spotkałeś już dziewczynę, która ci się spodobała?– zapytał Bill będąc z synem w ogrodzie. Mężczyzna spojrzał na ojca i po chwili odpowiedział
- Tak spotkałem już taką dziewczynę. Już za pierwszym razem wywarła na mnie dobre ważenie, lecz jej serce należy chyba do innego – zapadła między nimi cisza.
- Możesz ją przyprowadzić, chciałbym ją poznać – odezwał się starszy mężczyzna.
- Nie wiem czy znajdzie czas jest bardzo zajętą osobą – powiedział Nickolas, a Bill nic więcej nie mówiąc wszedł do domu. Anhela udzielała wywiadu, kiedy znów poczuła silny ból głowy
- Przepraszam, muszę odpocząć – oznajmiła przerywając audycję. Zaskoczeni dziennikarze nie sprzeciwiali się piosenkarce, tylko umówili się na kolejne spotkanie. Kobieta wracała do posiadłości z szoferem, mężczyzna zauważył, że coś jest nie tak.
Anhela zaczęła się denerwować, ból głowy stał się nie do wytrzymania, mimo zażytych środków przeciwbólowych.
- Zatrzymaj się!– zawołała, a szofer zrobił co chciała. Przed oczami zaczęły ukazywać się jej obrazy nieznanych miejsc, w których mogła być przed wypadkiem...Wysiadła z samochodu, zobaczyła wzgórze z którego widać było całe miasto. Idąc na nie obrazy, twarze ludzi stawały się wyraźniejsze... wspomnienia zaczęły powracać, a ból ustępował. Przed oczami miała wspomnienia płomieni.
- Stąd widać całe miasto i gwiazdy wydają się być bliżej, dziękuje[...] Gdyby życie nas rozdzieliło chcę żebyś wiedział, że zawsze będę cię kochać. [...] Pierwszy raz powiedziałeś mi po imieniu...Nick – serce kobiety biło jak oszalałe, nie potrafiła opisać dziwnego uczucia w sercu. Przypomniała sobie przeszłość, przypomniała sobie twarz rodziców, dom, przyjaciół i ... brata.
Nagle podszedł do niej adwokat.
- Anhelo, co ty tu robisz?– spytał, a ona mając łzy w oczach spojrzała na niego rozpoznając Nickolasa – Nick – wyszeptała, a on uśmiechnął się
- Co się stało?– zapytał nie wiedząc co dzieje się z piosenkarką. Ta spanikowała i natychmiast odbiegła od niego
- Boże to mój brat, zakochałam się w nim, a Nickolas jest moim bratem – pomyślała zaniepokojona, po policzkach spływały jej łzy. Wbiegła do samochodu, a szofer natychmiast ruszył na jej znak. Nickolas nie rozumiał jej zachowania, zdenerwował się. Serce biło mu jak oszalałe
- Jeśli jej teraz nie dogonię, już nigdy nie dowiem się kim naprawdę jest dla mnie – pomyślał mężczyzna wsiadając na motocykl i pojechał za nią
- Ten mężczyzna śledzi nas – oznajmił szofer, a Anhela odwróciła się aby spojrzeć przez tylnie okno. Łzy same spływały jej po policzkach.
- Jak mam spojrzeć mu w oczy. Przecież zawsze go kochałam, ale to jest mój brat, jak mam mu to oznajmić, Boże pomóż mi?– zastanawiała się zagubiona kobieta
- Zatrzymaj się – powiedziała, po czym wysiadła, a szofer odjechał na jej rozkaz. Adwokat również stanął, podszedł do niej
- Co się dzieje Anhelo?– zapytał rozłoszczony, a ona otarła łzy i spojrzała mu w oczy
- Gdybyś przez lata żył nie pamiętając swego poprzedniego życia i nagle byś sobie o wszystkim przypomniał, co byś zrobił dowiadując się, że osoby, które niedawno poznałeś tak naprawdę znane są ci od zawsze – wyznała, a on nie mógł zrozumieć do czego zmierza
- Mój ukochany Marc Antoni nie żyje, zginął w dniu naszego ślubu. Osłonił mnie własnym ciałem od kuli, która przeznaczona była dla mnie. Tęsknie też za Andresem, był jedyną osobą, która łączyła mnie z przeszłością i wspomnieniem o moim mężu. Teraz gdy ich nie ma nie wiem co zrobić, zawsze wiedziałam, że jest ktoś przy mnie, a teraz została sama – oznajmiła
– Teraz masz mnie – odparł, a ona spuściła wzrok
- Kochałeś kogoś tak bardzo, ale nie wolno było ci tego zrobić?– spytała, a on spuścił wzrok, powaga pojawiła się na jego twarzy.
- Samanta, miała na imię Samanta – powiedział przerywając, a piosenkarka spojrzała na niego
- Sam odeszła od nas w dniu swoich siedemnastych urodzin, ratując swojego przyjaciela. Nie wiem czemu, ale kiedy patrzę ci w oczy czuję że...– przerwał, a ona spojrzała mu w oczy
- Kochałeś ją?– spytała, a Nick uśmiechnął się delikatnie.
- Nigdy nie mówiłem o tym otwarcie, chowałem to uczucie przed całym światem ponieważ...ale tak, kochałem ją i zawsze będę kochał – odparł, a zaskoczona Anhela nie wiedziała co powiedzieć. Nigdy nie spodziewała się usłyszeć od niego takich słów.
- Mój tata chciał cię poznać – oznajmił
- Tata?– zdziwiła się przypominając sobie ojca
- Tak, jedź ze mną – powiedział obejmując ją. Ta niepewnie zgodziła się ciesząc się że po tylu latach znów zobaczy mężczyznę. Kobieta została sama w salonie z Billem. Szczęśliwa, niepewnie spoglądała na niego.
- Nie pamiętasz nic ze swojej przeszłości?– spytał.
- Dopóki żył Marc myślałam, że moim domem jest San Carlos, lecz wraz z jego śmiercią straciłam złudzenia i została pustka. Pustka przeszłości, która powróciła ale nie spodziewałam się takiego obrotu spraw – odpowiedziała spuszczając wzrok
- Dlaczego?– zdziwił się Bill.
– Po prostu przyciągnęło mnie tu jakieś uczucie, które sprawiło iż mogłam znów poczuć, że jestem w domu – wyznała
- To miłość Nickolasa cię tu z oddali przywiodła – zażartował, a ona zaniepokojona zerknęła na niego. Tak bardzo chciała go przytulić i powiedzieć mu prawdę, którą on podejrzewał wciąż bacznie jej się przyglądając.
- Kocha pan życie?– spytała, a Nickolas słysząc jej pytanie stanął tuż przed wejściem do salonu jak sparaliżowany. Serce zamarło mu zupełnie jak wówczas gdy zapytała go o to Samanta. Bill uśmiechnął się
- To niesamowite, ale moja córka zapytała mnie kiedyś o to samo...– serce biło jej jeszcze szybciej. Spoglądała w oczy ojcu gotowa wykrzyczeć prawdę, lecz wciąż powstrzymywała się myślą o odtrąceniu
- Odeszła tyle lat temu...jednak kiedy patrzę na ciebie, przepraszam – przerwał powstrzymując się, a ona podeszła do ojca, wzięła jego dłoń do ręki i przytuliła do swojego policzka
- Wokół był wszędzie ogień, lecz zdążyłam wyjść, a potem nastąpił wielki wybuch. Wstałam i szłam przed siebie, docierając do nikąd. Do pustki bez wspomnień o rodzicach, rodzeństwie, o moim prawdziwym domu...– przerwała, a po policzkach spływały jej łzy, całkiem zaszokowany Bill nie wiedział co powiedzieć. Nickolas wszedł do salonu był również zdziwiony, zaniepokojony, a jednocześnie szczęśliwy.
- To niesamowite...– wyszeptał, czując ogromną radość. Anhela poczuła w sercu spokój, którego szukała.
- Sam?– zapytał drżącym głosem adwokat, a ona reagując na imię, spojrzała na niego zdenerwowana jego reakcją
- Sam!– zawołał radośnie, a kobieta wstała
- Nick ja... chciałam ci o tym powiedzieć, ale minęło tyle lat bardzo się zmieniliśmy, a na dodatek ja...– przerwała, a ten podszedł i wziął ją w ramiona przytulając do siebie
- Moja mała dziewczynka – powiedział Bill patrząc na nią wciąż niedowierzając
- Kocham cię – powiedział Nick całując ją tak ciepło i delikatnie, a ona beztrosko odwzajemniła jego pocałunek
- Julia byłaby szczęśliwa widząc was znów razem, tak pragnęła waszego szczęścia – oznajmił staruszek, a piosenkarka niepewnie spojrzała na niego
- Ale Nickolas jest moim bratem w świetle prawa – powiedziała, zaniepokojona.
- Według prawa teraz nazywasz się Anhela Guzman. Więc nie ma przeszkód byście mogli założyć rodzinę, której tak pragnęliście. Zrozum Anhelo, że mimo iż nie pamiętałaś Nicka, podświadomie wciąż go kochałaś, to z głębi duszy jego miłość cię tu z przywiodła – dodał Bill, przytulając do siebie dzieci. To wydawało się niemożliwe, a jednak stało się...

Data:

 2000

Podpis:

 Anna Maria M*

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=52882

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl