DRUKUJ

 

Niepokój

Publikacja:

 11-01-04

Autor:

 etoo149
„To wszystko jest takie magiczne” – pomyślała Agnieszka pociągając kolejny łyk kawy. Siedziała w kawiarni naprzeciw Michała, swojego ukochanego chłopaka. Tego dnia przypadała miesięcznica ich związku, wspólnie wymyślili, żeby uczcić to na randce w ten właśnie sposób. Michał, który był od niej o rok starszy mieszkał w Skierniewicach, a ona w Warszawie, mimo to niemal codziennie znajdowali czas żeby spotkać się przynajmniej na chwilę. Oboje tęsknili za sobą tak bardzo kiedy siedzieli w swoich domach, oddaleni od siebie o dziesiątki kilometrów, zaczynali tęsknić już wtedy kiedy czuli, że zbliża się moment rozstania, choć wiedzieli, że zobaczą się następnego dnia. Codziennie nie mogąc wytrzymać już tej nieznośnej rozłąki rozmawiali godzinami przez telefon, to śmiejąc się, to znów pocieszając, gdy któreś z nich miało problemy, to znów opowiadając sobie przedziwne historie, a rozmawiać mogli na każdy temat, byle tylko słyszeć nawzajem swoje głosy.
Śmiali się właśnie z kolejnego żartu rzuconego przez Michała, kiedy chłopak niespodziewanie zamilkł i złapał Agnieszkę za rękę. Spojrzał się jej głęboko w oczy, a ona odczuła radosne ciepło, przepełniające jej wnętrze, jak zawsze kiedy patrzył na nią tym łagodnym i spokojnym wzrokiem. Przez pewien czas oboje siedzieli bez ruchu, nic nie mówiąc, wpatrując się jedynie w siebie nawzajem i ciesząc się z każdej sekundy spędzonej razem. Trwało to minutę, może nawet dwie, a Agnieszka chciała, żeby ta chwila nigdy nie minęła.
- Kocham Cię – powiedział Michał delikatnym, subtelnym głosem, a dziewczyna poczuła w sercu taką radość jakiej nigdy jeszcze nie doświadczyła w swoim dosyć krótkim życiu. Jednak ją kocha! Tyle nocy nie przespała, rozmyślając nad tym czy coś do niej czuje, tyle czasu spędziła zamartwiając się, że ona nic dla niego nie znaczy! Ale jednak ją kocha! Wreszcie, pierwszy raz jej to wyznał, powiedział jej o swoich uczuciach! Była taka szczęśliwa, jak nigdy przedtem. Poczuła, że może dla niego oddać wszystko, cały świat, całe swoje życie, jeśli tylko tego by chciał.
- Ja Ciebie też – powiedziała uśmiechając się, a on też odpłacił jej się ciepłym uśmiechem, który jeszcze bardziej ją rozpromienił. Ten dzień jest taki wyjątkowy, co do tego nie miała żadnych wątpliwości. „Może nawet czas zacząć planować ze sobą wspólną przyszłość” – zaczęło jej przechodzić przez głowę. I tak oboje rozradowani i uśmiechnięci siedzieli naprzeciw siebie, nie mogąc uwierzyć we własne szczęście, w to, że to wszystko jest prawdziwe i nie jest tylko pięknym snem, który się szybko zapomina, a najczęściej nawet w ogóle nie pamięta. „Jeśli to sen to nigdy nie chcę się przebudzić, chcę wiecznie trwać w tym nierealnym świecie, tylko po to, żeby być szczęśliwa tak jak teraz. Choć proszę Cię Boże, żeby to było prawdziwe” – powtarzała sobie w myślach Agnieszka.
Romantyczny moment przerwał kelner, który podszedł by zabrać puste filiżanki po kawie. To wyrwało z zadumy zakochaną parę i oboje spostrzegli, patrząc na zegar w kawiarni, że nieubłagalnie zbliża się chwila rozstania.
- Musimy już niestety iść – powiedziała Agnieszka – jeszcze spóźnisz się na pociąg i nie będziesz miał jak wrócić do domu.
- Tak, wiem. Trzeba się zbierać. – odrzekł posępnie Michał.
Wstali od stolika, zapłacili, za kawę i zakładając kurtki ruszyli do wyjścia. Na dworze, było niesłychanie zimno. Był dopiero listopad, jeszcze nie spadł śnieg, ale temperatura dochodziła miejscami nawet do minus dwudziestu stopni. Zapięli kurtki i ruszyli oświetlonym chodnikiem wzdłuż ulicy. Szli, trzymając się za ręce i co chwila przystawali, żeby na chwilę się do siebie przytulić. Dochodzili jednak do mostu i wiedzieli, że w tym miejscu muszą się rozstać. Michał musiał iść dalej prosto w kierunku dworca, a Agnieszka musiała zejść po schodach w dół i dostać się do przystanku tramwajowego. Pożegnali się pocałunkiem w usta i poszli w swoją stronę. Dziewczyna odwróciła się tylko na chwilę, żeby choć popatrzeć na swojego ukochanego, który oddalał się już rozpływając w mroku listopadowej nocy. Gdy znikł jej zupełnie z oczu ruszyła dalej i zeszła schodami prosto do parku, który musiała przebyć, by dostać się do przystanku. Idąc rozmyślała, pocierając z zimna swoje dłonie, a z jej ust wydobywała się para, z powodu przeszywającego wszystko dookoła mrozu. „Dlaczego on mnie w ogóle chce? Przecież, jestem taka beznadziejna, brzydka i głupia” – zastanawiała się, nie mogąc zrozumieć, choć w rzeczywistości była ładną i inteligentną dziewczyną. Szła dalej mijając latarnie, palące się słabym światłem, które ledwo wystarczało, żeby widzieć ścieżkę. Mrok wywoływał w niej uczucie lęku, rozglądając się na boki nie mogła dostrzec nic, widziała tylko lekko oświetloną drogę przed sobą. Bała się oglądać. Każdy szmer wywoływał w niej niepokój, każdy świst zatrważał i powodował lęk. I wtedy usłyszała kroki. Ktoś za nią biegł i słyszała to coraz głośniej, intruz zbliżał się z każdą sekundą. Strach sparaliżował jej ciało. Nie mogła ruszyć się w żadną stronę, nie miała władzy nad żadną ze swoich kończyn, stała przerażona i nasłuchiwała. Dopiero po chwili zdołała puścić się w bieg. Starała się uciekać jak najszybciej, ale czuła, że każdy jej ruch jest zbyt powolny, a intruz był coraz bliżej. Poczuła rękę na swoim ramieniu i omal nie przewróciła się.
- Agnieszka, co Ci jest?! To tylko ja! – Z mroku wyłoniła się twarz Michała.
Dziewczyna przez chwilę nic nie mówiła, próbując się otrząsnąć z przerażenia.
- O Boże, ale napędziłeś mi stracha! Myślałam, że ktoś chce mi coś zrobić! – udało jej się wydyszeć dopiero po chwili. Przytuliła się do chłopaka i stali tak przez kilka minut nic nie mówiąc. Pierwsza odezwała się Agnieszka:
- Dlaczego za mną biegłeś?
- Chciałem Ci tylko powiedzieć, że Cię kocham.
Zamilkli na chwilę i dziewczyna wyglądała na zamyśloną. Po chwili znów się odezwała:
- Widocznie nie poznałeś jeszcze mojej przyjaciółki.
- Jakiej przyjaciółki?
- Jest ode mnie ładniejsza i mądrzejsza. Stoi za Tobą.
Michał odwrócił się i porozglądał dookoła, ale widział tylko mrok nocy.
- Ale tu nikogo nie ma…
- Widzisz… gdybyś mnie kochał nigdy byś się nie odwrócił.
Chłopak stał jak skamieniały, nie mogąc wypowiedzieć żadnego słowa. Patrzył tylko jak dziewczyna odchodzi, rozpływając się w ciemności. Niedługo potem zniknęła zupełnie.



Na koniec chciałbym dodać kilka słów wyjaśnień. Całe opowiadanie jest moje, napisane przeze mnie, poza ostatnim, końcowym dialogiem, który jest cytatem, zapożyczonym ze źródeł internetowych. Było to dokładnie siedem zdań, które kiedyś przez przypadek przeczytałem i dzięki nim wpadł mi pomysł na takie krótkie opowiadanie, stworzone specjalnie pod ten końcowy dialog. Więc jeśli ktokolwiek, przeczytał ten tekst i czuł się oburzony "plagiatowaniem", to przyznaję bez bicia, że ten jeden kawałek rzeczywiście nie jest mojego autorstwa. Cała reszta została wymyślona i napisana przeze mnie. Dziękuję za przeczytanie mojego tekstu. Pozdrawiam i proszę o komentarze i oceny.

Data:

 4.11.2010

Podpis:

 Etoo149

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=66503

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl