DRUKUJ

 

Shemale

Publikacja:

 11-01-19

Autor:

 MARION
Shemale

Jestem szczęściarzem pomyślałem, wracając do domu z psem z długiego spaceru.
Z radości podskakiwałem z nogi na nogę jak małe dziecko i uśmiechałem się sam do siebie, aż ludzie oglądali się za mną i pewnie pomyśleli ,że jestem głupkiem.
Wróciłem i rzuciłem się na swoją wygodną kanapę i maślanymi oczyma wpatrywałem się w sufit, widząc na nim odbicie kobiecych oczu.
Oczu, w których zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Zauroczyłem się ich blaskiem i głębią tajemniczości, jaką skrywały, a przecież mówi się, że z oczu można wiele wyczytać.
Jestem z natury nieśmiały,a to być może jest zasługą mojego kompleksu.
Odkąd zacząłem dorastać zauważałem ogólne zmiany na mym ciele, ale zmian na penisie nie było. Jakby czas zapominał o nim i pasował do chłopca, a nie mężczyzny.
Miałem jednak nadzieję i czekałem cierpliwie, aż matka natura powróci ospale i zwróci, co moje.
Tym czasem spotkałam na swej drodze anioła, który nie śmiał się ze mnie, lecz dodawał otuchy.Zresztą, czym że było moje zmartwienie do jej intymnego wynaturzenia.
Wracając jednak do sedna mej sprawy muszę wrócić wspomnieniami do owych wydarzeń.
W przypływie szczęścia zostałem jej chłopakiem, lecz nim się to stało sporo przeżyłem szokujących wrażeń. I chodź bystrym jestem młodzieńcem nie od razu urzekłem ją swą błyskotliwą inteligencją.
Otóż moja dziewczyna przestała być kobietą w chwili,kiedy wyznałem jej swą miłość. Mówiłem poważnie o swych uczuciach, a ona czuła się lekko zażenowana, jakbym nie w nieodpowiednim momencie to wypowiadał.
Pragnąłem jej miłości cielesnej,wielkich uniesień i pierwszej wewnątrz-waginalnej erekcji. Mój czas już nadszedł i potrzebowałem dowodu namiętności.
Jakież było moje rozczarowanie,kiedy wzięła mnie za rękę i oczkami spojrzała mi w głąb duszy. Wiem,że nie chciała mnie wtedy zranić, ale rana i tak była zadana i to w same serce.
--Czy wiesz kochany, co to shemale?
Zapytała spokojnie.
--Nie, odpowiedziałem bez namysłu, bo to słowo dla mnie nic nie znaczy.
Uśmiechnęła się cierpliwie jakby,wyjaśniała mi zagadnienie z fizyki.
--Schemale to właśnie ja,
Powiedziała cichutko i opuściła ramiączka sukienki tak,że przeleciała przez delikatne bioderka i spadła na podłogę. Odpięła staniczek, zsunęła białe majteczki i spojrzała mi prosto w oczy.
Wstrząs porażenia piorunem przeżyłbym przy odrobinie szczęścia lepiej, niż to, co zobaczyłem w danej chwili.
Matka natura potrafi dokonać w człowieku zgliszcza po takich doznaniach.
Mój aniołek, moja miłości jedyna została napiętnowana niczym insygnia na dłoniach męczenników.
Zastanawiałem się czy to niewiasta,czy mężczyzna zamknięty w ciele kobiety.
Jak okrutna kara ją spotkała ,by nie móc określić jakiej jest się płci, a przecież twarz ładnej dziewczyny miała i piersi dojrzałej kobiety, jednak za miast soczystej waginy ,penis zwisał miedzy kształtnymi udami.
Jedno, co można naturze przyznać,że wielkością przerastał mojego.
Tego dnia już nic nie mówiłem, odszedłem bez słowa jak tchórz smrodliwy.
Mijały dni rozłąki i jakby czas zatrzymał wskazówki zegara,a w moim sercu wciąż była dziur po ranie,jaką nabyłem i w głowie miliony pytań, na których nie było odpowiedzi.
Nie miałem do niej żalu, przecież nie kłamała, lecz ukrywała to skrycie, a to nie zbrodnia dochować tajemnicy swojego życia.
Mogłem jedynie mieć do siebie pogardę i żal jak mogłem tego wcześniej nie spostrzec, z czym ta dziewczyna się wzmaga. Bo jednak ciężko być kobietą mając chuja z przodu.
Jednak to było dawno, rana już zarosła i serce nadal biło mi mocno.
To doświadczenie stało się moją przepustką w świat obłędnego popędu seksualnego.
Z każdym dniem oswajałem się z jej ciałem, dotykając i pieszcząc je czule.
Krok za krokiem oboje doświadczaliśmy nowych wrażeń. To ona nauczyła mnie kochać inaczej i oboje się uzupełnialiśmy, raz ona była kochankiem,a raz ja kochanką.
Nie był już mi obcy świat analny i oboje zakosztowaliśmy pieszczot oralnych, które jednocześnie mogliśmy zafiniszować zalewając się spermami.
I pomyśleć,że nie karą było jej przyrodzenie, lecz nagrodą i rzadkim wyróżnieniem.
Dziś ciężko znaleźć podobną jej niewiastę,by bez pomocy medycyny stworzyć w jednym ciele i jego i ją.
Każdego dnia wrażeń nie było końca, setki pozycji i miliony doznań,życie stało się piękne i mój mały problem z penisem stracił ważność.
Dalej wszystko potoczyło się jak w filmie.
Wybraliśmy się owego dnia na basen, byli tam też moi znajomi, którzy wiedzieli,że mam swoją dziewczynę i zabujałem się na umór, a że urodą nieodpuszczała innym laską, każdy na mnie mówił, że jestem szczęściarzem.
Słoneczna pogoda sprzyjała szalonym igraszkom w zimnych pluskach wody. Chopaki skakali z trampoliny, a ja pływałem wkoło swojej pięknej syrenki. Też mieliśmy ochotę na skoki, bo więcej wtedy wrażeń i można pośmiać się z jakiegoś nieudacznika.
Pociągnąłem na deskę swojego aniołka i pierwszy wskoczyłem na główkę.
Fale uniosły się wysoko, kiedy zanurzyłem swoje ciało i wypłynąłem potrząsając na boki włosy. Moja kochana stała na brzegu trampoliny i szykowała się do skoku,a ja kiwałam do niej zachęcająco ręką.
Wskoczyła i wypłynęła,a wraz za nią jej dolna część bielizny. Pod naporem wody
pękła gumka w jej majteczkach.
Oboje się przeraziliśmy wiedząc ile mamy do ukrycia. Chłopki żarcik podchwycili i majteczki na brzeg rzucili.
Nie zastanawiając się zbyt długo wyskoczyłem i ręcznik do wody jej wrzuciłem. Owinęła się sprytnie tak,by szoku nie było i pomogłem jej wydostać się na brzeg. Od razu poszła do damskiej szatni,a ja do męskiej.
Zabawa się już dla nas skończyła.
Nie brałem nawet prysznica, bo dobrze wiedziałem,że ona będzie chciała jak najprędzej stąd zniknąć. Niespodziewanie podszedł do mnie jeden z kumpli i położył swoją rękę na moim ramieniu.
--Zaczekaj,musimy pogadać.
Odparł bardzo poważnie, jakby chciał przeprosić za niestosowny żart.
Nie chciałem do tego wracać, więc powiedziałem,że się nic nie stało i ruszyłem w kierunku wyjścia. Jednak on ponownie położył mi rękę na ramieniu i powiedział, że podczas nurkowania zauważył coś, o czym chciałby ze mną porozmawiać.
Dobrze wiem, co zauważył i że być może przeżył wstrząs tak jak ja kiedyś.
Zatrzymałem się i czekałem,aż on podejmie rozmowę.Nie liczyłem jednak na utajnienie sprawy tylko modliłem się,żeby on był jedynym naocznym świadkiem ujrzenia jednego z wielu wybryków natury. Zapytał mnie wprost.
--Czy ona jest shemale?
Zdumiony faktem,że znał nazwę owego zjawiska i nie był tym zaszokowany,lecz raczej mile zaskoczony, więc odparłem z dumą,że tak.
Poczułem w jego słowach wibrację podnieconego tonu i zauważyłem,że dyskretnie pomasował ręką po penisie powstrzymując jego ożywiony zapał.
Poklepał mnie kolejny raz po ramieniu niczym starszy brat i powiedział, że sekretu dochowa tylko pod jednym warunkiem, że będzie on częścią jego samego.
Nie wiedziałem, co sugeruje taką otwartością, ale nim zdążyłem zapytać, co dokładnie ma na myśli dodał,że proponuje zabawę w trójkącie.
Dał mi czas do przedyskutowania z moja dziewczyną i mam mu dać odpowiedź,jaką podjeliśmy decyzję.
Potraktowałem to jako szantaż ,kogoś, kto zagrażał naszemu szczęściu.
Na początku chciałem dać mu z liścia, ale powstrzymywała mnie myśl,że to i tak nic nie zmieni, wręcz pogorszy sprawę.
Wróciliśmy do domu w milczeniu i ani ja nic nie mówiłem,ani ona o nic nie pytała. Jednak musiałem jej o tym powiedzieć i nie wiedziałem jak to zrobić. Była taka wrażliwa i dużo uwagi poświęcała na to,żeby ukryć wypukłości w majtkach.
Kilkuminutowe zabiegi z podwiązaniem do tyłu za główkę penisa było nie tyle bolesne, co trudne. Wymagało to wprawy i cierpliwości. Oczywiście od tylu lat robiła to i nabrała sprytu, a ja podziwiałem jej precyzyjność.
Zresztą na basenie nikt nie zauważył żadnej różnicy, a przecież każdy gapi się odruchowo na takie miejsca.
Była mistrzynią kamuflażu skoro koleżanki na sporcie nigdy nic nie zauważyły, nawet pielęgniarka szkolna nie została wtajemniczona w jej odmienność. Nikt oprócz jej rodziców o tym nie wiedział. Urodziła się w siódmym miesiącu jako dziewczynka i przy narodzinach stwierdzili,że narządy są jeszcze nie ukształtowane,ale widocznie dopatrzyli się czegoś, co przypominało waginę. Jednak z dnia na dzień dziecko rozwijało się zmieniając od połowy płeć, ale rodzice ukrywali to przed światem. Bojąc się rozgłosu i eksperymentów na ich córce nadali jej typowo kobiece imię, żeby nikt nie miał wątpliwości, kim jest.
Moja dziewczyna ma na imię Róża.
Wygląda jak prawdziwy kwiat, jest bardzo delikatna i szybko można ją zranić,ale potrafi też być twarda i obronić się w razie potrzeby. Jest inteligentna i ma obiektywne spojrzenie na świat.
Propozycję mojego kolegi przyjęła bardzo spokojnie. Nic nie powiedziała ,ale widziałem ,że boryka się z myślami, próbowałem ją pocieszać, mówiąc ,że obiję mu mordę jak puści parę z gęby. Liczyłem się,że taka pogłoska zniszczy jej życie, ale zamierzałem zostać z nią na dobre i na złe. Była moją jedyną wyjątkową miłością.
Róża sama zaczęła rozmowę na następny dzień.
Powiedziała, że jesteśmy dorośli i fakt,że jesteśmy parą ułatwiło jej decyzję i ona się zgadza na spotkanie w trójkącie, ale decyzją również powinna być podjęta z mojej strony, bo zdaje ona sobie sprawę,że to mój kolega i takie zbliżenie wymaga odwagi.
Nie sądziłem,że będzie taka rozważna i po części na mnie również rozłoży obowiązek podjęcia decyzji.
Mijały dni, nić się nie działo, żadna plotka nie ujrzała światła dziennego, ale dobrze wiedziałam,że ktoś kiedyś zapuka do naszych dni i odbierze dług.
Była sobota, piękny poranek rozświetlany promieniami słońca, które obudził mnie świecąc mi na twarz. Mojego aniołka już nie było w łóżku, znalazłem tylko małą karteczkę wsadzoną do ciasteczka, które podała mi na nocnej szafce.
Napisała,żebym powiadomił kolegę,że dziś wieczorem zapraszamy go na spotkanie, o którym wspominał.
Nie chciałem z nim rozmawiać,więc napisałem mu wiadomość na komórkę i podałem godzinę.Jednak on od razu oddzwonił mówiąc,że chciały omówić szczegóły spotkania,upewniając się, na co może liczyć.
Sam nie umiałem mu na to odpowiedzieć, więc powiedziałem,że zrobimy to na spotkaniu.
Denerwowałem się strasznie, bo mojej Róży nie było cały dzień, nie odbierała komórki, więc bałem się,że się wycofa w ostatniej chwili.
Zbliżała się godzina spotkania, wyjąłem wino i postawiłem na stoliku trzy kieliszki, a muzyka cicho grała łagodząc mój stres.
Kiedy pukanie rozległo się do drzwi, podekscytowany poderwałem się ,by je otworzyć.
Zobaczyłem znajomą twarz i mały bukiecik kwiatów w drżącej dłoni,który uświadomił mi,że to mojej kobiety. Poczułem zazdrość, ale pomyślałem sobie,że nie pozwolę odstawić się na boczny tor.
Czekaliśmy obaj w zacisznym pokoju, lekko podniecony sprawiał wrażenie dojrzałego mężczyzny. Zapewniał mnie, że nigdy nie wykorzysta tego, co wie, jedynie prosił o możliwość spełnienia jego najskrytszych marzeń.
Poszedłem do kuchni i przyniosłem butelkę koniaku i wypiliśmy na zgodę, potem dolałem ponownie na pobudzenie żywotności czerwonych krwinek i kolejny na rozbudzenie fantazji. Odniosłem alkohol i wtedy usłyszałem jak ktoś przekręca kluczem zamek w drzwiach.
Do pokoju weszła piękna kobieta.
To była ona, ale jakaś zmieniona, jakby przeszła metamorfozę. Widać było pracę zręcznego fryzjera i starannie wykonany makijaż, byłem oszołomiony blaskiem jej śmiejących się oczu.
Włożyła nową sukienkę, którą widocznie dziś kupiła.
Podeszła i sama wzięła kwiaty do ręki, znowu się uśmiechnęła.
Jej ciepło spojrzenia pamiętam do dziś.
Kolega się przywitał, a ja polałem do lampek wino czerwone.
W naszych żyłach już krew się gotowała, zwłaszcza, kiedy Róża odłożyła na stolik kieliszek z niedopitym winem, na którym kształtne usta ślad wyraźny zrobiły.
Kiwnięciem palca zaprosiła nas do sypialni niczym, kurtyzana z pięknych opowieści.
Wszystko, co pamiętam z tych momentów to, to że było cudownie jakbym znalazł się w raju.
Naszym oczom ukazał się naga sylwetka kobiety, filigranowe jej ciało smukłe leżało na jedwabnej pościeli. Nie pamiętam już, kiedy zrzuciliśmy swoje ubrania i dołączyliśmy do niej.
Ja jako pierwszy pocałowałem jej soczyste usteczka i wtuliłem się w delikatne piersi pieszcząc odstające suteczki.Chwyciłem go za rękę i naprowadzając go na jej ciało dałem dowód na akceptację rywala.
Nie było to takie proste, bo czułem się w jakimś sensie zazdrosny, lecz biorąc w tym udział pomyślałem,że robię to dla niej.
Nasze pieszczoty stawały się bardziej odważne, pieściliśmy ją na zmianę nie dotykałem jednak kolegi, bo o tym nie było mowy. Kiedy ona ustami pieściła mojego małego kutaska on wsuwał głowę miedzy jej uda i robił to samo. Potem rolę się odwracały i to ja jak wąż wślizgiwałem się w gorące jej łono,delikatnie pieściłem jej jądra i całowałem kutaska.
Ona w tym czasie w ustach otchłani ssała główkę innemu.
Później to ona przejęła rolę mężczyzny, kiedy leżałem na plecach.
Uniosła me nogi wysoko i siłą wepchnęła w mój tyłek swojego penisa. Delikatny ból był niczym w porównaniu z napływem podniecenia, jakie ogarnął moje ciało. Rytmiczne pchnięcia zmysłowo kołysały moim ciałem, a na ustach jej palec miałem, który pieścił wargi uchylając je szerzej.
Potem to on siłą wdarł się w jej ciało, ujeżdżając jak konia w galopie. Rozjuszony wepchnął kutasa w jej delikatną dziureczkę. Jęknęła bidulka z bólu i pochyliła się niżej, by dżokej mógł ją ujeżdżać. Nie miał dla niej litości pieprzył jej dupkę, aż pośladki stykając się głośno trzaskały .Wzdychała i stękała moja kochana przyjmując bolesne ciosy zadane przez brutala.
Już dłużej nie mogła być klaczą dla takiego ogiera.
Wstała i uklęknęła przed nami jak suka przed psami. Chwyciła nasze kutasy i oba wepchnęła do gardła zmuszając nas do finału.
Profesjonalnie podeszła do tego ssąc każdego z osobna,a po chwili oba naraz. Konwulsje wzdrygnęły naszymi ciałami i jak na zawołanie obaj trysnęliśmy z jasnej śmietany. Miliony ludzkich istot połykała moją kochana, lecz tego było zbyt wiele,więc obaj na siebie spojrzeliśmy i w milczeniu do niej dołączyliśmy.
Z jej ust spijaliśmy resztki naszego nasienia dzieląc się uniesieniami.
Potem to ona wstała i jak prawdziwy facet sama strzepała soki ze swojego kutasa zalewając nasze twarze.
Sperma z oka mi spływała i czułem się jak dziwka wyruchana , widocznie byłem do tego stworzony bo dobrze mi z tym było.
Kiedy Róża wyszła do łazienki , obaj leżeliśmy nadzy na pogiętej pościeli. Czuć jeszcze było feromony unoszące się nad nami.
Kiedy rozległ się szum wody on wstał, ubrał się w pośpiechu i szepnął po cichu, że jestem szczęściarzem, a ona moim tajemniczym skarbem, i że dochowa danego mi słowa i wyszedł.
Leżałem jeszcze chwilkę było mi tak dobrze, aż zasnąłem.

Data:

 styczeń 2011

Podpis:

 MARION

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=66683

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl