DRUKUJ

 

Idzie Wiosna. rozdział 1.

Publikacja:

 11-03-21

Autor:

 idzie_wiosna
Spotkałem ją zupełnie niespodziewanie. Któregoś kwietniowego dnia wybrałem się na spacer i tak zupełnie bez celu łaziłem sobie po parku zdrojowym. W pewnym momencie, kiedy już miałem wracać do domu spostrzegłem idącą promenadą nadmorską w moim kierunku samotną dziewczynę. Miała może dwadzieścia, a może i trochę więcej lat. Zatrzymałem na niej wzrok i nawet nie zdając sobie z tego sprawy nie potrafiłem go już oderwać, choćby tylko na chwilę, choćby na ułamek sekundy. Coś, jakby jakiś magnes działało na mnie tak obezwładniająco, że zamarłem w bezruchu zachłannie w nią wpatrzony...
W promieniach wczesnowiosennego słońca, które jaskrawo zalewało całą budzącą się z zimowego snu okolicę wyglądała bardzo atrakcyjnie, tak promiennie i zniewalająco, że czułem się tak, jakby szła ku mnie sama, budząca się właśnie z zimowego snu wiosna...
Opadającymi swobodnie na ramiona włosami dziewczyny zabawiał się wiatr, targając je leciutko, jakby celowo drwiąc sobie z idącej i całkowicie go ignorującej dziewczyny. Bawił się nimi, porywał delikatnie w górę i zarzucał idącej z uśmiechem na ustach kosmyki jej jasnoblond włosów na twarz, odrzucał potem gwałtownie w tył, by znów po chwili z powrotem zakręcić nimi i opleść naraz całą jej twarz. Igrał sobie zupełnie beztrosko a dziewczyna sięgała co jakiś czas ręką do włosów i poprawiała je ale nie było na niego rady, wiatr i tak uparcie robił swoje.
Rozpięta biała kurteczka falowała delikatnie wokół niej w rytm miarowych, niespiesznych kroków wystukiwanych obcasami białych butów z cholewkami sięgającymi aż do kolan. Wzrok przyciągał okrywający młode ciało dziewczyny bladoróżowy golf i w takim samym kolorze, może nieznacznie tylko jaśniejsze, obcisłe spodnie z dokładnie przylegającego do jej ciała sztruksu. No i coś, co już z daleka rzuciło mi się w oczy i choć z początku wydawało się, że jest to tylko złudzenie, to z każdym krokiem, skupiając coraz bardziej moją uwagę i przyprawiając o stanowczo zbyt mocne bicie serca, utwierdzało mnie w przekonaniu, że to co widzę jednak złudzeniem nie jest.
Spodnie dziewczyny przepasane były metalowym paskiem, wyraźnie napiętym, jakby już same, zdecydowanie mocno obcisłe niewystarczająco opinały jej ciało. Przepasane były paskiem ze srebrnej, błyszczącej, skrzącej się w jaskrawym słońcu tysiącem iskier plecionki i skupiającej na sobie wzrok rzucanymi w około refleksami. Metalowy pas wabił a jednocześnie zupełnie bezlitośnie akcentował to, co przyprawiało mnie o to właśnie mocniejsze bicie serca. Akcentował to, co spostrzegłem już na samym początku, jak tylko zauważyłem tą idącą ku mnie dziewczynę. Akcentował to, co nie pozwalało oderwać mi od tego właśnie miejsca wzroku, co intrygowało tak bardzo, że aż wstrzymałem oddech, że aż zamarłem w bezruchu patrząc tak uparcie, jakbym dojrzał coś bardzo wyjątkowego. Patrzyłem z przejęciem, z każdym jej krokiem nabierając przekonania, że to nie jest złudzenie, że jaskrawe słonko nie sprawiło moim oczom psikusa, że to, co powodowało, że coraz bardziej zasychało mi w gardle nie jest wytworem mojej wyobraźni ale czymś całkiem rzeczywistym, czymś coraz wyraźniej widocznym, prawie już namacalnym...
Patrzyłem, z każdą chwilą coraz dokładniej widząc jak poniżej połyskującego w słońcu paska pastelowy róż jej obcisłych spodni nagle, w zupełnie nieoczekiwany sposób brutalnie zakłócała, psuła ten tak przecież miły oku obraz wyraźnie jaśniejsza, niemal zupełnie biała plama. Nie ulegało już żadnej wątpliwości, zamek spodni tej całkiem obcej mi dziewczyny był rozpięty.
Kiedy przechodziła tuż obok mnie chciałem coś powiedzieć, odezwać się ale szła tak beztrosko uśmiechnięta i rozpromieniona wybuchłą nagle wiosną, że nie byłem w stanie wydobyć z siebie słowa, choćby jakiegoś tylko strzępka głosu. Jakby tego wszystkiego było jeszcze zbyt mało, spojrzała na mnie i uśmiechnęła się tak zaskakująco ciepło i odrobinę figlarnie. Uśmiechnęła się tak, jakby to wszystko było w całości, w każdym szczególe z pełną premedytacją zamierzone.
Uśmiechnęła się, poprawiła przerzuconą przez ramię torebkę i zupełnie nic sobie nie robiąc z mojego wbitego w nią nieomalże bezczelnie wzroku, nawet odrobinę nie zwalniając poszła dalej. A ja stałem przez moment jak sparaliżowany, stałem starając się mimo wszystko nadal w miarę normalnie oddychać by po chwili zupełnie nieświadomie odwrócić się i pójść bezwiednie za nią.
Dziewczyna szła o kilka kroków przede mną, tak blisko, że miałem ochotę przyspieszyć by się z nią zrównać. Miałem ochotę, ale mimo wszystko nie potrafiłem się odważyć by to zrobić i tylko uparcie szedłem tuż za nią wpatrując się w jej plecy. Szła spokojnym, lekko kołyszącym się krokiem. Obcasy jej butów stukały niezbyt głośno w betonowe płytki alejek. Biel i róż stroju dziewczyny cieszył oczy wyraźnie odcinając się od szarości śpiącej jeszcze natury.
Idąc tak za nią widziałem niekiedy, że spacerujący alejkami parku ludzie spoglądają na nią. Widziałem wyraźnie, że niemal wszyscy, tak jak i ja przed chwilą zauważają to, że dziewczyna ma rozpięte spodnie. Widziałem jak patrzą i czułem się jakoś tak wyjątkowo dziwnie, tak nagle głupio, jakby to wszystko było też i po części moją winą. Dostrzegałem w ich oczach zdziwienie a czasem nawet i rozbawienie. Mało kto przeszedł obok niej obojętnie bo z idącej o parę kroków przede mną dziewczyny biło tyle energii, że przyciągała sobą, a może i tym tak niespodziewanie rozpiętym zamkiem wzrok spacerowiczów, których ciepła, słoneczna pogoda zwabiła dziś na parkowe alejki i nadmorską promenadę.
Snuli się licznie, sami bądź też w grupkach, rozmawiając ze sobą, jedni głośniej, inni ciszej a czasem też szli w milczeniu patrząc ciekawie wokoło. Czasem nawet przechodzący patrząc na idącą przede mną dziewczynę coś pomiędzy sobą zaczynali szeptać pochylając się ku sobie a wtedy rozlegał się siłą tłumiony śmiech...
A ona nic nie robiła sobie z tego co działo się wokół niej, szła spokojnie, miękkim elastycznym krokiem tak beztrosko, jakby wszystko to, ci przechodzący tuż obok ludzie, których spojrzenia tak dobrze widziałem zupełnie jej nie dotyczyło. Czułem się trochę głupio, że tak idę cały czas uparcie za nią ale mimo to szedłem i szedłem zapatrzony w plecy nieznajomej dziewczyny jakbym był w jakimś amoku. Szedłem zupełnie nie myśląc o tym co robię, patrząc i wstydząc się za nią, mimo woli obserwując reakcje mijających nas ludzi. Nie wiem nawet jak to się stało, że zupełnie nieświadomie wszedłem za nią do sklepu z pamiątkami. Bez zastanowienia, jakbym miał zamiar właśnie tu wejść podszedłem do jednego z regałów i zza zastawionych towarem szklanych półek przyglądałem się dziewczynie stojącej teraz przy stojaku z kartkami pocztowymi. Byłem prawie całkiem zasłonięty i mogłem bezkarnie wpatrywać się w rozpięty zamek jej różowych spodni. W ten rozporek, który od jakiegoś już czasu tak bardzo pochłaniał całą moją uwagę.
Suwak plastikowego zameczka wszytego na samym skraju materiału zsunął się aż na sam dół pozwalając obu połaciom materiału rozchylić się mocno na boki bezlitośnie odsłaniając białe majteczki z delikatnie wyróżniającymi się, wykonanymi lśniącą, choć też białą nicią konturami róż. Uśmiechnąłem się patrząc na stojącą na wprost okna dziewczynę dokładnie je teraz widząc, błyszczące radośnie spod okrywających je, przesłaniających lekką mgiełką cienkich, cielistych rajstop.
Byłem pewien, że dziewczyna mnie nie widzi i korzystając z tego, że stoi oddzielona regałem niemal dokładnie naprzeciw mnie pochłaniałem zachłannie ten widok, aż w pewnym momencie zauważyłem, że od jakiegoś już czasu ta, tak bardzo intrygująca mnie dziewczyna, patrzy na mnie uważnie swoimi dużymi, błękitnymi oczyma. Nasze spojrzenia skrzyżowały się. Dziewczyna, jakby właśnie na to czekając błysnęła białymi ząbkami w pięknym, szczerym i tak ciepłym uśmiechu, że aż poczułem przebiegający przez moje ciało dreszcz. Całkiem obojętnie, jakby to spojrzenie, ten uśmiech, który jakbym już skądś znał wcale nie miało miejsca schyliła głowę i popatrzyła na wybrane przez siebie widokówki. Mimo woli spojrzałem znów na rozpięty zamek jej spodni i poczułem, że zaczynam się rumienić jak przyłapany na gorącym uczynku marny złodziejaszek. Ale gdy po chwili znów się uśmiechnęła, gdy znów spojrzała na mnie tymi dużymi, pięknymi oczami zupełnie odruchowo, choć czując się jakoś tak trochę niezręcznie też się uśmiechnąłem.
Wahała się jeszcze chwilę wyraźnie nie potrafiąc wybrać tej właściwej kartki aż w końcu odłożyła je wszystkie z powrotem na stojak pozostawiając sobie tylko jedną i podeszła do kasy. Ekspedientka siedząca bezmyślnie za ladą ze znudzonym wyrazem twarzy niechętnie podniosła się ze swojego krzesła. Wzięła od niej kartkę i powolnym, ospałym ruchem palców nabiła cenę na kasę. Spojrzała na dziewczynę zimnym, apatycznym wzrokiem tak, jakby chciała się dowiedzieć kto też śmiał zakłócić jej spokój. Patrzyła uparcie prosto w jej oczy, w całkowitej ciszy, po czym wzrokiem takim jakby miała za zadanie wycenić po kolei każdą część odzienia stojącej przed nią osoby zaczęła wolno ogarniać całą jej postać. Widziałem jak naraz spostrzegła ten nieszczęsny, cały czas rozpięty przecież zamek. Widziałem, jak na jej twarzy odmalowało się zdziwienie, jak przez chwilę sprawiała wrażenie, jakby nie pojmowała tego co widzi. Wpatrzona w zsunięty suwak obcisłych, różowych spodni stojącej na wprost niej dziewczyny uniosła rękę nieco do góry i rozchyliła usta chcąc chyba coś powiedzieć ale zamiast głosu z jej ust wydobyło się tylko głośne, znaczące chrząknięcie. Nagle na jej twarzy zajaśniał nieoczekiwanie uśmiech a oczy zaiskrzyły blaskiem. Wyraźnie zadowolona z siebie, ze swojego odkrycia patrzyła tak jeszcze przez chwilę coraz promienniej się uśmiechając po czym spojrzała na mnie. Czułem, że już się nie rumienię, że teraz to płonę, płonę niczym pochodnia, że cały jestem czerwony jak burak, że jedyne, co powinienem zrobić to ze wstydu zapaść się teraz pod ziemię.




dalszy ciąg znajdziesz na:
http://www.idziewiosna.blox.pl
zapraszam

Data:

 sukcesywnie od 2005 r.

Podpis:

 Maciej K.

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=67647

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl