DRUKUJ

 

Oczarowana:Dar---Rozdział 1:Wolna Droga

Publikacja:

 12-12-25

Autor:

 AnneDeVill
Zadzwonił budzik. Maja powoli zaczęła otwierać oczy. To był pierwszy dzień w nowej szkole. Gimnazjum. Samo to słowo budziło w niej nieprzyjemne emocje.
Słońce, które zaglądało przez okno również nie powprawiało jej nastroju.
Mieszkała w Rozdoli dopiero kilka tygodni. Przeniosła się tu z mamą i babcią z Lisiej Góry, koło Tarnowa. Rodola nie była miastem, ale dobrze rozwiniętą wsią. Były tu sklepy, kościół, kawiarnie, a co najgorsze gimnazjum. Maja nie rozumiała dlaczego mama wraz z babcią ściągnęły ją na tą wieś, a najbardziej ciekawiło ją skąd wzięły pieniądze by kupić tu ziemię.
Ubrała się i zeszła na dół, gdzie w kuchni były już mama i babcia.
-Cześć, kochanie. Gotowa na pierwszy dzień?- zapytała przyjaźnie mama.
-Muszę tam iść?- zapytała Maja.
-Kochanie rozmawiałyśmy już o tym. Musisz chodzić do szkoły.
-Ale czemu tu? Czemu wyjechałyśmy? Miałam tam przyjaciół, znajomych, a wy to wszystko zniszczyłyście.
-Zrozum. Musiałyśmy to zrobić ze względu na ciebie.
-Posłuchaj mamy- wtrąciła się babcia.- Ona wie co jest dla ciebie dobre. Przecież kontaktujesz się ze znajomymi przez internet i telefon. Wierz mi, widać to po rachunkach.
-Pójdziesz do szkoły i poznasz nowych ludzi- powiedziała mama.
-Ok. Pójdę do tej głupiej szkoły. Będę siedzieć tam przez osiem godzin i męczyć się, bo nikogo tam nie znam.
-Ale poznasz. Jakie masz dzisiaj lekcje?- zapytała mama.
-Niemiecki, matematyka, religia, historia, taniec, polski, biologia i w-f- wymieniła.
-Wzięłaś wszystko?
-Tak, ale skoro muszę tam chodzić to powinnam już iść, bo się spóźnię.
-To do zobaczenia.
Gimnazjum nie znajdowało się nie daleko od domu Mai. Spacerkiem mogła dojść tam w piętnaście minut.

***
Pierwsze trzy lekcje upłynęły bezproblemowo. Na niemieckim podzielili ich na grupy. Usiadła w pierwszej ławce, a obok niej Ola Biały. Potem były matematyka i religia, na których siedziała sama. Kiedy zadzwonił dzwonek na lekcję historii uczniowie weszli do klasy. Maja ponownie zajęła miejsce w pierwszej ławce, ale tym razem ktoś obok niej usiadł. Był to Dawid. Nie widziała go jeszcze w szkole, bo nie pojawił się na pierwszych lekcjach. Powtarzał pierwszą klasę. Miał rozczochrane włosy, luźną koszulę w kratę, luźne jeansy i sportowe buty.
-Cześć.
-Cześć- odpowiedziała nieśmiało na jego powitanie.
-Wolne?
-Tak.
-Jestem Dawid.
-Maja- podała mu rękę.
-Przygotuj się na lekcję wiejącą nudą.
-Co?
-Dziewczyno na jakim ty świecie żyjesz? Teraz jest historia, a klasy pierwsze w tym roku bierze pan Adam Łęcznar, który na lekcjach mówi tylko o tym czego nikt i tak nie zrozumie, a jak ktoś rozumie to znaczy, że jest albo jest kujonem albo jest mną!- oznajmił Dawid.
-To znaczy?
-To znaczy, że nie wiesz dlaczego powtarzam klasę- westchnął.- Rok temu byłem chłopakiem, który chce jak najszybciej opuścić tą beznadziejną szkołę, więc uczyłem się. Brałem udział w kilku konkursach, w kilku byłem finalistą,niestety to wszystko zniszczył mój występ, a dokładnie mówiąc było tak: miał odbyć się apel z okazji dnia nauczyciela. Mój były wychowawca wybrał mnie do napisania piosenki, w której miałem opisać krótko nauczycieli. Oczywiście wtedy mi ufał, więc nawet nie przeczytał tego co napisałem. Wyszedłem na środek ozdobionej sali gimnastycznej i zacząłem śpiewać. Jak się później okazało nauczycielom nie spodobała się moja piosenka. Nauczyciele zostali skopromitowani przez pierwszoklasiste. No może, prócz pana od w-f, którego nazwałem najbardziej seksownym mężczyzną w całej szkole- zakończył swój monolog.
-I przez to cię nie przepuścili?
-Tak jest.
-Dawid! Może chcielibyście podzielić się rozmową z klasą?- zapytał nagle nauczyciel. Maja była tak zauroczona Dawidem, że nawet nie zauważyła kiedy pojawił się w klasie.
-Nie, proszę pana- odpowiedział Dawid.- Ale dziękujemy za propozycję!
Uczniowie się roześmiali, ale nauczyciel nie wyglądał na zadowolonego. Kiedy wszyscy umilkli, westchnął i odwrócił się do tablicy. Dawid:jeden punkt, nauczyciel, który chciałby być tak inteligentny jak Dawid: zero punktów.

***
Tymczasem w domu Maji, mama gotowała obiad, gdy nagle usłyszała dzwonek do drzwi. Wytrzepała ręce z mąki i poszła otworzyć drzwi. Gdy je otworzyła zobaczyła wysokiego mężczyznę, z kilkudniowym zarostem, ubranego w jeansy, t-shirt, koszulę, która zaskakująco dobrze komponowała się z błękitnymi oczami mężczyzny, na koszule nałożoną miał marynarkę. W ręku trzymał walizkę.
-Emilia.
Powitał kobietę zabawnym uśmiechem i bez zaproszenia wszedł do domu. Zamknęła za nim drzwi.
-Od kiedy to pukacie?
-Pomyślałem, że może lepiej by było gdyby ktoś przypadkiem zobaczył, jak otwierasz mi drzwi
i wpuszczasz do domu.
-Nie wpuściłm cię, sam wszedłeś. Jak zawsze.
-Powiedziałyście jej?
-Nie, ale powiemy.
-Kiedy?
-Musimy ją przygotować. Greg, ona ma dopiero czternaście lat-oznajmiła.
-Wiem, że dla ciebie to trudne, ale skoro sprowadziłyście ją do domu to powiedzcie jej. Za kilka dni wrócę do niej i wtedy, nawet jeśli nie będzie wiedziała zaczynam ją uczyć!- krzyknął.
-Dobrze. To ile mam czasu?
-Dwa tygodnie.W piątek szesnastego września pojawie się tutaj i zaczynamy. Mamy miesiąc. Kiedy minie czternaście lat otrzyma to co jest jej pisane. Nie wiemy jak potężna jest. Ona może nawet zrobić komuś krzywdę przypadkiem- mówił poważnym i spokojnym głosem.
-Wiem i to jest najgorsze. Nie wiesz jak ona zareagowała na wieść, że się przeprowadzamy. Boję się myśleć co będzie, kiedy dowie się kim naprawdę jest.
-Emi. Jej przeznaczeniem jest walka. Ona jest wyjątkowa. Nie jest taka jak ja, ani taka jak ty. My jesteśmy w pełni dobrzy, ona w połowie zła. Oni też chcą mieć ją po swojej stronie, a my nie możemy do tego dopuścić.
-Zostaw walizkę, będzie tak jak się umówiliśmy. Idź już. Kiedy wróci mama spróbujemy coś poradzić.
Stali tak jeszcze przez chwilę. Później Greg zniknął za zasłoną niebieskiego pyłu.

***
Kiedy skończyła się lekcja historii Maja wyszła z klasy. Dawid miał racje ta lekcja to były katusze. On też właśnie opuszczał klasę. Zobaczył jak stoi blada oparta o ścianę. Szybkim, lecz niepewnym ruchem podszedł do niej.
-Wszystko dobrze?- zapytał, w jego głosie słychać było troskę.
-Tak po prostu zrobiło mi się duszno.
-Chcesz wyjść na zewnątrz?
-Tak- odparła.
Poczuła ulgę,gdy siedieli na ławce przed szkołą. Szkołę otaczały z każdej strony wysokie, iglaste drzewa. Przed szkołą stały trzy ławki, natomiast za szkołą znajdowało się boisko, które ogrodzone było ogrodzeniem. Było one otwierane jedynie na wiosnę, o czym zadecydował dyrektor szkoły Krzysztof Łagodzki.
-Lepiej?-zapytał Dawid.
-Znacznie, ale wracajmy już, bo zaraz będzie dzwonek na lekcję.
-Jeśli chcesz.
Na tańcach uczyli się tańczyć walca. Ku zaskoczeniu Maji do tańca poprosił ją Dawid. Na biologi znowu usiadł obok niej. W jego towarzystwie czuła się coraz swobodniej, a nawet zaczęło podobać się jej to gimnazjum. Niestety na w-f nie byli już razem, ponieważ dziewczyny i chłopcy mają osobno te zajęcia, lecz ona wciąż myślała o nim.
Wracając do domu myślała już nie o Dawidzie, ale o tym jak skrytykować szkołę, lecz nie mogła znaleźć żadnych złych cech w gimnazjum, no może prócz tej jednej, że trzeba do niego chodzić.
Gdy weszła do domu usłyszała rozmowę dobiegającą z kuchni. Zrzuciła plecak z pleców i poszła w kierunku pomieszczenia. Zastała tam widok jaki trafiał się rzadko. Mama i babcia stały nad kuchenką i kłóciły się jakiej przyprawy dodać.
Maja taki obrazek widziała tylko dwa razy do roku, na Wielkanoc i na Boże Narodzenie, gdyż jej mama prawie zawsze pracowała, z resztą tak samo jak babcia. Mama i babcia zaczynały pracę dopiero od przyszłego tygodnia więc miała nadzieję,że choć ten tydzień będzie wyglądał jak u każdej innej rodziny. Swoją drogą zawsze zastanawiało Maję co robią mama i babcia, kiedy kończą pracę, bo zawsze wtedy przepadały na kilka godzin.
Kiedy obie kobiety zauważyły dziewczynę uśmiechnęły się.
-Jak było w szkole kochanie?- zapytała mama dodając to swoje "kochanie"?
-Nie najgorzej. Ile razy mam cię prosić żebyś przestała mówić do mnie "kochanie".
-Do skutku.
-Dobrze, że jesteś właśnie się zastanawiałyśmy jakiej przyprawy dodać do kurczaka?- powiedziała babcia.
-Z ziołami czy złocistej?-spytała mama.
-Po staropolsku, ale moment! Zrobiłyście kurczaka? W środku tygodnia?
-Tak-odparła mama.
-Coś się stało?- zapytała Maja.
-Nic, po prostu chciałyśmy umilić ci pierwszy dzień w nowej szkole.
-Aha. Pójdę do siebie na górę. Dobrze?
-Tak kochanie- powiedziała mama Maji, a kiedy Majka po raz kolejny usłyszała słowo "kochanie", przewróciła oczami, odwróciła się na pięcie i pobiegła do swojego pokoju.
Zrobiła zadanie domowe z biologii i z matematyki. Położyła się na łóżku,włożyła słuchawki i włączyła piosenkę ,,You Always Make Me Smile".

***
Maja powoli zaczęła otwierać oczy. Zerknęła na budzik stojący na szafce obok łóżka. Wskazywał godzinę dziewiątą. Szybko zerwała się z łóżka. Ubrała pierwsze ubranie, które wpadło jej w ręce i zbiegła po schodach, kierując się w stronę drzwi spotkała matkę.
-Dlaczego mnie nie obudziłaś?! Przez ciebie spóźnie się do szkoły!- krzyczała Majka.
-Maja, kochanie. Jest sobota-odparła spokojnym głosem mama Majki.
-Tylko, nie kochanie!-opadła na stojące w holu krzesło.
-Maja tak przy okazji. Co byś powiedziała gdybym chciała żebyś poznała tatę?
-Tatę?- Maja uśmiechnęła się.- Nigdy nie chciałaś mi nic o nim powiedzieć,a teraz proponujesz abym go poznała?
-Wiem, że to brzmi dziwnie, ale widzisz, jest coś o czym ci nie powiedziałam i to ma związek z tobą, mną, babcią i twoim tatą.
-Mam rodzeństwo?
-Nie, znaczy tak.
-Kombinujesz!- wskazała palcem na matkę.
-Nie.
-Tak.
-Maja...- zaczęła mama.
-O nie! Znam ten ton. Taki sam jak kiedy mnie uświadamiałaś. Idę na górę.
Weszła na schody. Nie miała szansy usłyszeć tego co powiedziała matka:
-Typowy Avatar.
Maja postanowiła resztę weekendu spędzić u siebie w pokoju, jednocześnie unikając rozmów z matką. Sama nie wiedziała czy chciałaby poznać ojca.

Data:

 2011

Podpis:

 Anne DeVill

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=73917

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl