DRUKUJ

 

Tego nie rób swojemu facetowi cz. I

Publikacja:

 13-06-02

Autor:

 brudnopis
Zanim zaczniesz czytać to co napisałam, musisz wiedzieć, że popełniam jeden, podstawowy błąd w życiu seksualnym: jestem zbyt twórcza. Temat ten zbyt mocno mnie kręci, żeby pozostawiać miejsce na jakiekolwiek inną kreatywną działalność. Gdy nie jestem pieszczona, przytulana, kochana... gdy nikt mnie nie pieprzy, nie szczypie, nie poddusza - po prostu się nudzę. Jeśli inne kobiety odliczają dni od weekendu do weekendu, inne od czekoladowego batonika do galaretki owocowej; ja odliczam go od seksu do seksu.

A może inaczej: nie od seksu do seksu, ale od czynności erotycznej do drugiej. To nie musi być koniecznie wtłaczanie konkretnej części męskiego ciała w konkretny otwór w kobiecym – to może być długi, namiętny pocałunek na ulicy. Uszczypnięcie w tyłek w windzie. Palcówka podstępnie wykonana na ławce w parku (z całym tym śmiesznym udawaniem że nikt nie widzi co robimy, bo mam kurtkę na kolanach). Chodzi o pobudzenie, sprawienie że nie ma granicy między seksem i nie-seksem. Jeśli można zaznaczyć kółkiem dni w kalendarzu podczas których będziesz się kochać na dwa miesiące wprzód, oraz te w których twój partner nawet cię nie dotknie – to jest to coś, co doprowadza mnie do głębokiej depresji. Gdyby chociaż mówił świństwa gdy jest daleko, tak żeby gra nigdy się nie kończyła...

Podczas gdy wszelkie poradniki trąbią wszem i wobec o tym aby „uwolnić lwicę” ja zasypuję swojego faceta wiadomościami w stylu „jestem rozpalona jak płonąca stodoła” co wzbudza w nim głęboki niepokój. Chyba nie chodzi o to, że mnie nie pożąda – wnioskując po tym że nie umie utrzymać łap z dala od moich piersi dłużej niż na pięć minut – ale o jego podejście do seksu. Oddziela go od miłości jakby były to części zupełnie innego owocu. A przecież to wciąż to samo smaczne jabłko – tylko że z jednej strony ładniej wygląda, a z drugiej lepiej pachnie. Poza tym, wyobrażam sobie, trudno odnaleźć się w takiej sytuacji gdy jest się przyzwyczajonym do ciągłego bólu głowy u kobiety. Kompletna dezinformacja. Gdzie są internetowe wpisy w stylu: „Moja kobieta onieśmiela mnie seksualnie, i to nie dlatego że mam 16 lat, ale dlatego że chce robić rzeczy, które mnie wydają się dziwaczne”? Pewnie gdzieś pomiędzy artykułami o Yeti a doniesieniami o obniżeniu podatków.

Nie chodzi też o to, że nie potrafię rozmawiać o niczym innym i tylko to pochłania mój mały, nimfomański móżdżek. Kogoś kto godzinami potrafi rozmawiać o polityce, uwielbia prowadzić dyskusje dla samego pobudzenia intelektualnego i do napisania jednego artykułu o UFO obłożył się lekturą na cały miesiąc, trudno zaliczyć do otępiałych z podniecenia seksoholiczek.
Ale skoro nie rozmawiam o polityce z sześćdziesięcioletnią zakonnicą z hemoroidami, nie dyskutuję z absolutnie aseksualną przedszkolanką ani nie czytam o NOL-ach z kompletnie homoseksualnym kumplem ze studiów; mogę to robić odrobinę flirciarsko, prawda? Zwłaszcza że jestem absolutnie zakochana w swoim rozmówcy i mam ochotę ugryźć go w ucho gdy używa tych wszystkich wielosylabowych wyrazów.

Czasem wydaje mi się że faceci w dziwny sposób rozdzielają miłość od seksu, jakby brzydziło ich, że upaskudzili spermą amorka.
Jeśli przytulacie się, leżąc w satynowej pościeli, słuchając muzyki klasycznej i popijając wino - to jest oznaka duchowego zespolenia; ale jeśli rżniecie się w publicznej toalecie - jest to absolutną odwrotnością miłości, a to że robicie to tylko ze sobą i macie wspólny dom/psa/papużkę/pub, w którym właśnie to robicie - jest zupełnie nieistotne.
Dlatego zarzut „chodzi ci tylko o seks” powoduje u mnie tak głęboką irytację że mam ochotę coś rozwalić. To tak jakby ktoś nacisnął we mnie jakiś sekretny guziczek, uaktywniający najgłębiej skrywane pokłady sukowatości. „Skoro tak myślisz kolego... to możemy przyjąć i takie założenie.” Jednym słowem zmieniamy tryb z „zakochanej-pożądającej” na „zgorzkniałą i napaloną”. Ale ktoś tego będzie żałował i to nie będę ja.
[Wahania nastrojów i problemy emocjonalne, pokrótce zostaną przedstawione w kolejnych rozdziałach].

Wyrządzanie sobie wzajemnych przykrości to paskudna sprawa i nie prowadzi do niczego dobrego. Wie o tym każdy człowiek, który choć raz czytał jakąś naiwną historyjkę miłosną na Interii czy artykuł w gazetce dla pań. Przecież macie się wspierać, kochać, całować i tulić, a jak coś wam nie wychodzi to 1221362616462842646 raz z rzędu opowiedzieć sobie jak się kochacie i jak wam dobrze ze sobą. W końcu to prawda i nie powinniście mieć z tym żadnych problemów. Trzeba się przeprosić i iść spokojnie spać, albo kochać się delikatnie i z miłością... albo ogólnie iść w stronę zachodzącego słońca jak Bóg i pan terapeuta przykazał. Tylko że kurwa nie – bo wszystkie te teoretyczne pierdoły znikają z Twojej świadomości (lub mojej, skoro trudno Ci się do tego przyznać) jak tylko uaktywniony zostanie czerwony guzik.
[ To gdzie kto ma ulokowane guziki i o tym że lepiej cholerstwa nie ruszać, też będzie w jakimś kolejnym rozdziale. Jeśli będzie kolejny rozdział, bo jestem leniwą krową. A Ty taką samą, więc pewnie nie chciałoby Ci się nawet czytać].

Wracając jednak do wątku głównego, bo odchodzę od niego jak premier wypytywany o problemy gospodarcze: nie jest to w żadnym wypadku poradnik, ani podręcznik kobiety idealnej, która spogląda na inne z piedestału swej nieomylności. W zasadzie są to obrzydliwie monotematyczne wynurzenia dziewczyny, która na przeciętną kobietę spogląda gdzieś z rowu. Ale jeśli statystyki nie kłamią ( co byłoby zaskakującym zbiegiem okoliczności ) i naprawdę ponad połowa Polaków nie widziała swojego partnera nago, a Ty musisz płukać usta Domestosem po każdym stosunku oralnym – te wynurzenia pomogą Ci w nabraniu pewności siebie.

W końcu naśmiewanie się z kogoś innego to najlepszy sposób na podbudowanie swojego auto-wizerunku.




Ciąg dalszy w portfolio.
Gorąco zapraszam do komentowania i oceniania.
Tych czytelników, którzy nie mają konta na opowiadaniach.pl zachęcam do wyrażenia swojej opinii na http://www.facebook.com/brudnopiss

Mała uwaga: Przed wystawieniem jakiegoś beznadziejnie moralizatorskiego, głębokiego i refleksyjnego komentarza nawołującego mnie do powściągnięcia języka/klawiatury/długopisu z uwagi na płeć/wiek/kolor włosów/sympatie prawicowe czy fakt posiadania czerwonych szpilek w rozmiarze 37; zachęcam do zapoznania się z kategoriami "poradnika" i wyciągnięcia z nich odpowiednich wniosków.

Data:

 02.06.13

Podpis:

 Agnieszka Parzych

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=75132

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl