DRUKUJ

 

Tego nie rób swojemu facetowi cz. II

Publikacja:

 13-06-02

Autor:

 brudnopis
Rozdział I – Rwanie dupci

Jeśli jesteś właśnie na etapie bycia szczęśliwą singielką, ale chcesz to schrzanić i znaleźć sobie kogoś, z kim będziesz mogła jeść chipsy i oglądać mecze, a żadna z Twoich koleżanek nie wykazuje chęci – to jest rozdział dla Ciebie.
Jeśli jesteś nieszczęśliwą singielką poniekąd również.
Tym, które mają już trzech facetów, ale dadzą radę wcisnąć gdzieś jeszcze czwartego... nie trzeba nic tłumaczyć. Drogie Panie – same możecie pisać poradnik.

Ja należę niestety do grupy kobiet monogamicznych ze względu na krótką pamięć i mało miejsca w kalendarzu (dobra, względy etyczne też odgrywają tu jakąś rolę). Podziwiam wszystkie babki, które potrafią obracać kilku facetów na raz i jeszcze pamiętać który z nich jest abstynentem, a który pije herbatę bez cukru. To wykracza poza moje zdolności intelektualne i cóż tu kryć – nie jest opcją dla leniwych.
[ O kantowaniu i kłamstewkach – w jakimś następnym rozdziale. Jak tylko nauczę się to w końcu robić].
Ale wróćmy do wątku głównego, bo oddalam się od niego jak zagubione dziecko w centrum handlowym.
Rwać można na dwa zasadnicze sposoby: na glona i na wściekłego szczura.
Gdy większość poradników, w swej nieskończonej głupocie doradza Ci tą pierwszą opcję, ja przedstawię wielkie zalety drugiej.

Glon wygląda pięknie, pachnie pięknie i pięknie się uśmiecha. Siedzi w barze z grupą koleżanek lub – wersja dla odważniejszych/bardziej zdesperowanych – samotnie. Przez cały wieczór wypatruje przystojnego, dobrze ubranego i wyglądającego sympatycznie faceta, a gdy już go upatrzy rozpoczyna tak zwaną „demonstrację”. Odpowiednie wykonanie przynosi od czasu do czasu skutek, ale trzeba przy tym wyglądać jak Mila Kunis (tylko w makijażu, na litość boską!) i poruszać się jak zawodowa tancerka erotyczna. Wtedy to całe przechadzanie się od stolika do baru, zagryzanie słomki, rzucanie włosami, trzepotanie rzęsami i niewinne uśmiechy mogą się na coś przydać. Wymaga to nie tylko sporej dawki seksapilu i cierpliwości ale również szczęścia. Może się bowiem okazać że nasz wybranek w ogóle nie zauważył tych podchodów, albo jest tak uroczym chłopięciem że boi się pierwszy zagadać. Oczywiście Cię to nie dotyczy, jeśli lubisz chamów i prostaków, którzy wyrywają wszystko co się rusza dla sportu i mają tzw. Glonoradary.
[O Glonoradarach nie będę już tu więcej wspominać, chyba że napiszę poradnik „Co rób swojej dziewczynie”].
Drugą paskudną sprawą w podrywie na glona jest – co się zdarza zbyt często – gigantyczna ilość odpadów w zarzuconej sieci. Może się okazać że jedynym gościem który do Ciebie nie zagada będzie ten, na którego tyłeczku Ci zależy. Spławienie tego wszystkiego co nałowiłaś przy jednoczesnym nie wypadaniu z roli miłej, uśmiechniętej i zalotnej jest praktycznie niemożliwe. No i upatrzony tyłeczek może pomyśleć: „O Boże,tak bałem się zagadać, a teraz już za późno. Tylko wydawało mi się że się do mnie uśmiecha, tak naprawdę chodziło jej o tamtego gościa... i tamtego... i tamtego...”.

Aby nie zatracić się absolutnie w swojej tendencyjności w opisywaniu metod podrywu, przedstawię dwie zasadnicze zalety tej metody działania... no może trzy.

Po pierwsze – podczas takiego połowu możesz wrócić do domu z namiarem na większą ilość rybek, niż zamierzałaś złapać. Co nie jest proste w metodzie na „wściekłego szczura”. Gdyby okazało się, że złowiony przystojniak jest tak okropnym nudziarzem, że po pięciu minutach rozmowy zapadasz w zimowy sen – masz przecież numer jeszcze do pozostałych 275 wolnych facetów z imprezy*.

Po drugie – w ten sposób nie zostaniesz w żaden sposób skompromitowana ani wyśmiana. Twoje malutkie, drżące ego nie zostanie rozdeptane w drobny mak, a uczucia pozostaną czyste i zadbane jak podkoszulki po wypraniu w Perwollu. Przez następne dwa tygodnie będziesz mogła opowiadać o tym jak to przez pół wieczoru gapił się na Ciebie super przystojniak i widać było że miał już zagadać, ale wtedy wybuchł pożar/rozpoczęło się trzęsienie ziemi/budynek się zawalił i wszyscy się rozeszli.

Po trzecie – to co wciskają nam wszystkie poradniki, a jest w tym odrobina racji – jesteś zwierzyną łowną. Jak łania truchtasz w tych swoich zabawnych bucikach i przykrótkiej sukieneczce, a myśliwy obserwuje i zdobywa (w wyidealizowanej sytuacji). Wtedy Ty wiesz że tak naprawdę zdobyłaś jego, a on wie że tak naprawdę zdobył Ciebie. Będzie mógł się tym „wyrwaniem” chwalić przez następne trzydzieści lat.

Weźmiecie ślub, kupicie dom, urodzisz mu pięcioro dzieci i będziecie spędzać wieczory na ganku w bujanych fotelach, popijając kompot ze śliwek...

Dobra. Zagalopowałam się. [Rozdział „Absolutnie na to nie licz, chyba że już Ci się przytrafiło” też może będzie].

Tak czy siak mężczyzna upolował co wydaje mu się że chciał, zaniósł do domu, oprawił pozbawiając tych wszystkich głupich firaneczek w które się ubrałaś i jeśli nie zjadł – to chociaż oblizał.
O! Zaleta czwarta – bardzo długi okres obserwacji, w trakcie którego naprawdę dobrze przyjrzysz się „Wybrankowi jajników”. Jeśli znajdujesz się wystarczająco blisko obejrzysz starannie paznokcie, buty i włosy zanim zdecydujesz się wypuścić kolejną serię subtelnych znaków.

Teraz metoda preferowana przez wszystkie baby z jajami i niektórych homoseksualistów: wściekły szczur. Wściekły szczur się tak nazywa, ponieważ jest dzikim zwierzęciem, a na dodatek jest wściekły. Miota nim frustracja seksualna, bo już czwarty tydzień z rzędu nie ma nic w ustach. Jeśli zaraz czegoś nie przygryzie to do reszty oszaleje. Wściekły szczur nie zastanawia się długo i bierze co mu się pierwsze spodoba. Ponieważ przeciwieństwa się przyciągają zazwyczaj podoba mu się ten niepozorny chłopak w kącie.
Szczur zazwyczaj ma na sobie dżinsy i jakiś podkoszulek z rozbrajająco seksistowskim tekstem. Nie miał czasu zrobić makijażu, bo rozwiązywał równanie różniczkowe cząstkowe albo wyraża przez to feministyczno-ekologiczno-kulturowy bunt. Nie ma długich, zadbanych paznokci bo połamały się podczas wspinaczki skałkowej. Ogólnie biorąc wizualnie ma małe szanse w starciu z glonem.
Wściekły szczur odznacza się jednak podejściem zdroworozsądkowym i wie, że ma wszystko co w podrywie najważniejsze: cycki. Zdaje sobie również sprawę z tego z jakimi łóżkowymi zachowaniami kojarzy się jego styl komunikacyjny i że wszyscy faceci czasem o tym fantazjują.
Gdy więc piękny glon czeka na ruch mężczyzny, wściekły szczur łapie swój kawał mięsa i zaciska na nim swój metafizyczny ogon.

Ponieważ nie nauczył się jeszcze obsługi kredki do oczu posiadł inne, pokraczne umiejętności: jest zabawny, wyluzowany, otwarty i inteligentny (to wystarcza, aby odstraszyć 90% facetów). Szczur sam się dosiada, sam zamawia i sam zaciąga do łóżka. Nie obchodzi go zdanie wszystkich wokół, ponieważ jest sterowany wewnętrznie.
Oczywiście nie raz i nie dwa popełnia okropny błąd dokonując wyboru ofiary – ale tak niestety jest na polowaniu. Szczur – delikatnie mówiąc – nie pieprzy się w kokieterię i fałszywą pruderyjność.

Wady podrywu na szczura są dwie:
- możliwość absolutnie paskudnej kompromitacji i ośmieszenia – i to co najgorsze: w swoich własnych oczach;
- wymaga to nieustannego doskonalenia techniki i dostosowywania jej do różnych miejsc/mężczyzn/czasu, podczas gdy metoda na glona sprawdza się wszędzie od milionów lat.

Zalety:
- masz to co chciałaś. Złapałaś to sama, a teraz omotasz tak że będzie dziękowało za to Bogu.
- nie musisz cierpliwie znosić etapu dwuletniego radkowania po którym Twój wybranek (może?) odważy się Cię pocałować. To wiąże się z ograniczeniem zjawisk takich jak niepotrzebnie ogolone nogi i przeterminowane prezerwatywy w szafce nocnej.
- znów udowodniłaś sobie, że nie musisz wyglądać jak Mila Kunis, aby nie jeść chipsów samotnie.

Uwaga dla szczurów: jeśli wydaje wam się, że wygracie w konkursie na najbardziej zalotny uśmiech z tamtymi glonami obok, to jesteście strasznie tępymi gryzoniami.
Glony: nie pozwólcie dojść szczurom do głosu. Jak tylko coś pisną – jesteście skończone.
Oczywiście występuje wiele mutacji obu sposobów podrywu, jak również ich wersje pokrewne. Można wyróżnić więc: metodę na uchlanego glona (bardzo niebezpieczna) metodę na zabawnego, bardzo głośno opowiadającego coś glona (frustrująca), metodę na wyzywającego glona ze szczurzymi zębami („fajny krawat...”) czy metoda na ponętnego szczura (podobno gdzieś w Afryce Południowej ktoś potrafi to robić).

Oczywiście są to metody, których niekoniecznie musisz używać w klubach/pubach czy restauracjach. Odpowiednio zmodyfikowane przydadzą się nawet na statku kosmicznym. O tym, gdzie najlepiej wyrywać faceta (i że klub wcale nie jest dobrym pomysłem) może kiedy indziej.


*to fikcja, zupełnie na to nie licz. Coś takiego może zdarzyć się tylko jeśli jesteś Milą Kunis - jedyną laską na zjeździe fanów Star Wars (i to w sama-wiesz-którym-stroju księżniczki Lei).






Gorąco zapraszam do komentowania i oceniania.
Tych czytelników, którzy nie mają konta na opowiadaniach.pl zachęcam do wyrażenia swojej opinii na http://www.facebook.com/brudnopiss

Data:

 02.06.13

Podpis:

 Agnieszka Parzych

http://www.opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=75141

 

Powyższy tekst został opublikowany w serwisie opowiadania.pl.
Prawa autorskie do treści należą do ich twórcy. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Szczegóły na stronie opowiadania.pl